Dodaj do ulubionych

Granice intymności

14.04.12, 00:45
Wyczytałam właśnie w jednym wątku, ze komuś nie przeszkadza wspólne z rodziną przebywanie w toalecie. I oczami wyobraźni zobaczyłam taką scenę : ona na kibelku, ona obok i gwarzą sobie o literaturze. I...plum...
W wannie owszem - mogę leżeć i konwersować i to bywa fajne - ale w toalecie stanowczo NIE!
Zastanawiam się, jakie są granice intymności w związku i w rodzinie???


.
Obserwuj wątek
    • marghe_72 Re: Granice intymności 14.04.12, 00:48
      edorka1 napisała:

      > Wyczytałam właśnie w jednym wątku, ze komuś nie przeszkadza wspólne z rodziną p
      > rzebywanie w toalecie. I oczami wyobraźni zobaczyłam taką scenę : ona na kibelk
      > u, ona obok i gwarzą sobie o literaturze. I...plum...
      > W wannie owszem - mogę leżeć i konwersować i to bywa fajne - ale w toalecie sta
      > nowczo NIE!
      > Zastanawiam się, jakie są granice intymności w związku i w rodzinie???
      >
      >
      > .
      Nie moja sprawa kto co robi w toalecie i w jakich konfiguracjach.
    • malwa51 Re: Granice intymności 14.04.12, 01:56
      Bo pewnie od jednostki zalezy big_grin
      • paliwodaj Re: Granice intymności 14.04.12, 04:11
        na "malym dziecku" byl taki watek o intymnosci przy dziecku, zalatwianiu potrzeb fozjologicznych przy dziecku i wszystkie matki, jak jedna, twierdzily ze one tak, kupe robia w obecnosci dziecko, bo dziecko ma leki separacyjne, a jak nawet ich nie ma to i tak siedzi w tym czasie na kolanach matki, albo bawi sie obok.
        Wiec jak widac, takie zalatwianie sie rodzinne jest dzis w modzie. Jak mniemam ojciec tez przemyka pomiedzy dzieckiem ,a matka na sedesie, no bo to przeciez normalne i te wrazenia wechowe i dzwiekowe, wszystko normalka i postep. A kto tak nie robi to zacofany i patologia, bo jak to mozna sie wstydzic przy dziecku i mezu.
        • paartycja Re: Granice intymności 14.04.12, 07:36
          paliwodaj napisała:

          > na "malym dziecku" byl taki watek o intymnosci przy dziecku, zalatwianiu potrze
          > b fozjologicznych przy dziecku i wszystkie matki, jak jedna, twierdzily ze one
          > tak, kupe robia w obecnosci dziecko, bo dziecko ma leki separacyjne, a jak nawe
          > t ich nie ma to i tak siedzi w tym czasie na kolanach matki, albo bawi sie obo
          > k.
          > Wiec jak widac, takie zalatwianie sie rodzinne jest dzis w modzie. Jak mniemam
          > ojciec tez przemyka pomiedzy dzieckiem ,a matka na sedesie, no bo to przeciez n
          > ormalne i te wrazenia wechowe i dzwiekowe, wszystko normalka i postep. A kto ta
          > k nie robi to zacofany i patologia, bo jak to mozna sie wstydzic przy dziecku i
          > mezu.

          no ja pamiętam tan watek,zwłaszcza,ze dowiedziałam się z niego,że jestem ciemna,zacofana i zwyczajnie nienowoczesna bo nie robię kupy przy innych,toaleta jest tylko dla mnie a nie całego towarzystwa i przecież to takie ludzkie tongue_out
        • edorka1 Re: Granice intymności 14.04.12, 16:13
          No tak.
          To już mnie nic nie dziwi.
          Mam dzieci i przy żadnym nie praktykowałam takich zachowań. Nie wrzeszczały. Generalnie nie rozumiem, dlaczego dziecko ma wrzeszczeć gdy mamusia siusia. Jakie lęki separacyjne?

        • jowita771 Re: Granice intymności 14.04.12, 23:12
          Ostrzegaj babo, zakrztusiłam się, jak wyobraziłam sobie, jak matka robi kupę trzymając dziecię na kolanach.
          Moje mnie chyba nie kochają, spokojnie mogę korzystać z kibelka, ba, nawet wykąpać się.
          No i do pracy chodzę na 12 godzin, takie mocno kochające dziecko by się zapłakało z tęsknoty.
    • drinkit Re: Granice intymności 14.04.12, 04:32
      Każdy ma chyba swoje granice.
      Dla mnie nie do pomyślenia są: bekanie, puszczanie bąków przy drugiej osobie, korzystanie z toalety, obcinanie paznokci czy inne prace rolne. Tego się wzajemnie trzymamy w związku i nie wyobrażam sobie żeby było inaczej.
      • tyggrysio Re: Granice intymności 14.04.12, 11:50
        Dla mnie bekanie tez było nie do pomyślenia. Ale od 2 miesięcy pracuję z Chińczykiem, który nie dość, że beka w biurze i przy jedzeniu, to jeszcze zdarza mu się beknąć w czasie rozmowy. Da się przyzwyczaić wink
    • kropkacom Re: Granice intymności 14.04.12, 07:42
      W ostatnim How I Met Your Mother Barney codziennie (deszcz, nie deszcz) wychodzi przed dom, gdzie mieszka: chwile stoi na progu, a potem szeroko się uśmiecha i wraca do środka. Okazuje się, że w tym samym czasie na patio wychodzi dziewczyna z którą mieszka. Co robią?
      • azile.oli Re: Granice intymności 14.04.12, 08:14
        Nie wiem, może puszczają bąki?
        • azile.oli Re: Granice intymności 14.04.12, 08:20
          Dla mnie korzystanie z toalety jest momentem intymnym. Absolutnie nigdy nie towarzyszył mi przy tej czynności mąż, ani ja nie towarzyszyłam jemu.
          Nigdy nie wpuszczałam też dzieci. Od małego były przyzwyczajone, że nie należy robić larma, gdy dorosły znika za tymi drzwiami. Dzięki temu uniknęłam wrzasków i lęków separacyjnych, bo dziecko od początku zapamiętało taki model zachowania.
          Nie zamykałam się w łazience na klucz (z uwagi na to, że jeśli byłam sama z dziećmi i zamek by się zaciął, to mógłby być problem) i nigdy nie było sytuacji, żeby dziecko mi weszło do środka.
          • kropkacom Re: Granice intymności 14.04.12, 08:24
            Ja nie mam szansy wejść do ubikacji kiedy ktoś inny tam jest big_grin
            • myga Re: Granice intymności 14.04.12, 10:11
              kropkacom napisała:

              > Ja nie mam szansy wejść do ubikacji kiedy ktoś inny tam jest big_grin
              -------
              A co, nie zmiescisz sie?
              • kropkacom Re: Granice intymności 14.04.12, 10:18
                O, wyczuwam złośliwość. No, toaletę mamy malutką big_grin
                • myga Re: Granice intymności 14.04.12, 10:26
                  Tak, zasugerowalam sie zdjeciem z postu moofki, ale faktycznie, ja tez mam 0,5x0,5, tak kiedys sie w PRL budowalo, sorry, tylko odrobina zlosliwosci big_grin
                  • kropkacom Re: Granice intymności 14.04.12, 10:34
                    Kochana, urażona pewnie czymś moofka big_grin Nie wiem o jakim zdjęciu piszesz ale pewnie sobie nieźle ulżyła. big_grin

                    > ja tez mam 0,5x0,5, tak kiedys sie w PRL budowalo

                    Wiesz, wychwalam się w domku jednorodzinnym, gdzie toaleta była połączona z łazienką (wielkości mojej kuchni). Idzie się jednak przyzwyczaić do małego. Męża brat złamał kiedyś nogę i noga poszła w gips. Biedak musiał załatwiać potrzeby przy uchylonych drzwiach u swojej mamy... big_grin
        • kropkacom Re: Granice intymności 14.04.12, 08:23
          Tak, puszczają bąki. big_grin Z czego pod koniec stwierdzają: związek staje się coraz ważniejszy więc nie zamierzają z puszczania bąków robić tabu. Zobaczymy jak będzie dalej big_grin
    • klubgogo Re: Granice intymności 14.04.12, 08:32
      Ani ja, ani mąż nie wchodzimy do toalety, gdy jedno czy drugie korzysta. dziecko nie wchodzi, gdy korzysta tata, ale mnie już dziecka obecność nie przeszkadza.
    • ola33333 Re: Granice intymności 14.04.12, 08:55
      jak im to plum w rozmowie nie przeszkadza, to gdzie problem? smile
    • sarling Re: Granice intymności 14.04.12, 10:00
      O, zdecydowanie zamykam się w toalecie!
      W łazience w sumie też, ale dlatego, że dziecko młodsze wrzuciłoby mi do wanny wyposażenie łazienki.
      Długo miałam problem, żeby załatwiać się poza własnym domem, a wpuszczanie kogokolwiek do toalety jest dla mnie niewyobrażalne - nic bym po prostu nie wycisnęła wink
      • kropkacom Re: Granice intymności 14.04.12, 10:05
        > Długo miałam problem, żeby załatwiać się poza własnym domem,

        Tylko, ze to o czym piszesz to nie intymność a jakiś problem, zaburzenie w kierunku wypróżniania się. Nic fajnego. Znam takie osoby, które muszą tylko u siebie i to wtedy gdy nikogo nie ma w domu. Męczarnia na dłuższą metę.
        • sarling Re: Granice intymności 14.04.12, 10:24
          Dziękuję za diagnozę moich zaburzeń, pozostań przy analizie swoich.
          Niezaspokojona potrzeba intymności wiąże się ze skrępowaniem, rozumiesz?
          • kropkacom Re: Granice intymności 14.04.12, 10:35
            Nie chciałam cię urazić.
            • sarling Re: Granice intymności 14.04.12, 10:46
              OK smile
    • guderianka Re: Granice intymności 14.04.12, 10:04
      Granice każdy wyznacza sam, nie ma przecież zasady którą wedlug której wszyscy odczuwają tak samo wink
      Jeśli chodzi o defekację to mój M mógłby załatwić potrzebę nawet na środku ruchliwej ulicy-i nie czułby żadnego wstydu wink Ja z kolei uważam tę czynnosc za tylko moja , osbistą i prywatną. Toteż podczas onej czynności w moim wykonaniu drzwi muszą byc zamknięte, a podczas wykonania Męża-czasem sobie gadamy-mi to nie przeszkadza wink
    • broceliande Re: Granice intymności 14.04.12, 10:20
      To ja napisałam. no proszę, jaki szokbig_grin
      Tak, tak to wyglada, łącznie z plum.
      Mamy łazienkę z toaletą, więc bywa jedno w wannie, drugie na kibelku, trzecie wpada umyć ręce.
      Więc granic intymności nie ma, albo nikłe.
      • kropkacom Re: Granice intymności 14.04.12, 11:11
        > Więc granic intymności nie ma, albo nikłe.

        Tak mi się skojarzyło (chociaż niekoniecznie w temacie).

        demotywatory.pl/3766123/Mode-na-zarost
    • salma75 Re: Granice intymności 14.04.12, 11:13
      edorka1 napisała:

      > Zastanawiam się, jakie są granice intymności w związku i w rodzinie???


      Ale co? Mamy się teraz tutaj zwierzać?

      To indywidualna podejście rodziny, każdy wyznacza swoje granice, nie ma jednej miarki dla wszystkich.
      • to_ja_tola Re: Granice intymności 14.04.12, 11:20
        no wiesz?Moja szwagierka niejako zmuszona jest do korzystania z toalety nawet przy drzwiach otwartych....Bo jej 3latka drze japę niemiłosiernie....
      • hellulah Re: Granice intymności 14.04.12, 20:17
        > To indywidualna podejście rodziny, każdy wyznacza swoje granice, nie ma jednej
        > miarki dla wszystkich.

        I tę odpowiedź salma75 lubię.
    • marianna72 Re: Granice intymności 14.04.12, 11:29
      edorka1 napisała:

      > Wyczytałam właśnie w jednym wątku, ze komuś nie przeszkadza wspólne z rodziną p
      > rzebywanie w toalecie. I oczami wyobraźni zobaczyłam taką scenę : ona na kibelk
      > u, ona obok i gwarzą sobie o literaturze. I...plum...
      > W wannie owszem - mogę leżeć i konwersować i to bywa fajne - ale w toalecie sta
      > nowczo NIE!
      > Zastanawiam się, jakie są granice intymności w związku i w rodzinie???


      Granice sa takie jakie wytoczy dana rodzina.Chyba tobie do tego kibelka nie wchodza i z toba nie rozmawiaja???
      Jeszcze tego by brakowalo ,zebym ktos we wlasnym domu nie mogl sie zachowywac jak mu sie podoba bo jakas edorka sobie tego nie wyobraza
      >
      >
      > .
      • edorka1 Re: Granice intymności 14.04.12, 15:17
        Nie wyobrażam sobie w odniesieniu do siebie.
        Widać są tacy, którzy lubią takie klimaty smile.
        Ludzie lubią różne rzeczy - kozy z nosa, brud za paznokciami,można też nie zamykać drzwi od toalety. To ostatnie może być trudne jeśli się trzeba mówiąc naukowo ...skupić.
        Dla mnie to jest ciekawostka przyrodnicza, dość zabawna zresztą smile.
    • joanna29 Re: Granice intymności 14.04.12, 12:11
      A czy granice intymności tez bedą jak mąż zonie albo żona mężowi albo dzieci rodzicom albo rodzice dorosłym dzieciom? Uważam ze intymnosc musi być ale nie chorobliwa i za wszelką cenę.
      • paliwodaj Re: Granice intymności 14.04.12, 15:50
        >no wiesz?Moja szwagierka niejako zmuszona jest do korzystania z toalety nawet przy ?>drzwiach otwartych....Bo jej 3latka drze japę niemiłosiernie....
        bez przesady, podrze jape 2 miesiace i wkoncu jej sie znudzi
        • katus118 Re: Granice intymności 14.04.12, 16:38
          Nie załatwiłabym się przy obecności innych osób w toalecie. Krępowałoby mnie to. Tak samo jak nie wyobrażam sobie, że miałabym komuś wchodzić. Czynność fizjologiczna czynnością fizjologiczną - ale prowadzenie rozmów w toalecie, tudzież wchodzenie do niej, jak ktoś potrzebe załatwia, to już raczej przegięcie.
          • andaba Re: Granice intymności 14.04.12, 16:44
            Nigdy w życiu nie skorzystałam z toalety przy innej osobie, choćby to było dziecko. Nawet kota wyrzucam smile
            Kąpieli sobie też nie wyobrażam.

            Mogę przy kimś zęby umyć, lata wspólnych umywalni mnie tego nauczyły, a sztucznej szczęki nie mam, jak będę miała, to może zmienię poglądy.
        • to_ja_tola Re: Granice intymności 14.04.12, 23:20
          paliwodaj napisała:

          > >no wiesz?Moja szwagierka niejako zmuszona jest do korzystania z toalety na
          > wet przy ?>drzwiach otwartych....Bo jej 3latka drze japę niemiłosiernie....
          >

          > bez przesady, podrze jape 2 miesiace i wkoncu jej sie znudzi


          No własnie,drze już 3 rokwink
    • grin_korso Re: Granice intymności 14.04.12, 16:51
      To ja się wyłamię.
      Robię przy dziecku, dosyć często. Nawet już nie dlatego, że się drze i wolę go z oka nie spuszczać, ale dlatego, że mi to nie przeszkadza. Siku przy mężu - drobnostka. Praiwe nigdy nie zamykam drzwi do łazienki. Na dwójkę zamykam, bo to wolę w samotności. Jednak są w moim życiu osoby, przy których dwójkę robię bez skrępowania. To moja siostra na przykład.

      I cieszę się, że tak mam. Jak wylądowałam w szpitalu po ciężkim wypadku, a potem przechodziłam długa rehabilitację, to chociaż nie miałam problemu z załatwieniem się przy kimś.
    • nabakier Re: Granice intymności 14.04.12, 20:27
      Kąpiel- tak, mogę przy innych; także prysznice na basenie czy kąpiel nago w morzu.
      WC- sama.
    • adellante12 Re: Granice intymności 14.04.12, 20:30
      Nic tak nie scala więzi rdzinnych jak wspólny klocek.
    • truscaveczka Re: Granice intymności 14.04.12, 22:25
      Nie mam problemu, jeśli chodzi o małe dziecko, zwłaszcza TegowszędobylskiegokaraczanaznanegotakżejakoSyn. Niestety, pozostawiony sam sobie natychmiast popada w poważne tarapaty, jak na przykład rozwiązanie sznurka zabezpieczającego szafkę z koszem na śmieci, wylizanie wieczka po jogurcie i atak duszności plus obrzęk naczyniowo-ruchowy.
    • gupia_rzona Re: Granice intymności 14.04.12, 22:31
      ło rany... kwestia dopasowania! Salma napisała mądrze i jej przybijam pionę
    • rosapulchra-0 Re: Granice intymności 14.04.12, 23:31
      Moje dzieci nie widziały nas nagich. Mnie szczególnie. Nigdy przy nich nie załatwialiśmy potrzeb fizjologicznych i raczej to nie nastąpi. Moje dzieci znają granice intymności, potrafią ich pilnować i ta sprawa zupełnie nie przeszkadza w naszym współżyciu wzajemnym.
      • grin_korso Re: Granice intymności 15.04.12, 08:06
        Nigdy? Nawet podczas porodu? Oczy im zawiązywano?

        Współczuję twym dziecią... Tzn. nie współczuję, jeśli macie opracowany plan na wypadek waszej (rodziców) jakiejkolwiek choroby na starość - pieniądze na pielęgniarki i dom spokojnej starości. I dzieci też to wiedzą i bez skrępowania będą mogły was tam oddać. Nawet po ewentualnym wypadku, kiedy to połamiesz sobie miednicę. Dobrze, że tak wyuczyłaś dzieci, żeby przypadkiem do głowy im nie przyszło, żeby zmienić ci pampersa. Albo chociaż basen pod tyłek podsadzić. Bo to lepiej dla takich dzieci - mają to chociaż z głowy.

        Pisałam to z sarkazmem, ale w sumie to szczere jest. Mam naprawdę nadzieję, że wszyscy ci, którzy nigdy absolutnie przy kimś, nie będą NIGDY w takiej sytuacji, że muszą przy obcych i najbliższych. Bo wtedy naprawdę zaczyna się dramat. Chociaż ty, rosa, to akurat chyba przechodziłaś jakieś operacje, prawda? Więc w sumie wiesz, na czym stoisz.

        Ja widywałam nago moją babcię. I całe szczęście. Kiedy zachorowała na Alzheimera i musiałam ją czasem ubierać, rozbierać, kąpać, podcierać, wysadzać, zmieniać pampersy, wyciągać woskowinę z uszu, obcinać paznokcie i tak dalej, to nie było to dla mnie szokiem. Nie było dla mnie szokiem też to, że robiłam to czasem na spółkę z moim bratem. A jak sama miałam wypadek samochodowy, to z radością witałam mojego ojca w szpitalu, bo przy jego pomocy mogłam załatwić potrzeby fizjologiczne w toalecie. Tylko musiał mnie tam zaprowadzić, pomóc się rozebrać i podtrzymywał w trakcie.

        Czasem ogromnie mnie to dziwi, że ludziom łatwiej obnażyć się przed całkowicie obcymi ludźmi niż przed własną rodziną.
    • sueellen Re: Granice intymności 15.04.12, 01:27
      Nam młoda nie pozwala zamykac żadnych drzwi w tym drzwi od łazienki. Zamkniete drzwi oznaczaja histerię dwulatki, więc nie zamykamy. Wyjatek gdy przychodza goście, ale moj m zaliczył wpadkę gdy nocowala u nas jego siostra. Poszedł rano zaspany do kibelka i zapomniał zamknąc drzwi. Siostra trochę się zdziwiła tongue_out

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka