Dodaj do ulubionych

Czy któraś z Was straciła pracę przez macierzyństw

24.10.11, 17:08
Jestem ciekawa jak to było u Was, czy są tutaj kobiety które tak jak ja straciły pracę ewidentnie przez ciążę i macierzyństwo?
Mnie do tej pory jest bardzo przykro jak postąpił ze mną mój pracodawca (państwowy). Przez 5 lat byłam och i ach, byłam bo na to ciężko pracowałam. Praca w nadgodzinach za które nikt mi nigdy nie zapłacił, ciągła dyspozycyjność (przychodzenie we wszystkie weekendowe dyżury), wiele obowiązków ponad to co w umowie. Wiadomo starałam się, chciałam się wykazać. Fajna, ciekawa praca. Atmosfera koszmarna, wynagrodzenie również ale charakter pracy rekompensował to choć częściowo. W międzyczasie dowiedziałam się, że mam zostać awansowana - poczyniono już pierwsze kroki formalne - cieszyłam się jak głupia. Nie ukrywałam przed nikim , że planuję zostać mamą i wtedy również same cudowności cieszymy się, będziesz super mamusią itd.

Pierwsza ciąża - poronienie w 12 tyg cały czas pracowałam, dobrze się czułam. U mnie załamka a mój kierownik zmiana frontu (chyba nie spodziewał się, że ja naprawdę któregoś razu zajadę w tą ciążę). Już po samym zabiegu w szpitalu wydzwaniał cyt." no jesteś w tej ciąży czy nie", "nie myśl, że sobie na jakieś zwolnienie pójdziesz" wróciłam do pracy po 2 tyg., zostałam na samym początku sprowadzona do parteru, zaczęłam dostawać pracę poniżej kwalifikacji - to co u nas najczęściej robili stażyści, wyzywanie publicznie przy wszystkich pracownikach itd. Po 3 miesiącach zaszłam ponownie w ciążę i wtedy już od samego początku lekarz wystawił L4. No i zaczęło się wydzwanianie do domu, straszenie już nie masz po co wracać, znajdziemy sposób żebyś już tu nie pracowała itd.

No i oczywiście jak mówili tak zrobili, formalnie (redukcja etatów) zlikwidowali moje stanowisko pracy, obowiązki przejęła inna koleżanka, a ja po roku wychowawczego wypowiedzenie.

Do tej pory czuję ogromny żal. Tyle z siebie dawałam, takie pochwały zbierałam, szef pisał do swego przełożonego aby mnie awansować a tu nagle wszystko się odwróciło. Nie nadaję się już do pracy - bo .... dziecko oczywiście.

Kochane mamy czy którejkolwiek przydarzyło się coś podobnego, czy Wasi pracodawcy również okazali się bezdusznymi ludźmi dla których mama to już nie pełnowartościowy pracownik? Jak sobie poradziłyście?
Obserwuj wątek
    • deodyma Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 24.10.11, 17:54
      dobrze by bylo, gdyby panie z tego watku
      forum.gazeta.pl/forum/w,585,129836831,129836831,Jeszcze_raz_o_L_4.html
      sobie o tym poczytalysmile
      az dziwne, ze nikt sie jeszcze w tym temacie nie wypowiedzial...
      • hermenegilda_zenia Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 24.10.11, 18:11
        Deodyma, panie z zalinkowanego wątku będą pisać o tym za rok, tudzież założą wątek pt. Pomocy, pracodawca chce mnie zwolnić po macierzyńskim, jak go wyrolować ?
        • nikulenka Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 24.10.11, 18:28
          ja generalnie nie chciałam traktować swojego wątku o słuszności przebywania w ciąży na L4 (ja wyjścia nie miałam), ale domyślam się, że po części nie da się tego uniknąć
      • gonia28b Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 24.10.11, 18:19
        ja z żadnym L-4 ani macierzyńskim, ani wychowawczym problemów żadnych nie miałam smile
        bowiem będąc świeżo po studiach i młodą mężatką "włóczyłam" się po różnych firmach, aż w końcu na którejś z rozmów kwalifikacyjnych usłyszałam, że mam taki właśnie "mankament" - że jestem młodą mężatką bez dziecka................ uncertain
        po czterech latach takiej "włóczęgi" po prostu zdecydowaliśmy się z mężem na dziecko. Nie miałam pracy. Więc problem L-4 i urlopu macierzyńskiego też miałam z głowy.
      • ona_bez_ogona Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 25.10.11, 12:53
        Deodyma czy ty czasem używasz mózgu?Czasem, nie to zbyt często?
        Pustaku zrozum, że lewymi zwolenianiami pogarszamy sytuacje państwa (tak, tak choć wątpię bys to pojęła) po wtóre efekt jest taki, że mało kto chce zatrudniać kobiety wieku rozrodczym (bo te zaraz po wytrysku w nich idą na L4).
      • whitney85 Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 25.10.11, 12:54
        Jak kobieta kobiecie wilkiem to niby dlaczego pracodawcy mają być inni.
        • ona_bez_ogona Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 25.10.11, 13:07
          Fakt jak kobiety siedzą na lewych zwolnieniach latają po galeriach to dlaczego pracodawca ma być dla niej życzliwy?
          • madziulec Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 25.10.11, 13:12
            A ja nie bylam na falszywym zwolnieniu. Przykro mi, bo pewnie powinnam.
            I co???

            Zalozono, ze nic mi nie jest i oszukuje jak lezalam z kroplowa w szpitalu??? To milo....
            • ona_bez_ogona Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 25.10.11, 13:17
              To czemu się czujesz wywołana do tablicy?
              Pisałam o lewych zwolnieniach. Naprawdę nie mam ochoty wyjaśniać co to jest LEWE zwolnienie.
              • madziulec Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 25.10.11, 13:22
                Powiem Ci tak: mozliwe, ze nie bylas NIGDY w ciazy, wiec nei wiesz co to znaczy.
                Sa osoby, ktore czuja sie doskonale, a sa takie, ktore czuja sie dobrze, ale.. w kazdej chwili moga tez czuc sie zle.

                Lekarze jakos nie wiem, ale nie za bardzo chetnie wypisuja zwolnienia bez podstaw. Mam kolezanke lekarke i stwierdzila, ze niestety oni tez maja kontrole i ich biora za frak, gdy cos jest nie tak.
                • ona_bez_ogona Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 25.10.11, 13:26
                  Powiem Ci tak: mozliwe, ze nie bylas NIGDY w ciazy, wiec nei wiesz co to znaczy
                  > .

                  Pudło nietsety.

                  > Lekarze jakos nie wiem, ale nie za bardzo chetnie wypisuja zwolnienia bez podst
                  > aw. Mam kolezanke lekarke i stwierdzila, ze niestety oni tez maja kontrole i ic
                  > h biora za frak, gdy cos jest nie tak.

                  taa a świstak siedzi i zawija.
                  • zabulin ona bez ogona 25.10.11, 13:35
                    Nie do konca przyswoiłas problem.

                    Tu nie watek o zasadności zwolniec w ciąży. Kto był na lewym a kto na prawym.

                    Tu sa głównie historie kobiet ktore czesto harowaly dla firmy po kilka lat, równiez w nadgodzianch zcy weekendach.

                    Takich, ktore niekoniecznie na zwolnieniu były, takich które nierzadko pracowąly do końca a MIMO TO bylo baj baj mamuśka,

                    łaj baj? bo bejbika masz.
                    • ona_bez_ogona Re: ona bez ogona 25.10.11, 13:57
                      Ależ przyswoiłam.Zauwaz, że odniosłam się do posty niejakiej deodymy.
                      • zabulin Re: ona bez ogona 25.10.11, 14:36
                        whitney85 rzuca uwaga, ze skoro kobieta kobiecie itd.., a ty ni z gruchy ni z pietruchy znowu o tych lewych...i galeriach.

                        Nie o to tu chodzi.

                        Chodzi o te co nie były na l4 albo byly na prawych a i tak potem jak chciały wrócić do pracy to było buzi klamka.

                        • ona_bez_ogona Re: ona bez ogona 25.10.11, 14:38
                          ty samozwańczą dyektorką wątku jesteś??
                          • zabulin Re: ona bez ogona 25.10.11, 14:46
                            Nie denerwuj sie. Na pewno niedługo znów powstanie watek o lewych L4, to tam wyartykułujesz swe emocje.

                            A samozwańcza dyrektorka jestem bo zwrócilam ci uwage, ze nie na temat piszesz smile, tak ?
                            • ona_bez_ogona Re: ona bez ogona 25.10.11, 14:59
                              Nie denerwuj sie. Na pewno niedługo znów powstanie watek o lewych L4, to tam w
                              > yartykułujesz swe emocje.

                              Bo? ty mi każesz pisac?
                              • zabulin Re: ona bez ogona 26.10.11, 08:09
                                Bo? ty mi każesz pisac?

                                Nie, skąd.

                                Tak tylko ci przyjaźnie poradziłam.
                                Widze posty babki, która w watku o prawych i lojalnych pracownicach kopniętych w zad za to, ze zostały matkami, wtraca cos o lewych L4 i spacerach po galeriach.

                                No, to przyjaźnie staram się nakierunkowac, ze to nie ten wątek i żeby się nie wygłupiala bo wygląda na to, ze nie rozumie o czym tu piszą.

                                A ona od razu wściek.

                                Takie rzeczy panie dzieju smile smile smile
    • iuscogens Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 24.10.11, 18:33
      Moja kuzynka, miała dobrą prace, pracowała prawie do końca, przestała jakieś 2 tygodnie przed porodem, po macierzyńskim i zaległych urlopach wzięła trochę wychowawczego (tak, żeby mały dobił do roczku) i już potem nie miała czego szukać w pracy.
      • gazeta_mi_placi Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 24.10.11, 22:05
        Mojej koleżance właścicielce własnej firmy tak ZUS i inne opłaty związane z prowadzeniem działalności dały w kość, że do pracy wróciła po dwóch tygodniach od porodu a pracowała do ostatniego miesiąca.
        Jak trzeba kasę wyciągnąć ze swojego konta, a nie szefowego to jakoś dolegliwości ciążowe nie takie straszne i do pracy jakby większa chęć aby wrócić...
        • lineczkaa Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 25.10.11, 13:36
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Mojej koleżance właścicielce własnej firmy tak ZUS i inne opłaty związane z pr
          > owadzeniem działalności dały w kość, że do pracy wróciła po dwóch tygodniach od
          > porodu a pracowała do ostatniego miesiąca.

          Takie mamy przyjazne przedsiębiorcy państwo uncertain.
          Nie ważne kto, czy to kobieta po porodzie, czy mężczyzna po skomplikowanej operacji, zamiast dojść do siebie w naturalnym czasie, muszą na granicy ryzyka pracować, bo składeczki krzyczą "zapłac, zapłać".

          > Jak trzeba kasę wyciągnąć ze swojego konta, a nie szefowego to jakoś dolegliwoś
          > ci ciążowe nie takie straszne i do pracy jakby większa chęć aby wrócić...

          No na pewno! Ty to masz łeb gazeta. Nic tak kobiety nie cieszy, jak zapierd...ć dwa tygodnie po porodzie upragnionego dziecka.
    • zabulin Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 24.10.11, 19:29
      Znam takie przypadki.
      Nawet kilka.

      Kobitki pracowąły do 8-9 m-ca, często z hemoroidami, bolami kręgosłupa, żylakami, skurczami itp przyjemnościami po to, zeby byc lojalne. \
      A potem baj baj gienia.

      • zagatka Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 24.10.11, 22:01
        tak, ja. straciłam pracę po powrocie z macierzyńskiego (a dokładnie po rocznej ochronce).

        bardzo dużo moich koleżanek ma ten sam problem. zadbaj o przyszłość, rób dzieci. hehe
        • suazi1 Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 25.10.11, 11:34
          Taaa, zwlaszcza o przyszlosc pracodawcow, ktorzy wywalaja mamuski, jak tylko nadzarzy sie okazja... W koncu to nasze dzieci beda pracowac na emerutury ludzi, przez ktorych zostalysmy potraktowane jak wybrakowany towar.
      • gazeta_mi_placi Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 24.10.11, 22:02
        Hemoroidy mają różni ludzie, także mężczyźni czy młode nieciężarne kobiety. Nie słyszałam jeszcze żeby ktoś z powodu hemoroidów rezygnował z pracy lub szedł na zwolnienie.
        Znam też kilka osób z żylakami, pracują, nie chodzą z powodu żylaków na zwolnienie.
        Jeszcze więcej osób znam z bólami kręgosłupa, wszystkie pracują i nie biorą zwolnień z pracy "na kręgosłup".
        • ona3010 Re: takie sa realia w pl 24.10.11, 22:42
          Ja tak miałam
          zaszłam w ciąże, dostałam 1 zwolnienie l-4 az do 12 tyg ciaży a pracodawca stwierdził ze skoro az tyle to lepiej żebym siedziała całe 9 mies na zwolnieniu...
          wiadomo bylo od poczatku że bedzie juz po pracy...
          a w czasie urlopu macierzynskiego zadzwonił i powiedział ze mam 3 dni na dodtarczenia wymowienia pracy a jak nie to zgłosi kradzież na policje smile
          wyobraznie to on mawink
          oczywiscie powiedziałammu, facet pocałuj mnie w d.smile


          Coraz cześciej sobie uświadamiam że z każdym dniem, mam coraz więcej ludzi w dupie.
        • chipsi Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 25.10.11, 10:52
          Gazeta, zajdź w ciążę to pogadamy big_grin
          Żeby nie było, pracowałam praktycznie do porodu nie licząc pobytów w szpitalu na podtrzymaniu zagrożonej ciąży (taki tam pewnie mój wymysł). Niestety nie przedłużono mi umowy i zatrudniono inną osobę. Swoją drogą młodą mężatkę bez dziecka smile
        • suazi1 Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 25.10.11, 11:37
          "Jeszcze więcej osób znam z bólami kręgosłupa, wszystkie pracują i nie biorą zwo
          > lnień z pracy "na kręgosłup".Do czasu jak bol bedzie taki, ze nie beda mogly normalnie funkcjonowac, chciazby podetrzec sobie tylka, o pracy nawet nie wspominam...
        • zabulin Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 25.10.11, 12:11
          to inaczej panie gazeto.

          Bo zapomniałam dodać, ze żadnej z nich nie dostosowano pracy do obowiązujących przepisow. Nadążasz?

          Ciężarnej nie wolno pracować przy kompie dłużej niż 4 h, itd?
          Teraz lepiej???


          No i o skurczach zapomnialeś.
          Miałeś? Pracowałeś z tym?



          A poza tym watek nie jest o tym, kiedy ciężarna powinna miec zwolnienie. Tylko o tym jak kończy się lojalność kobiet ktore w ciąży pracowały maksymalnie długo.
          Bo w myśl niektorych zagorzalych orędowniczek pracy w ciąży do odejścia wód, takaa lojalność gwarantuje przyjęcie po wychowawczym z otwartmi rękoma.

          A to własnie jest nieprawda.


          Szczytem był szef koleżanki. Byla w ciąży. W biurze przy wyciaganiu wtyczki ktoregoś urządzenia, zaiskrzyło w kontakcie. Zglosila szefowi. Na to on jej powiedział, zeby powyłączala reszte.
          Ona na to, ze jest w ciąży, to moze być niebezpieczne, jeśli prąd ją porazi.
          Wzruszył ramionami i powiedział, ze on tego nie wyłączy.

          Nie wyłaczyla i ona. Doczekala końca dniowki, pojechala do gina, wizęla zwolnienie i do końca ciąży się u buraka nie pokazała.
          I śmiał burak jeszcze biadolić jaka okropna baba w ciąży zostawila go zew szystkim z dnia na dzień.Prostak.
          • madziulec Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 25.10.11, 12:30
            Moja ciaza niby byla super...
            Ale pewnego dnia plamienie. I zwolnienie. Mialo byc pieknie.
            Mialam lezec, wypoczywac itp. Ale musialam na co najmniej pol dnia jezdzic do pracy, bo nie bylo komu robic mojej pracy. Czyli obrywalam maksymalnie.
            Tak bylo caly grudzien.

            Troche sie uspokoilo to plamienie, chyba dlatego, ze bylam na lekach.
            W styczniu wrocilam do pracy. I .. tego samego dnia trafilam do szpitala.
            Poczatkowo tydzien. 3 godnie pozniej prawie 2 miesiace.

            CODZIENNIE mialam telefony, wiec tak naprawde zamiast wypoczywac stresowalam sie czy wszystko jest zrobione i denerwowano mnie ciaglymi pytaniami.
            Do pracy wrocilam po pol roku. Problem, ze dziecko nie do konca bylo zdrowe.
            Po niecalym pol roku zostalam zwolniona, rzekoma likwidacja stanowiska pracy. Sprawe w sadzie pracy wygralam.

            Rok po urodzeniu dziecka zostalam sama. Dziecko mialo potworne klopoty z uszami (zapalenia ucha srednio raz na miesiac), do tego wada ukl. moczowego. Srednio raz na miesiac bylam nieobecna przez 2 tygodnie. Ale... prace robilam w domu.
            NIKT nie mial problemu, by sie mnie pozbywac.

            Teraz dziecko jest wieksze, mniej choruje, a ja na pewno nie wspomne o dziecku na jakichkolwiek rozmowach kwalifikacyjnych.

            Nie zatrudnia sie matek, osob grubych, niepelnosprawnych.. I to nie dlatego, ze sa zlymi pracownikami.
            ZAKLADA sie, ze one beda zlymi pracownikami
            • gazeta_mi_placi Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 25.10.11, 18:40
              Żadne założenie nie bierze się zazwyczaj z powietrza.
          • gazeta_mi_placi Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 25.10.11, 18:41
            Ale jak co miesiąc spływała na konto pensja od tego prostaka to oczywiście było cacy, tak?
            • gazeta_mi_placi Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 25.10.11, 18:42
              Jak to jest gardzić prostakiem, a zarazem nie gardzić pieniążkami od prostaka? Co?
              • zabulin Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 26.10.11, 08:12
                Pieniązki na konto nie wplywały za darmoche tylko za zapier...l.
                Więc łaski nie robił. Za darmo kasy nie dawał.

                I jeszcze mi powiedz, ze facet (chociaż jaj to on nie maił) ) co to mówi, zeby baba w ciąży powyłaczała urzadzenia z kontaktu, bo jego moze kopnąć, nie jest prostakiem.

                Bronisz go, zatem jesteś pewnie z tej samej gliny, chłopie.
                • gazeta_mi_placi Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 26.10.11, 11:11
                  >Pieniązki na konto nie wplywały za darmoche tylko za zapier...l.

                  Tak, tak...
                  Praca za biurkiem to z...dol.
                  Ciekawe od kiedy big_grin
                  Ale w sumie skoro są modelki, które uważają swoją pracę za ciężką to nie dziwię się, że i panienki biurewny też uważają pracę za biurkiem w cieple za ciężką harówę big_grin
                  • zabulin Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 26.10.11, 13:40
                    A rozumiem, łopatą się macha i zazdrośc doopsko ściska smile

                    Idź dalej, powiedz z mściwości: należało się jej, szkoda że jej prąd nie kopnął. Niech ma za swoje, bo seks uprawiala.

                    Oj, facet, facet. Trzeba miec klapy na oczach, zeby bronic faceta, który wyręcza się ciężarną, bo sie boi ze JEGO prąd kopnie.
                  • pamplemousse1 Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 05.12.11, 18:41
                    gazeta... żałosny/a jesteś
                • gonia28b Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 26.10.11, 11:45
                  Nie denerwuj się Zabulin smile
                  Gazecia przecież jest kobietką (jak się w większości podaje) i powinna sama zajść w ciążę (nie widzę co do tego żadnych przeciwskazań smile) i przekonać się na własnym tyłku jak to jest - pod wieloma względami... wink
                  big_grinbig_grinbig_grin
              • kepucha Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 26.10.11, 14:09
                Ja pierdziele. Nigdy nie reagowałam za bardzo na Twoje "dziwaczne" w moim przekonaniu poglądy, ale tu już nie wytrzymałam (jea, znów Ci się udało wyprowadzić kogoś z równowagi).
                Pieniądze od prostaka, ale za pracę! Praca to nie działalność charytatywna. Pensja nie ma być łaskawą jałmużną. To jest prosty system - pracujesz (poświęcasz swój czas, siły, dajesz swoje zdolności) - zarabiasz (tak się składa, że zarabia się pieniądze).
                Jeżeli Gazeta Ty tak na serio, to ja chyba jestem naiwna, bo w takich ludzi nie wierzę. Jak można być tak ograniczonym?
        • kepucha Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 26.10.11, 14:01
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Hemoroidy mają różni ludzie, także mężczyźni czy młode nieciężarne kobiety. Nie
          > słyszałam jeszcze żeby ktoś z powodu hemoroidów rezygnował z pracy lub szedł n
          > a zwolnienie.
          > Znam też kilka osób z żylakami, pracują, nie chodzą z powodu żylaków na zwolnie
          > nie.
          > Jeszcze więcej osób znam z bólami kręgosłupa, wszystkie pracują i nie biorą zwo
          > lnień z pracy "na kręgosłup".

          A ja znam, sporo.
          • kepucha Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 26.10.11, 14:02
            kepucha napisała:

            > gazeta_mi_placi napisała:
            >
            > > Hemoroidy mają różni ludzie, także mężczyźni czy młode nieciężarne kobiet
            > y. Nie
            > > słyszałam jeszcze żeby ktoś z powodu hemoroidów rezygnował z pracy lub s
            > zedł n
            > > a zwolnienie.
            > > Znam też kilka osób z żylakami, pracują, nie chodzą z powodu żylaków na z
            > wolnie
            > > nie.
            > > Jeszcze więcej osób znam z bólami kręgosłupa, wszystkie pracują i nie bio
            > rą zwo
            > > lnień z pracy "na kręgosłup".
            >
            > A ja znam, sporo.

            Tfu, wróć! Tj. znam takie, co biorą zwolnienia na ww. schorzenia. Często te zwolnienia są uzasadnione.
    • esr-esr Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 25.10.11, 09:25
      kurcze, bardzo smutne to co piszecie. ja się z czymś takim nie spotkałam, nie słyszałam też o takich sytuacjach wśród znajomych. raczej odwrotnie - typu jak tu zrobić żeby dostać lepszą pensję na zwolnieniu. znane mi kobiety "wyrzucone" z pracy najczęściej nie przykładały się do niej (nie lubiły, już szukały czegoś innego, wypaliły się, etc) ale odbywało się to za pomocą zwykłego wypowiedzenia a nie likwidacji stanowiska. mój szef wszystkich szefów chyba nawet cieszy się z każdego nowego dziecka w firmie, mamy prezenty dla maluchów, mikołaje, etc. chyba zdaje sobie sprawę, że pracownik/pracownica która ma rodzinę na utrzymaniu nie będzie skakać z firmy do firmy tylko zakotwiczy na dłużej i dzięki temu zyskuje lojalność ludzi(niektórzy pracują w firmie lat naście). takie historie jak w pierwszym poście to dla mnie zupełny kosmos i nie wiem czy to nie podchodzi pod sąd pracy, czy nawet mobbing (szczególnie te telefony)?
      • montechristo4 Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 25.10.11, 10:42
        . Pracowałam przez całą ciążę, do 3 dni przed porodem. Zależało mi na pracy, poza tym dobrze się czułam, więc nie było problemu. Pracowałam również na macierzyńskim - w domu i 2 razy w tygodniu w firmie. Po macierzyńskim uznali, że lepiej, żebym poświęciła czas dziecku. Dali mi wybór: albo wypowiedzenie albo wychowawczy. Oczywiście po wychowawczym nie mogłam liczyć na powrót, na moje stanowisko zatrudnili kogoś innego.

        Mąż namawiał mnie na złożenie sprawy do sądu - na pewno bym ją wygrała - ale ja czułam obrzydzenie i nie chciałam mieć z tymi ludźmi do czynienia.

        Nie warto być lojalnym pracownikiem.
        • gazeta_mi_placi Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 25.10.11, 18:39
          Rozumiem, że skoro skrzywdził Cię kiedyś koleś o imieniu Józek to znaczy, że każdy Józek jest złym człowiekiem i profilaktycznie lepiej go traktować jak złego człowieka?
    • suazi1 Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 25.10.11, 11:25
      JA stracilam nie tyle prace, co mozliwosc jej zdobycia. Rzecz dziala sie rok temu. Znalazlam ogloszenie - wydawnictwo Horyzont z Gdyni (celowo pisze wszystkie dane, moze ktos uniknie podobnego rozczarowania) poszukiwalo ilustratora do przygotowywania ilustracji i map do przewodnikow. Charakter pracy - ZDALNA. Wyslalam wszystkie papiery, portfolio. Po tygodniu odezwal sie wlasciciel, pan Jaroslaw Jakistam, caly w achach i ochach. Milo sie rozmawialo do momentu kiedy pan uslyszal w sluchawce glos mojej corki, ktora akurat tego dnia pechowo zostala w domu, bo zaspalismy. Pan jakby nigdy nic dalej spokojnie ze mna rozmawial, umowilismy sie, ze przesle na maila materialy potrzebne do realizacji p[ierwszego zlecenia. Po czym obecanych materialow nie otrzymalam. Po kilku dniach zadzwonilam, zeby sie dowiedziec, o co chodzi. A pan mi na to "No wie pani, po przemysleniu sprawy stwierdzilem, ze wole miec pracownika na miejscu". Na moje stwierdzenie, ze w ogloszeniu wyraznie jest mowa o pracy zdalnej koles powiedzial "No ale pani ma dziecko". "A to dla pana jakis problem? To chyba normalne, ze ludzie maja dzieci? Dziecko w zaden sposob mi nie przeszkadza w pracy w domu, jezeli o to chodzi. ona idzie do przedszkola na 8, a ja wtedy pracuje". Facet mi na to znowu jakies glupoty sadzi. W pewnym momencie szlag mnie trafil. Powiedzialam mu doslownie" Wie pan , myslalm, ze mam do czynienia z powaznym wydawnictwem a nie z krzaczasta firemka, ktora dzieli ludzi na rownych i rowniejszych. Wcale nie zalowalam tej pyskowki, moze wkoncu chociaz raz uslyszal, jakim jest... Raz przeszkadza odleglosc potem dziecko, a moze innym razemmoj maz? Przechorowalam ta pyskowke, ale w sumie dobrze sie stalo. Nie mam noza na gardle i nie musze przebywac z takimi ludzmi, i pozwalac na ponizanie. Tobie radze takie samo podejscie do sprawy, sama pisalas, ze atmosfera w pracy beznadziejna, zarobki jescze gorsze. Czym tu sie przejmowac? Strata szefa, ktory udaje przyjaciela? Daj sobie spokoj, szkoda czasu na przejmowanie sie pajacem.
    • minkapinka Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 25.10.11, 11:33
      Straciłam, w czasie kiedy leżałam w ciązy w szpitalu na moje miejsce zatrudniono inną osobę.
      • gazeta_mi_placi Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 25.10.11, 18:36
        Cóż robota sama się nie zrobi, takie życie.
    • annajustyna Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 25.10.11, 11:38
      Ja nie dostalam obiecanego juz pol roku przed ciaza przedluzenia umowy. Ponadto dowiedzialam sie, ze byli tak strasznie ze mnie niezadowoleni w trakcie mojej ciazy (sic!), ale z litosci mi o tym nie mowili, dopoki nie urodzilam. Bez komentarza po prostu...
      • gazeta_mi_placi Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 25.10.11, 18:36
        Lepiej żeby Cię stresowali gdy byłaś w ciąży?
    • kasiaizuzia1 Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 25.10.11, 12:08
      Śmiem przypuszczać, że właśnie z tego powodu nie przedłużono mi umowy o pracę.
      Ale pewności nie mam.
      Dlaczego ??
      Bo pomimo spełnienia wymogów formalnych ja musiałam odejść, a zatrudniono osobę, która ich nie spełniała. A i jeszcze jedno moją pracę nadal wykonuję ja - w ramach umowy zlecenia.....

      Nie byłam nawet dnia na zwolnieniu lekarskim (w czwartek pracowałam a w nocy pojechałam do szpitala). Wróciłam do pracy po nieco ponad trzech miesiącach (początkowo w niepełnym wymiarze godzin), ale jak mała miała rok zaczęłam wyjeżdżać służbowo, mimo że nie musiałam.

      I żeby było jasne - jestem przeciwna zbyt pochopnie wydawanym zwolnieniom lekarskim i naciąganiu pracodawcy. Swojemu poświęciłam pięć lat, dużo zainwestowałam w tę pracę.
      I jestem baaaardzo rozczarowana.
    • whitney85 Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 25.10.11, 12:53
      Ja straciłam pracę ale byłam w trochę innej sytuacji. Też instytucja państwowa, też ciekawy zakres obowiązków oraz marna atmosfera i kiepska kasa. Różnica taka, że nie miałam umowy na czas nieokreślony więc po macierzyńskim po prostu nie przedłużyli. Mimo wszystko było mi żal, bo akurat tam zazwyczaj ludzie nie bali się o utratę pracy a tu bach.
      • mamaemmy Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 25.10.11, 13:25
        ja
        Ale nikt mnie nie zwolnił,sama siebie raczej..
        Mialam salon kosmetyczny od jakichs dwoch lat,coraz lepiej prosperujacy (z perspektywy czasu widzę,ze zajebiscie prosperujący ).Miałam dziewczynę,praktykantke,która po przyuczeniu ,miała mnie zastąpic pod koniec lutego.Emma nagle w 26 tygodniu urodziła się w połowie listopada,w złym stanie,wymagała tysiaca godzin rehabilitacji,jezdzenia po lekarzach i generalnie robienia wszystkiego,aby nie była warzywkiem.
        I wtedy jedyna najlepsza opcja było odsprzedanie tego-mojej wspolniczce notabene.
        Kasa się przydala....a z gabinetu zostaly wspomnienia..
        Dzis w zawodzie jedynie dorabiam-w salonie kolezanki na umowe zlecenie,a na etat pracuje w zupełnie czyms innym.
        • gazeta_mi_placi Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 25.10.11, 18:35
          A w czym?
    • babicka_pl Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 25.10.11, 13:33
      Tak, miałam całkiem niezłą posadkę, niestety mimo moich złudzeń, po kilku latach naprawdę oddania i lojalności postawiono mi warunek którego nie byłam wstanie spełnić, poświęciłam się dla dziecka i nie zrezygnowałam z urlopu wychowawczego tym samym świadomie podjęłam decyzję i pracodawca nie chciał na mnie zaczekać 2lat. Po 2latach spędzonych z dzieckiem znalazłam pracę na pół etatu i nadal spędzam dużo czasu z dziećmi.
    • mantis_after_dinner Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 25.10.11, 14:12
      2001 rok, dlugie urlopy macierzynskie wprowadzone przez AWS w zwiazku z tym w firmie mnostwo kobiet w ciazy
      firma konsultingowa

      po powrocie z macierzynskiego powitano mnie aneksem do umowy o prace zmieniajacym wysokosc wynagrodzenia o 10% (w dol oczywiscie).
      na pytanie, co sie stanie jak nie podpisze -> 'bedzie to rownoznaczne z wypowiedzeniem umowy o prace'
      Taka drobna aluzja
      Potem zaczely sie inne aluzje: nagle nagromadzenie delgacji (mimoze wczesniej wszystkich klientow mialam w miejscu zamieszkania), przesuniecie na stanowisko niemerytoryczne etc.

      Takie podchody trwaly jakies pol roku.

      Znalazlam prace za granica. Wyprowadzilam sie z Polski na stale wraz z rodzina. Wracac nie zamierzam.
      Niedlugo czeka mnie kolejny urlop macierzynski - tyle ze juz w normalnym kraju i na normalnych warunkach. Nie da sie tutaj co prawda wziac L4 w ciazy i pracuje sie raczej do konca, ale nad tym nie bojeje, bo zawsze bylam przeciwniczka lewych L4 i moje doswiadczenia z polskimi pracodawcami bynajmniej nie zmienily moich pogladow.
    • jdylag75 Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 25.10.11, 15:10
      Szkoda, że masz takie doświadczenia.
      Na pocieszenie napiszę że czasami można przez macierzyństwo dostać pracę, jestem chwalebnym przykładem. Na pierwszej rozmowie przez pół godziny rozmawialiśmy o dzieciach, a szczególnie jaki to mój 6-miesięczniak schorowany sie urodził i ile jeszcze wizyt w szpitalu mnie czeka. Na drugi dzień zostałam zatrudniona. Podczas pracy w tej firmie urodziło się moje drugie dziecko, większość ciąży przeleżałam i nic, dalej pracuje. A to mikro-pracodawca.
    • sagittarius_84 Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 26.10.11, 10:32

      Ja.
      Pracowałam w firmie 2,5 roku zanim zaszłam w ciążę.
      Przez cały okres pracy ani razu chyba nie zostałam upomniana z powodu tego że źle wykonuje swoje obowiązki.
      Świetnie dogadywałam się z szefową, pracowałyśmy biurko w biurko razem od początku.
      Była to mała firma rodzinna.
      Wiem że ona była zadowolona ze współpracy za mną. Dobrze zarabiałam. Bardzo lubiłam swoją pracę.
      Moja mama pracowała w tej firmie 15 lat jako księgowa.

      Jak zaszłam w ciążę skończyła mi się akurat umowa. O ciąży powiedziałam, zresztą zaczynała już być widoczna.Umowy nie dostałam, z automatu miałam przedłużoną do dnia porodu.
      Liczyłam że będę mogła wrócić. Szefowie wiedzieli że mam zapewnioną opiekę nad dzieckiem i że wrócę zaraz po macierzyńskim. Jednak jednoznacznie nie zapewnili mnie że moje stanowisko będzie na mnie czekać.

      Bardzo mi zależało na tej pracy, nie poszłam na żadne L4 przez cała ciążę, dopiero na 2 mce przed porodem i to w uzgodnieniu z szefową, chciała już przyuczać nowego pracownika - mężczyznę.

      Jak zbliżał się koniec macierzyńskiego mojej mamie przekazano, że nie mam już powrotu.
      Bardzo odchorowałam tą sytuację.
      Długo z powodu małego dziecka nie mogłam znaleźć pracy.
      Teraz corka ma 2 lata 3 mce, pracuje. Marzę o kolejnym dziecku ale nie wiem czy zdobędę się na odwagę, będę się bała o ponowną utratę pracy.



      • helena_5 rzeczywistość rynku pracy i pracodawców 05.12.11, 12:08
        sagittarius_84 napisała:

        > Liczyłam że będę mogła wrócić. Szefowie wiedzieli że mam zapewnioną opiekę nad
        > dzieckiem i że wrócę zaraz po macierzyńskim. Jednak jednoznacznie nie zapewnili
        > mnie że moje stanowisko będzie na mnie czekać.

        Rynek, konkurencja i klienci NIE CZEKAJĄ. Firma nie może sobie pozwolić na blokowanie etatu - pracownica idzie na macierzyński na dłużej niż miesiąc (w praktyce nieobecność trwa min. 6 miesięcy), więc ktoś musi jej obowiązki przejąć. Jak wraca to firma ma 2 opcje:
        - zwolnić osobę, która ją zastępuje i jest na bieżąco i ryzykować, że matka wykorzysta w roku 60 dni opieki
        - mieć zbędnego pracownika na liście płac (wracającego), bo jego obowiązki już ktoś wykonuje.

        Oczywiście są tzw. umowy na zastępstwo, ale może jedna na 1000 ematek by taką wzięła, bo one nie dają wszystkich przywilejów kodeksu pracy i mają 3-dniowe wypowiedzenie, więc bardzo trudno na miejsce kobiety ciężarnej znaleźć drugą na umowę na zastępstwo.

        > Teraz corka ma 2 lata 3 mce, pracuje. Marzę o kolejnym dziecku ale nie wiem czy
        > zdobędę się na odwagę, będę się bała o ponowną utratę pracy.

        Problem leży w nadmiernych przywilejach pracowniczych w Kodeksie Pracy, które zniechęcają firmy do zatrudniania, szczególnie kobiet w wieku produkcyjnym. Elastyczniejsze zasady zatrudniania i zwalniania oraz ograniczenie płatnych nieobecności w pracy spowodowałyby, że firmy by się nie bały zatrudniać matek, zwłaszcza te małe zatrudniające poniżej 20 pracowników.
    • guderianka Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 05.12.11, 12:32
      Pierwsza ciąża-pracowałam do 6 m-ca, potem macierzyński, wychowawczy i jak córka miała rok wrociłam do pracy. Niestety popracowałam tylko rok, bo zaczęły się problemy zdrowotne, opracja, niepełnosrpawność, rehabilitacja. Wykorzystałam wszystkie możliwe przysługujące mi zwolnienia, resztę wychowawczego i sama bez nacisku kogokolwiek zdecydowałam się złożyć wypowiedzenie pracy. W drugiej ciąży pracowałam normalnie do 4 -5 m-mca (działalność gospodarcza) potem dorabialam do końca ciąży w domu. Ze względu na stan zdrowia starszego dziecka i wiek młodszego nie szukałam pracy na etat, dorabiałam sobie dziennikarzeniem. Gdy w końcu zdecydowałam się wrócić na rynek pracy mialam cholerne szczęscie albo dobre kwalifkacje i siłę przebicia bo na 3 rozmowy kwalifkacyjne na które byłam zaproszona dostałam trzy oferty pracy. Wybralam najlepszą i pracuję w niej do teraz, szef przełknął moje 3 tygodniowe zwolnienie po poronieniu w lipcu, wróciłam do pracy, z pozytywnym rezultatem nadal starałam sie o dziecko. Zobaczmy co będzie dalej.
    • foro-estupido Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 05.12.11, 12:37
      Mój szef na szczęście nie okazała się takim...draniem?
      Chociaż jak powiedziałam mu, że jestem w ciąży i niestety mam L4 to...dokładnie to już nie pamiętam,ale nie był zbytnio zadowolony.Ale poprosił o kilka dni,żebym popracowała,bo musi znaleźc kogoś na zastępstwo.Zgodziłam się,ale też dlatego,że na drugi dzień po naszej rozmowie przeprosił mnie za nietaktowne zachowanie wobec mnie.smile
      Jak mówił jestem bdb pracownikiem i jak mnie zabraknie będzie mu ciężko.
      Na wychowawczym zaszłam w drugą ciążę i w sumie bałam mu się powiedziec,że jeszcze nie wracam.Ale i za drugim razem zrozumiałsmile
      Teraz chodzę do pracy kiedy mogę(zresztą nie tylko mnie idzie na rękę)Jak mówi"musimy umiec współpracowac".Za co jestem mu bardzo wdzięczna.
    • pszczolaasia Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 05.12.11, 12:45
      moja przyjaciolka z pracy poszla w odstawke po urodzeniu dziecka. nestety nie miala mozliwosci zeby bacia z dzieckiem zostala i poszla na wychowawczyuindifferent podziekowali jej.
      • gazeta_mi_placi Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 05.12.11, 13:32
        Dlaczego babcia, a nie mąż? Mąż też może wziąć w pracy wolne na opiekę nad chorym dzieckiem.
        Chyba, że to samotna porzucona matka?
        Czemuż to ojcowie dzieci nie mogą się dzielić z matkami z opieką nad chorym dzieckiem?
        • pszczolaasia Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 06.12.11, 13:20
          bo mąż byl na misji pokojowej w afganistanietongue_out
          • gazeta_mi_placi Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 06.12.11, 14:01
            Ważniejsza dla niego jest praca z daleka od rodziny i malutkiego dziecka? Żałosne...
            • pszczolaasia Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 06.12.11, 14:21
              big_grin
              po prostu cham nad chamybig_grin
              tez uwazam ze fajnie by bylo sie cofnac do czasow nooo renesansu byloby neizle. zwlaszcza jak sie w hrabiowskiej rodzinie czlek urodzil. jedynym moim problemem byloby ladnie wygladac bo pachnienie zdaje sie nie bylo na liscie priorytetow drzewiej...ladnie pachnieniewink
    • aagnes Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 05.12.11, 12:54
      Co wy z tymi lewymi zwolnienieniami?? skad sie przepraszam takie bierze, fabrykuje w domu? nie znam nikogo kto chcialby dostac prawdziwe zwolnienienie na dluzej niz tydzien a wszedzie slysze jak to kobiety miesiacami przebywaja na L4. chyba cos ktos wymyśla, albo zazdrosci albo cholera wie jeszcze co?
      wychodze z zalozenia, ze jak ginekolog wypisal L4 (zazwyczaj na miesiac) w ciazy to cos jest na rzeczy. przesadzacie i tyle

      Ogolnie zyjemy w panstwie wybitnie nie prorodzinnym, prodzieciowym. Wrecz wrogo nastawionym do dzieci, kazdy kto ma male dzieci wie o co chodzi. wszedzie walka, na kazdym kroku pietrzenie problemow, jakby te male dzieci to byl jakis dopust bozy, a pozniej lamenty, ze dzieci za malo sie rodzi, ze bedziemy pracowac do smierci itp itd - nie ma nic za darmo - najpierw trzeba cos wlozyc (duuuzo zainwestowac, zeby matki z dziecmi mialy jak paczki w masle) a potem wyjac i odcinac kupony a tak to sorry - dupa z tego bedzie.
      • gazeta_mi_placi Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 05.12.11, 13:37
        Ta niechęć bierze się właśnie ze zbytniego uprzywilejowania odnośnie Kodeksu Pracy młodych matek. Gdyby były one na dokładnie takich samych zasadach jak inni pracownicy pracodawcy chętniej by je zatrudniali i milej widzieli w pracy.
        To tak jak z niedawnym wątkiem odnośnie ewentualnego wynajmu mieszkania rodzinie z dzieckiem, gdyby prawo pozwalało w przypadku niepłacenia czynszu na czas na legalne wypowiedzenie umowy rodzinie gdzie są nieletnie dzieci ze skutkiem natychmiastowym to wynajmująca rodzina z dzieckiem byłaby tak samo mile widziana dla właściciela mieszkania jak i studenci czy bezdzietni.
    • hanna_sty Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 05.12.11, 13:10
      Ja. Może nie tyle wyrzucili mnie co sama napisałam wypowiedzenie wiedząc, że po urlopie wychowawczym nie będę mogła wrócić do dotychczasowej pracy, ale po kolei.
      Dobra praca, doskonale płatna, ale wymagająca pełnego zaangażowania.
      Zaszłam w pierwszą ciążę- poronienie. Jakiś 8-9 tydzień.
      Druga ciąża dość szybko. Po urlopie ( na nim okazało się, że jestem w ciąży) 2 tygodnie zwolnienia. Potem praca. Gdzieś około 4-5 miesiąca ( późno) rozmowa z szefem- jak się domyślacie nie był szczęśliwy. Lojalnie uprzedziłam, że zamierzam wziąć urlop wychowawczy i żeby poszukał kogoś na dłuższe zastępstwo. Znalazł. Pomagałam zastępczyni/następczyni wdrożyć się w obowiązki. Zwolnień brałam mało- urlop macierzyński 2 tygodnie przed porodem. Później ( po macierzyńskim) wykorzystałam zaległy wypoczynkowy i pełny wychowawczy. Pod koniec zastanawiałam się nad powrotem do pracy na pół etatu, ale takiej możliwości nie było. Więc napisałam wymówienie i zajęłam się domem, odprowadzałam dziecko na kilka godzin do przedszkola i czułam się niezrealizowana. Pomoc w znalezieniu nowej pracy przyszła od.... byłego szefa. Znalazłam się na studiach doktoranckich. Mniej absorbujące ( w moim przypadku) czasowo i z perspektywą na przyszłość. Obroniłam się gdy dziecko kończyło zerówkę. Potem udało mi się dostać etat na uczelni.
      Nie jest to szczyt marzeń finansowych, ale może być. Polubiłam tę pracę.
      W moim przypadku macierzństwo oznaczało koniec jednego etapu życia ( także zawodowego) i początek nowego- również i zawodowego.
      Pozdrawiam - Hanka
      • ona3010 Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 05.12.11, 15:36
        Ja ale nie chce mi sie juz tlumaczyc po raz xxx
    • mary_lu Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 05.12.11, 18:56
      Straciłam pracę przez ślub. Pracodawca bardzo kombinował z umowami i prawem pracy, wiedziałam, ze w okolicy mojego wesela będzie zwalniał jedną osobę z firmy, ale nie sądziłam, że mnie, bo byłam wyraźnie najlepszym pracownikiem, na niezbędnym stanowisku w dodatku. Niestety, wyleciałam (nie przedłużono mi umowy). Na moje stanowisko przesunięto pannę... która, jak się okazało, była w już w ciąży i zaraz poszła na zwolnienie (nie lewe, leżała plackiem na patologii). Ja zaszłam w ciążę 4 lata później big_grin
    • inguszetia_2006 Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 05.12.11, 19:19
      nikulenka napisała:
      Przez 5 lat byłam och i ach, byłam bo na to ciężko pracowałam. Praca w na
      > dgodzinach za które nikt mi nigdy nie zapłacił, ciągła dyspozycyjność (przychod
      > zenie we wszystkie weekendowe dyżury), wiele obowiązków ponad to co w umowie
      Witam,
      Umówmy się, psułaś rynek pracy;-P I stałaś się ofiarą tego zepsucia. Pokazałaś, że nic ci się nie należy za dodatkową pracę, że jesteś dyspozycyjna, pracujesz dla samej idei. Rozpieściłaś pracodawcę swoją postawą i tyle. Tak nie wolno robić, teraz to już wiesz. Jak bierzesz nadgodziny to grzecznie podsuwasz papier do podpisu stwierdzający, że zostajesz po godzinach i tak dalej, i tak dalej. Teraz masz nauczkę, że bycie jeleniem nic nie daje. Przykro mi, że tak cię potraktowano, ale sama zapracowałaś na to. Pracodawca - świnia, ale wiedziałaś o tym od dawna, bo pracowałaś pomad limit za darmo, utwierdzając go w przekonaniu, że dobrze czyni.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • aniulka8503 Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 05.12.11, 21:59
        Ja właśnie 30.11. dostałam informację, że jestem świetnym pracownikiem, ale dyrektor nie przedłuży mi umowy, bo ciąża jest zbyt młoda...bo 10 a nie 12 tydzień...miesiąc wcześniej moi przełożeni wiedząc o ciąży mówili, że nie mam się czym martwić i że umowa będzie przedłużona, ponieważ potrzebują takich pracowników jak ja...
        Jestem na chorobowym, bo mam zagrożoną ciążę, już dwa razy byłam w szpitalu, więc narazie L4...zrozumiałam jedno - już nie będę się tak poświęcać w żadnej pracy jak do tej pory...dodam, że świadczenia typu "zasiłek macierzyński" czy "ubezpieczenie" również utraciłam...a moim pracodawcą był ZUS...nawet swoich pracowników zniszczy...pomału dochodzę do siebie...
        • ona3010 baby to żmije 06.12.11, 10:26
          no własnie i jak tu nie ma dyskryminacji o ciążę???
          najlepsze jest to ze najbardziej warcza kobiety w pracy na 2 kolezankę... kiedy bedzie solidarnosc jajnikó jak u samców? moje niedoczekaniesad
    • seneka.0 nie rozumiem 06.12.11, 15:56
      Skoro byli odp oczatku chmascy, czyli od tej peirwszej ciazy, odywali sie chmasko, chmasko potstepowali, zyczyli i sugerowali..To po co sie staralas-nadgodziny, dyspozycyjnosc w wekekendy?
      Skad sie bierze taka psotawa
      Zlazle nowy watek.
    • ida771 Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 06.12.11, 20:51
      Logiczne chyba ze pod moja nieobecnosc robota musi byc zrobiona i ktos to robil. Kazda rozsądna rodząca powinna sie liczyc z tym ze jej akcje spadną kiedy jej nie ma. I że jest zagrożenie wykluczenia poza nawias. Coś za coś.
      • gazeta_mi_placi Re: Czy któraś z Was straciła pracę przez macierz 06.12.11, 20:57
        Bardzo rozsądna i nie atakująca nikogo wypowiedź.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka