wiodę zwyczajne życie

28.11.11, 15:04
Od jakiegoś czasu moja matka ma do mnie żal graniczacy z fochem o to, ze nie opowiadam jej o swoim życiu. Jak mnie pyta mowie jest dobrze ok , bo co mam więcej.
Liste zakupów bym jej musiała streszczac ,ewentualnie o seksie z mezem opowiadać .U mnie nie dzieje się nic ciekawego mam codziennie te same zajęcia , jestem w domu , zajmuję sie dzieckiem , nie wiodę ekscytujacego życia.
A ona mysli że nie opowiadam tzn że trzymam ją na dystans. Jest skrzywiona gdy dzwoni codziennie pyta co słychac a ja wydobywam z siebie wszystko w porządku.
Moja mama cierpi bo gdy koleżanki opowiadają o swoich dzieciach ona nie ma o czym bo niby ja jej nie wtajemniczam wink smieszne.
    • nika_75 Re: wiodę zwyczajne życie 28.11.11, 15:21
      Widzisz, niektóre matki wtrącają się w każdy szczegół życia swoich córek i to jest rzeczywiście irytujące. Ja jednak z Twojego opisu wynika bardzo smutny obraz - córki, której kompletnie nie chce się przeprowadzić zwykłej serdecznej rozmowy z matką, która jest przecież tego złakniona.
      Rozumiem, że nie chcesz opowiadać co dzieje się między Tobą a mężem, ale naprawdę nie można nic wymyśleć o dziecku? To przecież taki nośny temat! Ja mam zawsze swojej mamie milion zabawnych historyjek o dzieciakach do opowiedzenia, a to podzielę się wrażeniami z obejrzanego serialu, a przede wszystkim pytam co u niej i u taty, po to, by czuła, że jest kochana. Nie zawsze mi się chce gadać, fakt, ale wiem, że jeszcze parę lat i będę bardzo tych rozmów spragniona, więc je hołubię.
      Chyba że.. zanim wyszłaś za mąż również miałaś słaby kontakt z mamą, więc teraz naprawiać go na siłę byłoby bez sensu..
      Ale w przeciwnym razie radziłabym nie robić problemu tam gdzie go nie ma, schować głupią dumę do kieszeni. wysilić się trochę i zrobić trochę przyjemności mamie opowiadając nawet i o tych zakupach.
      • ibelin26 Re: wiodę zwyczajne życie 28.11.11, 15:32
        Jak widać z postu autorki, ze strony mamy to nie chęć podtrzymania kontaktu, ale foch, że ona nie może poplotkować z koleżankami o życiu córki. Nie widzę powodu, aby dostarczać materiału na ploteczki.

        Ja mam dobre i bliskie relacje z mama, ale gdybyśmy rozmawiały codziennie to, tez bym chyba musiała streszczać cały przebieg dnia, wstałam, na śniadanie zjadłam to i to, ubrałam się tak i tak...

        Wiem, że kobiety tak robią (nie wiem po co), często mówią to co matka chce usłyszeć i takie mamusie, żyją w przekonaniu, że wiedzą WSZYTKO o swoim dziecku, a tak na prawdę nie wiedzą nic. Potem takie pańcie, które najczęściej nie mają własnego życia, własnych spraw, własnych zainteresowań, plotkują o życiu swoich córek.
        • sanrio Re: wiodę zwyczajne życie 28.11.11, 15:38
          co ty za głupoty piszesz! Rozmawiam z mamą b.często, czasami co dzień na zasadzie: "co słychać" a mam 100% pewności, że nie plotkuje z koleżankami na mój temat, mają inne sprawy niż gadanie o dorosłych dzieciach.
          • ibelin26 Re: wiodę zwyczajne życie 28.11.11, 15:48
            Sanrio, żadne tam głupoty, moja mama się uskarża, że z większością koleżanek to na dłuższą metę nie ma o czym pogadać, bo one tylko o serialach albo o dorosłych dzieciach.
            • dziennik-niecodziennik Re: wiodę zwyczajne życie 28.11.11, 20:54
              > Sanrio, żadne tam głupoty, moja mama się uskarża, że z większością koleżanek to
              > na dłuższą metę nie ma o czym pogadać, bo one tylko o serialach albo o dorosły
              > ch dzieciach.

              to jeszcze nie znaczy że plotkują, rany Julek...
            • sanrio Re: wiodę zwyczajne życie 28.11.11, 23:06
              no moja mama nie z tych, może młodsza jakaś jest i koleżanki też ma młodszetongue_out a może to od środowiska zależy? W każdym razie współczuję Twojej mamiesmile Koleżanek oczywiście.
        • aneta-skarpeta Re: wiodę zwyczajne życie 28.11.11, 15:48
          nie sądzę aby chodziło o plotkowanie tylko o to że chciałaby wiedziec co tam wnuki itd

          a przy okazji, gdy jest z kolezankami i one opowiadają, że Jas zaczął juz chodzic, albo śmiesznie sie zachował ona mogłaby tez cos opowiedziec


          nie widze w tym nic złego
      • sanrio Re: wiodę zwyczajne życie 28.11.11, 15:35
        zapewne nie macie najlepszego kontaktu? Jeśli takowy by był nie zastanawiałabyś się CO opowiedzieć matce, tylko po prostu rozmawiałabyś z nią. Nie ma sensu zmieniać tego na siłę, bo się nie uda ale może warto się przemóc i tak jak pisała koleżanka powyżej, dać mamie to czego tak potrzebuje - kilku słów o dziecku itp.
        PS ja z mamą o seksie też rozmawiam, nie widzę w tym nic nadzwyczajnegosmile
    • znowu.to.samo Re: wiodę zwyczajne życie 28.11.11, 15:31
      Nie stać cie na więcej niż ``wszystko w porządku?``
      U mnie tez nic wielkiego sie nie dzieje, a zawsze mam z mamuśką temat...
      • nika_75 Re: wiodę zwyczajne życie 28.11.11, 15:44
        znowu.to.samo napisała:

        > Nie stać cie na więcej niż ``wszystko w porządku?``
        > U mnie tez nic wielkiego sie nie dzieje, a zawsze mam z mamuśką temat...

        No właśnie o to chodzi.. Nie rozumiem dlaczego niektóre kobiety z mężem mają wspólne tematy, z przyjaciółką mogą godzinami, z sąsiadką pogadają, a z własną matką.. "a o czym niby mam rozmawiać?"

        A do postu powyżej.. to nadinterpretacja, że matka autorki potrzebuje wiadomości o córce do plot z koleżankami. Sądzę, że zwyczajnie jej przykro, gdy znajome opowiadają co słychać u ich rodzin, pytają np. - pani Zdzisiu, a co u pani córki słychać - a ona nie wie.. Czuje się najprawdopodobniej głupio i ja to doskonale rozumiem..
        • aneta-skarpeta Re: wiodę zwyczajne życie 28.11.11, 15:52
          moj mąz nie lubi rozmawiac przez tel ze swoją mamą, więc ja muszęsmile
          tęskni za nami, chciałaby wiedziec co słychac- nie dzwoni codziennie, czasem tez mi sie strasznie nie chce, ale zawsze cos opowiem a to o mojej pracy pare zdan, a to o dziecku, a to ze bylam na zkupach, spytam co u ciotki etc
    • angazetka Re: wiodę zwyczajne życie 28.11.11, 15:35
      To chyba kwestia twoich relacji z mamą. Jeśli byłyby dobre, nie miałabyś problemu - codzienne życie też dostarcza tematów do rozmów. Plus wiadomości, plotki z życia gwiazd, przeczytane ksiązki, obejrzane filmy, plany, marzenia. Mało?
      • verdana Re: wiodę zwyczajne życie 28.11.11, 15:48
        Zastanawiam się , po co mieć dziecko, skoro wiadomo, ze w momencie wyprowadzenia się z domu juz o niczym z nim porozmawiać nie będzie można. Że będzie traktowało matkę natręta, ktoremu opowiedzenie o czymkolwiek jest niemożliwe -0 bo po co? Obcym nie opowiada się przeciez o codziennym życiu, a matka to nie rodzina, tylko osoba doskonale już zbędna.
        Cos bardzo nie w porzadku musi być we wzajemnych kontaktach.
        • ibelin26 Re: wiodę zwyczajne życie 28.11.11, 15:58
          Przeginasz. Nie chodzi o to, żeby nie rozmawiać z własną matką w ogóle, ale rozumiem, że codzienne rozmowy nt. dzieci, męża, zakupów, prania, sprzątania mogą być męczące. Jak ktoś napisał poniżej - kwestia osobowości. Jedni mogą godzinami gadać o pierdołach, inni zamykają sprawę w pięć minut.
          • aneta-skarpeta Re: wiodę zwyczajne życie 28.11.11, 16:01
            tymbardziej sie dziwie

            skoro mama taka spragniona to bym jej rzucała krotkie opowiastki o dzieciach
            konkretnie i krotko- ale cos bym jej rzucila

            wole zmuszac sie do krotkich opowiastek niz znosic foch mamy, bo nic nie mowie
        • bi_scotti Re: wiodę zwyczajne życie 28.11.11, 19:22
          verdana napisała:

          > Zastanawiam się , po co mieć dziecko, skoro wiadomo, ze w momencie wyprowadzeni
          > a się z domu juz o niczym z nim porozmawiać nie będzie można. Że będzie traktow
          > ało matkę natręta, ktoremu opowiedzenie o czymkolwiek jest niemożliwe -0 bo po
          > co? Obcym nie opowiada się przeciez o codziennym życiu, a matka to nie rodzina,
          > tylko osoba doskonale już zbędna.
          > Cos bardzo nie w porzadku musi być we wzajemnych kontaktach.

          To moze ostre ale cos w tym jest ... Ja rozmawiam (long live Skype smile ) z moja corka prawie codziennie, czasem co 2 dzien. I u nas w domu tez "nic" sie nie dzieje, i ona tez ma raczej "zwyczajne" zycie choc podrozuje sporo i roznych ludzi spotyka ALE ja rozmowy kiedy sie nagadac nie mozemy, bo wymieniamy obserwacje o swiecie, o polityce, o filmach, ksiazkach itd. a sa dni kiedy rozmowa jest 15-20 minut max i obie sie troche "meczymy". Nie dlatego, ze nie ma O CZYM mowic tylko dlatego, ze nastroj akurat nie taki. Zdarza sie. Ale my tak ogolnie to bardzo lubimy ze soba pogadac i obie sie cieszymy na te rozmowy. Podobnie z moim Najmlodszym, ktory dzwoni 2-3 razy w tygodniu z takim typowym "meskim" raportem co sie zdarzylo, gdzie byl, z kim sie spotkal itd. My tego nigdy nie oczekujemy ani go nie wypytujemy ale on sam odczuwa taka potrzebe zeby takie "sprowazdanie" zdac a potem ciag dalszy rozmowy to juz najczesciej jego opowiesci o planach i marzeniach, ktorych trzeba wysluchac, bo moj syn to marzyciel jest smile
          Mnie sie zdaje, ze to jest wlasnie cale piekno rodziny, ze nawet (czy glownie?) rozmowy o bzdurkach, codziennosci, takie slodkie nic nabieraja specjalnego znaczenia, bo sa wymieniane z najblizszymi i ukochanymi.
          • dzoaann Re: wiodę zwyczajne życie 28.11.11, 20:08

            o wlasnie!!! pieknie napisanesmile
    • myelegans Re: wiodę zwyczajne życie 28.11.11, 15:45
      Stawiam, ze jest to kwestia osobowosci. Niektore osoby potrafia dlugo i ze szczegolami o banalnym wydarzeniu, dla innych jest to rzecz w kategorii "nie ma o czym mowic" bo tak jest w mozgu zakwalifikowane.
      Moj maz z tesciowa tez tak rozmawia, bo on TAK postrzega rzeczywistosc i wydarzenia, jego matka w emailu opisuje szczegolowo co robila kazdego dnia, on to samo stresci w jednym zdaniu. Ja staram sie isc jej torem i tez rozciagam opowiesci roznej tresci. Moj maz po 3 zdaniach tesciowej zaczynajacej opowiadac "jak dzisiaj w bibliotece poszlam zeby wypozyczyc ksiazke i...." zaczyna sie wylaczac.
      Taka widocznie maja dynamike i rozne osobowosci i albo bedzie jakis kompromi, ty sie postarsasz, aa mama zrozumie ze masz takie modus operandi albo beda pretensje...
      • swiecaca Re: wiodę zwyczajne życie 28.11.11, 15:50
        myelegans napisała:

        > Stawiam, ze jest to kwestia osobowosci. Niektore osoby potrafia dlugo i ze szcz
        > egolami o banalnym wydarzeniu, dla innych jest to rzecz w kategorii "nie ma o c
        > zym mowic" bo tak jest w mozgu zakwalifikowane.

        o rany, to ja tak mam (to drugie). nawet po roku niewidzenia potrafię powiedzieć że wszystko po staremu, bez zmian. tzn to do dalszych znajomych, bo nie widzę sensu absorbowania ich swoim życiorysem. no chyba że ktoś zadaje szczegółowe pytania a nie "co słychać". jeśli chodzi o przyjaciół, rodzinę to może po tygodniu lub dwóch mam o czym opowiadać,codziennie nie miałabym o czym. zresztą wiem że mamę interesuje np ból brzucha mojego dziecka. ale też uważam żeby nie powiedzieć za dużo bo zaraz dostanę milion niechcianych porad.
        • malila Re: wiodę zwyczajne życie 28.11.11, 16:10
          No cóż, ja również wink
          A moja mama na odwrót. Uwielbiam moją mamę, jest cudowną kobietą, ale w tej kwestii trudno jest nam się dogadać. Kiedy pyta się mnie o coś konkretnego, konkretnie odpowiadam. Czasem się nawet zdarzy, że się rozkręcę i powiem kilka zdań więcej. Jednak pytanie "co słychać?" wytrąca mnie z równowagi jak mało które. Mam wtedy pustkę w głowie.
      • iwoniaw Re: wiodę zwyczajne życie 28.11.11, 17:01
        Zgadzam się z myelegans, to kwestia osobowości, a nie żaden miernik zażyłości z matką (czy kimkolwiek innym). Mój osobisty Małżonek ma tak samo jak autorka wątku - na pytanie swojej matki "co tam u was?" jest w stanie odpowiedzieć "wszystko ok" (no bo do pracy chodzi, w domu wszyscy zdrowi, tornado nie przeszło, o czym tu gadać przez telefon?), a ew. pretensje "nic mi nigdy nie mówisz" traktować właśnie jako chęć hiperkontroli i zapędy do wtrącania się. Dlatego teściowa woli sobie zadzwonić do mnie - bo choć dowie się dokładnie tego samego (czyli - wszystko ok, nikt nie chory, kataklizmu dziś nie było, fajerwerków też nie), to ma poczucie, że sobie pogadała, gdyż owszem, znając upodobania i zainteresowania, wtrącę jakieś szczegóły typu "rano cały podjazd był oblodzony po nocnym przymrozku, dobrze że kwiatki pochowałam z balkonu w weekend" czy "tak tak, dzieci zdrowe, mam nadzieję, że się nie pozarażają w szkole, bo w szatni połowa dzieciaków już kaszle". I o to chodzi.
        Ja tam bym matce nie żałowała takich opowieści o niczym, bo niby co tracisz?
        • myelegans Re: wiodę zwyczajne życie 28.11.11, 17:36
          I jeszcze, niektore osoby po prostu nie lubia rozmawiac przez telefon, tak juz maja. Mam kolezanke, ktora jest rozmowna, typu gadula-pleciuga, anonimowana, gada calym cialem, ale przez telefon WIEM, ze mam krotko, tresciwie i na temat, bo dla niej TO medium to nie TO i JUZ.
          • jkk74 Re: wiodę zwyczajne życie 28.11.11, 21:05
            ooo to ja tak mam smile
            telefonicznie to krótko, zwięźle i na temat...
            z matką jak gadam telefonicznie to jest tak, że ona gada a ja jej przytakuje itp smile
            jak o coś spyta to odpowiada, ale jak coś jest choćby z lekka nie tak to zaraz słyszę że POWINNAM to i to tak i tak BO ONA TAK ROBIŁA...
            wpuszczam jednym uchem wypuszczam drugim i robię swoje...

            na pogaduszki - nawet z własna mamusią big_grin - wolę się umówić face2face smile
    • tosterowa Re: wiodę zwyczajne życie 28.11.11, 15:49
      Jakby moja matka do mnie dzwoniła codziennie, to też bym nie miała o czym z nią gadać. Ale ja z tych małomównych i codzienne, telefoniczne blabla o niczym mnie nawet trochę irytuje. Wypytywanie się również. Proponuję ograniczyć częstotliwość telefonów, jak będziecie gadać raz na kilka dni, to i tematów znajdzie się więcej.
    • foro-estupido Re: wiodę zwyczajne życie 28.11.11, 17:05
      Jak słyszę teściową z 20razy( w ciagu weekendu) zadanym pytaniem"i tak?co słychac" to mnie ku.wica bierze....
      • aqua48 Jak każdy 28.11.11, 18:48
        Ja miałam odwrotnie - bywałam u mojej Mamy codziennie - kontrolnie, z zakupami i z ugotowanym obiadem i często ona chciała mi opowiedzieć coś ciekawego, ale ponieważ z powodu choroby nie wychodziła z domu, to często opowiadała mi co się zdarzyło w serialu, który oglądała w tv. Ja nie miałam pojęcia kto jest kim w tym serialu i kompletnie nie interesowały mnie perypetie nieznanych postaci, więc starałam się wtedy właśnie opowiedzieć co dzieciom się w szkole zdarzyło, albo zmienić jakoś temat. Albo podyskutować z nią na jakiś kontrowersyjny temat pytając co sądzi jakimś zdarzeniu. Albo po prostu opowiedzieć co się w mieście zmieniło, co widziałam ładnego na wystawie, jaki nowy sklep powstał, no cokolwiek wymyślić, żeby nie wychodzić po dziesięciu minutach. Na początku jest trudno, ale potem idzie łatwiej.
    • eilian Re: wiodę zwyczajne życie 28.11.11, 21:22
      Na tak postawione pytanie naturalną odpowiedzią jest wg. mnie "a nic, po staremu", albo 'nic ciekawego',itp. A już jeśli słyszy się je codziennie, to naprawdę może być upierdliwe. Nie każdy ma osobowość papli, która wypuszcza potok słów na dowolny temat, albo i bez tematu.
      Ja też pytanie "co u Was?" kwituję jakąś ogólną odpowiedzią (traktuję to trochę jak angielskie "how are you", na które odpowiada się I`m fine, nawet jeśli nie jest fine).
      To jest kwestia umiejętności prowadzenia rozmowy, ale też jednak trochę ochoty i dobrej woli.
      Moja mama ma podobnie, ja staram się zawsze coś tam opowiedzieć, ale gadka w stylu "a właśnie nastawiłam pranie a jak wracałam z zakupów to widziałam babkę w ładnej kurtce, a mały to zjadł dzisiaj pięknie zupkę..." mimo to nie jest w moim charakterze. No nie potrafię tak i już.
    • lapu_capuu Re: wiodę zwyczajne życie 28.11.11, 22:24
      Po lekturze tego wątku przypomniała mi się zasłyszana teoria pochodzenia mowy - że język (rozmowy) zastąpiły iskanie w kontaktach społecznych. Sama traktuję takie rozmowy z rodziną jak iskanie przez telefon.
    • malwa51 Re: wiodę zwyczajne życie 28.11.11, 22:32
      Moze faktycznie, jak napisala ktoras z dziewczyn, jestescie po prostu z mama roznymi osobowosciami. Mam tak samo, pytan typu "co slychac" nie znosze, wole konkrety. Opowiadac na zasadzie "cos z niczego" nie potrafie. A sa osoby, ktore ze zwyklych zakupow potrafia zrobic opowiesc przygodowa wink
      Moze mow o dziecku? Wnuk to zwykle dobry temat i radosc dla babci. Ze Zosia narysowala dzis balwanka, bo teskni za zima, a Jas wozil male autka na duzej ciezarowce itp itd smile
      • asocial Re: wiodę zwyczajne życie 28.11.11, 22:45
        mysle, ze warto czasem sie wysilic i jednak z mama porozmawiac.
        Z mezem o czyms jednak rozmawiasz, prawda? A mieszkasz z nim i widzisz go codziennie?

        To dlaczego nie mozesz z mama raz na kilka dni pogadac? Opowiedziec jej, co dzisiaj robily dzieci, co jedliscie na obiad, ze maz w pracy mial fajny dzien i go pochwalili, ty masz ochote na kino, ale nie macie czasu...naprawde nie masz o czym porozmawiac z wlasna matka?
        • echtom Re: wiodę zwyczajne życie 29.11.11, 08:09
          Ja myślę, że problemem jest częstotliwość tych telefonów - większość osób odebrałaby to jako próbę kontrolowania. Przy telefonach raz w tygodniu czy miesiącu na pewno znalazłoby się sporo tematów do rozmowy. Drugi problem to przedziały wiekowe - kobiety intensywnie zajęte pracą i domem mają zwykle mniejszą potrzebę częstych rozmów z osobami spoza najbliższego kręgu, bo żyją czymś innym. Widzę to po sobie i mojej przyjaciółce - jako nastolatki potrafiłyśmy parę razy w tygodniu przegadać godzinę-dwie przez telefon, mimo że chodziłyśmy do tej samej klasy, więc widziałyśmy się przez pół dnia. Teraz spotykamy się na kawę średnio raz w miesiącu na 2-3 godziny i zdajemy sobie raporty z tego, co się w międzyczasie wydarzyło. Może na emeryturze wrócimy do dawnej częstotliwości kontaktów wink Trzecia sprawa to sposób prowadzenia rozmowy - takie "co słychać" na dzień dobry może zabić każdy kontakt. Bo jest różnica, czy ktoś traktuje rozmowę jako dialog czy przesłuchanie - o sobie też warto coś ciekawego powiedzieć.
    • default Re: wiodę zwyczajne życie 29.11.11, 08:43
      Ja rozmawiam z mamą codziennie i jest to nieraz ogromnie uciążliwe... Ale MUSZĘ to robić, więc trochę nauczyłam się snuć przygodowe opowieści o drobiazgach - moja mama jest w tym mistrzem - zwykle w takiej rozmowie to ona głownie gada. Teoretycznie to ja powinnam mieć więcej do opowiedzenia (pracuję, mąż pracuje, mamy stado zwierząt, ciągle coś do roboty, no - masa drobnych zdarzeń), ale to ona, siedząca na okrągło w domu, ma więcej do powiedzenia, np. historia o tym, że przepaliła się żarówka i sąsiad przyszedł wymienić, przeradza się w skomplikowaną i pełną zwrotów akcji "sagę o żarówce" smile
      Do autorki wątku : Piszesz jakbyś uważała, że mama Ci robi na złość, że działa ze złej woli. -"Foch, skrzywiona..." . A może jest jej po prostu przykro ? Co Ci szkodzi opowiedzieć jej jakiś drobiazg o dziecku czy o zakupach ?
      Sama jestem "starą mamą" i kiedy zdarzy mi się zadzwonić do córki, kiedy nie ma ona akurat nastroju do gadania i mnie właśnie zlewa takim zdawkowym "w porządku" to mimo że zdarza się to rzadko, to zawsze mi wtedy trochę przykro. Jeśli Twoja mama ZAWSZE natyka się na taką reakcję z Twojej strony, to jej się wcale nie dziwię, że ma "focha"....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja