Dodaj do ulubionych

szkoła a choroby

16.01.12, 13:50
Całą noc moje dziecko marudziło z powodu złego samopoczucia, gorączki wiec znow dzis nie poszedł do szkoły bo go rozłożyło choróbsko.Do pediatry nie mozna sie dzis dostac wiec zapisałam go dopiero na jutro.
Srednio co tydzien lub dwa coś mu sie dzieje , albo grypy jelitowe wymiotuje ma biegunki ( ja od razu również)albo przeziębienia , grypy , kaszle i goraczki w związku z tym ma dużo dni opuszczonych w tym semestrze , nauczycielki chcą mnie zjeść bo w koncu to ja jestem odpowiedzialna za pierwszaka ale co mam zrobić jak dziecko wciąz cos dopada? Jak rozmawiac z tymi kobietami bo juz nie mam pomysłu?
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: szkoła a choroby 16.01.12, 13:57
      Przebadaj go porządnie. Wzmacniaj odporność. No bo co masz zrobić?
      • leokadiaxx Re: szkoła a choroby 16.01.12, 14:02
        No własnie nic nie mogę a nauczycielki mają pretensje że opuszcza lekcje , chodzi w kratkę. Mam go chorego wysyłać do szkoły , raz już zwymiotował na świetlicy.
        • kropkacom Re: szkoła a choroby 16.01.12, 14:06
          Jeśli wezmą za niego odpowiedzialność? wink U nas by nie przeszło. Nauczycielka sama była chora przez dwa tygodnie i teraz opryskuje dzieci jakimś sprejem antybakteryjnym big_grin

          Leczysz dziecko gdzieś? Preparaty wspomagające odporność przepisane przez immunologa bywają skuteczne.
        • ib_k Re: szkoła a choroby 16.01.12, 14:07
          nauczycielki mają prawo i obowiązek interesować się frekwencją twojego dziecka w szkole a ty masz prawo i obowiązek dbać o jego zdrowie i spełnianie obowiązku szkolnego, nie rób obrażonej minki tylko pomyśl jak uodpornić dziecko aby zbyt częste nieobecności nie odbijały się na jego nauce, być może problem chorób nie jest wyłącznie związany z odpornością ale również ze sferą psychiki dziecka (bóle brzucha, wymioty mogą być objawami stresu)
          • kropkacom Re: szkoła a choroby 16.01.12, 14:10
            > nauczycielki mają prawo i obowiązek interesować się frekwencją twojego dziecka

            No, ale chyba w momencie jak zachodzi podejrzenie jakieś patologi. Prawda? Tylko na forum dzieci forumek nie chorują. big_grin W realu jak najbardziej.
            • ib_k Re: szkoła a choroby 16.01.12, 14:14
              > No, ale chyba w momencie jak zachodzi podejrzenie jakieś patologi.

              i to ty jesteś od oceniania co jest patologią? ale odpowiadając mimo wszystko na twoje głupie pytanie, nie tylko kiedy zachodzą jakieś "patologie", wyobraź sobie że nawet wówczas gdy dziecko pochodzi z tzw dobrej rodziny i nie wywiązuje się z obowiązku szkolnego, zbyt częste nieobecności związane z chorobą nie są normalne nawet u 7-latka, szczególnie gdy nie wiadomo na co właściwie to dziecko choruje
              • kropkacom Re: szkoła a choroby 16.01.12, 14:19
                yyy... Patologi w sensie nieprawidłowości! O co ci chodzi? Jesteś patologia?
                • ib_k Re: szkoła a choroby 16.01.12, 14:29
                  kropkacom napisała:
                  Jesteś patologia?

                  no jasne, mimo że mam bidet
                  • kropkacom Re: szkoła a choroby 16.01.12, 14:35
                    Jak masz bidet to nie patologia big_grin
              • leokadiaxx Re: szkoła a choroby 16.01.12, 14:20
                Mnie dobija to że ja jestem odpowiedzialna i rozliczana z tych nieobecności tak jakbym nie posyłała dziecka celowo do tej szkoły , wkurza mnie to gdyż na prawdę i w moim i w dziecka interesie jest by do tej szkoły chodziło , dla mnie nie jest żadną atrakcją siedzenie z chorym marudnym dzieckiem w domu ale co mam zrobić.
                • ib_k Re: szkoła a choroby 16.01.12, 14:31
                  leokadiaxx napisała:

                  > Mnie dobija to że ja jestem odpowiedzialna i rozliczana z tych nieobecności

                  no a kto mam być za to odpowiedzialny???

                  >tak jakbym nie posyłała dziecka celowo do tej szkoły

                  a skąd nauczyciele mają wiedzieć jaki są twoje intencje?
                  • leokadiaxx Re: szkoła a choroby 16.01.12, 14:39
                    No dobrze ale jeśli wyjaśniam w szkole w czym rzecz a na pewnym etapie zaczełam już prosić lekarza o wypisywania zwolnien , czego standardowo już sie nie robi w stosunku do dzieci , to co mam jeszcze zrobić żeby nie być dojeżdzaną ?
              • barbibarbi Re: szkoła a choroby 16.01.12, 14:57
                jasne, jasne, srutu tutu majtki z drutu. Nauczycielka się odezwała? Będzie jedna z drugą oceniać co jest patologią a co nie? Patologią jest często chorujące dziecko? Od kiedy? Nauczycielka mojego dziecka (stara panna bezdzietna) też leje gorzkie łzy: "źle to wygląda" "tak nie może być" "trzeba coś z tym zrobić" "ręka jej się nie wyćwiczy". A to czy dziecko jest chorowite czy nie zależy od bardzo wielu czynników, czasami właśnie nadmierna troskliwość rodziców. Zadbane i wychuchane dziecko może częściej chorować niż "patologia" jak to nazwałaś, biegająca w trampkach po mrozie z glutem na brodzie.
            • leokadiaxx Re: szkoła a choroby 16.01.12, 14:15
              Mysle że znaczenie etz ma fakt ze moje dziecko jest niepełnosprawne i ma manie lizania wszystkiego , brania do buzi ,takze w miejscach publicznych ,to powoduje ze łapie wirusy ,liszajce walcze z tym jak mogę pucuje w domu sprzęty , pilnuje go , ale gdy przebywa poza domem nie jestem w stanie to osłabia jego odpornośc.
    • viki711 Re: szkoła a choroby 16.01.12, 14:05
      pogadaj z lekarzem w jaki sposób podnieść odporność dziecka.
    • kali_pso Re: szkoła a choroby 16.01.12, 14:48

      Idz do dobrego immunologa, bo może dziecko ma powazniejszy problem niż to się wydaje na pierwszy rzut oka czy ucha.
    • barbibarbi Re: szkoła a choroby 16.01.12, 15:14
      Nie przejmuj się, rób swoje, nie pozwól się krytykować, pokaż że kąśliwe uwagi są nie na miejscu, a jeśli to nie pomoże ja poszłabym na skargę do dyrektora szkoły.

      Znam ten ból! To typowe podejście ograniczonych nauczycielek, które z założenia zakładają twoją złą wolę, kombinatorstwo, podstęp itp. A prawda jest taka, że gro rodziców wysyła dzieci do szkoły z radością, mnie nie jest w smak siedmiolatka marudząca w domu, wolę aby poszła do szkoły, nauczy się czegoś, a przy okazji pobawi się z dziećmi.

      Moje dziecko też bardzo często choruje, i co mam zrobić? Wyślę ją na siłę z gorączką, żeby pani nauczycielce zgadzało się w papierach? Moje dziecko przebadane wzdłuż i wszerz, bierze leki uodparniające i mimo tego dzisiaj znowu rano wymioty i gorączka! I to nie znaczy że jestem złą matką, mój mąż w dzieciństwie też tak chorował, ona może jest podobna pod tym względem do niego. Dzisiaj to facet 2 metry wzrostu, wzór zdrowia, wysportowany i wykształcony i jakoś mu nie zaszkodziło w życiu, że w pierwszych klasach częściej go nie było w szkole niż był. Moja siedmiolatka, mimo chorób już od dwóch lat płynnie czyta, podczas gdy jej zdrowi rówieśnicy tego nie potrafią do dzisiaj, i to jest moja i męża zasługa, a nie pani nauczycielki, która nie ma własnej rodziny i nie wie co to znaczy wstać w nocy do chorego dziecka.
    • nangaparbat3 Re: szkoła a choroby 16.01.12, 15:24
      Może jest niedoleczony, a moze ma wredną nauczycielke i to jego sposób na unikniecie stresu.
      Piszesz, co raz na tydzień coś mu jest - a przecież żeby naprawdę z jakiejś infekcji wyjść trzeba tygodnia, czy nie za szybko go puszczasz do szkoły? Może zmiana klimatu, sanatorium?
      Mnie wywozili do babci w góry i tam chodziłam do szkoły. Działało, bo tak naprawdę nienawidziłam mojej nauczycielki i jak tylko schodziła mi z oczu (czy raczej ja jej) nastepowało cudowne uzdrowienie. Ale przy przeciągających sie choróbskach zmiana klimatu na kilka tygodni naprawdę działa smile
      W rozmowach z nauczycielkami zwalaj na lekarzy i proś o łagodne traktowanie dziecka, zeby sie nie stresowało. I w ogóle to spytaj CO ONE CI RADZĄ - bo od tego są.
      Może też byc tak, że zachorował na początku, porobiły mu się jakieś zaległości (w tym towarzyskie) i teraz poziom stresu się podniósł na tyle, że osłabia odporność.
      Przepraszam że tak chaotycznie ale sama leżę z goraczką i pobredzam, wiem sad
      • kali_pso Re: szkoła a choroby 16.01.12, 15:29

        E tam, da się zrozumiećwink Zdrowiasmile
      • leokadiaxx Re: szkoła a choroby 16.01.12, 15:31
        Nie , on bardzo dobrze czuje się w szkole to nie jest kwestia stresu, gdyby nie to że zostawiam go w domu to on by do niej z chęcią poszedł, to niepełnosprawne dziecko wiec byc moze nie dokonca akceptowane przez rówieśników ale naprawdę lubi szkołę i lubi w niej przebywać.
        Bywa że chodzi taki niewyraźny na te lekcje , raz jak mówiłam zwymiotował bo miał grypę jelitową a się uparlismy razem że da rade i pojdzie. Po tej akcji powiedziałam że nigdy więcej.
        • leokadiaxx Re: szkoła a choroby 16.01.12, 15:40
          Ja po prostu nie rozumem dlaczego się zakłada złe intencje rodzica bo tak jak pisałam logicznym jest przecież że mnie jako matce zalezy zeby dziecko chodziło do szkoły , w koncu w moim interesie jest żeby nie wisiało na mnie całymi dniami tylko przebywało równiez jakis czas poza domem mając zajęcia.Czy takie nauczycielki to jest standard?
          • nangaparbat3 Re: szkoła a choroby 16.01.12, 15:46
            Chyba często się spotyka. Mam taka znajomą, której córka zachorowała na padaczkę,była źle leczona, zdarzały się jej ataki w szkole, wtedy wychowawczyni wzywała matkę i darła sie na nią: Niech pani coś z tym zrobi!!!
            Na szczęscie nie wszyscy nauczyciele tak mają - myślę że posiadanie własnych dzieci zmienia optyke zasadniczo.
        • barbibarbi Re: szkoła a choroby 16.01.12, 15:43
          powiedz wyraźnie pani nauczycielce przy następnej okazji, że nie życzysz sobie insynuacji i nacisków, bo to czy dziecko choruje czy nie, nie zależy od ciebie! Zapytaj co ma do zaproponowania, może jakiś indywidualny tok, może skoro taka zaangażowana, będzie przychodziła na lekcje do twojego dziecka do domu gdy jest chore?

          Nauczycielki młodszych klas, często mają tendencję do wymądrzania się, na co dzień są z maluchami i mogą przyszpanować wiedzą, rozmawiając z rodzicami ten ton protekcjonalny im zostaje. Nie wolno poddać się atmosferze relacji nauczyciel-uczeń, bo uczniami już dawno nie jesteśmy, a nauczyciel to często osoba z przypadku, o mniejszym doświadczeniu życiowym i gorszym wykształceniu niż rodzice, jakim prawem ma oceniać że w twoim postępowaniu jest coś nieprawidłowego?
    • alabama8 Re: szkoła a choroby 16.01.12, 15:47
      Przestańcie gderać z tym immunologiem, bo mi się nóż w kieszeni otwiera. Kobita by musiała najpierw do pediatry po skierowanie (wywalczyć, wybłagać, wydusić), potem zapisać się do immunologa (takich lekarzy nie ma w każdym mieście), odczekać pół roku i nic jej immunolog nie zapisze oprócz vitaminy c, rutinoscorbinu i bioaronu (jak dobrze pójdzie).
      Mój syn też ma kłopoty z odpornością, koszmarne wielkości immunoglobulin i oczywiście wybłagane skierowanie do immunologa (w CZD). I co - pstro, przebadali, pokłuli, stwierdzili że faktycznie jest problem ale nie wiedzą jaki - więc jakby co na razie - rutinoscorbin smile
      • kropkacom Re: szkoła a choroby 16.01.12, 16:04
        To kiepskiego masz immunologa. A jeśli problemem jest pójście i zarejestrowanie wizyty...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka