burza4
15.11.11, 16:20
wyborcza.pl/56,75480,10625192,Chcemy_zwiazku_partnerskiego.html
Czytam i oczom nie wierzę:
"To jest moja osobista relacja z partnerką i nie potrzebuję, żeby mi przystawiał stempel urzędnik. "
Ale stawianie stempelka na umowie partnerskiej już jest ok? bo chyba nikt myslący się nie łudzi, że wystarczy umowa spisana na kolanie, bez żadnej rejestracji.
"Chcę, żeby państwo uznało mój istniejący związek bez zmuszania mnie do małżeństwa, które jest tworem archaicznym, stworzonym przez władzę państwową i religijną. "
A czym się będzie różnić umowa partnerska, twór stworzony przez tę samą władzę państową? tym, że będzie bardziej trendy?
Jeden sensowniejszy: "Jeśli byłyby związki partnerskie, na pewno byśmy się zarejestrowali, choć taka rejestracja to też forma procedury. Ja nie do końca czuję różnicę między związkiem partnerskim a małżeństwem. Na pewno łatwiej się wyrejestrować, nie trzeba biegać po sądach? "
A skąd to naiwne przypuszczenie??? wyrejestrować może i tak, ale tak samo jak w przypadku małżeństwa pozostałyby do ustalenia kwestie majątkowe, opieki nad dziećmi itd.
"[...] może jednak wziąć ślub cywilny [...] Ale odstrasza mnie to, że rozwód jest potworną męką. Zwłaszcza jak się ma dzieci. Nagle ktoś obcy decyduje o twoim życiu, kto ma wychowywać dziecko, kto nie. Ja jednak zakładam, że w razie czego się z Rafałem dogadamy. "
Bezdennie głupia kretynka, czy tylko pierwsza naiwna? ludzie rozstają się bo się NIE dogadują. Nie ma absolutnie żadnej różnicy pomiędzy małżeństwem a konkubinatem w kwestii ustalenia opieki nad dziećmi, i tak trafia to do sądu. Jak się dogadają - skadają ugodę do zatwierdzenia.
"Chciałybyśmy kupić mieszkanie na spółkę, bo na wynajem idzie dużo kasy. Ale sama kredytu nie dostanę, Kaśka też nie. "
A co to niby za powód? znajomi bez ślubu mają wspólny kredyt na wspólne mieszkanie, nikt im problemów nie stwarzał
"Związek partnerski to najuczciwsze wyjście. Podpisujemy umowę ? on ma się mnie trzymać, dopóki jest uczucie, a nie dlatego, że obiecał"
To dokładnie tak, jak w małżeństwie.
"Ale nie chcemy brać ślubu tylko dla spraw papierkowych?, wydaje nam się to rodzajem hipokryzji. Uregulowanie prawne naszej sytuacji w postaci podpisania kontraktu byłoby najlepszym wyjściem"
To se lalka ureguluj - taka regulacja nazywa się aktem ślubu. Podpisanie umowy już hipokryzją nie jest? takiego samego "świstka"?
Reasumując - śmieszą mnie wypowiedzi wykształconych, dojrzałych ponoć osób, z argumentacją na poziomie 10 latka. Chcą sformalizowania swoich związków, chcą dokładnie takich praw, jakie daje małżeństwo - ale bez nazywania tego małżeństwem. Domagają się tworzenia sztucznego tworu, który ma dublować prawa z już istniejącego, tylko dlatego że im się nazwa nie podoba. Heretyków mam na mysli, rzecz jasna.