Dodaj do ulubionych

Przykry "małżeński obowiązek"

06.06.12, 22:31
Rozpoczął się długi weekend. Co dla mnie oznacza cztery noce spełniania małżeńskich obowiązków. Nie znoszę seksu. Z moim obecnym mężem nigdy nie miałam orgazmu, w ogóle nie miałam go nigdy z żadnym facetem. Zmuszam się, bo tak trzeba. Dziś wypiłam już pięć piw,żeby sprostać. I jeszcze wypiję. Koszmar.
Obserwuj wątek
    • rosapulchra-0 Re: Przykry "małżeński obowiązek" 06.06.12, 22:33
      To może do specjalisty się udaj?
      • kkalipso Re: Przykry "małżeński obowiązek" 06.06.12, 23:23
        Jasne która się tu przyzna,że czasami kocha się bo nie to,że chce ale trzeba niestety "tak jest"!I żeby nie było(kocham sex ale nie jestem nastolatką i lubię odpowiedni czas i miejsce),mój M.ma takie same potrzeby jak kiedyś ja czasami nie nadążam,nie mam czasu wolę posiedzieć,poczytać,oderwać się.....mi wystarcza raz w tygodniu,on tego nie rozumie(romantyk)....nie sądzę,że temat się rozwinie bo tu same dobre,żony i matki....
        • rosapulchra-0 Re: Przykry "małżeński obowiązek" 06.06.12, 23:27
          Trochę bełkotliwie ci ten tekst wyszedł.
          • kkalipso Re: Przykry "małżeński obowiązek" 06.06.12, 23:30
            Myślisz....pewnie tak jest ,przecież ty wszystko wiesz...i zapewne zawsze na sex jesteś gotowa!
            • bez_gwarancji Re: Przykry "małżeński obowiązek" 06.06.12, 23:38
              >>mi wystarcza raz w tygodniu,on tego nie rozumie(romantyk)<<

              A co ma romantyzm do częstotliwości? Nieromantyk chciałby rzadziej, romantyk musi częsciej? Cóz to za argumentacja...???
        • xika_da_selva Re: Przykry "małżeński obowiązek" 06.06.12, 23:30
          wydaje mi sie, ze jest roznica miedzy ¨ja nie nadazam¨ (cokolwiek to znaczy), a wypiciem 5 piw, celem kochania sie z mezem.
          Jesli ktos musi wypic 5 piw i siega po szoste tylko po to, zeby sie kochac z wlasnorecznie wybranym malzonkiem (chyba ze autorka go na loterii wygrala, to przepraszam), tzn. ze nalezaloby zasiegnac rady specjalisty.
        • dziennik-niecodziennik Re: Przykry "małżeński obowiązek" 06.06.12, 23:36
          > mi wystarcza raz w tygodniu,on tego nie rozumie(romantyk)....

          nie wiem czy akurat "romantyk" jest tu dobrym określeniem big_grin
          • wuika Re: Przykry "małżeński obowiązek" 06.06.12, 23:39
            Taka romantyczna dusza - chce miłości! Jak tego można nie rozumieć big_grin
          • kkalipso Re: Przykry "małżeński obowiązek" 06.06.12, 23:40
            jak byś w moich myślach czytała ,hmmmm sama chwilę szukałam odpowiedniego określenia niestety wyszło jak wyszło prawdziwie(mój mąż uważa ,że skoro tak się kochamy to powinniśmy kochać się codziennie).....wiec jak go mam określic...
            • wuika Re: Przykry "małżeński obowiązek" 06.06.12, 23:43
              Ale to dlaczego długi weekend Cię przeraża? Normalnie w tygodniu pracującym nie jest tak 'romantyczny'?
              • kkalipso Re: Przykry "małżeński obowiązek" 06.06.12, 23:45
                no patrz nawet nie patrzysz komu odpisujesz...!!!!
                • wuika Re: Przykry "małżeński obowiązek" 06.06.12, 23:48
                  Łomatko, przepraszam smile Spojrzałam na początek nicka, nie chciało mi się czytać całego, to taki wysiłek o tej porze. Jeszcze raz przepraszam i idę się zamknąć smile Dobranoc!
            • dziennik-niecodziennik Re: Przykry "małżeński obowiązek" 06.06.12, 23:46
              no ale wiesz, romantyk to sie bardziej kojarzy z trzymaniem sie za ręce w swietle zachodzącego słońca, niz z codziennym seksem wink
              tym niemniej rozumiem czemu użyłaś tego słowa smile w sumie inne nie pasuje - bo co napisac, przeciez nei ze erotoman smile
              • kkalipso Re: Przykry "małżeński obowiązek" 06.06.12, 23:53
                ...bo akurat mój mąż uważa,że jeśli ktoś kogoś kocha to powinien być zawsze chęttny na pieszczoty itd.chciałam tylko powiedzieć ,że rozumiem w pewnym stopniu autorkę wątku,ale wiadomo na emama zawsze dwie strony są chętne
                • kagrami Re: Przykry "małżeński obowiązek" 07.06.12, 09:50
                  kkalipso napisała:

                  wiadomo na emama zawsze dwie strony są chętne

                  Tak, i mają orgazm wielokrotny zawsze wink

                  kkkoniec: Prawda jest taka, że każdy człowiek tu się różni i każda para - to trzeba dograć dopasować jak wszystko inne w życiu partnerskim.
                  Powiem na pocieszenie: nie martw się, jeżeli jesteście młodzi to koło 40 temperamenty powinny się wyrównać a bywa i tak że potem on ucieka przed nią smile Nie żeby u mnie tak jest, bynajmniej....

                  A że tak zapytam: czy mąż wymaga od ciebie specjalnej aktywności czy wystarczy jak "jesteś"- bo to robi różnicę..

              • aneta-skarpeta Re: Przykry "małżeński obowiązek" 06.06.12, 23:53
                ruchacz;P





                ....przepraszam big_grin
                • kkalipso Re: Przykry "małżeński obowiązek" 07.06.12, 00:00
                  jutro męża się spytam czy się czuje jak ruchacz wink
                  • aneta-skarpeta Re: Przykry "małżeński obowiązek" 07.06.12, 00:06
                    - misiu zachowujesz sie jak ruchacz
                    - nie kochanie,ja jestem romantycznytongue_out

                    big_grinbig_grinbig_grin
                    • sueellen Re: Przykry "małżeński obowiązek" 07.06.12, 08:09
                      big_grinbig_grinbig_grin
          • sueellen Re: Przykry "małżeński obowiązek" 07.06.12, 08:09
            > nie wiem czy akurat "romantyk" jest tu dobrym określeniem big_grin
        • aneta-skarpeta Re: Przykry "małżeński obowiązek" 06.06.12, 23:51
          o ile czasem sie robi sex -jak to ladnie brzmibig_grin troche dla swietego spokoju, troche zeby pomoc drugiemu'drugiej w potrzebiewink

          ale nie tak, ze trzeba sie napruć, bo inaczej nie da rady

          u nas np predzej to mąż jest tym wykorzystywanym niz ja. life is brutal
          • kkalipso Re: Przykry "małżeński obowiązek" 07.06.12, 00:03
            no w końcu prawdziwa odpowiedz....!
    • wuika Re: Przykry "małżeński obowiązek" 06.06.12, 23:38
      Znam taką jedną parę. Skończyło się na niby kontrolowanych skokach w bok. Bo ona musiała sprawdzić, czy tylko z tym jednym (mąż to był pierwszy i do czasu jedyny kochanek) po jakimś czasie jest tak źle i niefajnie (nie było nigdy ekstra fajerwerków, ale miała nadzieję, że to się zmieni, zmieniło się - na gorsze, nabrała do niego obrzydzenia, stąd alkohol, żeby się w ogóle zmusić), a on już miał dosyć błaganego seksu raz na miesiąc - dwa ze wstawioną żoną. O dziwo - nadal są razem i teoretycznie i z zewnątrz są cudowną, idealną parą, która tylko raz na jakiś czas się pokłóci. Odechciało mi się wysłuchiwać ochów i achów nt. idealnych par oraz wiem, że nie należy wysłuchiwać zwierzeń, które dyktuje wino suspicious
      Cóż można poradzić - może rozmowa z mężem na początek? Specjalista też by się przydał zapewne, może pomoże w osiąganiu choć minimum zadowolenia z seksu.
      • bi_scotti Re: Przykry "małżeński obowiązek" 07.06.12, 00:13
        Mysle, ze to, co w poscie inicjujacym watek to zwyczajna podpucha, bo jesli nie, to raczej problem psych-somatyczny, ktory zapewne mozna wyleczyc.
        Co nie zmienia faktu, ze "w tym caly jest ambaras zeby dwoje chcialo naraz" jakby to klasyk powiedzial smile A czasem jednej ze stron zwyczajnie sie nie chce i ludzka to rzecz. Nie mam ochoty na lody poziomkowe, nie mam ochoty na spacer, nie mam ochoty na sex, na mecz w TV, na koncert k.d. Lang (najmniej prawdopodobne!), na spotkanie ze znajomymi ... Zle sie dzieje gdy ZAWSZE jest tak, ze gdy "ona" chce to "on" nie a potem zmiana i szpak bociana, bo tak podobno wyginely dinozaury tongue_out
        • aneta-skarpeta Re: Przykry "małżeński obowiązek" 07.06.12, 00:18
          ja tam i tak nie umiem sobi wyobrazic jak mozna wciagnac 5 piw i nie wybuchnac, a co dopiero za obowiazki sie zabierac
          • bi_scotti Re: Przykry "małżeński obowiązek" 07.06.12, 00:36
            aneta-skarpeta napisała:

            > ja tam i tak nie umiem sobi wyobrazic jak mozna wciagnac 5 piw i nie wybuchnac,
            > a co dopiero za obowiazki sie zabierac

            Hmmm ... na mnie piwo dziala moczopednie a jak mi sie chce sikac to kiepska ze mnie kochanka tongue_out Juz predzej ze 3 setki i buch do lozka na szybki numerek zanim zasne big_grin
            • aneta-skarpeta Re: Przykry "małżeński obowiązek" 07.06.12, 00:46
              no wlasniebig_grin
        • asia.asz Re: Przykry "małżeński obowiązek" 07.06.12, 00:24
          szczesliwa ematka ktorej sie chce i moze dokladnie i zawsze w tym momencie co jej mezowiwink
          tez bym tak chcialatongue_out
          ale nie zawsze mi sie chce (m nie ma z tym problemu, ale moze to dlatego ze facet oddzieli reszte zycia od seksu, a kobieta jednak bardziej nastrojowa i podatna na humory i hormony) i nie zawsze mozna (dzieci male ciagle w domu)...
          • czar_bajry Re: Przykry "małżeński obowiązek" 07.06.12, 00:35
            Czy niektóre z Was naprawdę nie widzą różnicy pomiędzy "nie chce mi się" a nawaleniem się w celu uprawiania seksu z własnym mężem?
            Nie zawsze mam ochotę na seks ale nigdy nie musiałam się do niego zmuszać w innym wypadku czuła bym się jak ofiara gwałtu.
            • asia.asz Re: Przykry "małżeński obowiązek" 07.06.12, 00:49
              rozmowa zeszla na lekko inny tor, jakbys wyzej nie zauwazyla...
    • jola-kotka Re: Przykry "małżeński obowiązek" 07.06.12, 02:46
      Nie dotyczy mnie ten problem,ja moge i 5 razy dziennie,nie wiem co to nie miec ochoty na seks,ale gdybym miala twoj problem,wolalabym byc sama niz zmuszac sie do bzykania pijac wczesniej alkohol zeby zadowolic faceta.
    • eliszka25 Re: Przykry "małżeński obowiązek" 07.06.12, 02:56
      coz, bywa roznie. czasem nie mam sily i zwyczajnie mi sie nie chce. czasem maz musi sie troche napracowac, zeby mnie zachecic, ale jak chce, to potrafi tongue_out. jednak jesli musialabym sie upic, zeby isc do lozka z wlasnym mezem, to juz nie uwazalabym tego za normalne. strach przed dlugim weekendem, bo bedzie trzeba spelniac "malzenski obowiazek" raczej normalny nie jest, chyba ze rodzina sprzedala cie mezowi i jest to malzenstwo wbrew twojej woli. co tez, nota bbene normalne zdecydowanie nie jest. jesli to nie podpucha, to radzilabym udac sie do specjalisty lub poszukac innego meza.
    • attiya Re: Przykry "małżeński obowiązek" 07.06.12, 07:19
      a umiesz mówić "nie"?
      zmuszana jesteś? wiązana? bita?
      i gdzie to masz napisane, że jest to obowiązek???
    • klubgogo Re: Przykry "małżeński obowiązek" 07.06.12, 08:19
      Autorka narzeka, że jednak nie tylko z mężem jej nie wychodzi, z innymi też, więc to nie wina męża. Może to taki typ, któremu seks po prostu większej przyjemności nie sprawia (mówi, że nie znosi seksu), to się nawet specjalistycznie nazywa. Poza tym, jeśli ten obowiązek ma byc spełniany o północy, to sorry, ale sporo ludzi ma wtedy ochotę spac, niż wskrzesac w sobie jakąś seksualną boginię. Może dałoby się choc trochę przyjemności czerpac w innych okolicznościach, spontanicznych, a nie długi weekend, hop do łóżka.
    • kropkacom Re: Przykry "małżeński obowiązek" 07.06.12, 08:58
      Seks to powinna być przyjemność a nie obowiązek i stres. Twój mąż ma duży temperament. Ty problemy z osiągnięciem zadowolenia podczas współżycia. Przy masturbacji też nie osiągasz orgazmu? No w kazdym razie, porozmawiaj z mężem. Poszukaj pomocy u specjalisty. Nie męcz się.
    • kozica111 Re: Przykry "małżeński obowiązek" 07.06.12, 09:46
      Hmm, tzn nie wiem jak sie można zmuszać i to aż 4 x , raz bym jeszcze zrozumiała.
    • annajustyna Re: Przykry "małżeński obowiązek" 07.06.12, 09:57
      A dlaczego z mezem o tym nie porozmawiasz?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka