reszka2 Re: Moja niedziela :( 10.06.12, 20:41 I co, czekasz na pochwały czy wyrazy współczucia? Jesteś młotkiem domowym, skoro dajesz się wpuszczać w taki kanał. Albo może wszechmatkąpolką, która uwielbia poświęcać się dla rodziny. A potem szlocha na forum - że mąż znalazł inną - może mniej wyprasowaną i bez kotletów w zamrażarce, zaś dzieci mają w nosie matkę kwokę i traktują cię jako zaplecze kulinarno- porządkowe. Masz męża - mutanta, widocznie na lepszego nie zasługujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
katus118 Re: Moja niedziela :( 10.06.12, 20:43 Ja mogę znowu sprzątać, sprzątać i sprzątać - serio. I tutaj raz w tygodniu mi nie wystarcza. 'Tak już mam od nastoletniego okresu. Odpowiedz Link Zgłoś
montechristo4 Re: Moja niedziela :( 10.06.12, 20:56 bardzo Ci współczuję, bo chyba na własne życzenie wpędziłaś się w ten kierat. Bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
prawdziwy_ewelina22 Re: Moja niedziela :( 10.06.12, 20:57 I niby wie, że teściowa p.... li, ale się przejmuje. Tobie potrzebny psycholog na gwałt, tylko nie wiem czy 3 sesje wystarczą. Gdybyś 40% tej pracy włożyła, no nie wiem, w naukę języka obcego, w wyrzeźbienie własnego ciała, pielęgnację swojej urody, byłabyś wybitna na tym polu i coś mogła tym osiągnąć (wiedzą, wyglądem). Proponuję: na czas terapii u psychologa przeprowadź się do mamy lub przyjaciółki na min. 2 tygodnie. Dziecko zostaw w domu. Panu mężowi wypożycz - jest taki stary (początek 90-tych) polski film z Dałkowską w roli drugoplanowej i chyba Englertem w roli męża, niestety nie pamiętam tytułu o matce, która pojechała do Warszawy, okradli ją w pociągu, i zostawiła 3 dzieci i męża samych. Co jakiś czas puszczają w tv, może mi ktoś podpowie. Odpowiedz Link Zgłoś
oldrena1 Re: Moja niedziela :( 10.06.12, 21:00 > Proponuję: na czas terapii u psychologa przeprowadź się do mamy lub przyjaciółk > i na min. 2 tygodnie. Dziecko zostaw w domu. Panu mężowi wypożycz - jest taki s > tary (początek 90-tych) polski film z Dałkowską w roli drugoplanowej i chyba En > glertem w roli męża, niestety nie pamiętam tytułu "Komedia małżeńska". Chyba. Odpowiedz Link Zgłoś
amonette Niech ci mąż wgra inny program 10.06.12, 20:50 Bo tak przegląd co trzy miesiące jak w banku i drogo wyjdzie Najgorszy żal ma chyba autorka do teściowej o niesprawiedliwą opinię. A ja nie wierzę, ze ona istnieje. Jeśli tak, to może nawet zostać OKAZJONALNĄ oficjalną kochanką-rezydentką mojego męża (przy takim zapieprzu będzie się domagała seksu raz na 10 lat, a mąż z wdzięczności nie będzie marudził ), byle zgodziła się z nami zamieszkać i zapieprzała jak dotychczas... Albo możemy przysposobić na innych wybranych warunkach, postawimy pomnik w ogrodzie, indywidualny fundusz emerytalny gratis. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Niech ci mąż wgra inny program 10.06.12, 20:54 amonette, kolejka jest Odpowiedz Link Zgłoś
amonette Re: Niech ci mąż wgra inny program 10.06.12, 20:57 Dlatego rzuciłam żetony na stół Odpowiedz Link Zgłoś
agao_72 Re: Moja niedziela :( 10.06.12, 20:57 dziecko wstało o 9. opróżniło lodówkę z serków. koty obudziły mnie o 10, dostały jeść, wróciłam do łóżka poczytać. potem uznałam, że jestem głodna, więc zrobiłam śniadanie (sobie, mąż spał, dziecko najedzone). zjadłam śniadanie, wlałam w siebie kawę i uznałam, że może rower. w międzyczasie mąż wstał i pomógł córce* z paskiem do spodni. koty poszły spać. przejechałam 20 km na rowerze. wróciłam. córa szalała (sama) na placu zabaw. mąż w międzyczasie zrobił zakupy, a potem przykleił się do netu. koty spały dalej, za to jeż domagał się żarcia. zrobiłam surówkę na obiad i wsadziłam nos w net (grałam w kulki). dziecko wróciło z placu zabaw, więc wspólnie przerobiłyśmy spodnie. mąż zrobił obiad, po obiedzie padliśmy (całą trójką, koty i jeż zasnęły wcześniej). córa się obudziła, oznajmiła, że idzie na plac zabaw. ja się obudziłam i nastawiłam pranie, mąż się obudził i wsadził nos w sprawdziany. córa wróciła z placu zabaw, więc poćwiczyłam z nią do egzaminu z karate, a potem poczytałyśmy książkę. i nie chcę takiej żony, jak mea.may - bym ześwirowała do końca, gdyby mi się taki ktoś po domu miotał. wrrr, jak można się władować na własne życzenie w taki kierat. i zapewne śniadania rodzinne też są. z umęczoną mamą za stołem *córka ma lekko ponad 6,5 roku. od 3 roku życia sama się obsługuje śniadaniowo w weekendy (za to w tzw. dni robocze ubieram rano bezwładną lalkę ) Odpowiedz Link Zgłoś
ania.rene dlaczego chlopa do roboty nie nagnasz? 10.06.12, 20:57 tylko sie zalisz? Odpowiedz Link Zgłoś
agao_72 Re: dlaczego chlopa do roboty nie nagnasz? 10.06.12, 21:04 z prostej przyczyny, boi się, że przestanie być potrzebna w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
inguszetia_2006 Re: Moja niedziela :( 10.06.12, 21:04 mea.may napisała: Wstałam o szóstej Witam, Oj, nie gadaj i nie użalaj się nad sobą, tylko raz dwa nieś mężowi zimne piwo, bo właśnie Chorwaci strzelili bramkę Irlandczykom;-P Pzdr. Ing Odpowiedz Link Zgłoś
kol.3 Re: Moja niedziela :( 10.06.12, 21:12 Wstałam rano, zrobiłam sobie kawę i grzankę, potem wróciłam do wyreczka dospać. Faceci zrobili sobie śniadanie sami. Na obiad zrobiłam kotlety w sosie pieczarkowym i sałatkę. Mąż obrał kartofle i pozmywał po obiedzie. Dziecię wyniosło śmieci, potem odkurzyło, bo się paprochów nasypało. Wieczorem mąż uprasował sobie koszulę na jutro, codziennie to robi. Uważam twój post za prowokację, jeśli to prawda, nadajesz się do leczenia odwykowego. Odpowiedz Link Zgłoś
kkalipso Re: Moja niedziela :( 10.06.12, 21:14 Fajna z ciebie mama...wszystko ok ,skoro ci odpowiada no ale z tymi samochodami do mycia to chyba przesada,są od tego myjnie ,ewentualnie mąż! My w weekendy wstajemy około 10 - spokojnie jemy i wyruszamy na sklepy ,miasto, do ludzi oby tylko oderwac się od codzienności.Dziś byliśmy cały dzień na plaży....staram się tak robić ,żeby w sobotę i niedzielę nie mieć nic do sprzątania,prania itd.szkoda tych dni kiedy jesteśmy razem na tak "okrutne"sprawy! Odpowiedz Link Zgłoś
amonette Pamiętacie to? Wypisz-wymaluj ;-)))) 10.06.12, 21:21 Swego czasu krążyło po necie, czasem nawet w charakterze prawdziwego cytatu z nawiedzonego podręcznika „Jestem kobietą szczęśliwą. Rano wstaje razem z moim mężem i gdy on goli się w łazience, przygotowuje mu pożywne kanapki do pracy. Potem, gdy całuje mnie w czoło i wychodzi, budzę naszą piątkę dzieciaczków, jedno po drugim, robię im zdrowe śniadanie i głaszcząc po główkach żegnam w progu, gdy idą do szkoły. Zaczynam sprzątanie. Odkurzam, podlewam kwiatki, nucąc wesołe piosenki. Piorę skarpetki i gatki mojego męża w najlepszym proszku, na który stać nas dzięki pracy mojego męża, i rozwieszam je na sznurku na balkonie. W międzyczasie dzwoni często mamusia mojego męża i pyta o zdrowie swojego dziubdziusia. Teściowa jest kobietą pobożną i katoliczką, znalazłyśmy więc wspólny punkt widzenia. Po miłej rozmowie, jeśli już skończyłam pranie i sprzątanie, które dają mi tyle radości i poczucie spełnienia się w obowiązkach, idę do kuchni i przygotowuję smaczny obiad dla naszego pracującego męża i ojca, który jest podporą naszej rodziny, i dla naszych pięciu pociech. Kiedy już garnki wesoło pyrkoczą na gazie, a mieszkanie jest czyste, pozwalam sobie na chwilę relaksu przy płycie z Ojcem Świętym i robię na drutach sweterek i śpioszki dla naszej szóstej pociechy, która jest już w drodze, a którą Pan Bóg pobłogosławił nas mimo przestrzeganego kalendarzyka, co jest jawnym znakiem Jego woli. Nie włączam telewizji, ponieważ płynący z niej jad i bezeceństwo mogłyby zatruć wspaniałą atmosferę naszej katolickiej rodziny. Czasami haftuję, tak, jak nauczyłam się z kolorowego pisma dla katolickich pań domu, albowiem kobieta nie umiejąca haftować nie może się w pełni spełnić życiowo. Kiedy moje dzieci wracają ze szkoły radośnie świergocząc, wysłuchuję z uśmiechem, czego dziś nauczyły się w szkole. Opowiadają mi o lekcjach przygotowania do życia w rodzinie, których udziela im bardzo miła pani z przykościelnego kółka różańcowego. Córeczki proszą, abym nauczyła je szyć, ponieważ chcą być prawdziwymi kobietami, nie zaś wynaturzonymi grzesznicami z okładek magazynów, chłopcy natomiast szepczą na ucho, że na pewno nigdy nie popełnią tego strasznego grzechu, który polega na dotykaniu samych siebie, ani nie będą oglądać zdjęć podsuniętych przez samego Szatana. Karcę ich lekko za wspominanie o rzeczach obrzydliwych, lecz jestem szczęśliwa, że wczesne ostrzeżenie uchroni moich dzielnych chłopców przed zboczeniem i abominacją. Mój mąż wraca z pracy po południu. Witamy go wszyscy w progu, po czym myje on ręce i zasiada do posiłku, a ja podsuwam mu najlepsze kąski, aby zachował siły do pracy. Potem mój mąż włącza telewizor i zasiada przed nim w poszukiwaniu relaksu, a ja zmywam talerze i garnki i zabieram jego skarpetki do cerowania, słuchając z uśmiechem odgłosów meczu sportowego w telewizji. Wieczorem kąpie nasze pociechy i kładę je spać. Kiedy wykąpiemy się wszyscy, mój mąż szybko spełnia obowiązek małżeński, ja zaś przeczekuje to w milczeniu, ze spokojem i godnością prawdziwej katoliczki, modląc się w myśli o zbawienie tych nieszczęsnych istot, które urodziły się kobietami, ale którym lubieżność Szatana rzuciła się na mózg i które w obowiązku szukają wstrętnych i grzesznych przyjemności. Zasypiam po długiej modlitwie i tak mija kolejny szczęśliwy dzień mojego życia." Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Pamiętacie to? Wypisz-wymaluj ;-)))) 10.06.12, 21:55 No wiesz, w sumie dużo się nie pomyliłas... to wypowiedź mea.may w innym wątku: forum.gazeta.pl/forum/w,567,136039480,136053954,Re_.html Odpowiedz Link Zgłoś
gku25 Re: Pamiętacie to? Wypisz-wymaluj ;-)))) 10.06.12, 22:28 Hehe, ona to po prostu lubi, a ten wątek to chyba po to, żeby się pochwalić jak jest fajna i jak dba o rodzinę No bo posłuszna żona narzekać nie będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
kol.3 Re: Pamiętacie to? Wypisz-wymaluj ;-)))) 11.06.12, 06:18 No mówiłam, że do leczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
joxanna Re: Moja niedziela :( 10.06.12, 21:22 Nie byłaś w Kościele, nikt nie był z dzieckiem na placu zabaw, nie widzę obowiązkowego sportu i pielęgnowania własnego hobby. Jako ematka powinnaś jeszcze popielęgnować siebie - obowiązkowo! A o co w zasadzie chodzi z przygotowaniem mężowi ubrań na cały tydzień? Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: Moja niedziela :( 10.06.12, 21:28 no przeca napisala ze czynnosci higieniczno pielegnujace jej zajma do 23 Odpowiedz Link Zgłoś
sanciasancia Re: Moja niedziela :( 10.06.12, 21:26 To może zostaniesz moją i mojego męża żoną (zwłaszcza jeżeli zarabiasz i możesz zasilić budżet domowy w razie jakiejś wtopy)? Samochód mamy tylko jeden, deserów nie jemy, bo jesteśmy na diecie i obowiązki małżeńskie Ci odpadną, a poza tym kwiatów nie mamy, bo wszystkie zdechły i nie nosimy koszul, więc nie ma co prasować. Jesteśmy spokojni, nieimprezowi i w miarę czyści. W domu trzylatka w miarę samodzielna (sama się ubiera i wybiera sobie ubrania). Zdaża się nam prowadzić intelektualne przy stole, całe szczęście dość rzadko i możemy nauczyć programować, najchętniej w Pythonie. Odpowiedz Link Zgłoś
z_lasu Re: Moja niedziela :( 11.06.12, 07:43 > W domu trzylatka w miarę samodzielna (sama się ubiera i wybiera sobie ubrania). No, to szybko by przestała przy takiej obsłudze. Mea.may nikomu nie pozwoli na samodzielność. Odpowiedz Link Zgłoś
solejrolia Re: Moja niedziela :( 10.06.12, 21:29 ale chwalisz się?czy żalisz? bo nie rozumiem... ja też dziś wstałam o świcie, tj. przed 7.00, ale mój mąż już nie spał. jak kąpałam się, i dziecku pomogłam z toaletą poranną (mycie dlugich włosów), to mąż zrobił śniadanie. wyszykowałam dziecko i siebie na uroczystą mszę, w między czasie nastawiłam obiad i naszykowałam 3wsady do pralki, ale to mąż wstawił. mąż zaraz po śniadaniu poszedł do ogrodu, dlatego nie podszykował obiadu. byłyśmy z córką w kościele. po mszy powiesiłam pranie, które mąż przyniósł do mieszkania. w między czasie przyjechał znajomy z dziećmi, mąż z tym znajomym naprawili drzwi w samochodzie, a ja podałam lody wszystkim i kawę dorosłym. jak znajomy pojechał (zabrał swoje dzieci i naszą też przy okazji) to zjedliśmy z mężem obiad, następnie razem pojechaliśmy na duże zakupy, żebym nie musiała za dużo dźwigać (kłopot z kręgosłupem). mąż wniósł zakupy do mieszkania, podawał mi kolejne zakupy do ręki i ja układałam co do lodówki, co do mrożenia, a część od razu podszykowałam żeby było co zjeść na kolację, jutro na obiad, kolejne dni. mąż usiadł do komputera, bo trzeba było m.in. przejrzeć dokumenty, w sumie miał też kilka tel i smsów związanych z pracą. ja powiesiłam kolejne pranie, bo mąż znów mi przyniósł. następnie podałam kolację, wczesną, bo wróciło dziecko, a musiałam jeszcze spojrzeć, czy ma spakowany tornister, pokój w jako takim porządku. teraz każdy w swoim kątku odpoczywa- ja na forum, mąż gra, dziecko czyta w łóżku. nalezy nam się ten odpoczynek, bo trzeba przyznać, mieliśmy pracowitą niedzielę. Odpowiedz Link Zgłoś
hermenegilda_zenia Re: Moja niedziela :( 10.06.12, 21:42 Darmowa służąca, jak super - proszę wpisać mnie na listę e-matek oferujących przygarnięcie wątkodawczyni pod swój dach. Akceptuję fakt, że na śniadanie są tylko dwie pasty do chleba i ciasto truskawkowe na podwieczorek też jest dla mnie do przyjęcia. Do pucowania mam 3 samochody, więc mea.may powinna być usatysfakcjonowana. Odpowiedz Link Zgłoś
el-an Re: Moja niedziela :( 10.06.12, 22:09 Ja też tak kiedyś miałam. Fajnie, że po niedzieli jest poniedziałek i można uwolnić się od obowiązków domowych i zająć się wysiłkiem intelektualnym w robocie. Ale kiedyś przypomniało mi się, że niedziela to Dzień Pański – albo można świętować szabat. I teraz: nie sprzątam, nie piorę, nie prasuję, nie robię zakupów – ani w realu ani w necie. Jedyne, co robię, to krótko gotuję – staram się bardziej pracochłonne rzeczy przygotować w sobotę. I mam mnóstwo czasu w niedzielę. Zdobądź się na jeszcze trochę wysiłku i te wszystkie obowiązki upchnij w dni powszednie, albo niech Ci ktoś pomaga – mąż, sprzątaczka. Odżyjesz. Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: Moja niedziela :( 11.06.12, 11:56 > zygarnięcie wątkodawczyni pod swój dach. Akceptuję fakt, że na śniadanie są tyl > ko dwie pasty do chleba i ciasto truskawkowe na podwieczorek też jest dla mnie > do przyjęcia. Do pucowania mam 3 samochody, więc mea.may powinna być usatysfakc > jonowana. A ja bym wolała jajka na półtwardo, ale za to mam tylko jeden samochód. Ciasto truskawkowe też lubię. Odpowiedz Link Zgłoś
mathiola Re: Moja niedziela :( 10.06.12, 21:46 Musisz lubić rolę męczennicy. Mężowi gratuluję, nieźle się w życiu ustawił. Odpowiedz Link Zgłoś
draconessa Re: Moja niedziela :( 10.06.12, 21:58 Jakos nie wspolczuje. Sama sobie wyprodukowalas taka niedziele. Mezowi ubranka na caly tydzien szykowac? A co, sam sobie nie umie wybrac? A sam sie do pracy ubiera, czy tez musisz mu pomoc, bo inaczej gatki na glowe sobie zalozy? Obiadu nie dalo sie podgotowac wczesniej, zeby na niedziele tylko odgrzac? A mycie samochodow, kiedy mezus byczy sie na lezaczku to juz jakies kuriozum... Zapomnialas jeszcze o jednym - trzeba narabac drew do kominka... Do roboty!!! Ja dzisiaj wrocilam z roboty o 6.15 ( nocny dyzur). Wpuscilam kota, bo wrzeszczal pod drzwiami. Pobiegalam sobie, a o siodmej mnie zmoglo i poszlam spac. Obudzilam sie o 12.30. Dziecie ubrane i nakarmione bawilo sie w piratow, a MZ prasowal ( dobrze mu tak, odkladal i odkladal, a teraz ma sterte!). Wypilam kawe i wyskoczylam do sklepu po kilka drobiazgow, ktorych mi do obiadu brakowalo. MZ w tym czasie posprzatal swoj samochod i wyprowadzil psy. Wrocilam, zrobilam obiad ( gulasz jest ekstra opcja - w zasadzie sam sie robi). Zjedlismy obiad, pobawilam sie z dziecieciem i poszlam sie przespac przed dyzurem. A teraz jestem pod telefonem i opierniczam sie na necie. Jutro mam wolne, to sie pobycze. Odpowiedz Link Zgłoś
w-za-duzym-swiecie Re: Moja niedziela :( 10.06.12, 22:04 Z opisu mi wychodzi, że obiad gotujesz od rana a przez całą niedzielę nie masz czasu dla dzieci. Trudno mi znaleźć w sobie współczucie szczerze mówiąc. Odpowiedz Link Zgłoś
yoko0202 brawa dla męża 10.06.12, 22:08 bo on wie po co jest niedziela, i słusznie korzysta odnoszę również wrażenie, że gdyby spróbował samodzielnie zrobić kanapki to usłyszałby, że niedobre, bez warzyw, i dziecko tego nie zje, propozycja pizzy na obiad spotkałaby się z ogromnym oburzeniem pani domu, pranie z pewnością wywiesiłby nierówno/nie według odpowiedniego kodu kolorystycznego itp. cóż, każdy ma taką niedzielę, jaką sobie zorganizuje Odpowiedz Link Zgłoś
ulubioneforum Re: Moja niedziela :( 10.06.12, 22:11 ale wy jestescie naiwne, lekko podpuscic i juz sie jaracie troll jak nic Odpowiedz Link Zgłoś
jdylag75 Re: Moja niedziela :( 10.06.12, 22:19 porobiła i padła, bo coś się nie odzywa nasza mea. To ciąg dalszy do postu "jak sobie schrzanić sobotę". Odpowiedz Link Zgłoś
mamaemmy Re: Moja niedziela :( 10.06.12, 22:33 Współczuje. My w zasadzie wszystko robimy razem,albo jest tak,że wiekszośc robi jednak on-on gotuje,on zmywa,on sprzata w kuchni,scieli łózka ,odprowadza Młodą..Ja robie pranie(lubię),prasuje(uwielbiam),sprzątam(również lubię) Nie wyobrazam sobie sytuacji,żebym tak zapieprzala a moj mąż leżal na leżaku!! Jak nam sie nie chce robić obiadu-jedziemy do restauracji(bardzo często) . Masz życie takie jakie chcesz mieć-naprawdę Ci sie Twoje podoba? Odpowiedz Link Zgłoś
xika_da_selva Re: Moja niedziela :( 10.06.12, 22:24 Teren sobie trzeba przygotowac ZANIM sie trzasnie dziecko (wtedy przeciez obowiazkow jest wiecej). Ja w pierwsze nasze wspolne weekendy nie robilam po prostu nic- sniadanie nie jest mi do zycia potrzebne, kawe moge sobie sama zrobic... Ale fakt- nie ma ofiar, sa tylko ochotnicy, moja najblizsza ciocia i chrzestna tez tak ma- ale ona po 50tce zaczela sie przyznawac, ze lubi sie martylizowac- moze to ciebie tez dotyczy? Odpowiedz Link Zgłoś
kryptopiryna Re: Moja niedziela :( 11.06.12, 11:33 Autorko wątku, a twojemu chłopu to rączki urwało? Nie mogłby ci pomoc? Czy może chcesz zdobyć medal perfekcyjnej pani domu? Ja też lubię poobsługiwać rodzinę, ale bez przesady, czasami w niedzielę nie robię po prostu nic. A na obiad zamawiamy pizzę... Odpowiedz Link Zgłoś
odnawialna Re: Moja niedziela :( 10.06.12, 22:25 Mea.may zapewne spodziewałaś się, że pojedziemy po Twoim mężu jaki to z niego leń i jak bardzo Cię wykorzystuje. A Tobie pomnik z podziwu wystawimy? W Twoim poście widzę gorycz z takiego życia. A masz ją na własne życzenie. Naprawdę chcesz tak dalej żyć? Jak dla mnie jesteś na najlepszej drodze do deprechy. Jeśli chcesz coś zmienić, to daj sobie powiedzieć, że sama jesteś kluczem do tej sytuacji i tego, co czujesz. Ktoś wcześniej zalecał psychologa - podpisuję się obiema rękami. Odpowiedz Link Zgłoś
mariko8 Re: Moja niedziela :( 10.06.12, 23:45 No dokładnie. Sama napisała, że lubi być dobrą żoną Odpowiedz Link Zgłoś
an_ni Re: Moja niedziela :( 10.06.12, 22:43 oj apierdziu, myslalam ze takie robotnice to wyginely z pokoleniem naszych babek, starszych matek Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik.odchudzania Re: Moja niedziela :( 10.06.12, 23:20 Czy twój mąż jest niewykwalifikowanym robotnikiem fizycznym, pracującym poza domem po 12 godzin dziennie przez 6 dni w tygodniu? Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Moja niedziela :( 11.06.12, 06:31 Naprawdę uważasz, ze po 12 godzin dziennie pracuja akurat niewykwalifikowani robotnicy fizyczni? Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Moja niedziela :( 11.06.12, 08:15 nangaparbat3 napisała: > Naprawdę uważasz, ze po 12 godzin dziennie pracuja akurat niewykwalifikowani ro > botnicy fizyczni? To jakiś żart?Prawda ... Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik.odchudzania Re: Moja niedziela :( 11.06.12, 10:49 Uważam, że jedynie dwunastogodzinna, codzienna i bardzo ciężka fizyczna praca (praca niewykwalifikowanego robotnika) usprawiedliwia i jakoś tłumaczy męża leżącego przez cały dzień na kanapie, posiłki pod nos i przygotowane ubrania. W każdym innym przypadku jest to irracjonalne. Co nie zmienia faktu, że pasty, ciasta, pobudka bladym świtem, pachną Matką Polką Wieczną Męczennicą. Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 alescie sie daly wpuscic w trolla 10.06.12, 23:29 przeciez tacy ludzie nie istnieja... a troll was podpuscil i zniknal Odpowiedz Link Zgłoś
kol.3 Re: alescie sie daly wpuscic w trolla 11.06.12, 06:20 Istnieją. Takich idiotek jest na pęczki. Odpowiedz Link Zgłoś