Dodaj do ulubionych

Czas poświęcony dzieciom

28.03.12, 12:28
Ile go poświęcacie? Są tu mamy, które sporo pracują, jak sobie radzicie? Rozmawialam z wychowawczynią mojego zerowkowicza i pani zasugerowała, że powinnam z mlodym pracowac w domu nad motoryką malą, ktorą u mojego synka kiepsko rozwinięta. Przyznaję, spędzam z mlodym malo czasu, właściwie z nim nie pracuję. Owszem, jeżdżę z nim na basen plus zajęcia z muzyki, bo to dziecko lubi. Wieczorem czytam. I na tym koniec. Chyba powinnam po pierwsze zmusic siebie do polubienia zabaw z dzieckiem, po drugie odpuscic prace domowe. Tez tak macie?
Obserwuj wątek
    • joanna35 Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 12:37
      Chyba powinnam po pierwsze zmusic siebie do polubienia z
      > abaw z dzieckiem,

      Nie zmuszaj się, raczej spróbuj znaleźć takie formy aktywności, które będą przyjemne i dla Ciebie i dla synka.
    • triss_merigold6 Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 12:39
      Który zerówkowicz ma rozwiniętą motorykę małą, ręka w górę!
      Jeśli chodzi o powyższe to pilnowałam rysowania tych parszywych szlaczków i pętelek, a potem liter w zeszycie z liniaturą - tyle ile miał syn zadawane do domu, dodatkowo nie. Po początkowych rykach i zniechęceniach wyrobił sobie rękę mniej więcej pod koniec I semestru I klasy, dokładnie w tym samym czasie co inne dzieci.
      Bawię się bardzo sporadycznie, czytam wieczorem dziecku codziennie. Wychodzę z synem do koleżanek z zaprzyjaźnionymi dziećmi, umawiam się na placach zabaw, średnio raz w miesiącu idziemy do teatru na spektakl dla dzieci, odprowadzam na zajęcia dodatkowe.
      • ledzeppelin3 Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 12:46
        Niestety, nie pocieszę Cię. Moje piecioletnie dzieci sprawnie piszą/pisały, trzylatka robi szlaczki i pisze pierwsze litery. Nie wiem, czy duzo z nimi pracuje, niczego nie robię "bo trzeba" czy na siłę, czy wbrew sobie. Sporo kupuję im książeczek z naklejkami i do kolorowania, mnóstwo kredek, pastele, ciastolinę. W porównaniu z tym, jak żyłuja dzieci mamusie w klasie mojeje najstarszej, nie robię nic.
        • triss_merigold6 Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 12:49
          Bo to dziewczynki. Dziewczynki chętniej siadają i bawią się w szkołę i inne odrabianie lekcji. Od czasów przedszkola mam porównanie preferencji chłopców i dziewczynek, żaden, ale to żaden znajomy chłopiec 4-5-6-latek nie garnął się do rysowania szlaczków - pisali drukowanymi swoje imię, mama/tata i rysowali bitwy potworów.
          • kropkacom Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 13:04
            Szlaczki to dzieci niespecjalnie lubią robić akurat. Nawet córka, która lubi rysować, czy malować nie miała do tego serca smile
          • mama_kotula Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 13:58
            triss_merigold6 napisała:
            > Bo to dziewczynki. Dziewczynki chętniej siadają i bawią się w szkołę i inne odr
            > abianie lekcji. Od czasów przedszkola mam porównanie preferencji chłopców i dzi
            > ewczynek, żaden, ale to żaden znajomy chłopiec 4-5-6-latek nie garnął się do ry
            > sowania szlaczków - pisali drukowanymi swoje imię, mama/tata i rysowali bitwy p
            > otworów.

            O, to to to!
            Szlaczki ni cholery. W zabawie w szkolę mój syn bywa, owszem, nauczycielem - a jego siostra jako uczeń ściuboli szlaczki i rozwiązuje słupki.
            I taki podział ról od 4 roku życia.
            Co najśmieszniejsze, syn pisze o niebo ładniej i staranniej od córki. Być może również dlatego, że córka ma lateralizację skrzyżowaną, jest oburęczna i ma zwiększone napięcie mięśniowe - ale nie ćwiczymy specjalnie, nauczycielka powiedziała, że jedyne co zaleca, to pisanie/kolorowanie z kartką położoną na wykładzinie dywanowej, celem zmniejszenia nacisku ołówka/kredki na papier (jak ciśnie mocno, to robi dziury tongue_out).
        • alfa36 Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 12:57
          Pewnie wiele zależy od zdolności dziecka. Wiem po sobie, bo pamiętam z dokladnością, co do miejsca, jak w zerowce zostalam "w kozie" (inne dzieci wyszly na huśtawki), bo nie potrafilam czytac (inna podstawa programowa byla, dzieci czytaly). W pierwszej klasie czytalam plynnie. Potem też sobie radzilam, ale też i ambitna i pracowita zawsze bylam (i ne taka zdolna). Zdaję sobie sprawę, że mało czasu poświęcam, ale póki co więcej go nie znajdę. Celowo teraz, w tym roku szkolnym, zaserwowałam sobie 300 godzinny kurs, na ktorym spędzam całe popoludnia, zeby miec więcej czasu dla dziecka w klasie I. Jak widac, za dobrze nie zrobilam. Popoludniami z mlodym jest mąż i raczej sposobi go do prac remontowych/ ogródkowych ewentualnie zajęcia sportowe lub niecnierobienie. Sama namawiam dziecko do towarzyszenia mi, jak np. lepię pierogi, ale zajmuje go to jakies 5 minut.
    • majowadusza Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 12:49
      Podziwiam mamy, które pracują po 10 godzin jednym ciągiem, wracają do domu, gotują, piorą, sprzątają i jakimś cudem znajdują czas dla dziecka. Szczeze, ja tak nie potrafiłabym.
      I mimo, ze mam pomoc domową która jest u mnie prawie codziennie mam wrażenie, ze po pracy ciągle coś robię i krzatam się po domu.
      Ja łącze zajęcia - czyli idę z psem na spacer i idą ze mną dzieci - mam prawie godzinę na rozmowy.
      Jadę autem z dzieckiem - mamy 15 min. na spokojne obgadanie spraw
      po przedszkolu czy szkole - wspólne zakupy, czas na edukacje co jest zdrowe i ile ma w sobie fosforanów czy glutaminianu sodu
      staram sięz mężem po codzienna " godziną dla rodziny" - tylko myw czwórkę, tylko my bez TV, telefonów,. Gry planszowe, rysowanie.
      kapiemy się razem w wannie - kolejne 15 min. na wygłupy
      • penelopa40 Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 13:12
        pracuję 8,5 godziny nie 10, ale zajmuję się domem jednoosobowo i poświęcam dużo czasu dziecku, w zasadzie całe wieczory i weekendy ...
        sprzątam i robię zakupy raz w tygodniu, w sobotę przed południem, pranie sobota, prasowanie niedziela... gotuję na bieżąco, na szybko... wracam z pracy o 17.00 mniej więcej, robię i jemy obiadokolację, i naprawdę zostaje dużo czasu np. dla dziecka ....sobotnie popołudnia i niedziele też raczej całe dla dziecka... niemniej jednak poza wiadomościami i sporadycznym filmem nie oglądam tv, nie mam żadnego absorbującego hobby, nie uprawiam sportów bo nie mogę... więc powiedzmy mało czasu poświęcam na siebie....
        • papalaya Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 13:20
          no to jesteś cyborgiem...
        • jagoda2 Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 14:57
          U nas podobnie. Córka jest w szkole średnio do 15-16. 3 razy w tygodniu ma zajęcia sportowe po 1,5h. Chodzi spać regularnie ok. 20.30 z wyjątkiem pt i sb). Wolne chwile, których nie ma aż tak wiele, woli spędzać sama bawiąc się lub grając na komputerze - jej wybór. Poza weekendami, wspólnie spędzonego czasu jest jak na lekarstwo, ale chyba wszyscy się do tego przyzwyczailiśmy. W każdym razie córka nie narzeka, to my czasami mamy wyrzuty sumienia.
    • upartamama Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 12:51
      Nie mam na to wiele czasu ale:
      gdy mam pracę w pokoju typu prasowanie to daję dzieciom kredki, pisaki farby i one sobie malują. mają bardzo dużo kolorowanek czasami też drukuję. I widzę, że prawie 4 letniemu synkowi coraz lepiej idzie, jeżeli chodzi o nie wyciąganie za linie i dobór kolorów. Nożyczki kupiłam w ikea i daję do cięcia od drugiego roku życia. radzi sobie tnąc paski z kartek na takie sobie strzępy. Plastelinę też lubią - ja trochę mniej bo muszę im ją zawsze urobić. Poza tym czytamy co wieczór ale prawie te same bajki cały czas. Staram się uczyć ich na pamięć wierszyków co są w przedszkolu (co miesiąc jest wywieszone na tablicy ogłoszeń co dany oddział przerabia). Mamy jakieś gry planszowe ale to rzadko. Puzzle też mamy ale oni je wywalą z pudła a układac muszę ja.

      Za to wciągam ich w różne prace domowe. Idzie mi to wolniej al co tam. Syn ma za zadanie podlewać kwiatki, lubi to robić, jeden mi już zgnił z przelania.

      Nie mam pomysłów na zabawy ale zawsze staram się coś tam z nimi robić np. laleczki z rękawiczek czy samochody z rury od papieru toaletowego. Syn np. wycina papier koloroey (tak jak umie) smaruje go klejem i ja pomagam naklejać.

      I cały czas mi się wydaję, że mało z nimi robię. Nie zawsze mam chęć i czas.

      Dobrze, że założyłaś ten wątek bo sama się zastanawiam ile inne mamy (np. nie pracujące) rzeczywiście spędzają z dziećmi czasu na takich manualnych zabawach.
      • fogito Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 13:06
        upartamama napisała:

        >
        > Dobrze, że założyłaś ten wątek bo sama się zastanawiam ile inne mamy (np. nie p
        > racujące) rzeczywiście spędzają z dziećmi czasu na takich manualnych zabawach.

        Ja nie pracuję zawodowo od wielu lat więc może odpowiem...
        Nie chodzi o siedzenie dziecku nad głową - moim zdaniem - w przypadku zabaw np. z plasteliną czy rysowaniem. Trzeba po prostu dziecku zaproponować coś ciekawego a ono samo to będzie robić. Może mój syn nie jest reprezentatywnym chłopcem, ale on już w wieku 3,5 roku pieknie kaligrafował i robił to sam bez przymusu. Ja po prostu zapewniałam odpowiednie zeszyty do nauki.
        I często też podczas jego rac plastycznych ja zajmowałam się domem i co jakiś czas mówiłam "jakie to piękne" . U nas wystarczyło.
        Plus do tego pomogło przedszkole montessori od 3 roku życia, w którym cała zabawa polega na użyciu rąk i głowy. Nie ma tzw. "normalnych zabawek"
    • kamunyak Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 13:06
      ja pracowałam w różnych godzinach kiedy dzieci były w tym wieku. I jeśli miałam cały dzień, lub popołudnie wolne, czyli co drugi i trzeci dzień, to nie ma zmiłuj, kilka godzin dziennie "bawiłam" się z dziećmi. W zależności od pory roku, albo to były zabawy w domu albo bardziej na powietrzu. Na dworze synowie bardziej zajmowali się sobą, rower, gra w piłkę z kolegami, w zimie sanki. Ale w chłodniejsze dni to po prostu "zmuszali" mnie do zabawy a ja nie miałam serca im odmawiać. Nawet lego z nimi składałam, bawiłam się samochodzikami. Ale nie tylko. Także puzzle, także gry, rysowania, lepienia, jakieś wymyslone przez nich, no, wszystko. Wieczorem obowiązkowo bajka, dopóki nie nauczyli się dobrze czytać sami.
      Niestety, prace domowe zawsze na tym cierpiały. I mój sen także.
      • upartamama Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 13:13
        kamunyak napisała:

        > ja pracowałam w różnych godzinach kiedy dzieci były w tym wieku. I jeśli miałam
        > cały dzień, lub popołudnie wolne, czyli co drugi i trzeci dzień, to nie ma zm
        > iłuj, kilka godzin dziennie "bawiłam" się z dziećmi. W zależności od pory roku,
        > albo to były zabawy w domu albo bardziej na powietrzu. Na dworze synowie bar
        > dziej zajmowali się sobą, rower, gra w piłkę z kolegami, w zimie sanki. Ale w c
        > hłodniejsze dni to po prostu "zmuszali" mnie do zabawy a ja nie miałam serca im
        > odmawiać. Nawet lego z nimi składałam, bawiłam się samochodzikami. Ale nie tyl
        > ko. Także puzzle, także gry, rysowania, lepienia, jakieś wymyslone przez nich,
        > no, wszystko. Wieczorem obowiązkowo bajka, dopóki nie nauczyli się dobrze czyta
        > ć sami.
        > Niestety, prace domowe zawsze na tym cierpiały. I mój sen także.

        Doszłam do wniosku po twoim poście, że nie jest źle. Na dworze jeżdżą na rowerkach czy hulajnogach, ew. jak jest ciepło siedzą w piaskownicy. Ja nie jestem im do tego potrzebna, jednak zerkam czy wszystko jest ok. Tak samo zapewniam materiały i przybory. Nie szczędzę na plastelinę, kredki czy malowanki. Nawet w spadające małpki z nimi gram naprawdę do znudzenia. Nie jest źle. Może na półgłówków nie wyrosną smile

        A tak z drugiej strony - jak dziecko nie lubi rysować czy wycinać to żadną siłą się go nie zmusi. Może być wtedy taki osobnik dobrym sportowcem czy cuś.
        • alfa36 Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 13:27
          upartamama napisała:

          > kamunyak napisała:
          > A tak z drugiej strony - jak dziecko nie lubi rysować czy wycinać to żadną siłą
          > się go nie zmusi. Może być wtedy taki osobnik dobrym sportowcem czy cuś.
          Moje dziecko nie lubi. Owszem, jak go namawiam, żeby na jakis gazetowy konkurs namalował, to maluje, bo generalnie dziecko grzeczne i mamie rzadko odmawia, ale robi to tak, żebym ,brzydko mówiąc, dała mu spokój. Moje dziecię jedynie pięknie spiewa. A wracając do tematu- problemem jestem jeszcze ja... po prostu nie lubię bawic sie z dziecmi, mogę się jedynie do tego zmusic, ewentualnie mogę czytac Tyle, że żeby bylo ciekawiej, to młody woli, jak czyta tata, bo "wolniej mi czyta".
        • kamunyak Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 14:22
          > Doszłam do wniosku po twoim poście, że nie jest źle.

          No, to nie do końca było tak, jak piszesz..
          Napisałam, że na dworze synowie zajmowali się bardziej sobą. Ale nie znaczy, że całkiem i zawsze. W piłkę też zdarzało mi się kopać.
          Rysowalismy razem, podobnie lepilismy razem,, graliśmy razem. To nie była wyłącznie kwestia dostarczenia materiału.
          Synowie zazwyczaj inicjowali zabawę a więc to, na co mieli ochotę. I to oni zawsze wciagali mnie do wspólnych zabaw bo ja zwykle gdzies z tyłu głowy miałam obowiazki domowe. Lekcje odrabiali sami, dla odmiany. Zawsze. Także w zerówce. Ja co najwyżej sprawdzałam.
          Przyznam szczerze, ze nie wyobrażam sobie takiej sytuacji kiedy pracowałabym codziennie np. do 16.00 i zmeczona wracała do domu o 17.00 czy później.
    • papalaya wystarczy mieć dwójkę w zblizonym wieku 28.03.12, 13:25
      i problem Nowoczesnej Matki Polki po pracy przełączającej się w tryb obowiązkowych, nowoczesnych zajęć z dzieckiem, znika

      dzieciaki tłuka się ze sobą na gorze, ja na dole mam czas dla siebie
      • alfa36 papalaya 28.03.12, 13:30
        Na to już za późno. I jakos, jak do młodego dzieci w zbliżonym wieku przychodzą, to biegają tylko z mieczami. Tak, tak, obiecywalam sobie, że żadnych militarnych zabawek, ale co z tego, jak mlody chce byc "żołnierzem, policją, strażakiem albo karetkarzem"wink.
        • papalaya Re: papalaya 28.03.12, 13:34
          to błąd, zabierz miecz, daj mu lalę, postympowo i humanystycznie jest nie wykształcać w tym wieku zachowań dżendyrowych, może dzieciak w przyszłości zechce pójść pójdzie śladem Grodzkiego smile))
        • borys314 Re: alfa 28.03.12, 19:40
          A mnie się udało bez zabawek militarnych. Ale mój chciał pracować w cyrku. wink
      • fogito Re: wystarczy mieć dwójkę w zblizonym wieku 28.03.12, 13:30
        big_grin
      • kropkacom Re: wystarczy mieć dwójkę w zblizonym wieku 28.03.12, 13:31
        Tu chodzi o pracę z dzieckiem, a nie sposób jak pozbyć się małego natręta.
        • upartamama Re: wystarczy mieć dwójkę w zblizonym wieku 28.03.12, 13:37
          ale dużo w tym prawdy bo dzieć młodszy się bardzo podciąga do poziomu starszego. A że starszy bardzo kreatywny jeżeli chodzi o zabawy w stylu "mama zaraz padnie na zawał" no to i pełne ręce roboty mam.
          • kropkacom Re: wystarczy mieć dwójkę w zblizonym wieku 28.03.12, 13:40
            Tak, ale dziecko o rok starsze nie poczyta z bratem/siostrą. Nie zrobi tych szlaczków. Owszem, oblepi ścianę plasteliną i tak dalej. Rodzeństwo to fajna sprawa, ale to nie jest wszystko.
            • upartamama Re: wystarczy mieć dwójkę w zblizonym wieku 28.03.12, 13:44
              oczywiście, że nie wszystko. Absolutnie się z tobą zgadzam. Jeżeli ktoś wychodził przy zakładaniu rodziny tylko z takiego założenia, że dzieci z małą różnicą wieku lepiej się same sobą zajmią to był w błędzie.
              • papalaya Re: wystarczy mieć dwójkę w zblizonym wieku 28.03.12, 13:48
                tu nie chodzi o olanie dzieci,l tylko głupią lansowaną modę, że rodzic po powrocie do domu ma się przestawić na wielogodzinną pracę z dzieckiem, bo "dziecku trzeba zorganizować czas" i mazać szlaczki do ciemnej nocy...
                • kropkacom Re: wystarczy mieć dwójkę w zblizonym wieku 28.03.12, 13:52
                  Ta "moda" ma tez drugą stronę. Tak naprawdę jakby zobaczyć statystyki niewielu rodziców w ogóle czyta dzieciom. Niewielu się z nimi uczy i bawi.
                  • papalaya Re: wystarczy mieć dwójkę w zblizonym wieku 28.03.12, 13:53
                    statystyki Ważnych Urzędów Statycznych są jedynie słuszne i nieomylne na tym forum big_grin
                    • kropkacom Re: wystarczy mieć dwójkę w zblizonym wieku 28.03.12, 13:57
                      No ba... Statystyki są jakie są. Jednak uwypuklają pewne tendencje. Zaraz jeszcze napiszesz: a ze mną mamusia lekcji nie odrabiała. I będzie komplet.
                      • papalaya Re: wystarczy mieć dwójkę w zblizonym wieku 28.03.12, 14:01
                        co innego lekcje i poczytanie do poduszki, co innego presja na poświęcanie dziecku nonstop czasu od powrotu z pracy do ppólnocy
                        • kropkacom Re: wystarczy mieć dwójkę w zblizonym wieku 28.03.12, 14:03
                          Prezentujesz taki "luz" na tym forum i piszesz o jakieś presji? Phi...
                          • papalaya Re: wystarczy mieć dwójkę w zblizonym wieku 28.03.12, 14:10
                            Marzena bała się chodzić na bosaka smile)))
                  • sanrio Re: wystarczy mieć dwójkę w zblizonym wieku 30.03.12, 22:29
                    Niewielu się z nimi uczy i bawi.

                    no i dobrze, rodzice nie są od zabawy. Rodzice mają obowiązki, które MUSZĄ wykonać, bo inaczej cała machina pt.dom i rodzina legnie w gruzach. Dzieci są od zabawy i uważam, że przede wszystkim na tym powinny się skupiać.
                    Co innego nauka. Tu rodzic dostaje kolejny obowiązek jakim jest pomoc dziecku, ale absolutnie przecież nie ma to trwać codziennie po parę godzin. Godzina wspólnej, nauki to i tak jest dużo zwłaszcza jeśli chodzi o szlaczkowanie. Szlaczkował ktoś kiedyś godzinę?
            • asia_i_p Re: wystarczy mieć dwójkę w zblizonym wieku 30.03.12, 20:40
              Jak oblepią w drobne wzorki, to lepsze dla motoryki małej niż szlaczki wink .
      • upartamama Re: wystarczy mieć dwójkę w zblizonym wieku 28.03.12, 13:34
        wiesz, ja mam dzieci nawet bardzo zbliżone wiekiem bo dzieli ich tylko rok i z tego powodu częściej jestem przy nich. Dochodzi jeszcze różnica płci i już bitka gotowa.
        • papalaya Re: wystarczy mieć dwójkę w zblizonym wieku 28.03.12, 13:36
          ja się kochają to się pobiją i im przejdzie, moi się tłuką nonstop, ale bez siebie nie potrafią wytrzymać, a wspólnie tworzą zjednoczony front antyrodzicielski kryjąc siebie nawzajem smile
          • upartamama Re: wystarczy mieć dwójkę w zblizonym wieku 28.03.12, 13:42
            ale są jednopłciowi czy nie?
          • papalaya Re: wystarczy mieć dwójkę w zblizonym wieku 28.03.12, 13:49
            są jednopłciowi, ale u sąsiadów i jednocześnie naszych przyjaciół, dziewczynka z chłopakiem tez się bardzo dobrze dogadują
    • korusiar Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 13:55
      Jestem wyrodną matką wink

      Jeśli nawet mam trochę wolnego czasu to i tak nie lubię bawić się z córkami, nudzi mnie to i drażni.
      Czasami czytam im bajki i wierszyki (ale wolę włączyć pierwsze lub drugie na płycie do słuchania lub dvd do oglądania).
      Lubię chodzić z nimi na spacery i na rowerki.

      1 i/lub 2 razy w tygodniu (wt i/lub czw) zawożę je na zajęcia "twórcze" (czasami biorę w nich udział) lub na zajęcia sportowe (nie biorę w nich udziału).
      W każdą sobotę zawożę na basen, w niedzielę - na hipoterapię. Nie biorę udziału w tych zajęciach, czekam na córki na miejscu.

      Po powrocie do domu bawią się same w ogródku (mają mały plac zabaw).

      Raz na jakiś czas wybieramy się rodzinnie do kina lub teatru, na wycieczkę np. do zoo, z wizytą do rodziny lub znajomych, którzy też mają dzieci.

      Rozmawiamy o tym jak im minął dzień, co będą robiły następnego, podczas jazdy autem, podczas wieczornej kąpieli, podczas posiłków.

      Aha, nie pracuję zawodowo ze względu na niepełnosprawność starszej córki.

      W pn, śr i pt zawożę ją na terapię (czekam tam na nią aż skończy zajęcia, niestety to zmarnowane godziny, mamy zbyt daleko do domu i nie opłaca mi się wracać, że o koszcie paliwa już nie wspomnę), młodszą do przedszkola.
      Wracamy do domu około 17, chwila zabawy na dworze, ćwiczenia korekcyjne (około 30 minut), kolacja, bajka w tv i łóżko.
      We wt i czw obie są w przedszkolu.
      Wracamy do domu około 17, szybka kolacja, powrót na zajęcia twórcze lub sportowe w ośrodku, powrót do domu i łóżko.

      Bardzo je kocham i mam ogromne wyrzuty sumienia, że prawie wogóle nie poświęcam im czasu ale mam też swoje obowiązki w domu, samo się "nie zrobi".
      • kropkacom Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 13:58
        Jesteś samotną matką?
        • korusiar Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 14:04
          Nie, mam męża.
          Niestety jako jedyny, utrzymuje naszą rodzinę (pracuje po kilkanaście godzin na dobę od pn do sb włącznie) więc w domu jest przysłowiowym gościem.
          Jeśli w nd jest w domu (czasami też musi być w pracy, na szczęście rzadko), cały wolny czas poświęca dziewczynkom.
      • alfa36 Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 14:07
        Ja z mlodym jestem, ale nie jest to bycie twórcze. Jestem, bo ok 45 min. spędzamy w samochodzie. Rozmawiamy, śpiewamy, uczymy sie wierszy i teksotw piosenek. Ale potem, jak już jestem , to jest to samo bycie. Mlody gdzies w tle biega, cos ogląda (niestety, mąż leniwiec kanapowiec telewizyjny- ewentualnie non stop pracujący- takie ma odskoki; ostatnio sytuacja zmusila go do tego, że musi częściej z mlodym byc- bo ja jestem na kursie). Układam sobie w głowie, to co piszecie.
      • kanga_roo Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 14:15
        szczerze mówiąc, gdyby mi pani nauczycielka powiedziała, że powinnam z dzieckiem pracować, pewnie kombinowałabym jak to zrobić, żeby się nie narobić. w kwestii motoryki nie mam doświadczenia, mój starszak (lat sześć) jest świetny manualnie, a młodsza go goni. myślę jednak, że odpuściłabym rysowanie drętwych szlaczków, a np wprowadziła rysowanie map skarbów, labiryntów itp ciekawostek. zamiast zabawy plasteliną wymyśliłabym produkcję ozdób wielkanocnych z masy solnej, sklejanie modeli, budowanie z klocków lego (tych małych), gre w bierko czy w małpki. i tak dalej. generalnie postarałabym się znaleźć dziecom zajęcie, które będzie dla nich ciekawe, bo wtedy nie będę musiała stać nad nimi jak cerber.
        nie chodzi o to, że nie lubię spędzać z dziećmi czasu, ale przy pracy zawodowej, dodatkowych zleceniach i prowadzeniu domu wolałabym spędzać ten wspólny czas tak, jak lubię.
        już się boję pierwszej klasy starszaka tongue_out
    • mama_kotula Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 14:06
      alfa36 napisała:
      > Ile go poświęcacie?

      Gram z dziećmi w planszówki, czytam im, chodzimy na geocaching, na basen, poza tym gadamy, gadamy, gadamy, gadamy wtedy, kiedy tylko się da oraz robimy masę craftów, bo ja robię w ramach hobby, a dzieci się podłączają. Czasem gram na gitarze i śpiewamy. I serio, poświęcam dzieciom naprawdę mało czasu, bo dom się sam nie posprząta a kasa się sama nie zarobi. Generalnie wygląda to tak, że dzieci siedzą z nami w pokoju wspólnym i tu się toczy życie. A - ostatnio nie pracuję, bo jestem na urlopie macierzyńskim, ale jak pracowałam, to też w czasie, kiedy dzieci były w szkole, prace domowe razem z dziećmi.

      W kwestii szkoły nie pracuję z dziećmi w ogóle, bo nie widzę potrzeby. Wiedzę pozaszkolną nabywają przy okazji, przez osmozę, podczas codziennych rozmów. Zadania domowe odrabiają się same gdzieś miedzy planszówką a spacerem.

      Nie bawię się w: bitwy bakuganowe, domki z dzidziusiami, proszone herbatki z pluszakami (chyba, że herbatka jest realna i podstawiona mi pod nos, a jeszcze lepiej kawa tongue_out) i w żadne inne udawanki, bo a) nie umiem, b) nie znoszę. Ewentualnie z takiej zabawy, jak tematyka mi podpasuje, robię coś w rodzaju krótkiego LARPa. W temacie petshopów moja aktywność ograniczyła się do udziergania kilkunastu śpiworków i to by było na tyle.
      • papalaya Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 14:12
        w swoim tekście użyłaś tylu niezrozumiałych słów

        popadam w kompleksy, ze nie jestem taka nowoczesna i aptudejt w temacie zabaw dziecięcych
      • upartamama Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 14:24
        mama_kotula napisała:

        > alfa36 napisała:
        > > Ile go poświęcacie?
        >
        > Gram z dziećmi w planszówki, czytam im, chodzimy na geocaching, na basen, poza
        > tym gadamy, gadamy, gadamy, gadamy wtedy, kiedy tylko się da oraz robimy masę c
        > raftów,


        weź mi to proszę przełóż na polski?
        • papalaya Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 14:43
          to gwara z Wielkich Miast i Metropolii big_grin
        • truscaveczka Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 16:26
          lmgtfy.com/?q=geocaching
          lmgtfy.com/?q=crafty
          Zwłaszcza to drugie wydaje mi się funkcjonalne, bo dosłowne tłumaczenie kojarzy się z babcią na bujanym fotelu.
          • mama_kotula Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 16:50
            tiii, Trus, a jest jakiś polski odpowiednik geocachingu?
            • mama_kotula Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 16:52
              mama_kotula napisała:
              > tiii, Trus, a jest jakiś polski odpowiednik geocachingu?

              A już mam. "zabawa w poszukiwanie skarbów za pomocą odbiornika GPS". No więc chodzę z dziećmi szukać skarbów za pomocą odbiornika GPS #facepalm
              • mamapodziomka Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 17:16
                Nie przetlumaczylas dzi-pi-esa.
                • truscaveczka Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 17:33
                  Globalny System Pozycjonowania - może być? <stara się>
              • night_irbis Re: Czas poświęcony dzieciom 30.03.12, 22:04
                Poczytałam - super sprawa z tym geocoachingiem smile Może za rok spróbuję z młodą. Bo na razie moją 4-latkę chyba będzie to średnio interesować. Ja uwielbiam łazić po różnych dziwnych miejscach.... Ale o takiej zabawie nie słyszałam i chętnie wypróbuję smile Dzięki za pomysł!
    • bella_roza Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 14:29
      ale są dwie różne sprawy. jedna to zabawa z dzieckiem w czasie wolnym, druga to obowiązkowe ćwiczenia z jakiś przyczyn konieczne. pierwszego nie robię zbyt często, chocby dlatego że mam dwoje dzieci w zbliżonym wieku i bawią się razem albo mają własne 'projekty'. drugie jeśli jest konieczne to nie ma przebacz, wiem jak jest ciężko po pracy usiąść z niechętnym danym ćwiczeniom dzieckiem (np do rehabilitacji). odpuszczam jedynie jak wiem że i dziecko jest zmęczone bo oprocz szkoły miało dodatkowe zajęcia.
    • 18_lipcowa1 Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 15:16
      Ogólnie sporo bo pracuje 5 godzin dziennie.
      Chodzimy na place zabaw, basen, kulki, nad morze, spacery. Corka chodzi ze mna na zakupy, zabieram ją do kosmetyczki- jak nie mam z kim zostawuc.
      Angazuje ją do prac domowych, tak by sie nie nudzila jak sprzatam czy gotuje.
      Nie znosze sie bawic - dlatego staram sie zalawic to na wszelkie inne spsooby.
    • inguszetia_2006 Re: Czas poświęcony dzieciom 28.03.12, 20:22
      alfa36 napisała:
      Są tu mamy, które sporo pracują, jak sobie radzicie?
      Witam,
      Matematykę sprawdził pół godziny temu mąż, ja odpytałam z niemieckiego (5 minut) i moje dziecię ma teraz godzinę dla siebie, czyli rąbie w kompa;-P Jakoś sobie radzimy, bo nie stawiamy sobie wymagań z kosmosu. Córka musi też czasami się ponudzić, a czasami dać mi pospać godzinkę po pracy, bo jestem stara i zmęczona;-P
      Pzdr.
      Inguszetia
    • borys314 Re: 28.03.12, 20:29
      Dużo mądrych uwag tu padło.

      Ja też uważam, że sposób na wychowanie, wymagający od rodzica zajmowania się dzieckiem w sposób skierowany w 100% na nie, jest niesłuszny. Naprawdę bardziej naturalne jest właśnie angażowanie dziecka w codzienne sprawy - oczywiście nie na zasadzie ciągnięcia za sobą za rękę, ale to też dobra okazja, żeby tłumaczyć mu rzeczywistość i wyrwać z 4 ścian. Kiedy mój syn był mały, chodził ze mną do supermarketu, do urzędu, do warsztatu samochodowego, kupować ubrania i dokąd tylko musiałem iść. To prawda, że nie miałem go z kim zostawić, ale też lubił te wyprawy, zawsze była okazja, żeby pogadać, a ja mu też opowiadałem, dokąd idziemy i po co, często ludzie go zagadywali, to się trochę ośmielił. Dzięki temu jest też teraz ogarnięty, jeśli chodzi o rożne domowe sprawy. Kiedy ja zamieszkałem sam (miałem 19 lat), nie wiedziałem, ile kosztuje masło i jak włączyć pralkę. On wie jedno i drugie i jeszcze więcej.wink

      > Chyba powinnam po pierwsze zmusic siebie do polubienia z
      > abaw z dzieckiem, po drugie odpuscic prace domowe. Tez tak macie?
      Prace domowe to oczywista oczywistość i to trzeba odwalić w pierwszej kolejności. Możesz zajrzeć do wątku o pani do sprzątania.wink

      Ale clue sprawy jest chyba w tym zmuszaniu się do zabaw - nie ma się co zmuszać! Na pewno możesz znaleźć aktywności z synem, które nie będą dla Ciebie przykre, a wręcz przeciwnie. Ja też klasycznych "zabaw z dziećmi" nie lubię, ale lubię się wygłupiać, lubiłem do sufitu podrzucać i inne takie ekwilibrystyki. Poza tym sport - o formę i tak trzeba dbać, a można ten czas spędzić z dzieckiem - piłka, łyżwy, basen. Jasne, że z dzieckiem się tak nie poćwiczy jak samemu, ale z biegiem czasu jest coraz lepiej - a wyrabia to w dziecku dobre nawyki i pozwala spędzić trochę czasu na powietrzu. Nie wiem, czy lubisz takie rzeczy, ale bywały różne "Poranki malucha" w filharmonii, też się dało wytrzymać i nawet jakieś mamy rzeczonych maluchów poznać.wink

      Jeśli chodzi o motorykę, to nie pamiętam żadnych problemów. Syn zaczął pisać w przedszkolu. Ale też od przedszkola uczył się gry na instrumencie - może to mu palce wyćwiczyło? Rozważałaś coś takiego?
      • borys314 errata 28.03.12, 20:37
        > Ale też od przedszkola uczył się gry na instrumencie - może to mu
        > palce wyćwiczyło? Rozważałaś coś takiego?

        Ale zaraz - pisałaś przecież o muzyce! Więc gra i to nie pomaga? Może na perkusji.wink
        • alfa36 nie gra, spiewa 29.03.12, 09:28
          W zeszlym roku chodzil do zerowki muzycznej, to byla raczej rytmika i do tego indywidualnie 15 lekcji gral na pianinie. Nie bardzo lubił grac i odpuściłam, nie zapisalam go do szkoły muzycznej. Fakkt, klawisze w domu są, moglibysmy przypomniec. A perkusja, to chyba dobry pomysł. Po prostu muszę skoncentrować sie na rozwoju jego paluszków. Młody robi ze mną zakupy, czasem cos przepłucze (jak zdarzy mi sie prac ręcznie), umie użyć mopa. Wdrażam go do prac domowych, ale najwyrazniej trzeba więcej czasu poświęcic na konkretne cwiczenia, żeby byl sprawniejszy manualnie. Zresztą fizycznie tez jest mniej sprawny. Owszem biega za piłką, ale jednak biega wolniej niż rowniesnicy, na rowerze nauczyl się jezdzic dopiero w zeszle wakacje, tuż przed 6 urodzinami. Ma natomiast bardzo rozwinięte słownictwo, sporo wie na temat historii Polski (sama musialam się dokształcić, bo nie potrafilam odpowiadac na jego pytania). Teraz czytamy na dobranoc podręcznik historii od 4 klasy. No ale nie tędy droga...
          • borys314 Re: 29.03.12, 19:23
            Z perkusją to był raczej żart. Sprawności palców to szczególnie nie rozwinie, a wy dostalibyście szału.wink Ale pianino to akurat idealny instrument przy takim problemie - w równym stopniu angażuje obie dłonie - tym bardziej, że macie w domu. Może syn byłby teraz wytrwalszy niż rok temu?

            Jeśli chodzi o sprawność fizyczną - to się jeszcze może po prostu zmienić, ale jeśli chcielibyście to jakoś wspomóc, to cóż - uprawiać z nim więcej sportu. Już pływa, więc może tenis? Też ładnie rozwija koordynację.
          • borys314 jeszcze jedno 29.03.12, 19:24
            Skoro lubi śpiewać, to znaczy, że jest muzykalny, więc tym bardziej warto spróbować z instrumentem!
          • an_ni Re: nie gra, spiewa 29.03.12, 22:38
            ciastoline mu kup
            albo zestaw do lepienia z gliny
            albo zestaw majsterkowicza zeby srubki malutkie wkrecal
            nie tylko pisanie cwiczy sie palce
    • edorka1 Re: Czas poświęcony dzieciom 29.03.12, 23:39
      Faktem jest, że warto poświecić trochę czasu i nauczyć dziecko np prawidłowo trzymać ołówek, nożyczki itp.Buty wiązać. Guziki zapinać.Będzie mu łatwiej w szkole i stresu będzie miał mniej.
      Pamiętam pierwsze zebranie w pierwszej klasie i..."teraz pokaże państwu, jak dziecko prawidłowo powinno trzymać ołówek". Znaczna cześć nie umiała. O sznurówkach nie wspomnę...
      • alfa36 Re: Czas poświęcony dzieciom 30.03.12, 10:18
        A ja o perkusji na poważnie... o hałasie nie pmyślałam. Wytrwały w grze na pianinie nie był, dlatego odpusciłam (prostych rzeczy sama go nauczę), by i tak musialam przy nim siedzieć. Teraz myślę również o trąbce , klarnecie, ale to może za jakis czas. Tenis... dzieki za podpowiedź. Podniesiona na duchu jestem. Teraz mamy etap pisanek. No, cóż, ja jednak muszę zaczać myślec nie tylko o tym, zeby mlody był umyty, oprany, zdrowy... Czas na naukę.
        • malwisul Re: Czas poświęcony dzieciom 30.03.12, 20:11
          he he moje dziecko 3,5 roku ostatnio uwielbia zabawę w psa... to znaczy ja jestem psem i biegam na czworaka (aport, jedzenie, picie, poproś piesku, leżec, siad itp.) straszne po prosu bo może bawic się w to bez przerwy uncertain na mojego pecha :-[ ech ostatnio jak jej obiecałam za coś tam nagrodę i że będzie mogła sama wybrac to wybrała najpierw zabawkę a potem jak kupowałyśmy jedzenie dla chomika to ujrzała SMYCZ!!! na mojego pecha.... ech;
          • alfa36 Re: Czas poświęcony dzieciom 30.03.12, 21:54
            Dobre, ale chyba sporo dzieci tak lubi się bawić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka