Dodaj do ulubionych

Pytanie do naprawdę samotnych, pracujących matek

11.10.11, 13:24
Jeśli są tu takie....pisząc samotna mam na myśli dosłownie: nie ma do pomocy mamy, babci, partnera, nowego/starego partnera, ojca dzieci itp. Jest sama. Jak sobie takie mamy radzicie, gdy np dziecko/dzieci Wam zachoruje? Idziecie na zwolnienie? Od jakiego wieku oddajecie do żłobka/przedszkola? Jak sobie radzicie gdy dziecko chore, ktoś musi zrobć zakupy itp. Pomagają Wam wtedy znajomi/sąsiedzi?
Czy też ze względu na konieczność utrzymania pracy puszczacie dziecko do żłobka zagilone, zaziębione, i tylko w ekstremalnych sytuacjach idziecie na L4?
Obserwuj wątek
    • schere Re: Pytanie do naprawdę samotnych, pracujących ma 11.10.11, 14:10
      Moja sąsiadka to prawdziwa samotna matka.
      Jak zaraziła się od małej grypą żołądkową to przez tydzień miałam dwoje dzieci, prowadziłam do przedszkola, odbierałam, karmiłam, robiłam zakupy dla sąsiadki, mała chodziła do domu tylko spać.
      Pomijam, że wielokrotnie mała spędza u nas popłudnia, nie raz robimy sąsiadce duże zakupy a w przedszkolu jestem wpisana na stałe jako osoba upoważniona do odbioru dziecka.
      Kiedyś nas nie było, mała była chora i matka musiała wyskoczyć do apteki (jak na złość nie było też innych sąsiadów) - mała do tej pory przeżywa.
      Nie jest to dla mnie uciążliwa ta pomoc sąsiedzka , ale gdybym była w jej sytuacji (własne mieszkanie w W-wie, rodzice z domem w małym mieście) to już dawno bym się wyprowadziła. A pewnie i pracę by sobie w rodzinnym mieście znalazła + alimenty i wynajem, byłoby jej finansowo lepiej niż teraz.
    • edelstein Re: Pytanie do naprawdę samotnych, pracujących ma 11.10.11, 14:26
      Ja radze sobie normalnie i jak patrze z boku na niektore mezatki(co to ich faceci palcem w domu nie kiwna) to ja mam mniej obowiazkow,bo pranie,prasowanie ubran faceta i obiady z dwoch dan i deseru odpadaja nptongue_out
      W moim miejscu pracy wszyscy wiedza,ze mam dziecko i nie robia problemow gdy te zachoruje, a ze choruje malo to mam to z glowy.Mam sporo znajomych,milych sasiadow i super przyjaciol.
      Jest mi lepiej niz kiedys i nie zamierzam juz zadnrgo chlopa miec.
      • naomi19 Re: Pytanie do naprawdę samotnych, pracujących ma 11.10.11, 20:41
        ,bo pranie,prasowanie ubran faceta i obiady z dwoch dan i deseru odpadaja np
        To nie dziwię się, że masz czas, żeby co 3 miesiące sprzątać każdy cm mieszkania wink
      • rosapulchra-0 Re: Pytanie do naprawdę samotnych, pracujących ma 12.10.11, 00:10
        Od kiedy jesteś samotną matką?
        • edelstein Re: Pytanie do naprawdę samotnych, pracujących ma 12.10.11, 10:08
          Jak tak spojrzec realistycznie na zaangazowanie mego exa to od zawsze.Ponad dwa lata juz bez jego towarzystwatongue_out
          • rosapulchra-0 Re: Pytanie do naprawdę samotnych, pracujących ma 12.10.11, 13:16
            Sorry, ze pytam, ale tu "niemiecka" forumka jakiś czas, nicka nie pamiętam, nagle zniknęła, za to pojawiłaś się ty. Zbieg okoliczności? wink
            • edelstein Re: Pytanie do naprawdę samotnych, pracujących ma 12.10.11, 16:57
              Tu jest sporo niemieckich forumek,ktore widuje na innych forach.Ja sie pojawilam pol roku temu,na stale,tylko w lato malo pisalamsmile
    • echtom Re: Pytanie do naprawdę samotnych, pracujących ma 11.10.11, 14:42
      Nie brałam zwolnień - w skrajnych przypadkach zatrudniałam opiekunkę. Miałam o tyle łatwiej, że pracowałam w tym samym budynku i dzieci w wieku wczesnoszkolnym zostawiałam same, doglądając je w czasie przerw. Sama porządnie rozłożyłam się tylko raz - młode były wtedy w wieku 6-10 lat, więc w podstawowych sprawach ogarniały się same, a obiady przynosiła nam sąsiadka.
      • echtom PS 11.10.11, 14:47
        Poza tym zgadzam się z Edelstein, że rozstanie z nieużytecznym mężem znacznie poprawia komfort życia smile
        • ciociacesia i ja sie podpisuje 11.10.11, 20:37
          a juz wymiana nieuzytka i pasozyta na model z funkcjami wieszania prania, odbierania dziecka z przedszkola czy po prostu wsparcia i milosci to juz w ogole
        • rosapulchra-0 Re: PS 12.10.11, 00:12
          No to się nie dziwię, że bltycki cholewki smaży do Cię wink
          • echtom Re: PS 12.10.11, 08:17
            Ściemnia - wykręcił się od spotkania w realu wink
            • rosapulchra-0 Re: PS 12.10.11, 13:15
              Może w auchanie czułby się pewniej? wink
        • estelka1 Re: PS 12.11.11, 19:02
          Ja również smile A w nawiązaniu do głównego tematu smile może do końca ekspertką nie będę, bo moje rozstanie z mężem miało miejsce, kiedy córka miała prawie 15 lat. Pewne problemy odpadły samoistnie z racji jej wieku. Ale były inne problemy. W momencie, kiedy ex odszedł, córka była poważnie chora (anoreksja), z bezpośrednim zagrożeniem życia i z niemal ciągłymi pobytami w szpitalach i to w innych miastach. Bywały sytuacje, kiedy po godzinie w pracy dostawałam telefon od córki, że właśnie ma możliwość wyjścia poza teren szpitala, bo osiągnęła odpowiednią wagę. I nie patrzyłam na ex, tylko wsiadałam w auto i jechałam 130 km, żeby być z młodą. Były sytuacje, że lekarz chciał się spotkać i pogadać o córce i przypadało to w godzinach mojej pracy. A do tego jeszcze mój ojciec musiał poddać się operacji, również w innym mieście i również oddalonym ponad 100 km od mojego miejsca zamieszkania. I nieważne, że już nie miałam ani dnia urlopu. To są sytuacje, kiedy nie patrzysz na nic, stajesz na głowie żeby podołać i dajesz radę, bo nie masz wyjścia. I co ciekawe, w momencie kiedy wiesz, że jesteś zdana sama na siebie, jakoś łatwiej to ogarniasz.
    • zebra12 Re: Pytanie do naprawdę samotnych, pracujących ma 11.10.11, 14:47
      No to ja nie jestem prawdziwą samotną matką, bo mam tatę czasem do pomocy... Ale gdy go nie ma, to jakoś sobie radzę. L4 raczej nie biorę.
    • jolunia01 Re: Pytanie do naprawdę samotnych, pracujących ma 11.10.11, 15:47
      Ja jestem naprawdę samotną matką. Miałam o tyle dobrze, że po urodzeniu córki pracowałam w domu na zlecenia, poszła do żłobka po skończeniu 2 lat, potem do przedszkola. Jak była poważnie chora to brałam L4, jak tylko trochę to 1-2 dni wolnego, czasem chodziła ze mną do pracy, ale wtedy miałam taka pracę, że mogła się zając jakimiś klockami czy rysunkami w moim pokoju. Przez 2-3 tygodnie w wakacje bywała u mojej mamy (daleko ode mnie).
      • jolunia01 Re: Pytanie do naprawdę samotnych, pracujących ma 12.10.11, 10:22
        Dodam tylko, że największym problemem było zaprowadzanie do i odbieranie ze żłobka/przedszkola/wczesnej podstawówki. Tu musiałam sie bardzo starać i spieszyć albo inaczej sobie organizowac czas, bo - niestety - żadna pomoc nie wchodziła w rachubę.
    • dzielnamama85 Re: Pytanie do naprawdę samotnych, pracujących ma 11.10.11, 16:18
      Tak całkiem sama nie jestem. Pracuję od 8 do 16 i dodatkowe zlecenia, jeśli są, wieczorem, kiedy córka śpi. Od 5 m-ca życia córka do żłobka, od 7.30 do 16.30, później przedszkole w tych samych godzinach, teraz zerówka szkolna i świetlica. Mieszkałam z siostrą w jej kawalerce do 3,5 rż córki, siostra pracuje od 12 do 24. W czasie chorób jechałam normalnie na 8 do pracy, córka była pod opieką siostry, o 11.30 byłam spowrotem, żeby ją zmienić, pracę wykonywałam w domu na kompie i przesyłałam do pracy, kontakt w razie czego mailowy i telefoniczny. Formalnie byłam na L4, ale musiałam swoją pracę wykonać. Ponad rok temu udało mi się pójść na swoje, córka po przeprawach w żłobku choruje dużo mniej, biorę L4 i jeżdżę do pracy chociaż na trochę, rano do opieki przyjeżdża siostra, o 11 ją zmieniam. Staram się zawsze mieć zapasy w domu, żeby nie było potrzeby wychodzić po zakupy spożywcze, do apteki najbliższej chodziłam z dzieckiem, teraz zostawiam córkę na chwilę samą. Z lekkim, niemęczącym katarem puszczałam do przedszkola, na razie w szkole nie było jeszcze chorób, do żłobka nie, bo dziecko nie potrafiło samo się obsłużyć w kwestii wycierania nosa. Z kaszlem nie puszczałam, bo to jednak męczące, chyba że chodzi o kaszlnięcie raz na godzinę. Teraz córka jest w szkolnej zerówce, w dni wolne od lekcji kiedy świetlica jest czynna, córka będzie do niej chodziła, kiedy świetlicy nie będzie, rano zajmie się nią moja siostra, później koleżanka sąsiadka, mama ulubionej koleżanki córki z grupy zerówkowej i podwórka, która jest na wychowawczym z młodszym dzieckiem. Wzamian ja zabieram tą dziewczynkę kiedy mam czas z nami na plac zabaw, na rower albo po prostu do domu na zabawę, czasami zopiekuję się obojgiem dzieci koleżanki, kiedy musi gdzieś wyjść, a męża nie ma w domu. Pomagam też czasami starszej sąsiadce w cięższych zakupach, wzamian ona zaoferowała pomoc w opiece nad córką w sytuacji, kiedy dzieci tej koleżanki będą chore i nie będzie mogła się zająć moim. Na razie nie było takiej potrzeby i mam nadzieję, że nie bedzie.
      • bi_scotti Re: Pytanie do naprawdę samotnych, pracujących ma 11.10.11, 20:08
        Mamy dwie znajome totalnie samotne matki (na dodatek imigrantki), przez lata zawsze ktos pomagal jak byla potrzeba - podwiezdz dzieci, przenocowac, jak jedna nie miala auta dlugi czas, bralo sie ja na wspolne zakupy, na camping w weekend. Z moich obserwacji wynika, ze samotna matka nie moze byc zbyt wstydliwa smile Jak tylko poprosi raz, zaraz jest duzo ludzi chetnych pomoc tylko, zdaje sie, czasem najtrudniej poprosic ...
        • rosapulchra-0 Re: Pytanie do naprawdę samotnych, pracujących ma 12.10.11, 00:16
          podwiezdz?? WTF??
          • magda.ogonk Re: Pytanie do naprawdę samotnych, pracujących ma 12.10.11, 08:25
            Ty smazyłaś cholewki. Też słabo.
            • rosapulchra-0 Re: Pytanie do naprawdę samotnych, pracujących ma 12.10.11, 13:23
              Pokaż, gdzie jest błąd?
              smażyć cholewki
              suspicious
              • white.apple Re: Pytanie do naprawdę samotnych, pracujących ma 12.10.11, 13:37
                "smalić cholewki" smile
                • rosapulchra-0 Re: Pytanie do naprawdę samotnych, pracujących ma 12.10.11, 15:00
                  Całe życie znałam smażyć. Serio, serio. Ale jak się upieracie, że smalić (dla mnie to jeden pies), no to OK. Anyway, ja się do błędu ortograficznego (i to takiego, co w oczy kłuje!) czepiłam, nie frazeologicznego, jeśli już tongue_out
    • madziulec Re: Pytanie do naprawdę samotnych, pracujących ma 11.10.11, 20:12
      Ja jestem od niedawna osoba, ktora MUSI radzic sobie sama (do marca mialam mame).
      Gdy maly zachoruje - MUSZE isc na zwolnienie, on ma 7 lat i nie ma mowy by sam zostal w domu.
      Do zlobka poszedl gdy mial 2 lata, potem przedszkole, teraz siedzi na swietlicy od 7 do 17 (no wiadomo, ma szkole normalnie zwykle do 11)

      Na ojca dziecka nie za bardzo moge liczyc. Np. teraz siedze z malym w domu kolejny dzien (chory od czwartku), ojciec pojawil sie na godzine, nawet dziecku nie kupil jablka. (po co?).
      Gdy z kolei ja choruje to bardziej pomaga mi sasiadka (wykupila mi ostatnio leki itp).

      Trzeba sobei radzic i juz
    • iuscogens Re: Pytanie do naprawdę samotnych, pracujących ma 11.10.11, 21:18
      Moja mama była w takiej sytuacji, przeprowadziła się z malej mieściny do Wawy, gdzie nie miała żadnych znajomych, rodziny, na początku nie miała pracy, miała za to trójkę dzieci, w tym dwoje niepełnosprawnych. Z dzieciństwa pamiętam, że dość mała byłam jak zostawałam sama czy z siostrami, czasami doglądała nas sąsiadka. Mama potem pracowała jako opiekunka środowiskowa, często z nią chodziłyśmy do jej podopiecznych, czasem dogadywała się z nimi, żeby zmienić godziny pracy, żeby wyjść wcześniej, albo przyjsc pozniej itd. Dość długo mieszkali u nas lokatorzy, głownie studenci, czasem też z nimi zostawaliśmy. W trudniejszym okresie starsza siostra była u dziadków (poza Wawą), ja w szkole (początek podstawówki), młodzsza w przedszkolu, mama w pracy.
      • mamaemmy Re: Pytanie do naprawdę samotnych, pracujących ma 11.10.11, 21:47
        Jestem samotną matka.
        Od 7 miesiecy bez alimentów od kochajacego tatuńcia..
        U mnie w pracy wzięcie L4 czy opieki to jest brak premii,a to już nieajne i nieopłacalne(taniej wziac nianie na czas choroby)
        Radze sobie tak,że dziadkowie ją maja albo moje przyjaciólki(cóż,teraz sprawdzają sie moje przyjaznie od dziesiatek latsmile najstarsza przyjaciółka przyjazni sie ze mną od 28 lat,a ja mam "troche"wiecej)
        Gdyby nie to,to pewnie znalazlabym sobie jakąs studentke/renciste/mame innego dziecka której bym zapłacila za opiekę nad Emką.
        Nauczyłam sie w zyciu jednego zdania,które zawsze sie sprawdza,od 32 lat :
        ZAWSZE SOBIE PORADZĘ.
        Powtarzali mi to wszyscy az w to uwierzyłam i stworzyłam nowe motto życiowe.
        I tak jest-mimo wszystkiego ..jakos sobie radzę i to calkiem niezle..aż dziwne..smile
        • iuscogens Re: Pytanie do naprawdę samotnych, pracujących ma 11.10.11, 21:53
          A wiesz, że moja mama też mi tak kiedyś powiedziała?? Że to doświadczenie, jak została sama po rozwodzie też ją tego nauczyło, że jak trzeba to sobie poradzi.
          • echtom Re: Pytanie do naprawdę samotnych, pracujących ma 11.10.11, 23:25
            To jest bardzo cenne doświadczenie, choć życie na wiecznym survivalu bywa czasem męczące wink
            • balbina75 Re: Pytanie do naprawdę samotnych, pracujących ma 12.11.11, 17:34
              Dziewczyny czytam te Wasze wpisy i mi się lżej robi.
              Jestem w ciąży w 5 miesiacu, 5 tygodni temu ojciec dziecka poszedł sobie i teraz siedze i placze co będzie dalej... jak sobie dalej poradzę, ale widzę że więcej nas jest i sobie razdzicie, ja będemiała do tego jeszcze problemy finansowe ale cóż ...
              • kannama Re: Pytanie do naprawdę samotnych, pracujących ma 12.11.11, 18:01
                zajrzyj a forum emamy tam ci doradza jakie dokumenty i kiedy mozesz skladac o alimenty itp.
                • balbina75 Re: Pytanie do naprawdę samotnych, pracujących ma 14.11.11, 07:16
                  Ok zajrzę, ale na alimenty nie bardzo moge liczyć bo tatus ma niskie dochody (od roku) i płaci już alimenty na jedno dziecko. A ja w związku z tym że kupiłam jakiś czas temu mieszkanie na kredyt mam bardzo wysokie obciążenia.
              • nutka07 Re: Pytanie do naprawdę samotnych, pracujących ma 12.11.11, 21:44
                Tu jest forum forum.gazeta.pl/forum/f,571,Samodzielna_mama.html
                • balbina75 Re: Pytanie do naprawdę samotnych, pracujących ma 14.11.11, 07:19
                  Wiwm że to takie forum, ale jak się poczyta że nie jest się samym w takiej sytuacj to jest lżej, ja wśród znajomych mam same szczęśliwe rodziny z dziećmi bez problemów zdrowotnych i finansowych...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka