Jestem okropna, bez serca i bez wyobraźni.
Wzięłam psa a teraz mam go dość. Nie ma serca do tego zwierza. Staję w szeregu z tymi co to żałują a teraz myślą jakby się psa pozbyć. Oczywiście nie przywiążę suni do rury wydechowej i nie przewiozę po lesie tylko szukam dla niej domu.
Pies mi zniszczył ogródek - mój wypięlęgnowany ogród wygląda jakby mieszakło w nim stado tyranozaurów albo cojnajmniej jeden.
Pies sra w domu - gdzie popadnie
gryzie - co popadnie
na spacerach ciągnie smycz tak, ze boję się, ze sobie sunia zrobi krzywdę i się udusi.
przy zabawie z dziećmi, zawsze kończy się płaczem dziecka bo psina charyzmę i energię ma za cztery psiny
kot się wyprowadził do sąsiadów bo ma dość szczeniaczka
gdy są goście pies ma jedyny cel - porwać wszystkim panion rajstopki, podrapać do krwi, pogryźć z radości, skakać, tarmosic. I znowu pogryźć z szczęnięcej radości
Załamana jestem póki co ....