Dodaj do ulubionych

Mężczyzna do poprawek

23.11.11, 11:58
Na marginesie wątku z innego forum.
W skrócie: pani po przejściach poznała mężczyznę bez przeszłości. Znajomość zapowiadała się obiecująco ale w trakcie spotkań przez kilka miesięcy pani uzyskała więcej danych i niefajnych obserwacji. Pan zauroczony i marzy o przyszłości, pani się waha, bo wątpliwości są poważne i pan słabo rokuje, aczkolwiek zastanawia się czy dać szansę, bo człowiek miły i zależy mu.

Część forumowego chóru mówi: uciekaj z krzykiem, część radzi wdrożyć program naprawczy, poważnie rozmawiać, podpowiadać taktownie, delikatnie podpowiadać, naprowadzać, uczyć etc.
Matki Teresy płci obojga sugerują, że pani powinna zająć się pana: wykształceniem, stosunkiem do pracy, ambicjami zawodowymi, przedsiębiorczością, zaradnością, wagą, stylem ubierania się, obyciem towarzyskim, całkowitym brakiem doświadczenia i polotu seksualnego i samooceną. Wtedy pan rozkwitnie, nauczy się wszystkiego i będzie doskonałym partnerem.
Znajomość na tyle krótka, że nietrudno się wycofać.
Fascynuje mnie podejście kobiet (głównie), które zupełnie poważnie twierdzą, że warto inwestować masę czasu, wysiłku, energii i dobrej woli, w prawiczka po 30-tce który z własnej inicjatywy dotąd nie starał się zsocjalizować i emocjonalnie jest na poziomie 15-17-latka.
Obserwuj wątek
    • morgen_stern Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 12:05
      No bo ON SIĘ ZMIENI, nie wiedziałaś?
    • alexa0000 Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 12:10
      1. Niektóre panie po prostu kochają naprawiać. Bez inwestowania w naprawianie czują sie niepotrzebne.
      2. W desperacji sięgają po byle kogo.
      3. Nie umiałyby być z kimś "normalnym", bądz tez nie wierzą, że mogłyby na "normalnego" zasługiwać.
      4.Możesz komus takiemu tłumaczyc, ale próżny trud-nie chcą słuchać. Ja z takimi staram sie nie przestawać, męczy mnie potem wysłuchiwanie żali.
    • lelija05 Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 12:12
      No ale jeśli się zajmie: wykształceni
      > em, stosunkiem do pracy, ambicjami zawodowymi, przedsiębiorczością, zaradnością
      > , wagą, stylem ubierania się, obyciem towarzyskim, całkowitym brakiem doświadcz
      > enia i polotu seksualnego i samooceną.

      To już chyba nie będzie ten pan, tylko zupełnie ktoś inny?
      To może łatwiej będzie znaleźć innego, a nie tracić czas na zmienianie obecnego faceta?
      • triss_merigold6 Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 12:24
        Nie do mnie pytanie.
        To miałaby być nowa lepsza wersja tego samego pana (chyba).

        Według mnie szlachetność nie powinna jednak wygrywać z instynktem samozachowawczym i zdrowym egoizmem.
        • chipsi Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 12:26
          Nigdy nie słyszałaś o nieoszlifowanych diamentach? big_grin
        • lelija05 Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 12:35
          Znałam kiedyś taką parę, panie się zakochała, zawzięła i pana zmieniła na lepsze.
          Pan się wyedukował, zaczął dobrze ubierać, bywać i w ogóle szał ciał.
          Pan poczuł zew w skrzydłach i po paru latach zostawił panią.
          Nowa wersja pana okazała się zgniła w środku, z miłego chłopca zrobił się wredny bufon.
    • chipsi Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 12:15
      A Właśnie że można. Oczywiście mówimy o dupie wołowej a nie o złodzieju, dzieciorobie i pijaku.
      Bardzo dobrze znam pewnego mężczyznę. Teraz mężczyznę (chociaż jeszcze bym go doszlifowała hehe) ale jeszcze 2 lata temu.... większego boroka nie znałam smile
      I znalazła się kobieta, która go pokochała, z wzajemnością. Nie wiem czy to on wziął się za siebie czy ona za niego ale teraz to nie ten człowiek. Spoważniał nieco (ale to akurat mu służy), zaczął o siebie dbać, znalazł fajna pracę. A jego stosunek do tej kobiety to po prostu poezja. Nigdy żadnej nie miał, zawsze tylko kumple. A teraz? Przyznaje, wychowała go sobie zgodnie z własnymi potrzebami a jemu z tym dobrze. Uważam że warto było poświęcić mu czas i uwagę i pewnie było to na swój sposób przyjemne smile
      • korelacja_1 Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 12:29
        > Przyznaje, wychowała go sobie zgodnie z własnymi potrzeba
        > mi
        Nie ma to jak wyhować sobie faceta, w razie jakichkolwiek niepowodzeń można już mieć pretensje tylko i wyłącznie do siebie. No i jakaż to przyjemność spędzać część życia z kimś tak bezwolnym i bezrozumnym.
        • korelacja_1 Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 12:31
          wychować rzecz jasna, wahałam się miedzy wychować a wyhodować, stąd ten byk...
          • chipsi Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 12:37
            Jeśli powiedzmy 17-latka poznaje 18-latka to też go hoduje? Więc dlaczego mówimy tak o ludziach, którzy poznali się w późniejszym wieku a jedno z nich nie miało przedtem doświadczeń z płcią przeciwną. O dostosowywaniu mówiąc miałam na myśli np. sprawy łóżkowe. Co złego jest w chęci kochania się z mężczyzna tak by tobie się podobało a nie tak jak nauczyła go inna kobieta?
            • chipsi Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 12:41
              I gdzie tu mowa o osobniku bezwolnym i bezrozumnym? On nie był upośledzony tylko nieśmiały i zakompleksiony. Jest świetnym kumplem, wspaniałym przyjacielem, dobrze się bawił w towarzystwie tylko do kobiet nie miał szczęścia. Nie należy do przystojniaków z okładki kolorowego magazynu, może to dlatego. Moja babcia powtarzała jednak prawdę "z pięknej miski się nie najesz jeśli jest pusta"
              • aneta-skarpeta Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 12:51
                chodzi bardziej o to, ze kobieta mogla sobie go ulepic jak chciala, jak jej pasowało, a on się idealnie wtym sprawdził

                ja nie mowie ze to zle, czy dobrze- im pasuje i git, natomiast poznajesz faceta i cos ci sie w nim jednka podoba, a nie o to chodzi zeby brac pierszego z brzegu i go lepić na wlasna modłę

                oczywiscie ludzie z czasem, w ramach wpolpracy i kompromisów docierają sie itd, ale ja bym nie chciala byc przez meza wychowywana tak zeby jemu pasowałosmile
                • chipsi Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 12:57
                  Racja, z tym lepieniem pierwszego lepszego faktycznie bez sensu. Ja akurat opisałam przypadek pary, która dłuższy czas się przyjaźniła i po czasie zaskoczyło między nimi coś więcej. Tak więc oni akurat mieli już wspólne hobby i inne takie smile
              • korelacja_1 Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 15:55
                To że facet zmienił się i z nieśmiałego stał się śmiałym świadczyć może o tym, że dobrze czuje się przy tej kobiecie, a nie na litość boską, że ona wzięła go pod swe troskliwe skrzydła i go na takiego "wychowała". W ogóle nie rozumiem, jak można w stosunku do dorosłego mężczyzny używać takich orkeśleń. Przywodzą one na myśl właśnie skojarzenia z bezmyślnym i bezwolnym dzieckiem, któremu wszystko trzeba pokazać, wytłumaczyć i chlasnąć po łapce jak coś nie tak zrobi.
            • korelacja_1 Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 15:51
              Ale co ma 17 latka z 18 latkiem z tym wspólnego? Zapewne masz na myśli to, że w tym wieku ludzie się jeszcze kształtują, dojrzewają, układają swój system wartości. Nie pisałaś konkretów, czym innym jest mówienie facetowi: dotykaj mnie tu bo tak lubię a czym innym jest "wychowywanie" sobie faceta, metodą fochów większych i mniejszych. Jak się okazuje nazywanie rzeczy po imieniu ma ogromne znaczenie nie?
              • chipsi Re: Mężczyzna do poprawek 24.11.11, 09:00
                Ależ dokładnie o to mi chodziło. Nic też nie wspominałam o fochach czy jakiejkolwiek formie przymusu. Tak samo napisałam że nie wiem czy ona mu zasugerowała żeby był bardziej otwarty i o siebie zadbał (fizycznie) czy sam do tego doszedł. Jako przyjaciółka wieloletnia miała chyba prawo powiedzieć "chłopie weź się w garść spójrz w lustro i zrób coś z sobą". Natomiast jeśli chodzi o sprawy damsko-męskie to tyle się mówi że młodzież za wcześnie rozpoczyna współżycie a gdy znajduje się facet, który w wieku 27 lat nie spółkował to nagle się nim pogardza a kobietę, która się z nim wiąże za zboczoną. Dlaczego chłopakowi 18letniemu można pokazać jak chce się być dotykaną a 27letniemu mężczyźnie już nie?
                • hellulah dobrze powiedziane n/t 24.11.11, 09:54
            • mgla_jedwabna Re: Mężczyzna do poprawek 24.11.11, 15:18
              17-latka ma inne oczekiwania w łóżku niż 30-latka. Dlatego ta pierwsza robi tylko za królika doświadczalnego i materiał szkoleniowy, ta druga oczekuje już posiadania pewnych umiejętności, a w razie ich braku nie będzie czekała, aż pan się nauczy metodą prób i błędów, tylko zacznie go uczyć.
      • aneta-skarpeta Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 12:48
        moj obecny mąż takze bardzo sie zmienił na plus od kiedy mnie nie tyle poznał co gdy ze mna zamieszkał itd

        gł. bardzo dojrzał itd
        niemniej jednak to jakby samo wyszło. Trudno natomiast oczekiwac, że bierze się brudasa i bałaganiarza ( przykładowo), a on po slubie, zamieszkaniu ma sie stać czyścioszkiem, najlepiej metroseksualnym i zacznie widziec brudy w zlewie i miec pretensje, że taki nie jest
      • burza4 Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 12:49
        chipsi napisała:

        > Przyznaje, wychowała go sobie zgodnie z własnymi potrzebami a jemu z tym dobrze.

        Hmm, jeśli facet zachowuje się jak dziecko, które trzeba wychowywać - to przestaje być dla mnie pociągający. Nie mam pedofilskich skłonności. Nie potrafiłabym szanować kogoś, kto daje sobą sterować i kto potrzebuje w dojrzałym wieku nadzorcy.

        Naturalnie nie mówię o leciutkim zmotywowaniu do działania, ale mozolnym pchaniu pod górę, pilnowaniu na każdym kroku etc.
        • chipsi Re: Mężczyzna do poprawek 24.11.11, 09:05
          Czyli jak facet dotykał by Cię w sposób, jaki nie sprawia ci przyjemności to było by ok a gdybyś musiała mu pokazać co lubisz przestałabyś go szanować? No to mi Ciebie żal.
    • figrut Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 12:28
      >>że pani powinna zająć się pana: wykształceniem, stosunkiem do pracy, ambicjami zawodowymi, przedsiębiorczością, zaradnością, wagą, stylem ubierania się, obyciem towarzyskim, całkowitym brakiem doświadczenia i polotu seksualnego i samooceną. Wtedy pan rozkwitnie, nauczy się wszystkiego i będzie doskonałym partnerem. <<
      Za dużo pracy nad tym panem. Można by popracować nad dwiema, trzema rzeczami dającymi się podreperować, ale nie nad całością.
    • sadosia75 Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 12:31
      Bywają panie,które żyć nie mogą jeśli nie znajdą sobie ofiary do naprawiania. Dzięki temu czują się lepszą istotą ziemską. Dowartościowanie idzie aż huczy.
      Te same panie wierzą święcie w to, że właśnie ten biedak,którego trzeba naprawić złapał boga za kostki! bo oto ONA stoi na jego drodze i oto ONA wprowadzi go w prawdziwy świat i oto ONA jest tym Bogiem!
      Coś jak misja życiowa. Jedne mają misję bycia tylko i wyłącznie matką zapominając o tym, że są też ludźmi,kobietami,żonami,przyjaciółkami itp. są wyłącznie matkami. A inne mają misję naprawiania.
      I niestety często gęsto takie panie naprawiaczki biorą pod swoje skrzydła największych nieudaczników, gamoni, często gęsto są to ukryci bokserzy damscy. I taka naprawiaczka z podbitym okiem, złamaną ręką i wybitym barkiem gotuje zupę uważając, żeby nie wypadły do niej wybite zęby i rozmyśla jak to ona tą zupą naprawi swojego misia...

      widziałam takie panie nie raz i nie dwa. jak dla mnie to sa ostro pokićkane.
    • sumire Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 12:32
      myślę, że to jednak sprawa jednostkowa. gdyby przy wiązaniu się brać pod uwagę tylko osoby dobrze rokujące i kalkulować na zimno, większość z nas żyłaby samotnie.
      znam przypadki - nawet z osobistego podwórka - gdy facet społecznie i emocjonalnie raczej nietypowy okazywał się świetnym partnerem. tak, to wymaga cierpliwości i energii, ale przy obopólnych chęciach da się. co innego, gdy człowiek jest emocjonalnie niestabilny, sfrustrowany, agresywny, skłonny do nałogów, a dziewczę wierzy, że on się zmieni - choć on w swoim samozadowoleniu nie zamierza wykonać ani kroku, żeby jej wiarę umocnić.
    • attiya Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 12:45
      cóż, to normalne, u wielu kobiet wciąż pokutuje myślenie, ze warto mieć jakiegokolwiek faceta w domu, bo bez faceta jest się upośledzoną kobietą
      nie ważne, że pan z umysłem 15-latka
    • kropkacom Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 12:46
      Może się mylę, ale Triss, nie wprowadzałaś programów naprawczych w stosunku do swojego faceta? No tak, to nie był prawiczek po trzydziestce.

      W temacie - dla mnie nie warto.
    • pomarola Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 12:50
      > że pani powinna zająć się pana: wykształceni
      > em, stosunkiem do pracy, ambicjami zawodowymi, przedsiębiorczością, zaradnością
      > , wagą, stylem ubierania się, obyciem towarzyskim, całkowitym brakiem doświadcz
      > enia i polotu seksualnego i samooceną. Wtedy pan rozkwitnie, nauczy się wszystk
      > iego i będzie doskonałym partnerem.

      Trochę za dużo do zmiany, a poza tym (a może przede wszystkim) ważne jest to czy to pani chce zmieniać pana, który sam z siebie nie widzi takiej potrzeby, czy to raczej pan chce się zmienić dla owej pani, bo ją bardzo kocha i zależy mu na jej akceptacji.
      W pierwszym przypadku - odpada całkowicie, w drugim - dlaczego nie, może się udać. I nie trzeba być wtedy "matką Teresą".
      Idealny przykład - moi rodzice, ojciec na głowie stawał, żeby z małorolnego, niewykształconego wieśniaka, zadowalającego się pracą niewykwalifikowanego robotnika, stać się wykształconym i obytym "inteligentem pracującym". Co mu się doskonale udało.
      Mamy też przykład filmowy - vide: "Daleko od szosy" - Leszek i Ania.
    • lineczkaa Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 12:52
      Widać, że jeszcze wiele kobiet wciąż wyznaje zasadę: o jednym oku, byle w tym roku.
      A potem są wątki na forum, że takiej źle.
      Co innego popełnić błąd w wyborze, bo się człowiek zakochał w mistrzu manipulacji, a co innego wejść w coś nierokującego z własnej i niczym nie zmąconej woli.
      • chipsi Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 13:03
        Nierokujący pojęcie względne. Jeśli mowa o tzw. starym kawalerze na utrzymaniu mamusi, który inwestuje głównie w pobliski bar to uważam że ludzi z niego już nie będzie. Jeśli natomiast mówimy o naszym dobrym kumplu, którego znamy i lubimy a jedyny jego problem polega na tym że dotąd nie był bliżej z kobietą to już inna bajka
        • triss_merigold6 Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 18:17
          No, jak facet ma 30+, mieszka z rodzicami i nigdy nie był w żadnym związku, nigdy nie współżył z kobietą, nie mieszkał sam, to jest bardzo mocno nierokujący. Gdyby było w nim cokolwiek atrakcyjnego to już dawno temu by jakaś go wyłowiła. uncertain
          • duch_mariana Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 21:52
            Mogły łowić go takie, od których normalny facet spieprza jak najdalej, czyli 35+ latki ze wścieklizną macicy, dewotki, uduchowione, nawiedzone artystki, rozwódki i panny z przychówkiem, brzydule, spaślaki i przewartościowane królewny, chociaż one stawiają poprzeczkę tak wysoko, że kończą jako 35+ latki z pierwszymi objawami przekwitania i parciem na dziecko, które w końcu spłodzi im jakiś arabski pomywacz na wczasach w Egipcie i wówczas staną się starymi pannami z przychówkiem. Taka niestety jest prawda. Jak to łatwo się jeździ po facecie, że maminsynek, że bezjajeczny, że prawiczek. A kobiety oczywiście wszystkie święte, idealne i czekające na nieistniejący ideał, chociaż żaden zbliżony do tego ideału nawet by nie spojrzał na nie nie spojrzał, bo przeciętniaczek pełno na ulicach, a on też mierzy wysoko.
            • aandzia43 Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 22:44
              Nie pierdziel Marian głupot. Że niby one na niego dybały, a on się wzdragał i w cnocie żyje, bo panie były mocno nieodpowiednie? Uduchowiony eremita, co opierając się strasznym pokusom wytrwał w pustelni swej? Dobre, dobre ;-P Szkoda tylko, że facet aż kwiczy by ulec tym pokusom.
            • triss_merigold6 Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 22:56
              I takie 18-latka rwały? 20-latka? 25-latka?
              Nie miał, biduś, koleżanek w szkole, sióstr kolegów, sąsiadek, panien kolegów?
              Normanie eremita.
              • chipsi Re: Mężczyzna do poprawek 24.11.11, 09:09
                Facet był beznadziejnie zakochany w koleżance, która miała innego a jednak dawała mu nadzieję że może kiedyś. Głupi był.Poza tym 80% jego kumpli kobiety nie posiada.
    • dziennik-niecodziennik Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 13:03
      wydaje mi sie ze to zależy.
      nie porywałabym się na to zeby w panu wykształcać cechy nieistniejące. oczywistym jest to ze po krotkim dosc okresie kiedy panu chcialoby sie starac przyszedlby czas kiedy pan mialby wszystko w nosie i cała sytuacja wróciłaby do normy, przykrej i smutnej.
      natomiast czasami "zmienienie" kogos to tylko - ze tak powiem - wyzwolenie potencjału. dodanie wiary we własne siły. wsparcie i motywowanie do rozwoju. wtedy spokojnie mozna, a nawet warto dać człowiekowi szansę, bo z takich ludzi często wychodzą perełki smile
      krótko mowiac - co innego czlowiek kompletnie nieodpowiedzialny, co innego czlowiek ktory do tej pory nie musiał byc odpowiedzialny, ale przed tym nie ucieka.
      co do sytuacji "ona go wyprowadziła na prostą, a on ją kopnął w odwłok" - bywa. ale tak w sumie postepuja osobniki ktore od poczatku mialy zadatki na
    • beataj1 Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 13:53
      Znajoma z pracy miała takiego faceta. Jego plusy to: katolik, umie robić weki i nauczony że w domu rządzi kobieta. Minusy cała reszta. Trzeba było 30 letniego misia nauczyć ubierać sie zachować w towarzystwie. Znajoma byla pierwszą kochanką misia bo jakoś się wcześniej nie złożyło. Po dwóch latach ciężkiej roboty od podstaw misio zakomunikował znajomej że jego stać na coś lepszego. A w dodatku dziewczyna jest po rozwodzie więc on sobie nie wyobraża nie brać ślubu kościelnego. I w ogóle czemu ta dziewczyna tak naciska na to by miś wyprowadzil się od mamusi.

      Laska zmarnowała dwa lata a facet teraz szuka księżniczki która byłaby wystarczająco dobra dla niego.

      Jak sie z kimś jest wiadomo ze się zmieniamy pod wpływem drugiej osoby. Ale jeśli poznajemy kogoś kto musiałby sie całkowicie zmienić to nie ma co sie wysilać. Poza naprawdę nielicznymi wyjątkami nie można z prostaka zrobić diamentu. Szkoda zachodu i czasu.
    • iwoniaw Programy naprawcze mają sens, gdy 23.11.11, 16:43
      dotyczą kwestii kosmetycznych i nie w tematach dla nas priorytetowych. Próba przerabiania innego człowieka na kogoś KOMPLETNIE innego musi skończyć się źle, najczęściej dla obu stron zresztą.
      Naprawdę, na świecie jest tylu ludzi, że spokojnie można znaleźć kogoś choć W PRZYBLIŻENIU odpowiadającemu JUŻ naszym preferencjom i ewentualne zmiany przeprowadzać w jakimś rozsądnym zakresie i tematyce.
    • marzeka1 Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 16:54
      E, tam, , są kobiety, wg których miłość musi boleć, bo wtedy się czuje, że się kocha, dlatego nie wezmą normalnego, dobrze rokującego, tylko zawsze to będzie pan "do poprawki".
      poświęcać się to ja mogę dla dziecka, nie faceta, którego trzeba by do gruntu zmienić, aby w ogóle do wspólnego życia się nadawał.
    • 18_lipcowa1 niesamowite 23.11.11, 17:10
      Nie miesci mi się coś takiego w głowie.
      Ja na tym etapie co jestem teraz, czyli 30l, praca, dziecko, wlasne zycie, jakies doswiadczenie - gdybym była po rozwodzie to w zyciu nie spotykalabym sie z takim odpadem atomowym.
      Dlatego nie miesci mi sie w głowie, ze można dojsc z takim az do takiego etapu jak ta pani- wiem o którym wątku mówisz.
      Normalnie odpad atomowy, w zyciu bym nie poswieciła ani chwili na poprawe pana.
    • edelstein Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 17:15
      Jak bym chcial dziecko to bym je zrobila,po kiego taki chlop?
      • triss_merigold6 Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 17:30
        Dziecko pani już ma, męża miała (po przejściach jest), a pragnie miłości i związku (w sumie nic nagannego). Taki chłop się akurat trafił?
        • edelstein Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 17:56
          Tego kwiata to pol swiata jak mawia moja babcia.Wybor nie jest ograniczony do wybrakowanego towaru.Wolalabym byc sama niz taki bubel w domu miec.
        • mgla_jedwabna Re: Mężczyzna do poprawek 24.11.11, 15:26
          A to chłopów rozdają z przydziału, żeby się trafiali?

          Nie cierpię tego określenia, szczerze. Zakłada ono całkowity brak możliwości wyboru ze strony kobiety. Małżeństwo to nie loteria, żeby się coś trafiało lub nie.

    • franczii Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 17:19
      Nie wierze ze ta znajomosc sie mogla zapowiadac obiecujaco.
      • triss_merigold6 Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 17:32
        To nie jest moja opinia, z opisu początków znajomości wynika, że facet miał jakieś zalety.
        • brak.polskich.liter Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 17:58
          A jesli w ten desen, to moze byc tak, ze babka na poczatku troche zainwestowala (czasu, uczuc, innych zasobow) - bo w sumie czemu nie, skoro typ rokujacy. I przez pewnien czas fajnie zarlo, az nagle zdechlo. I teraz troche ciezko sie wycofac ot tak, nawet jesli znajomosc niezbyt dluga. Jestem w stanie to zrozumiec.
          Dobrze, ze kobieta werbalizuje watpliwosci piszac na forum. Jest szansa, ze sobie jakos to pouklada, doda dwa do dwoch i nie bedzie dalej lazla w kanal.
          • triss_merigold6 Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 18:13
            Ona sprawia wrażenie, że sobie poukłada. Bardziej mnie zainteresował chór wołający "Daj mu szansę, daj mu szansę".
            • brak.polskich.liter Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 18:27
              Chor moze wolac, bo (a) nic go to nie kosztuje i mozna agitowac nawet za spozywaniem kupy bez wiekszych konsekwencji.
              (b) Czesc choru moze sie utozsamiac z tym panem od autorki. Jesli to forum rozwodowe/po przejsciach to tym bardziej.
              (c) Czesc ma ZSMP, syndrom ratowania misia, dobre serduszko i innego pie...a.
              (d) a czesc radzi na - niekoniecznie uswiadomionej - zasadzie "ja mam ch..owo, dlaczego jakas baba ma miec lepiej".
            • princess_yo_yo Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 18:35
              chor czesto wola daj mu szanse bo dosc powszechne wydaje sie przekonanie ze zwiazek wymaga wielkiej pracy i to ze ktos nas lubi badz kocha albo ma 'dobre intencje' to wytwarza obligacje zeby to uczucie oddac.

              kompletnie nie rozumiem takiego podjescia ale nie raz sie z tym spotkalam rowniez w wykonaniu kolezanek ktore na wiesc ze nie mam ochoty kontynuowac jakiejs znajomosci marudzily: ale on przeciez ma tyle zalet, zwiazek to kompromis i praca, trzeba dac czlowiekowi szanse zanim sie go skresli, jestes nie fair i takie tam.

              tak, zgadzam sie ze nalezy dawac ludziom szanse ale w wypadku nie az tak bliskich znajomosci ktore niosa za soba powazne konsekwencje.
              • triss_merigold6 Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 18:48
                Zasadniczo uważam, że nie ma obowiązku dawania szansy nikomu, tylko dlatego, że ta osoba (osobnik) ładnie prosi i twierdzi, że jej/mu zależy. Poza tym zdarza się, że ktoś się podobał na początku, a potem przestał. No przestał i już. Czy w imię nieranienia jego uczuć należy zacisnąć zęby i kontynuować?
                Jaki kompromis? Kompromis to widzę w problemach typu "idziemy w niedzielę do kina czy do teatru", "na obiad ryż czy makaron" ale nie w kwestiach fundamentalnych.
      • marzeka1 Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 17:33
        Ale właśnie o to chodzi, być może gdyby się zapowiadała obiecująco, pani by nawet nie spojrzała. A tu trafia się odpad, prawie wszystko do zmiany: ILE pracy, ILE poświęcenia, codziennej udręki, jak wtedy czuje się, ze to "miłość".
    • lolinka2 Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 17:46
      Jeśli nie rokuje, to i rokować nie będzie nigdy...

      nie da się z gówna zrobić kiełbasy, odwrotnie - owszem.
    • lilly_about Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 17:49
      Przepraszam, ale która normalna, doświadczona przez los zwiąże się z trzydziestoletnim bezjajecznym facetem?
      • triss_merigold6 Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 18:12
        Toż pani ma wątpliwości, które zresztą bardzo zgrabnie i z dystansem opisuje.
        Natomiast część doświadczonych przez los rozwódek i rozwodników twierdzi, że z pana mogliby jeszcze być ludzie przy jej odpowiednim wkładzie pracy. D
        • ally Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 18:46
          Dasz linka?
          • triss_merigold6 Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 18:51
            To łamie netykietę? Na rozwodowym (f. rozwód i co dalej?), długi wątek ale jaki fajny.wink
            • brak.polskich.liter O matko z corka! 23.11.11, 19:05
              Znalazlam, przebrnelam pobieznie przez kilka postow autorki. Janiemoge, ale kanal. To jest duzo gorsze, niz wynikalo z Twojego opisu - facet to jedna wielka chodzaca zena, tam sie nie ma nad czym zastanawiac.
              Pojecia nie mam, jakie wiory trzeba miec zamiast mozgu, zeby po lekturze tych postow wolac o dawanie robaczkowi szansy.

              Autorka robi wrazenie bystrej i przytomnej kobiety, to nie jest rozchwiana emo-niunia z serduszkiem na dloni, poradzi sobie.
              • triss_merigold6 Re: O matko z corka! 23.11.11, 19:14
                Eeee... gdybym streściła oddając perspektywę realistycznie to by mnie forumki zakrzyczały, że na pewno przesadzam i się czepiam. P
    • brak.polskich.liter Syndrom ZSMP 23.11.11, 17:51
      czyli Zmienie Sobie Marka Pozniej. Niemalo kobiet na niego cierpi, niewykluczone, ze pani z przytaczanego przez Ciebie watku rowniez.

      > Fascynuje mnie podejście kobiet (głównie), które zupełnie poważnie twierdzą, że
      > warto inwestować masę czasu, wysiłku, energii i dobrej woli, w prawiczka po 30
      > -tce który z własnej inicjatywy dotąd nie starał się zsocjalizować i emocjonaln
      > ie jest na poziomie 15-17-latka.

      Misja "uratujmy misia".
      Kombinacja czesto paskudnych wzorcow wyniesionych z domu (jakies wspoluzaleznienia, tatus-smiec, inne chagiewu), parszywych kodow kulturowych, podatnego gruntu niskiej samooceny i voila, jedziem.
      Panie z puli dostepnych panow wybieraja mozliwie najgorsze barachlo i rozpoczynaja ciezka prace nad ratowaniem misia. Im gorzej rokujacy mis tym wiekszy fun. Panie maja nadzieje, ze wlasnie one uratuja misia i TYM RAZEM sie uda. A udac sie nie moze, bo nie po to wybraly odpad, zeby mialo sie udac, nieprawdaz.
      Zreszta, gdyby nastapil cud nad Wisla i sie udalo i ratowany mis zamienilby sie w normalnego faceta, ktorego nie trzeba zbawiac ani wychowywac, poukladanego, zaradnego, nieobarczonego przypadlosciami opisanymi w DSM-IV - to co taka pani by z nim zrobila? No przeca to apokalipsa. Matrix by jej implodowal.
      • 18_lipcowa1 Re: Syndrom ZSMP 23.11.11, 18:10
        ktorego nie trzeba zbawiac ani wychowywac, poukladanego,
        > zaradnego, nieobarczonego przypadlosciami opisanymi w DSM-IV - to co taka pani
        > by z nim zrobila?

        sama by zostala
        cudownie zmieniona ropucha
        na ksiecie
        ruszyłaby na podbój
        • triss_merigold6 Re: Syndrom ZSMP 23.11.11, 18:23
          Dokładnie. Taki trzydziestoletni pan, który by dzięki wytrwałej pani zmobilizował się zawodowo, nauczył zachowywać w towarzystwie, przestał być nałogowym koniobijcą, wyprowadził od starych etc. uznałby, że stać go na kogoś znacznie lepszego niż rozwódka z dzieckiem. P
          • brak.polskich.liter Re: Syndrom ZSMP 23.11.11, 18:36
            Nawet niekoniecznie tak (chociaz prawdopodobny scenariusz). Mis po uratowaniu moglby zwyczajnie nie zdzierzyc bycia traktowanym, jak niesforne a niezbyt rozgarniete dziecko i pojsc w cholere.

            Wzglednie moglby zostac porzucony przez pania ratujaca, ktora nie mialaby pojecia, co z takim uratowanym poczac i ktora po pofukaniu na to, jaki to mis okazal sie niewdzieczny (bo ona tyyyyle dla niego, a on...) potruchtalaby w przestrzen, w poszukiwaniu kolejnego misia do ratowania.
            • princess_yo_yo Re: Syndrom ZSMP 23.11.11, 20:53
              zawsze jest mozliwe ze w miedzyczasie pani ratujaca zajdzie w ciaze i bedzie mogla uprzykszac zycie rowniez dzieciom. tacy ludzie nie znaja granic, co ciekawe nigdy nie widza potrzeby zmiany w sobie big_grin
    • goodnightmoon Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 21:16
      triss_merigold6 napisała:

      > Fascynuje mnie podejście kobiet (głównie), które zupełnie poważnie twierdzą, że warto inwestować masę czasu, wysiłku, energii i dobrej woli, w prawiczka po 30-tce który z własnej inicjatywy dotąd nie starał się zsocjalizować i emocjonalnie jest na poziomie 15-17-latka.

      Dżiiiizyz, naprawde ktoś tak uważa?
      Ja osobiście bym pogoniła takiego delikwenta. Chyba że pani jest do szaleństwa zakochana, wtedy to wiadomo, inna sprawa smile Albo na maxa zdesperowana wink
      • triss_merigold6 Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 21:29
        Oczywiście. No, bo przecież pan pracuje, jakoś się utrzymuje (dając rodzicom 400 zł w ramach dorzucania do rachunków), jest ciekawym rozmówcą, nie pije, a seksu można go delikatnie nauczyć wskazując to i owo.
        Przepraszam, że się nabijam, ale szalenie mnie to bawi. D
        • chipsi Re: Mężczyzna do poprawek 24.11.11, 09:19
          Pinkolicie jak potrzaskane. Naprawdę każdy facet, którego poznałyście od 12 roku życia był doświadczonym mężczyzną, przed Wami miał 100 kobiet i zaraz po osiągnięciu pełnoletności wyprowadził się z domu? Może być palant byle już zamoczył i chatę miał? A skoro ma JUŻ dwadzieścia parę lat i z kobietą nie spółkował to od razu dostaje etykietkę pasożyta?
    • nangaparbat3 Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 21:32
      Moze spodziewaja sie, ze zaspokoi ich potrzebe kontrolowania swojego mezczyzny - jesli taka maja.
      Bo facet rzeczywiscie dramatycznie beznadziejny, zajrzalam do watku na RiCD i uwazam, ze tutaj opisalas go ponad miare litosciwie.
      • triss_merigold6 Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 21:45
        Nie zawsze mam ochotę glanować leżącego. P
        Osobiście uważam, że z tego faceta już nic nie będzie, bo nawet nie jest w stanie ocenić jaką szansę od losu dostał. Szansę w postaci zrównoważonej, empatycznej, wrażliwej i bystrej kobiety, która zaczęła się z nim spotykać zamiast uciekać z krzykiem po pierwszym łóżkowym faux pas.
        • bsl Re: Mężczyzna do poprawek 23.11.11, 22:47
          układ nie dla mnie , szkoda czasu i wysiłku
          jak ktos lubi bawic sie w czarodzieja to szerokiej drogi i powodzenia smile
        • olena.s Re: Mężczyzna do poprawek 24.11.11, 06:38
          Amen
        • lilly_about Re: Mężczyzna do poprawek 24.11.11, 07:45
          Dla mnie to jest tak, że babka po nieudanym związku chwyta się czego się da, mimo że racjonalnie to analizując o wiele lepiej, gdyby została sama niż z takim przydupasem, a facet jest dupa i dupą pozostanie.
    • ruda_henryka Re: Mężczyzna do poprawek 24.11.11, 12:11
      To zależy, ja osobiście za wygodna jestem, żeby tracić czas i energie na bycie Matka Teresa. Zawsze miałam zasadę, ze daje krotki dystans i jak się ktoś nie sprawdzi to do widzenia. im więcej prób tym większa szansa na powodzenie.
      ale... to loteria. Znam osobiście przykład z własnej rodziny, gdzie pan, zdeklarowany kobieciarz, co to cale życie z kwiatka na kwiatek fruwał i majątek przepuszczał na kolejne zachcianki pewnego razu poznał panią i ona tak się zawzięła, ze... od kilku lat tworzą zgodny związek, on grzecznie u jej boku. na dodatek twierdzi, ze jest bardziej szczęśliwy, a dawni znajomi, włącznie z rodzina po prostu go nie poznają.
      • asiablues Re: Mężczyzna do poprawek 24.11.11, 15:25
        Nier wiem, o czym ta dyskusja. Nie znamy pana a takie dywagacje co kto i jak rokuje, mozna miedzy bajki włozyc. Znam z zycia kilka przykładów par, które nie miały szans ptzrerwac, ale widac nie czytały statystk i do dzis sa razem. Np:
        1) Pani po 30 wrobiła pana pod 50 w dziecko, pan dziecko uznał i płacic, ale zwiazac na stałe sie nie chciał, mówił, zeby sobie kogos znalazła. Pani jednak bardzo parła, jakos w drugą ciąze zaszła, koniec konców wzieli slub. facet ją zdradzał, wyzywali sie, bili ( tak, tak). Straciłam z nimi kontakt na 10 lat, byłam pewna, ze sie rozeszli, a tu na FB widze - mieszkają nadal razem, a gosc pod zdjęciami pisze "moja kochana i piekna zona". Ja bym go wywaliła z 10 razy, ale pani - widac - dała rade.

        2)facet ( teraz 36 lat ) rzucił studia na 5 roku, od tego czasu siedział w domu i garał, przegrywając i przejadajac ( czyt przepijając) spadek (sprzedał mieszkanie po babci, mieszkał w drugim, po drugiej babci). Pił, palił, nie trzezwiał. Że przystojny był, to i jakies panny sie czasem zjawiały - kazda wczesniej czy pozniej wiała. Az tu nagle znalazła sie pewna odwazna - z dobrą posadą, własnym mieszkaniem, bezdzietna, do tego naprawde ładna, 32 lata miała. Wszyscy znajomi stwierdzili, ze jak sie panna zorienuje, co to za gosc, to go rzuci ( ew wrobi w dziecko, bo pewnie ma wscieklice macicy i potraktuje pana jak dawce). A tu mija miesiac, dwa, pani nie odchodzi, zaczeli mieszkac razem u niej ( jego mieszkanie wynajeli), znajomi sie w głowy stukali, ze gdzie ten bidak wróci, jak go baba w koncu wywali... Po czterech latach - mieszkaja razem, gosc wrócił na studia i uzupełnia róznice programowa, pracuje w domu ( jest informatykiem i ma zlecenia), sprzata, gotuje, wyprowadza psa...Pewnie czasem popija, nie wierze, ze nie, ale nie lezy odłogiem, jak to sie mu zdarzało. jasne, róznie jeszcze moze byc, ale poki co daja rade...
        3) z drugiej strony - poznali sie na studiach na polibudzie, po 4 latach slub, rodzice na start kupili mieszkanie. Ona pracuje, on zakłada firme, zaczynaja budowac dom. Typowa para na dorobku, swieta u rodziny, praca, znajomi. Wszystko w normie. Pojawia sie dziecko, dalej buduja dom. I nagle okazuje sie, ze panstwo sie rozwodza. Szok. I co sie okazało? Że jak dziecko miało rok, pani wróciła do pracy, pan został w domu, zlecen jakos było coraz mniej, zaczął grac przez net w pokera... Po trzech latach pani powiedziała dosc.
        A zaczynał sie tak pieknie.

        Róznie bywa...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka