Dodaj do ulubionych

Napiszcie mi jedno....

13.04.12, 11:45
Z uwagi, że nie chcę być posądzana o to, że się n ad biedną artystką pastwię, zadam pytanie, które nie dotyczy nikogo personalnie, ani żadnej konkretnej sytuacji.
Czy uważacie, że kiedy dziecko jest dorosłe i ma własną rodzinę, to nie ma ono prawa niczego oczekiwać od rodziców w sytuacji, gdy samo służy pomocą? Ja wiem, że na zasadzie dobrowolności, ale to przecież bardzo bliska rodzina, z którą utrzymuje się stałe kontakty, spędza święta. Nie ma prawa się oczekiwać, że matka/ojciec przyjdzie z pomocą, zwłaszcza, gdy się samemu tym rodzicom pomaga.
Oczywiście nie mam tu na myśli rodziców staruszków, schorowanych, itp.
Obserwuj wątek
    • cherry.coke Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 11:50
      O, trzeci watek smile
      Uwazam, ze ma sie prawo - oczekiwac jakiegos kontaktu i pomocy, samemu je oferujac.
      Natomiast jesli sie zdarzy, ze rodzice maja nas gdzies, to milion razy lepiej jest odpepowic sie i zajac czyms konstruktywnym, niz trwac w zlosci, wypominaniu i toksycznym ukladzie.
    • triss_merigold6 Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 11:51
      Moje zdanie znasz, uważam, że ma prawo oczekiwać wsparcia, pomocy, zainteresowania i życzliwości.
    • lilly_about Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 11:53
      "Oczekiwać" to głupie słowo. U mnie w rodzinie nie trzeba niczego oczekiwać, w razie W można liczyc na wsparcie, pomoc itd. I nie wyobrażam sobie, że może byc inaczej.
      • guderianka Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 11:59
        Sądziłam, że może oczekiwac na zasadzie dobrowolności do momentu, w którym moja mama nie wylądowała w szpitalu. Widok jej bladej twarzy, małego nagle ciała w szpitalnym łóżku, worka z krwią (transfuzja) uświadomiły mi, że teraz to mama ma prawo ode mnie oczekiwać a nie ja od niej. Role się odmieniły, teraz to ja czuję się w powinności opieki nad nią i pomagania-nie na odwrót..
    • aquuaa Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 11:58
      pomoc nie jest transakcja wymienna - z zalozenia.

      Jesli komus pomagasz - to nie masz prawa oczekiwac zadnej wzajemnosci.
      Oczywiscie przyjelo sie, ze wypada pomoc odwzajemnic ale Ty pytasz czy mozna oczekiwac (w sensie wymagac) - nie nie mozna.
      Ty takze mozesz zrezygnowac z pomocy, ktora swiadczysz.
      • triss_merigold6 Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 12:01
        Jest. Na tym opiera się altruizm krewniaczy u naczelnych.
        • aquuaa Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 12:07
          triss_merigold6 napisała:
          > Jest. Na tym opiera się altruizm krewniaczy u naczelnych.

          Znaczy jak umyjesz Twojej starszej i zchorowanej babci okna to czego oczekujesz w mysl tego altruizmu?


          • triss_merigold6 Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 12:10
            Pytanie retoryczne, bo nie posiadam babci. Ale niech będzie teoretycznie - pamiętania o istnieniu moich dzieci; życzliwego zapytania co u mnie słychać + nadzieja, że kiedyś mój wnuk umyje mi okno (taka sztafeta pokoleń).
            • aquuaa Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 12:17
              Wybacz triss nie nadazam za Toba smile Wyczuwam kontekst 'interesownosci' ponad logike.
              Sadzilam, ze na zainteresowanie rodzina (w sensie zapytania co slychac) nie trzeba sobie niczym zapracowac.

              No nie przekonasz mnie - pomocy nie mozesz wymagac a co wiecej sama nie jestes obowiazana jej udzielac nikomu. Jesli jednak czujesz, ze komus potrzebna jest pomoc - dzialasz i na tym koniec. MILO jesli kiedys ta osoba takze przyjdzie Ci z pomoca ale musu nie ma.
        • hellulah Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 12:15
          Ja się nie znam, ale czy aby altruizm z definicji nie dotyczy zachowań, które podejmujemy, aby komuś służyć pomocą bez kalkulacji zysków i strat? Pomagamy bez względu na oczekiwaną gratyfikację? (oczywiście, jeśli większość członków społeczności zachowuje się altruistycznie - wcześniej czy później ich pomoc do nas "wróci").

          Czyli umyję okna babci, koniec kropka. Bo czuję miłe ciepełko w środeczku. Nie za pieniądze ani nie dlatego, że liczę na jej pomoc przy wnukach?
          • aquuaa Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 12:19
            hellulah napisała:
            Czyli umyję okna babci, koniec kropka. Bo czuję miłe ciepełko w środeczku.

            Slicznie napisane smile
            • ledzeppelin3 Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 12:48
              aquuaa, psychika ludzka jest tak skonstruowana, że ZAWSZE ale to ZAWSZE pomagając liczymy na wzajemność
              Możesz oczywiście zepchnąć to oczekiwanie w podświadomość, aby czuć się lepszą
              Ale to też jest korzyścią- pomagasz, bo czujesz się przez to lepsza
              Naturalnie, można mieć licealną ufność w dobroć i bezinteresowność świata, to ma nawet, do pewnego momentu, swój urok
              Ale koło czterdziestki przychodzi czas najwyższy na integrację cienia
              • hellulah Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 13:08
                Upraszczasz, zresztą jako i ja uprościłam.

                Pisałam o altruizmie jako czymś, co się wiąże ze stymulowaniem układem nagrody głównie przez samo działanie i jego bezpośredni efekt ("pomogłam babci"), a nie przez oczekiwane zyski ("fajnie, że teraz ona musi mu pomóc").

                Jest jakaś różnica IMHO między " licealną ufnością w dobroć i bezinteresowność świata" (BTW, ja akurat w liceum miałam nieco inne podejście), a kalkulacjami typu "winien i ma" ("Pomogę babci, ale tylko pod warunkiem, że ona zajmie się moim dziubaskiem, jak będę chciała iść do fryzjera", że już nie wspomnę o kalkulacji "Musi się podporządkować i przyjść na urodziny, bo chociaż ojciec mnie olewa i nie dzieli się zyskiem tak, jak bym chciała, to jednak chcę się czuć ważna, zwłaszcza jako matka").

                Owszem, miłe ciepełko w środeczku bierze się z poczucia, że jestem dobrym człowiekiem, a definicja "dobrego człowieka" budowana jest także w opozycji do tego, czym jest dla nas "zły człowiek" (czyli jako człowiek dobry, jestem lepsza od tych złych). Bierze się też z przekonania i poczucia, że ktoś, kogo lubię, czuje się wskutek moich działań miło i bezpiecznie, itd., czyli moje działania mają jakiś sens, ja mam poczucie sprawczości, może nawet i władzy? Oczywiście bierze się także z całego tego genetycznie uwarunkowanego osprzętowania. Mogę sobie nad tym pogdybać w wolnej chwili, na co dzień robię to, co sprawia mi przyjemność, a sprawia mi przyjemność pomaganie tym, których lubię.

              • aquuaa Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 13:09
                ledzeppelin3 napisała:
                > aquuaa, psychika ludzka jest tak skonstruowana, że ZAWSZE ale to ZAWSZE pomagaj
                > ąc liczymy na wzajemność

                alez nikt Ci nie broni liczyc na wzajemnosc i zgadzam sie z Toba w 100% - tyle, ze z tego myslenia zyczeniowego nie moze byc focha jesli tej wzajemnosci nie uswiadczysz - ot co.
                Najwyzej mozesz nastepnym razem nie pomoc w ramach tej wewnetrznej walki z wlasnym ego tongue_out
              • nangaparbat3 Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 19:12
                ledzeppelin3 napisała:

                > aquuaa, psychika ludzka jest tak skonstruowana, że ZAWSZE ale to ZAWSZE pomagaj
                > ąc liczymy na wzajemność

                A Ty skąd takie mądrości czerpiesz?
                • ledzeppelin3 Re: Napiszcie mi jedno.... 15.04.12, 17:55
                  Nanga, nie proszę Cię o uzasadnianie tez, które każesz jako ta Przewodniczaca Rady Starszych w co drugim watku, wiec i ja nie przedłożę przypisów
          • nangaparbat3 Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 19:10
            hellulah napisała:

            > Ja się nie znam, ale czy aby altruizm z definicji nie dotyczy zachowań, które p
            > odejmujemy, aby komuś służyć pomocą bez kalkulacji zysków i strat? Pomagamy bez
            > względu na oczekiwaną gratyfikację?
            >
            > Czyli umyję okna babci, koniec kropka. Bo czuję miłe ciepełko w środeczku.

            I to jest właśnie ta gratyfikacja tongue_out
            • hellulah Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 19:49
              Oj już pisałam wyżej, no wiem, że to jest ta gratyfikacja: pomagam bo lubię, a lubię, bo mi od tego przyjemnie. Ale ja mam wrażenie, może mylne, że w pytaniu nie chodziło o coś w tym stylu, a raczej o "jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie" i o konkretne oczekiwania, no taki barter usług i głasków, ja pomogę, ale w zamian za coś, jak ktoś mi nie pomaga, ja mu nie muszę.
              • nangaparbat3 Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 19:56
                Dodam tylko, ze zdecydowanie wolę obcować z takimi, którym przyjemnie jak komus pomogą (oczywiście wyłaczam pomagaczy na siłę), niz tymi, którym przyjemnie jak się na bliźniego wypną. Wydaje się, że ci pierwsi są też ewolucyjnie bardziej pożądani.
      • katus118 Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 12:02
        Można poprosić o pomoc, wsparcie czy co tam jeszcze.
        Oczekiwać pomocy, wsparcia? Raczej nie. Chyba nawet ,,oczekiwanie'' nie pasuje w stosunku do tych czynów. Znaczy zazwyczaj się to robi bezinteresownie, i się potem nie oczekuje zapłaty. Chociaż to zależy od podejścia danych osób.
    • d.o.s.i.a Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 12:01
      Przeciez do cholery nie o pomoc tu chodzi tylko o wymuszone przyjscie na roczek, ktory koliduje z planami juz poczynionymi przez babcie. Nie o pomoc chodzi tylko o pokazanie babci gdzie jej miejsce i gdzie jej bezczelne hobby i o to, ze ma sie bezwzglednie podporzadkowac "dobru wiekszemu", czyli dzidziusiowi, bo jak nie to corcia odetnie babci fundusze na akwarelki
      Czego Ty naprawde nie widzisz idiotyzmu tej sytuacji????!!!
      Nie kadz tu nikomu wielkimi slowami, pomoca rodzinie, bo w tej sytuacji nie o pomoc zadna chodzi!

      • triss_merigold6 Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 12:04
        Chodzi o wymiar praktyczny zainteresowania.
      • azile.oli Re: dosiu... 13.04.12, 12:40
        Nie wracaj do tamtego wątku, bo to ma niewiele do rzeczy. Po prostu przy okazji pokazały się opinie, że jak rodzic wychowa dziecko, to ma prawo się na nie wypiąć, ponieważ jest dorosłe, mimo, że potrzebuje pomocy.
        To refleksja ogólna. I nie prowokuj mnie tymi akwarelkami, bo nic z tego.
        Ja mam trochę inne wyobrażenie o rodzinie i matką będę do końca moich dni, choćbym została babcią , a nawet prababcią.
        Chodziło mi raczej o postawę : dorosłe dzieci won ze swoimi problemami, teraz ja mam swoje życie.
        I jak tak sięgnę pamięcią wstecz, to powszechne było zjawisko wielopokoleniowej wymiany przysług. Teraz naturalnie życie i świat się zmieniają, ale ja nie wiem, czy na lepsze.
        • d.o.s.i.a Re: dosiu... 13.04.12, 12:45
          > Nie wracaj do tamtego wątku, bo to ma niewiele do rzeczy. Po prostu przy okazj
          > i pokazały się opinie, że jak rodzic wychowa dziecko, to ma prawo się na nie wy
          > piąć, ponieważ jest dorosłe, mimo, że potrzebuje pomocy.

          Oj, ma duzo do rzeczy, bo Twoje pytanie postawione jest w kontekscie tamtego watku i dobrze wiesz, ze nie chodzilo o to, czy rodzic "ma prawo" sie wypiac na dziecko.

          Co to w ogole jest za pytanie. Co to znaczy "ma prawo". Nawet jakby nie mial, to co postulujesz? Kary wiezienia dla tych, ktorzy sie wypinaja? Kazdy robi jak uwaza, jak czuje. Jesli nie chce mu sie pomagac wlasnym dzieciom to jego problem. I problem dzieci. Ale co to znaczy, czy on "ma prawo". No ma prawo. Do wszystkiego ma prawo. Kazdy ma prawo do tego co chce. Ludzie sa WOLNI.
        • cherry.coke Re: dosiu... 13.04.12, 12:49
          A jak w twojej historyjce corka pomaga matce? Tak osobiscie, rodzinnie (nie pisz tylko znowu nic o firmie, bo uklady firmowe sa wylacznie na linii corka-ojciec - to co robi ojciec z pieniedzmi, to jego sprawa). Na pewno musi pomagac intensywnie i regularnie, skoro uwaza za swoje prawo opieke babci nad dzieckiem, dostosowywanie sie do terminow itp.
          • cherry.coke Re: dosiu... 13.04.12, 13:00
            PS. Ze nie szanuje jej zainteresowan i ma jej za zle bycie na utrzymaniu meza to juz wiemy.
            • azile.oli Re: dosiu... 13.04.12, 13:08
              Ależ szanuje jej zainteresowania, a matce ma za złe pozowanie na artystkę z głową w chmurach, a nie bycie na utrzymaniu męża.
              • d.o.s.i.a Re: dosiu... 13.04.12, 13:13
                > Ależ szanuje jej zainteresowania, a matce ma za złe pozowanie na artystkę z gło
                > wą w chmurach,

                Ja pinkole. Naprawde mozna miec komus za zle "pozowanie sie na artystke"? Mam wrazenie, ze dziewczyna, poza dzidziulkiem, nie ma zadnych zainteresowan i zazdrosci, ze ktos je moze miec i ja skreca. W glowie mi sie nie miesci jak mozna miec za zle komus, ze ma hobby.
              • cherry.coke Re: dosiu... 13.04.12, 13:15
                azile.oli napisała:

                > Ależ szanuje jej zainteresowania, a matce ma za złe pozowanie na artystkę z gło
                > wą w chmurach, a nie bycie na utrzymaniu męża.

                Naprawde? To czyje sa zarzuty o niepracowanie w firmie? Corki - czy tylko twoje?
                I jak mozna szanowac czyjes zainteresowania uwazajac je za pozowanie?
                • azile.oli Re: dosiu... 13.04.12, 13:32
                  Można połączyć pasję z życiem rodzinnym i zawodowym. Czyżb y żadna z pracujących mam pasji nie posiadała?
          • azile.oli Re: dosiu... 13.04.12, 13:04
            A wiesz, że aż dziwne, ale pomaga. Załatwia za nią wszelkie sprawy urzędowe, opiekowała się jej matką, a swoją babcią. Tych wszystkich spraw urzędowych oraz terminów opłat dziewczyna pilnuje cały czas, nawet pod koniec ciąży i wkrótce po porodzie.
            Poza tym właściwie nie ma już w czym pomagać stosunkowo młodej, zdrowej kobiecie, której zadaniem jest tylko zrobienie zakupów, a samochodem dysponuje.
            Sprząta pani, która przychodzi 2 razy w tygodniu.
            • cherry.coke Re: dosiu... 13.04.12, 13:13
              I ma czas na te liczne urzedy jej matki (a moze - rodzicow?), ale dla wlasnego dziecka wymaga pomocy?....
              Zauwaz tez, jak nierokujaca artystycznie, bo stara babcia zamienila ci sie w mloda, zdrowa kobiete, jak trzeba przyczepic sie od innej strony big_grin
              • azile.oli Re: dosiu... 13.04.12, 13:29
                Jako, że ojciec pracuje, sprawy urzędowe zostawia żonie, a ta zleca to córce.
                Tak, mimo posiadania małego dziecka dziewczyna potrafi się ogarnąc i wiele spraw załatwić, bo z małą siedzi teściowa.
                Kobieta jest młoda i zdrowa, nawet w tym wieku na debiut artystyczny za późno nie jest. Tylko, że to trwa już parę lat, opinie krytyków letnie raczej i nabywców na jej sztukę nie ma.
                Ale nie o tym miał być ten wątek. Dosia zaczęła. Nie ma sensu wałkować konkretnego przypadku.
                • cherry.coke Re: dosiu... 13.04.12, 13:37
                  Dlaczego? Co zaszkodzi kolejnych sto nielogicznych postow, ze wejscie w biznes rodzinny to takie straszne nieszczescie (ale siedzimy w nim dalej), dziadek miesza w finansach i zlewa urodziny, wszyscy wszystkim maja za zle po cichu, ale to babcia, babcia jest ZUA - bo nie kloci sie o opieke nad wnukiem z tesciowa big_grin

                  I ty bys byla zupelnie inna babcia. Jeszcze nie jestes, ale na pewno bedziesz lepsza. Nie zaniedbasz ani wnuczka, ani firmy, ani dzieci, ani zainteresowan. I nikt nigdy nie bedzie mial ci niczego za zle big_grin
                  • myga Re: dosiu... 13.04.12, 13:48
                    > I ty bys byla zupelnie inna babcia. Jeszcze nie jestes, ale na pewno bedziesz l
                    > epsza. Nie zaniedbasz ani wnuczka, ani firmy, ani dzieci, ani zainteresowan. I
                    > nikt nigdy nie bedzie mial ci niczego za zle big_grin
                    -------
                    Bo ona, czyli azile jest idealem. I ma pretensje do wszystkich, ktorzy tym idealem nie sa:
                    cyt.
                    "Ja z pomocy mojej matki nie korzystałam, ale wiem, że nigdy by mi jej nie odmówiła. A nie jest ideałem i wiele mam jej do zarzucenia, ale nie to, żeby się ode mnie odwróciła."
                    Czyli pomocy by nie odmowila i by sie nie odwrocila, ale idealem nie jest, wiec pretensje ma.
                    To jakis koszmarny babsztyl, ta azila.
                    • iwles Re: dosiu... 13.04.12, 13:51

                      jakie pretensje ma ?
                      • myga Re: dosiu... 13.04.12, 13:53
                        > jakie pretensje ma ?
                        --------
                        tego nie napisala, jakie, ale ma duzo, bo mama nie jest idealem. To byl cytat.
                • d.o.s.i.a Re: dosiu... 13.04.12, 13:40
                  > Kobieta jest młoda i zdrowa, nawet w tym wieku na debiut artystyczny za późno
                  > nie jest. Tylko, że to trwa już parę lat, opinie krytyków letnie raczej i nabyw
                  > ców na jej sztukę nie ma.

                  NO I CO Z TEGO???!!!
                  Uwazasz, ze hobby wolno miec tylko wtedy jak jest sie zajebiscie w tym dobrym?
                  • cherry.coke Re: dosiu... 13.04.12, 13:42
                    Kase trzeba tluc. Tylko wtedy to nie hobby, a zawod.
    • yenna_m Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 12:07
      przepraszam, ale d*py problem

      jakby trudno było usiąść do stołu i pogadać i poszukać rozwiązania problemu...
      • yenna_m Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 12:13
        miało być: z dupy
    • peggy_su Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 12:11
      Żle zadane pytanie. Oczekiwać sobie możemy i zwykle oczekujemy jakiejś wzajemności. Tylko nie należy zapominać że ta wzajemność, to ciągle nie jest niczyj obowiązek a jedynie dobra wola.
      Pomagam i wspieram mojego męża. Oczywiście, że liczę na wzajemność. Ale jeśli którymś razem nie zachce mu się po mnie przyjechać, albo gdzieś ze mną wyjść, to nie strzelę focha. Liczę na jego pomoc, ale nie jest opisane żadnym prawem kiedy i jak on musi mi pomagać.

      A Ty przestan sie czepiac babci. Bo Twojha pomoc dla niej to żadna pomoc tylko jak widać wypłacana pensja i świadczenia których od niej oczekujesz.
    • jowita771 Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 12:20
      Ma prawo oczekiwać, jeśli samo pomaga. Uważam też, że ma prawo oczekiwać, jeśli rodzice dostawali taka samą pomoc od swoich rodziców.
      • kropkacom Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 12:28
        > jeśli rodzice dostawali taka samą pomoc od swoich rodziców.

        A co jeśli sami korzystali z pomocy (pewnie nadmiernej), bo jeśli chodzi o rodzinę (swoje dzieci) nie czuli bluesa? Bywa. I najczęściej tacy ludzie nie będąc "dobrymi" rodzicami nie będą też "dobrymi" dziadkami.

        Pomoc i zainteresowanie dla starych rodziców to w naszej kulturze obowiązek. Absolutnie nie wymaga wzajemności. Niestety.
        • jowita771 Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 12:45
          Jeśli nie czują bluesa, to ja bym się czuła zwolniona z ewentualnej opieki nad nimi. Do domu spokojnej starości, ja nie muszę zmieniać pieluch na pomarszczonej dupie. Nie czuję bluesa.
    • sarling Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 12:27
      Dopiero na tym forum dowiedziałam się, że wszyscy w mojej rodzinie mają postawę roszczeniową tongue_out
      U nas nikt nie oczekuje - po prostu jesteśmy pewni, że jeśli ktokolwiek będzie czegoś potrzebować - możemy na siebie liczyć.
    • salma75 Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 12:32
      Oczekiwać sobie możesz. Zgłaszać głośno pretensje już niekoniecznie. To dobra wola rodziców czy Ci pomagają. Ty również dobrowolnie im pomagasz. Nie możesz wymagać czegoś w zamian.

      Weź Ty dziewczę siądź z tą matką i rozmów się z nią, bo żółć cię zalewa.
      • kropkacom Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 12:35
        > Ty również dobrowolnie im pomagasz.

        Dobre big_grin
      • azile.oli Re: Salma... 13.04.12, 12:54
        A Ty się naucz czytać ze zrozumieniem. To nie o moją matkę chodziło.
        A jak do swojej mam pretensje, to jej mówię. Ja z pomocy mojej matki nie korzystałam, ale wiem, że nigdy by mi jej nie odmówiła. A nie jest ideałem i wiele mam jej do zarzucenia, ale nie to, żeby się ode mnie odwróciła.
        • salma75 Re: Salma... 13.04.12, 13:03
          Dobszz... Już się tak nie strosz, niech Ci będzie - matka koleżanki smile.
    • iwles Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 12:33

      oczywiście, że ma prawo oczekiwać, co przejawia się tym, że nie ma wewnętrznej blokady przy proszeniu o tę pomoc, bo wie, że druga strona nie obrazi się o to, że ktoś śmiał ją o cokolwiek poprosić, a ona ma przecież tyle dużo wazniejszych dla siebie spraw.

      Jeżeli rodzice poproszą mnie o pomoc, to staram się ustawić swoje sprawy tak, by im pomóc. Czasami nawet kosztem zrezygnowania z czegoś. Działa to w obie strony, dlatego śmiało mogę też ich poprosić, bo wiemy, że jeżeli któreś odmawia, to znaczy, że naprawdę nie może i nie da rady.
      • ledzeppelin3 Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 12:44
        Ma prawo oczekiwać, dlaczego nie?
      • azile.oli Re: Oj, jasne... 13.04.12, 13:22
        Mnie się też zdarza odmówić i mojej matce również, ale wszystko zależy od priorytetu sprawy, od tego, czy nie poprosiłam/zostałam poproszona w ostatniej chwili.
        Nie lekceważę spraw opiekuńczo zdrowotnych, jak nie mogę osobiście, staram się załatwić kogoś innego do pomocy. Moja matka jest w stanie zrezygnować z największej atrakcji , czy nawet z wizyty u lekarza, gdybym ją poprosiła o coś naprawdę ważnego.
        Zresztą, ja od razu mówię, czy sprawa pilna i pytam o jej plany. Jak miała coś istotnego, a ja jakoś sobie poradzę, to nie korzystam z pomocy.
        Jak jest moją ostatnią deską ratunku, to tylko troska o jej zdrowie by mnie powstrzymała.
        W zasadzie bardzo niewiele korzystam z pomocy matki, ale wiem, że mogę na nią liczyć.
        • d.o.s.i.a Re: Oj, jasne... 13.04.12, 13:28
          Zamiast bic piane podaj konkretny przyklad kiedy to corka poprosila o cos matke, a ta odmowila.
          • iwles Re: Oj, jasne... 13.04.12, 13:30

            w tamtym wątku było, tutaj wątek o czyms innym jest. Wróć Dosia tam i przeczytaj jeszcze raz, bo chyba czytałaś wybiórczo.
            • d.o.s.i.a Re: Oj, jasne... 13.04.12, 13:41
              w tamtym watku bylo o dzidziulku i jego roczku.
              • iwles Re: Oj, jasne... 13.04.12, 13:42

                widać jednak nie czytałaś go dokładnie, a dyskutowałaś bardzo obficie.
                • myga Re: Oj, jasne... 13.04.12, 13:51
                  > widać jednak nie czytałaś go dokładnie, a dyskutowałaś bardzo obficie.
                  --------
                  a moze wlasnie bardzo dokladnie, i wyczytala wiecej niz ty?
    • anorektycznazdzira Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 18:55
      Ma prawo. Dla mnie yematkowy trynd, żeby na WSZYSTKO odpowiadać, że "nie musi" nie oznacza, że wybranie opcji "nie muszę, wiec nie pomagam" jest w porządku. Dla mnie nie jest, dla mnie rodzina ma znaczenie także po ukończeniu 18 rż.
    • nangaparbat3 Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 19:19
      Łomatko, jak widze że córka (dorosła) nie wyrabia z czymś, a mam wolne moce, pomogę bez proszenia.
      Jak widzę, że jest bardzo źle, stanę na głowie, żeby pomóc.
      W drugą stronę działa tak samo.
      Bez rozliczania.
      Pomyślałam sobie, że może ta pani artystka ma taki problem jak Atowłaśnieja, i kiedy wreszcie dzieci są dorosłe, chce byc wolna.
      • azile.oli Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 19:33
        Właśnie o tego typu opinię mi chodziło. Miło mi, że ktoś też uważa, że jak dziecię dorosłe potrzebuje pomocy, to się do niej garnę. Oczywiście w drugą stronę to też działa.
        Ale jakoś na ematce często pojawiają się głosy, że matka nic nie musi. Pewnie, że nie musi, ale ja myślę raczej o ludzkich odruchach.
        A co do tamtej pani - ona chyba nie miała problemu z córkami i dziećmi ogólnie (vide bratanica), ale może nie potrafi się zaakceptować w roli babci. Jest to jak najbardziej możliwe.
        • nangaparbat3 Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 19:53
          To jeszcze dodam, że moja mama staruszka też nam pomaga, teraz na przykład, kiedy wszystkie 3 jesteśmy chore (ja, córka, psa), ratuje nam życie po prostu. I daje jej to, poza wszystkim innym, poczucie sprawczości, mocy, wydaje mi się, że dla naprawdę starej osoby to nie do przecenienia.
    • brak.polskich.liter Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 19:33
      Jesli oferuje komus pomoc, wsparcie i co tam jeszcze i ktos z tej pomocy korzysta, to owszem - mam prawo oczekiwac od tej osoby pomocy i wsparcia w razie potrzeby. I byloby mi cholernie przykro oraz poczulabym sie, jak frajer-pompka, gdyby w takiej sytuacji beneficjent mojej pomocy pokazal mi gest Kozakiewicza.

      Poniewaz jednak nie zwyklam inwestowac jednostronnie, to sadze, ze wielokrotnych bisow zawiedzionych oczekiwan by nie bylo. Po prostu kilkukrotne olanie mnie w potrzebie niosloby konsekwencje w postaci wstrzymania mojej dalszej pomocy osobie olewajacej.

      Etap bycia Mila Dziewczyna (tj. pozwalajacym sie rolowac usmiechnietym popychadlem) mam juz za soba i nie, nie bylo to doswiadczenie, ktore mi sie spodobalo.
      • martishia7 Re: Napiszcie mi jedno.... 13.04.12, 19:52
        O bardzo ładnie napisane.
        Można oczekiwać, ale nie da się wymagać, to nie roszczenie ani dług. Jedyne co można zrobić, to w razie braku wzajemności, samemu odpuścić, żeby nie czuć się jak ostatni frajer.
      • nangaparbat3 Re: Napiszcie mi jedno.... 15.04.12, 16:54
        Przykre, że przeszłaś w życiu przez etap "popychadła, pozawalającego się rolować", nie mogę jednak nie odnieść wrażenia, że przeszłaś od skrajności w skrajność, skoro o ludziach, którym pomogłaś, myślisz "beneficjent".
    • selavi2 muszę, bo się uduszę ;-) 15.04.12, 16:11
      W mojej opinii to podstawowym problemem młodych z tamtego wątku jest kompletny brak asertywności.
      1. Pozwala się ojcu brać pieniądze w nieadekwatnych do obrotów i potrzeb firmy kwotach co jest działaniem na szkodę firmy, którą prowadzi ktoś inny. I tego nie jestem w stanie zrozumieć. Bo rozumiem to, że ten ojciec czyli dziadek dzieli się tą kasą ze swoją żoną czyli babcią artystką i do tego nic nikomu.
      2. Dziewczyna pozwala bez szemrania matce czyli babci artystce wykorzystywać się i zwalać na siebie wszystkie obowiązki i ani piśnie, tylko jeździ, płaci ,choć ryje nosem w końcówce ciąży itp. i pielęgnuje swoje żale. No sorry, ma mamę, jaką ma czyli wykorzystującą wszystkich, zeby wygodnie żyć. Dziwne? Nie. Układ hula jak się patrzy. Pozwalają się wykorzystywać - to ich problem. Dziewczyna pewnie już od dziecka pełniła rolę opiekuńczą i wyręczającą wobec mamy. A teraz choć jest dorosła, to nie jest w stanie zrobić nic,bo cały czas pielęgnuje w sobie złudną nadzieję, ze jej matka zacznie być dla niej wreszcie matką, albo chociaż babcią dla wnuczki. Jest jej trudno przyjąć bolesną i niechcianą prawdę o matce, wiec woli się łudzić i żyć w żalu, zamiast odciąć od matki i zająć swoim życiem zamiast matki życiem. Boi się focha matki i utraty nadziei na dobre układy między nimi. Ale tych dobrych układów nie będzie, a ona sama będzie się spalać w żalu i rozgoryczeniu oraz niespełnionych oczekiwaniach.
      A babcia ma prawo być jaka jest. Zresztą WSZYSCY jej w tym pomagają.
    • nabakier Re: Napiszcie mi jedno.... 15.04.12, 16:57
      Ma prawo.
      • nabakier Re: Napiszcie mi jedno.... 15.04.12, 17:02
        Nie doczytałam, że to o tej artystce. Ło rety, przestańta ludzie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka