Dodaj do ulubionych

Co zrobić, gdy nie można być wzorem?

26.03.12, 03:06
Do napisania tego postu skłoniła mnie uwaga Guderianki w moim poprzednim wątku.

Syn jest w wieku dość newralgicznym (13 lat), pojawiają się (i prędko nie znikną) tematy dla mnie raczej niewygodne - m.in. używki i seks. Dotąd rozmawialiśmy o tym ogólnie, starałem się wykładać, co trzeba, w sposób dostosowany do wieku, ale pytania stają się coraz bardziej dociekliwe - ostatnio pojawiło się to w kontekście seksualności, syn zaczął pytać o moje własne doświadczenia (pierwszy raz, liczba partnerek, jak to teraz wygląda). Uchyliłem się od odpowiedzi, mówiąc, że to sprawy intymne i wolałbym z nim o tym tak szczegółowo nie rozmawiać. To nie do końca prawda - gdybym mógł świecić przykładem, to pewnie bym mu powiedział, ale wolałbym, żeby w tej sferze syn nie powielał moich zachowań.

Tutaj jeszcze w prosty sposób udało mi się uniknąć odpowiedzi, ale co jak zaczną padać pytania o używki? Przecież nie mogę powiedzieć, że to zbyt intymny temat. Jeszcze pół biedy alkohol i papierosy, ale jak zapyta o narkotyki? Powiedzieć prawdę? Skłamać?

Kłamstwo byłoby łatwiejsze i zachowało status quo, ale ja nie lubię i nie umiem kłamać, a zwłaszcza nie chcę kłamać synowi. W dodatku on mnie doskonale "czyta" i istniałoby duże prawdopodobieństwo, że wyczułby nieszczerość, a to najgorsza możliwość.

Zacząłem się zastanawiać, że może mógłbym posłużyć mu za wzór negatywny, tzn. powiedzieć o moich różnych ryzykowanych zachowaniach i o tym, jakie miały konsekwencje. Ale z drugiej strony - jeszcze do niedawna syn mnie zupełnie idealizował, dopiero niedawno zaczął zauważać rysy na tym pomniku. Boję się, że prawda mogłaby go zdruzgotać. Pamiętam, że kiedy sam mniej więcej w jego wieku zacząłem zauważać słabostki moich rodziców, było to dla mnie piorunujące (a byli dalece porządniejsi ode mnie).

Jak rozwiązujecie takie sytuacje? Ujawniacie dorastającym dzieciom Wasze ciemne sprawki, czy trzymacie język za zębami? Będę wdzięczny za wszelkie wskazówki.

Wiem, że w temacie syna jestem panikarzem, ale nie mam z kim konfrontować jego wychowania i czasem czuję, jakbym poruszał się po omacku.
Obserwuj wątek
    • fanny Re: Co zrobić, gdy nie można być wzorem? 26.03.12, 05:45
      Nie klam.
      13 lat to niezly wiek, zeby zaczac sie orientowac, ze rodzic nie jest doskonaly i przestawac idealizowac rodzicow. Wieksze prawdopodobienstwo, ze syn bedzie zdruzgotany kolo 20 jak na jaw wyjda jakies Twoje ciemne sprawki nizby mialo go to zrujnowac teraz.
      Chcesz miec uczciwa, gleboka wiez z synem - nie udawah kogos, kim nie jestes!
      Z porad praktycznych - to co napisales nam, wydaje sie calkiem odpowiednie zeby powiedziec synowi big_grin

      f.
      • bea.bea Re: Co zrobić, gdy nie można być wzorem? 26.03.12, 08:07
        Ostatnio proces edukacji zupełnie przypadkowo załatwił za mnie serial rodzinka .pl.....polecam smile
        mam wprawdzie 9 latka, ale jak zada pytanie to ..smile Staram się nie wstydzić i rozmawiamy smile
        www.seans-online.pl/rodzinkapl.html
      • borys314 Re: 26.03.12, 20:34
        > Chcesz miec uczciwa, gleboka wiez z synem - nie udawah kogos, kim nie jestes!

        O tym staram się pamiętać, ale on jest bardzo młody i nie wiem, czy wszystko byłby w stanie przyjąć.
      • kiszczynska mezczyzna niem oze byc jedynm ojcem! 26.03.12, 22:01
        moze oddaj syna na wycohwanie k obiecie, bo sie nieo ndjduejsz
        • borys314 Re: 26.03.12, 22:21
          Dzięki za takie uwagi.

          I gwoli ścisłości: tylko mężczyzna może być ojcem.
          • evee1 Re: 27.03.12, 06:08
            O doswiadczeniach z seksem w wydaniu meskim, to moze faktycznie matce trudno rozmawiac, ale o narkotykach?
          • imasumak Re: 27.03.12, 18:47
            Spokojnie Borys, Kiszczyńska to troll wink
            • borys314 Re: 27.03.12, 19:24
              Niby wiem, ale i tak się jeżę, kiedy ktoś chce mi dziecko odbierać. wink
    • echtom Re: Co zrobić, gdy nie można być wzorem? 26.03.12, 08:07
      Ja swoje ciemne sprawki ujawniłam - fakt, że nie było ich za wiele tongue_out No i dzieci były parę lat starsze, kiedy zaczęły pytać. Ogólnie myślę, że warto z dziećmi szczerze rozmawiać - prędzej czy później i tak skonfrontują się z "traumą", że rodzic nie jest doskonały, więc po co jeszcze dorzucać do tego hipokryzję i kłamstwo?
    • thana203 Re: Co zrobić, gdy nie można być wzorem? 26.03.12, 09:23
      borys314 napisał:


      > Zacząłem się zastanawiać, że może mógłbym posłużyć mu za wzór negatywny, tzn. p
      > owiedzieć o moich różnych ryzykowanych zachowaniach i o tym, jakie miały konsek
      > wencje.

      Jeżeli tak ma wyglądać "wzór negatywny", to "wzorów pozytywnych" w ogóle nie ma. Nie ma ludzi bezbłędnych. Jeżeli z błędów wyciągnąłeś sensowne wnioski, to jest to wzór pozytywny, moim zdaniem.

      Myślę, że warto się zastanowić nad wnioskami, które wynikają bezpośrednio z doświadczenia i nie są oczywiste - te szczególnie warto przekazać. Przy narkotykach, na przykład, każdy może powiedzieć: "zniszczysz sobie zdrowie", ale tylko człowiek, który autentycznie tego doświadczył, może opowiedzieć prawdziwie o utracie przyjaciół, o sytuacji, kiedy Ty wyjdziesz na prostą, a Twój najbliższy przyjaciel - już nie. I o tym, jak to boli.

      Co do seksu - myślę, że masz rację. To są naprawdę tematy intymne i uważam, że nie ma potrzeby wykraczać w rozmowach z dzieckiem poza teorię. Przy okazji możesz nauczyć syna, że są sprawy, o których się nie chlapie jęzorem na prawo i lewo, nie wrzuca filmików do netu itp.
      • borys314 Re: 26.03.12, 20:31
        Dzięki.

        > h, na przykład, każdy może powiedzieć: "zniszczysz sobie zdrowie", ale tylko cz
        > łowiek, który autentycznie tego doświadczył, może opowiedzieć prawdziwie o utra
        > cie przyjaciół, o sytuacji, kiedy Ty wyjdziesz na prostą, a Twój najbliższy prz
        > yjaciel - już nie. I o tym, jak to boli.

        Tak, zastanawiam się tylko, czy to nie będzie za dużo jak dla tak młodego człowieka...
        • thana203 Re: 27.03.12, 09:02
          Myślę, że przy odpowiednim sposobie podania informacji, nie za dużo. Trzynaście lat - to już naprawdę nie jest małe dziecko i potrzebuje rozmów serio o ważnych sprawach. A przyjaciele są ważni i jeszcze przez kilka lat będą najważniejsi na świecie. W używki zazwyczaj się wchodzi wspólnie z przyjaciółmi i na to bym uczuliła - coś w stylu: "pomyśl, jak byś się czuł, gdybyście próbowali wspólnie z najlepszym kolegą, i ty wyjdziesz z tego cały i zdrowy, a on umrze"? To są rzeczy, o których dzieciaki w ogóle nie myślą, nie przychodzi im to do głowy. Dorosły z doświadczeniem może zwrócić uwagę właśnie na takie rzeczy. Gadanie w stylu: "to szkodzi" do młodych ludzi nie trafi, bo w tym wieku człowiek myśli, że jest nieśmiertelny.
    • nabakier Re: Co zrobić, gdy nie można być wzorem? 26.03.12, 09:39
      Przecież można rozmawiać "nieosobiście". Po prostu: o seksie, narkotykach, o alkoholu. Nie dając się wplątywać jednocześnie w zwierzenia osobiste. Nie opowiadałabym dzieciom o moich doświadczeniach seksualnych.
      W ogóle rodzic nie musi być wzorem, to jest moim zdaniem ślepa uliczka. lepiej jak dorosły jest bardziej "ludzki", nie-wyidealizowany, wtedy młody wcześniej przyjdzie z problemem. Młody widział mnie już na rauszu (całą grupę, impreza w domu), i powiedziałam: "widzisz, matka wypiła za dużo, nazajutrz łeb nawala, lepiej nie). Tak jest lepiej.
      Jako, że doświadczeń z narkotykami nie mam, to akurat to powiedziałam wprost. Ale starszy syn ma z marychą, i tego też nie ukrywamy, więc służy nam doświadczeniem.
      Papierosy- o tym rozmawiamy, i młody *(też lat 13) jest na "nie" - starszy pali, i śmieerdzi straszliwie).
      Alkohol- pijemy przy nim, dajemy czasem spróbować, trochę piwa na wakacjach też już miało miejsce wcześniej. Dajemy łyka drinka czy ciut wina. Generalnie- niech spróbuje z nami, nie-kolegami. Uczymy też (na wszelki wypadek) zachowań sytuacyjnych (jeden powinien być trzeźwy, gdy grupa pije, nie wolno wypuszczać upitych na ulicę, przy ciężko upitych typu wymiotujący czuwamy, opiekujemy się ZAWSZE dziewczynami). No takie tam. Można, trzeba.
      Mlodzi wczes
      • borys314 Re: 26.03.12, 20:21
        > W ogóle rodzic nie musi być wzorem, to jest moim zdaniem ślepa uliczka. lepiej
        > jak dorosły jest bardziej "ludzki", nie-wyidealizowany, wtedy młody wcześniej p
        > rzyjdzie z problemem.

        O, to bardzo słuszne! Masz rację, że kiedy syn będzie wiedział, że ja też swoje za uszami mam, prędzej zwróci się do mnie z prośbą o pomoc - zwłaszcza gdy sam nabroi.

        Jeśli chodzi o alkohol, to syn owszem, widział mnie z kieliszkiem wina czy whisky w ręku, ale nigdy nie dopuszczałem do sytuacji, żeby zobaczył mnie już pod wpływem. Nie wiem, czułbym się nie na miejscu. Nigdy też nie dałem mu alkoholu, nawet łyka. Ale uczenie zachowań sytuacyjnych - masz rację, też powinienem to przy jakiejś okazji przemycić. Większość pijackich katastrof bierze się ze zignorowania tych prostych prawd.
    • guderianka Re: Co zrobić, gdy nie można być wzorem? 26.03.12, 09:56
      Syn Cię idealizował i pojawiły się rysy na pomniku ? wink Cóż, dość późno, nie wiem jak to zrobiłeś. Etap bycia bogiem dla dziecka mija gdy maluch osiąga wiek ok. 3 lat-zauważa innych wobec siebie, często poprzez socjalizację ma nowe autorytety-ukochane panie z przedszkola, nauczycieli, trenerów, czasem równieśników. Skoro dopiero niedawno syn przejrzał na oczy może z tego wynikać, że jednak nie byłeś z nim przez całe życie do końca szczery. Wiesz to tak jakby mówić , że uświadamia się dziecko od małego w codziennych rozmowach a potem z szokiem zauwazyć, ze 13 latek nie wie co to jest menstruacja lub polucje nocne albo jak dochodzi do zapłodnienia. NO jeśli wdraża sie pewien system wychowania, rozmowiania to wg mnie nie ma możliwosci by doszło do sytuacji, ze dzieciak jest czymz zdziwiony, że "pojawiają się rysy na pomniku"
      W wieku nastu lat rzadko kiedy rodzic jest wzorem. OWszem, może być doradcą, mentorem ale jest rodzicem-z założenia po drugiej stronie barykady. Traktowanie dzieciaka w tym wieku może zaplusować na przyszłość bo w wieku dorosłym gdy sam ma juz za soba pewne doświasdczenia, kopniaki, sukcesy widzi, że jednak rodzic miał racje, ze to mądry człowiek, że warto mieć w nim autorytet. Ja sama zrozumiałam że autorytetem jest dla mnie mój tata gdy już nie bylo go wśród żywych-wczęsniej przyjaźnilismy sie, gadalismy, dyskutowaliśmy na różne tematy ale nawet nie pomyslałam o nim w tym kontekście. W chwili gdy go zabrakło-22 lata miałam-zrozumiałam, jak wiele dla mnie znaczyl, jak wiele mi dawal, jak mnie ukształtował.

      Dzieciom należy sie prawda podana im w odpowiednim czasie w odpowiedniej formie-konieczne z komentarzem i konsekwencjami. Dziecko i tak samo dokona wyboru-nie masz wpływu na to jakiego. Ale poprzez ostrzezenie poparte przykładem jest sie bardziej wiarygodnym
      • borys314 Re: 26.03.12, 19:23
        > Skoro dopiero niedawno syn przejrzał na oczy może z tego wynikać, że jednak ni
        > e byłeś z nim przez całe życie do końca szczery.

        Skłoniłaś mnie do rachunku sumienia - ale wydaje mi się, że jednak byłem szczery. Może wokół tematu mojego związku z jego matką tańczę jak primaballerina, ale też wprost nie kłamię. Inna rzecz, że kiedy zostałem ojcem, gruntownie przemeblowałem swoje życie, więc moją ułańską fantazję widział tylko w wersji light. No i obszary nieprzemeblowane trzymam skrupulatnie poza zasięgiem jego wzroku (ale też nie wszystko jest dla dzieci).

        > W wieku nastu lat rzadko kiedy rodzic jest wzorem. OWszem, może być doradcą, me
        > ntorem ale jest rodzicem-z założenia po drugiej stronie barykady.
        To mądra uwaga, dała mi do myślenia.

        Bardzo mi przykro z powodu Twojego Taty... Też wcześnie straciłem rodziców, wiem, jakie to trudne.
        • guderianka Re: 27.03.12, 09:09
          Może wokół tematu mojego związku z jego matką tańczę jak primaballerina,


          dlaczego? nie sądzisz, ze wlaśnie to może go interesowac jak najbardziej ? to temat trudny dla Was, sama mam za sobą rozmowę z ówczesną bodajże 10 latką na temat jej bio-ale ...prawda wyzwala..


          dziękuję
          • borys314 Re: 27.03.12, 18:31
            Tak, ale - jak już gdzieś wspominałem - synowi było przykro, gdy dowiedział/domyślił się, że jest dzieckiem "z przypadku". Wie, że nie byliśmy małżeństwem, wie, że nie była to żadna wielka miłość, ale nie wie, jak luźna to była znajomość i jak szybko się ta ciąża zdarzyła. Choć to też po części tłumaczy, dlaczego tej mamy teraz nie ma i dlaczego tak mało potrafię mu o niej powiedzieć.

            Czy warto, żeby o tym też wiedział? Co to dobrego przyniesie?

            Nie wiem, jaka jest Wasza sytuacja, i co dokładnie musiałaś powiedzieć córce - ale jak to przyjęła? Powiedziałaś jej całą prawdę i tylko prawdę...?
            • guderianka Re: 27.03.12, 20:19
              Wiesz, według mnie to istotna informacja. To ,że moglo byc mu przykro-taki lajf. Ale przeciez nie tylko prokreacja się liczy chociaz każde dziecko chce być oczekiwane chciane i z miłości -ważne to co potem. Myślisz, że młody obserwując otoczenie nie domyslał sie dlaczego jego wychowuje tata -rzadkie w Polsce-a nie mama ? Myslisz, że nie szukał przyczyny, nie chciał zrozumieć ? To trudna sytuacja ale warto wyklarowac i przede wszystkim -nie ukrywac. Podac w odpowiedniej formie.
              Rozstalam sie z ojcem bio córki gdy ta miała 6 mcy. Nie widział w zasadzie od tego czasu.Gdy miała 3,5 roku poznałam mojego M. Mala szybko zaczęła mówić do niego "tata" na zmianę z imieniem. Z czasem tylko tata, z czasem zatarł jej sie czas i wspomniała przeszłość mowiąc do niego;a pamiętasz jak jak sie urodziłam to... Miała jednak nazwisko bio, wiedziała że staramy sie o zmianę, wiedziała że bedzie sie nazywac tak jak My i jej Siostra, czekała na nowe nazwisko. Do zerówki chodziła ze starym -do I klasy z nowym. dzien w którym odebralismy decyzję uczcicilismy rodzinnymi lodami. Co jakis czas gdy o coś pytała-odpowiadaliśmy. W pamiętnej rozmowe pytała konkretnie o bio-o adopcję, nazewnictwo,przyrodnie rodzenstwo, alimenty. Na moje pytanie czy chce wiedzieć cos o nim-zaprzeczyła. Powiedziała, że jej nie interesuje bo ona ma tylko jednego tatę..
              • borys314 Guderianka 28.03.12, 01:49
                > Myslisz, że nie szukał przyczyny, nie chciał zrozumieć ? To trudna sytua
                > cja ale warto wyklarowac i przede wszystkim -nie ukrywac. Podac w odpowiedniej
                > formie.

                W duchu przyznaję Ci rację, ale póki co nie potrafię sobie wyobrazić przedstawienia Małemu okoliczności jego przyjścia na ten świat. Po prostu nie znajduję tej formy, o której piszesz. Obojętnie, jakbym w bawełnę owinął, wszystko pozostanie strasznie szorstkie. Ja to dziecko badaniom genetycznym poddawałem. Strasznie się teraz tego wstydzę, choć w gruncie rzeczy miałem wszelkie prawo - miałem przecież zmienić całe swoje życie. Został już porzucony przez matkę, nie chcę, żeby miał poczucie, że mnie został wciśnięty na siłę. Nie wiem, chyba się już plączę. Zawsze, kiedy o tym wszystkim myślę, mam poczucie winy. Nie do wiary, że efektem całej tej katastrofy może być tak wspaniały mały człowiek.

                Gratuluję, że znalazłaś córce tak dobrego tatę. A raczej sobie męża - córka załapała się przy okazji.wink Historia z happy endem. I bardzo mądre dziecko - "Powiedziała, że jej nie interesuje bo ona ma tylko jednego tatę".
                • bez_seller Borys 28.03.12, 02:26
                  borys314 napisał:

                  Nie do wiary, ż
                  > e efektem całej tej katastrofy może być tak wspaniały mały człowiek.

                  I tego sie trzymaj, to mu powtarzaj. Powiedz prawde o jego przyjsciu na swiat, o tym, ze nie znales jego matki, ze byl przypadkowym darem, nawet jesli w pierwszym momencie nie rozpoznanym, to jednak wspanialym, cudownym darem. Okazuj mu milosc i radosc z powodu jego istnienia.
                  • guderianka Re: Borys 28.03.12, 09:58
                    Dokładnie, wspaniale że to nie będą frazesy ale naprawdę tak myślisz.
                    Porównując znowu do mojego przykładu : córka wie, że jej bio ją porzucił, czuje to emocjami -wie rownież, że jej tata okazał najwieksza miłość jaką może dać jeden człowiek drugiemu-zdecydował się na to, by była jego córką, dał nazwisko i wychował. Największy akt miłosci rodzica- podjąć trud wychowania i uczenia zycia
                  • borys314 Bez_Seller, Guderianka 28.03.12, 22:27
                    Dzięki, dziewczyny, za pochylenie się nad moją sprawą. To naprawdę dużo dla mnie znaczy, że mogłem to przegadać i skonfrontować z innymi, nawet jeśli nie dochodzę od razu do rozstrzygających wniosków. Ale pomielę to jeszcze w głowie i coś się wykluje.smile
                • guderianka Re: Guderianka 28.03.12, 09:56
                  Borys- przestań o nim pisać Mały wink
                  Rozumiem, że jest Ci cięzko, pewnie kiedyś nadejdzie taki dzień, być może Młody sam Ci pomoże wink
                  Córka ze względu na swe przejścia-z ojcem to jedno, poza tym jest niepełnosprawna, w pewnych kwestiach jest bardzo dojrzała i wiele rozumie. Az mnie to czasem przeraża wink

                  Życzę i Tobie i sobie powodzenia smile
                  • borys314 Re: Guderianka 28.03.12, 22:25
                    Guderianko, wciąż nie mogę się przyzwyczaić, że jest już za duży, żeby mówić o nim Mały.smile I dzieci rzeczywiście potrafią czasem przerazić - w jednej minucie bawi się resorakami, w drugiej gada jak mędrzec Tybetu. I jak tu wiedzieć, po czym się stąpa? smile
                    A poza tym - pozazdrościć tak szczęśliwie zrekonstruowanej rodziny. Tak sobie myślę, że Twoja córka będzie miała duży kapitał na przyszłość - z jednej strony mądrość wynikłą z doświadczeń z bio, z drugiej dorastanie w miłości Taty.
                    • guderianka Re: Guderianka 29.03.12, 09:58
                      Dziękuję, staramy się ..choć łatwo nie jest..jak to z dziećmi wink
    • majowadusza Re: Co zrobić, gdy nie można być wzorem? 26.03.12, 10:20
      rodzic to też człowiek. Błędy to ludzka rzecz, a dorosłość polega na umiejętnym wyciąganiu wniosków z błędów.
      Możesz podać kilka przykładów które nauczyły Cię rozumu. POza tym wcale nie uważam, żeby spróbowanie papierosa czy piwa miało wpływ na degradację młodego człowieka. Każdy chce spróbować i zrobi to, nawet jeśli będziesz mu zabraniał.
      • borys314 Re: 26.03.12, 20:27
        > Możesz podać kilka przykładów które nauczyły Cię rozumu. POza tym wcale nie uwa
        > żam, żeby spróbowanie papierosa czy piwa miało wpływ na degradację młodego czło
        > wieka. Każdy chce spróbować i zrobi to, nawet jeśli będziesz mu zabraniał.

        Tak, spróbowanie nikogo nie zabije. Po prostu wolałbym, żeby w najbliższych latach na tym spróbowaniu się skończyło.
    • morekac Re: Co zrobić, gdy nie można być wzorem? 26.03.12, 14:36
      Ale z drugiej strony - jeszcze do niedawna syn mnie zupełnie idealizował, dopiero niedawno zaczął zauważać rysy na tym pomniku. Boję się, że prawda mogłaby go zdruzgotać. Pamiętam, że kiedy sam mniej więcej w jego wieku zacząłem zauważać słabostki moich rodziców, było to dla mnie piorunujące (a byli dalece porządniejsi ode mnie).

      Bo nastolatki tak mają - widzą w rodzicielach głównie wady, bez względu na to, czy rodziciele są super, do przyjęcia czy też zupełnie do luftu. Więc może aż tak się nie przejmuj, że syn przestanie widzieć w tobie ideał bez skazy - nawet gdybyś był nim rzeczywiście, i tak przestałby cię czcić w dotychczasowy sposób.
      W każdym razie nie kłam i nie ściemniaj. Jeśli uważasz, że to zbyt intymne, po prostu to powiedz, ale nie kłam.
      • nabakier Re: Co zrobić, gdy nie można być wzorem? 26.03.12, 14:39
        eeee, nie wszystkie dzieci idealizują, ja nie idealizowałam i mnie też nie idealizują (przynajmniej nie sprawiaja takiego wrażenia)
        • verdana Re: Co zrobić, gdy nie można być wzorem? 26.03.12, 14:47
          Moje dzieci mnie nigdy nie idealizowały, choćby dlatego, zę miały rozum i widziały, zę ataki szału raczej nie są cechą osób pomnikowych. Ani granie na komputerze zamiast pracy.
          Moim Zdaniem są tu pomylone dwie zupełnie różne sprawy - jedna, to nie prezentowanie sie dziedcku jako ideał "Ja miałam same piątki, seks dopiero po slubie i zawsze myłam zęby". Takie idealizowanie zawsze prowadzi do upadku, gdy dziecko rozumie, ze rodzic kłamał jak z nut i ze ma do czynienia z kimś, kogo nie zna.
          Druga sprawa to kwestie intymne - nie tylko nie mam obowiązku spowiadać sie dziecku z liczby partnerów, ale wręcz nie powinnam tego robić. Dziecko, to nie jest przyjaciel i wręcz nie powinno wysłuchiwać zwierzeń rodzica na temat jego zycia seksualnego (to zresztą działa w obie strony). Nie muszę zwierzać sie dziecku z tego, czego nie chcę mówić nikomu - mam prawo do tajemnic i do intymności (znowu - dziecko też ma).
          • triss_merigold6 Re: Co zrobić, gdy nie można być wzorem? 26.03.12, 14:53
            O toto. Nie ma obowiązku i potrzeby opowiadania dzieciom o swoich osobistych doświadczeniach jak leci i zawsze szczerze. Po kij dzieciom ta wiedza?
            • echtom Re: Co zrobić, gdy nie można być wzorem? 26.03.12, 15:00
              Jeżeli, to raczej w konwencji anegdoty niż intymnych zwierzeń. Mogę opowiadać dzieciom o swojej ucieczce sprzed ołtarza i włoskich podrywach, ale o szczegółach życia seksualnego z zasady nie opowiadam nikomu.
              • borys314 Re: 26.03.12, 19:44
                Tak, jakieś anegdoty bywały, ale bardzo niewinne. Syn wie też, że bliska koleżanka, z którą jestem w stałym kontakcie, była kiedyś moją dziewczyną (jeszcze w czasach przeddzieciowych) i czasem żartuje, że dobrze, że się rozstaliśmy, bo inaczej nie byłoby go na świecie.smile

                (Ucieczka sprzed ołtarza...? No, no...big_grin).
                • echtom Re: 26.03.12, 21:43
                  > (Ucieczka sprzed ołtarza...? No, no...big_grin).

                  No dobrze, podkoloryzowałam - na 2 tygodnie przed ślubem smile
                  • borys314 Re: 26.03.12, 22:27
                    I tak jest o czym opowiadać.smile
            • nabakier Re: Co zrobić, gdy nie można być wzorem? 26.03.12, 15:26
              To jest nas niewyidealizowane świnki trzy smile
          • echtom Re: Co zrobić, gdy nie można być wzorem? 26.03.12, 14:56
            Verdana, ale ja naprawdę zawsze myłam zęby smile Z całą resztą się zgadzam.
            • nabakier Re: Co zrobić, gdy nie można być wzorem? 26.03.12, 15:29
              A ja nie zawsze, ostatnio spałam w pełnym... tym no...udekorowaniu (sukienka wyjściowa, biżuteria, makijaż i bez mycia zębów- taka była impreza big_grin). I dziecię widziało, i przeżyło, co się uśmiało z matki, to jego...
            • borys314 Re: 26.03.12, 19:46
              Ja też zawsze myłem zęby! Z uszami gorzej...wink
          • bez_seller Re: Co zrobić, gdy nie można być wzorem? 26.03.12, 15:14
            verdana napisała:

            > Druga sprawa to kwestie intymne - nie tylko nie mam obowiązku spowiadać sie dzi
            > ecku z liczby partnerów, ale wręcz nie powinnam tego robić

            Borys napisal przeciez, ze "Tutaj jeszcze w prosty sposób udało mi się uniknąć odpowiedzi, ale co jak zaczną padać pytania o używki? Przecież nie mogę powiedzieć, że to zbyt intymny temat."
          • borys314 Re: Co zrobić, gdy nie można być wzorem? 26.03.12, 19:40
            > Moje dzieci mnie nigdy nie idealizowały, choćby dlatego, zę miały rozum i widzi
            > ały, zę ataki szału raczej nie są cechą osób pomnikowych. Ani granie na kompute
            > rze zamiast pracy.
            > Moim Zdaniem są tu pomylone dwie zupełnie różne sprawy - jedna, to nie prezento
            > wanie sie dziedcku jako ideał "Ja miałam same piątki, seks dopiero po slubie i
            > zawsze myłam zęby". Takie idealizowanie zawsze prowadzi do upadku,

            Cóż mogę powiedzieć - mam pogodne usposobienie i nie grywam na komputerze.wink

            A tak na serio - nie prezentowałem się dziecku jak Duduś z "Podróży za jeden uśmiech", opowiadałem mu o moich dziecięcych/młodzieńczych wybrykach. Ale tutaj przechodzimy już do spraw większego kalibru.

            Co do spraw intymnych - tak, o wielu sprawach nigdy bym mu nie powiedział, ale gdybym był lepszym przykładem, myślę, że nie miałbym problemów z opowiedzeniem o pierwszym razie (a to temat teraz ewentualnie najbliższy) - oczywiście bez nazwisk i szczegółów, raczej sytuacyjnie i emocjonalnie. I nie byłoby to w moim odczuciu epatowanie, lecz pogadanka edukacyjna.
            • evee1 Re: Co zrobić, gdy nie można być wzorem? 27.03.12, 06:20
              Ale ja nadal nie rozumiem po co masz mu opowiadac o Twoim pierwszym razie, jaki wspanialy by on nie byl? Nie lepiej powiedziec (na przyklad), ze uwazasz seks za rzecz wazna i piekna, ktorej nie powinno sie dewaluowac przez praktykowanie go po katach. Albo ze pierwszy raz niekoenicznie musi byc piekny i podniosly, bo to dopiero nauka i nie zawsze sie udaje. No cos w tym guscie, w zaleznosci od tego jakie masz poglady i co chcesz dziecku przekazac.
      • borys314 Re: Co zrobić, gdy nie można być wzorem? 26.03.12, 19:27
        > Więc może aż tak
        > się nie przejmuj, że syn przestanie widzieć w tobie ideał bez skazy - nawet
        > gdybyś był nim rzeczywiście, i tak przestałby cię czcić w dotychczasowy sposób.

        Nie, ja się nie przejmuję, że syn przestaje mnie idealizować - wręcz przeciwnie, oddycham z ulgą.smile Bycie herosem bywa brzemieniem.

        > W każdym razie nie kłam i nie ściemniaj. Jeśli uważasz, że to zbyt intymne, po
        > prostu to powiedz, ale nie kłam.

        Dzięki, potrzebowałem to usłyszeć tak wprost.
    • bez_seller Re: Co zrobić, gdy nie można być wzorem? 26.03.12, 15:22
      Szczerze opowidzialam o swoich mlodzienczych szalenstwach, ale nie bylo tego zbyt duzo.
      Troche wodki w okresie studiow i fajki, ktore w koncu rzucilam. Przyklad papierosow posluzyl mi do chronienia corki przed nalogiem. Mowilam jej szczerze jaka jestem slaba, jak nalog rzadzi mna, jak siebe za to nie lubie, ale tez dla niej rzucilam, zeby pokazac, ze jednak mozna, ze warto walczyc. I oczywiscie nie warto nigdy brac tego swinstwa do ust, zwlaszcza gdy sie nigdy tego swinstwa w ustach nie mialo. Ona widziala moje zmagania i mam nadzieje, ze zapamieta te lekcje na cale zycie.
      • verdana Re: Co zrobić, gdy nie można być wzorem? 26.03.12, 16:23
        Mam wrażenie, ze pytania o używki są z gatunku takich, na które nie zawsze można odpowiedzieć absolutnie szczerze. Szczeże, to mogę opowiedzieć, jak się urżnęłam u dostojnych zanajomych rodziców domową nalewką, albo nawet jak zapaliłam skręta (czy też w moim wypadku - załuję, zę nie zapaliłam). Starszej młodzieży można opowiedzieć wiecej. Trzynastolatkowi nie opowiadałabym o używaniu narkotyków, ponieważ może wyciągnać bardzo logiczny wniosek - rodzić ćpał i jakoś życie mu się ułożyło, nie jest ćpunem - czyli można. Niebezpieczne.
        • demonii.larua Re: Co zrobić, gdy nie można być wzorem? 26.03.12, 17:28
          No informacje trzeba dostosować do wieku i powiedzmy ogarnięcia potomka.
          Nasz najstarszy doskonale wie, jakie numery odwalałam w liceum oraz mąż, bo sobie zwyczajnie o tym gadamy, ale nie na zasadzie przechwałek tylko raczej w dyskusji o konsekwencjach, eksperymentowaniu, granicach itd. Oczywiście w bardziej pikantne szczegóły go nie wtajemniczamy, bo nie ma potrzeby, ale też nie kłamiemy - zwyczajnie czasem mówimy, że nie chcemy o tym czy tamtym teraz gadać lub że to wolimy zatrzymać dla siebie.
        • borys314 Re: 26.03.12, 20:05
          > ożna opowiedzieć wiecej. Trzynastolatkowi nie opowiadałabym o używaniu narkotyk
          > ów, ponieważ może wyciągnać bardzo logiczny wniosek - rodzić ćpał i jakoś życie
          > mu się ułożyło, nie jest ćpunem - czyli można. Niebezpieczne.

          No właśnie. Z jednej strony, jak już pisałem przy poście bez_seller, chciałbym go ostrzec, a oparcie się o własne doświadczenie bardziej przemówi do potomka niż standardowa pogadanka. Z drugiej - nie da się ukryć, że żyję i mam się dobrze, a przykład znajomych z tego czasu, którym się nie udało, chyba aż tak do niego nie przemówi. Z trzeciej - może to przesada, bo trzeba by było być głupim lub podłym - boję się, że ktoś inny coś chlapnie (są w otoczeniu osoby, które wiedzą), a to już bym wolał powiedzieć mu sam.
          • bez_seller Re: 26.03.12, 20:20
            borys314 napisał:

            Z trzeciej - może to przesada, bo trzeba by było być głupim lu
            > b podłym - boję się, że ktoś inny coś chlapnie (są w otoczeniu osoby, które wie
            > dzą), a to już bym wolał powiedzieć mu sam

            Czy Twoj syn ma kontakt z dziadkiem - Twoim ojcem?
            • borys314 Re: 26.03.12, 20:22
              Moi rodzice od dawna nie żyją.
              • bez_seller Re: 26.03.12, 23:02
                Pomyslalam, ze mozesz przyznac sie do pewnych zachowan i powiedziec, ze nie miales latwo - Ojciec np. zapracowany, matka np. chorujaca, mniej uwagi rodzicow i stad Twoje bledy. Ale teraz inne czasy, rodzice bacznie przygladaja sie zyciu swoich dzieci i chcialbys za wszelka cene uchronioc swojego syna przed bledami, ktore Ty popelniles, ktorych teraz sie wstydzisz bardzo, i to wlasciwie cud, ze caloz tego wyszedles.
                Okaz zal i jednoczesnie radosc, ze Ci sie udalo, i ze nigdy, przenigdy bys tego nie powtorzyl.
                • borys314 Re: 26.03.12, 23:57
                  Rodziców miałem świetnych, dbali o mnie bardzo i nigdy by do tego nie dopuścili, ale jest prawda w tym, co piszesz - tzn. zacząłem mieć ten problem w bardzo trudnym dla mnie momencie, po tragicznej stracie. Tyle że kiedy z tego wychodziłem, uczono mnie, że nie wolno mi siebie usprawiedliwiać, obojętnie, co się zdarzyło. Inna rzecz, że syn - wiedząc o szczegółach wydarzenia - pyta nawet czasami, jak sobie wtedy poradziłem. A ja mówię, że robiłem trochę głupich rzeczy, ale rozmiary tej głupoty... Niczego tak bardzo nie chcę, jak uchronić go przed tymi błędami. I im dłużej o tym myślę, tym bardziej mam wrażenie, że winien mu jestem tę opowieść - przecież podatność na nałogi jest dziedziczna.
                  • bez_seller Re: 27.03.12, 00:50
                    Trzynastolatkowie maja jeszcze duzo empatii dla rodzicow, potem moze sie to zmienic, ale poki co, wierze, ze syn Ci odpusci.smile Przeciez nie poleci i nie zacpa sie, tylko dlatego, ze opowiesz mu swoja historie.
                    Zawsze kladlam nacisk, mowiac swojej corce o nalogach, ze teraz jest wolna od wszelkich problemow z nimi zwiazanych, ze jesli tylko nie wezmie ten pierwszy raz, zawsze pozostanie wolna, bo nalog to straszna niewola, choroby i czesto smierc.
                    • borys314 Re: 27.03.12, 18:34
                      Dziękuję, trochę mnie pocieszyłaś.smile

                      Będę się przygotowywał do rozmowy i kiedy znowu padną pytania wokół tematu, chyba mu powiem. Na razie w wersji soft.

      • borys314 papierosy 26.03.12, 19:57
        No właśnie jakoś bliskie jest mi Twoje podejście - mówienie o swoich słabościach, żeby dziecko na własnym przykładzie ostrzec. To na pewno bardziej przemawia do wyobraźni niż ogólna pogadanka.

        A z papierosami były u nas spore przejścia. Nigdy nie paliłem nałogowo, zdarza mi się popalać, zwłaszcza w sytuacjach stresowych. Parę lat temu przy synu wypadła mi z kieszeni płaszcza paczka papierosów. Mały wpadł w histerię - dosłownie, były łzy, krzyki, wyrzuty (że niezdrowe, czy ja chcę się zabić? itd.). Nie miałem pojęcia, że może tak zareagować. Od tego czasu nawet to popalanie ograniczyłem (dziecko ma węch jak pies myśliwski), a kiedy już dam sobie luz, to lepiej się kryję.
        • evee1 Re: papierosy 27.03.12, 06:33
          > No właśnie jakoś bliskie jest mi Twoje podejście - mówienie o swoich słabościach,
          > żeby dziecko na własnym przykładzie ostrzec. To na pewno bardziej przemawia
          > do wyobraźni niż ogólna pogadanka.
          To zalezy. Przez niektore doswiadczenia czlowiek chce przejsc sam i przyklad rodzicow czy inncyh nie zawsze dziala odpychajaco. Jakby tak nie bylo to tyle ludzi nie wpadaloby w uzaleznienia wink.
          Co do uzywek (alkohol, papierosy, narkotyki), to oprocz oczywistych dyskusji, wraz z mezem podjelismy decyzje, ze damy naszym dzieciom nagrode, jezeli do 18 roku zycia nie sprobuja zadnej z tych trzech. Dzieci o tym juz od dawna wiedza i czuja, ze jest o co powalczyc. Nie boje sie specjalnie tego, ze nagle jak skoncza 18 lat, to zaczna pic, palic i cpac. Juz z obecnych rozmow wyglada na to, ze raczej beda juz wystarczajaco dorosle, zeby tego nie robic. Czy sprobuje przedtem? Moze, ale to bedzie ich strata wink.
          • borys314 Re: 27.03.12, 18:44
            > Co do uzywek (alkohol, papierosy, narkotyki), to oprocz oczywistych dyskusji, w
            > raz z mezem podjelismy decyzje, ze damy naszym dzieciom nagrode, jezeli do 18 r
            > oku zycia nie sprobuja zadnej z tych trzech.

            To ciekawy sposób.smile Nie, żebym był jakoś szczególnie podejrzliwy, ale - uwierzycie dzieciom na słowo?

            Ja póki co tłumaczę synowi, że nie bez powodu ustanowiono tę granicę wieku - 18 lat - od kiedy można legalnie pić i palić. Mówię, że wszystko jest dla ludzi, ale używki są zawsze niezdrowe, a szkodliwe szczególnie dla młodego, rozwijającego się organizmu. Mówię, że palenie może zahamować wzrost (ten argument bardzo trafił, syn gra w koszykówkę, chce być wysoki). Dlatego postuluję głównie o wstrzymanie się z eksperymentami do tego wyznaczonego wieku, a wiem, że później i tak nie będę miał zbyt wielkiego wpływu.
        • verdana Re: papierosy 27.03.12, 18:37
          No, a tu własnie ja bym się nie kryła. Moja matka paliła, powtarzając mi stale "Pij, puszczaj się, ale nie pal". Jeden raz - gdy mamie zabrakło papierosów na wycieczce w górach wystarczył, abym nigdy nie miała ochoty uzaleznić się od palenia. Papierosy lubię, lubię ich smak, palę jednego na pół roku albo na rok - ale nie zrobiłabym mamie takiego świństwa, zeby zacząć palić. I żeby samemu potem męczyć się, jesli papierosów zabraknie - takze nie.
          Uważam, ze ukrywanie palenia to jest właśnie to, czego robić nie należy.
          • borys314 Re: 27.03.12, 19:12
            Nie palę nałogowo, palę sporadycznie i to z reguły w sytuacjach towarzyskich albo w pracy (tego i tak nie zobaczy). A nie wiem, czy warto ryzykować silny dyskomfort u syna tylko dlatego, że raz na kilka miesięcy mam ochotę zapalić ot tak, po prostu.
            • verdana Re: 27.03.12, 19:27
              Tak. Akurat własnie to jest oszukiwaniem dziecka. Nie zwierzanie się z przeszłości to inna sprawa, ale krycie sie ze sporadycznym popalaniem, to właśnie robienie z siebie pomnika, zamiast człowieka.
              Jest jeszcze jedno rozwiązanie - skoro syn tak to przezywa, możesz przestać popalać.
              • borys314 Re: 27.03.12, 19:31
                > Jest jeszcze jedno rozwiązanie - skoro syn tak to przezywa, możesz przestać popalać.

                Masz rację. Tak byłoby najuczciwiej.
        • fanny Re: papierosy 28.03.12, 03:48
          To palenie po katach to jakas mega hipokryzja jest!

          Uwazaj zeby chec bycia doskonalym ojcem nie przerodzila sie w gre, w ktora z upodobaniem bedziesz gral a syn bedzie siedzial na widowni.

          f.
          • borys314 Re: papierosy 28.03.12, 21:53
            > To palenie po katach to jakas mega hipokryzja jest!
            Tak napisała mi też verdana i obu Wam przyznaję rację. Gdy teraz sobie o tym pomyślałem, to przeraziło mnie, jak szczeniackie jest to zachowanie - ukrywanie się przed synem jak kiedyś przed rodzicami. Cóż mogę powiedzieć: podszedłem do tematu bezmyślnie - i zamierzam to naprawić.

            > Uwazaj zeby chec bycia doskonalym ojcem nie przerodzila sie w gre, w ktora z up
            > odobaniem bedziesz gral a syn bedzie siedzial na widowni.
            To gruba przesada - nie aspiruję do bycia doskonałym ojcem. Nie mam też zadatków na takiego.
    • jkl13 OT 27.03.12, 09:02
      Borys, nie wiem czy wiesz, ale mądry z ciebie facet jest...
      • borys314 Re: 27.03.12, 19:23
        Daleko mi do mądrości, ale dziękuję za ciepłe słowa. smile
    • mantha Re: Co zrobić, gdy nie można być wzorem? 28.03.12, 10:08
      Mysle, ze dziecko naprawde nie chce wiedziec co ojciec czy matka wywijali w mlodosci. nie wyobrazam sobie, ze siadam z corka i ze szczegolami opowiadam jej intymne sceny z mojego zycia. wydaje mi sie, ze wystarczy kilka zgrabnych, ogolnych zdan, tym sposobem dasz synowi znac, ze nie zbywasz go byle czym, ale bez przesady - nie musi sobie ciebie wyobrazac w rozlicznych scenach mesko-damskich, w ogole postawa typu- ojciec i syn to kumple i spowiadaja sie sobie ze wszystkiego to nie jest dobry pomysl, szczegolnie nie powinno to dzialac na linii ojciec=>syn.
      • borys314 Re: 28.03.12, 21:41
        Nie no, naprawdę nie jestem jakimś erotomanem-gawędziarzem! Nikt tu nie mówił o szczegółach. Zresztą podszedłem do tematu bardzo ostrożnie i jeszcze się tu na forum poradziłem, więc chyba nie trzeba od razu sądzić, że syn marzy mi się w roli kumpla, z którym będę dyskutował o moich seksualnych wyczynach.
    • alabama8 Re: Co zrobić, gdy nie można być wzorem? 29.03.12, 12:56
      Upadek z baaardzo wysokiego piedestału może być dla ciebie bolesny, dla syna chyba także.
      Nie sądzisz, że "bycie wzorem" to przereklamowana duperela? Jakim wzorem może być ojciec, który nigdy się nie spił, nie zapalił, nie zgubił w lesie, nie robił głupot jako nastolatek - to nie wzór tylko nudziarz, kryształowo czysty, przeźroczysty gamoń. A przecież to nie prawda!
      Powiedź prawdę - robiłem głupoty jak każdy, popełniałem błędy, dorosłem, zmądrzałem, ty też będziesz robił głupoty - ale ja jestem tu po to żebyś nie wlazł w naprawdę głębokie g...o.
      • borys314 Re: 29.03.12, 19:30
        Dobrze napisane.smile

        Piedestał chyba nie aż tak wysoki, a i mam nadzieję, że rzeczywiście uda mi się go uchronić przed powtórzeniem moich błędów i poważnymi problemami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka