Dodaj do ulubionych

Odnośnie zdrady

20.06.04, 10:48
Zainspirował mnie do tego tematu post Oriony, nie chciałam jednak tam
poruszac problemu, bo o cos innego w Jej poście chodzi. Ja jednak chciałam o
samej zdradzie. Ktoś w jednej z odpowiedzi napisał,że jak sie kocha to sie
nie zdradza. No własnie jak to jest? bo ja mam wątpliwości co do tej tezy.
Często w pracy jeździłam na różnego rodzaju szkolenia kilkudniowe. Jechali
tam rózni ludzie z oddziałów naszej firmy w Polsce. Rano szkolenie, wieczorem
impreza. No właśnie i na tej własnie imprezie działy się rzeczy niestworzone.
Panowie lądowali w pokojach dziewczyn, w firmie porobiły sie pary. Kazdy
wiedział kto z kim sypia.A w niedzielę, gdy wszyscy wytzreźwieli i wyspali
się oglądaliśmy zdjęcia dzieciaczków owych tatusiów. I jak się tak na to
napatrzyłam to teraz za każdym razem gdy mój mąż ma wyjazdową delegację, czy
imprezę z pracy to ja jestem pełna obaw, pomimo iż mu bardzo ufam i wiele
razy rozmawialiśmy o zdradzie, to zastanawiam się czy nastrój, alkohol i
piękna dziewczyna nie sa w stanie Jego zasad zmienić-choć na jedna noc. Co o
tym myslicie? Czy jak sie kocha to się zdradza? Czy mozna się zapomnieć?
Obserwuj wątek
    • l.e.a Re: Odnośnie zdrady 20.06.04, 11:05
      witaj smile

      Dla mnie zdrada = koniec związku. ( zaznaczam DLA MNIE, bo zapewne odezwą się
      głosy, że nie dla każdego )Związałam się z mężczyzną, a on ze mną z miłości,
      ufamy sobie, szanujemy się itd. Jeżeli pojawia się zrada to znak, że coś nie
      gra w związku, że coś jest nie tak. Jeżeli się zdradza tylko dla przyjemności z
      sexu - to też nie jest ok. Bowiem to nasz partner powinien wiedzieć, czego
      oczekujemy od niego w łóżku.

      Dla mnie alkohol to nie tłumaczenie, pić się powinno z głową !

      pozdrawiam Cię serdecznie - lea
      • taissa1 Re: Odnośnie zdrady 21.06.04, 10:06
        Podpisuję się pod powyższym postem.Nic dodać nic ująć-jeśli chodzi o
        mnie.Pozdrawiam.taissa
    • sokka Re: Odnośnie zdrady 20.06.04, 11:10
      kubusala napisała:
      Ktoś w jednej z odpowiedzi napisał,że jak sie kocha to sie
      > nie zdradza. No własnie jak to jest? bo ja mam wątpliwości co do tej tezy.

      tez nie bardzo w to wierze.. tzn mysle, ze to tak wlasnie dziala przez jakis
      czas, ale chyba nie da rady przez cale zycie...

      zastanawiam się czy nastrój, alkohol i
      > piękna dziewczyna nie sa w stanie Jego zasad zmienić-choć na jedna noc. Co o
      > tym myslicie? Czy jak sie kocha to się zdradza? Czy mozna się zapomnieć?

      chyba dokladnie tak jest. natomiast mozna starac sie unikac takich sytuacji
      zanim nastroj alkohol itede za bardzo wplyna na nasz swiatopoglad. dla jasnosci:
      nie mowie by nie jezdzic w delegacje, ale gdy czuje, ze ktos mnie fascynuje
      zanadto, to staram sie unikac tej osoby. zamiast flirtowac ide poplotkowac z
      babami, tez fajne a mniej niebezpieczne smile
    • gagunia Re: Odnośnie zdrady 20.06.04, 11:11

      nawet jak sie kocha, mozna zdradzic. taka juz jest natura ludzka. jedni sa
      bardziej odporni na te chwilowe zapomnienia, inni nie.

      ja ufam swojemu mezowi i wiem, ze bedac w delegacji mnie nie zdradzi. znamy sie
      10 lat i potrafimy o tym rozmawiac. bywaly chwile w naszym zwiazku, ze
      oddalalismy sie od siebie i wtedy oboje wiedzielismy, ze cos moze sie wydarzyc.
      ale zawsze o tym uczciwie rozmawiamy i staramy sie - jak to okreslila zdaje sie
      18lipiec w jednym z postow - nie robic z partnera idioty.

      kazdy z nas inaczej postrzega zdrade i jej konsekwencje dla zwiazku. mysle, ze
      to jest kwestia osobowosci, charakteru obu stron oraz tego, jak blisko z soba
      jestesmy, jak jestesmy wrazliwi, odporni, jakie mamy poglady, jakie preferencje
      i upodobania seksualne....

      moglabym wybaczyc zdrade, ale nie wybaczylam bym klamstw, robienia ze mnie
      idiotki, szczegolnie, jesli o zdradzie wiedzialby ktos jeszcze poza
      zdradzajacymi.



      forum.gazeta.pl/forum/72%2C2.html?f=621&w=10577948
      • kubusala Re: Odnośnie zdrady 20.06.04, 11:18
        > moglabym wybaczyc zdrade, ale nie wybaczylam bym klamstw, robienia ze mnie
        > idiotki, szczegolnie, jesli o zdradzie wiedzialby ktos jeszcze poza
        > zdradzajacymi.

        Zgadzam się z Tobą, kiedyś miałam okazję rozmawiać z jedną z żon mojego kolegi
        z pracy, który nagminnie Ją zdradza i jeszcze opowiada co daje mu kochanka, a
        czego nie daje żona. Patrzyłam Jej w oczy i miałam ochotę to wszystko Jej
        powiedzieć, bo było mi Jej tak potwornie żal. Nie dość że zdradzana to jeszcze
        ośmieszana. Nie umiałabym sobie z tym poradzić.
        • gagunia Re: Odnośnie zdrady 20.06.04, 21:11

          Rowniez znam taki przypadek. kolega jest chyba erotomanem wymagajacym leczenia,
          bo zdradza zone kiedy tylko moze i z kim sie da. w dodatku wiedza o tym wszyscy
          znajomi z tzw podworka czyli pol osiedla a ona jakos nie wie... przez to
          wszystko unikamy z mezem wszelkich imprez i spotkan z nimi, mimo, ze sa
          sympatyczni. ja sie poprostu glupio czuje wiedzac o tym, czego ona nie wie i
          patrzac jak go cmoka itp itd...


          forum.gazeta.pl/forum/72%2C2.html?f=621&w=10577948
    • kingaolsz Re: Odnośnie zdrady 20.06.04, 18:46
      Ja moze z innej strony.
      Wychowalam sie wlasnie w atmosferze klamstwa i zdrady, tzn. wszyscy mysleli ze
      jest cudnie, moi rodzice sa swietnym malzenstwem, a jednak bylo inaczej. Ojciec
      przez cale 18 lat malzenstwa zdradzal moja mame. Wszystko zaczelo wychodzic na
      jaw jakies 3 lata wczesniej i to byl koszmar. To co sie dzialo w oczach i na
      oczach dziecka to bylo straszne. Nigdy zadnemu innemu dziecku tego nie zycze.
      Dlatego tez nie wyobrazam sobie tego samego w swoim zwiazku. Na pewno nie z
      mojej strony, choc mojego meza tez jestem pewna na 99,9% z takich czy innych
      wzgledow.
      Nie wyobrazam sobie wybaczenia zdrady. Nie potrafilabym zapomiec ze moja druga
      polowa byla w tak intymnej sytuacji z kims innym, ze to co dawal mi w tych
      szczegolnych chwilach przeniosl na kogos innego...
      I podsumowujac, TAK w moim wlasnym mniemaniu jesli sie naprawde kocha to sie
      nie zdradza. To nie jest tylko jeden raz, to niszczy ludzi i rodziny ( bo
      czesto sa niszczone na raz dwie).

      Zycze wszystkim bardzo udanych zwiazkow i aby zdrada w zaden sposob nie
      pojawialam sie w naszych "okolicach"

      Kinga
    • ania.silenter_exunruzanka Re: Odnośnie zdrady 20.06.04, 19:37
      Wg. mnie nie ma nic na usprawiedliwienie zdrady. Bardzo kocham mojego męża i
      nie zrobiłabym z niego idioty. Uważam, powinno się unikać
      sytuacji "niebezpiecznych" na przyjęciach, wyjazdach itp. Jako się kocha to się
      nie zdradza. I tłumaczenie w rodzaju: zapomniałem/łam się są głupie, żałosne i
      beznadziejne. To zdanie moje i mojego męża.
      pozdrawiam
    • mama1974 Re: Odnośnie zdrady 20.06.04, 21:16
      Ja jestem zdania, że jak się n a p r a w d ę kocha to się nie zdradza, lub
      raczej odwrotnie - jesli sie partner/kę zdradza to znaczy, ze tak naprawde sie
      go/jej nie kocha.
      Rozumiem fascynację innym mężczyzną, sama taka przeżyłam, jednak do tego, aby
      zrobic o jeden krok za dużo, trzeba, moim zdaniem sporego tupetu i odwagi, a
      być może wystraczy być lekkomyślnym.
      Niestety myślec trzeba głową, a zapomnieć się jest naprawdę bardzo fajnie z
      własnym mężem/partnerem.
      Też znam opowieści o firmowych wyjazdach i delegacjach, pełnych upojnego seksu.
      Ludzie zaczynają zachowywać się, jak spuszczeni z łańcucha piętnastolatkowie -
      dla mnie to zwykłe gówniarstwo.
      Pozdrawiam Dorota
    • kruszynka301 Re: Odnośnie zdrady 20.06.04, 21:23
      Ja może w ten sposób: jeśli z kimś żyję w związku, nie zdradzam, tego samego wymagam od partnera. Dla mnie po pierwszym małżeństwie właśnie wzajemne zaufanie, świadomość, że mogę liczyć na partnera, a partner na mnie jest najważniejsze.
      W przypadku zdrady, rozstajemy się - nie chcę po raz drugi przeżywać koszmaru.
      Lubię jasne sytuacje.
    • martara Re: Odnośnie zdrady 20.06.04, 22:51
      Ja odpowiem na Twoje ostatnie pytanie...czy można się zapomnieć..?
      Rozumiem że nie chodzi o to czy można w sensie, czy ma się przyzwolenie, ale
      czy to się zdarza...
      Więc odpowiem ci, że można....
      Widziałam ludzi, którzy się zapominali, choć twierdzili, że kochaja swoich
      bliskich. Sex traktowali jak kilka cwiczeń gimnastycznych i oczekiwali tylko
      tego, aby było im dobrze i przyjemnie.
      Może sprawdzali swoją atrakcyjność, może oczekiwali fascynacji swoja osobą, a
      może odreagowywali to, co działo się nie tak w ich małżeństwie.
      Szukam wyjaśnienia...- nie usprawiedliwienia.

      Już kiedys pisałam o tym w poście o zdradzie...
      Jesteśmy ludzmi.
      NIe jesteśmy doskonali.
      Sw. Paweł mowi tak "czynię nie to co chcę ale to czego nie chcę " nie dlatego,
      że nie mam wolnej woli - ale dlatego, że jestem grzeszny, jestem człowiekiem.
      Czym jest zdrada fizyczna - czy to tylko sex?
      Czy zdrada fizyczna różni się od emocjonalnej?
      czy były byście zdowolone wiedząc, że mąż was nie zdradza fizycznie, ale
      psychicznie tak? Że męczy się przy was, że kocha, czy kochał inną a teraz ma
      tylko marzenia i wspomnienia. Czy taka zdrada mniej boli? Czy jest mniejsza?
      Bo ja myślę, co by mi było po jego wiernościw takim układzie, skoro i tak nie
      byłby "mój"?

      I mam pytanie co to jest miłość?

      Bo nie do końca zgadzam się z tezą, że jak się kocha to się nie zdradza.
      Bo jednocześnie nie można postawić znaku równości z odwrotnością tego zdania,
      czyli jak się nie kocha to się zdradza.

      Poza tym można wyrządzić człowiekowi o wiele większą krzywdę i wcale nie trzeba
      go zdradzić.
      A brak miłości można okazać na tysiąc sposobów.
      Kiedy porzebujesz wsparcia męża a on ci tego nie daje, kiedy potrzebujesz jego
      zainteresowania ciepła i bliskości i nie dostajesz tego tygodniami, miesiącami,
      latami...to to też jest brak miłości.
      Dlatego ja uważam, że najważniejsza w zwiąku jest nie miłość a przyjaźń.
      Przyjaźń pozwala nam wiele zrozumieć i nie patrzeć zazdrośnie, pozwala nam mieć
      otwarte oczy na wady i zalety partnera, a jednocześnie na jego potrzeby.
      Pozwala nam zrozumiec i wybaczyć.
      Czy nie łapiecie się czasem na tym, że łatwiej wybaczyc przyjacielowi, niż
      ukochanej osobie?
      A przeciez przyjaźń nakłada na nas takie same obowiązki co miłość. Przyjaciół
      też się nie zdradza i szanuje się ich i ich potrzeby.
      A jednocześnie rozmawia się a nimi szczerze i otwarcie o tym o czym czasem
      nawet ukochana osoba nie wie...
      Nigdy się to nikomu z Was nie zdarzyło?
      Nie bywa tak, że przyjaciółka wie więcej niż mąż?
      Czy to nie jest zdrada?
      Czy przez to mężów mniej kochacie?
      Może zaraz ktoś krzyknie na mnie....że to bzdury...
      Ale czy przyjaciel to nie jest ten, który wiele zrozumie i zostanie kiedy inni
      odejdą?
      Poza tym przyjaźń w pewnym sensie wyklucza opcję zdrady.
      Nie chcę tu powiedzieć, że jak mąż jest przyjacielem to można go zdradzać...ale
      że jak jest przyjacielem, to się tego nie zrobi.
      Bo dobry przyjaciel zna cie, wie, jakie są twoje słabe strony, niedostatki,
      pragnienia i będzie się strał zapełnić pustkę w życiu jeśli ona jest.

      Wg mnie zdrada bierze się z niedostatku miłości. Kiedy w związku czegoś brakuje
      i nie mówi się o tym, rodzi się frustracja i pustka, którą ludzie zapełniają
      innymi ludźmi.
      Widziałam dobrze jak to wygląda.
      Nie pochwalam tego, ale próbuję zrozumieć, dlaczego ludzie tak postępują....

      • evee1 Re: Odnośnie zdrady 21.06.04, 04:59
        > Ja odpowiem na Twoje ostatnie pytanie...czy można się zapomnieć..?
        ...
        > Jesteśmy ludzmi.
        Tiaaa, ludzie sa rozni. Ja nie wyobrazam sobie, zeby sie "zapomniec".
        To znaczy ja bym nie mogla, bo ja zawsze mam to czerwone swiatelko, ktore
        sie zapala jak sprawy ida w jakims niebezpiecznym kierunku. A moze po
        prostu kazdy je ma, tylko niektorzy wola go nie zauwazac...
        Zdrada na zimno, czyli tak dal zabawy po paru glebszych jest dla mnie
        obrzydliwa, to znaczy sama bym tak nie zrobila, ale wiem, ze sa tacy,
        ktorzy nie maja takich obiekcji.

        > NIe jesteśmy doskonali.
        > Sw. Paweł mowi tak "czynię nie to co chcę ale to czego nie chcę " nie
        dlatego,
        > że nie mam wolnej woli - ale dlatego, że jestem grzeszny, jestem człowiekiem.
        > Czym jest zdrada fizyczna - czy to tylko sex?
        > Czy zdrada fizyczna różni się od emocjonalnej?
        > czy były byście zdowolone wiedząc, że mąż was nie zdradza fizycznie, ale
        > psychicznie tak? Że męczy się przy was, że kocha, czy kochał inną a teraz ma
        > tylko marzenia i wspomnienia. Czy taka zdrada mniej boli? Czy jest mniejsza?
        Moim zdaniem tak, bo czesciowo sa to wlasnie marzenia i wspomnienia, ale
        raczej marzenia jak mogloby byc (oczywiscie wspaniale, bo jakzeby inaczej),
        a nie takie wspomnienia z krwi i kosci.

        > Bo ja myślę, co by mi było po jego wiernościw takim układzie, skoro i tak nie
        > byłby "mój"?
        A moze by tak porozmawiac i rozeznac sie w sytuacji, a moze potrzasnac jakos
        to duga strona. Mozna i odejsc, zeby druga strona sie przekonala czego mu
        tak naprawde bardziej brakuje, czy towarzysza dotychczasowego zycia, czy
        tych wspomnien idealu z przeszlosci.

        > I mam pytanie co to jest miłość?
        Tu sobie kazdy moze dospiewac cos innego, w zaleznosci od tego co mu/jej
        odpowiada. Ludzie sa rozni (jak juz slusznie zauwazylas) i rozne tez jest
        pojmowanie milosci. I to nie tylko "w tym najwiekszy jest ambaras zeby dwoje
        chcialo na raz", ale dobrze, zeby to chcieli w ten sam sposob smile)).

        > Bo nie do końca zgadzam się z tezą, że jak się kocha to się nie zdradza.
        A to juz insza inszosc moim zdaniem. Bo mozna chciec zdradzic na zlosc
        partnerowi, zdrada moze byc wolaniem o pomoc. Mozna zdradzac z nudow,
        dla towarzystwa. Mozna tez zakladac ze seks to co innego niz milosc
        i ze przygodny seks nie ma zwiazku z uczuciem milosci dla zony/meza.

        > Bo jednocześnie nie można postawić znaku równości z odwrotnością tego zdania,
        > czyli jak się nie kocha to się zdradza.
        Ha, mozna nie miec z kim!! smile)

        > Poza tym można wyrządzić człowiekowi o wiele większą krzywdę i wcale nie
        > trzeba go zdradzić. A brak miłości można okazać na tysiąc sposobów.
        > Kiedy porzebujesz wsparcia męża a on ci tego nie daje, kiedy potrzebujesz
        jego
        > zainteresowania ciepła i bliskości i nie dostajesz tego tygodniami,
        miesiącami,
        > latami...to to też jest brak miłości.
        To cos z tym trzeba robic, a nie czekac i od czasu do czasu zdradzic, zeby
        dac nauczke mezowi/lepiej sie poczuc. Ja uwazam, ze rownie dobrze mozna
        po prostu odejsc i w ten sposob meza sciagnac na ziemie. Moim zdaniem
        jest jeszcze pare innych sposobow po jakie mozna siegnac, zeby naprawiac
        malzenstwo zanim zrobi sie cos nieodwracalnego jak zdrada. Tego sie po
        prostu nie da cofnac i juz.

        > Dlatego ja uważam, że najważniejsza w zwiąku jest nie miłość a przyjaźń.
        > Przyjaźń pozwala nam wiele zrozumieć i nie patrzeć zazdrośnie, pozwala nam
        mieć
        > otwarte oczy na wady i zalety partnera, a jednocześnie na jego potrzeby.
        > Pozwala nam zrozumiec i wybaczyć.
        > Czy nie łapiecie się czasem na tym, że łatwiej wybaczyc przyjacielowi, niż
        > ukochanej osobie?
        > A przeciez przyjaźń nakłada na nas takie same obowiązki co miłość. Przyjaciół
        > też się nie zdradza i szanuje się ich i ich potrzeby.
        > A jednocześnie rozmawia się a nimi szczerze i otwarcie o tym o czym czasem
        > nawet ukochana osoba nie wie...
        > Nigdy się to nikomu z Was nie zdarzyło?
        > Nie bywa tak, że przyjaciółka wie więcej niż mąż?
        W moim przypadku akurat nie. Akurat moj maz jest w pierwszej kolejnosci moim
        przyjacielem, a dopiero potem mezem/kochankiem. Niedlugo przed naszym slubem
        z decyzji meza rozstalismy sie (to znaczy do slubu mialo nie dosc w ogole)
        i to czego mi najbardziej bylo zal, to byla wlasnie tej przyjazni i mialam
        poczucie ze maz (jeszcze wtedy niedoszly) robi kompletna glupote, ze tracimy
        przez to swoja druga polowe.

        > Czy to nie jest zdrada?
        Z drugiej strony dlaczego miala to by byc zdrada. Pewne rzeczy mowi sie
        roznym osobom, w roznych celach. Ludzie sa rozni (znow sie powiedzonko klania)
        i jednym mozemy mowic to, innym tamto, bo moga nam poradzic rozne rzeczy,
        a nam zalezy na ich pogladzie. Ale co to ma wspolnego ze zdrada, to nie wiem.

        > Czy przez to mężów mniej kochacie?
        > Może zaraz ktoś krzyknie na mnie....że to bzdury...
        > Ale czy przyjaciel to nie jest ten, który wiele zrozumie i zostanie kiedy
        > inni odejdą?
        > Poza tym przyjaźń w pewnym sensie wyklucza opcję zdrady.
        > Nie chcę tu powiedzieć, że jak mąż jest przyjacielem to można go
        zdradzać...ale
        > że jak jest przyjacielem, to się tego nie zrobi.
        > Bo dobry przyjaciel zna cie, wie, jakie są twoje słabe strony, niedostatki,
        > pragnienia i będzie się strał zapełnić pustkę w życiu jeśli ona jest.
        moze sie starac, ale nie znaczy, ze akurat bedzie to robil. Z przyjaciolmi
        mozesz miec inny punkt widzenia i niekoniecznie musicie sie zgadzac w 100%
        i jezeli Ty czegos potrzebujesz, to niekonieczna ta druga osoba musi
        uwazac, ze jest Ci to niezbedne. Wiec to tez roznie bywa. Ale to wcale
        nie oznacza, ze przestaje Cie kochac, czy ze nie jest Twoim przyjacielem.
        Moze wlasnie taki przyjaciel sie przydaje, zeby na sprawy spojrzec z innego
        punktu widzenia.

        > Wg mnie zdrada bierze się z niedostatku miłości. Kiedy w związku czegoś
        brakuje
        > i nie mówi się o tym, rodzi się frustracja i pustka, którą ludzie zapełniają
        > innymi ludźmi.
        Tu sie zgadzam w 100%.

        > Widziałam dobrze jak to wygląda.
        > Nie pochwalam tego, ale próbuję zrozumieć, dlaczego ludzie tak postępują....
        No i do jakich wnioskow dochodzisz? Dlaczego ludzie nie mowia rzeczy wprost
        tylko czekaja az duga strona sie domysli, a druga strona slepa i glucha i
        zadowolona, ze wszystko jest OK smile).
    • mamaszyma Re: Odnośnie zdrady 21.06.04, 09:13
      ja może bym mogła wybaczyc ale na pewno bym nie zapomniała, potem w każdej
      mniej lub bardziej intymnje sytuacji myślałabym, czy mój mąż robił tamtej
      kobiecie to samo.... zamżeczyłabym i sibei i jego, dlatego uważam, ze lepiej si
      erozstac jak sobie ktos nie potrafi z tym poradzic, ja bym nie potrafiła.....
      • edwo Re: Odnośnie zdrady 21.06.04, 12:07
        Właśnie najgorzej to zapomnieć. Dużo zależy czy był to pojedynczy incydent, czy
        np. systematyczna 2 letnia znajomość "na boku". Myślę, że przy jednorazowym
        wybryku warto położyć na przeciwną szalę dotychczasowe życie, miłe wspomnienia,
        lojalność przyjacielską partnera, dobro dzieci, rodziny itp. Czasami warto
        wybaczyć, ale czy można zapomnieć? Ja chyba bym była taka jak pisze mamaszyma,
        wybaczyłabym, ale pomimo to zadręczałabym partnera i siebie. Ale to jest
        kobiece spojrzenie na zdradę, mężczyźni patrzą na to zupełnie inaczej. Właśnie
        kobieta gdy zdradza to znaczy, że nie kocha naprawdę. Mężczyźnie wcale nie musi
        być źle w związku żeby zdradził, po prostu taką ma naturę, dlatego lepiej nie
        stwarzać sytuacji sprzyjających zdradzie, bo jak wiadomo okazja czyni
        złodzieja. Intryguje mnie jeszcze jedna strona zdrady. Często młode, śliczne
        dziewczyny polują na żonatych facetów, są bezwględne i egoistyczne. Czy myślą,
        że jeżeli facet zostawi dla nich rodzinę, to sytuacja na pewno się nie
        powtórzy, czy one też kiedyś nie stracą go dla nowej, młodszej, ładniejszej...
    • maadzik3 Re: Odnośnie zdrady 21.06.04, 12:13
      Moim zdaniem jak sie naprawde kocha to sie nie zdradza. To kwestia szacunku i
      wewnetrznego przekonania. Alkohol nic tu nie zmienia (tzn. moze sklonic do
      zdrady kogos kto i tak te potrzebe czuje ale np. boi sie wpadki, ale nie
      inaczej). Coz, smutne to o czym piszesz.
      M.
    • dzadzia Re: Odnośnie zdrady 21.06.04, 13:09
      Czytam Wasze posty i stwierdzam,że nie mam ostatecznego stanowiska w tej
      sprawie. Napewno niewybaczyłabym kilkuletniego związku i zdrady emocjonalnej.
      Ale chwilę zapomnienia, którą mąż żałuje wybaczyłabym. Czasami(aż wstyd się
      przyznać) chciałabym żeby mąż mnie tak właśnie zdradził. Dlaczego? Nawet nie
      wiem, może żeby potem przepraszał, żebym była górą, a może żebym miała
      przyzwolenie też to zrobić. I może nie uwierzycie, ale kocham męża nad życie,
      jestem o niego zazdrosna- nawet o przypadkowe dotknięcie innej kobiety.Więc
      skąd te mysli? Może nie bez znaczenia jest fakt,że mój mąż jest moim pierwszym
      męższyzną i w dodatku młodo wyszłam za mąż (ale nie dlatego,że musiałam). Może
      nie ma potrzeby mnie leczyć???hihihi....
    • kajami1 Re: Odnośnie zdrady 21.06.04, 13:17
      Dla mnie zdrada emocjonalna = koniec związku, ale zdrada fizyczna jest dla mnie
      wybaczalna, oczywiście nie w wypadku gdy zdarza się notorycznie.
      Wiem, że to dość dziwne stanowisko ale mam świadomość różnic pomiędzy kobietą a
      mężczyzną. Kobiecie do seksu (oczywiscie są wyjątki) potrzebne jest uczucie a
      dla faceta (też wyjątki się zdarzają) miłość jest miłością a seks seksem i te
      dwie sprawy niekoniecznie muszą łączyć ze sobą.

      Pozdrawiam
      Kasia
      • kubusala Re: Odnośnie zdrady 21.06.04, 13:25
        > Wiem, że to dość dziwne stanowisko ale mam świadomość różnic pomiędzy kobietą
        a
        >
        > mężczyzną. Kobiecie do seksu (oczywiscie są wyjątki) potrzebne jest uczucie a
        > dla faceta (też wyjątki się zdarzają) miłość jest miłością a seks seksem i te
        > dwie sprawy niekoniecznie muszą łączyć ze sobą.

        Masz rację, często jadąć autostrada widzę jak elegancki pan zabiera do
        samochodu "tirówkę", albo jak ją już z samochodu wysadza i tak sobie myślę, jak
        ten pan może wracając do domu spokojnie położyc się obok żony. Faceci to chyba
        traktują tak jak zatrzymanie się aby zrobić siusiu.
        No i rodzi się pytanie, czy tirówkę bym wybaczyła prędzej niż koleżanke z pracy?
        • kajami1 Re: Odnośnie zdrady 21.06.04, 13:33
          I tą i tą tak samo, ale tirówkę po komplecie badań krwi na wszystkie choróbska
          pokolei i profilaktycznym leczeniu rzęsistków i wszystkich innych dobrodziejstw
          "panterek" (czyli tych mówiących PAN TERA a pan potem).

          • mabrulki Do dziadzi 21.06.04, 13:39
            Stąpasz po niebezpiecznym gruncie.

            ---

            "Wierzę,że tam w górze jest ktoś,kto nad nami czuwa. Niestety,jest to rząd."
            Woody Allen
            • dzadzia Re: Do dziadzi 21.06.04, 17:46
              Masz rację. I nawet nie chcę się przyznac do tych mysli, bo boję się
              że "sprowadzę złe moce".A jednak one są we mnie i może przyznanie się do nich
              otwarcie "odgoni wspomniane wyżej złe moce". Pzdr.
              • mabrulki Re: Do dziadzi 21.06.04, 18:39
                Postaraj sie wyszaleć w inny sposób.Zdrady naprawdę można
                b.żałować.Pozdrawiam smile

                ---

                "Wierzę,że tam w górze jest ktoś,kto nad nami czuwa. Niestety,jest to rząd."
                Woody Allen
    • matusia3 Re: Odnośnie zdrady 21.06.04, 13:41
      Wielokrotnie rozmawiałam z mężem na temat zdrady.On wie,że ja nie wybaczyłabym
      zdrady.Nic na to nie poradzę,poprostu dla mnie byłby to koniec związku.Zaufanie
      przepadłoby na zawsze,nie umiałabym się pozbierać.Nie potrafiłabym nie myśleć o
      tej krzywdzie.Bardzo go kocham,on mnie też...wiem o tymsmileGdyby jednak mnie
      zdradził moje serce pękłoby na tysiąc kawałeczków i nawet czas by ich nie
      posklejał.Taką już mam naturę...nic na to nie poradzę....
    • weronikarb Re: Odnośnie zdrady 21.06.04, 13:48
      Witajcie
      Dla mnie zdrada to koniec zwiazku, koniec malzenstwa. Znam mojega meza i wiem
      ze jesli by mnie zdradzil to tylko z kobieta ktora kocha, albo dlatego ze jest
      chory psychicznie. Zreszta wiele razy rozmawialismy na te tematy (sporo osob w
      naszym kregu uwaza zdrade jako cos normalnego i na porzadku dziennym), moj maz
      zna moje zdanie na ten temat i ja znam jego. Powiedzial ze jesli zlapie go na
      zdradzie to moge go oddac do zakladu psychiatrycznego, a jesli ja go zdradze
      too na zawsze jest koniec miedzy nami. Zdrada dla niego to jak dla mnnie
      koniec wszystkiego. I niema tu miejsca na "zapominanie" sie. Renata
    • kachwi1 Re: Odnośnie zdrady 21.06.04, 13:55
      tak czytam te wasze posty, i czytam, i widzę: "ja tam wiem, że na sto procent
      mój mąż mnie nie zdradza". ech, naiwniaczki, NIGDY NIE WIADOMO NA STO PROCENT!!!
      • oriona2715 Re: Odnośnie zdrady 21.06.04, 14:07
        No pewnie,że nie wiadomo, ale na pewno na 100% wiadomo,że przynajmiej raz
        zrobił to w myślachsmile
        • oriona2715 Re: Odnośnie zdrady 21.06.04, 14:09
          Chociaż może ja na temat zdrady nie powinnam się wypowiadać, bo sama
          zdradziłam, ale wierzcie mi że temu który zdradza jest gorzej niż temu kto jest
          zdradzony.(przy założeniu,że ten kto zdradził tego żałuje)
        • weronikarb Re: Odnośnie zdrady 21.06.04, 14:31
          Akurat tego nie uwazam za zdrady, nie zawsze potrafimy kontrolowac nasze mysli,
          nieraz cos przyjdzie do glowy bezwiednie i co to jest zdrada? Pozatym chyba
          kazdy mial jakies fantazje przeciez to ludzkie. Takie wypowiedzi jak Ty piszesz
          oriona to mnie zwalają z nóg. Renata
          • oriona2715 Re: Odnośnie zdrady 21.06.04, 14:38
            weronikarb napisała:

            > Akurat tego nie uwazam za zdrady, nie zawsze potrafimy kontrolowac nasze
            mysli,
            >
            > nieraz cos przyjdzie do glowy bezwiednie i co to jest zdrada? Pozatym chyba
            > kazdy mial jakies fantazje przeciez to ludzkie. Takie wypowiedzi jak Ty
            piszesz
            >
            > oriona to mnie zwalają z nóg. Renata

            Przepraszam, to akurat mówiłam pół żartem, pół serio smile odnosząc sie do
            fantazji dzidzi.Ale tak jak napisałam potem ja na temat zdrady juz nie powinnam
            sie wypowiadać
    • poleczka2 Re: Odnośnie zdrady 21.06.04, 14:25
      Przyznam, że poruszył mnie wątek Oriony a głównie wypowiedzi innych. Chyba 90%
      wypowiadających się radziło, żeby mężowi nie mówić że to nie jego dziecko i
      żeby kontynuować związek jakby nigdy nic. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji,
      pierwsza poleciałabym do męża i przyznałabym się.
      Dla mnie zdrada to koniec związku. Raz też zdradziłam w swojej przeszłości i
      zrobiłam to bo przestało mi zależeć na moim wtedy partnerze. Wymówki typu, że
      zdradziłam bo byłam pod wpływem alkoholu są dla mnie śmieszne. Jesteśmy dorośli
      i trzeba nauczyć się ponosić konsekwencje naszych czynów.
      Ktoś tam pisał w wątku Oriony, że życie nie jest czarno-białe i jest to
      wszystko bardziej skomplikowane ale dla mnie nie jest. Jeżeli zdradza się to
      znaczy, że już mi nie zależy i olewam człowieka z którym jestem. Dla mnie to
      bardzo proste.
    • ann007 Re: Odnośnie zdrady 21.06.04, 14:34
      Zgadzam się w 100% z l.e.ą. Przecież miłość to nie tylko emocje, to też
      decyzje, które podejmujemy, których konsekwencje dotykają osoby nam najbliższe.
      Takie "wyskoki" świadczą, moim zdaniem, o braku miłości prawdziwej - bo tej,
      której częścią jest szacunek i troska o osobę kochaną. Przecież ilość wypitego
      alkoholu zależy od nas. Zdrada po pijanemu pozostaje zdradą. Nie wiem, co bym
      zrobiła będąc na miejscu zdradzanej żony; może miłość by mi pozwoliła wybaczyć,
      ale do końca życia bym się doszukiwała porównań mężowskich między mną a tą
      drugą. I tym bym zatruła wszystko.
    • blelala Re: Odnośnie zdrady 21.06.04, 15:06
      Mysle, że kwestia zdrady nie jest wcale takim prostym problemem, i nie opiera
      się tylko na tym , czy ktoś z kimś poszedł do ł ożka,
      Bo oczywiście zgadzam się z tym , że jeśli zdrada nastąpiła w związku, to
      zostało podważone zaufanie, ale czy ten związek umarł? czy umarła miłość? czy
      umarła rodzina?
      trudno mi odpowiedzieć na to pytanie.
      znam ludzi którzy mimo ewidentnych zdrad zostawali razem,
      znam takich którzy rozstawali sie , po czym żyli z innymi partnerami, by w
      końcu zejść sie zpowrotem:
      a i takich którzy nigdy nie potrafili zamienic ze soba zdania.
      ja wiem jedno i wie to mój partner....ja nie chce wiedzieć
      jest nam razem dobrze , wierzymy sobie , ale mimo ogromnego zaufania ( bo
      wydaje mi się , że mój partner jest typowym monogamistą), nigdy nie dam głowy
      za to , że cos się nie zdarzy, życie zastawia na człowieka takie półapki ,
      Dlatego nigdy nie chciałabym wiedzieć , jeśli byłaby to jednorazowa okazja...bo
      co innego gdyby sie zakochał i miał odejść..po co wtedy oszukiwać , jak by nie
      było dwie kobiety...na cos trzeba się zdecydować,
      mam nadzieje , że życie nie doświadczy mnie w tym temacie
    • lidek0 Re: Odnośnie zdrady 21.06.04, 19:08
      Ja napisłam, że jak się kogoś kocha to nie myśli się o innym facecie nawet w
      kategoriach seksu. U nas też są imprezy firmowe wyjazdowe, widze innych
      przystoinych facetów, tez pewnie mogłabym się zapomnieć, ale nie chcę. Dla mnie
      przysięga małżeńska ma znaczeenie. Ja rozumiem, że można się z mężem rozstać z
      róznych powodów, ale tak udawać kochającą żonę czy męża i skok w bok....Nie
      wyobrażam sobie. Poza tym to krzywdzenie drugiej osoby, niczym sobie na to nie
      zasłużyła. Ja podjęłam decyzję, bycia z tym jedynym na dobre i na złe i jestem
      konsekwentna.
      Orion nie bardzo rozumiem, ale tu nie miejsce pisać o tym

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka