triss_merigold6
23.11.11, 11:58
Na marginesie wątku z innego forum.
W skrócie: pani po przejściach poznała mężczyznę bez przeszłości. Znajomość zapowiadała się obiecująco ale w trakcie spotkań przez kilka miesięcy pani uzyskała więcej danych i niefajnych obserwacji. Pan zauroczony i marzy o przyszłości, pani się waha, bo wątpliwości są poważne i pan słabo rokuje, aczkolwiek zastanawia się czy dać szansę, bo człowiek miły i zależy mu.
Część forumowego chóru mówi: uciekaj z krzykiem, część radzi wdrożyć program naprawczy, poważnie rozmawiać, podpowiadać taktownie, delikatnie podpowiadać, naprowadzać, uczyć etc.
Matki Teresy płci obojga sugerują, że pani powinna zająć się pana: wykształceniem, stosunkiem do pracy, ambicjami zawodowymi, przedsiębiorczością, zaradnością, wagą, stylem ubierania się, obyciem towarzyskim, całkowitym brakiem doświadczenia i polotu seksualnego i samooceną. Wtedy pan rozkwitnie, nauczy się wszystkiego i będzie doskonałym partnerem.
Znajomość na tyle krótka, że nietrudno się wycofać.
Fascynuje mnie podejście kobiet (głównie), które zupełnie poważnie twierdzą, że warto inwestować masę czasu, wysiłku, energii i dobrej woli, w prawiczka po 30-tce który z własnej inicjatywy dotąd nie starał się zsocjalizować i emocjonalnie jest na poziomie 15-17-latka.