Witam, na fali któregoś wątku, gdzie pan nie wykazywał chęci uczestniczenia w niczym, zastanowiłam się nad swoją sytuacją. I ciekawa jestem jak to jest u innych.
Ja, mąż, dziecko (3,5 l). Ja od niedawna wróciłam do pracy (9-13). Mąż na etacie(8-16) plus dość częste delegacje ( raz 3 dni, raz 10 - zależy od miesiąca...)
Więc generalnie jestem przyzwyczajona do bycia samą (samej...?

w domu, jestem raczej samowystarczalna

ale do rzeczy
3 lata "siedziałam" w domu, więc siłą rzeczy do 16 było posprzątane, uprane, uprasowane, dziecko wybawione, wyspacerowane

Mąż pop powrocie bawił sią z małą, jak potrzebowałam samotności to zabierał gdzieś w plener. JA kąpałam i usypiałam ją z reguły i od 20 mieliśmy czas dla siebie.
W sumie jak się naczytałam na forum, że faceci robią większość rzeczy w domu - zazdrosciłam... Mój sam nie wykazywał inicjatywy, od czasu do czasu zakupy, jakaś kolacja, czy weekendowe odkurzanie - na tym raczej się obowiązki kończyły.
Jak wróciłam do pracy przedstawia się to następująco:
ja rano ubieram małą do przedszkola, on nam szykuje śniadanie
on ja odwozi, ja się szykuję do pracy, jak zdążę, to jeszcze odkurzę i zmyję podłogi, ścielę łóżka (mam godzinkę)
ja wracam o 13, obiad mam od mamy

więc albo ogarniam pranie, prasowanie jak jest, albo podłogi, albo zaległą książkę ( w zależności od potrzeb i nastroju).
Małą odbieram o 14 30, po drodze małe zakupy kolacyjno-śniadaniowe
Spacer
Zabawa w domu z dzieckiem, ewentualne dokarmienie...
Wraca mąż, jemy - jego zabawa z dzieckiem. Na zajęcia dodatkowe wozi też ją mąż.
O 19 kąpiel, bajka - usypianie - to moja działka.
Mała śpi - ja ogarniam jej pokój, ogólne ogarniecie chaty, zmywarka, pralka, rozwieszenie prania...
A małżonek w tym czasie się orbitrekuje

Ech... Mam walczyć, czy robić sobie dalej tak jak robię???
Jak to wygląda u WAs?
Z góry dziękuję za odp.