nikulenka
24.10.11, 17:08
Jestem ciekawa jak to było u Was, czy są tutaj kobiety które tak jak ja straciły pracę ewidentnie przez ciążę i macierzyństwo?
Mnie do tej pory jest bardzo przykro jak postąpił ze mną mój pracodawca (państwowy). Przez 5 lat byłam och i ach, byłam bo na to ciężko pracowałam. Praca w nadgodzinach za które nikt mi nigdy nie zapłacił, ciągła dyspozycyjność (przychodzenie we wszystkie weekendowe dyżury), wiele obowiązków ponad to co w umowie. Wiadomo starałam się, chciałam się wykazać. Fajna, ciekawa praca. Atmosfera koszmarna, wynagrodzenie również ale charakter pracy rekompensował to choć częściowo. W międzyczasie dowiedziałam się, że mam zostać awansowana - poczyniono już pierwsze kroki formalne - cieszyłam się jak głupia. Nie ukrywałam przed nikim , że planuję zostać mamą i wtedy również same cudowności cieszymy się, będziesz super mamusią itd.
Pierwsza ciąża - poronienie w 12 tyg cały czas pracowałam, dobrze się czułam. U mnie załamka a mój kierownik zmiana frontu (chyba nie spodziewał się, że ja naprawdę któregoś razu zajadę w tą ciążę). Już po samym zabiegu w szpitalu wydzwaniał cyt." no jesteś w tej ciąży czy nie", "nie myśl, że sobie na jakieś zwolnienie pójdziesz" wróciłam do pracy po 2 tyg., zostałam na samym początku sprowadzona do parteru, zaczęłam dostawać pracę poniżej kwalifikacji - to co u nas najczęściej robili stażyści, wyzywanie publicznie przy wszystkich pracownikach itd. Po 3 miesiącach zaszłam ponownie w ciążę i wtedy już od samego początku lekarz wystawił L4. No i zaczęło się wydzwanianie do domu, straszenie już nie masz po co wracać, znajdziemy sposób żebyś już tu nie pracowała itd.
No i oczywiście jak mówili tak zrobili, formalnie (redukcja etatów) zlikwidowali moje stanowisko pracy, obowiązki przejęła inna koleżanka, a ja po roku wychowawczego wypowiedzenie.
Do tej pory czuję ogromny żal. Tyle z siebie dawałam, takie pochwały zbierałam, szef pisał do swego przełożonego aby mnie awansować a tu nagle wszystko się odwróciło. Nie nadaję się już do pracy - bo .... dziecko oczywiście.
Kochane mamy czy którejkolwiek przydarzyło się coś podobnego, czy Wasi pracodawcy również okazali się bezdusznymi ludźmi dla których mama to już nie pełnowartościowy pracownik? Jak sobie poradziłyście?