Dodaj do ulubionych

Związki partnerskie - artykuł

15.11.11, 16:20
wyborcza.pl/56,75480,10625192,Chcemy_zwiazku_partnerskiego.html
Czytam i oczom nie wierzę:
"To jest moja osobista relacja z partnerką i nie potrzebuję, żeby mi przystawiał stempel urzędnik. "
Ale stawianie stempelka na umowie partnerskiej już jest ok? bo chyba nikt myslący się nie łudzi, że wystarczy umowa spisana na kolanie, bez żadnej rejestracji.

"Chcę, żeby państwo uznało mój istniejący związek bez zmuszania mnie do małżeństwa, które jest tworem archaicznym, stworzonym przez władzę państwową i religijną. "
A czym się będzie różnić umowa partnerska, twór stworzony przez tę samą władzę państową? tym, że będzie bardziej trendy?

Jeden sensowniejszy: "Jeśli byłyby związki partnerskie, na pewno byśmy się zarejestrowali, choć taka rejestracja to też forma procedury. Ja nie do końca czuję różnicę między związkiem partnerskim a małżeństwem. Na pewno łatwiej się wyrejestrować, nie trzeba biegać po sądach? "
A skąd to naiwne przypuszczenie??? wyrejestrować może i tak, ale tak samo jak w przypadku małżeństwa pozostałyby do ustalenia kwestie majątkowe, opieki nad dziećmi itd.

"[...] może jednak wziąć ślub cywilny [...] Ale odstrasza mnie to, że rozwód jest potworną męką. Zwłaszcza jak się ma dzieci. Nagle ktoś obcy decyduje o twoim życiu, kto ma wychowywać dziecko, kto nie. Ja jednak zakładam, że w razie czego się z Rafałem dogadamy. "

Bezdennie głupia kretynka, czy tylko pierwsza naiwna? ludzie rozstają się bo się NIE dogadują. Nie ma absolutnie żadnej różnicy pomiędzy małżeństwem a konkubinatem w kwestii ustalenia opieki nad dziećmi, i tak trafia to do sądu. Jak się dogadają - skadają ugodę do zatwierdzenia.

"Chciałybyśmy kupić mieszkanie na spółkę, bo na wynajem idzie dużo kasy. Ale sama kredytu nie dostanę, Kaśka też nie. "
A co to niby za powód? znajomi bez ślubu mają wspólny kredyt na wspólne mieszkanie, nikt im problemów nie stwarzał

"Związek partnerski to najuczciwsze wyjście. Podpisujemy umowę ? on ma się mnie trzymać, dopóki jest uczucie, a nie dlatego, że obiecał"
To dokładnie tak, jak w małżeństwie.

"Ale nie chcemy brać ślubu tylko dla spraw papierkowych?, wydaje nam się to rodzajem hipokryzji. Uregulowanie prawne naszej sytuacji w postaci podpisania kontraktu byłoby najlepszym wyjściem"

To se lalka ureguluj - taka regulacja nazywa się aktem ślubu. Podpisanie umowy już hipokryzją nie jest? takiego samego "świstka"?

Reasumując - śmieszą mnie wypowiedzi wykształconych, dojrzałych ponoć osób, z argumentacją na poziomie 10 latka. Chcą sformalizowania swoich związków, chcą dokładnie takich praw, jakie daje małżeństwo - ale bez nazywania tego małżeństwem. Domagają się tworzenia sztucznego tworu, który ma dublować prawa z już istniejącego, tylko dlatego że im się nazwa nie podoba. Heretyków mam na mysli, rzecz jasna.
Obserwuj wątek
    • ciociacesia heretyków:) 15.11.11, 16:28
      to juz homo stalo sie jedyna słuszna opcja, ze reszta to heretycy ? tongue_out
      • burza4 Re: heretyków:) 15.11.11, 18:29
        ciociacesia napisała:

        > to juz homo stalo sie jedyna słuszna opcja, ze reszta to heretycy ? tongue_out

        Zakręcona byłam, naturalnie chodziło mi o heterykówsmile
        W przypadku par homo kwestia związku partnerskiego jest zrozumiała, bo oni wyboru nie mają, a wydaje się, że łatwiej przepchnąć alternatywne rozwiązanie skierowane do nich, niż umożliwić im "normalne" śluby. Inna sprawa, że zaczęłaby się jatka o dyskryminację.

        Co do reszty - hmm, to, co zwiemy różą, pod inną nazwą również by pachniało. Nie widzę sensu w tworzeniu bytów równoległych. Skoro chcą tego samego - to co zmieni sama nazwa? naiwnością jest sądzić, że inne nazewnictwo ułatwi rozstanie. Zresztą - czemu akurat te pary w argumentacji używają tego argumentu? niby są szczęśliwi, niby chcą być ze sobą tylko póki ogień płonie - a w tle główną kwestią przeciwko ślubowi są potencjalne problemy przy rozwodzie. Tak, jakby był z góry przesądzony. Że nie wspomnę, że sporą część można zniwelować w ramach istniejących przepisów (intercyza itd)
    • sumire Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 16:36
      a ja się zastanawiam, po co marnować tyle energii na wyzywanie od głupich kretynów, naiwnych i śmiesznych - w sprawie, która dotyczyć będzie niewielu osób, a pozostałym w żaden sposób nie zaszkodzi.
      • burza4 Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 18:37
        Mi szkodzi - bo uważam, że dewaluacja wartości rodzinnych negatywnie odbija się na społeczeństwie. Nawet bez usankcjonowania związków partnerskich.

        To stawianie znaku równości między związkiem a małżeństwem, tworzenie czegoś podobnego jak istniejące w krajach muzułmańskich małżeństwa na próbę. Nie można być trochę w ciąży. Albo się chce praw i obowiązków - i bierze ślub, albo się zachłystuje wolnością - i ponosi tego konsekwencje.
        • tully.makker Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 18:55
          > Mi szkodzi - bo uważam, że dewaluacja wartości rodzinnych negatywnie odbija się
          > na społeczeństwie. Nawet bez usankcjonowania związków partnerskich.

          No wlasnie zastanawiam sie, czemu w takim razie nie dac gejom i lesbijkom szansy na zalozenie rodziny.
        • gazeta_mi_placi Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 18:55
          Ponownie się z Tobą zgadzam.
        • sumire Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 23:37
          nie pytam, w czym szkodzi społeczeństwu. pytam o to, o co Tobie (lub, jak wolisz, Ci) w tym przeszkadza, jak wpłynie na Twoje życie.
          nijak, nie?....
          i nie wiem, co mają wartości rodzinne do związków partnerskich.
    • martishia7 Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 16:37
      Nie chce mi się czytać artykułu, ale odnosząc się tylko do posta i części argumentacji, to ja osobiście widzę różnicę pomiędzy rozwiązaniem umowy za wypowiedzeniem, a udaniem się do właściwego organu państwowego, który dopiero zbada, czy zachodzą ustawowe przesłanki do rozwiązania tejże umowy. I jestem w stanie zrozumieć, że komuś to jednak robi różnicę.
    • triss_merigold6 Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 17:48
      Dla mnie te wypowiedzi były dziko naiwne. Jakaś niechęć do "papierka", "urzędników", miłość pod gwiazdami czysta i bez stempli. Argumenty zrozumiałe u hippisów i nastolatków, a nie u dorosłych, wykształconych ludzi.
    • virtual_moth Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 18:51
      Burzawink Mysle, ze powinnas przeczytac cykl artykułów na ten temat w polityce, a nie w jakims szmatławcu, który spłyca problem i przedstawia go celowo w sposob kontrowersyjny, aby nabic licznik odwiedzin. Mysle zreszta, ze je czytałassmile

      Tutaj podsumowanie cyklu:
      www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1518048,1,zwiazki-partnerskie---podsumowanie-cyklu.read
      Mysle, ze w tym wszystkim chodzi głównie o mozliwosc jednostronnego i prostego zerwania umowy.
      • ardzuna Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 19:27
        virtual_moth napisała:

        > Burzawink Mysle, ze powinnas przeczytac cykl artykułów na ten temat w polityce, a
        > nie w jakims szmatławcu, który spłyca problem

        Jakie to przykre czytać jak opluwa się w tym kraju dosłownie wszystko łącznie z całkiem przyzwoitą gazetą, z którą można sie nie zgadzać ale która na pewno nie jest szmatława. Szanujmy się nawzajem bo to przez takie plucie życie w tym kraju staje się czasami nie do zniesienia.

        Co do mnie uważam ze gazeta wyborcza przesadza z jednostronną propagandą związków partnerskich i też czytam z niedowierzaniem tego typu artykuły zastanawiajac się, co tym ludziom tak strasznie przeszkadza w urzędniku z łańcuchem i dlaczego muszą rejestrować związek przed urzędnikiem bez łańcucha.
    • gazeta_mi_placi Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 18:54
      Zgadzam się z Tobą.
      I ciekawe czemu tak rzadko mówią o sobie konkubent-konkubina tylko tworzą dziwne twory w stylu "mój narzeczony" (taaaa, chyba wieczny...) albo niemąż lub TŻ.
      Czyżby nazwa konkubent paliła?
      • sanciasancia Re: Związki partnerskie - artykuł 16.11.11, 07:40
        > Czyżby nazwa konkubent paliła?
        Mój były szef kiedyś powiedział "Niech pani uważa, pani Sanciu, tam gdzie jest konkubina tam zawsze jest denat".
    • drinkit Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 19:42
      Abstrahując od iście infantylnej argumentacji w artykule w stylu "pieprzyć system" osobiście jestem zainteresowana wprowadzeniem ustawy o związkach partnerskich. Taki związek NIE JEST tym co ślub cywilny. Łatwiej go zawrzeć i łatwiej rozwiązać. I generalnie o to chodzi. Dlaczego nie umożliwiać ludziom wejścia (i wyjścia) w łatwy związek, skoro tego chcą? Chcę mieć uregulowaną sytuację "szpitalną" ze swoim chłopakiem, ale nie chcę całego ciężaru, który niesie ze sobą ślub cywilny. Co w tym zdrożnego?
      • ardzuna Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 19:44
        Upoważnij go do zasięgania o tobie informacji i odbioru dokumentacji szpitalnej w razie śmierci. To chyba prostsze niż związek partnerski.
        • drinkit Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 19:50
          Szpitale gwiżdżą na takie upoważnienia.
          O ile można dostać informację o konkubencie gdy leży w szpitalu bezczelnie podając się za żonę, o tyle problem pojawia się gdy masz decydować o czyjejś operacji ratującej życie, która nie wyjdzie. Jakaś dociekliwa osoba dowie się że kłamałaś (podając się za żonę) i wówczas mogą być problemy.
          Upoważnienie można załatwić sobie na poczcie.
          • ardzuna Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 20:08
            Ale dlaczego chcesz decydować o operacji ratującej życie faceta którego chcesz w każdej chwili móc bezproblemowo jednostronnie porzucić?
            • gazeta_mi_placi Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 20:12
              Dobre pytanie.
            • drinkit Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 20:17
              A co ma jedno do drugiego?
              Nie jestem idealistką i W RAZIE rozpadu w związku życzyłabym sobie wyjść z niego bez długiego i żmudnego rozwodu, w momencie jednak gdy z kimś jestem nie planuję go bezproblemowo porzucać.
              Równie dobrze możesz zadać pytanie, "dlaczego żona ma prawo decydować o operacji ratującej życie mężowi, skoro potencjalnie może się z nim rozwieść i nie interesować nim więcej". A może bezpieczniej byłoby umożliwić podjęcie takiej decyzji wyłącznie osobom mającym ślub kościelny, bo to przecież na wieki wieków, czyż nie?
              • ardzuna Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 20:25
                inkit napisała:

                > A co ma jedno do drugiego?
                > Nie jestem idealistką i W RAZIE rozpadu w związku życzyłabym sobie wyjść z nieg
                > o bez długiego i żmudnego rozwodu, w momencie jednak gdy z kimś jestem nie plan
                > uję go bezproblemowo porzucać.

                To co piszesz jest sprzeczne wewnętrznie a poza tym rozwód nie jest długi i żmudny, zrobiłam to na jednym posiedzeniu. Chyba ze trafisz na klienta awanturującego się ale taki moze być i partner ze związku partnerskiego, będzie cię pozywał o odszkodowania itp.
                Dalej nie widzę powodu do decydowania o życiu faceta którego się chce w razie czego móc opuścić w 10 minut.
                • drinkit Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 20:38
                  > To co piszesz jest sprzeczne wewnętrznie a poza tym rozwód nie jest długi i żmu
                  > dny, zrobiłam to na jednym posiedzeniu.

                  Ty załatwiłaś to na jednym posiedzeniu, a dla sporej części rozwodników to gehenna, łażenie po sądach, uciążliwe podziały, etc.
                  A poza tym, jaką widzisz tu sprzeczność - jestem z kimś kogo kocham i jednocześnie chcę mieć możliwość łatwego (prawnie, bo emocjonalnie wiadomo że rozstanie NIGDY nie jest łatwe) odejścia. Drugiej stronie daję takie samo prawo. Dlaczego wg. Ciebie jest to nie odpowiednia sytuacja, by jednocześnie móc decydować o czyjejś operacji w czasie gdy jest się z tą osobą w związku?
                  • policjawkrainieczarow Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 21:04
                    > Ty załatwiłaś to na jednym posiedzeniu, a dla sporej części rozwodników to gehe
                    > nna, łażenie po sądach, uciążliwe podziały, etc.

                    a tacy ze związku partnerskiego, jesli tez mają co dzielic, to w przeciwienstwie do malzenstwa se siądą wieczorkiem przy winku, podzielą dzieci i majątek, ustala zgodnie sprawę alimentow i opieki (a to wszystko pojdzie szczegolnie zgodnie, jesli np. pan rozkrecal firme, a pani w tym czasie pracowala i utrzymywala ich oboje, bo on inwestowal i firma wlasnie w koncu zaczela przynosic zyski, tyle, ze na papierze nalezy wylacznie do pana, a pani jest obca osoba), podadza sobie rece, dadza buzi na do widzenia i obiecaja se wysylac kartki na BN i Wielkanoc?
                  • ardzuna Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 22:08
                    drinkit napisała:

                    > A poza tym, jaką widzisz tu sprzeczność - jestem z kimś kogo kocham i jednocześ
                    > nie chcę mieć możliwość łatwego (prawnie, bo emocjonalnie wiadomo że roz
                    > stanie NIGDY nie jest łatwe) odejścia. Drugiej stronie daję takie samo prawo. D
                    > laczego wg. Ciebie jest to nie odpowiednia sytuacja, by jednocześnie móc decydo
                    > wać o czyjejś operacji w czasie gdy jest się z tą osobą w związku?

                    Dlatego że unikanie małżenstwa ze względu na zbyt długotrwałe formalnie odejście jest symptomem świadczącym o zbyt lekkim i eskapistycznym podejściu do związku żeby dawać osobom tak do niego podchodzącym prawo do decydowania nawzajem o swoim życiu. Ja sama bym nie chciała żeby partner który nie chce się ze mną ożenić bo ewentualny rozwód by trwał zbyt długo, decydował o moim życiu w tym np. w moim imieniu ryzykował operację której skutkiem ubocznym mógłby być np. dożywotni paraliż. Wolałabym żeby taka decyzja leżała w rękach mojej matki bo przynajmniej ona by wiedziała, że konsekwencje w postaci opieki nade mną spadną na nią (to znaczy ona na pewno by chciała/uważała że musi się mną zaopiekować). A nie, że jak się znudzi to za miesiąc powie "pa, pa" i bez konsekwencji (bo o to zadbała) odejdzie w siną dal bez zobowiązań.
                    Eksmąż ma przynajmniej obowiązek alimentacyjny w takiej sytuacji.
                    • echtom Re: Związki partnerskie - artykuł 17.11.11, 10:00
                      > Dlatego że unikanie małżenstwa ze względu na zbyt długotrwałe formalnie odejście jest symptomem świadczącym o zbyt lekkim i eskapistycznym podejściu do związku żeby dawać osobom tak do niego podchodzącym prawo do decydowania nawzajem o swoim życiu.

                      Dokładnie. Poza tym prawa powinny być proporcjonalne do obowiązków. Więc albo się z kimś na luzie "chodzi" z opcją rozstania z dnia na dzień, albo podpisuje zobowiązanie wobec siebie nawzajem i wobec społeczeństwa, i wtedy korzysta z przywilejów.
                      • araceli Re: Związki partnerskie - artykuł 17.11.11, 10:13
                        echtom napisała:
                        > albo podpisuje z obowiązanie wobec siebie nawzajem
                        > i wobec społeczeństwa, i wtedy korzysta z przywilejów.

                        Ho ho ho smile Ależ zadęcie smile Jakież to 'obowiązki wobec społeczeństwa' ma małżeństwo?
                        • echtom Re: Związki partnerskie - artykuł 17.11.11, 10:23
                          Np. prowadzenie i utrzymanie wspólnego gospodarstwa domowego, wychowanie dzieci.
                          • araceli Re: Związki partnerskie - artykuł 17.11.11, 10:27
                            echtom napisała:
                            > Np. prowadzenie i utrzymanie wspólnego gospodarstwa domowego, wychowanie dzieci

                            Przykład państwa Korzeniowskich świetnie dowodzi jaka to iluzja. Tak tak - w teorii wygląda pięknie - w praktyce jak widać smile
                            • ardzuna Re: Związki partnerskie - artykuł 17.11.11, 18:35
                              W małżeństwie można sie z tych obowiązków wyplątać ale niebezboleśnie i nie do końca. I to jest właśnie różnica między małżeństwem a związkiem łatworozwiązywalnym.
                • araceli Re: Związki partnerskie - artykuł 16.11.11, 09:15
                  ardzuna napisała:
                  > To co piszesz jest sprzeczne wewnętrznie a poza tym rozwód nie jest długi i żmu
                  > dny, zrobiłam to na jednym posiedzeniu

                  O ile strony są zgodne to i owszem. Jednak prawo tego kraju może rozwód skutecznie utrudnić np. sędzia może odmówić z jakichś powodów albo jedna ze stron się nie zgodzić i klops - latami batalia sądowa (patrz sprawa rozwodowa Korzeniowskiego).

                  > Dalej nie widzę powodu do decydowania o życiu faceta którego się chce w razie c
                  > zego móc opuścić w 10 minut.

                  Bo patrzysz na to ze złej strony. To nie ona chce decydować o nim ale on chce. Chce osoba, która składa oświadczenie. I możliwość 'opuszczenia' w 10 minut ma absolutnie każda osoba - praktycznego opuszczenia, formalnie w małżeństwie może być ciężko. Mąż może Cię porzucić w 10 minut dla kochanki i jak będziesz leżeć w szpitalu umierająca to nie kiwnąć palcem. I co?

                  Ja tam wolę wybrać sobie zaufaną osobę. A świadomość, że człowiek obok mnie może w każdej chwili odejść ale nie robi tego działa budująco.
                  • ardzuna Re: Związki partnerskie - artykuł 16.11.11, 20:08
                    araceli napisała:

                    > O ile strony są zgodne to i owszem. Jednak prawo tego kraju może rozwód skutecz
                    > nie utrudnić np. sędzia może odmówić z jakichś powodów albo jedna ze stron się
                    > nie zgodzić i klops - latami batalia sądowa (patrz sprawa rozwodowa Korzeniowsk
                    > iego).

                    Tak samo trudne będzie rozstanie w związku partnerskim (faktyczne) jeśli jedna ze stron będzie chciała utrudniać życie drugiej.

                    > > Dalej nie widzę powodu do decydowania o życiu faceta którego się chce w r
                    > azie c
                    > > zego móc opuścić w 10 minut.
                    >
                    > Bo patrzysz na to ze złej strony. To nie ona chce decydować o nim ale on chce.

                    Skąd wiesz?

                    > Ja tam wolę wybrać sobie zaufaną osobę. A świadomość, że człowiek obok m
                    > nie może w każdej chwili odejść ale nie robi tego działa budująco.

                    W obecnych czasach każdy może odejść w 10 minut, ale nie każdy ma obowiązek alimentacyjny.
                    • araceli Re: Związki partnerskie - artykuł 16.11.11, 20:59
                      ardzuna napisała:
                      > Tak samo trudne będzie rozstanie w związku partnerskim (faktyczne) jeśli jedna
                      > ze stron będzie chciała utrudniać życie drugiej.

                      No właśnie nie.

                      > Skąd wiesz?

                      Bezsensowne pytanie w kontekście tego o czym toczy się rozmowa.

                      > W obecnych czasach każdy może odejść w 10 minut, ale nie każdy ma
                      > obowiązek alimentacyjny.

                      Obowiązek alimentacyjny na dzieci jest niezależny od stanu cywilnego a na eks-małżonka w polskich realiach to trochę urban legend. Kolejna iluzja małżeństwa. I wiesz - można tego obowiązku nie oczekiwać od kogoś. Naprawdę.

                      Z argumentów przeciwników związków partnerskich małżeństwo jawi się jako instytucja przykuwająca łańcuchem ludzi do siebie nastawiona pazernie na kasę. Brrrrr..... wink
                      • ardzuna Re: Związki partnerskie - artykuł 16.11.11, 21:15
                        araceli napisała:

                        > ardzuna napisała:
                        > > Tak samo trudne będzie rozstanie w związku partnerskim (faktyczne) jeśli
                        > jedna
                        > > ze stron będzie chciała utrudniać życie drugiej.
                        >
                        > No właśnie nie.

                        Właśnie tak. Podawać o odszkodowania, itp. itd.

                        > > Skąd wiesz?
                        >
                        > Bezsensowne pytanie w kontekście tego o czym toczy się rozmowa.

                        Nie tylko ty jesteś na świecie. Ludzie może sobie nawet nie uświadamiają takich subtelności albo radośnie o nich nie myślą bo uważają że wystarczy że pomyślą o bezstresowym rozwiązaniu kontraktu. Tymczasem wachlarz różnych sytuacji życiowych jest duży.

                        > Obowiązek alimentacyjny na dzieci jest niezależny od stanu cywilnego a na eks-m
                        > ałżonka w polskich realiach to trochę urban legend. Kolejna iluzja małżeństwa.

                        No toteż piszemy teraz tylko o alimentach na eksmałżonka i to bzdura z tą urban legend. Zależy od przekonującej argumentacji i sytuacji życiowej. Moja przyjaciółka dostaje na siebie alimenty od eksmęża. Uzasadnione bo się na cały etat opiekuje ich niepełnosprawnym dzieckiem. To byłby dramat gdyby zawarła związek w takiej formie że alimenty na siebie by jej nie przysługiwały.

                        > I wiesz - można tego obowiązku nie oczekiwać od kogoś. Naprawdę.

                        A ja bym tego akurat absolutnie oczekiwała od facia który lekkomyślnie zgodził się na moją operację mogącą skutkować paraliżem a potem w razie paraliżu zostawił dla pełnosprawnej babki. Higienicznie zostawił, bo w 10 minut i nie miał z tym wielu problemów. I sorry ale za dużo widziałam matek niepełnosprawnych dzieci porzuconych przez ojców tych dzieci żeby nie uważać iż nieporzucenie żony w takiej sytuacji przez męża jest skrajnie mało prawdopodobne.

                        > Z argumentów przeciwników związków partnerskich małżeństwo jawi się jako instyt
                        > ucja przykuwająca łańcuchem ludzi do siebie nastawiona pazernie na kasę. Brrrrr
                        > ..... wink

                        Mogę ci dać telefon do mojej opisywanej wyżej przyjaciółki która pazernie wyszarpnęła jak najwięcej kasy na siebie i swoje dziecko od radosnego eksmałżonka który się ewakuował po narodzinach niepełnosprawnego potomka, co i tak powoduje że on ma 4 razy więcej pieniędzy a ona się musi szarpać żeby mieć na życie i rehabilitację dziecka. Na przykładzie opowie ci dlaczego czasem lepiej mieć możliwość zabezpieczenia sobie funkcjonowania po porzuceniu przez męża nawet jeśli mąż wydaje się całymi latami partnerem idealnym, lojalnym i do bólu przyzwoitym.
                        • ardzuna Re: Związki partnerskie - artykuł 16.11.11, 21:16
                          No ale może w związkach partnerskich dzieci niepełnosprawne się nie rodzą, bo to oaza szczęścia.
              • joxanna Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 21:57
                >W RAZIE rozpadu w związku życzyłabym sobie wyjść z niego bez długiego i żmudnego rozwodu<

                Ale sam fakt, że będą 'związki partnerskie" tego nie gwarantuje. Diabeł w szczegółach. Jeśli związek partnerski będzie dotyczył np opieki nad dziećmi, podziału majątku, obowiązku alimentacyjnego - to pewnie u nas ustawa nałoży ograniczenia w rozwiązaniu takiego związku. Czyli od małżeństwa może różnić się tylko nazwą. Tworzenie zbędnych bytów. Zaśmiecanie prawa.

                Jeśli ludziom przeszkadza urzędnik z łańcuchem to czemu po prostu nie uprościć procedury zawierania małżeństwa? Dlaczego nie może być mniej uroczyście? Po prostu - podpisanie kwitów i już.

                Dla mnie związki partnerskie mają jak najbardziej sens w przypadku par homo. Ale dla hetero - jakoś nie rozumiem po co.
    • kawka74 Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 20:20
      Mam wrażenie, jakbym czytała o nastolatkach i ślubie kolonijnym.
      Fajnie się pobawić w związek, a jak nam zabawa się przestanie podobać, to zmieniamy piaskownicę.
      • gazeta_mi_placi Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 20:25
        Mam podobne wrażenie.
      • papalaya znów łykacie jak te gąski 15.11.11, 20:38
        tekścidło stworzone w łepetynce wyrobnika GW

        czy to DF czy WO, te same zmyślone historie promujące jedynie słuszną politpoprawną linię postympu i Ełropy

        a państwo od "związków" przypominają żałosną zia z forum ślub i jej podejście do swojego "ślubu humanistycznego" czyli "zwycięstwa miłości"
        • triss_merigold6 Re: znów łykacie jak te gąski 15.11.11, 21:29
          Masz rację, to musi być zmyślone. Niemożliwe, żeby 30-30+ letni ludzie byli do tego stopnia infantylni i oderwani od reala.
    • tosterowa Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 21:17
      Nie rozumiem ani ludzi, którzy tłumaczą się, dlaczego chcą zawrzeć związek partnerski, ani ludzi, którzy obśmiewają powody, dla których INNI chcą w taki związek wstąpić.
      Jeżeli ustawa o związkach partnerskich wejdzie w życie, to kto będzie chciał - skorzysta, nikomu na tym nie ubędzie, to prywatna sprawa dwóch osób żyjących ze sobą.
      A pozostali niech się zajmą swoim małżeństwem/partnerstwem/konkubinatem.

      Osobiście rozumiem powody ludzi z artykułu, którzy chcą wstąpić w związek partnerski, ale też nie dziwuję na tych, którzy biorą ślub, a zwłaszcza ślub kościelny ( dla mnie niezrozumiały).
      • ardzuna Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 22:11
        tosterowa napisała:

        > Jeżeli ustawa o związkach partnerskich wejdzie w życie, to kto będzie chciał -
        > skorzysta,

        Ale jej nie ma więc nie ma co wchodzić w życie. Tu trwa dyskusja o tym czy jest potrzebna czy nie. I jest to normalna dyskusja na którą jak najbardziej jest miejsce w demokracji.
        • tosterowa Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 22:23
          Widocznie jest potrzebna, skoro w społeczeństwie jest grupa ludzi, którzy chcą z możliwości wstąpienia w związek partnerski skorzystać - i tyle, jeśli chodzi o dyskusję.
          • virtual_moth Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 22:34
            tosterowa napisała:

            > Widocznie jest potrzebna, skoro w społeczeństwie jest grupa ludzi, którzy chcą
            > z możliwości wstąpienia w związek partnerski skorzystać - i tyle, jeśli chodzi
            > o dyskusję.

            Mozna tez spojrzec na inne państwa, tak jak zrobiła to wspomniana juz przeze mnie Polityka:

            "Gwałtowny wzrost liczby PACS to zasługa par heteroseksualnych – liczba związków partnerskich między kobietami a mężczyznami wystrzeliła z 13 tys. w 1999 r. do 183 tys. w roku ubiegłym. – PACS na dobre zagościł we francuskich obyczajach"
            "Sami Francuzi błyskawicznie oswoili się z PACS: w rok od wprowadzenia akceptacja dla tego typu związków wzrosła z 48 do 70 proc."
            "Tylko w ubiegłym roku zawarto 195 tys. nowych PACS(...) Dla porównania liczba nowych małżeństw wyniosła 249 tys.(...) Przy obecnej dynamice Francuzi będą niebawem zawierać więcej partnerstw niż małżeństw"

            Jak widac, przynajmniej we Francji, zapotrzebowanie na zwiazki partnerskie było oraz dynamicznie sie powieksza. Do Francji nam daleko, ale mysle, ze obyczajowosc mamy wbrew pozorom zblizona (bo co innego oficjalne deklaracje i np statystyki koscielne, a co innego realne poglady i czyny)
            • tosterowa Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 22:56
              > oraz dynamicznie sie powieksza. Do Francji nam daleko, ale mysle, ze obyczajow
              > osc mamy wbrew pozorom zblizona (bo co innego oficjalne deklaracje i np statyst
              > yki koscielne, a co innego realne poglady i czyny)

              Ja myślę, że co innego oficjalne deklaracje, co innego realne poglądy, a jeszcze co innego życie smile I tak mi się zdaje, że gdyby u nas rzeczywiście były dostępne związki na wzór PACSów, to wcale tak wiele heteroseksualnych par obecnie by w nie nie weszło - tu trzeba pokolenia, by zmienić mentalność.
              Na razie, to tak, jak w tym wątku - niezrozumienie dla cudzych, odmiennych potrzeb i poglądów, bo przecież, właściwie, dlaczego zmieniać status quo dla infantylnych, podążających za modą, nie wiedzących czego chcą i oderwanych od rzeczywistości ewentualnych chętnych na związki partnerskietongue_out
              • virtual_moth Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 23:10
                tosterowa napisała:



                > Ja myślę, że co innego oficjalne deklaracje, co innego realne poglądy, a jeszcz
                > e co innego życie smile

                Myślę, ze to prostsze. 99% katolików, a z tego 80% stosujących antykoncepcję, z tego 40% zyjących na kocia łapęwink (mysle, ze proporcje, choc wziete z sufitu, moga miec wiele wspolnego z prawdawink )


                > tu trzeba pokolenia, by zmienić mentalność.

                Ja mysle, ze mentalnosc juz sie dawno zmieniła.

                > Na razie, to tak, jak w tym wątku - niezrozumienie dla cudzych, odmiennych potr
                > zeb i poglądów

                Mysle tez, ze jakas podskórna obawa przed deprecjonowaniem instytucji małżenstwa (ale o to autorke wątku akurat nie podejrzewam:p). Moze tez trocha tak jak z tymi katolikami, co to oburzają się, ze ateisci mogą miec wigilię i choinke, ale za to bez całej tej nudnej otoczki duchowej tongue_out Czyli zwiazek partnerski - taki slub bez całej sztywnej pompy, bez obowiazku alimentacyjnego, wszystko jednym podpisem umówic albo zerwac umowe. No jak to tak panie, zeby jednemu było lepiej niz mnie, która musiała na weselu tanczyc z upitym wujkiem, a potem 5 lat walczyc o wine przy rozwodzie tongue_out
                • araceli Re: Związki partnerskie - artykuł 16.11.11, 09:39
                  virtual_moth napisała:
                  > No jak to tak panie, zeby jednemu było lepiej niz mnie,
                  > która musiała na weselu tanczyc z upitym wujkiem, a potem 5 lat walczyc o wine przy rozwodzie tongue_out


                  Dobre wink
          • ardzuna Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 22:38
            tosterowa napisała:

            > Widocznie jest potrzebna, skoro w społeczeństwie jest grupa ludzi, którzy chcą
            > z możliwości wstąpienia w związek partnerski skorzystać - i tyle, jeśli chodzi
            > o dyskusję.

            A ty nie zamykaj dyskusji bo nikt ci nie dał do tego prawa. Każdy ma prawo wypowiedzieć swoje zdanie, niezależnie od tego czy jest za czy przeciw związkom partnerskim.
          • burza4 Re: Związki partnerskie - artykuł 18.11.11, 08:48
            tosterowa napisała:

            > Widocznie jest potrzebna, skoro w społeczeństwie jest grupa ludzi, którzy chcą
            > z możliwości wstąpienia w związek partnerski skorzystać - i tyle, jeśli chodzi
            > o dyskusję.

            Argument od czapy. W społeczenstwie jest też grupa ludzi, którzy chcą legalnie sypiac z 12-latkami. I co, też państwo ma im to umożliwić?

            Czyjeś chcenie (szczególnie poparte debilnymi argumentami) nie znaczy, że jest to słuszne i społecznie potrzebne.
    • iuscogens Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 21:30
      O ile większość tych motywacji mogę mniej lub bardziej zrozumieć, choć mam wrażenie, że to trochę stereotypy (że po slubie to tylko tv, dzieci i nuda) i takie podejście w stylu "na złośc babci odmroże sobie uszy", ale dziwi mnie takie podejscie czasowe do związku, w dwóch chyba przykładach padały takie argumenty, że co będzie jak się będziemy rozwodzic, obiecywanie wierności do smierci to obłuda, bo nie wiem co będzie za tydzień, planuje tylko do wakacji. Przypomniała mi się moja koleżanka, która miała związek na okreslony czas i po np. pól roku debatowali z chłopakiem czy go przedłuzają, np. na kolejne pol roku. Kosmos jak dla mnie.
      • tosterowa Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 21:49
        Widzisz, dla ciebie kosmos, dla innych normalka. Ludzie są różni, mają różne potrzeby i różne podejścia do związku. Mam wrażenie, że u nas w kraju pokutuje myślenie o związku w kategoriach: małżeństwo - TRWAŁE, dojrzałe, odpowiedzialne i konkubinat - żaden związek wink Pomiędzy nie ma żadnej alternatywy.

        A w związkach wszystko jest możliwe, może być tak, że dzisiaj dwie osoby ze sobą są, ale nie wiedzą, gdzie i z kim będą za 10 lat - ślubu nie wezmą, bo nie chcą mydlić oczu sobie nawzajem, ale przez te 10 lat faktycznie będą dla siebie najbliższymi osobami i chcą to prawnie uregulować. Nie wiem, czemu miałoby to świadczyć o infantylności, każdy ma swój sposób na życie i jest za niego odpowiedzialny, ważne, żeby nie psuć krwi tej drugiej osobie, z którą się wiąże.
        • miaowi Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 22:57
          Ja akurat jestem przeciwna jakiejkolwiek formalizacji ze względów ideowych.
          Ale absolutnie mi nie szkodzą związki partnerskie - im większy będzie pluralizm, im więcej opcji do wyboru, tym lepiej. A nie tylko ślub albo kocie łapsko., Albo lepiej, ślub albo singiel, bo część społeczeństwa konsekwentnie zamyka oczy na nieformalne związki, bo nie wiadomo, do jakiej szuflady je upchnąć.
          Z tym, że ja dzieci już nie planuję, doświadczenie w związkach nieformalnych mam i nie trzęsę portami , co będzie, jak mnie ktoś z dnia na dzień zostawi.
          • triss_merigold6 Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 23:08
            Ja jestem przeciwna formalizacji swojego związku teraz, w końcu 2 śluby już miałam. Jeśli kiedyś ślub będzie nam się opłacał ze względów podatkowych czy ubezpieczeniowych to może się hajtniemy. Poza tym mam niefajne obserwacje, że po ślubie mężczyźni się psują, staja się zbyt pewni swojej pozycji.
            • virtual_moth Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 23:17
              triss_merigold6 napisała:

              > Jeśli kiedyś ślub będzie nam się opłacał ze względów podatkowych czy ubezp
              > ieczeniowych to może się hajtniemy. Poza tym mam niefajne obserwacje, że po ślu
              > bie mężczyźni się psują, staja się zbyt pewni swojej pozycji.

              No to jestes idealnym kandydatem na "partnerke"smile Zwiazek taki bedzie chyba dawał korzysci podatkowe czy inne tego typu, a facet sie nie zepsuje, bo nie bedzie miał komfortu bycia czyims małzonkiem. W kazdej chwili bedziesz mogla machnac pismo w wordzie zrywajace umowe i wysłac do urzedu.
              Mysle, z powodow czysto praktycznych wielu ludzi by sie na to zdecydowało.
              • triss_merigold6 Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 23:22
                Nie mówię, że tak nie jest. Aczkolwiek nie po to dobre dwa lata męczyłam partnera o dziecko, żeby kończyć związek.
                • miaowi Re: Związki partnerskie - artykuł 16.11.11, 19:22
                  Gdybym ja zaczęła kogokolwiek męczyć o dziecko, toby oznaczało że mam albo amnezję albo ciężką chorobę umysłową. Tak czy tak, należałoby mi strzelić w łeb.
        • iuscogens Re: Związki partnerskie - artykuł 16.11.11, 20:17
          No dlatego zaznaczyłam, że dla mnie - wiem, ze ludzie sa rozni, ale i tak dziwi mnie, ze ktoś świadomie wiąże się z osobą, która już na początku związku myśli o rozstaniu.
          • araceli Re: Związki partnerskie - artykuł 16.11.11, 20:52
            iuscogens napisał:
            > No dlatego zaznaczyłam, że dla mnie - wiem, ze ludzie sa rozni, ale i tak dziwi
            > mnie, ze ktoś świadomie wiąże się z osobą, która już na początku związku myśli
            > o rozstaniu.

            A dlaczego zakładasz, że ktoś 'już na początku związku myśli o rozstaniu'? Kupując ubezpieczenie obsesyjnie myślisz o śmierci czy myślisz 'w razie czego to...'?

            Poza tym można być realistą i kochać realistów. Naprawdę wink
            • iuscogens Re: Związki partnerskie - artykuł 16.11.11, 21:08
              No skoro nie biorą ślubu bo się obawiają rozwodu to znaczy, że o tym rozstaniu myślą.
              To inna sprawa niż ubezpieczenie, ubezpieczeniem w tym momencie jest np. samodzielność finansowa a nie rozważanie co będzie w czasie rozwodu.
              Tak samo jak tekst o ewentualnej zdradzie, bo pan nie wie co będzie za tydzień - dla mnie taki tekst to byłby wyraźny sygnał, że z tej mąki to chleba nie będzie.
              Ale zaznaczam, że dla mnie - jak ktoś chce się wiązać z takim panem/taką panią to droga wolna, mnie to tylko dziwi.
              • araceli Re: Związki partnerskie - artykuł 16.11.11, 21:16
                iuscogens napisał:
                > No skoro nie biorą ślubu bo się obawiają rozwodu to znaczy, że o tym rozstaniu
                > myślą.
                (...)
                > Ale zaznaczam, że dla mnie - jak ktoś chce się wiązać z takim panem/taką panią
                > to droga wolna, mnie to tylko dziwi.

                Dla ciebie 'myśleć o czymś' jest równoznaczne z 'mieć zamiar'. Dla tych ludzi to 'dostrzegać istnienie problemu'. Wychodzisz zatem z błędnego założenia.
                • iuscogens Re: Związki partnerskie - artykuł 16.11.11, 21:21
                  Ale czy ja pisałam o zamiarze??
                  Mi by przeszkadzało również myślenie o potencjalnym rozwodzie w sytuacji gdy nie ma do niego żadnych podstaw.
                  Argumentacja: "nie zrobimy tego czy tamtego, bo rozwód może być trudny" w udanym związku to dla mnie pomieszanie z poplątaniem.
                  • araceli Re: Związki partnerskie - artykuł 16.11.11, 21:48
                    iuscogens napisał:
                    > Ale czy ja pisałam o zamiarze??

                    Dokładnie to wynika z Twoich słów.
    • jdylag75 Re: Związki partnerskie - artykuł 15.11.11, 22:46
      Czytałam artykuł i emocji u mnie jakoś nie wzbudził. Im starsza jestem tym lepiej rozumiem, że ludzie mają różne potrzeby i niekoniecznie jeden dostępny model jest idealnie skrojony dla wszystkich.
      Dla mnie bardziej sensowne jest indywidualne przemyślenie i sformułowanie umowy cywilnej pomiędzy dwojgiem ludzi przewidujące zakończenie tej umowy, bo przeważnie świadczy to o tym że ktoś sobie zadał trud żeby formułę związku przemyśleć, niż pójście do USC czy kościoła. Założę się że żaden z kandydatów na małżonków nie zadał sobie trudu żeby zainteresować się konsekwencjami takiego kroku, bo zazwyczaj panuje przekonanie, że jakoś to będzie. Umowę partnerską można podpisać u notariusz a potem się u notariusza wypisać.
      Inną rzeczą jest to, że oficjalne związki partnerskie nie maja służyć wyparciu ślubów i nijakiego przymusu raczej nie będzie odnośnie ich zawierania.
      Nie rozumiem też tej, wspomnianej przez Ciebie Burzo, magii ślubu która potem powoduje że rodzina ma jakieś szczególne własności, chodzi mi o wartości rodzinne. Przebóg myślę i myślę i nie wiem co takiego dzieję sie po ślubie, że rodzina jest bardziej wartościowa niż taka z rodzicami bez ślubu. Przecież to tylko od ludzi zależy a nie od stanu cywilnego.
      Myślę że tak samo jak DF spłyciłaś problem co by sobie ulżyć po ciężkim dniu pracy.
    • araceli Re: Związki partnerskie - artykuł 16.11.11, 09:24
      Dlaczego związek partnerski? Bo jest REALNY.

      Małżeństwo to kwestia formalna - nie zagwarantuje ani miłości, ani szacunku, ani pomocy. Jak mąż będzie chciał odejść w siną dal to odejdzie. Jak przestanie kochać - to przestanie. W sensie realnym związki bardzo często przestają istnieć ale trwają - bo dzieci, bo mieszkanie, bo w razie rozwodu 'będę musiał oddać pół firmy żonie'. Także papierek nie zapewnia trwałości - zapewnia iluzję tej trwałości. Zobaczcie przykład chodziarza Roberta Korzeniowskiego - rzucił żonę w diabły, odszedł do kochanki, ma z nią nowe dziecko, bryluje na salonach i guzik go obchodzi, że formalnie jest żonaty. Żonie pozostała (wątpliwa) moralna satysfakcja z utrudniania rozwodu (walczy o uznanie jego winy).

      Związek partnerski to często po prostu trzeźwe podejście do sprawy. Deklaracja, że jest się w związku z tym konkretnym człowiekiem, na tych konkretnych ustalonych wzajemnie zasadach. Bez iluzji i naiwnej wiary w coś, czego zagwarantować się nie da. Bo to, że 'on chce się ze mną ożenić' co stanowi powód do dumy i poczucia wartości dla wielu kobiet jest generalnie... niczym smile
      • joxanna Re: Związki partnerskie - artykuł 16.11.11, 20:59
        Tak, dobrze napisane.

        Małżeństwo - to umowa o pracę. Pewne zobowiązanie, długoletnie. Szansa na decyzję o własnych inwestycjach (kredyty, dziecko). Nawet jeśli mnie zostawi, to ogranicza go obowiązek alimentacyjny wobec dzieci, wspólnota majątkowa. Nie ma tak, że coś mu się odwidziało i zostaję z kredytem, dziećmi i bez pracy, bo miesiąc wcześniej umówiliśmy się, że nie będę czasowo pracować.

        Związek partnerski to umowa o dzieło. Dziś decydujemy się na kredyt, dziecko, na to, że jedno z nas ogranicza pracę. Ale za tydzień może mu się odwidzieć i ja zostaję z konsekwencjami tej jego indywidualnej decyzji.

        Tak to widzę.
    • wlodzimierz.ilicz Tzw. związki partnerskie to sposób w jaki można 16.11.11, 18:14
      zmniejszyć swoją odpowiedzialność wobec partnera życiowego.
      Obecnie decyzja o rozwodzie wymaga choćby pewnego czasu na załatwianie, przejścia przez pewne procedury, wytłumaczenia się w sądzie ze swojej decyzji.
      Czas i wysiłek na to poświęcony sprzyja refleksji czy robimy słusznie.

      Zwolennicy związków partnerskich nie chcą żadnego czasu do namysłu, żadnej refleksji.
      Oni chcą tylko przywilejów podatkowych i w razie zmiany poglądu na partnera życiowego - łatwej i szybkiej metody pozbycia się go wraz z dziećmi.
      Po prostu pokazuje się drzwi i nie trzeba nic więcej.
      Nawet jeśli jest to spowodowane atakiem chwilowej złości.
      Dlatego związki partnerskie sprzyjają wzrostowi ilości lekkomyślnie rozbitych rodzin.
      I z tego powodu są szkodliwe społecznie.

      Są również szkodliwe społecznie ze względu na państwowy placet dla chorych związków homoseksualnych.
      Po wprowadzeniu związków partnerskich, więcej wahających się mogłoby wybrać homoseksualny styl życia.
      • loganmylove Re: Tzw. związki partnerskie to sposób w jaki moż 16.11.11, 18:22
        No teraz to juz padłam..sodomia i gomoria...
      • araceli Re: Tzw. związki partnerskie to sposób w jaki moż 16.11.11, 20:49
        wlodzimierz.ilicz napisał:
        > Obecnie decyzja o rozwodzie wymaga choćby pewnego czasu na załatwianie, przejśc
        > ia przez pewne procedury, wytłumaczenia się w sądzie ze swojej decyzji.
        > Czas i wysiłek na to poświęcony sprzyja refleksji czy robimy słusznie.

        Jeszcze raz przykład sportowca powyżej - pojechał na wakacje, poznał nową panią i puścił żonę w diabły. I takich dziesiątki. Jak ktoś chce to czas na refleksję znajdzie - niezależnie czy papierek ma czy nie.
        • wlodzimierz.ilicz Nie każdy i nie każda ma rozum by się dwa razy 17.11.11, 18:01
          zastanowić.
          Potrzebne są do tego poważne kroki prawne.
          Ślub i ew. rozwód - to nie zabawki.
    • ardzuna Re: Związki partnerskie - artykuł 16.11.11, 21:26
      Głupia jest sama nazwa "związki partnerskie" mająca odróznić toto od małżeństwa. Sugeruje jakoby małżeństwo z definicji nie było partnerskie.
      Może powinno się to nazywać "związki łatworozwiązywalne", ale z partnerskością łatwość rozwiązania nie ma nic wspólnego.
      • araceli Re: Związki partnerskie - artykuł 16.11.11, 21:50
        ardzuna napisała:
        > Sugeruje jakoby małżeństwo z definicji nie było partnerskie.


        I tu jest pies pogrzebany. Mężatki uważają, że związki partnerskie zdeprecjonują ich małżeństwa. W końcu niektóre nadal uważają, że o ich wartości stanowi fakt, że jakiś facet 'chciał się z nimi ożenić' wink
        • ardzuna Re: Związki partnerskie - artykuł 16.11.11, 22:21
          Bzdura, nie spłycaj tematu. Jak któraś tak uważa to niech się zgłosi a na razie pozwól mówić ludziom samym za siebie. A określenie związków partnerskich jako partnerskich jest głupie bo partnerstwa nie da sie zagwarantować ani odebrać nazwą.
          • araceli Re: Związki partnerskie - artykuł 17.11.11, 08:32
            ardzuna napisała:
            > ak któraś tak uważa to niech się zgłosi

            Tak bo oczywiście każda się przyzna big_grin big_grin big_grin Wypowiedzi niektórych pań (w tym Twoje) w tak agresywnym tonie wobec ludzi, którzy śmią żyć inaczej są jednoznaczne.
            • ardzuna Re: Związki partnerskie - artykuł 17.11.11, 18:33
              Jesteś żałosna ze swoją fobią przeciwko osobom które ośmielają się krytykować związki "partnerskie" i wmawianiem im uczuć których nie posiadają. Może masz jakiś kompleks na punkcie tego że nikt cię nie chciał? A może swój brak argumentacji chcesz zastąpić wymyślaniem sobie rzekomych cudzych ukrytych moytwów?
              FYI, jestem rozwiedziona i w wolnym związku. I nie uważam żeby konieczne mi było wspólne rozliczanie sie z podatków albo decydowanie o życiu m. póki się nie zdecyduję na kolejny slub bo te przywileje się wiążą z gotowością do wejścia w zobowiązanie wobec drugiego człowieka.
              • araceli Re: Związki partnerskie - artykuł 17.11.11, 19:48
                ardzuna napisała:
                > wmawianiem im uczuć których nie posiadają. Może masz jak
                > iś kompleks na punkcie tego że nikt cię nie chciał?

                Uderz w stół a nożyce się odezwą smile Nie nie - Ty wcale nie podbudowujesz się jeżdżąc po innych. Ty wcale nie budujesz swojej wartości na 'chłop się chciał ze mną ożenić' big_grin big_grin big_grin

                Normalnie leżę i kwiczę ze śmiechu big_grin
                • ardzuna Re: Związki partnerskie - artykuł 17.11.11, 20:09
                  Jedyna refleksja jaką mam po przeczytaniu twojego posta jest taka, ze nie warto rozmawiać z kimś kto nie rozumie nawet grubej, mało zawoalowanej ironii.
    • nutka07 Re: Związki partnerskie - artykuł 16.11.11, 22:15
      Nie ma sie o co klocic.

      Osoby homoseksualne chce miec mozliwosc, zawarcia zwiazku formalnego jak heteroseksualisci.
      Jezeli beda postulowali tylko o prawo dla siebie to bedzie to o wiele ciezsza i dluzsza droga.
      Latwiejsza opcja jest posluzenie sie heteroseksualistami i przedstawienie latwego zwiazku formalnego, ktory mozna rownie szybko zakonczyc. Nie bierzemy slubu ale nie zyjemy 'na kocia lape', kuszace.
      W ten sposob nie ma wielkiego zgorszenia i protestu, ze geje i lesbijki tego chca.

      Mozliwie ze jezeli dojdzie do tego ze bedzie mozna zawrzec zwiazek partnerski, to bedzie on tylko i wylacznie dla osob homoseksualnych.
      Tak jest wlasnie w Niemczech.

      My z moim mezem nie moglismy zawrzec zwiazku partnerskiego, bo jest on zarezerwowany dla osob homoseksualnych. Zaproponowano nam slub cywilny wink
      • echtom Re: Związki partnerskie - artykuł 17.11.11, 10:19
        > Mozliwie ze jezeli dojdzie do tego ze bedzie mozna zawrzec zwiazek partnerski,
        > to bedzie on tylko i wylacznie dla osob homoseksualnych.

        W sumie byłoby prościej, gdyby homoseksualiści mogli brać normalne śluby cywilne.
    • kai_30 Re: Związki partnerskie - artykuł 17.11.11, 07:57
      Pies tak naprawdę pogrzebany jest w tym, że ustawa o związkach partnerskich nie byłaby może potrzebna, gdyby miliony innych ustaw i przepisów dostrzegały istnienie ludzi, którzy tworzą związki bez ślubu. "Nowsze" instytucje, czyli te powstałe kiedyś tam po 1989 roku, takie zjawisko dostrzegają (np. w ustawie o pomocy społecznej istotne jest prowadzenie z kimś wspólnego gospodarstwa domowego, a nie papierek, przy braniu kredytu hipotecznego podobnie), ale masa starszych nie - jak bez ślubu, znaczy obcy sobie ludzie i kropka. Stąd problemy z informacją w szpitalu, najwyższy podatek spadkowy jak dla obcych ludzi, masa "fałszywych" samotnych matek.

      Cała ta batalia o związki partnerskie IMHO jest tego skutkiem. Argumenty podane w artykule mnie śmieszą, ale problemy, z jakimi się sama stykam żyjąc w konkubinacie, już niekoniecznie. Można je rozwiązać podpisując pierdyliard papierków u notariusza (testamenty, upoważnienia itd itp), ale ja też wolałabym zamiast tego podpisać jeden. Po to, żeby mieć jakiekolwiek potwierdzenie formalne, że owszem, z tym panem mnie coś łączy. Bo w polskim prawie, niestety, stan faktyczny znaczy niewiele. W przeciwieństwie do UK, na przykład, gdzie w mnóstwie przepisów używa się określenia "partner", nie wnikając, czy to mąż czy niemąż wink

      • kai_30 Re: Związki partnerskie - artykuł 17.11.11, 07:58
        A, zostawiam na marginesie zupełnie kwestię związków homoseksualnych, bo jest dla mnie oczywiste, że partnerzy tej samej płci powinni mieć zagwarantowany dostęp do jakiegoś rodzaju formalnego potwierdzenia ich związku, skoro ślubu wziąć nie mogą.
      • araceli Re: Związki partnerskie - artykuł 17.11.11, 08:35
        kai_30 napisała:
        > Można je rozwiązać podpisując pierdyliard papierków
        > u notariusza (testamenty, upoważnienia itd itp), ale ja też wolałabym zamiast
        > tego podpisać jeden.

        Należy dodać, że nie wszystkie rozwiązać można i to jest główny problem.
      • wlodzimierz.ilicz A więc podpisuję akt związku partnerskiego: 17.11.11, 18:07
        "Ja, taka i taka oświadczam uroczyście, że z tym panem mnie coś łączy ale niewiele.
        Tak na parę tygodni".
        Podpis.
      • ardzuna Re: Związki partnerskie - artykuł 17.11.11, 18:36
        No i dostrzegają tylko zdecydowały ze nie daja im żadnych przywilejów. Małzeństwu dają. Chcesz podpisać jeden papierek to idź do USC. Podpiszesz jeden i za miesiąc drugi, będzie po wszystkim. Zajmie ci to za kazdym razem 10 minut.
    • default Re: Związki partnerskie - artykuł 17.11.11, 09:38
      Zgadzam się z burzą4. Też uważam, że tworzenie w prawie instytucji "związku partnerskiego" to w zasadzie dublowanie tego, co zapewnia małżeństwo. Właściwie różnica polegałaby tylko na łatwiejszym jego formalnym potwierdzeniu i łatwiejszym (teoretycznie) rozwiązaniu. Ale to tylko teoretycznie, bo jak tu już napisano, kwestie majątkowe i opieki nad dziećmi uzgodnić trzeba tak czy owak i przebieg takich uzgodnień nie zależy od formy związku, ale od postawy partnerów.
      To co podnoszą bohaterowie artykułu - niechęć do samego ślubu jako głupiej "ceremonii", też jest dla mnie niezrozumiałe. Kto im każe robić wielką ceremonię i wesele. Formalność zawarcia ślubu spokojnie można zredukować do "podpisania papierka" - analogicznie jakby to miało miejsce w przypadku "kontraktu partnerskiego". USC nie wymaga żadnej oprawy tego wydarzenia, poza dostarczeniem aktu urodzenia i przyprowadzeniem 2 świadków (nie pyta też o to czy będzie wesele smile).
      Bohaterowie artykułu (i w ogóle osoby opowiadające się za sformalizowaniem związków partnerskich) dużo mówią o wolności, o "anarchistycznym stosunku do rzeczywistości, instytucji." A jednocześnie chcą swoje związki zinstytucjonalizować. W ich postawie nie ma anarchii, poczucia wolności, tylko właśnie przymus podporządkowywania się prawu, obyczajowości, itp.. "Bo jak się ożenię, to będę musiał przeprowadzić rozwód". "Bo jak się zdecyduję na ślub, to będzie wesele". "Bo jak będę żoną, to będę gotować obiadki i podawać kapcie". To są bzdury. Człowiek wolny kieruje się własnymi odczuciami i potrzebami, a nie stanem cywilnym. Podano powyżej przykład Korzeniowskiego, który ma w dupie formalny rozwód, skoro i tak de facto założył nową rodzinę. Ja sama przez 20 lat byłam w konkubinacie, bo tak nam było wygodnie i opłacalnie. Nie dorabialiśmy do tego żadnych ideologii i nie przejmowaliśmy się specjalnie naszym stanem cywilnym (obydwoje rozwiedliśmy się formalnie dopiero kilka lat po faktycznym rozstaniu z byłymi małżonkami). Jak wykalkulowaliśmy, że teraz warto już sformalizować związek - to wzięliśmy ślub i dla nas było to właśnie "podpisanie papierka" i wcale nas nie uwierało jakoś ideologicznie czy jak tam, że papierek ów nazywa się "akt małżeństwa" , a nie "akt partnerstwa" czy jakoś tam. Co to za różnica ? W naszych układach nic to nie zmieniło. Jak gotowałam obiadki, tak gotuję wink
      • papalaya Re: Związki partnerskie - artykuł 17.11.11, 09:45
        dzieci internetu, pijaru i masowej kosumpcji

        ma być lekko łatwo i przyjemnie, zjeść ciasteczko i mieć ciasteczko
        • araceli Re: Związki partnerskie - artykuł 17.11.11, 10:19
          papalaya napisała:
          > ma być lekko łatwo i przyjemnie, zjeść ciasteczko i mieć ciasteczko

          Skoro alternatywą jest małżeństwo - męka, łańcuchy, pot i łzy to czemu się dziwisz? wink
      • araceli Re: Związki partnerskie - artykuł 17.11.11, 10:18
        default napisała:
        > Jak wykalkulowaliśmy, że teraz warto już sformalizować związek - to wzięli
        > śmy ślub i dla nas było to właśnie "podpisanie papierka" i wcale nas nie uwiera
        > ło jakoś ideologicznie czy jak tam, że papierek ów nazywa się "akt małżeństwa"
        > , a nie "akt partnerstwa" czy jakoś tam. Co to za różnica ?

        Kolejna argumentująca 'ja tak mam wiec tak mają mieć wszyscy'. A jednak są ludzie, którzy dostrzegają różnicę. Dla nich to ważne. Więc co? 'Inny' więc wdeptać w ziemię, wyśmiać etc.?

        Skoro małżeństwo nic nie zmienia to po co małżeństwo? Skoro nic nie gwarantuje (miłości, trwania, opieki) to po co? Skoro nie ma różnicy dla Ciebie to czemu bronić tego innym? Dla zasady?
        • default Re: Związki partnerskie - artykuł 17.11.11, 12:14
          Matko jedyna, ja nikogo nie wyśmiewam ani nie wdeptuję ! Tylko się dziwię, bo dla mnie argumenty podane w tym artykule są całkowicie nieprzekonujące. I nie napisałam nigdzie, że małżeństwo nic nie zmienia - owszem, w aspekcie trwałości i miłości nie, ale w aspekcie prawnym, majątkowo-podatkowo-spadkowym - owszem, zmienia. I to są właśnie te zmiany, jakie chcieliby mieć zwolennicy "partnerstwa". Niech więc wezmą ślub, prosty, formalny, bez całej tej tradycyjnej otoczki - i będą mieli to co chcą. Nie sądzę by rozwiązanie związku partnerskiego mogło być - w praktyce - jakoś znacząco mniej skomplikowane niż rozwód, zwłaszcza gdy są dzieci i wspólny majątek.
          Mnie nigdy przez 20 lat konkubinatu nie doskwierał brak możliwości innego sformalizowania naszego związku niż małżeństwo. Zupełnie wystarczały nam możliwości, jakie daje aktualnie obowiązujące prawo. Kiedy przestały (np. z uwagi na podatki od dochodów czy darowizn) - to wzięliśmy ślub i cześć.
          Poza tym - ja nie bardzo sobie wyobrażam przepisy wykonawcze do takiej ustawy. Jak choćby procedurę rozwiązania takiego związku i ustalenia od kiedy i w jakim zakresie wygasają prawa i obowiązki stron. Snuć fantasmagorie to sobie można, gorzej zastanowić się nad ubraniem tego w formę konkretnych przepisów.
          • araceli Re: Związki partnerskie - artykuł 17.11.11, 12:24
            default napisała:
            > I nie na
            > pisałam nigdzie, że małżeństwo nic nie zmienia - owszem, w aspekcie trwałości i
            > miłości nie, ale w aspekcie prawnym, majątkowo-podatkowo-spadkowym
            > - owszem, zmienia.

            Ale czyż nie o to właśnie chodzi? Skoro małżeństwo nie zmienia nic w aspekcie trwałości, miłości etc to czemu takie oburzenie na związki partnerskie? Czemu oburzenie na osoby, które po prostu są tego świadome i nie ulegają iluzji? Skąd argumenty o braku odpowiedzialności?

            > Poza tym - ja nie bardzo sobie wyobrażam przepisy wykonawcze do takiej ustawy.
            > Jak choćby procedurę rozwiązania takiego związku i ustalenia od kiedy i w jakim
            > zakresie wygasają prawa i obowiązki stron. Snuć fantasmagorie to sobie można,
            > gorzej zastanowić się nad ubraniem tego w formę konkretnych przepisów.

            Przecież konkretne rozwiązania są. Miesiące temu został złożony w Sejmie konkretny projekt ustawy. Inne kraje jakoś też sobie z tym radzą - nie trzeba odkrywać Ameryki na nowo. Tak trudno zorientować się w temacie zanim się człowiek w nim wypowie, żeby nie gadać głupot?
            • papalaya Re: Związki partnerskie - artykuł 17.11.11, 12:27
              małżeństwo od strony formalnej znakomicie wypełnia merytoryczne postuloaty "partnerów"

              ergo tzw. związki partnerskie są niepotrzebne
              • araceli Re: Związki partnerskie - artykuł 17.11.11, 12:31
                papalaya napisała:
                > małżeństwo od strony formalnej znakomicie wypełnia merytoryczne postuloaty "par
                > tnerów"

                Napisała.... żona smile

                Nie spełnia i właśnie o to chodzi. Jak się nie chce zrozumieć to się nie zrozumie.
                • papalaya Re: Związki partnerskie - artykuł 17.11.11, 12:33
                  spełnia, a "argumentacja" wytworów artykułu rzuca na kolana big_grin
                  • araceli Re: Związki partnerskie - artykuł 17.11.11, 12:37
                    papalaya napisała:
                    > spełnia, a "argumentacja" wytworów artykułu rzuca na kolana big_grin

                    Nie spełnia a naiwność żon i ich klapki na oczach są porażające big_grin
                    • papalaya Re: Związki partnerskie - artykuł 17.11.11, 12:39
                      to już twój problem i twoich życiowych porażek
                      • araceli Re: Związki partnerskie - artykuł 17.11.11, 12:48
                        papalaya napisała:
                        > to już twój problem i twoich życiowych porażek

                        Życiową porażką byłoby dla mnie wyjście za mąż i doznanie takiego ograniczenia umysłowego jakie tutaj niekiedy widać. Brrrr...
                        • papalaya Re: Związki partnerskie - artykuł 17.11.11, 12:57
                          wracaj do nieba i innych transcendentnych
                        • ardzuna Re: Związki partnerskie - artykuł 17.11.11, 18:46
                          araceli napisała:

                          > Życiową porażką byłoby dla mnie wyjście za mąż i doznanie takiego ograniczenia
                          > umysłowego

                          Jesli wyjście za mąż ograniczyłoby cię umysłowo to może zacznij od zmiany partnera.
            • default Re: Związki partnerskie - artykuł 17.11.11, 13:59
              araceli napisała:

              > czemu takie oburzenie na związki partnerskie? Czemu ob
              > urzenie na osoby, które po prostu są tego świadome i nie ulegają iluzji? Skąd a
              > rgumenty o braku odpowiedzialności?

              Araceli, czy Ty jesteś pewna że piszesz do mnie ? Bo piszesz zupełnie bez związku z tym co ja napisałam. Może masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem, albo widzisz w tekście to, co chcesz widzieć. Więc może w punktach:
              - nie oburzam się na związki partnerskie, ani ich nie potępiam, w końcu sama tak żyłam,
              - absolutnie nie twierdzę, że małżeństwo daje jakąkolwiek gwarancję stałości, wierności i miłości,
              - natomiast z całą pewnością daje szereg praw, których nie mają konkubinaty, jest więc najprostszym rozwiązaniem dla tych par, którym brak owych praw przeszkadza w życiu,
              - rzekome "łatwiejsze" rozwiązanie związku partnerskiego wydaje mi się być tylko pozorne - jeśli chodzi o sformalizowanie rozstania, czyli ustalenie kwestii majątkowych, opieki nad dziećmi itp. Nieformalnie spakować się i trzasnąć drzwiami można równie dobrze w konkubinacie i w małżeństwie.
              Ponad 20 lat pozostawałam w konkubinacie, bo tak nam obojgu pasowało, nie ukrywam, że z powodów czysto finansowych. W momencie kiedy oceniliśmy, że teraz lepiej nam się kalkuluje zostać małżeństwem, po prostu poszliśmy do USC i podpisaliśmy papier, czyli wykonaliśmy to samo co mieliby wykonywać uczestnicy związku partnerskiego. Uzyskaliśmy w ten sposób prawa, które w danym momencie życia zaczęły być nam potrzebne. Poza tym jednym - prawnym - aspektem nic się pomiędzy nami nie zmieniło. Ani nie kochamy się więcej, ani mniej. Nasze wyobrażenia i oczekiwania co do trwałości związku także się nie zmieniły.
              Można powiedzieć, że dla nas kwestie naszej miłości i całej sfery uczuć nas łączących to jest osobna kwestia, a sprawy urzędowe - osobna. My jako związek jesteśmy, bo jesteśmy, bo chcemy i już. Podpisaliśmy papier, bo dało nam to określone korzyści, tak jak przedtem dawało je nam NIEpodpisanie owego papierka. Nie mamy takiego histerycznego podejścia do ślubu, że nie, że absolutnie, bo to samo zło, rutyna, sztampa i wciskanie w schematy. Dla nas małżeństwo czy konkubinat to równoległe formy istnienia związku - każdy ma jakieś wady i zalety, ale ja akurat oceniam je wyłącznie od strony materialno - prawnej, a nie uczuciowej.
              Na przykładzie: gdybym prowadziła firmę w formie spółki cywilnej i w pewnym momencie okazałoby się, że bardziej opłaci mi się przekształcić w spółkę z o.o. - to to po prostu zrobię, a nie będę histeryzować, że moje poglądy czy co tam jeszcze nie pozwalają mi uczestniczyć w spółce z o.o. , albo domagać się, by państwo utworzyło jeszcze inny model przedsiębiorstwa łączący zalety obu form i znoszący ich wady smile
              • araceli Re: Związki partnerskie - artykuł 17.11.11, 14:52
                default napisała:
                > Araceli, czy Ty jesteś pewna że piszesz do mnie ?

                Pokazuję na Twoim przykładzie, który opisałaś jak bezsensowne są argumenty przeciwniczek związków partnerskich. Bo romantycznej iluzji za racjonalny argument uznać nie można.

                Małżeństwo nic nie zmienia. Nie czyni człowieka 'odpowiedzialnym'. Rzucić kogoś realnie można z dnia na dzień. Żaden papier nikogo nie zatrzyma. Jedyna różnica w tej kwestii to uniemożliwienie formalnego rozwodu co jest generalnie bronią obosieczną - może komuś pomóc a może niewinnego zniszczyć. Tylko jak ktoś to dostrzega to nagle jest traktowany jak dzieciak, niebieski ptak i nie wiadomo co. Ciekawe, że realizm i trzeźwe podejście do życia są mniej cenione niż naiwność i bezrefleksyjność smile
            • ardzuna Re: Związki partnerskie - artykuł 17.11.11, 18:44
              araceli napisała:

              > Przecież konkretne rozwiązania są. Miesiące temu został złożony w Sejmie konkre
              > tny projekt ustawy.

              Jeszcze trzeba by mieć pewność, że ten projekt trzyma się kupy. Nie uwierzysz jakie projekty już w życiu widziałam, pół biedy jeśli były jeszcze nieuchwalone a jak nawet uchwalone, to niepodpisane.
    • kawka74 Re: Związki partnerskie - artykuł 17.11.11, 14:38
      Im bardziej się ta dyskusja rozwija, tym mniej widzę powodów do wprowadzenia instytucji związku partnerskiego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka