dorek3
12.02.12, 15:02
Jakiś czas temu doradzałyście mi w związku z rekrutacją. Teraz rekrutacja zakończona, kandydatka wybrana, ma niebawem rozpocząć pracę. Wszyscy zadowoleni i dogadani.
Kilka dni temu kontratakuję się z nią z informacja że niebawem czeka nas spotkanie w centrali. To będzie jednodniowa delegacja bez noclegu ale od świtu do nocy.
Wg mnie świetnie się składa, że nowy pracownik pozna od razu ludzi z centrali bo będzie z nimi za chwile intensywnie współpracował, a te spotkania są ze dwa razy w roku.
ale odpowiedź mojej przyszłej współpracownicy nieco mnie zaskoczyła - ona nie pojedzie bo musi być o 17 w domu aby dziecko nakarmić. A poza tym to dla dziecka za duży stres nie widzieć się z matką przez 12 godzin. Dziecko ma 9 miesięcy dla jasności.
Do niczego jej nie będę zmuszać, dezaprobatę wyraziłam delikatnie, ale czuje niesmak w tej sytuacji. O podróżach służbowych rozmawiałyśmy. Mówiłam jak to wygląda. Teraz się okazało, że termin nie taki.
Po raz kolejny się przekonuje ze w wielu sytuacjach to młode matki są winne że są gorzej traktowane na rynku pracy.
Zapewne zaraz mnie przekonacie że jak zwykle nie mam racji.