Dodaj do ulubionych

do mam wierzących / refleksje

27.04.12, 09:53
córka idzie teraz do komuni.
Jest naprawdę kochanym, cudownym dzieckiem. I mamy " problem" bo ona nie ma grzechów. Jest dzieckiem dobrym które nie ma złych myśli. Potafi się świetnie kontrolować, zawsze stara się znaleźć dobre rozwiązanie, nie chce robić innym przykrości, itp - nie ma się do czego przyczepić. Jest brat z którym czasami ma konflikt ale nie widzę w tym żadnego grzechu - dzieci mają problem więc starają się go rozwiązać i czasami dochodzi do płaczu dziecka które czuje się pokrzywdzone.
Znalazłyśmy jeden grzech - otóż ciężko jest jej wstać rano więc uznałą to za lenistwo.

I qrcze, tak sobię myslę ze córka mogłaby stworzyć całą listą dobrych uczynków, pomysłów które powodują dobro, itp. Ale tgo Kościół nie wymaga od nas. W Kościele mamy klęczeć, bić się w pierś i żałować. Ale za co do cholery żałować ? jak to wytłumaczyć dziecku ??
Obserwuj wątek
    • anel_ma Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 09:55
      to może księdza o to zapytaj
      na religii jej nie wytłumaczyli?
      • chipsi Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 10:03
        Żeby usłyszeć dobre wytłumaczenie czegokolwiek na religii trzeba mieć szczęście graniczące ze spotkaniem Yeti smile Można spróbować.
        Faktycznie szukanie grzechów na siłę mija się z celem, ale cóż trzeba to trzeba. W sumie skoro bratu zdarzało się przez nią płakać, nawet gdy nie chciała mu sprawiać przykrości to jednak postąpiła niewłaściwe. Wiem wiem, naciągane.
        Zastanawiam się czym naprawdę takie dziecko może nagrzeszyć. Wg kościoła całkiem małym dzieciom nie potrzebną msza pogrzebowa (przepraszam za porównanie) bo dzieci nie grzeszą, to jak to się ma do tych nieco tylko starszych?
      • jowita771 Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 10:14
        Racja, zapytaj księdza, ksiądz zaraz Ci znajdzie grzech - pychę. To niemożliwe, żeby nie mieć grzechów, a jeśli twierdzisz, że ty nie masz, to popełniasz grzech pychy. Założymy się, że tak będzie?
    • antyideal Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 09:58
      Grzesznik w wieku lat 9, smiechu warte.
    • joxanna Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 10:06
      jak rasowa ematka zarzuciłabym, że skoro nie ma złych myśli, to
      a) ma, tylko Ty nie masz kontaktu ze swoim dzieckiem i nic o tym nie wiesz
      b) powinnaś zaniepokoić się, że nie jest wystarczająco rozwinięta emocjonalnie - bo takie uczucia jak nienawiść, złość itp to już powinna odczuwać, idź do psychologa (Ty, bo to Ty jesteś złą matką)
      c) jest dziwna, bo chociaż powinna zacząć interesować się seksem - albo to Ty ją ograniczasz (nie rozmawiasz, ukrywasz przed nią filmy, internet, itp))

      Ale ponieważ mam też drugą stronę - normalnej matki - to powiem tylko, żebyś się cieszyła fajnym dzieckiemsmile. Może odpuść sobie jedną mszę w niedzilę, żeby miała z czego się spowiadać?smile
      • majowadusza Joxano 27.04.12, 10:10
        Brawo, za obserwację ematki smile

        Nie jestem praktykująca i w moim przekonaniu nie chodzenie do kościoła nie jest grzechem. Tym bardziej, jeśli moje dziecko mnie prosi, ze chce iść do Kościoł, to odpowiadam, ze niedziele mamy zajętą ( towarzysko, spacerowo, wycieczkowo, itp ... ) więc to mój " grzech" a nie córki.
        Córka jeszczenie zaczęła się interesować sexem więc póki jeszcze to ją nie zawstydza opowiedziałam jej ze szczegółami na czym ta ' nieczystość " polega. Przyjęła do wiadomości.
        Nagość, seks małżeński to raczej nie jest grzech, prawda ?
        • ewcia1980 Re: Joxano 27.04.12, 11:31


          majowadusza napisała:
          > Nie jestem praktykująca i w moim przekonaniu nie chodzenie do kościoła nie jest
          > grzechem.

          Ładne smile - w twoim przekonaniu.
          Więc wcale się nie dziwie, że nie możesz znaleźć nic z czego powinno spowiadać się dziecko.
          Bo skoro nie chodzenie do kościoła w twoim przekonaniu nie jest grzechem to taka "pierdółka" jak np kłótnia z rodzeństwem tym bardziej nie będzie.
          beatulek podała poniżej listę "grzeszków" dzieci wiec nie będę się powtarzać.

          a tak OT - skoro sama jesteś niepraktykująca to po co posyłasz dziecko do komunii??




        • toxicity1 Re: Joxano 27.04.12, 11:50
          majowadusza napisała:

          >
          > Nie jestem praktykująca i w moim przekonaniu nie chodzenie do kościoła nie jest
          > grzechem. Tym bardziej, jeśli moje dziecko mnie prosi, ze chce iść do Kościoł
          > , to odpowiadam, ze niedziele mamy zajętą ( towarzysko, spacerowo, wycieczkowo,
          > itp ... ) więc to mój " grzech" a nie córki.

          Czy naprawdę jest Ci potrzebna ta szopka z Komunią?
          Nie jestes praktykująca, więc nie jesteś katoliczką - po kiego mącisz dziecku w głowie?
          • chipsi Re: Joxano 27.04.12, 12:42
            Może mąż wierzący, może dziecko bardzo chce. W końcu dziecko przystępuje do komunii, nie matka.
            • beatulek Re: Joxano 27.04.12, 13:00
              chipsi napisała:

              > Może mąż wierzący,

              Raczej mało wierzący jeśli nie zadbał o tak podstawową sprawę jak niedzielna msza dla dziecka, które ma przyjąć sakrament. Nie mówiąc już o tym, że jak wierzący to sam (dla siebie a nie dziecka) powinien w niedzielę i święta we mszy uczestniczyć.

              może dziecko bardzo chce. W końcu dziecko przystępuje do kom
              > unii, nie matka.
              hm....gdyby wiarę brać tak na serio nie jak tradycję - to tutaj nie ma tolerancji. Przecież chodzi o Życie Wieczne to więcej niż zdrowie w życiu doczesnym. Wiarę przekazują dzieciom rodzice. Tak jak nie ma dyskusji u lekarza tak tym bardziej nie powinno być dyskusji w sprawach takich jak wiara. Ale tego się nie robi gdy dziecko ma lat 9. Od małego się uczy w co wierzą rodzice i dlaczego lub, że nie wierzą i dlaczego. Gdyby moje dziecko wierzyło, że gargamel jest potężnym czarodziejem i trzeba w życiu robić to co się gargamelowi podoba to robiłabym wszystko, żeby dziecku gargamela z głowy wybić. Dlaczego więc osoby, które są przekonane, że Boga nie ma, ze po śmierci tylko do piachu pozwalają swoim dzieciom na to by w imię "wolności" wierzyły w jakieś bzdury według których ustawiają sobie wartości w życiu. Kilkulatki dlatego mają opiekunów prawnych by ci byli dla nich głosem rozsądku, uczenia zasad. Wychowanie to nie tylko zapewnienie mieszkania i jedzenia.
              • chipsi Re: Joxano 27.04.12, 13:07
                Skąd wiesz że jej mąż nie chodzi do kościoła? Skąd wiesz że to nie ojciec czy dziadkowie nie przekazali dziecku wiary? Autorka wątku także nie pisała że jest niewierząca, wspomniała tylko że nie praktykuje. Nie każdy co nie chodzi na msze jest niewierzący.
                • toxicity1 Re: Joxano 27.04.12, 13:15
                  chipsi napisała:

                  > Skąd wiesz że jej mąż nie chodzi do kościoła? Skąd wiesz że to nie ojciec czy d
                  > ziadkowie nie przekazali dziecku wiary? Autorka wątku także nie pisała że jest
                  > niewierząca, wspomniała tylko że nie praktykuje. Nie każdy co nie chodzi na msz
                  > e jest niewierzący.

                  Chipsi, przecież Majowa napisała, że dziecko CHCE iść do koscioła, matka jej tłumaczy, że mają te niedzielę zajętą np spacerowo.
                  Uważasz, że ojciec idzie w niedzielę do kościoła, a dziecko z nim nie idzie (chce chodzić na mszę), tylko spaceruje z matką?
                  Trochę to naciagane...
                  • chipsi Re: Joxano 27.04.12, 13:19
                    Może i trochę naciągane smile Aleee jest jeszcze kupa innych powodów, dla których ja, kobieta niewierna, poślę córkę do komunii i myślę że kilka z nich przytrafiło się autorce wątku, stąd moja wypowiedź.
                  • bri Re: Joxano 27.04.12, 13:21
                    Może ojciec nie miesza z matką i dzieckiem.
                    • beatulek Re: Joxano 27.04.12, 13:33
                      bri napisała:

                      > Może ojciec nie miesza z matką i dzieckiem.

                      Może ale jeśli zależy mu na katolickim wychowanie dziecka i chce je posłać do Komunii to powinien się zająć czymś więcej niż tylko wymaganiem by dziecko pojawiło się na uroczystości.
                      • chipsi Re: Joxano 27.04.12, 13:44
                        Odpowiem za siebie. Mojemu mężowi zależy na tym żeby córka sakramenty wszelakie przyjmowała. Ja obiecałam że mu pomogę, mimo że mam inne poglądy. Niestety mąż, chociaż sam praktykuje, w wychowaniu córki w wierze się opuścił. Jednak ja obiecałam i słowa dotrzymam. On mnie nie nawraca to ja im też utrudniać nie będę.
                        • beatulek Re: Joxano 27.04.12, 14:03
                          Ja Ciebie rozumiem ale nie bardzo wiem jak niepraktykujący rodzic ma przekazywać wiarę. Owszem może posłać do Komunii każąc po drodze "wykuć" katechizm ale to moim zdaniem nie jest wiara. Poza tym jeśli mężowi zależy na sakramentach Waszego dziecka to dlaczego nie dba o własne, przecież Komunia to nie tylko ta pierwsza. Codziennie można przyjmować Komunię(to o Twoim mężu). Co do Ciebie mnie byłoby trudno nie wpajać w moje małe dziecko własnych wartości. Ale to co wpajamy w dziecko musi być najpierw ustalone przez rodziców. Dlatego szacunek w moim przekonaniu dla Was, bo mimo różnych poglądów umieliście się porozumieć i się tego trzymacie.
              • bri Re: Joxano 27.04.12, 13:19
                Dlaczego więc osoby, które s
                > ą przekonane, że Boga nie ma, ze po śmierci tylko do piachu pozwalają swoim dzi
                > eciom na to by w imię "wolności" wierzyły w jakieś bzdury według których ustawi
                > ają sobie wartości w życiu.

                Bo wiara to coś niezależnego do naszej woli, a już tym bardziej od woli innych ludzi? Jak sobie wyobrażasz sprawować władzę nad tym, w co wierzy Twoje dziecko?
                • toxicity1 Re: Joxano 27.04.12, 13:26
                  Jeszcze dwie sprawy.
                  Po pierwsze - o ile dobrze pamiętam, w trakcie przygotowań do przyjecia Komunii kładzie się szczególny nacisk na uczestniczenie dziecka w niedzielnej mszy.
                  Po drugie - liturgia popołudniowej mszy w sobotę jest sprawowana tak, jak mszy niedzielnej, wiec można pójść na mszę w sobotę po południu... no chyba, że obowiązki towarzyskie...
                • beatulek Re: Joxano 27.04.12, 13:31
                  bri napisała:

                  > Bo wiara to coś niezależnego do naszej woli, a już tym bardziej od woli innych
                  > ludzi? Jak sobie wyobrażasz sprawować władzę nad tym, w co wierzy Twoje dziecko
                  > ?

                  Normalnie tak jak uświadomiłam, że teletubisie nie istnieją i dlatego nie trzeba im robić "pa pa" tak samo KILKULATKOWI wpajałabym, ze Boga nie ma więc nie musimy iść w niedzielę do kościoła. Naprawdę patrzałabyś spokojnie na Twoje dziecko, że wszystko co najlepsze oddaje innym, że wszystkim ustępuje itp bo tak uczy Kościół i to podoba się Panu Bogu a Ty masz przekonanie, ze ten dla którego to robi jest jedynie wymyślony? Ja nie piszę o nastolatkach bo wielu z nich wbrew wszystkiemu zaczyna samodzielnie rozsądnie myśleć ale dziecko kilkuletnie powinno być ukierunkowane przez rodziców.
                  • chipsi Re: Joxano 27.04.12, 13:36
                    Jednak Majowadusza chyba ateistką nie jest i być może w Boga wierzy, może cała jej rodzina wierzy i wiarę tę przekazują temu dziecku.
                    • toxicity1 Re: Joxano 27.04.12, 13:40
                      chipsi napisała:

                      > Jednak Majowadusza chyba ateistką nie jest i być może w Boga wierzy, może cała
                      > jej rodzina wierzy i wiarę tę przekazują temu dziecku.

                      W ramach tej wiary zamiast uczestnictwa w mszy św. ze swoim przygotowującym się do przyjęcia Pierwszej Komunii św. dzieckiem, wyszukuje na siłę inne atrakcje, zeby temu dziecku (wyrażającemu chęć uczestnictwa w mszy) udział w mszy uniemożliwić...
                      No proszę Cię...
                      Chipsy, jak Cię lubię, to ...
                      • chipsi Re: Joxano 27.04.12, 13:46
                        No racja, racja. Wyżej wyjaśniłam jak to jest u mnie i pewnie dlatego próbuję to jakoś wytłumaczyć.
                  • bri Re: Joxano 27.04.12, 13:48
                    Mogę mieć wpływ na zachowanie swojego dziecka, i na to pewnie starałabym się wpływać gdyby robiło, coś co mi nie odpowiada. Ale na jego wiarę nie bardzo mam wpływ. Teletubisiom nikt nie stawia świątyń, nie modli się do nich, przedstawiciel Teletubisiów nie przychodzi do szkoły święcić piórników, nie ma zajęć z wiary w Teletubisie, posłowie podczas zaprzysiężenia nie wzywają imienia Teletubisiów, nikt nie wiesza czerwonej torebki Tinky Winky nad prawie każdymi drzwiami itd. Z Teletubisiami sprawa jest prosta.

                    Wierzy, albo przynajmniej wiarę w Boga deklaruje tyle ludzi, że działa tu bardzo silny społeczny dowód słuszności. Tacy jak ja są w zdecydowanej mniejszości i nie wiem czy moja opinia przeważy.

                    Moja córka wierzy chyba coś w stylu reinkarnacji, chociaż ja jej tego nie uczyłam. Opowiada czasem o swoich domysłach odnośnie przeszłego życia i mówi, że w następnym chce być psem.
                  • mgla_jedwabna Re: Joxano 29.04.12, 23:10
                    wszystko co najlepsze oddaje innym, że wszystkim ustępuje itp bo tak u
                    > czy Kościół i to podoba się Panu Bogu a Ty masz przekonanie, ze ten dla którego
                    > to robi jest jedynie wymyślony?


                    Dziecko oddaje rzeczy itd. z wrodzonej wielkoduszności albo dlatego, że jest ofiarą, która nie umie zawalczyć o swoje. I to, że ono wskutek nasłuchania się bzdur uzasadnia to religią, nie znaczy absoluntie nic. Równie dobrze mogłoby np. dzielić się rzeczami, bo elfy tak robiły, albo pomagać potrzebującym na wzór troskliwych misiów. I co, mam w dziecku utrzymywać przekonanie, że troskliwe misie istnieją? Albo pozwolić na bycie niekonfrontującą się pierdołą, bo Kasia z bajki też taka była i na końcu dostała skarb od wróżki za siedzenie cicho, więc ono pewnie też dostanie?
              • asia_i_p Re: Joxano 29.04.12, 10:28
                Dlaczego więc osoby, które s
                > ą przekonane, że Boga nie ma, ze po śmierci tylko do piachu pozwalają swoim dzi
                > eciom na to by w imię "wolności" wierzyły w jakieś bzdury według których ustawi
                > ają sobie wartości w życiu.
                Bo wierzą, że dzieci nie są ich własnością?
        • easyblue Re: Joxano 27.04.12, 14:15
          > więc to mój " grzech" a nie córki.
          To Twój grzech i Twojej córki.
          Twój, bo to Ty ślubowałaś wychowywać dziecko w wierze, jej, bo zdaje sobie sprawę, ze powinna pójść na mszę.
          • beatulek Re: Joxano 27.04.12, 14:20
            easyblue napisała:

            > > więc to mój " grzech" a nie córki.
            > To Twój grzech i Twojej córki.
            > Twój, bo to Ty ślubowałaś wychowywać dziecko w wierze, jej, bo zdaje sobie spra
            > wę, ze powinna pójść na mszę.

            Córki chyba nie. Bynajmniej moim dzieciom ksiądz tłumaczył, że ich obowiązuje także posłuszeństwo wobec rodziców. To znaczy dzieci mają powiedzieć rodzicom, ze chcą być na mszy świętej - jeśli rodzice mimo tego mówią, że nie bo.... to dzieci już grzechu nie mają. Chyba, że autorka mieszka blisko kościoła i dziecko ZA JEJ ZGODĄ bez problemu może iść samo. Nie można jednak takiego dziecka zmuszać do tego, ze ma wybrać między złamaniem przykazania 3 a 4.
            • mgla_jedwabna Re: Joxano 27.04.12, 15:57
              No to pięknie ksiądz robi dzieciom sieczkę w głowach...

              Chciałbym zobaczyć konfrontację takiego księdza, którego uczeń nawiał rodzicom ze spaceru, żeby pójść do kościoła, i po drodze został potrącony przechodząc przez ulicę. Kochane dziecko, które nigdy nie uciekało, tylko mówiło rodzicom, żeby poszli z nim tu i tu, więc nie było prowadzane na smyczy.

              Dzieciak w wieku komunijnym ma się fizycznie znajdować tam, gdzie mu każą rodzice, ma w tej kwestii zasr... obowiązek posłuszeństwa i jest on nadrzędny wobec innych obowiązków. Jeśli rodzice każą mu robić coś, co w pojęciu księdza jest grzechem, grzech taki obciąża sumienie rodziców, nie dziecka. O posłuszeństwie proponuję poczytać trochę u św. Teresy z Avila, ciekawie pisze.
              • beatulek Re: Joxano 27.04.12, 16:11
                Ale to do mnie? Bo ja pisałam, że za zgodą rodziców może być na tej mszy...albo Ty mnie nie zrozumiałaś albo ja Ciebie.....
                • mgla_jedwabna Re: Joxano 29.04.12, 23:12
                  To można też zrozumieć tak:

                  To znaczy dzieci mają powiedzieć rodzicom, ze chcą być na mszy świętej - jeśli rodzice mimo tego mówią, że nie bo.... to dzieci już grzechu nie mają tzn. nie mają grzechu nieposłuszeństwa wobec rodziców jeśli jednak na tę mszę pójdą. Bo msza jest ważniejsza niż rodzicielskie widzimisię, a rodzice nie mają prawa namawiać dziecka do grzechu (opuszczenia mszy niedzielnej).
            • easyblue Re: Joxano 27.04.12, 21:01
              Pytanie zasadnicze - jaki okres obejmuje pierwsza spowiedź, i kiedy się grzeszy.
              Autorka postawiła dziecko w paskudnej sytuacji, dziecko bardzo mądre i rozwinięte, do tego własne. Zamiast wspierać je /jeżeli sama jest niewierząca/, stwarza problemy.
              Dziwna matka.
            • cmentarna.polka Re: Joxano 28.04.12, 14:21
              "bynajmniej"? Serio? Bardziej mnie przeraża, że rodzice nie potrafią mówić po polsku niż problemy z "grzechami" dzieci komunijnych.
          • iuscogens Re: Joxano 27.04.12, 15:00
            Ja tam grzechu córki nie widzę, natomiast smutne jest, że córka ma potrzebę rozwijania swojej wiary, chce chodzić na msze a matka tylko kombinuje jakby to jej uniemożliwić. W przeciętnej parafii jest z 5 mszy o róznych godzinach, bez problemu można to ze spacerem pogodzić.
        • iuscogens Re: Joxano 27.04.12, 15:02
          Ale córka idzie do pierwszej komunii w kk czy w kościele pt.'majowa dusza"? Bo to różnica, w kk twoja opinia w stylu niechodzenie nie jest grzechem nie ma większego znaczenia. Uczysz dziecko hipokryzji. Wpychasz ją do instytucji i jednocześnie sama jej pokazujesz, że zasady które tam obowiązują są głupie i ty sama oceniasz co jest grzechem a co nie.
          • cmentarna.polka Re: Joxano 28.04.12, 14:22
            dokładnie - po ch... jej mącić w głowie?
      • mgla_jedwabna Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 15:04
        Szczególnie punkt c powinien się młodej z grzechem kojarzyć, inaczej to dopiero grzech wink
    • attiya Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 10:08
      nie wiem, nie mam pojęcia, dlatego też odeszłam od kościoła, przez te wszystkie "moja wina, moja wina, moja bardzo k.wa wielka wina" tylko nie wiem wina czego to jest, jaka?
      masz rację, ciągłe żałowanie, przepraszanie, smutek, łzy, posypywanie się popiołem itd itd, to nie kościół radości, tylko ciągłej pokuty, smutku itd itd
      o innych kwestiach nie wspomnę
    • sadosia75 Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 10:11
      Zupełnie nie doradzę bo u nas celebruje się miłość, szczęśćie, radość i Boga a nie grzechy ból i wieczne żałowanie.
      Owszem jest spowiedź, jest moment na żałowanie za grzechy ale dzieciom pokazuje się Boga i jego miłość do człowieka i miłość człowieka do Boga.
      Nie mówi się dziecku o tym, że jest grzeszne be i fe
      Porozmawiaj z księdzem może on jakoś to dziecku wyjaśni logicznie?
      • bri Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 10:25
        Jak sobie wyobrażasz wprowadzenie dziecka do świata religii zgodnie z którą każdy grzeszy bez powiedzenia mu, że jest grzeszne??? Przypominam, że katolik już w momencie narodzin jest obarczony grzechem.
        • chipsi Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 10:30
          Przypominam, że katolik już
          > w momencie narodzin jest obarczony grzechem.

          ... który zostaje wymazany poprzez chrzest, bo o grzechu pierworodnym mowa prawda?
          A później już dziecko jest bezgrzeszne - patrz dyskusja o pogrzebach.
          • bri Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 10:33
            Bezgrzeszne jest aż do momentu przygotowań do pierwszej komunii? wink
          • kolpik124 Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 11:08
            Dlaczego "katolik". Grzech pierworodny jest koncepcją całego chrześcijaństwa i wlaśnie chrzest go zmazuje.
            • jul-kaa Re: do mam wierzących / refleksje 30.04.12, 00:00
              kolpik124 napisała:
              > Grzech pierworodny jest koncepcją całego chrześcijaństwa i
              > wlaśnie chrzest go zmazuje.

              Bzdura. W prawosławiu dziecko nie rodzi się obciążone grzechem pierworodnym.
        • sadosia75 Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 10:31
          Ale ja nie jestem katoliczką.Nie każdy wierzący w Polsce jest katolikiem. I nie mówi się dziecku, że jest fe i be i grzeszne.Dziecku się mówi, że grzech je be i fe. Ale nie dziecko.
          • bri Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 10:45
            No to Twoje dzieci mają szczęście wink
            • kolpik124 Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 11:08
              Dlaczego "mają szczeście"?
              • bri Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 11:10
                Bo nie słyszą od małego jakie są grzeszne.
                • kolpik124 Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 11:16
                  A skąd wiesz co się mówi dzieciom?
                  • bri Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 11:18
                    Sadosia napisała, co mówi swoim. A co słyszą dzieci katolików wiem, bo sama nim byłam, a poza tym mnóstwo takich dzieci znam.

                    Uważasz, że to nieprawda? Że dzieci przygotowuje się do pierwszej spowiedzi mówiąc im, że żadnych grzechów nie mają? wink
                    • kolpik124 Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 11:21
                      Jaasne, wmiawia im się od przedszkola poczucie winy. Po ulicach pełno chodzi zestrachanych i zakompleksionych katalickich dzieci big_grin

                      Wiesz co? Zajmij się swoimi big_grin
                      • bri Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 11:27
                        Ja się tego poczucia winy zaszczepionego podczas pierwszych lekcji religi, przygotowania do komunii itd. nie pozbyłam całkiem do dziś.

                        Ale cieszę się, że masz powód do nabijania się - to tak po chrześcijańsku smile
                        • kolpik124 Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 11:28
                          To już twój problem. Musisz iść na kozetkę big_grin
                          • bri Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 11:31
                            Wspaniale, dzięki za poradę big_grin
                        • gryzelda71 Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 11:51
                          > Ja się tego poczucia winy zaszczepionego podczas pierwszych lekcji religi, przy
                          > gotowania do komunii itd. nie pozbyłam całkiem do dziś.

                          Dziwię się,ze jeszcze nie przepracowałaś tego z jakimś psychologiem.
                          • bri Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 11:55
                            Skąd wiesz, że nie nie przepracowałam?
                            • gryzelda71 Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 12:05
                              No skoro piszesz,że ciągle masz to chyba nie do końca udana terapia.
                              • bri Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 12:14
                                Nie Tobie oceniać, naprawdę.
                                • gryzelda71 Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 12:29
                                  Obyś ty była zadowolona,moja ocena nie ma nić do rzeczy.
                                  • bri Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 12:34
                                    To nie oceniaj wink
                      • naomi19 Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 13:56
                        Przypomniał mi się ten skecz, jak zakonnica mówi czterolatkowi, że Jezus zmarł przez jego grzechy big_grin Na szczęście moje rozumowanie jest bliższe dzieciom (niewiara jest pierwotna).
        • miniofilka Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 11:18
          bri napisała:

          > Jak sobie wyobrażasz wprowadzenie dziecka do świata religii zgodnie z którą każ
          > dy grzeszy bez powiedzenia mu, że jest grzeszne??? Przypominam, że katolik już
          > w momencie narodzin jest obarczony grzechem.

          nie tylko katolik,inni chrześcijanie równieżwink
    • broceliande Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 10:13
      No, ja odpadam, jak wytłumaczyćsad
      Nie wbij jej w pychę, że taka wspaniała. Pycha to grzech, nie? Poważny.
    • bri Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 10:22
      Oglądała Harrego Pottera? Lubi bajki o wróżkach, czarach itp.? To grzech. Jak się podmywa to czy ogranicza się jedynie do niezbędny ruchów? Nieprzystojne myśli się przy tym nie pojawiają? Głaskanie się dla przyjemności to grzech, nawet myślenie o tym to grzech. Lubi słodycze? Grzech. Nie opuściła przypadkiem jakiejś mszy świętej? Zdarza jej się powiedzieć "O, Boże", "O, rany", "Matko" - grzech, przeszła obok przydrożnego krzyża, kapliczki nie oddawszy czci Bogu - grzech, odrabiała lekcje w niedzielę lub pracowała w niedzielę?, zdeptała mrówkę, zabiła komara?, jest ciekawa skąd się biorą dzieci i co to jest seks? zadrościła koleżance czegokolwiek? przywiązała się do jakiegoś przedmiotu? zjadła kanapkę z wędliną albo coś słodkiego w piątek? słuchała muzyki w poście? patrzyła jak ktoś grzeszy i nic nie zrobiła? nie chciała krzywdy cierpliwie znosić? trwoniła czas na długie zabawy, oglądanie telewizji?

      Nie ma możliwości, żeby Twoja córka była bez grzechu - tak to jest po prostu zorganizowane.
      • attiya Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 10:33
        a ja myślałam, ze oddawanie czci innym bóstwom niż Bóg to jest właśnie grzech - nie będziesz miał bogów cudzych przedemną
        a u nas i Maryje i Jezuski i inne Piotry i Pawły, Antki święte, Józki itd itd....nie wspomnę o JPII przez niektórych uważanych za boga....
        • kolpik124 Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 11:09
          Świętym nie oddaje się czci boskiej.
          • bri Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 11:13
            Tja, tyle, że trudno odróżnić tą cześć boską od nieboskiej wink
            • kolpik124 Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 11:17
              A to już nie twój problem, o ile się nie mylę? big_grin
              • bri Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 11:21
                Mój. Moje dziecko wychowuje się kraju, gdzie prawo stanowione jest zgodnie doktryną kościoła - muszę mu różne rzeczy tłumaczyć i pokazywać. No i nie wiem, jak mu pokazać czym rożni się cześć boska od nieboskiej.
                • kolpik124 Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 11:23
                  Jak każdemu dziecku spędza mu to na pewno sen zpowiek i wpędza w glębokie traumy big_grin
                  • bri Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 11:29
                    To już dziecku można tłumaczyć tylko te rzeczy, które spędzają mu sen z powiek i wpędzają w traumy?

                    Wiem, wiem... Ty po prostu powiedziałabyś "będziesz starsza to zrozumiesz", bo sama nie wiesz jak odróżnić cześć boską od nieboskiej. big_grin
                    • kolpik124 Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 11:33
                      Dzieki za chałupniczą psychoanalizę. Dołączą ją do kolekcji kilkunastu innych uzyskanach na tym forum big_grin
                      • bri Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 11:34
                        Ty byłaś pierwsza - już mnie przecież na kozetkę wysłałaś.

                        Ale może byś jednak mi wytłumaczyła, jak odróżnić cześć boską od nieboskiej mądralo, he? wink
                • mgla_jedwabna Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 15:10
                  Teoretycznie cześć nieboska polega na podziwianiu zasług danego świętego/świętej, wzorowaniu się nie nim/niej oraz uznaniu faktu, że skoro "jest w niebie" to ma lepszy dostęp do Pana Boga i jeśli pomodlimy się za wstawiennictwem danego świętego, to do Bozi dotrze lepiej, niż jakbyśmy się modlili bezpośrednio.

                  W praktyce i tak sprowadza się to do zabobonnych przekonań "pomódl się do świętego Antoniego, to klucze się znajdą" albo "święty Krzysztofie, chroń nas przed wypadkiem", z zupełnym pominięciem instancji ostatecznej.

                  Przypomina to załatwianie spraw w skorumpowanym państwie, gdzie nie można załatwić niczego bezpośrednio z władzą, tylko zawsze lepiej mieć dojścia i suplikować do szarych eminencji.
            • iuscogens Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 14:58
              No nie wiem co w tym takiego trudnego. Powinnaś chyba napisałaś, że ty masz z tym trudności.
      • landora Re: do mam wierzących / refleksje 28.04.12, 01:45
        Większość tu wymienionych uczynków to nie są grzechy nawet w Kościele Katolickim. W poście nie wolno urządzać zabaw hucznych, a nie słuchać muzyki. W piątek nie je się mięsa, słodycze można. Lubienie słodyczy, przywiązanie do jakiegoś przedmiotu - to też nie są grzechy.
        • beatulek Re: do mam wierzących / refleksje 28.04.12, 14:16
          landora napisała:

          > Większość tu wymienionych uczynków to nie są grzechy nawet w Kościele Katolicki
          > m. W poście nie wolno urządzać zabaw hucznych, a nie słuchać muzyki. W piątek n
          > ie je się mięsa, słodycze można.
          Słodycze można o ile nie jest to złamanie przykazania 5 - nie zabijaj. Czyli w rozsądnych ilościach i po normalnych posiłkach. Inaczej jest to szkodzenie sobie na zdrowiu.

          Lubienie słodyczy, przywiązanie do jakiegoś pr
          > zedmiotu - to też nie są grzechy.

          owszem o ile nie jest złamaniem przykazania 1 - nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. Czyli wolno nam posiadać ale mamy z tego umiejętnie korzystać i umieć się tym dzielić tak jak nakazuje nam Ewangelia „Jeśli ktoś prosi cię o płaszcz, daj mu i szatę. Jeżeli ktoś prosi cię, żebyś szedł z nim kawałek drogi, idź dwa razy dalej" itd.
          Inaczej mniej tu chodzi o uczynki a więcej o nasze nastawienie do sprawy.
          • landora Re: do mam wierzących / refleksje 28.04.12, 15:26
            No tak, ale napisanie "jedzenie słodyczy jest grzechem" jest uproszczeniem wielkości słonia afrykańskiego.
    • beatulek Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 10:53
      takie dzieciowe "grzechy" to najczęściej:
      1) kłótnie z rodzeństwem lub rówieśnikami
      2)okłamanie rodziców (nawet w błahej sprawie, zresztą nie tylko rodziców ale kogokolwiek)
      3) nieposłuszeństwo lub niepomaganie z własnej woli rodzicom
      4) brak codziennej modlitwy rano i wieczorem
      5)bazgranie po ławce w szkole, parku (ogólnie nie szanowanie własności wspólnej)
      6) wstydzenie się wiary wśród rówieśników
      7) złe zachowanie w kościele, na cmentarzu w miejscach świętych - brak odpowiedniego skupienia się (ale i np gadanie na lekcji, bieganie/skakanie na przerwie)
      8)czy jest wdzięczna rodzicom za trud wychowania, czy nie narzeka na nich nawet w myślach, czy modli się za Was (ten szacunek i brak obmawiania i złego myślenia tyczy sie też nauczycieli i ogólnie każdego)
      9) czy chętnie dzieli się z innymi tym co ma
      10) czy chętnie się uczy/odrabia lekcje/pakuje do szkoły
      11) czy pomaga słabszym
      12) czy dba o swoje zdrowie- nie objada się słodyczami, nie grymasi przy jedzeniu, nie dyskutuje gdy ma założyć czapkę, nie próbowała nawet paluszkiem alkoholu, papierosa
      13) czy szanuje przyrodę - nie rzuciła nigdy papierka po batoniku na trawnik, nie deptała trawnika itp


      Ja Cię oczywiście nie proszę byś mi tu odpowiadała ale myślę, że córka sobie z tego może coś wybrać a najlepiej poszukaj rachunku sumienia dla dzieci (nawet w necie) - to będzie więcej.
      Swoją drogą nie znam dziecka 9-letniego, które NIGDY nie rozmawiało w kościele czy nie biegało na przewie w szkole, moja już nawet na sprawdzianach ściąga sad i moja na pewnie nie klęka rano i wieczorem do pacierza (nawet tego nie wymagam). Nie od razu w przypadku 9-cilatka trzeba szukać cudzołóstwa ale takie dzieciowe "grzechy" to one albo mają albo są chore.


      • bri Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 11:12
        Co nie zmienia faktu, że należy być przygotowanym, że ksiądz może dopytać o masturbację, myśli nieczyste itp.
        • beatulek Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 11:20
          bri napisała:

          > Co nie zmienia faktu, że należy być przygotowanym, że ksiądz może dopytać o mas
          > turbację, myśli nieczyste itp.
          Ja nie mam obsesji na tym punkcie - zastanawiam się co by zrobiło moje dziecko (tez idzie do I Komunii teraz) - pewnie by się zapytało co to jest masturbacja. Gdybym się obawiała - to uczuliłabym, że ma odpowiedzieć krótko, że nie ma takiego problemu i zmienić temat. Nie chcę księży bronić bo to jest zupełnie inna bajka ale...tylko jest wokół nas dziś seksu... w kioskach, w internecie ba...elementy pojawiają się juz nawet w bajkach....no ale nie można spowiedzi sprowadzać tylko do przykazania "nie cudzołóż" - ono jest dopiero szóste.
          • bri Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 11:42
            No cóż... To też jest metoda - ignorować temat, trzymać kciuki i mieć nadzieję, że sobie poradzi.
        • ewcia1980 Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 11:43
          bri napisała:

          > Co nie zmienia faktu, że należy być przygotowanym, że ksiądz może dopytać o mas
          > turbację, myśli nieczyste itp.


          smile
          chodzę do spowiedzi średnio 2 razy w roku od jakiś 24 lat i jakoś nie spotkałam tych tłumu księży wypytujących o masturbację !
          hmmmm..... tak po zastanowieniu to powiem, że NIGDY nikt mnie o to nie pytał - tym bardziej jak miałam te 8,9 czy 10 lat!!

          ale zapewne ci co nie chodzą do spowiedzi wiedzą lepiej uncertain
          • kolpik124 Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 11:49
            Oj wiedzą, wiedzą. Jak psy Pawłowa, wątek o religii i od razu mamy wysyp dyżurnych wojowniczek ateizmu big_grin

            Nienawiść i kompleksy nie pozwalają im samodzielnie myśleć smile
            • mgla_jedwabna Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 15:36
              Często dyżurne wojowniczki ateizmu mają większą wiedzę na tematy religijne, niż te "wierzące i praktykujące", ale po swojemu.

              W niektórych przypadkach może być nawet tak, że ta wiedza jest przyczyną ateizmu. Im bardziej zgłębiasz kwestie religijne, tym bardziej widzisz, ile tam syfu pod pokrywką.
              • cmentarna.polka Re: do mam wierzących / refleksje 28.04.12, 15:33
                Ha! Dokladnie.
          • bri Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 11:52
            Chodziłam do spowiedzi przez dobre 15 lat, były takie lata, ze nawet co tydzień. Pytano mnie o to już podczas pierwszej spowiedzi, tak samo moją siostrę. W okresie dojrzewania za każdym razem. Jeśli szczerze sama o tym wspomniałam to były pytania dodatkowe - ile razy, jakie fantazje się przy tym pojawiały. I to nie był jeden spowiednik, ani jedna parafia.

            Ty nigdy na ten temat podczas spowiedzi nie mówiłaś? Nie zdarzyło Ci się masturbować?
            • kolpik124 Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 11:55
              To nie twoja sprawa, nie jesteś moim spowiednikiem big_grin
              • bri Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 12:01
                Nie Ciebie pytam przecież. Zaczynam myśleć, że masz obsesję na moim punkcie wink
            • ewcia1980 Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 12:11
              > Ty nigdy na ten temat podczas spowiedzi nie mówiłaś? Nie zdarzyło Ci się mastur
              > bować?

              Pozwolisz, że to pozostanie tajemnica mojej spowiedzi.
              A jeśli będę chciała omówić jak często się masturbuję i czy w ogóle to robię to albo założę stosowny wątek albo w wypowiem się w wątku o takim temacie.


              > Chodziłam do spowiedzi przez dobre 15 lat, były takie lata, ze nawet co tydzień
              > . Pytano mnie o to już podczas pierwszej spowiedzi, tak samo moją siostrę. W ok
              > resie dojrzewania za każdym razem.

              A mnie nie ani mojej siostry - więc może źle trafiłaś a może zmyślasz i koloryzujesz.

              Zastanawiające jest, że po co tak często biegałaś do tej spowiedzi (raz w tygodniu to zadziwiająco często) skoro przy KAŻDEJ "molestowana" byłaś pytaniami o masturbację i skoro to była taka trauma.

              • bri Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 12:34
                Jasne, sama uchylasz się od odpowiedzi, ale to ja zmyślam.

                > Zastanawiające jest, że po co tak często biegałaś do tej spowiedzi (
                > raz w tygodniu to zadziwiająco często) skoro przy KAŻDEJ "molestowana"
                > byłaś pytaniami o masturbację i skoro to była taka trauma.

                No patrz, akurat częstotliwości moich spowiedzi żaden ksiądz się nie czepiał. Na serio zastanawia Cię to, że młoda kobieta w trudnym dla siebie życiowo okresie szuka przewodnictwa? Ile razy w miesiącu można się spowiadać, żeby to nie był podejrzane Twoim zdaniem?big_grin

                skoro przy KAŻDEJ "molestowana"
                > byłaś pytaniami o masturbację i skoro to była taka trauma.

                Przy każdej spowiedzi w wieku dojrzewania (koniec podstawówki). Potem po prostu seks istniał w moim życiu i się z tego spowiadałam, bo to grzech jest zdaniem kościoła, więc chcąc nie chcąc temat wypływał. Czy to coś wyjątkowego? Może w trakcie spowiedzi należy udawać, że się seks nie istnieje, albo nie jest grzechem tylko nikt mi tego nie powiedział? wink
              • mgla_jedwabna Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 15:39
                Bo taka piętnastoletnia oazówka, latająca do kościoła co i rusz, akurat będzie wiedziała, że wypytywanie przez obce osoby o kwestie seksualne, to molestowanie. Jej się wydaje, że oni mają prawo - tak, jak obmacywanemu czterolatkowi też się wydaje, że wujek ma prawo.
          • mgla_jedwabna Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 15:34
            Wystarczy, że jeden na dwudziestu trafi się taki palant, wypytujący dzieci o kwestie seksualne. To dużo za dużo, nawet, jeśli to zdecydowana mniejszość.

            To, że ty nie trafiłaś, nie znaczy, że się nie zdarzają.

            Swoją drogą, gdyby inny dorosły zaczął wypytywać dziecko 8-9 letnie na temat jego zachowań związanych z seksualnością*, bez pozwolenia i obecności rodziców, to leciałybyście z tym do prokuratury. A księżom same podstawiacie te dzieci.

            • ewcia1980 Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 22:24
              mgla_jedwabna napisała:
              > To, że ty nie trafiłaś, nie znaczy, że się nie zdarzają.

              ależ wierzę, że się zdarzają - naprawdę.

              nie wierzę natomiast, że komuś się to zdarzała przy KAŻDEJ spowiedzi i to u różnych spowiedników.
              a już historyjka, że ktoś biegał do spowiedzi co tydzień bo w trudnym okresie życia szukał spowiednika, którym był ksiądz wypytujący o fantazje seksualne towarzyszące masturbacji jest ... lekko śmieszna.
              bo gdybym ja trafiła na taką "spowiedź" to przez długi, długi czas nie poszłabym tam ponownie.
              ale .... co kto lubi!
              • mgla_jedwabna Re: do mam wierzących / refleksje 29.04.12, 23:24
                To się może zdarzać częściej niż średnia w ramach jednego środowiska. Np. na wsi, gdzie do wybporu jest proboszcz, dwóch wikarych, i trzech księży z sąsiednich parafii, zjeżdżających do parafii "poszukującego" na odpust, oraz jeden oszołom z miasteczka, słynny na pół diecezji. Wszystkich siedmiu takie same zacofane cioły.

                Albo np. w parafiach/kościołach, gdzie są klasztory. Jak w danym zakonie uczą, że ubieranie zwierzątek w ludzkie ubrania to grzech onanizmu (takie cuda znalazłam w publikacjach kapucynów, imprimatur), to choćby się poszło w "swoim" kościele do dwudziestu różnych spowiedników, małe są szanse trafienia na takiego niestukniętego.

                Czyli jak się ma pecha - można trafić.


                P.S. Linia przebiegu między psami w sweterkach a onanizmem przebiega następująco: onanizm w biblijnym sensie polega na marnowaniu nasienia, czyli odbywaniu stosunków płciowych bez zamiaru poczęcia potomstwa. Otóż grzeszna ludzkość uprawia seks bez tegoż zbożnego zamiaru, zamiast dzieci biorąc sobie... pieski i kotki, wynosząc je do godności ludzkiej i domagając się bezczelnie, aby otoczenie uważało je za dzieci swoich państwa, na co koronnym dowodem jest ubieranie zwierzątek w ludzkie ubrania, zmuszanie ich do udziału w typowo ludzkich wydarzeniach (np. urodziny z tortem), a nawet - o zgrozo! - wyszydzanie świętych sakramentów (posie i kocie "śluby")!
                • syswia Re: do mam wierzących / refleksje 30.04.12, 02:29
                  o w morde jeza....
                  dzieki za wyjasnienie
                  sama bym do konca zycia na to nie wpadla (na linie przebiegu itd.)
        • landora Re: do mam wierzących / refleksje 28.04.12, 01:48
          W podstawówce chodziłam do spowiedzi dość często (co miesiąc, dwa), nigdy ksiądz nie pytał o moje życie intymne.
          Teraz chodzę rzadziej, ale przynajmniej dwa razy do roku. Ani razu nie byłam pytana o moje współżycie z mężem czy inne sprawy intymne.
          • cmentarna.polka Re: do mam wierzących / refleksje 28.04.12, 15:38
            no widzisz, a mnie pytał.
            Jak się będziemy przerzucać argumentami empirycznymi, to do niczego nie dojdziemy. Uwierz, że są tacy księża - tak, jak ja wierzę, że są tacy, co nie zawstydzają dzieci podobnymi pytaniami
        • dziennik-niecodziennik Re: do mam wierzących / refleksje 28.04.12, 08:32
          nie moze.
          ksiądz nie ma prawa dopytywac się i sugerowac Ci grzechów. ma przyjąc te ktore mu wyznasz i na ich podstawie udzieli - lub nie - rozgrzeszenia.
          • landora Re: do mam wierzących / refleksje 28.04.12, 09:44
            Toteż nie wiem, skąd histeria, że ksiądz NA PEWNO spyta dziecko o masturbację.
      • karolciab125 Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 12:24
        beatulek napisała:

        "Swoją drogą nie znam dziecka 9-letniego, które NIGDY nie rozmawiało w kościele
        > czy nie biegało na przewie w szkole..."

        To bieganie na przerwie w szkole jest grzechem ???

        Będę się w piekle smażyć wink
        • beatulek Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 12:31
          karolciab125 napisała:


          > To bieganie na przerwie w szkole jest grzechem ???
          >
          > Będę się w piekle smażyć wink


          E jest naturalną potrzebą każdego dziecka - ale jest nieposłuszeństwem wobec przełożonych jeśli jest zakaz biegania po korytarzach. A w szkole moich dzieci jest. Na boisku czy przed szkołą - nie ma ale w budynku szkoły oficjalnie im nie wolno. Dlatego tez napisałam, że dzieci albo grzechy mają albo są chore bo ja bym się bardziej martwiła, że wciąż stoi grzecznie.
          • mgla_jedwabna Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 15:41
            No to bądź łaskawa uściślić, że chodzi o bieganie w miejscach, gdzie jest to zabronione.

            Inaczej możesz pisać, że dziecko powinno się spowiadać z jedzenia cukierków - nie dodając, że chodzi o jedzenie ich w kościele.

            Poza tym jeśli szkoła nie udostępnia wszystkim dzieciom na każdej przerwie miejsca do pobiegania, poskakania i "wyżycia się", to łamanie tego zakazu świadczy tylko i wyłącznie o zdrowym instynkcie dziecka.
      • mgla_jedwabna Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 15:27
        Rozwiń może punkt 6,9 i 10 bo z tego, co ja tu widzę, to wymagasz od dziecka, żeby czuło się winne, że się wstydzi albo odczuwa niechęć.

        Otóż wstyd i niechęć (opór wewnętrzny) to są uczucia, a uczucia nie podlegają klasyfikacji grzech/dobry uczynek. Takiej klasyfikacji podlega jedynie to, co wynika z dobrej lub złej woli, a uczucia same w sobie są niezależne od ludzkiej woli.

        Szczególnie patologiczne jest wywoływanie u dziecka poczucia winy z powodu tej niechęci. Rozumiem, że jak dziecko nie ma ochoty czegoś zrobić, ale np. "przemoże się" i zabierze za to (wskutek posłuszeństwa rodzicom albo przetłumaczenia sobie, że "nie mam ochoty, no ale trzeba"), to ma się nadal czuć winne, że nie jest w skowronkach? Czy ty się czujesz winna i uważasz to za grzech, że do pracy albo z dzieckiem do dentysty nie chodzisz z radością, tylko z myślą "znowu muszę się tam wlec, co ja bym dała, żeby leżeć teraz na kanapie"?

        Punkt 7 to czysta paranoja. Po to jest przerwa, żeby dzieciaki mogły się wybiegać i wyskakać, żeby potem jako tako spokojnie siedziały na lekcji i nie wierciły się.

        Punkt 8 to jakieś nieporozumienie. Wychowanie to obowiązek rodziców, dziecko nie musi czuć wdzięczności dlatego, że ktoś spełnia obowiązek i ponosi konsekwencje własnych decyzji. Z dzieci tak wychowywanych wyrastają potem zbuntowane nastolatki, które robią odkrycie "ja się na świat nie prosiłem" (co jest prawdą), a rodzice nie wiedzą, dlaczego w dziecko diabeł wstąpił, no bo oni tacy dobrzy i tak się starali.

        Zakaz narzekania w myślach może się skończyć na kozetce u psychoterapeuty, serio. Poza tym rozsądniej byłoby chyba nagradzać np. postawę "miałem ochotę ponarzekać, ale zacisnąłem zęby i tylko sobie myślałem".

        Punkt 12 zależy w dużej mierze od dziecka, co i od opiekunów. Trudno, żeby dziecko miało poczucie winy za jedzenie słodyczy, gdy zamiast drugiego śniadania dostaje do szkoły parę złotych, a najzdrowsza rzecz w szkolnym sklepiku to sezamki. Podobnie z posiłkami - niektórzy ludzie naprawdę gotują fatalnie albo w d... mają estetykę podania, każdy by marudził. Poza tym dziecku trudno jest odróżnić zwykłe marudzenie od braku apetytu wywołanego np. stresem lub chorobą.

        Generalnie z tego "rachunku sumienia" wyłania się obraz dziecka idealnego - takiego, które zawsze odczuwa to, co chcieliby rodzice, wszystko robi równie chętnie, a jego ewentualne tzw. akty heroizmu (czyli zdobycie się na właściwe zachowanie mimo wręcz przeciwnych chęci) są słabiej oceniane niż rzeczy, które robi, bo lubi. Prosta droga do wiecznego poczucia winy z poowodu zwykłych, ludzkich odruchów i reakcji.
        • beatulek Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 16:08
          mgla_jedwabna napisała:

          > Generalnie z tego "rachunku sumienia" wyłania się obraz dziecka idealnego - tak
          > iego, które zawsze odczuwa to, co chcieliby rodzice, wszystko robi równie chętn
          > ie, a jego ewentualne tzw. akty heroizmu (czyli zdobycie się na właściwe zachow
          > anie mimo wręcz przeciwnych chęci) są słabiej oceniane niż rzeczy, które robi,
          > bo lubi. Prosta droga do wiecznego poczucia winy z poowodu zwykłych, ludzkich o
          > druchów i reakcji.


          Nie ze wszystkim co napisałaś ale z zdecydowaną większością sie zgadzam. Zwyczajnie nie chce mi sie dyskutować o tych poglądach bo to nie jest temat wątku.
          Ja napisałam autorce jakie "grzechy" mają najczęściej dzieci w wieku 9-10 lat. Takie zwyczajne i to nie są moje poglądy ale poglądy KK. Moje poglądy nie mają tu nic do rzeczy. Sama gdybym miała dziecko, które z tej "listy grzechów" nie wybrałoby żadnego to bym poważnie rozważyła wizytę u psychologa. Weź sobie jakiś rachunek sumienia dla dzieci (pierwszy jaki znalazłam: www.opoka.org.pl/biblioteka/M/MS/spowiedz_dzieci.html )i zobacz co według KK jest grzechem. Dziecko autorki wątku idzie do Komunii w tym kościele więc ma się kierować zasadami tego kościoła a nie prywatnym widzimisię/wydajemisię....
          • mgla_jedwabna Re: do mam wierzących / refleksje 29.04.12, 23:26
            Nie ze wszystkim co napisałaś ale z zdecydowaną większością sie zgadzam.

            To dlaczego podrzuciłaś jako przykładowy spis grzechów dziewięciolatka listę rzeczy, co do których teraz zgadzasz się ze mną, ze albo grzechami nie są (uczucia) albo są grzechami, ale nie dziewięciolatka (grzechy rodziców, zaniedbania szkoły)?
          • mgla_jedwabna Re: do mam wierzących / refleksje 29.04.12, 23:29
            Dziecko autorki
            wątku idzie do Komunii w tym kościele więc ma się kierować zasadami tego kościoła a nie prywatnym widzimisię/wydajemisię....


            W takim razie to, co podrzuciłaś, po głębszym wczytaniu okazało się niezgodne z nauczaniem KK. Nie przypominam sobie, by KK oficjalnie zaliczał do grzechów uczucia (choć nieoficjalnie manipuluje poczuciem winy za niektóre uczucia np. wściekłość). Nie przypominam sobie też, by obarczał wiernych odpowiedzialnością za grzechy innych, ani by nie różnicował aktów heroizmu od robienia wszystkiego z miłą chęcią.
          • mgla_jedwabna Re: do mam wierzących / refleksje 29.04.12, 23:37
            Zajrzałam do tego rachunku sumienia i wszystko było ok, aż dojechałam do pkt. 6...

            "Czy myślałem chętnie o sprawach nieczystych?" "Czy mówiłem lub myślałem nieskromnie?"

            Bo myśleć o seksie nie wolno, a jeśli już, to z obrzydzeniem. Tak się wychowuje klientów dla terapeutów.

            "Czy patrzyłem na nieskromne rzeczy?"

            Czy jak dziecko obejrzy film, który nie będzie szczególnie niestosowny dla jego wieku, ale będzie tam scena seksu, to jest to grzech, czy nie? Zakładam, że seks w normie, bez przemocy itp. A co ze sztuką?

            "Czy robiłem coś bezwstydnego sam..., z kimś? "

            Czyli to, co wg lekarzy jest normą rozwojową (np. pokazywanie sobie nawzajem genitaliów przez rówieśników) jest wg KK grzechem?

            "Czy pragnąłem coś nieskromnego widzieć..., słyszeć..., czynić? "

            Bo odczuwanie pragnienia przyjemności seksualnej (a dzieci w sposób naturalny ją odczuwają) to też grzech.

            Czyli dziecko powinno się czuć winne, że nie jest wysterylizowane. Amen.
    • miniofilka Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 11:15
      każdy ma jakieś grzechy
      "Jesli mówimy, zenie mamy grzechów, to sami siebie oszukujemy"
    • morgen_stern Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 11:24
      Katolicyzm jednak ryje ludziom berety. Ja też pamiętam wyszukiwanie grzechów do I Komunii, znalazłam tylko 4 i straszono mnie, że za mało i ksiądz będzie zły, że oszukuje i zatajam. A ja nic więcej nie mogłam wykombinować, a kłamać nie chciałam. To straszenie dzieci wiecznym grzechem z byle pierdoły jest STRASZNE, brrrr.
      • toxicity1 Re: może trochę OT :) 27.04.12, 11:35
        RELIGIONS OF THE WORLD

        Taoism: Shit Happens.
        Hinduism: This Shit Happened Before.
        Islam: If Shit Happens, Take A Hostage.
        Zen: What Is The Sound Of Shit Happening?
        Buddhism: When Shit Happens, Is It Really Shit?
        7th Day Adventist: Shit Happens On Saturdays.
        Protestantism: Shit Won't Happen If I Work Harder.
        Catholicism: If Shit Happens, I Deserve It.
        Jehovah's Witness: Knock, Knock, "Shit Happens”.
        Hare Krishna: Shit Happens Rama Rama Ding Dong.
        Judaism: Why Does This Shit Always Happen To Us?
        T.V. Evangelism: Send More Shit.
        Rastafarianism: Let's Smoke This Shit.

        Chyba zgrzeszyłam...
      • chipsi Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 11:53
        Nie trzeba być dzieckiem. Moja matka, kobieta wybitnie pokojowo nastawiona do świata, wybrała się do spowiedzi przed Wielkanocą, Wymieniła kilka grzeszków i dostała kazanie, że się odsunęła od kościoła skoro więcej grzechów nie pamięta. Cały kościół słyszał. Podejrzewam że jakby powiedziała że kradnie i morduje to mniej krzyku by było.
        • cmentarna.polka Re: do mam wierzących / refleksje 28.04.12, 15:47
          Współczuję mamie. To mi przypomina własną spowiedź dawno temu przed bierzmowaniem, kiedy z racji nieposiadania jakichś strasznych grzechów dostałam takie szambo z powodu sporadycznego opuszczania mszy (na serio żałowałam), że po raz pierwszy zwątpiłam.
      • alexa0000 Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 13:25
        Wiesz co, Morgen? Bardzo lubię to forum. Naprawdę, bez ironii. Ono mi otwiera oczy na wiele spraw i rozszerza horyzonty. Czytam ten wątek i jakbym Monty Pythona obserwowała.
        Nie wyśmiewam tu religii; po prostu jako stara baba wreszcie pozbywam się pewnych uprzedzeń i strachów i wszystko jakoś nareszcie zaczyna się w glowie układać.
        • cmentarna.polka Re: do mam wierzących / refleksje 28.04.12, 15:48
          i super
    • gryzelda71 Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 11:44
      Może twoje widzenie kościoła wynika z tego,że jednak do niego nie należysz.
      Mój syn też przystępuje do komunii,jakoś traumy nie ma,że ma 2 grzechy których jest świadom,jakoś nikt nie każe ciągle żałować.Nawet siostra uczulała,że jak robią rachunek sumienia,to nie tylko złe uczynki,ale i dobre sobie przypominali.
      • morgen_stern Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 11:57
        Zaraz zaraz, jestem chrzczona, komuniowana i bierzmowana, nawet w chórze kościelnym byłam i coś z tego kościoła jeszcze pamiętam, więc może nie traktuj mnie, jakbym z Japonii przyjechała i poznawała wiarę katolicką jak ciekawostkę lokalną.
        • gryzelda71 Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 12:06
          A czy ja do ciebie to napisałam?
          • morgen_stern Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 12:07
            Myślałam, że tak smile to sorry wink
    • ira_07 Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 12:20
      Grzechy ma każdy, bo natura człowieka jest grzeszna.

      Kościół nie wymaga listy dobrych uczynków, bo Kościół nie jest od głaskania po głowie: jesteś cudowny, wspaniały i taaaki dobry. Kościół ma cały czas przypominać, że masz się starać naśladować Jezusa, choć i tak nigdy się nie staniesz taki jak On, bezgrzeszny.

      Może poczytaj dziecku Biblię i na Biblii się opieraj. I wytłumacz mu, że grzech to nie tylko jak dziecko napyskuje, albo uderzy brata. Grzechem jest też takie takie poleganie na sobie, nie na Bogu - jestem bez grzechów, Bóg i Kościół mi niepotrzebne, sama sobie daję radę. Ale przyznaję się, nie wiem jak dokładnie naucza Kościół Rzymskokatolicki, bo on ma chyba inne pojęcie grzechu.
    • nanulek Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 12:31
      Nie wiem, czy ktos juz to napisal, bo nie mam czasu czytac wszystkich postow, ale polecam zrobic rachunek sumienia. Taki gotowy, z ksiazeczki do nabozenstw. Podejrzewam, ze pewnie ktos wymyslil nawet specjalny rachunek sumienia dla "Komunistow". To naprawde pomaga, i zawsze czlowiek jest zaskoczony, jak sie okaze, ze jednak ma sporo na sumieniu...wink
      • majenkir Re: 27.04.12, 13:49
        nanulek napisała:
        > To naprawde pomaga, i zawsze czlowiek jest zaskoczony, jak sie okaze,
        > ze jednak ma sporo na sumieniu...wink



        Hehe, niezle to sobie wymyslili big_grin
      • antyideal Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 13:50
        O na pewno, ja całe dzieciństwo żyłam w przekonaniu, ze męki piekielne mnie nie miną,
        za okłamywanie mamusi itp.duperele.
        • madi138 Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 14:39
          a ja po lekcjach religii, bylam swiecie przekonana, ze mam trad, taki biblijny. mialam bardzo sucha skore na dloniach i naprawde uwazalam, ze bog mi go zeslal za moje grzechy...dopiero kolezanka mi uswiadomila, ze musze po prostu rece smarowac kremem... smile osobiscie wspominam lekcje religii, jako miejsce, gdzie wciaz wbijano dzieciom do glow, ze sa grzeszne, ze musza sie baaardzo starac, zeby zasluzyc na niebo, ze bog jest okrutnym sedzia i sluzbista, ktory wypietnuje ci kazdy grzeszek. ze msza to obowiazek, a ksiadz ma zawsze racje. to nie byl przekaz o ojcu, ktory zrozumie i wybaczy, ktory kocha i chce twojego szczescia, niestety...
    • krejzimama Boga nie ma... 27.04.12, 14:12
      więc nie przejmujcie się więc czymś co wymyślili ludzie by gnębić innych ludzi i cieszcie się życiem.
      • kolpik124 Re: Boga nie ma... 27.04.12, 14:26
        Bóg jest, a ja cieszę się życiem, nie frustrując się na forach jak co poniektórzy ateiści.
        • majenkir Re: Boga nie ma... 27.04.12, 14:40
          Jak mozna cieszyc sie zyciem, majac takie dylematy jak wyzej?

          Wszystko, co przyjemne i mile to "grzech" uncertain
          • kolpik124 Re: Boga nie ma... 27.04.12, 14:53
            To już nie moja sprawa.

            Inni mają dylematy z kim pójść do łózka albo jak skutecznie zalać pałkę w weekend, też nie są szczęśliwi big_grin
          • ira_07 Re: Boga nie ma... 27.04.12, 15:10
            Nieprawda. To, że ktoś tu napisał, ze Potter czy słodycze to grzech, to jego problem wink Ja jestem wierząca, cieszę się życiem, pomimo świadomości bycia grzeszną. Bo wiem, ze moje grzechy zostały odkupione, za darmo, nie za uczynki, różańce i szkaplerze.
          • hellulah Re: Boga nie ma... 28.04.12, 10:23
            > Wszystko, co przyjemne i mile to "grzech" uncertain


            Z tych kilku wymienionych, np. okłamywanie i ranienie emocjonalne bliskich, egoizm, nieprzestrzeganie zasad bezpieczeństwa i bezsensowne łamanie regulaminów, niemożność kontrolowania apetytu na tyle, aby sobie odmówić obżarstwa... fajna definicja "przyjemnych i miłych rzeczy".
        • mgla_jedwabna Re: Boga nie ma... 27.04.12, 15:44
          Tyle frustracji, co w KK z powodu ciągłego zagrożenia grzechem, to jeszcze nie widziałam.

          Zapewne gdybym miała w d... to pranie mózgu, które się robi dzieciom poprzez religię, i była "mniej sfrustrowana", to by świadczyło o mnie dobrze w twoich oczach?
    • franczii Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 19:04
      Pamietam moja pierwsza spowiedz. Wszystkie grzechy wymyslilambig_grin Musialam cos przeciez powiedziec nie?A te winy, ktore naprawde mialam na sumieniu i zostalam za nie nawet ukarana przez rodzicow i ich nawet zalowalam zatailam bo nie przeszlyby mi przez gardlo do obcego czlowieka. Potem zylam z poczuciem winy, ze ksiedzu naklamalam ale przy nastepnej spowiedzi znow nie moglo mi przejsc przez gardlo takie wyznanie. Wiec do kazdej spowiedzi wspieralam sie rachunkiem sumienia dla dzieci z ksiazeczki i jakies banalne grzeszki przygotowywalam jak klamanie, lenienie sie, przezywanie kolezankibig_grin
      • easyblue Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 20:55
        I dlatego komunia w wieku 8-9 lat to głupota.
        • miniofilka Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 21:23
          easyblue napisała:

          > I dlatego komunia w wieku 8-9 lat to głupota.

          To zalezy od dziecka, sa dzieci, które w miarę rozumieją o co w tym biega,a sa takowe, które idą przyjąć Pana Jezusa do serca bo"prezenty i impreza"
          Ale generalnie jestem za Komunią w wieku świadomym.
          • franczii Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 21:44
            O przepraszam bardzo, ja dokladnie rozumialam po co szlam do spowiedzi i komunii. Rozumialam tez ze bardzo zle robilam klamiac ksiedzu, pamietam poczucie winy z tego powodu i strach przed kara boska (jakis grom z jasnego nieba czy cos). Jako ciekawostke dodam, ze jako 8-14 letnie dziecko uwazalam , ze robie zle a jako dorosla osoba rozgrzeszylam sie calkowicie z tej nieuczciwosci i uwazam, ze niepotrzebnie robilam sobie wyrzuty. W wieku 8 lat to byl jedyny sposob zeby bronic swojej prywatnosci.
        • franczii Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 21:46
          Dokladnie, gdyby pierwsza spowiedz i komunia byly w wieku 14-15 lat to w ogole bym nie przystapilatongue_out
      • maggi9 Re: do mam wierzących / refleksje 28.04.12, 10:04
        franczii napisała:

        > Pamietam moja pierwsza spowiedz. Wszystkie grzechy wymyslilambig_grin Musialam cos pr
        > zeciez powiedziec nie?

        Ja tak samobig_grin
        W ogóle nie kumałam o co im chodzi z ta komunią ale prezenty i sukienką są, to najwazniejsze.Tylko potem wcale nie miałam poczucia winy.I tak mi zostało do dziśwink
    • kiszczynska Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 22:07
      tak i nie
    • damajah Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 22:48
      Nie ma na ziemi człowieka bez grzechu. NIE MA. Jeśli jesteś wierząca to poczytaj Biblię - znajdziesz tam zapewnienie że grzeszymy wszyscy.

      Inna sprawa to wiara że trzeba się z tych grzechów spowiadać komukolwiek innemu poza Bogiem i że potrzeba dodatkowego pośrednika w postaci księdza żeby grzechy mieć odpuszczone - dla mnie to wiara niezrozumiała ale to już osobny temat.

      I jeszcze jedno - grzech to grzech. Nie ważne czy kradzież czy lenistwo. Czy nieposłuszeństwo czy złość na brata. Nie wierzę w dziecko w tym wieku które nie grzeszy.
      • damajah Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 22:59
        i naprawdę współczuję dzieciakom które muszą chodzić do spowiedzi. Oj pamiętam to z własnego dzieciństwa. I to ciągłe poczucie winy i strach i zastanawianie się czy to już grzech ciężki czy jeszcze nie. I strach przed śmiercią (znikał tylko wtedy gdy byłam "w stanie łaski uświęcającej" ale już po paru dniach od spowiedzi nie wiedziałam czy jeszcze jestem czy już nie)
        Coś okropnego. Zważywszy na to co pisze w Biblii jasno i wyraźnie. A mianowicie to że zbawienie jest z ŁASKI a nie z uczynków, że warunkiem zbawienia jest WIARA w Jezusa i jego ofiarę a nie spowiedź, chrzest i nie wiem co jeszcze...
        A najgorsze jest to zmuszanie dzieci do spowiadania się przed obcymi facetami - jeszcze jak trafią na fajnego to nie jest źle. Ale ja nie raz trafiłam na takiego przez którego po nocach spać nie mogłam ze strachu przed wiecznym potępieniem
        Ale nic nie przebije zakonnicy z 1 i 2 klasy podstawówki i jej historii o czarnym psie pod łóżkiem (szatanie czekającym na grzeszną duszę umierającego człowieka) i dzieciach które zginęły bo grzeszyły straszliwie...oj matko jak się cieszę że moje dzieci nie muszą tego przeżywać.
      • krejzimama Re: do mam wierzących / refleksje 27.04.12, 23:34
        Co ma być wyznacznikiem grzechu. Według jakich kryteriów coś jest grzechem a coś nie jest? Biblia? wybacz ale nędzna literatura sprzed paru tysięcy ma być kryterium dla ludzi żyjących obecnie? Czy to się różni od greckich mitów?
        Nie istnieje coś takiego jak grzech.
        • gryzelda71 Re: do mam wierzących / refleksje 28.04.12, 08:12
          Dla ciebie nie istnieje.Nie jesteś jednak wyrocznią w tej sprawie dla mnie np.
    • virtual_moth Re: do mam wierzących / refleksje 28.04.12, 01:01
      Oj tam, jaki problem. Ja wypisałam córce formułę spowiedzi z rozpisaniem na role (ja, ksiądz) + przykładowe grzechy. Ja, jako ateistka wychowana w wierze katolickiej wiem, jakie moga byc grzechy 9-letniego dziecka, to proste. Piszesz w 3 zdaniach, dziecko zapamietuje i finito.
      To jedyny sposób zreszta, by dziecko sie spowiedzia nie zadreczało, by podeszło do tego powierzchownie - a tak chcemy, my, czyli rodzice ateiści/słabo wierzacy, ale ulegli naciskom rodziny by słac dziecko do komunii. Żadna filozofia, po komunii mozna sobie odpuscic błędy młodosci (ochrzcze, bo co powie babcia), aczkolwiek ostatnio kosciół cos przebąkuje o "odnowieniu sakramentu" komunii po kilku latach, powodzenia zycze.
      Mysle, ze da sie to przezyc, spowiedz to jest gwałt na dziecku i warto podejsc do tego sprytnie - czyli formułki, do których dziecko jest przyzwyczajone, bez emocji i wnikania.
      • hellulah Re: do mam wierzących / refleksje 28.04.12, 10:26
        Dzizas, skoro spowiedź to gwałt na dziecku, po jaką cholibkę w imię zgody z dalszą rodziną pchasz dziecko w ten gwałt???

        https://t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQ6-xxLO9LRdl2pFuZz5PrFelrri9nDCNL8Uinua3Nb_wBcVDi6cA
    • edorka1 Przeczytałam i padłam, 28.04.12, 01:15
      a potem sięgnęłam po książeczkę do nabożeństwa mojego syna, który też idzie do komunii w tym roku. Spowiedź dzieci młodszych jest prosta i jasna.Wypełnianie obowiązków związanych z
      pacierzem ,nauką religii,zadaniami szkolnymi,mszą niedzielną,stosunek do rodzeństwa i rodziców, kolegów i koleżanek.TYLE.Cztery punkty - pół malutkiej strony.
      Gdzie tu problem??? Raczej potrzebna jest odrobina pokory.
      Inaczej jaki jest sens tego sakramentu???
      • krejzimama Re: Przeczytałam i padłam, 28.04.12, 07:11
        Dlaczego dziecko ma być pokorne?
        Dlaczego ma korzyć przed jakimś facetem w czrnej sukience, który być może w tym momencie brandzluje się pod tą sukmaną.
        • gryzelda71 Re: Przeczytałam i padłam, 28.04.12, 07:49
          Może dlatego,że niewierzące mamuśki siła je pchają do tego faceta w sukience.Nie ma wyjścia biedne dziecko.
          • franczii Re: Przeczytałam i padłam, 28.04.12, 08:15
            Ta, bo wierzacych mamusiek 8latki ida sie spowiadac z wlasnego nieprzymuszonego wyboru.
            • gryzelda71 Re: Przeczytałam i padłam, 28.04.12, 12:19
              Wierzący nie odbierają spowiedzi dziecka jako gwałtu na nim.
              • franczii Re: Przeczytałam i padłam, 28.04.12, 14:03
                A dziecko nie odbiera spowiedzi jako gwaltu na sobie?
                A ci wierzacy, ktorzy w doroslym wieku juz nie mysla, ze spowiedz to gwalt kiedy byli dziecmi nigdy nie odbierali jej jako gwalt? Bo ja mam inne spostrzezenia. Podam swoj przyklad wyroslam w rodzinie katolickiej i przykladow postepowania mialam mnostwo tzn. rodzina spowiadajaca sie nie raz w roku ale tez w pierwsze piatki i generalnie bylo to cos codziennego. Spowiedz wiec dla mnie byla naturalna koleja rzeczy, jako dziecko nigdy nie mialam dylematu czy do spowiedzi powinnam isc czy nie, po prostu byla oczywista jak msza w kazda niedziele. Ale mimo wszystko spowiedz odczuwalam jako naruszenie mojej prywatnosci a nawet intymnosci. Pomijajac moj wlasny przyklad, nie poznalam zadnego dziecka, ktore by spowiedzi nie traktowalo jako zla koniecznego. Niektore z tych dzieci potem powyrastaly na doroslych wierzacych i praktykujacych ale jako dzieci spowiedz czuly podobnie jak ja.
                • gryzelda71 Re: Przeczytałam i padłam, 28.04.12, 14:12
                  Nie,nie traktują.I na pewno dyskomfort jest,bo to nie jest miły sakrament,ale do gwałtu mu daleko.
                  I serio jak 9latka poczułaś się zgwałcona odchodząc od konfesjonału,czy to słowo już jako starsza osoba przysposobiłaś na potrzeby tego sakramentu.
                  • franczii Re: Przeczytałam i padłam, 28.04.12, 14:32
                    To chyba oczywiste ze sie nie poczulam zgwalcona w sensie doslownym. Oczywiste ze chodzi o gwalt w sensie moralnym, w sensie naruszenia intymnosci. I nie, to nie jest slowko tylko na potrzeby sakramentu. W rozny sposob mozna wtargnac w intymnosc drugiej osoby. Tylko ze w innych sytuacjach bronimy sie przed naruszaniem naszej intymnosci i slusznie a w przypadku spowiedzi oczekuje sie ze czlowiek sam sobie to zrobi.
                    • gryzelda71 Re: Przeczytałam i padłam, 28.04.12, 14:47
                      Strasznie współczuje.
                      Nigdy nie miałam i nie mam takich odczuć.
                      • franczii Re: Przeczytałam i padłam, 28.04.12, 14:58
                        Niepotrzebnie mi wspolczujesz. Widzisz ty odczuwalas dyskomfort opowiadajac obcym o swoich sprawach i sie z tym pogodzilas. Jestes zadowolona to super. A ja jestem z siebie bardzo zadowolona, ze majac widocznie wieksza niz ty potrzebe zachowania tylko dla siebie niektorych moich spraw potrafilam juz jako 8latka obronic swoja prywatnosc.
                        • gryzelda71 Re: Przeczytałam i padłam, 28.04.12, 15:09
                          Wiesz,ja do tej pory nie mam takich spraw które muszę trzymać w wielkiej tajemnicy.


                          • franczii Re: Przeczytałam i padłam, 29.04.12, 05:32
                            Nie udawaj ze nie rozumiesz, niechec do opowiadania o swoich prywatnych przezyciach i intymnych sprawach obcemu czlowiekowi to ukrywanie tajemnic?
                            • gryzelda71 Re: Przeczytałam i padłam, 29.04.12, 09:03
                              Spowiadam się z grzechów.Konkretnych.Spowiedź to nie kozetka u psychoanalityka.Nie wchodzę w szczegóły z cyklu ile razy z kim po co gdzie co czułam.
                              I nie nie mam z tym problemów,zwłaszcza jak pierwszy raz widzę księdza na oczy.
                              Ot każdy jest inny.

                  • krejzimama Re: Przeczytałam i padłam, 28.04.12, 15:51
                    Od kiedy spowiedz jest sakramentem? Nie dziwie, ze tobie ona nie przeszkadza skoro nie wiesz czym jest.
                    • gryzelda71 Re: Przeczytałam i padłam, 28.04.12, 16:53
                      a sakrament pokuty to co niby wszechwiedząca?
                      • krejzimama Re: Przeczytałam i padłam, 28.04.12, 16:58
                        Mowa jest o spowiedzi oraz o tym, jak to uwłacza godności ludzkiej a nie o pokucie.
                        • gryzelda71 Re: Przeczytałam i padłam, 28.04.12, 17:00
                          To se sprawdź wszechwiedząca.Chyba nie bardzo wiesz o czym piszesz.
                    • edorka1 ??? Zanim napiszesz pomyśl co wiesz na dany temat 28.04.12, 22:30
                      Katechizm Kościoła Katolickiego, art 4 zawiera co następuje - w odniesieniu do sakramentu pokuty i pojednania :
                      "Nazywa się go sakramentem spowiedzi, ponieważ oskarżenie - spowiedź z grzechów przed kapłanem jest istotnym elementem tego sakramentu. Sakrament ten jest również "wyznaniem", uznaniem i uwielbieniem świętości Boga oraz Jego miłosierdzia wobec grzesznego człowieka."
                      Ale to jest widocznie zbyt odległa wiedza...
                      Cała ta dyskusja jest pozbawiona sensu. Dla człowieka wierzącego sprawa jest oczywista.
                      Niewierzący zaś z zasady chyba się nie spowiadają, więc co za tym idzie - nie powinni mieć z tym problemu.
        • salinas Re: Przeczytałam i padłam, 28.04.12, 08:37
          krejzimama napisał:

          > Dlaczego ma korzyć przed jakimś facetem w czrnej sukience, który być może w tym
          > momencie brandzluje się pod tą sukmaną.

          Ciągle o tym samym piszesz. Jeżeli osądzamy kogoś własną miarą to sama / sam ? ciągle się brandzlujesz w rozporku. Szary, smutny onanista ...
          • krejzimama Re: Przeczytałam i padłam, 28.04.12, 08:48
            Cięta forumowiczki salinas riposta w skali 1 do 10 otrzymuje ZERO.
            Jednak to i tak najwyższa w historii.
            • salinas Re: Przeczytałam i padłam, 28.04.12, 08:53
              krejzimama napisał:

              > Cięta forumowiczki salinas riposta w skali 1 do 10 otrzymuje ZERO.
              > Jednak to i tak najwyższa w historii.

              Uderz w stół,a nożyce się odezwą ... gdyby moja cięta riposta nie obchodziłaby ciebie, to pozostałaby bez komentarza...
              • krejzimama Re: Przeczytałam i padłam, 28.04.12, 08:58
                "Dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili."

                Dlatego nie zostawiam takich chamskich wpisów bez odpowiedzi.
                Przy okazji wyguglaj sobie kto to powiedział. Czegoś się nauczysz.
                • salinas Re: Przeczytałam i padłam, 28.04.12, 09:08
                  krejzimama napisał:

                  >
                  > Dlatego nie zostawiam takich chamskich wpisów bez odpowiedzi.

                  Myślisz ,że tylko TY masz monopol na chamstwo ... ?
    • guderianka Re: do mam wierzących / refleksje 28.04.12, 09:03
      No cóż. Przed pierwszą spowiedzią miałam dylematy jak Twoja córka. Więc sobie wymyśliłam, żde grzech sobie zrobię. Razem z koleżanką całą drogę ze szoły (zeszło nam 40 minut) przeklinałyśmy.. wink Ci co nas mijali lub szli za nami pewnie mieli uszy zwiędnięte. No ale grzech był Spowiedz tez była wink
      • iin-ess Jeżeli chcesz aby twoje dziecko 28.04.12, 09:29
        przyjmowało sakramenty KK to musisz doktryny KK przyjąć. Wyjścia innego nie ma, tak jak nie można być trochę w ciąży. Więc jak przygotowywałaś się z dzieckiem do komunii to powinnaś wiedzieć, że można zgrzeszyć myślą, mowa, uczynkiem i zaniedbaniem.
        • miniofilka Re: Jeżeli chcesz aby twoje dziecko 28.04.12, 12:59
          iin-ess napisała:

          > przyjmowało sakramenty KK to musisz doktryny KK przyjąć. Wyjścia innego nie ma,
          > tak jak nie można być trochę w ciąży. Więc jak przygotowywałaś się z dzieckiem
          > do komunii to powinnaś wiedzieć, że można zgrzeszyć myślą, mowa, uczynkiem i z
          > aniedbaniem.

          dokładniesmile
          albo przyjmujesz i akceptujesz doktryny KRK , czyli praktykujesz wyznanie rzymskokatolickie = przekazujesz wiarę dziecku czyli posyłasz do I Komunii świętej
          albo nie przyjmujesz i dziecko do Sakramentu nie przyjmuje
          Inaczej to hipokryzja i brak szacunku dla Sakramentu
          • gryzelda71 Re: Jeżeli chcesz aby twoje dziecko 28.04.12, 14:17
            Ale wiary nie można przekazać.
            • iin-ess Re: Jeżeli chcesz aby twoje dziecko 28.04.12, 14:34

              gryzelda71 napisała:

              > Ale wiary nie można przekazać.

              jak to nie? A od kogo mały człowiek dowiaduje się o świecie? na razie takie człowiek wierzy, myśli tak jak mu to przekazano, później przychodzi czas na weryfikacje tego.
              • gryzelda71 Re: Jeżeli chcesz aby twoje dziecko 28.04.12, 14:51
                Przekazujesz informację o wierze,nie wiarę.
                • iin-ess Re: Jeżeli chcesz aby twoje dziecko 28.04.12, 15:04

                  gryzelda71 napisała:

                  > Przekazujesz informację o wierze,nie wiarę.

                  Przecież w tym wypadku to to samo.
                  • gryzelda71 Re: Jeżeli chcesz aby twoje dziecko 28.04.12, 15:11
                    Gdyby to było to samo nie było osób co to odchodzą do wiary.
                    • iin-ess Re: Jeżeli chcesz aby twoje dziecko 28.04.12, 15:51
                      gryzelda71 napisała:

                      > Gdyby to było to samo nie było osób co to odchodzą do wiary.

                      Ciężko się z Tobą gada. Pisałam wyraźnie, ze później przychodzi czas na weryfikacje.
                      • gryzelda71 Re: Jeżeli chcesz aby twoje dziecko 28.04.12, 16:54
                        Bo nie przyklaskuje tobie?No cóż.Mam inne spojrzenie na przekazywanie wiary.
                        • iin-ess Re: Jeżeli chcesz aby twoje dziecko 28.04.12, 18:29
                          gryzelda71 napisała:

                          > Bo nie przyklaskuje tobie?
                          Nie, bo nie czytasz ze zrozumieniem.
                          • gryzelda71 Re: Jeżeli chcesz aby twoje dziecko 28.04.12, 20:15
                            A może nie piszesz w sposób zrozumiały?
                            Ot mam inne zdanie.
    • asia_i_p Re: do mam wierzących / refleksje 29.04.12, 10:26
      Moja ciotka w trakcie studiów teologicznych w ramach praktyk była katechetką. Przygotowując dzieci do spowiedzi, powiedziała im, że Jezus jest ich przyjacielem i jak przyjacielowi powinny mu opowiedzieć, czego chcą, co im się udało, co nie. Ksiądz mówił potem, że tak dobrze przygotowanej grupy jeszcze nie miał.
      Nikt nie spodziewa się od ośmiolatka listy grzechów - raczej dostrzeżenia, że pomoc koleżance to dobrze, a dokuczanie koleżance źle. Raczej początków kształtowania się sumienia i wymagań wobec siebie - taki chciałbym być, to mi w tym pomaga, a to mi jeszcze przeszkadza.
      • mgla_jedwabna Re: do mam wierzących / refleksje 29.04.12, 23:39
        Nikt nie spodziewa się od ośmiolatka listy grzechów

        Naprawdę? Listy kontrolne, zwane rachunkiem sumienia, sugerują cois odwrotnego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka