Poczytałam sobie wątek 18grudnia o kochance ojczyma, jak się niektóre z was oburzyły na fakt tak jawnego zdradzania.
Przypomniała mi się rodzinka z dzielnicy mojej mamy. Ludzie nie tacy znów młodzi, w okolicach 60-ki. Mąż się pani znudził, więc ma kochanka. A że mają z mężem malusieńkie 2-pokojowe mieszkanko, a kochanek mieszka w kawalerce z chorą matką, no to gdzie mają się spotykać? W mieszkaniu pani, jasna sprawa
Na dzień dzisiejszy sytuacja wygląda tak, że małżonkowie mieszkają w różnych pokojach, kochanek przychodzi po pracy do żony, je obiad, wypoczywa i t.d. Biedny mąż dużo czasu spędza na podwórku z sąsiadami, bo kochanek podobnoż ma nie lada temperament. No i jakoś leci ...
I co wy na taki układ, kochane?

Mieszkanie wspólne, podzielić na 2 kawalerki się nie da, na dopłacenie ich nie stać bo biedni są, więc tkwią w takim chorym trójkącie.
Znacie jakieś tego typu dziwaczne sytuacje? Ale, że tak nazwę, osobiście - u sąsiadów, rodziny, bliskich znajomych. Nie tak, że kolega z pracy słyszał od znajomych kuzynki lub widział w serialu. Z życia!