otyłość a ubóstwo

29.10.11, 15:00
Przeczytałam na sąsiednim forum opinię że otyłość jest skorelowana z ubóstwem , im człowiek biedniejszy tym bardziej tyje bo wpycha w siebie przetworzone tanie jedzenie. Czy wy zgadzacie się z tym ? Moja teściowa np. uważa że im człowiek szczuplejszy , tym mniej o siebie dba tzn nie je dobrze lub mało ,oszczędza na jedzeniu.
    • morgen_stern Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 15:06
      Sąsiednie forum ma rację, teściowa nie ma racji wink
      • andaba Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 15:12
        Co to jest "przetworzone tanie jedzenie"?
        Bo dla mnie tanie jedzenie to ziemniaki z mlekiem i chleb z margaryną.

        Faktem jest, że diety odchudzające są strasznie drogie, jak czytam o tych rybach na parze czy piersiach z kurczaka, to po podejrzewam, że za 2 dietetyczne porcje to ja pełnokalorycznie całą rodzinę karmię. Gruba jestem tylko ja i teściowa.
        • krejzimama Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 15:25
          Jesli dla kogos dorsz czy morszczuka na parze czy kawalek piersi kurczakowej algo indykowej to drogie jedzenie to ja juz nie wiem.
          • andaba Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 15:31
            krejzimama napisał:

            > Jesli dla kogos dorsz czy morszczuka na parze

            Morszczuka czy szczuka? smile

            Morszczuk może drogi nie jest, ale za to tylko mrożony, czyli sam lód. Co z tego że kupię za 15 zł kg, jak zostaje 40 dag?
            • krejzimama Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 15:38
              Mieszkam dalekomod morza a moge kupic swierze ryby.
              Pozatym nie interesuja mnie ceny zywnosci. Kupuje to na co mam ochote.
              Pominmy tu specjaly takie jak trufle czy kawa kopiluvak i tym podobne. To tak wysoka polka ze niedostepna dla 99% szarakow.
              • andaba Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 15:41
                No tak świerze ryby i morszczuka tylko dla elyty smile
                • krejzimama Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 15:49
                  No jak dla ciebie kawalek ryby czy kuraka to zarcie elitarne to twoja sprawa.
                  • andaba Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 15:52
                    Rany, nawet nie załapałaś z czego się nabijam...
                    • krejzimama Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 15:56
                      Powinno byc "kawalek morszczuka".
                      No to RZ to faktycznie kompromitacja dla mnie. Szejm on ju krejzi.
                      • mamaemmy :D 29.10.11, 16:09
                        krejzimama napisał:

                        > Powinno byc "kawalek morszczuka".
                        > No to RZ to faktycznie kompromitacja dla mnie. Szejm on ju krejzi.

                        Nie raczej powinno być ŚWIEŻE .
                • freakwave Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 17:27
                  lol
                • czarnaalineczka Re: otyłość a ubóstwo 31.10.11, 09:49
                  big_grin
                  moge ?
              • shellerka Re: otyłość a ubóstwo 31.10.11, 20:52
                no to wyobraź sobie, że niektórzy nie kupują tego, na co mają ochotę, a zamiast zdrowego i wypasionego jogurtu, wolą kupić w biedronce serek o smaku waniliowym za 0,99 zł
                a zamiast piersi kurczaka, jakieś kości czy inny shit do nagotowania gara "zupy" pomidorowej z "przecieru" za dwa zeta.
                • franczii Re: otyłość a ubóstwo 01.11.11, 08:04
                  Zdrowy jogurt nie jest wypasiony. Nie moze byc wypasiony
                  Zeby miec zdrowy (albo lepiej zdrowszy) i jak najmniej przetworzony jogurt to lepiej sobie samemu zrobic. I to dotyczy zarowno biednych i bogatych a kosztuje 2 razy mniej niz kupny wypasiony.
      • gabi683 Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 16:13
        Ja $^^*&)(_)(_)+ jak można takie skretyniałe poglądy przekazywać dalej trzeba być imbecylem !
    • moofka Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 15:11
      w stanach podobno u tak
      u nas - nie sadze
      poki co - zdrowe nieprzetworzone jedzenie jest latwo dostepne
      i tansze niz mcdonald i gotowce
      kasza gryczana, jajko i ogorek to zbilanasowany zdrowy obiad, a kosztuje 1,20
      3 ziemniaki z wody, marchewka i porcja fileta drobiowego 2,80
      chleb pelnoziarnisty 3 zł, i starcza na kilka razy
      paczka chipsow to 3 zł
      a macdonald 15 zl
      kwestia swiadomosci i nawykow raczej
      • noname2002 Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 15:44
        Nie zgadzam się,zdrowe jedzenie jest droższe od tego, które tuczy albo jest pełne konserwantów:
        - kilogram owoców to od 5 do 15 zł, batonik 1zł, pączek czy drożdżówka mniej niż 2zł
        -pęczek włoszczyzny 3-4zł, paczka kostki rosołowej-2zł
        -białe pieczywo jest tańsze niż pełnoziarniste albo z dodatkiem np. słonecznika
        -mrożona pizza ok 5zł, obiad z warzywami i mięsem minimum 10z
        -margaryna czy tłuszcze masłopodobne można dostać za ponad złotówkę, masło ponad4zł, olej też ponad 4zł
        -najtańsze filety z ryby ok 10zł za kg, paluszki rybne-3-4zł
        • ewbal Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 16:15
          Ale jak zamiast drożdżówki czy pączka zjemy 1 owoc to już raczej drożej będzie, a mój dzisiejszy obiad dla 4 osób to filety z kurczaka, ziemniaki, marchewka i brokuły, wszystko z parowara. Koszt ok. 15-16 zł
          • atowlasnieja Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 18:32
            Tylko, że w narodzie nadal panuje zastaw się a postaw się. Przecież człowiek to nie królik żeby zielone wsuwać!!
          • noname2002 Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 19:01
            A mrożona pizza 5zł, albo 4 "chińskie"zupki 5zł-obiad dla 4 osób. Jest taniej?
            • ewbal Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 19:16
              Ok, myślałam, że ta pizza za 5 zł to dla 1 osobywink
          • sotto_voce Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 21:50
            Wy tak serio, że kurczaki to zdrowe jedzenie?
            Przecież to właśnie drób tuczony przemysłowo zawiera najwięcej hormonów, które wprawdzie przyspieszają wzrost brojlerów (przez co ich mięso może być tak bajecznie tanie), ale niestety właśnie powodują tycie. Oraz np. problemy z piersiami u kobiet i przedwczesne dojrzewanie dziewczynek.
      • ewbal Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 16:20
        Zgadzam się, jestem jak najbardziej za zdrowym, nieprzetworzonym jedzeniem. Biały ser z odrobiną śmietany / jogurtu naturalnego + rzodkiewka / szczypiorek będzie tańszy niż taki Almette, a mięso na parze czy pateni grillowej tańsze niż "Pomysł na..."
        • asia_i_p Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 16:53
          Będzie, pod warunkiem, że kupisz 10 dkg sera, łyżeczkę jogurtu i jedną rzodkiewkę. Jeśli założymy, że każdy składnik kupisz w tradycyjnej ilości, taniej nie będzie.
          A w przypadku ludzi ubogich nie jest to wybór tanie robione w domu - drogi gotowiec, tylko tanie robione w domu - tani gotowiec. Mniej więcej wiem, co mówię, pomimo że prawdziwego ubóstwa nie doświadczyłam, bo jak miałam 13 złotych na dzień na dwoje dorosłych + niemowlę (i w tym musiałam zmieścić jedzenie i chemię), to gdybym chciała zrobić sobie pierogi ruskie, to bym musiała całą tę stawkę wydać jednego dnia na te pierogi - pewnie by się z czasem zwróciło i zbilansowało w tygodniu, no ale rzadko był taki dzień, żebym miała odłożone z poprzednich dni, a miałam opory z wydawaniem pieniędzy z tych dni następnych. A paczka pierogów mrożonych była tania.
      • franczii Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 06:30
        Zgadzam sie z Moofka. Zdrowe jedzenie to produkty sezonowe i miejscowe (czyli zeby nie byly sprowadzane z daleka ze wzgledu na konserwacje) i takie sa w dalszym ciagu najtansze. Nie wiadomo jeszcze jak dlugo bo w innych krajach moda na eko winduje cene takiego jedzenia. W Polsce produkt o ktorym pisze kosztowal mnie niewiele, we Wloszech zeby miec np. owoce i warzywa takie jak z targu polskiego musze placic podwojnie w porownaniu ze sklepem.
    • 18_lipcowa1 Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 15:28
      zgadzam sie
      ludzie ubodzy jedzą ziemniaki, makarony, mączne
      zapychające tanie zarcie
    • nangaparbat3 Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 15:39
      To zalezy.
      W grupach naprawdę biednych, gdzie jedzenia zwyczajnie brakowało, otyłość jest uważana za oznakę dobrobytu. Dla kogoś, kto zaznał głodu, lub nie mógł nakarmić do syta dzieci, najedzenie sie jest strasznie ważne, a karmienie jest oznaką najwyższej miłości i troski. I chyba bedzie wybierał potrawy wysokokaloryczne, bo priorytetem jest "najeść się".
      I oczywiście jedzenie tańsze jest często bardziej tuczące - chocby chleb, byle jaki z białej mąki jest tani, za razowiec ze słonecznikiem zapłaciłam ostatnio (bochenek 40 dkg) ostatnio 8 PLN - tego biedak raczej nie kupi. Chude mieso jest droższe niż tłuste, a ryby są naprawde drogie, wysokiej jakości oleje też. Biedny zazwyczaj je więcej i gorzej, więc tyje.
      • krejzimama Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 15:47
        Ryby nie sa drogie.
        Tylko ze ryby czesto nie uznawane za "prawdziwe" jedzenie.
        Jak nie ma schabowego albo miecha z pyrami oblanymi tlustym sosiskiem to nie ma obiadu.
        Bo ryba z grilla i pary z gora zieleniny to przeciez wymysl dla elyty.
        • tezee Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 16:03
          Apropos kuchni , ja tam wolę proste swojskie jedzenie , schabowy z kapustą , pierogi , gołąbki ,żurek , uwielbiam domową kuchnię polską.
          ryby na parze z zieleniną w wymyślnych dresingach mi nie smakują ,choćbym chciała uncertainNie lubię też nadętej pretensjonalnej kuchni jaka jest obecnie na topie.
          Docenię inwencję twórcza osoby która przygotowuje te wyszukane dania w intrygujących połączeniach ale dla mnie ucztą dla podniebienia pozostaną te pierogi z kapustą i grzybami.
          • krejzimama Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 16:10
            Nienawidze konserwatyzmu w zadnym aspekcie zycia. Podobnie jet w kuchni.
            Nowosci i zmiany to jest cos co lubie.
            • tezee Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 16:11
              Nie wiem ja mam takie kubki smakowe że mi najbardziej odpowiada smakowo domowa kuchnia cioci Heli.
              • krejzimama Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 16:13
                No dobra kocham placki ziemniaczane miloscia niezmierzona.
                Ale warto tu poeksperymentowac z wtarcie zoltego sera.
                • moofka Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 16:19
                  krejzimama napisał:

                  > No dobra kocham placki ziemniaczane miloscia niezmierzona.
                  > Ale warto tu poeksperymentowac z wtarcie zoltego sera.

                  żółty ser do placków ziemniaczanych?
                  pfuj
                • przeciwcialo Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 16:22
                  Jak mozna tak sprofanowac placki? To jak posypanie ich cukrem... fuj.
                  • kali_pso Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 16:29

                    Ja sobie nie wyobrażam placków bez cukru...hehehehhe...wojna domowa murowana, gdyby mi ktoś posypał czym innym...
                    • asia_i_p Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 17:02
                      Spróbuj z jogurtem/śmietaną i szczypiorkiem. Zapomnisz o cukrze.
                • dziennik-niecodziennik Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 22:56
                  eeee...
                  żeby bylo zdrowiej i mniej kalorycznie? big_grin
            • elf1977 Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 17:14
              Rany, co za tekst.
          • kosher_ninja Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 16:12
            >Nie lubię też nadętej pretensjonalnej kuchni jaka jest obecnie na topie.

            a jaka to?
            bo nie wiem, czy jestem już nadęta i pretensjonalna czy jeszcze odrobinę mi brakuje. Bo ja akurat tych żurów i schabowych do ust bym nie wzięła...
          • przeciwcialo Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 16:20
            Ryby przygotowane na parze sa paskudne. Można na tyle sposobów zrobić ryby a tu ...na parze...bleeee....
            • moofka Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 16:24
              a ja lubie ryby na parze
              bardzo bardzo
              sa delikatne i sie nie rozwalają smile
              • kropkacom Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 16:26
                Kwestia doprawienia i jakości ryby. Generalnie gotowanie na parze jest genialne.
            • gardenia_nowak Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 17:46
              Nie zgodzę się - tłuste ryby, jak łosoś, na parze są jak dla mnie akurat najsmaczniejsze - pieczony lub smażony jest trochę ciężki. Natomiast chude wolę jednak zapiekać.
        • elf1977 Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 17:14
          Może dla Ciebie nie, dla ubogiego są. Widzę, jak je moja ciocia ze wsi, która pieniędzy ma bardzo mało, a jest gruba. Zapycha się tym, co najtańsze, chlebem, ziemniakami, smalcem i najgorszej jakości kiełbasą (od czasu do czasu). Ty wydatki rzędu 5, 6 zł. dziennie, a nie takie ceny, jak podajesz. Jest gruba, bo je byle co w dużych ilościach.
          • ewbal Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 18:30
            Jakby jadła byle co w mniejszych ilościach to byłaby szczuplejsza, nie koniecznie zdrowa
            Od jakości jedzenia zależy przede wszystkim nasze zdrowie
            Można opychać się żarciem dobrej jakości i tyć
        • e_r_i_n Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 23:50
          krejzimama napisał:

          > Ryby nie sa drogie.

          Poważnie?
          Kilogram dobrej ryby to kilkadziesiąt złotych.
          Kilogram schabu - kilkanaście.
          • franczii Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 06:36
            jeszcze napisz co to za ryba i skad przyjechala
        • asia_i_p Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 17:00
          Świeże, niemrożone ryby są drogie. I trudno dostępne - w moim mieście, gdzie dostać się da praktycznie wszystko, sklepu z niemrożonymi rybami nie ma.
          Ludzie naprawdę ubodzy często mają 10-15 złotych na obiad dla całej rodziny i to w dobry dzień. I zwyczajnie nie stać ich na tę rybę z pary i górę zieleniny.
          Linkuję ceny z Piotra i Pawła - nawet gdyby były dwa razy wyższe niż ze zwykłego sklepu, ubogim zostaje śledź, ewentualnie pstrąg patroszony -
          www.e-piotripawel.pl/zakupywroclaw/kategoria/ryby-surowe/316/
          • elf1977 Re: otyłość a ubóstwo 31.10.11, 09:38
            To wiadomo, że dobre, zdrowe jedzenie jest drogie. To co najtańsze, jest najczęściej wysokokaloryczne i tuczące.
    • kropkacom Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 16:16
      Na osiedlu widuje młodą kobietę, która jest bardzo wychudzona. Jednocześnie widać, że jest bardzo biedna crying Powiedz jej, że powinna być gruba.
      • krejzimama Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 16:18
        Modelka na bezrobociu?
        • kropkacom Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 16:25
          No, raczej nie...
      • przeciwcialo Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 16:24
        Dokładnie. Biedni ludzie jedza mało.
        • mala-wiedzma Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 16:39
          mam koleżankę, która studiując dwa kierunki studiów trafiła taki kiepski moment, kiedy miała na przezycie całego dnia 2 zł. dodatkowo nie miała czasu na gotowanie, bo własnie trwał gorący okres zaliczeń na jednej z uczelni, a na drugiej jeszcze trwały zajęcia. jadła wtedy niezdrowo i tucząco, np. 2 torebki kisielu i pół białego marketowego chleba na cały dzień. albo pół paczki biedronkowych chipsów i pół chleba. miało to za zadanie zatkać żoładek a nie zjeść coś zdrowego. utyła. na szczęście była to u niej sytuacja przejściowa i żywiła się tak przez 3 tygodnie. potem wszystko wróciło do normy.

          wiec jestem skłonna stwierdzić, że osoby naprawdę biedne jedząc taki syf non stop mogą być źle odżywione a jednocześnie z nadwagą.
          • gryzelda71 Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 19:25
            jadła wtedy niezdrowo i tucząco, np. 2 torebki kisielu
            > i pół białego marketowego chleba na cały dzień. albo pół paczki biedronkowych c
            > hipsów i pół chleba

            Nigdy nie uwierzę,żeby na tym przytyła.
            • mala-wiedzma Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 21:31
              a jednak przytyla. nie powiem, ze duzo, bodajze 1,5 kg. moze tez dlatego, ze dziewczyna ma hopla na punkcie zdrowego odzywiania i jest bardzo szczupla. normalnie nie je jasnego pieczywa, unika potraw macznych i ogolnie je dosc zdrowo. byc moze osoba odzywiajaca sie precietnie, tzn na obiad ziemniaki, sos, surowka, sniadania i kolace to np. kanapki to by na tej diecie nie odczula przybytku wagi.
              • franczii Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 06:45
                1,5 kg powiadasz big_grin Takie wahanie wagi jeszcze nie mozna nazwac przytyciem.
              • gryzelda71 Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 11:22
                Czyli panie na co dziec jadła jeszcze mniej.Tak,to tłumaczy przytycie.
                Jakoś dziwi mnie,że ktoś kto zdrowo się odżywia nagle je czipsy i coś czego w trakcie normalnego żywienia nie tyka ,jak ten chleb pszenny.Jakby za 2 zł jogurtu nie mogła kupić.
                • asia_i_p Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 17:07
                  Jogurt to jest około 150 kalorii. Chyba lepsza dawka dzienna była w Oświęcimiu.
                  Ogarniasz "manie" 2 zł na całodzienne wyżywienie? Witaminy, zdrowie schodzą na dalszy plan, trzeba władować w te 2 złote tyle kalorii, żeby nie mdleć z głodu. I rzeczywiście najłatwiej chlebem.
                  • gryzelda71 Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 17:28
                    Nie,nie ogarniam,że zjedzenie TYLKO pół bochenka pszennego pieczywa dziennie powoduje TYCIE.
                    • k1k2 Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 17:48
                      bochenek chleba moze miec do 1800kcal, kisiel 500 ml ok. 350 (Winiary), czyli wychodzi 1600kcal/dzien. Niewysoka osoba z siedzacym trybem zycia moze przytyc, a juz na pewno zatrzymac wode w organizmie.
                      • gryzelda71 Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 18:00
                        Przy założeniu,że normalnie zjada 1000kcal.
                        A jak normalnie tyle zjada to skąd nagle taki apetyt,żeby pomieścić te 800kcal ?
                        • turzyca Re: otyłość a ubóstwo 01.11.11, 17:42
                          gryzelda71 napisała:

                          > Przy założeniu,że normalnie zjada 1000kcal.
                          > A jak normalnie tyle zjada to skąd nagle taki apetyt,żeby pomieścić te 800kcal
                          > ?

                          Warzywa to pasza objetosciowa, niskokaloryczna. A zoladek ma te sama objetosc, czy wrzucasz pomidora czy chleb.
                          • gryzelda71 Re: otyłość a ubóstwo 01.11.11, 18:59
                            A chleb pszenny to bomba kaloryczna.Dajcie już spokój.
    • ardzuna Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 16:27
      > anie jedzenie. Czy wy zgadzacie się z tym ? Moja teściowa np. uważa że im człow
      > iek szczuplejszy , tym mniej o siebie dba tzn nie je dobrze lub mało ,oszczędz
      > a na jedzeniu.

      A jak bogata jest teściowa?
      • krejzimama Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 16:29
        140 kilo.
        • azjaodkuchni Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 17:23
          krejzimama napisał:

          > 140 kilo.

          To znaczy teściowej dobrobyt bokami wyszedł ...
          --
          azjaodkuchni.blogspot.com/
    • milenka_net Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 17:26
      To prawda , szczupli, zgrabni ludzie są zamożniejsi na ogół. Jedzą lepiej i zdrowiej bo ich na to stać . Choć nie tylko o jedzenie tu chodzi, Stać ich na aktywne spędzanie czasu, zabiegi kosmetyczne, odchudzające jeśli sa konieczne itd.
      Nałogowcami są zazwyczaj ludzie mniej zamożli a więc namiętnie pala i piją byle co , byle procentowe było...
    • triss_merigold6 Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 17:58
      Jasne, że biedota jest otyła, bo się zapycha węglowodanami: placki, kluski, kopytka, pyzy, makaron z czymś z torebki, inne mączne.
    • kol.3 Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 18:09
      Niezupełnie bym się zgodziła, bo w moim otoczeniu wszyscy zamożniejsi są grubi i nie jedzą a żrą. Widzę że kupują za dużo jedzenia, masę wędlin, ciasteczek, słodyczy, alkoholi, kilogramy owoców, do tego dochodzi jeżdżenie samochodem i mało ruchu, bo jeśli nawet zrobią wypadu na siłownię to i tak nie spalą nadmiarów żarcia. Po prostu są ludzie, którzy lubią jeść, przyjmują sporo gości, bywają u innych, co sprzyja tuszy., Natomiast chudną emeryci, zwłaszcza tacy którzy są kilka lat na emeryturze. Moja dalsza kuzynka na emeryturze schudła już ponad 20 kg, po prostu nie ma pieniędzy na jedzenie, odżywia się bardzo skromnie.
      • noname2002 Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 19:09
        A moja babcia z niewielką emeryturą miała sporą nadwagę-żywiła się bardzo oszczędnie(działka, zaprawy, wszystko gotowane samodzielnie, żadnych półproduktów, nic się marnowało) ale bardzo tłusto i często piekła ciasta.
      • an_ni Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 20:11
        o to syndrom bogacenia sie, pokazania sie
        na nastepnym etapie majatkowym jest jedzenie bardzo zdrowo, kupowanie eko zywnosci, nietykanie przetworzonej zywnosci, stosowanie diet itp
    • gryzelda71 Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 19:12
      Nie znam grubego dziecka z rodziny w której brakuje na jedzenie.
      • bi_scotti Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 19:32
        Otyulosc u ludzi ubogich laczy sie rowniez z brakiem pieniedzy na inne przyjemnosci. Bilet do kina jest drogi, ze nie wspomne o bilecie do teatru czy na koncert albo gre sportowa. Wyjazd dokadkolwiek jest czesto po prostu niemozliwy. A czlowiek potrzebuje przyjemnosci, nawet najubozszy czlowiek potrzebuje czasem poczuc sie "jak inni". Skoro zas jesc i tak trzeba, to te przyjemnosc sprawia sie sobie extra jedzeniem, najczesciej niezdrowym w jakichs MacDonald's czy innych Harvey's obzerajac sie wszystkim, co tanie, tluste i w porcjach XXXL. I trudno sie takim ludziom dziwic. Oplata za jakiekolwiek zajecie sportowe czy chocby zakup przyzwoitych butow do biegania sa najczesciej poza ich zasiegiem ale na Big Mac to najubozszy z najubozszych sobie moze pozwolic wiec robi sobie "dobrze" zapychajac sie czyms, co niszczy mu organizm.
        • aandzia43 Re: otyłość a ubóstwo 29.10.11, 23:34
          Masz rację, Bi. Tak właśnie to wygląda sad
          A propos poprzedniej wypowiedzi (nie Bi) o tym, że dzieci w rodzinach, które nie mają na jedzenei nie są grube. A i owszem. Na razie nie są. Za to potem, gdy już same zarobią cokolwiek i w końcu najedzą się do syta, to nadrobią zaległości z nawiązką. Kobiety z mojej rodziny i okolic rodziny, które przeżyły wojnę jako dzieci i młodzież i zaznały wtedy głodu, potem mocno tyły. Głównie pewnie z powodu obżarstwa, kultu michy, obsesyjnego robienia zapasów i pożerania ich. Ale też ich organizmy przyzwyczajone do magazynowania każdej dotarczonej dawki energii niepodatne były za bardzo na kuracje odchudzające.
          Zresztą piszą ludzie znający się na rzeczy, że niedożywienie w dzieciństwie owocuje tendencjami do tycia, cukrzycą, chorobami układu krążenia i innymi kwiatkami.
          • bi_scotti Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 00:28
            To byla chyba ksiazka niejakiego Minkiewicza (Minkowskiego???) "Gruby", potem byl tez i serial TV - w tej ksiazce bohaterem jest chlapiec (Maciek), ktore przezyl glod na Syberii i gdy po wojnie idzie do szkoly na Ziemiach Odzyskanych to jest juz wlasnie owym "grubym", bo wreszcie moze sie najesc do syta albo i wiecej niz do syta ...
            • aandzia43 Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 10:47
              Minkowski w "Grubym" pisał o sobie. Przeżył dzieciństwo na Syberii. Jako całkiem dorosły człowiek już nie był chyba grubasem. Ja pamiętam jedną z moich ciotek, urodzoną w 1926 roku, co najpierw nie jadła do syta, bo dzieciństwo miała biedne, a potem, jako piętnastolatka została wywieziona na roboty do Niemiec. Tam to dopiero poznała głód (i parę innych rzeczy też). Była śliczna i filigranowa. Po wojnie dorwała się do żarcia i już nie była filigranowa. To znaczy kosteczki i buzia zostały drobne, ale cała reszta obrosła sadłem. Matka i siostra grube nie były.
    • hamerykanka Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 01:00
      Tu w Stanach czesto jest.
      Jak widze kobiete ktora wyglada jak szafa w rozmiarze XXXXXXL ( a czasem nawet na wozkach akumulatorowych bo nie chca/nie moga chodzic), to bardzo czesto w koszyku ma napoje slodzone typu pepsi, pare paczek czipsow, ciastka itp. Nie ma owocow i warzyw.
      W sumie jest to tansze niz kupienie swiezych warzyw, a paczka czipsow kosztuje co 3 jablka.
      Z drugiej strony moga to byc nawyki zywieniowe np moj 120 kg maz, ktory najchetniej wieczorem oglada TV przy piwie i paczce czipsow. Je warzywa , owoce, ale tego akurat sobie nie odmawia , no i steki prawie co dzien, i widac po nim ciaze piwna. I nie da sie tego oduczyc/przestawic na zdrowe lub niskokaloryczne.
    • ga-ti Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 01:05
      Podzieliłabym na kilka grup: biedni, których nie stać na zdrowe jedzenie, pisałyście, np o różnicy w cenie pieczywa, podobnie z mięsem, promocyjna cena udek kurczaka 7 zł, wieprzowina 12-17 (łopatka, schab), a wołowina ponad 20. Ryby podobnie, te lepsze ładnych kilkadziesiąt, tańsze okazało się że nie do końca takie zdrowe (np. panga). Wiele diet zaleca rybę/mięso z warzywami, muszę więc na obiad kupić sporo więcej tego mięsa/ryby, niż na tradycyjny z ziemniakami, a i sałatki/surówki więcej pójdzie, a najtańsze z warzyw ziemniaki smile Podobnie soki, te zdrowe 100% droższe niż słodzone, "rozwodnione". I tak dalej. Biedny oszczędza i często tyje. A i prawda, że przyjemności sobie robi kupując coś niezdrowego, bo to tańsze od wypadu na weekend, czy nowej fryzury, a pozwolić sobie może tylko czasami.
      Ale jest też kategoria grubych bardziej "kasowych", bo stać na żarełko w maku, kfc, czy innym, na czipsy przed tv, na batonik na drugie śniadanie. Biednych na fast-foody w Polsce ciągle nie stać, a jak pieniędzy trochę więcej, to mogę pójść i poczuć się jak bohaterowie amerykańskich filmów.
      Pomijam cierpiących głód wcześniej a teraz mogących się najeść, czy otyłość wywołaną chorobą.
      A ja na przykład lubię sobie pojeść i tyle. Lubię czuć smak tego co jem, lubię różne smaki, lubię samą czynność jedzenia i czasem lubię zjeść coś bardzo niezdrowego tongue_out

      Tak więc przyczyny, czy powody nadwagi różne być mogą.
      • franczii Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 06:39
        Nie wiem co to za dieta, ze miesa tyle wymaga ale na pewno nie jest to dieta dobra dla zdrowia. Schemat zdrowego zywienia nie przewiduje miesa codziennie a ze 2 razy w tygodniu.
      • aandzia43 Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 11:03
        > Ale jest też kategoria grubych bardziej "kasowych", bo stać na żarełko w maku,
        > kfc, czy innym, na czipsy przed tv, na batonik na drugie śniadanie.

        Brak kasy brakiem kasy, ale w tym braku różni ludzie różnie się żywią, bo mają różne podejście do kwestii jedzenia i różną świadomość odnośnie odżywiania się. Nie chciałabym tu łączyć "na twardo" pewnych grup ludzi z określonymi dietami, ale mam wrażenie, że inteligent (szeroko rozumiany) przy tym samym portfelu prędzej wymóżdży zdrowszą dietę, niż prol bez tradycji zastanawiania się nad tym, co zdrowe a co nie. Nie sądzę, by sprawdzało się to w 100%, ale tak w 90...?

        Żywienie się warzywami i owocami tanimi w danym sezonie (jest ich dużo), "czystym" nabiałem (żadne danonki i inne farbowane jogurty i serki) i strączkowymi wcale nie jest drogie. Mięso i strączkowe nie są tanie, ale też nie je się ich w wielkich ilościach. Omijając fast-foody, słodycze, kupowane na mieście przekąski, słodkie napoje można nie wydawać dużo na żywienie i nei żywić się kiepsko. Znajomi studenci mają to opatentowane smile
        • kosher_ninja Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 15:09
          Brak kasy brakiem kasy, ale w tym braku różni ludzie różnie się żywią, bo mają
          > różne podejście do kwestii jedzenia i różną świadomość odnośnie odżywiania się

          No właśnie - jeden kupi najtańszą mielonkę, pulpety w słoiku czy fixa, a inny zrobi pasztet z pokrzyw, zapasteryzuje/zamrozi sam pomidory na zimę (kiedy są po 2 zł za kg) lub sam zacznie chleb piec (kilogram mąki żytniej to ok. 3 zł).
    • inguszetia_2006 Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 11:10
      Witam,
      Tak - otyłość jest skorelowana z ubóstwem. Dieta wysoko węglowodanowa jest względnie tania. Są na ten temat nawet badania WHO. Koleżanka mi mówiła, bo pracuje tam jako doradca właśnie w kwestiach zdrowia publicznego. Mowa oczywiście o zamożnych społeczenstwach Europy, Ameryki etc.
      Pzdr.
      Inguszetia
    • irmaaa Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 14:42
      Kiedyś chyba tak było: ubogi=chudy. Jak nie miał pieniędzy, to nie miał i koniec.
      Teraz to się nie sprawdza. Może dlatego,że większość "biednych" ma na tyle,żeby pójść na ilość, na jakość nie wystarcza. Kasy za mało,żeby zrealizować marzenia, wystarczająco,żeby się pocieszać jedzeniem.
      • k1k2 Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 18:06
        zgadzam sie w 100%. w USA w szczegolnosci zywnosc wysoko przetworzona jest tania i latwo dostepna, z oferta swiezych/mrozonych warzyw i owocow juz cenowo gorzej, a i szybciej sie psuja w domu. wiec latwiej kupic dzieciom "jogurt o smaku..." niz pudeleczko swiezych malin na przyklad.

        Do tego malo ktory z dobrze zarabiajacych rodzicow dopusci do tego by dziecko mialo znaczaca nadwage, bo zdaja sobie sprawe ze to ani estetyczne ani zdrowe, a nadwaga jest (stereotypowo) wiazana z nizsza pozycja spoleczna rodziny, i gorszymi perspektywami na sukces. Sugeruje bowiem ze dziecko siedzi z chipsami przed telewizorem podczas gdy rodzice pracuja na dwie zmiany, a potem jest zabierane do takich atrakcji jak McDonald.... podczas gdy lepiej usytuowani rowiesnicy chodza/sa wozeni na zajecia pozaszkolne, uprawiaja sport, itp. Przykre, ale tak jest.
        • hamerykanka Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 18:14
          No dokladnie. Maz wczoraj kupil pudelko malin w nizesze, promnocyjnej cenie 2$, a jogurt kosztuje ok 50 centow. Czyli 4 jogurty za pudelko malin. Mrozona duza pizza ok 5$; w podobnej cenie jest pol kilo piersi kurczaka.
          Silownia jest droga, wiec wielu na to nie stac. Abonament meza to 400 dolarow rocznie. Jesli ktos ma nisko platny zawod, i dostaje ok tysiaca na reke miesiecznie, to na pewno go nie stac.
          • nanuk24 Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 18:45
            nalezy dodac, ze w pudelku(pudeleczkuwink znajduje sie pi razy drzwi 10 malinwink
            W moim stanie maliny w promocyjnej cenie to w porywach $3, a jogurty kosztuja $89
            • nanuk24 Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 18:47
              A mcdolad's chyba $4
            • bi_scotti Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 18:50
              nanuk24 napisała:

              > > W moim stanie maliny w promocyjnej cenie to w porywach $3, a jogurty kosztuja $89
              >

              Domyslam sie, ze $0.89 smile
              • nanuk24 Re: otyłość a ubóstwo 31.10.11, 20:59
                big_grin
                Alem sobie cene zawyzylatongue_out
            • hamerykanka Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 21:41
              w ktorym to stanie??
              Ja jestem z Teksasu..
              • nanuk24 Re: otyłość a ubóstwo 31.10.11, 20:58
                Oczywiscie 0.89wink

                A jest to Illinois
          • ardzuna Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 19:14
            Za to ćwiczenie na kocyku w dużym pokoju jest praktycznie darmowe.
            • myelegans Re: otyłość a ubóstwo 01.11.11, 15:00
              ardzuna napisała:

              Cytat Za to ćwiczenie na kocyku w dużym pokoju jest praktycznie darmowe.
              Za bieganie w parku tez nie pobieraja oplat jak ostatnio sprawdzalam....
              • franczii Re: otyłość a ubóstwo 01.11.11, 15:09
                Ja zgadzam sie z Biscotti. Tez mysle, ze otylosc u ludzi biedniejszych jest spowodowana brakiem dostepu do innych rozrywek i przyjemnosci.
              • hamerykanka Re: otyłość a ubóstwo 01.11.11, 18:27
                Tylko ze trzeba chciec. A wielu, juz otylym, sie po prostu nie chce.
                Bedac w sklepie widze, jak pisalam, wiele otylych osob, ktore, aby sie nie przemeczyc, uzywaja wozkow akumulatorowych. Ze/do sklepu wchodza normalnie.
                Maz, mimo ze sie zapisal i zaplacil slono za swoj karnet do silowni, uzyl jej raz. Dwa miesiace temu. W domu unika wysilku fizycznego, to ja targam worki cementu, paczki kafalkow. biore psy na przebiezke przy rowerze, kopie w ogrodzie itp bo on nie ma czasu/ochoty/pracuje. W efekcie ja waze normalnie, a on ma ciaze spozywcza.
    • anorektycznazdzira Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 15:50
      Ja uważam, że bywa różnie. Wydaje mi się, że bardzo, bardzo biedni są szczupli, bo naprawdę nie dojadają. Bardzo, bardzo bogaci raczej też szczupli, bo stać ich na 2 kilo truskawek dziennie, wodę z alpejskiego lodowca i osobistego trenera. Pomiedzy jest całe spektrum, znam ludzi bogatszych oraz biedniejszych ode mnie, którzy są ode mnie znacznie grubsi, nie widzę jakiejś jednoznacznej korelacji.
      • bi_scotti Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 16:01
        anorektycznazdzira napisała:

        > nie widzę jakiejś jednoznacznej korelacji.

        U nas korelacje widac natychmiast gdy sie jest choc jeden dzien wolontariuszem w np. Food Bank - ci, ktorzy tam pracuja spolecznie sa srednio o wiele kilogramow i rozmiarow mniejsi niz ci, ktorzy z ubostwa musza korzystac z Food Bank. Strasznie to smutne jest i prowokuje wiele refleksji na temat wlasnie tego, co daje i co niszczy w czlowieku np. comfort food sad
        Oczywiscie, jak ze wszystkim w zyciu, sa wyjatki ...
        • tezee Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 17:05
          Bogaci i szczupli to raczej są w polsce głownie celebryci , ludzie mediów czy generalnie osoby publiczne bo jest presja na ładne ciało a dla tej grupy ważny wizerunek
          wkomponowują się w ten trend , jedzą pewnie zdrowo i wymyślnie , mają trenerów itd
          Natomiast ja widzę z obserwacji że każdy nowobogacki czy pospolity przedsiębiorca, biznesmen który dorobił sie jakiejs tam większej n kasy robi się spasiony , je dużo i na bogato, je na mieście , odwiedza oczywiscie dobre delikatesy i wynosi droższe niż dyskontowe żarło ale w dużych ilościach.
          Natomiast akurat ludzie którzy nie maja kasy , studiują czy akurat maja kiepską sytuację są w moim otoczeniu jednak szczupli.
    • maruda78 Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 18:14
      Jak juz wspomniano w tym watku, biedni ludzie zazwyczaj zapychaja sie najtanszym zarciem, co w praktyce oznacza przetworzone weglowodany (pieczywo, zwlaszcza biale, ziemniaki, makarony etc). Weglowodany TUCZA i to jest fakt naukowy.

      Glebiej zainteresowanym w temacie polecam:

      nowadebata.pl/wp-content/uploads/2010/12/Dlaczego-apetyt-rosnie-w-miare-jedzenia_NowaDebata.pl_.pdf
      Obraz sytuacji komplikuje genetyczny indywidualizm i fakt, ze nie ma czegos takiego jak jedna idealna dieta dla kazdego - niektorzy potrzebuja wiecej miesa i jak najbardziej powinni jesc je codziennie - inni natomiast powinni byc (semi)wegetarianami - ale nawet ci nie powinni sie objadac prostymi weglowodanami.
      • aandzia43 Re: otyłość a ubóstwo 30.10.11, 18:54
        > Obraz sytuacji komplikuje genetyczny indywidualizm i fakt, ze nie ma czegos tak
        > iego jak jedna idealna dieta dla kazdego - niektorzy potrzebuja wiecej miesa i
        > jak najbardziej powinni jesc je codziennie - inni natomiast powinni byc (semi)w
        > egetarianami - ale nawet ci nie powinni sie objadac prostymi weglowodanami.

        Zawsze intuicja podpowiadała mi, że nie ma czegoś takiego, jak dieta doskonała dla wszystkich. Ludzie różnią się między sobą w tej kwestii znacznie, nie trzeba być superobserwatorem, żeby zauważyć, że to, co służy jednemu, drugiemu nei za bardzo. Wystarczy popatrzeć jak tyją Indianie na diecie białych. Innuici mają się świetnie na samym mięchu i surowych wnętrznościach zwierzęcych, a prawie wegetariańskie ludy krajów gorących też źle nie wyglądają. W naszym kraju ludzie wymieszani genetycznie, więc znaleźć można i naturalnych wegetarian (moja córka, konsekwentnie plująca mięskiem od zawsze) i zajadłych mięsożerców (córka koleżanki, która łapkę po kiełbasę wyciągała rok mając). Obie zdrowe, ładne i szczupłe.
        • ledzeppelin3 Re: otyłość a ubóstwo 31.10.11, 09:42
          W krajach bogatych, jak USA, biedni sa otyli (i zarazem niedożywieni w znaczeniu- za mało białka, za duzo weglowodanów i nasyconych kwasów tłuszczowych), bo fast-foody są tanie.
          W krajach biedych, jak RP, biedni sa chudzi i niedożywieni (za mało wszystkich składników odżywczych), bo na fast-foody ich nie stać, tylko na resztki.
      • madzioreck Re: otyłość a ubóstwo 01.11.11, 00:16
        > Jak juz wspomniano w tym watku, biedni ludzie zazwyczaj zapychaja sie najtanszy
        > m zarciem, co w praktyce oznacza przetworzone weglowodany (pieczywo, zwlaszcza
        > biale, ziemniaki, makarony etc). Weglowodany TUCZA i to jest fakt naukowy.
        >
        > Glebiej zainteresowanym w temacie polecam:
        >
        > rel="nofollow">nowadebata.pl/wp-content/uploads/2010/12/Dlaczego-apetyt-rosnie-w-miare-jedzenia_NowaDebata.pl_.pdf

        Fajne, piszą m.in. o insulinooporności. O tym ludzie nie myślą, wymieniając na jednym oddechu owoce z warzywami... podczas, gdy w owocach najwięcej jest cukru. A przy tym nie ma w nich chyba niczego, czego nie znajdzie się w warzywach. Biały chleb jest be, choć to tak czy siak węglowodany złożone, a cukry proste w owocach są OK...smile
        • aandzia43 Re: otyłość a ubóstwo 01.11.11, 00:30
          Cukry proste w owocach może nie są tak całkiem OK, ale poza nimi w owocach jest jeszcze parę innych, fajnych rzeczy. A takie białe pieczywo od początku do końca jest cholernie daleko od OK ;-P
          Zjedzenie jabłka do śniadania, gruszki po obiedzie (czy przed, jak kto woli) i pół kilograma śliwek po kolacji prędzej wyjdzie na zdrowie niż okraszanie tych posiłków drożdżowką, batonikiem czy białym pieczywem. Zakładam, że posiłki, do których spożywać będziemy owoce będą miały raczej niski indeks glikemiczny smile
          • myelegans Re: otyłość a ubóstwo 01.11.11, 15:08
            Cytat A takie białe pieczywo od początku do koń ca jest cholernie daleko od OK ;-P
            Tez tak myslalam, az zaczelam czytac naklejki te drobnym drukiem porownujac pewien rodzaj bialego pieczywa z pieczywem razowym i co odkrylam, ano, ze to biale pieczywo mialo tyle samo blonnika co to razowe, nie mialo fruktozy i wielu skladnikow trudnych do wymowienia chemicznie niz to razowe. Weic wyszlo, ze to biale bylo mniej przetworzone, mialo tyle samo blonnika i mniej kalorii niz to razowe.....
            wlozylam oba do plastikowego woreczka, to biale pokrylo sie plesnia po tygodniu, to razowe wygladalo tak samo jak w dniu kupna....
            • aandzia43 Re: otyłość a ubóstwo 01.11.11, 16:36
              No ale ja porównywałam białe pieczywo z owocem, nie z pieczywem razowym smile Poza tym razowe razowemu nie równe.
              • myelegans Re: otyłość a ubóstwo 01.11.11, 16:56
                Pieczywo dostarcza weglowodanow zlozonych i energii, owoce glownie cukrow prostych i blonnika i jedno i drugie powinno byc w zbilansowanej diecie.

                Problem z pieczywem jest taki, ze kupowane jako bochenek, nie zawiera najczesciej nalepek ze skladnikami, wiec tak na prawde nie wiesz, co w tym zdrowym, razowym pieczywku jest, a jest duzo czego byc niepowinno. Wiec ja sie tak od bialego pieczywa nie odzegam, jak jest tam 5 skladnikow, ktorych nazwy potrafie wymowic i nie ma wszechobecnej fruktozy.
                • aandzia43 Re: otyłość a ubóstwo 01.11.11, 17:36
                  myelegans napisała:

                  > Pieczywo dostarcza weglowodanow zlozonych i energii, owoce glownie cukrow prost
                  > ych i blonnika i jedno i drugie powinno byc w zbilansowanej diecie.

                  Rację masz, jak najbardziej smile
                  Ja mam zdrowy sposób na dostarczania sobie węglowodanów złożonych (i jeszcze parę innych składników) ze zbóż nie jedząc pieczywa. Musli codziennie na śniadanie w chłodnej porze roku. Moje musli robię sama z siermiężnych płatków owsianych, żytnich, orkiszowych, zarodków pszennych, dużych (nie śladowych) ilości orzechów, suszonych moreli i suszonej żurawiny. Ponieważ jednak jestem łasuch dodaję też garść mocno czekoladowych mlekołaków, czy jak im tam smile Jogurt naturalny 200 gram i solidna garść takiej mieszanki załatwia mi chyba kwestię spożywania pieczywa. Na obiad kasza gryczana, ciemny ryż, makaron al dente lub kartofle - węglowodany złożone są - grzeczna dziewczynka wink To nie jest katowanie się, ja to wszystko bardzo lubię. Ale nie ma do końca tak grzecznie, łasuch jestem i pojadam różne nie całkiem zdrowe produkty. Wiem jednak, ze bez pieczywa żyje się zdrowo i smacznie. I, nawiązując do tematu wątku, niedrogo.
          • madzioreck Re: otyłość a ubóstwo 01.11.11, 17:18
            Hm. Z mojego punktu widzenia wygląda to tak, że jak się walczy z nadwagą/o utrzymanie wagi, to się generalnie unika i słodyczy, i owoców wink To co jest fajne w owocach, czyli błonnik i witaminy, jest też w warzywach, więc nic nie tracimy, rezygnując z owoców, poza walorami smakowymi, oczywiście (ja na szczęście wolę słone, niż słodkie). Owoc rano czy do obiadu jest OK, w ogóle węglowodany w tych posiłkach. Tylko trzeba mieć świadomość że wymienianie owoców z warzywami, jakby ich wartości były takie same, jest błędem.
            A co do pieczywa, też uważam, że gloryfikowanie ciemnego na niekorzyść białego jest trochę przesadzone. Węgle to węgle, ciemne, mniej przemielone, ma więcej błonnika, ale ten można dostarczać z innych źródeł. Jeśli chodzi o wpływ na pilnowanie figury, nie ma raczej większego znaczenia, takie czy takie. Reakcja insulinowa jest podobna. Na śniadanie jem, jakie lubię, na kolację nie jem żadnego smile
            • aandzia43 Re: otyłość a ubóstwo 01.11.11, 18:02
              madzioreck napisała:

              > Hm. Z mojego punktu widzenia wygląda to tak, że jak się walczy z nadwagą/o utrz
              > ymanie wagi, to się generalnie unika i słodyczy, i owoców wink To co jest fajne w
              > owocach, czyli błonnik i witaminy, jest też w warzywach, więc nic nie tracimy,
              > rezygnując z owoców, poza walorami smakowymi, oczywiście (ja na szczęście wolę
              > słone, niż słodkie).

              Zasadniczo też wolę smaki słone. Bez słodyczy ostatecznie bym przeżyła. Ale owoce kocham (z wiekiem jednak jakby mniej). Może dlatego, że bardzo lubię i bardzo dobrze przyswajam surowiznę. Duże ilości surowych warzyw i owoców jedzone w sezonie letnio-jesiennym zaspokajają moją pożądliwość i nie powodują żadnych perturbacji zdrowotnych. Ten typ tak ma i już. Indeksem za bardzo się nie przejmuję, bo jeszcze mnie natura rozpieszcza i zdrowa jestem, a fałda na brzuchu humoru nie psuje. Ale nawet jak się nie jest mną, czyli surowiznożercą, nadal lepiej zjeść kilka jabłek niż zapchać się wafelkiem.
              Nie wiem, czy zawartość witamin i soli mineralnych w owocach i warzywach pokrywa się tak dokładnie. Ja bym tam z owoców nie rezygnowała wink
              Pamiętam jednak ciągle, że ludzie nie są tacy sami i różne diety różnym ludziom wychodzą na zdrowie. Są przecież tacy, co owoców i warzyw nei jadają i nieźle się mają.
              • madzioreck Re: otyłość a ubóstwo 01.11.11, 18:12
                Ale nawet jak się nie jest mną, czyli surowiznożercą, nadal lepiej
                > zjeść kilka jabłek niż zapchać się wafelkiem.

                No to się zgadza, tyle, że ja sama nie przepadam ani za jednym, ani za drugim, i wybiorę raczej śledzika w czymś pikantnym wink

                > Nie wiem, czy zawartość witamin i soli mineralnych w owocach i warzywach pokryw
                > a się tak dokładnie. Ja bym tam z owoców nie rezygnowała wink

                Ja tez nie wiem, czy jest dokładnie taka sama, ale myślę, że różnorodność warzyw sprawę załatwia. Natomiast nie chodzi też o to, żeby w ogóle z owoców rezygnować, tylko wiedzieć, że owoce to nie to samo, co warzywa. Zjeść na kolację pół kilo szpinaku a pół kilo gruszek robi sporą różnicę wink
                • aandzia43 Re: otyłość a ubóstwo 01.11.11, 18:29
                  > No to się zgadza, tyle, że ja sama nie przepadam ani za jednym, ani za drugim,
                  > i wybiorę raczej śledzika w czymś pikantnym wink

                  Oooo śledzik dobra rzecz! big_grin

                  > Ja tez nie wiem, czy jest dokładnie taka sama, ale myślę, że różnorodność warzy
                  > w sprawę załatwia. Natomiast nie chodzi też o to, żeby w ogóle z owoców rezygno
                  > wać, tylko wiedzieć, że owoce to nie to samo, co warzywa. Zjeść na kolację pół
                  > kilo szpinaku a pół kilo gruszek robi sporą różnicę wink

                  Zjeść na kolację pół kilo marchewki z groszkiem, a pół kilo czereśni też robi sporą różnicę ;-P Różne: indeks glikemiczny, kaloryczność, składniki odżywcze.
                  Również warzywo warzywu nierówne, czy owoc owocowi. Pół kilo truskawek czy czereśni mniej kalorii ma i niższy indeks glikemiczny niż pół kilo bananów - wiadomo. Pomidor a kartofel - też co innego. Dobrze jest nie wrzucać do jednego wora warzyw i owoców i dobrze też różnicować te grupy wewnątrz.
                  • madzioreck Re: otyłość a ubóstwo 01.11.11, 18:32
                    > Zjeść na kolację pół kilo marchewki z groszkiem, a pół kilo czereśni też robi s
                    > porą różnicę ;-P Różne: indeks glikemiczny, kaloryczność, składniki odżywcze.
                    > Również warzywo warzywu nierówne, czy owoc owocowi. Pół kilo truskawek czy czer
                    > eśni mniej kalorii ma i niższy indeks glikemiczny niż pół kilo bananów - wiadom
                    > o. Pomidor a kartofel - też co innego. Dobrze jest nie wrzucać do jednego wora
                    > warzyw i owoców i dobrze też różnicować te grupy wewnątrz.

                    Też prawda, buraki, marchew gotowana, ziemniaki itd. To już lepsze truskawki (węgli tyle, co kot napłakał) smile
                  • k1k2 Re: otyłość a ubóstwo 01.11.11, 18:46
                    pomidor to akurat owoc wink (jagoda)
    • shellerka Re: otyłość a ubóstwo 31.10.11, 20:49
      ja się zgadzam.
      moja kuzynka - burżujstwo na maksa - chuda, a kiedy komornik zlicytował dom, stracili generalnie firmę, przestali opływać w dostatki i takie tam nagle roztyła się do gigantycznych rozmiarów. babcia nasza wspólna nie mogła tego znieść, bo to ukochana wnuczka byłą, a ja taka nieco mniej ukochana, by nie powiedzieć, że niechciana wnuczka - w każdym razie powiedziała mi ta babcia, że kuzynka tak przytyła, bo tylko pyry, chleb, makaron i ryż jedzą, bo tanie.

      a tak poważnie - wiadomo nie od dziś, że w każdym kraju - zdrowe jedzenie czyli nie przetworzone, bez konserwantów, sycące, ale nie tuczące czyli mało kaloryczne jest o wiele droższe niż zapychający shit.
      • franczii Re: otyłość a ubóstwo 01.11.11, 07:57
        Nie wiem co wy tak z tym chlebem, makaronem i ryzem, maka. Przeciez to wlasnie produkty zbozowe sa u podstawy piramidy zywienia. Pote warzywa i owoce. Bialka sa na samej gorze, przypominam. Nieprzetworzony produkt nie kosztuje wiecej. Kasza i maka razowa nawet biologiczna niby kosztuje wiecej??
    • nanuk24 Re: otyłość a ubóstwo 01.11.11, 15:12
      Matko jedyna! Co wy tak z tym bialym pieczywem?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja