Broceliande machnęła wątek z zapytaniem o kobiety, które nie farbują włosów, moja odpowiedź zginęła w tłumie, nad czym ubolewam nieziemsko, pełna więc pychy i niezaspokojonej nieskromności, zakładam wątek podobny, ale nie identyczny.
Czy jest obowiązek farbowania włosów, jeśli tylko pojawi się jakaś siwizna? Większość wypowiedzi pt. 'ja nie farbuję' jest jednocześnie tłumaczona tak, że nie trzeba, bo siwych brak. Czy od razu siwe włosy to konieczność farbowania? Nie można mieć po prostu siwych przebłysków, czy też całej łepetyny? Aż taki obciach?