zmuszana do aborcji

28.11.11, 20:05
Witam! Zdecydowałam się tutaj napisać, ponieważ mam problem i chęć wygadania się komuś... Mam 24 lata, skończyłam studia, pracuję. Poznałam kogoś, zakochałam się. Po jakimś czasie on powiedział, że chce mieć dziecko, ja kocham bardzo dzieci i chciałam mieć swoje. Pomyślałam, ze jeśli jesteśmy razem chcemy tego oboje, oboje pracujemy to dlaczego nie. Dowiedziałam się. że jestem w ciąży. On teraz nalega, żebym je usunęła. Powiedział, że nie jest gotowy. Kiedy mówię, że ja nie usunę to mówi, że jestem egoistką, że myślę tylko o sobie. Stwierdził, że będziemy razem jeśli usunę. Jak mam do niego dotrzeć? Mam nadzieję, że przemyśli sprawę i zrozumie, że nie tędy droga. Nie chcę usunąć, ale On psychicznie mnie wykańcza. Mam już dosyć.
Wiem, że jestem dorosła, ale boję się rozmowy z mamą, wiadomo będę musiała prosić ją o pomoc. Nie wyżyję z dzieckiem za 1300 zł.
....... nie wiem co mam robić
    • asiaiwona_1 Re: zmuszana do aborcji 28.11.11, 20:07
      pana kopnąć w dupę i pozwać o alimenty. Z tego co gdzieś na forum wyczytałam już w ciąży możesz mieć przyznaną jakąś kasę od niego.
    • iuscogens Re: zmuszana do aborcji 28.11.11, 20:12
      Facet, który najpierw chce mieć dziecko a potem stawia ultimatum, że będziecie razem jeśli je usuniesz nadaje sie tylko do odstrzału.
      Uciekaj gdzie pieprz rośnie, bo zmarnujesz sobie z ch.... życie.
      I oczywiście pozwij go o alimenty.
      • solaris31 Re: zmuszana do aborcji 28.11.11, 20:15
        dokładnie. kopnij "tatusia" w tyłek, pozwij o alimenty i szukaj szczęscie gdzies indziej.

        jesteś młoda, dasz sobie radę. ludzie się utrzymują z podobnych pieniędzy, będziesz miała alimenty, to będzie i kasy więcej troszkę. a i mama na pewno pomoże, jeśli nie finansowo, to chociaż przy dziecku, zebyś mogła pracować.

        no i wiesz oczywiście, że aborcja jest w Polsce nielegalna....
        • gku25 Re: zmuszana do aborcji 30.11.11, 13:19
          Oficjalnie jest nielegalna. Ale za 2 k w prywatnym gabinecie szybko nabiera legalności.
    • martishia7 Re: zmuszana do aborcji 28.11.11, 20:16
      Masz do wyboru:
      - zostać samotną matką - jeśli panu się nie odmieni,
      - stworzyć szczęśliwą rodzinę z kutafonem - jeśli panu się odmieni w sprawie dziecka, to jego kutafonizmu życiowego to nie zmieni,
      - usunąć ciążę, której chcesz i utrzymać związek z kutafonem,
      - usunąć ciążę i rozstać się z rzeczonym.
      Jeden miód lepszy od drugiego, sama bym nie wiedziała co wybrać.
      • taka_sobie_ona_87 Re: zmuszana do aborcji 28.11.11, 20:30
        ja tego nie zrobię... za dobrze mnie poznał, moje słabe punkty itp. tylko mam nadzieję, że jakoś go przekonam, że pokocha to dziecko... nie chcę , żeby był ze mną, ale o to, żeby dziecko miało ojca,
        • anorektycznazdzira Re: zmuszana do aborcji 28.11.11, 20:43
          taka_sobie_ona_87 napisała:
          > , ale o to, żeby dziecko miało ojca,

          ... co to stawiał ultiatum, żeby je koniecznie wyskrobać.
          Cudowne po prostu.
        • heja5 Re: zmuszana do aborcji 28.11.11, 20:51
          teraz nic nie zrobisz - możesz mieć jedynie nadzieję, że zmieni podejście jak urodzisz. Jeśli nie, to sprawa o alimenty. Tatą dla dziecka wcale nie musi być ten kto je spłodził - skoro jest takim ku***** (przepraszam za wyrażenie). Swoją drogą to zastanawiające, że tak nagle mu się odwidziało - koleś musi być totalnie niedojrzały ...co on sobie myśli (?)... co to za stawianie ultimatum... nie jest gotowy...(ależ mnie bulwersuje takie myślenie).

          Dasz radę - kopnij go w ... a dla dziecka znajdziesz prawdziwego tatę, a nie ciotę co to raz chce, a raz się boi...
        • kamelia04.08.2007 Re: zmuszana do aborcji 29.11.11, 09:32
          taka_sobie_ona_87 napisała:

          > tylko mam n
          > adzieję, że jakoś go przekonam, że pokocha to dziecko... nie chcę , żeby był ze
          > mną, ale o to, żeby dziecko miało ojca,



          młoda jestes jeszcze i nie rozumiesz, że nie da sie kogos przekonac do kochania, jesli ten ktos nie chce. Chyba w to sama nie wierzysz.

          Dziecko, owszem potrzebuje ojca, a nie kutafona. To że facet zrobił dziecko, to nie znaczy, że z niego ojciec. Lepeij, żebys była sama, niz z kutafonem, który tylko zaszkodzi temu dziecku.
    • aguar Re: zmuszana do aborcji 28.11.11, 20:36
      Ale biedna jesteś! Egoistą to on jest a nie Ty. Radzę Ci, tak jak dziewczyny - faceta pogonić i pozwać. Jeśliby bardzo przepraszał w przyszłości, zastanowisz się czy Ci wygodniej będzie z nim czy bez niego. Polecam też forum ABORCJA na gazeta.pl, to jest forum "pro life" co może jest trochę kontrowersyjne, ale tam dziewczyny rzeczywiście pomagają, nie tylko radą, ale też w realu.
    • dziennik-niecodziennik Re: zmuszana do aborcji 28.11.11, 20:43
      > Stwierdził, że będziemy razem jeśli usunę.

      nawet jak usuniesz to i tak razem nie bedziecie. przynajmniej ja sobie nie wyobrazam tkwi w związku z facetem ktory tak sie zachowuje.
      pozegnaj pana.
      dasz sobie rade.
    • jeza_bell Re: zmuszana do aborcji 28.11.11, 20:49
      Bez żalu pokaż Panu drzwi.
      Skoro teraz nie szanuje Ciebie, nie będzie tego robił nigdy. Amen.
    • owianka Re: zmuszana do aborcji 28.11.11, 21:01
      Ciekawe, czy zdaje sobie sprawę, że to co robi jest w tym kraju karalne.
      • a.nancy Re: zmuszana do aborcji 29.11.11, 09:15
        owianka napisała:

        > Ciekawe, czy zdaje sobie sprawę, że to co robi jest w tym kraju karalne.

        właśnie, zastanwaiam się, czy pana nie można by jeszcze ścignąć z art. 152 § 2 kodeksu karnego
    • agusiah Re: zmuszana do aborcji 28.11.11, 21:13
      Czy potrzebujesz jakiegoś wsparcia?
    • hellulah Re: zmuszana do aborcji 28.11.11, 21:15
      > Stwierdził, że
      > będziemy razem jeśli usunę.

      Klasyka. "Wzgórza jak białe słonie" Hemingwaya.

      Współczuję.
    • aquuaa hmmm a pytanie OT 28.11.11, 21:15
      bo byl tu niedawno watek i dziewczyna napisala, ze wahala sie, ze byla bliska decyzji o zabiegu ale w koncu zdecydowala sie urodzic i:
      1. jest bardzo zadowolona z tej decyzji
      2. jest jej strasznie wstyd przed dzieckiem, ze miala taki pomysl

      Nie chce awantur - nie napadajcie na mnie ale tak mi sie nasunelo... wszystkie piszecie: kopnij goscia w du.e a czym rozni sie tamta forumka od tego faceta?
      MOZE sie zwyczajnie wystraszyl, moze jeszcze koledzy (bezdzietni) naopowiadali mu, ze to juz koniec wolnosci, moze nie jestpewny tego zwiazku....
      Zastanawiam sie jak on o tym mowi, jakich uzywa argumentow.

      Moj kolega cala ciaze zony marudzil, twierdzil, ze jak ona chce miec dziecko to niech ma ale ogolnie to przes.ane, ze on palcem nie kiwnie...
      Urodzil mu sie syn - plakal mi w sluchawke ze wzruszenia i przyznal, ze nie wyobrazal sobie, ze to takie super uczucie. Popadl w stan euforyczny na jakis czas.
      Los tak sprawil, ze dziecko jest ciut dysfunkcyjne i tu faktycznie on (ojciec) nie bardzo sie sprawdza (nie wiem nie potrafi, wycofal sie) ale gania na te wszystkie zajecia, rehabilitacje - SAM (zona w pracy). Dziela sie obowiazkami, jednak euforia poporodowa dawno go opuscila.
      Nie mniej jednak i zarabia i pomaga (zabiera malego na basen, na rower) - tylko ciezko mu sie wczuc w ta specyficzna sytuacje... Zona zreszta nie przybliza mu tematu (sama nie jest jakas bardzo emocjonalna i tez nie kwoczy nad dzieckiem) - ot - tacy dosc chlodni w obyciu z synem - taka ich uroda. Mam w temacie swoje zdanie (min, ze wiecej zaangazowania i ciepla daloby lepsze efekty) ALE wszelkie poradnie i cwiczenia tam (oraz w domu) tez daja efekty - moze gorsze, moze wolniej.
      To tez sa JACYS ludzie. Nie wszyscy jestesmy tacy sami i nie wszyscy czujemy to samo.
      • mgla_jedwabna Re: hmmm a pytanie OT 28.11.11, 21:39
        Nie usprawiedliwiaj go tak, bo nie mówimy tu o dziesięciolatku tylko o dorosłym facecie. Nie chciał dzieciaka, to trzeba było tak mówić, a nie dziewczynie kit wciskać.

        Powinna go kopnąć w d.... jak najbardziej, bo z takim gościem, co to raz jej obiecuje wspólne wychowywanie dzieciaka, a raz wysyła na skrobankę, to lepiej niech ona sobie życia nie układa. Ciekawe, droga autorko wątku, jak mogłabyś mu w czymkolwiek zaufać po takim numerze? Bo ja bym nie uwierzyła już nigdy w żadną obietnicę takiego kutafona.

        I powinna go oczywiście pozwać o alimenty i to jak najszybciej. Alimenty na nią samą należą jej się również, jeśli jest bez środków do życia itp. - z dzieckiem (jego dzieckiem, jakby nie było), pracy nie znajdzie (jeśli jest bezrobotna). Alimenty na dzieciaka to oczywstość, nie będę się rozpisywać.

        Jeśli się kutafonowi odmieni i zachce być tatusiem, to nic nie stoi na przeszkodzie, by się z dzieciakiem widywał. Byłoby to wręcz wskazane, bo oprócz tego, że dziecko "będzie miało ojca", matka będzie miała chwilę wytchnienia. Tak więc absolutnie NIE należy ustawiać się na pozycjach "dzieciaka na oczy nie zobaczysz, skoro go nie chciałeś". Wręcz przeciwnie - niech jak najwięcej dzieciaka widuje, utrzymuje, bawi się z nim oraz tyłek i nos niech mu wyciera.

        Wstydzić się przed dzieckiem, że się rozważało aborcję, nie ma potrzeby. Zostawiając na boku rozważania, czy aborcja w ogóle jest powodem do wstydu, powiem tak: ostatecznie kobieta w ciąży pozostawiona sama sobie ma prawo mieć w desperacji dziwne pomysły, ale ważne jest to, co w końcu zdecyduje, a nie jakieś depresyjne dumania.

        Autorko wątku, gdybyś jednak miała zamiar usuwać, postaraj się jednak wydobyć kasę na zabieg w Berlinie, Pradze, Londynie itd. Będzie porządnie i legalnie, a nie wątpliwych warunkach polskiego podziemia aborcyjnego. Kliniki niedaleko za polską granicą mają sporo klientek Polek i w związku z tym często też mówiący po polsku personel, strony internetowe w wersji polskojęzycznej itp. W cenach się nie orientuję (nie mam potrzeby), ale z reguły nielegalne=droższe, więc pewnie w Polsce dużo taniej nie będzie. Kasę na zabieg najlepiej wyciągnąć od kutafona, można go uświadomić dosadnie, że ewentualne alimenty wyjdą mu dużo drożej.

        Wszystkie prolajferki uprasza się o niewrzeszczenie "jak możesz ją do tego namawiać, to nielegalne", ponieważ:

        - mówię o zabiegu w kraju, w którym jest to legalne
        - nie namawiam, tylko piszę "gdybyś się zdecydowała". Analogicznie przedstawiłam, co robić, jeśli się zdecyduje urodzić.

        Życzę dużo siły i optymizmu.

        • aquuaa Re: hmmm a pytanie OT 28.11.11, 22:16
          mgla_jedwabna napisała:
          > Nie usprawiedliwiaj go tak, bo nie mówimy tu o dziesięciolatku tylko o dorosłym
          > facecie. Nie chciał dzieciaka, to trzeba było tak mówić, a nie dziewczynie kit
          > wciskać. >
          > Powinna go kopnąć w d.... jak najbardziej, bo z takim gościem, co to raz jej ob
          > iecuje wspólne wychowywanie dzieciaka, a raz wysyła na skrobankę, to lepiej nie
          > ch ona sobie życia nie układa

          Nie usprawiedliwiam ALE nie znamy calej sytuacji, nie znamy relacji miedzy Autorka i jej facetem. MOZE ona tak bardzo chciala, on cos zamruczal a ona przyjela to za 'tak' - znam takie osoby, ktore maja w ten sposob zaburzony odbior komunikatow i w koncu dopowiadaja sobie to, co chca. Jakbym Ci opisala pewna historie, szczeka opadlaby Ci do samej ziemi (jak sobie panna przetworzyla w glowie fakt, ze facet ja kocha i pragnie dla niej rzucic zone).
          Dorosly i co z tego? A czy dorosly, swiadomy czlowiek jest pozbawiony lęku, obawy?

          Ja nie bede pana oceniac i nie czuje, ze rada: kopnij i pozwij - jest najlepsza.
          Gdybym znala pana i cala sytuacje, jego emocje, jej emocje - wtedy moglabym cos radzic.
          Poki co - zaskakuje mnie krotki i szybki WYROK jaki wydajecie, nie majac wlasciwie nic - poza zdawkowym: on mnie zmusza do aborcji, nie mam sily.
          • iuscogens Re: hmmm a pytanie OT 28.11.11, 22:20
            Bo też zmuszanie kobiety do aborcji jest naprawdę wystarczające do oceny.
          • turzyca Re: hmmm a pytanie OT 29.11.11, 00:24
            MOZE ona tak bardzo chciala, on cos zamruczal a ona przyjela
            > to za 'tak

            Po czym wziela i go zgwalcila, zrywajac z niego wczesniej za pomoca przecinaka do metalu prezerwatywe cnoty, w ktorej chadzal dzien i noc?
            • aquuaa Re: hmmm a pytanie OT 29.11.11, 09:04
              turzyca napisała:

              > MOZE ona tak bardzo chciala, on cos zamruczal a ona przyjela
              > > to za 'tak
              > > Po czym wziela i go zgwalcila, zrywajac z niego wczesniej za pomoca przecinaka
              > do metalu prezerwatywe cnoty, w ktorej chadzal dzien i noc?


              Mialam na mysli DZIECI (nie stosunek) smile.
              Ona bardzo chciala miec, on cos zamruczal i ona np. poczytuje to za euforyczne tak - zrobmy sobie dzidziusia tu i teraz.

        • vega_bw Re: hmmm a pytanie OT 15.02.12, 09:45
          Witam!
          Czytam sobie wasze forum szukając pomocy i odpowiedzi co zrobić.
          Powiem szczerze, że różne myśli chodzą mi po głowie.
          Kilka dni temu dowiedziałam się,że jestem w ciąży. Powiedziałam o tym mojemu mężowi, a ten stwierdził kategorycznie, że nie mogę urodzić. Mamy już jedno dziecko dorastające i faktycznie nasza sytuacja finansowa jest bardzo trudna. I tu już uprzedzę potępieńcze osądy o antykoncepcji- ta zwyczajnie zawiodła. Jestem rozdarta, bo wiem,że finansowo możemy sobie nie poradzić. Z jednej strony skoro dziecko już jest, to nie mam prawa go zabić. I ja tak właśnie czuję. Jest druga strona medalu: wiem,że mąż nie zaakceptuje drugiego dziecka, bo mówi o tym głośno. Kocham go, spędziliśmy ze sobą kawał życia. I teraz zastanawiam się co zrobić, bo powiedział,że mam usunąć,nie dając mi żadnej możliwości przedstawienia mu planu postępowania. Opcje są takie: urodzić i zabrać starszego syna ze sobą, a z panem mężem się rozstać. Opcja druga: usunąć i się rozstać. Opcja trzecia: usunąć i zostać lub nie usunąć i czekać co da los. Jestem w takim stanie psychicznym,że chyba jestem gotowa na każdą z tych opcji. Jeżeli się rozstaniemy, to obawiam się,że sobie nie dam rady finansowo, bo pracuję na niepełny etat i nie zarabiam dużo. Nawet gdyby doszły alimenty, to i tak było by tego bardzo mało, bo pewnie coś koło 1500 zł. Najgorsze jest to, że nie mam rodziców ani rodzeństwa i naprawdę nie mam na kogo liczyć. Czuję się bardzo mocno postawiona pod ścianą, jakby nie było żadnego wyjścia. Rozsypuję się psychicznie. W tej chwili każde rozwiązanie wydaje się złe. Sorki po prostu musiałam się wygadać. Być może wasze opinie jako tylko widzów w tym całym bałaganie pomogą mi jakoś przetrwać i podjąć decyzję.
          • nangaparbat3 Wego 15.02.12, 10:12
            Twój wpis znalazł sie w samym środku długiego i starego wątku - mało kto go tutaj znajdzie. Jeśli chcesz, żeby rozmawiało z Tobą wiele osób, najlepiej byłoby go skopiować zakładając po prostu nowy wątek.
            Bardzo mnie poruszył Twój post - rzeczywiscie, w tej sytuacji okropnie trudno podejmować decyzję. Trudno radzic - chyba najpierw przyjrzałabym sie jeszcze raz relacji z mężem i ewentualnym możliwościom zdobycia wiekszych dochodów.
            To z mężem - jakoś nieufność budzi we mnie jego reakcja. Piszesz, że go kochasz - a on?
            Nie znam go, jeśli jesteś pewna, że mu się nie odmieni, pewnie masz rację. Dla mnie zmuszanie kobiety do aborcji to jedna z najgorszych rzeczy, jakie można zrobić. Usprawiedliwiałaby go chyba tylko jakaś poważna choroba, ciężka depresja na przykład. Ale to wszystko nie rokuje, żal.
            A jaka Ty jesteś? Znam osoby, na co dzień łagodne i z lekka bezwolne, które rewelacyjnie sprawdzają sie w dramatycznych sytuacjach. A znam na co dzień silne, które stając przed naprawdę poważnymi problemami załamują się. Ale tu też się wszystkiego nie przewidzi.
            Na Twoim miejscu na pewno przyjrzałabym się najpierw możliwościom samotnego macierzyństwa, jak by się dało to zycie poskładac.
            A może jest jeszcze nadzieja, że mąż palnął w pierwszym odruchu, a przemyśli, prześpi się z tym, zmieni zdanie?
            I na ile Ty sama jesteś pewna, że chcesz urodzić.
            Przepraszam że tak chaotycznie piszę, strasznie mnie poruszył Twój post, a spiesze się, bo już musze do pracy.
          • mamanadii10 Re: hmmm a pytanie OT 15.02.12, 11:04
            Zastanow sie co jest dla Ciebie w zyciu najwazniejsze? Czy wasza sytuacja materialna jest az tak tragiczna? Czy bedziesz potrafila zyc ze swiadomoscia,ze usunelas ciaze? Moze byc Ci potem bardzo ciezko,a nie wiem czy maz,ktory stawia tak sprawe(szantazuje Cie) bedzie Cie pozniej wspieral. To Ty musisz byc pewna swojej decyzji,bo konsekwencje tylko Ty poniesiesz. Najgorsze jest to,ze maz w tej sytuacji zupelnie nie liczy sie z Twoimi uczuciami.
    • kkokos Re: zmuszana do aborcji 28.11.11, 21:23
      jak dla mnie cienka prowokacja

      ale powiedzmy, że to serio - jesteś pewna, że rozmawiając o dziecku, używaliście czasu teraźniejszego? jesteś pewna, że facet powiedział "tak, chcę mieć dziecko teraz, po co czekać; sytuacja zawodowa każdego z nas jest taka, że to bardzo bezpieczny moment na założenie rodziny; stać na na życie z mojej jednej pensji, gdy ty będziesz na wychowawczym; mamy wystarczająco duże mieszkanie/mamy małe mieszkanie, ale się pomieścimy; wiem, że nie możemy liczyć na pomoc twojej mamy, ale przecież moja siostra jest już w drugiej ciąży, jak to fajnie, że cioteczne rodzeństwo będzie prawie w tym samym wieku, będziemy się na zmianę tą kupą dzieci opiekować"?

      ...a może on powiedział tylko "tak, dzieci są fajne i chciałbym mieć dziecko", w domyśle "kiedyś tam, jak do tego dojrzeję i przeżyję jeszcze parę innych emocjonujących rzeczy w życiu, zanim wpadnę w kierat", a ty już wolałaś zrozumieć to "tu i teraz"?
      • yenna_m Re: zmuszana do aborcji 28.11.11, 22:06
        e tam, cienka prowokacja

        sama znam dziewczyne, ktorej ex (wowczas jeszcze nie ex) zareagowal dokladnie w ten sam sposob na ciaze

        a potem piknie sie wymiksowal z interesu

        na szczescie dziewczyna sobie zycie ulozyla po paru latach z kims innym i szczesliwa jest, z tego co widze smile
    • goodnightmoon Re: zmuszana do aborcji 28.11.11, 21:25
      taka_sobie_ona_87 napisała:

      > ....... nie wiem co mam robić

      To, co napisały dziewczyny. Cieszyć się ciążą i urodzić dziecko!!!
      A panu dać wybór - albo jest z wami i tworzycie rodzinę, albo spada i płaci alimenty.
    • mambaker Re: zmuszana do aborcji 28.11.11, 21:28
      I już szukasz kogoś na boku?

      forum.gazeta.pl/forum/w,16314,130578740,,Czy_mam_szanse_.html?s=0
      • mambaker Re: zmuszana do aborcji 28.11.11, 21:29
        Tutaj będzie bezpośrednio:

        forum.gazeta.pl/forum/w,16314,130578740,130680098,Re_Czy_mam_szanse_.html
      • goodnightmoon Re: zmuszana do aborcji 28.11.11, 21:40
        WOW ... a Ty to taki forumowy James Bond? suspicious
        • mambaker Re: zmuszana do aborcji 28.11.11, 21:45
          Powiedzmy, że George Smiley. wink
          Przeczytałam wątek, wydał mi się mało prawdopodobny i wrzuciłam autorkę do wyszukiwarki.

          goodnightmoon napisała: WOW ... a Ty to taki forumowy James Bond? suspicious
          • iuscogens Re: zmuszana do aborcji 28.11.11, 22:08
            Sorry, że się wetnę. Oglądałaś?? Dobry jest film??
            • panna.w.paski Re: zmuszana do aborcji 29.11.11, 00:19
              Ja oglądałam. Dobry, piękne zdjęcia, polecam gdy ma się ochotę na nieśpieszną akcję i chwilę zadumy smile
            • mambaker Re: zmuszana do aborcji 29.11.11, 07:27
              Nie, jeszcze nie. Le Carrego czytam, więc pójdę skoro piszą, że film dobry.
          • taka_sobie_ona_87 Re: zmuszana do aborcji 29.11.11, 07:17
            tak załozyłam tamten watek, poniewaz chcialam z kims pogadac, popisać... czy to zaraz oznacza, że szukam nowego tatusia?? nie osadzaj nie, nie wiedząc dlaczego napisałam tamto
    • joankb Re: zmuszana do aborcji 28.11.11, 21:30
      Nie jesteś zmuszana tylko namawiana. Skoro tu piszesz to o przymusie nie ma mowy, a Ty jeszcze się wahasz.
      Da się wyżyć z 1300 i alimentów, niejedna rodzina żyje za mniej, gdybyś się nie wahała, pisałabyś tu z prośbą o pomoc w ich uzyskaniu jak najwcześniej.
    • 18_lipcowa1 Re: zmuszana do aborcji 28.11.11, 21:44
      pożegnaj pana , wystap o alimenty
      dasz rade
    • sadosia75 Re: zmuszana do aborcji 28.11.11, 21:47
      Po co dziecku ojciec,który stawia ultimatum matce "wyskrobiesz się to będziemy razem"
      naprawdę chcesz swoje dziecko skazywać na kontakt z tym... ekhem... kretynem?
      palant pewnie liczył na to, że się wyskrobiesz i spokojnie ciebie zostawi a o alimenty nie będzie musiał się martwić .
    • edelstein Re: zmuszana do aborcji 28.11.11, 22:01
      Urzekla mnie twoja historia,widze,ze tatusia zastepczego juz szukasztongue_out Tak troche obok tematu dlaczego gdy facet mowi o dzieciach pozytywnie i cos tam pomrukuje o ich posiadaniu to ich partnerka mysli,ze to ma byc juz,w nastepnym cyklutongue_out ile juz takich poznalam
      • iuscogens Re: zmuszana do aborcji 28.11.11, 22:12
        I bardzo dobrze, że szuka kogoś normalnego. Lojalność w stosunku do pana, który ją szantażuje i chce, żeby usunęła ich wspólne dziecko nie jest objawem zdrowego rozsądku.
        Autorko powodzenia smile
        • edelstein Re: zmuszana do aborcji 28.11.11, 22:29
          Taaa wierz dalej w ta urzekajaca historietongue_out
          • iuscogens Re: zmuszana do aborcji 28.11.11, 22:39
            A czemu miałabym nie wierzyć??
            Ty też jesteś z opcji pt: biedny, wykorzystany misio nad którym się trzeba poużalać??
            • edelstein Re: zmuszana do aborcji 29.11.11, 11:33
              St tak naciagan Wszystko z toba ok?tongue_out ten tekst jest tak naciagany,ze zaraz szwy puszcza.Babka w ciazy,kopnieta w d...przez faceta,z masa problemow na 100% nie ma czasu myslec o poznawaniu kogos i wysylac glupich postow z usmieszkami.
              Z reszta nie wiem nad czym sie tu zastanawiac,usunac i zaczac zycie od nowa z kims innym.W zyciu nie pakowalabym sie w samotne macierzynstwo na wlasne zyczenie.
              I te teksty o znalezieniu nastepnego faceta i byciu szczesliwa,jeszcze tydzien temu forumki w watku o samotnych matkach pisaly o wybrakowanym towarze z bachorem na karku i o facetach co to nie chca sie wiazac z takimi.Przez tydzien samotne matki staly sie najbardziej poszukiwanymi partnerkami?tongue_out
              • iuscogens Re: zmuszana do aborcji 29.11.11, 20:15
                edelstein napisała:

                W zyciu nie pakowalabym sie w samotne macierzynstwo na wlasne zyczeni
                > e.

                dziwne, bo jeszcze niedawno pisałaś, że jesteś samotną matką tongue_out
                • edelstein Re: zmuszana do aborcji 30.11.11, 10:01
                  Juz nie jestemtongue_out
                  Gdybym wiedziala,ze moj zwiazek sie rozpadnie w zyciu nie decydowalabym sie na dziecko.Moj syn byl juz na tym swiecie jak sie wszystko rozlecialo,wiec juz tego wyboru nie mialam i ta matka bylam.
      • asia_i_p Re: zmuszana do aborcji 28.11.11, 23:52
        Ale w sumie dziecko to nie samochód, że on mruknął, a ona poszła kupić - oprócz mruknięcia coś jeszcze musiał zrobić. Tak jak ciebie urzekła jej historia, tak mnie wzruszają stada misiów wpędzanych w ojcostwo wbrew swojej woli i wiedzy - no i jak tu się nie bronić, namawiając partnerki na skrobanki?
        Ach, żeby panowie tak nas bronili jak my bronimy ich...
        • edelstein Re: zmuszana do aborcji 29.11.11, 11:35
          Tak,tak zawsze tylko faceci sa winnitongue_out
    • agus2616 Re: zmuszana do aborcji 28.11.11, 22:04
      Poczytaj sobie moze watki z innego forum: forum.gazeta.pl/forum/f,20823,ABORCJA.html .Przemysl wszystko zanim podejmiesz jakas decyzje.Czasu nie cofniesz,jesli zdecydujesz sie na aborcje. Polecam tamto forum.
      • joankb Re: zmuszana do aborcji 28.11.11, 22:14
        Jeśli się nie zdecyduje - to też czasu nie cofnie. Nawet chyba bardziej.
        Jakby nie patrzeć, aborcja, zwłaszcza dopóki możliwa jest farmakologiczna, niesie za sobą mniej zmian niż ciąża i wychowywanie dziecka.
        • bi_scotti Re: zmuszana do aborcji 29.11.11, 02:44
          Jesli sie nie chcialo to sie nie sialo, a jak sie sialo to sie owoce zbieralo - inaczej sie nie da.
          Alimenty ma placic i kropka. A i happy end tez mozliwy - zdarzaja sie faceci, w ktorych sie to "cos" budzi gdy uslysza pierwszy krzyk. Zycie niesie duzo niespodzianek smile
    • shellerka Re: zmuszana do aborcji 29.11.11, 06:46
      ja mogę tylko powiedzieć tyle, że nawet jeśli usuniesz ciążę, to z panem długo nie będziesz, więc tego argumentu w ogóle nie brałabym pod uwagę.
    • attiya Re: zmuszana do aborcji 29.11.11, 07:37
      dostaniesz alimenty z plus minus 500 zł
      ale na pewno od razu nie wrócisz do pracy, będziesz musiała liczyć sama na siebie, bo ojciec dziecka pewnie będzie miał to głęboko gdzieś, twoja matka pracuje, więc raczej nie pomoże ci...
      oczywiście hasło o egoistce jest typowym dla faceta....pan chyba zapomniał, że uczestniczył w tym tak samo jak ty
      współczuję
      p.s. a słyszałaś coś o antykoncepcji?
      • arwena_11 Re: zmuszana do aborcji 29.11.11, 08:50
        Dziewczyno dasz sobie radę. Skąd jesteś? Potrzebujesz czegoś?

        A i żeby nie mącić ci w głowie.Zgodnie z KRiO, możesz żądać zwrotu polowy kosztów ciąży ( lekarz, lekarstwa ) i połowy wyprawki. Na wszystko musisz mieć fv. Przysługuje ci również zwrot kosztów 3 miesiecznego utrzymania w okresie porodu ( głównie chodzi o połóg ).

        § 1. Ojciec nie będący mężem matki obowiązany jest przyczynić się w rozmiarze odpowiadającym okolicznościom do pokrycia wydatków związanych z ciążą i porodem oraz kosztów trzymiesięcznego utrzymania matki w okresie porodu. Z ważnych powodów matka może żądać udziału ojca w kosztach swego utrzymania przez czas dłuższy niż trzy miesiące. Jeżeli wskutek ciąży lub porodu matka poniosła inne konieczne wydatki albo szczególne straty majątkowe, może ona żądać, ażeby ojciec pokrył odpowiednią część tych wydatków lub strat. Roszczenia powyższe przysługują matce także w wypadku, gdy dziecko urodziło się nieżywe.
        • asia_i_p Re: zmuszana do aborcji 29.11.11, 08:57
          Ojciec nie będący mężem matki obowiązany jest przyczynić się w rozmiarze o
          > dpowiadającym okolicznościom do pokrycia wydatków związanych z ciążą i porodem
          > oraz kosztów trzymiesięcznego utrzymania matki w okresie porodu.
          Połogu, Arwena. Nie strasz dziewczyny.
          • arwena_11 Re: zmuszana do aborcji 29.11.11, 09:49
            no w par. jak byk stoi poród, kopiowałam z KRIO. Może chodzi o to, że może mieć 1,5 miesiaca przed porodem i 1,5 po?
      • mgla_jedwabna Re: zmuszana do aborcji 29.11.11, 11:01
        p.s. a słyszałaś coś o antykoncepcji?

        Czytaj uważnie, to było dziecko planowane. Może nie najmądrzej planowane, ale jednak.
    • default Re: zmuszana do aborcji 29.11.11, 09:07
      > Nie wyżyję z dzieckiem za 1300 zł.

      Zdecydowałaś się zajść w ciążę bo "on powiedział, że chce mieć dziecko", mając raptem 1300 zł dochodu ??? Założę się, że gdyby powiedział "chcę żebyśmy mieli fajne auto", to nie poleciałabyś do banku brać na siebie kredyt i je kupować bez dokładnego naradzenia się z nim, ale dziecko to sobie ot tak strzeliłaś, bo "on powiedział, że chce" ????
      Chyba jednak prowokacja....
      • panikorbka-to-ja Re: zmuszana do aborcji 29.11.11, 10:57
        to samo pomyślałam, strasznie dzieciaki jakieś pomimo tych studiów skończonych, kto Ci kobito powiedział, że 1300 zł i pierwsza praca to już świetna stabilizacja na posiadanie dziecka? w myśl zasady Pan Bóg dał dzieci i da na dzieci? To jest praca na etacie, będziesz miała macierzyński?On też tyle zarabia? kredyty studenckie były?a macie gdzie mieszkać, w sensie razem?co nie zmienia faktu, że facet powinien wziąć to na klatę i zabrać się do roboty, skoro zostanie ojcem, może się jeszcze otrząśnie..
    • asia06 Re: zmuszana do aborcji 29.11.11, 09:26
      Kopnąć drania w d... Dasz radę, jak daje wiele kobiet. Trzymam kciuki za Ciebie i dziecko.
    • kamelia04.08.2007 Re: zmuszana do aborcji 29.11.11, 09:46
      tekst "jak usuniesz, to bedziemy razem" jest odrażający.
      Świadczy tylko o tym, ze facet cie nie kocha. Ty go pewnie kochasz i nie przyjmujesz do wiadomosci, ze jest to miłość jednostronna. Nastepne teksty o egoistce tylko potwierdzaja te tezę. Bzykanie z toba było fajne, na to był gotowy, ale gdyby cie traktował powaznie, to by ci nie gadał o egzoistce i by cie nie namawiał do aborcji (na razie cie nie zmusza).

      Pomocy masz obowiązek żądac od niego, a nie od mamy, mama ci tego dziecka nie zrobiła. Za okres ciąży należa ci sie aliemnty. Njalepiej by było, by uznal to dziecko w USC jeszcze przed urodzeniem. Jak nie bedzie chciał utrzymywac tego dziecka, to go o aliemnty, a jak nie bedzie placil, to wystap o alimenty od jego rodziców, w końcu, jeli nie mozna od ojca, to mozna od dziadków (poszukaj w kodeksie rodzinnym).
      • arwena_11 Re: zmuszana do aborcji 29.11.11, 09:52
        za okres cięży NIE NALEŻĄ się alimenty. Należą sie jej za 3 miesiące połogu. NIe mąć dziewczynie. Sądy za dłuższy okres dają alimenty, jeżeli przymierałaby głodem.
        • mgla_jedwabna Re: zmuszana do aborcji 29.11.11, 11:05
          Uściślając: za sam fakt bycia w ciąży nie należą jej się alimenty, ale gdyby np. straciła pracę albo nie była w stanie jej wykonywać ze względu na ciążę (kombinacja umowa o dzieło + dolegliwości ciążowe normalnie skutkujące L-4), to wtedy już tak.
        • kamelia04.08.2007 Re: zmuszana do aborcji 29.11.11, 11:30
          poczytaj sobie art. 141 par. 1 kodeksu rodzinnego. Oczywiscie nie ma słowa alimenty, wiec sie wydaje, że nie ma do nich prawa. Mówi sie za to wyraxnie o wydatkach i kosztach, o stratach majatkowych

          Komentarz Tadeusza Domińczyka (czyli mówiac na skróty prawnika) jest nastepujacy:

          przepis (art. 141 par. 1 krio) przyznaje matce dziecka w stosunku do niebędącego jej mężem ojca dziecka dwa rodzaje roszczeń. Pierwsze z nich, to roszczenie o pokrycie kosztów związanych z ciążą i porodem oraz innych koniecznych wydatków albo szczególnych strat majątkowych; przedmiotem drugiego są koszty utrzymania w okresie porodu przez trzy miesiące lub przez czas dłuższy. Drugie z tych roszczeń ma wyraźnie charakter alimentacyjny. Wyrażenie „koszty utrzymania” w kontekście art. 128 jest równoznaczne pojęciu „środki utrzymania” i mieści się w zdefiniowanym w tym przepisie pojęciu obowiązku alimentacyjnego.
          Wydatki związane z ciążą i porodem, podobnie jak i wyodrębnione w przepisie „inne konieczne wydatki albo szczególne straty majątkowe” kojarzą się z pomniejszeniem zasobów materialnych matki dziecka jako następstwo ciąży i porodu. Jedne mieszczą się w pojęciu następstw normalnych, drugie natomiast mogą mieć charakter nietypowy i być powodowane okolicznościami nadzwyczajnymi. Odmienne katalogowanie jednych i drugich pozostaje bez znaczenia dla praktyki, skoro zasadność żądania ich zwrotu łączy się z wymogiem wykazania, że są następstwem ciąży i porodu.
          Żądania zwrotu kosztów utrzymania matki dziecka i szeroko rozumianych jej wydatków i strat pozostają w ścisłej współzależności. Cechująca je integralność sprawia, że dominującym w ich ocenie powinien być cel, jakiemu mają służyć. Ten zaś sprowadza się do zaspokojenia potrzeb matki w okresie ciąży i porodu, co przesądza o ich charakterze alimentacyjnym albo do niego zbliżonym



          O tym, ze alimentów mozna żądac od dziadków masz w art. 132 krio.
          • arwena_11 Re: zmuszana do aborcji 29.11.11, 22:08
            tylko, że dziecko musi być uznane. Jak facet nie uzna, to będzie musiała robić testy. A do tego trzeba urodzić. Poza tym, jeszcze nie spotkałam się z wyrokiem, żeby sąd zasądził dłużej niż 3 miesiące. A z kilkoma takimi sprawami miałam do czynienia
            • kamelia04.08.2007 Re: zmuszana do aborcji 29.11.11, 22:42
              arwena_11 napisała:

              > tylko, że dziecko musi być uznane. Jak facet nie uzna, to będzie musiała robić
              > testy.


              niekoniecznie. Nadal ma prawo wystapic jeszcze przed urodzeniem, nawet jesli nie uznał.
              Masz na to art. 142 krio, który mówi o uprawdopodobnieniu, zagladajac do komentarza czytamy, że "wystarczy ustalenie stosunkowo niskiego stopnia tego prawdopodobieństwa, np. porównania stanu zaawansowania ciąży i daty obcowania cielesnego".
              Jesli skorzysta z tego przecipsu, to musi potem w ciagu 3 m-cy od urodzenia dziecka wystapic o ustalenie ojcostwa i alimenty.


              > Poza tym, jeszcze nie spotkałam się z wyrokiem
              > , żeby sąd zasądził dłużej niż 3 miesiące. A z kilkoma takimi sprawami miałam d
              > o czynienia


              bo moze kobiety nie wiedza, ze moga wiecej żadać, bo maja do tego prawo. Dlaczego żądaja aliemtów od ojca, a gdy potem ten nie płaci, to one płaczą, zamiast wystapic o alimenty od dziadków?

              tutiturum
              • arwena_11 Re: zmuszana do aborcji 30.11.11, 10:50
                Kobiety wiedzą bardzo dobrze, ale musiałyby głodem przymierać, zeby sąd zasądził.

                Co do dziadków, to jest jeszcze coś takiego jak "sprawiedliwość społeczna", co oznacza, ze do alimentów są wzywani WSZYSCY dziadkowie. NIe ma tak, że wybieram, którzy mają płacić. Jak ojciec nie płaci, to kolejni w kolejce są na równi dziadkowie ze strony matki jak i ojca. Sąd może wybrać tylko jedną stronę, jak np. druga daje mieszkanie itd. No i od dziadków alimenty są zasądzane, jeżeli nie ma zaspokojonych podstawowych potrzeb. Sądy zazwyczaj zasądzają od dziadków minimalne alimenty ( a jak mają niskie emerytury to i nic ), w przypadkach mi znanych alimenty od dziadków wynosiły 150 zł.

                A i alimenty od dziadków można tylko na dziecko. Jak kobieta chciałaby na siebie, to musiałaby pozwać swoich rodziców.
    • beataj1 Re: zmuszana do aborcji 29.11.11, 11:13
      Bez względu na to jaką decyzję podejmiesz w kwestii ciąży musisz uświadomić sobie jedno. Tego związku juz nie ma. Nie ważne co ty zrobisz to co on zrobił dyskwalifikuje go jako partnera.
      Koleżanka miała taką samą sytuację z tym że po roku starań (oboje dziecka chcieli tak przynajmniej pan deklarował) jak zaszła pan w 4 miesiącu jej ciąży stwierdził że nie gotowy. Kazał jej sie wynosić z mieszkania i tyle. Nigdy się dzieckiem nie interesował a alimenty to była droga przez mękę. Dziewczyna kocha swoje dziecko ale było jej tak strasznie ciężko że gdyby wtedy miała dzisiejszą wiedzę nie wie co by zrobiła (wtedy nie miała wątpliwości).
      • agus2616 Re: zmuszana do aborcji 29.11.11, 19:43
        a ja wogole nie rozumiem dlaczego Ty sie zastanawiasz czy z nim byc?? Jesli facet chce bys zabiła waszw wspolne(planowane) dziecko,to chyba wyjsciem z sytuacji jest pozbycie sie jego,a nie nic winnego dziecka!!! Naprawde potrafilabys zyc dalej z takim kims?? Sama sie teraz zastanawiam czy to faktycznie nie jakas prowokacja. Swoja droga piszesz,ze nie masz wystarczajacych srodkow na utrzymanie dziecka,bo mało zarabiasz,a na aborcje znajdziesz pieniadze? To chyba tez tanie nie jest??
        • hellulah Re: zmuszana do aborcji 29.11.11, 20:18
          > Swoja droga piszesz,ze nie masz wystarczajacych srodkow na utrzymanie
          > dziecka,bo mało zarabiasz,a na aborcje znajdziesz pieniadze? To chyba tez tani
          > e nie jest??

          Tak hmm dalekiego od logiki rozumowania dawno nie widziałam.

          https://1.bp.blogspot.com/_RRjwR4NbIQA/R-qeqJUUy4I/AAAAAAAAAE4/j3DZbptxwW0/s320/day%25252Ba%25252B3%5B1%5D.jpg
          • agus2616 Re: zmuszana do aborcji 29.11.11, 21:39

            > Tak hmm dalekiego od logiki rozumowania dawno nie widziałam.
            >
            nie no,to jest dalekie od rozumowanie,bo wydac "troche" kasy na aborcje,to tak jakby usunac zab.Raz wydac i po kłopocie!!Ja nie rozumiem tych,ktorzy upewniaja dziewczyne w tym,ze ma to zrobic!!!Sama mam dziecko i nie mamy tysiecy na koncie,mimo to glodne i brudne nie chodzi!!Tak wiec argument typu-usune,bo za malo zarabiam jest dla mnie bez sensu!!!Alimenty plus pieniadze dla samotnej matki z opieki,pomoc rodziny to wszystko trzeba brac pod uwage,a nie najprostsze rozwiazania!!!!
        • joankb Re: zmuszana do aborcji 29.11.11, 20:31
          Nie zabicia dziecka tylko terminacji ciąży. I tak, to nie jest drogie, w przeciwieństwie do lat samotnego macierzyństwa.
          I tak, mam takie samotne macierzyństwo za sobą.
          • agus2616 Re: zmuszana do aborcji 29.11.11, 21:32
            joankb napisała:

            > Nie zabicia dziecka tylko terminacji ciąży. I tak, to nie jest drogie, w przeci
            > wieństwie do lat samotnego macierzyństwa.
            > I tak, mam takie samotne macierzyństwo za sobą.

            Dla mnie to jest zabicie dziecka! Sorry,4 mc,to nie jest zbitek komorek!! A ile to kosztuje,to nie mam zbytniej orientacji i wcale sie tego nie wstydze!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja