Dodaj do ulubionych

dylemat mieszkaniowy

02.02.12, 13:03
Temat zupełnie niezwiązany z dziećmi, ale nikt tak nie postawi do pionu jak forum emama wink

Mam 27 lat i właśnie rozstałam się z mężczyzną, z którym byłam przez niemal 7 lat, a przez ostatnie 4 mieszkaliśmy razem - w jego mieszkaniu. Muszę się wyprowadzić. Wybór jest następujący:

1. powrót do rodziców
plusy (aż jeden wink):
- oszczędność sporej sumy pieniędzy - oczywiście bym się dokładała, robiła zakupy spożywcze, ale ponieważ rodzice pracują i nie narzekają na sytuację finansową, to raczej nie będę chcieli ode mnie brać np. 1/3 kosztów utrzymania domu, tylko mniej

minusy
- ciągła kontrola, wtrącanie się, zarządzanie moim czasem
- bezustanne kłótnie matki i ojca o jakieś duperele, nie jestem w stanie tego słuchać w spokoju
- dość daleko od centrum miasta, ale da się wytrzymać

2. wynajem mieszkania - mam już jedno na oku
plusy
- wolność i święty spokój
- super lokalizacja

minus
- kwestia finansów.
Na wynajem wydawałabym 1200 zł, a zarabiam na etacie 1900 zł netto. Zwykle dochodziły do tego jakieś fuchy i dobijałam do 2500 zł, ale ostatnio się ucięło. Może gdybym się rozejrzała, coś bym znalazła, ale nie mam pewności. Mam trochę oszczędności, ale brakuje mi pomysłu, co z nimi sensownego zrobić - niby mogę trzymać je na "czarną godzinę" lub z myślą o zakupie własnego mieszkania, ale będzie zżerać je inflacja. Może więc lepiej póki co przejadać bez żalu te 200-400 zł miesięcznie i jednocześnie szukać fuch? Nie wydaję dużo, poza jedzeniem kupuję głównie książki, prasę, ubrania i kosmetyki, chodzę do kina. Jeżdżę komunikacją miejską lub rowerem.
Aha, bardzo lubię swoją pracę i póki co nie zamierzam jej zmieniać, zresztą i tak wątpię, bym była w stanie znaleźć coś za większe pieniądze.

Czy warto "przepłacać" za święty spokój? Czy jest to skrajna głupota, jak twierdzą moi rodzice?
Obserwuj wątek
    • tosterowa Re: dylemat mieszkaniowy 02.02.12, 13:17
      Może po prostu wynajmiesz pokój za 600zł? Finansowo wyjdziesz na zero, a spokój zawsze będziesz mieć większy, niż u rodziców.
      Ja bym do rodziców nie wracała, w takiej sytuacji.
    • kubek0802 Re: dylemat mieszkaniowy 02.02.12, 13:18
      Przy takim dochodzie zdecydowanie wróciłabym do rodziców, przynajmniej do czasu znalezienia źródła dodatkowych wpływów. Ale piszę z punktu widzenia osoby która do 27 roku życia mieszkała z mamą która nie wtrącała się, nie kontrolowała, nie zarządzała czasem, nie kłóciła się z nikim, po prostu była i jest super. W innym wypadku może myślałabym inaczej.
    • grouse1 Re: dylemat mieszkaniowy 02.02.12, 13:44
      Nie wiem jak Ty, ale ja wolałabym jeść chleb z pasztetem w ciszy i spokoju niż frykasy w rodzinnym domu. Szczególnie, że nie jesteś już małolatą, więc masz inne podejście do rodziców niż kiedyś. Jak sama piszesz nie zniesiesz kłótni ojca z matką, ciągłej kontroli. Nad czym tu się zastanawiać. Szczególnie, że nie wiesz jak długo przyjdzie Ci czekać w domu rodziców na poprawę własnej syt. finansowej.
    • yenna_m Re: dylemat mieszkaniowy 02.02.12, 13:45
      czy na pewno nie jesteś w stanie z rodzicami tak ułożyć stosunków, żeby się nie wtrącali?
      może jednak wartałoby na spokojnie usiąść i pogadac z nimi (i np spokojnie, bez emocji i bardzo dyplomatycznie - żeby rodziców nie urazić - opowiedzieć o swoich obawach i może akurat jakieś rozwiązanie się znajdzie)

      najem jest fajnym rozwiązaniem, ale jest rozwiązaniem czasowym i nie pozwoli Ci odkładać forsy
      każda podwyżka czynszu czy opłat i leżysz finansowo, płacąc de facto za wynajem wartość raty kredytu

      może lepiej byłoby zastanowić się, czy nie dałoby się wynegocjować z rodzicami takich warunków, żebyś u nich trochę pomieszkała i w tym czasie odłożyła jakieś pieniądze na zakup własnego, choćby najmniejszego mieszkania?

      jeśli mieszkanie z rodzicami odpada - zastanów się nad wynajmowaniem pokoju z osobnym wejściem albo pokoju w mieszkaniu wynajmowanym przez ludzi pracujących (ino też będziesz musiała się dostosować do nawyków innych ludzi, nie czarujmy się)
      • claudel6 Re: dylemat mieszkaniowy 02.02.12, 23:11
        taa, jasne, odłozyła na mieszkanie... przy takich dochodach to będzie odkładać góra 500 zł miesięcznie, policzmy, za jakies 15 lat bedzie miała 100 tys. czyli obecną połowę kawalerki.
        powodzenia w odkładaniu.
    • default Re: dylemat mieszkaniowy 02.02.12, 13:53
      A co rodzice na Twój powrót pod ich dach ? O tym nie piszesz.
      Ja bym nie była najszczęśliwsza, gdyby moja córka zwaliła mi się na głowę - wolałabym wyasygnować jakąś kwotę na wynajem osobnego mieszkania. Dla mojego i jej komfortu psychicznego smile
      Wynajem - to znowuż wyrzucanie pieniędzy w błoto, lepiej taką sumę miesięcznie odkładać na mieszkanie/ratę kredytu.
      Więc jednak - jeśli rodzice nie mają nic przeciwko - chyba lepiej wrócić do nich, oczywiście ustalając jakieś zadowalające obydwie strony reguły współmieszkania.
    • drinkit Re: dylemat mieszkaniowy 02.02.12, 13:56
      Może pokój w mieszkaniu studenckim będzie rozwiązaniem? O ile masz ochotę jeszcze na takie klimaty. Nikt nie będzie się wtrącał, ale z pewnością nie będzie tak miło i przytulnie jak w rodzinnym domusmile Ewentualnie mocny trening asertywności i konsekwentne ograniczanie rodzicielskich interwencji na swoim terytorium w rodzinnym domu.
    • gku25 Re: dylemat mieszkaniowy 02.02.12, 13:58
      Szukałabym pokoju do wynajęcia.
    • zolla78 Re: dylemat mieszkaniowy 02.02.12, 14:00
      Może współlokatorka? Koszty mniejsze i zawsze ktoś z kimś można gdzieś wyjść, pogadać. Albo wróć na chwilę do rodziców i spokojnie szukaj jakieś tańszej lub właśnie "wspólnej z kimś" opcji.
    • deelux Re: dylemat mieszkaniowy 02.02.12, 14:14
      Swego czasu smile byłam w podobnej sytuacji. Wybrałam mieszkanie z rodzicami. Po pół roku zwijałam się od nich na wynajem szybciej niż Kubica na torze.
    • martishia7 Re: dylemat mieszkaniowy 02.02.12, 14:15
      Myślę, że najsensowniej byłoby poszukać gdzieś pokoju. Niekoniecznie "komuny" to tylko studenckie mieszkania z imprezami od świtu do nocy, często wynajmują tak ludzie pracujący. Będziesz mieć więcej prywatności, a nie zajedziesz się finansowo. W zasadzie jeśli jesteś z Warszawy, to moja koleżanka szukała niedawno kogoś do takiego mieszkania 3 pokojowego, najchętniej dziewczyny, w bardzo fajnej lokalizacji (koło Arkadii). Nie jestem pewna, czy to jeszcze aktualne, ale jeśliś ciekawa, to zapytam.
      • marzeka1 Re: dylemat mieszkaniowy 02.02.12, 14:20
        Szukałabym pokoju przy takich finansach, mieszkanie za 1200 zł. a zostaje ci na życie 700- to trochę za duże koszty.Co do rodziców? Nie wiem, może wersja- chociaż pół roku, aby odłożyć trochę kasy, zależy, jacy są.
    • hamerykanka Re: dylemat mieszkaniowy 02.02.12, 16:22
      Szukaj lepiej platnej pracy. Czy chcesz zostac cale zycie z rodzicami? Na wynajem i normalne zycie przy takiej pensji nie bedzie cie stac. Chyba ze chcesz sie skrobac, czy w tym miesiacu zaplacic czynsz czy kupic nowe buty...
      • zuzanna56 Re: dylemat mieszkaniowy 02.02.12, 16:26
        Nie wracałabym do rodziców.
    • leolina Re: dylemat mieszkaniowy 02.02.12, 16:33
      Musisz się zastanowić czy mieszkanie z rodzicami byłoby naprawdę aż takie złe?Wiesz, nigdy nie jest idealnie, szczególnie, gdy jest się już dorosłą osobą i punkt widzenia niektórych spraw różni się od tych rodzicielskich.Z drugiej strony,jeśli masz mieć ciągle podwyższone ciśnienie przez życie z rodzicami może rzeczywiście lepiej żyć oszczędnie,ale spokojnie i "na swoim". A w życiu już tak bywa, że nie zawsze możemy sobie finansowo pozwolić na wszystko na co chcemy i czasami trzeba z czegoś zrezygnować.
    • beatulek Re: dylemat mieszkaniowy 02.02.12, 16:36
      ponieważ rodzice pracują i nie narzekają na sytuację finansową, to raczej nie będę chcieli ode mnie brać np. 1/3 kosztów utrzymania domu, tylko mniej

      Może spróbuj porozmawiać z rodzicami, ze teraz jesteś w takiej sytuacji i będziesz potrzebowała pieniędzy - jeśli mają Cię utrzymywać (dokładać do Ciebie) w ich domu może lepiej dokładaliby się do wynajmu. Obie strony byłyby spokojniejsze i oni i Ty. co do mieszkania za 1200 zł na Twoim miejscu uznałabym, że mnie nie stać i szukała pokoju lub współlokatorki. Nie utrzymasz się za 700 zł - a gdzie do tego prąd, TV, telefon, buty na zimę, fryzjer czy wypad z przyjaciółmi do KFC.
      Swoją drogą możesz zapytać na pomocnych emamach czy masz szansę na dodatek mieszkaniowy?
      • hamerykanka Re: dylemat mieszkaniowy 02.02.12, 16:58
        A nie uwazasz, ze dodatek mieszkaniowy powinien byc dla naprawde potrzebujacych, nie dla 27 latki ktora pracuje za minimalne pieniadze, ale pracy nie zmieni bo nie?
        Gdyby to byl facet, mowiacy ze zarabia minimum ale pracy nie zmieni bo ja lubi, zaraz by na niego naskoczono.

        No chyba ze autorka ma w planie wisiec na rodzicach dopoki nie znajdzie majetnego meza...sad
        • beatulek Re: dylemat mieszkaniowy 02.02.12, 17:12

          > A nie uwazasz, ze dodatek mieszkaniowy powinien byc dla naprawde potrzebujacych
          > , nie dla 27 latki ktora pracuje za minimalne pieniadze, ale pracy nie zmieni b
          > o nie?

          Hm... raczej uważam, że żyjemy w chorym kraju w którym człowiek uczciwie pracujący na etacie nie jest w stanie się samodzielnie utrzymać. Co do zmiany pracy - nie żyjemy w kraju w którym pracodawcy "biją się" o pracowników. Bardziej mnie denerwują ludzie, którzy nie idą do pracy bo wolą brać zasiłki i dorabiać na czarno niż ci, którzy uczciwie pracują, płaca podatki ale nie są w stanie się samodzielnie utrzymać. Inaczej pisząc uważam, że za pensję minimalną (a autorka zarabia więcej niż pensja minimalna wynosi) człowiek powinien być w stanie opłacić sobie rachunki - czynsz, prąd i się wyżywić. Jeśli państwo nam tego nie zapewnia to jak najbardziej uważam, ze należy się tutaj dodatek mieszkaniowy.
        • ally Re: dylemat mieszkaniowy 02.02.12, 17:16
          W moim mieście (stolica województwa) taka pensja niedługo po studiach nie uchodzi za "minimalne" pieniądze.
        • beatulek Re: dylemat mieszkaniowy 02.02.12, 21:30
          hamerykanka napisała:

          > A nie uwazasz, ze dodatek mieszkaniowy powinien byc dla naprawde potrzebujacych
          > , nie dla 27 latki ktora pracuje za minimalne pieniadze,

          Tak z ciekawości - naprawdę uważacie, że osoba, która uczciwie pracuje na etacie, płaci podatki ale pracując na CAŁY ETAT nie jest w stanie zaspokoić swoich podstawowych potrzeb (bo mieszkanie i jedzenie dla dorosłej osoby to nie jest żaden luksus) nie powinna dostawać dodatku mieszkaniowego? Przecież nawet jeśli autorka znajdzie inną lepiej płatna pracę to na jej miejsce przyjdzie ktoś nowy za jej stawkę. Czy w Polsce trzeba żyć z kimś, żeby opłacić czynsz?
    • donkaczka Re: dylemat mieszkaniowy 02.02.12, 21:38
      w podobnej sytuacji nie wrocilam do rodzicow
      ugrzezlabym tam na dobre, a tak sytuacja mnie zmusila do wydajnej pracy i podniesienia dochodow, wyszlo mi na dobre
      • myelegans Re: dylemat mieszkaniowy 02.02.12, 21:52
        Poszukalabym wspollokatorki i wynajela mieszkanie. Trzeba by sie troche porozgladac, wici zapuscic wsrod znajomych itd.
        Ja wynajmowalam przez 10 lat, najpierw wspolnie, pozniej sama.
        Wprowadzka z powrotem do rodzicow u mnie nie wchodzilaby w rachube, nawet gdyby wzgledy goegraficzne nie staly na przeszkodzie.
    • sarling Re: dylemat mieszkaniowy 02.02.12, 23:55
      Jeśli kombinujesz z finansami na pierwszym planie, to przesiedź zimę u rodziców (zaoszczędzisz dodatkowo na ogrzewaniu), szukaj lepszej lub dodatkowej roboty i na wiosnę idź na swoje (lub ponownie zakochaj się w kawalerze z kawalerką przynajmniej)

      suspicious
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka