hellulah
21.02.12, 19:24
Dawno, dawno, dawno temu miałam styczność, czy raczej nieprzyjemność, z pewną osobą. Byłam wtedy jeszcze dzieckiem, ale to i owo wiedziałam, a już przede wszystkim - widziałam i odczuwałam, na własnej skórze. Tej osobie udało się zrobić trochę złego, skrzywdzić kilku ludzi. Podłoże? także polityczne (zmiana poglądów niczym ustawienia piórek u kurka na dachu, PZPR, przejściowo PZPR+Solidarność, szybka ewakuacja gdy zapachniało stanem wojennym, i prześladowanie "solidaruchów"...). Naprawdę, naprawdę nie spodziewałam się, że to ujdzie na sucho.
Nie googlałam, nie szukałam po NK czy fejsikach, zapomniałam.
I co? I nico.
Nie, nie chodzi mi o zemstę czy nawet dociekanie prawdy. A w dupie to mam. Tylko ten dziwny posmak (czyżby niesmak?) gdy tę osobę niedawno zobaczyłam w mediach, na pewnej dość prominentnej pozycji, i to zaufania publicznego.
Ooookeeeej, może przeszła uzdrowienie moralne, no i ta gruba kreska... (jakby nie zwalniano z pracy całkiem uczciwych ludzi tylko dlatego, że pełniąc funkcje kierownicze byli w partii).
Miałyście tak? w sensie, trafiacie na takich idealnie adaptujących się ludzi, którzy powinni raczej siedzieć pod tym swoim omszałym kamieniem, gdzie ich miejsce?