Dodaj do ulubionych

Teściowa się stawia....

12.06.12, 09:33
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,66725,11877482,Czekam_na___dziekuje___od_mojej_synowej.html
Jednego nie rozumiem, czemu pozwoliła przejść na kumplowski sposób komunikacji? No i skoro teściowa nie chce być matką, kumpelką a tylko mamą męża to chyba pozostaje im mówienie do siebie "pani"?
Obserwuj wątek
    • wrednadziewucha Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 09:42
      Ale to chyba szczyt złego zachowania, mówić do starszej osoby na "Ty" bez jej inicjatywy?

      A ta teściowa niech nie czeka, tylko w końcu wyartykułuje swoje postulaty w obecności synowej, a nie do WO pisze!
      • bye.bye.kitty Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 09:49
        to prawda.
        Ale jeżeli teściowa nigdy nie napomknęła słowem o tym JAK ma się synowa zwracać, a znają się kilka lat to w sumie nie dziwne, że synowa nie uzywa formy "pani"
        Też nierozsądna albo patologicznie nie śmiała bo powinna spytać jak teściowa sobie życzy.

        Przeciętni ludzie mają to ogarnięte już przed ślubem - tzn starsi komunikują czego oczekują, czy chcą być "mamą", "ciocią" (znam teściową do której obie synowe mówią ciociu smile, "Helką" czy "Panią". Są tez rodziny w których komunikaty są bezosobowe i dziwne, czasem nikt nie wie jak właściwie powinien się zwracać smile

        Dla mnie mówienie Pani do babci moich dzieci byłoby śmieszne, jakbym chciała podkreślić jej obcość, dystans, smutne i przykre. I gdyby ktoś młodszy z rodziny mi "paniował" to uznałabym, ze mnie nie znosi.
        • aneta-skarpeta Re: Teściowa się stawia.... 13.06.12, 13:32
          tez nie rozumiem jak mogłabym mówic "pani" do babci moich dzieci

          dlatego przed slubem spytalam sie mojej tesciowej czy moge mowic do niej mamo, bo mi glupio mowic Pani

          a tesciowa...popłakała się ze szczęsciasmile

          dla mnie to i tak ma inny wydzwiek niz słowo "mama" do mojej mamy
    • bye.bye.kitty Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 09:43
      o tym samym myślałam, czytając. Jeśli nie mama, jeśli nie Helenka to pozostaje "pani".

      Poza tym ona czyta jakieś inne Wysokie niż ja, bo ostatnio był spory artykuł o biednej teściowej niezrozumianej przez synową, a nie odwrotnie.

      No i - jeśli nie pomaga i nie chce pomagać w żaden sposób to za co synowa ma jej dziękować? Za to, że jest? Byłoby miło pewniesmile
      I zero uwag do syna - tzn jak rozumiem synowa odsuwa go od dzieci i wpycha je teściowej a ten biedaczyna sam sie chce nimi zająć albo zapłacić za nianię ale - przygnieciony ciężkim butem żony - nie może smile
      • hellulah Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 11:33
        Można jeszcze "babciu Marysi", "babciu Jasia". Albo "mamo [imię męża]".
        • bye.bye.kitty Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 11:48
          smile
        • zona_mi Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 12:56
          Albo: świekro...
          • aneta-skarpeta Re: Teściowa się stawia.... 13.06.12, 13:33
            nie ryzykowałabym, bo jak sie synowa kiedys zezłości to się pomyli i powie ścierko
        • czarnaalineczka Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 16:55
          o ile maz ma na imie muminek tongue_out
          • hellulah Re: Teściowa się stawia.... 13.06.12, 10:56
            A to swoją drogą smile

    • attiya Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 09:43
      aha....czyli jeśli teściowa śmie -słusznie - w ogóle coś wymagać od synowej, to się stawia.
      Ale jeśli nie chce - czytaj nie ma siły, czasu, zdrowia, kasy - pomagać synowej i synowi, to jest już wredną s.ką?
      Generalnie nie rozumiem tytułu "teściowa się stawia"
      to tak jakby ona miała być li i jedynie z samego założenia darmową opiekunką i skarbonką bez prawa głosu.
      • kropkacom Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 09:50
        Tytuł to prowokacja i sarkazm. Nie nadymaj się...
      • wiecznie-zapominam-login teściowa pomaga tylko synowej? 13.06.12, 17:27
        attiya napisała:

        > aha....czyli jeśli teściowa śmie -słusznie - w ogóle coś wymagać od synowej, to
        > się stawia.
        > Ale jeśli nie chce - czytaj nie ma siły, czasu, zdrowia, kasy - pomagać synowej
        > i synowi, to jest już wredną s.ką?

        teściowa nie pomaga wyłącznie synowej, teściowa pomaga przedewszystkim SYNOWI a jak ma mieć do kogoś pretensje to do synka że a mało zarabia i ją jeszcze "sępi".
        Kobieta do synowej ma żal o to że nie mówi do niej mamo a zarazem twierdzi że nie chce być jej mamą... dzisiaj jest paskudna pogoda ....czy o to też będzie miała do synowej żal?
    • attiya Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 09:44
      no i dlaczego założyłaś, że to teściowej inicjatywa w mówieniu do niej samej po imieniu?
      Może to synowa chciała być taka nowoczesna i jest to jej a nie teściowej inicjatywa?
      W tekscie na ten temat nie ma ani słowa
      • papalaya co teściowa to "wyykształcona specjalystka" 12.06.12, 09:49
        z fakultetami, doktoratami, publikacjami

        w rzadkich dziedzinach jak lepienie ceramiki glinianej u plemienia Kwago na Kiribati

        takie rzeczy tylko w WO big_grin
        • attiya Re: co teściowa to "wyykształcona specjalystka" 12.06.12, 10:19
          bycie wykształconą w swoim fachu zostawiasz tylko dla synowych?
      • kropkacom Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 10:01
        Założyłam tak z racji, ze nigdy nie widziałam aby to młodzi wyszli z taką inicjatywą. Mój mąż mówi mojej mamie po imieniu z jej inicjatywy. Byli wcześniej na "pani" właśnie.
    • gryzelda71 Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 09:46
      Pokolenie ematek staje się teściowymi:
      "My przecież w większości nie jesteśmy już ''zahukanymi mamuśkami'', ale wykształconymi specjalistami w swoich dziedzinach."
    • exotique Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 09:47
      ja nie kumam po jakiego wala pisac do gazety zamiast powiedziec to co napisala synowi i synowej.
      zreszta wychodze z zalozenia, ze jak nie ma komunikacji- to nie bedzie dobrych relacji.

      bedzie rosla frustracja, babcia sie wkreci w to, ze wypruwa sobie zyly, ze musi pomagac (zapomniala ze slowo NIE istnieje?), ze na dodatek jest jak kumpela (a co w tym zlego? ).
      rozmawiac, rozmawiac i jeszcze raz rozmawiac
      • anorektycznazdzira Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 16:37
        100% racji
    • ledzeppelin3 Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 09:48
      Dla mnie ta pani opisała wymarzone stosunki między synową a teściową. Bez "kumpelstwa", matkowania, robienia z teściowej opiekunki do dzieci i zaplecza finansowego. Nie mogę pojąć żalów na forum "teściowa nie zajmuje się moim Dziubdzielkiem". Nie mówiąc o pieniądzach. Pod płaszczykiem "bliskości w rodzince" bierze się od teściów kasę albo chociaż żarcie na cały tydzień i na to konto się krzyczy, że w dzisiejszych czasach "rodzin atomowych" umie się wypracować cudowną bliskość z teściową! Ja sama umiem zająć się dziećmi, w razie czego wynajmuję do tego celu panią. Pieniądze na moją rodzinę zarabiam wspólnie z moim mężem. Teściowa już swoje w życiu zrobiła. Niech będzie matką męża- i to wszystko.
      • kropkacom Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 09:53
        Tak, dla mnie to też bardzo ok stosunki. Nikt się nie wtrąca. Nikt na nikim nie nawisa.
      • bye.bye.kitty Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 09:55
        Wg mnie też to jest najzdrowszy układ.
        Tylko w takim układzie nie ma miejsca na żadne "dziękowanie".
        Albo-albo.
      • 18_lipcowa1 Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 09:55
        Ale wiesz, niektore babcie chcą zajmowac sie wnukami i nic za to nie oczekują.
        Zawsze to musi byc PANI do dziecka?
        Bez przesady.

        Moja mama z przyjemnoscia zajmuje sie wnuczka, bez wypominania, bez oczekiwan.
        Tak samo z resztą tescowa oraz dziadki.
        • bye.bye.kitty Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 09:58
          Chcą - myslę, że to jest kluczowe.
          W poprzednich WO było o teściowej, która jest od dziecka odsuwana i cierpi.
          Nie ma jednej opcji, nie ma jednakowych potrzeb, trzeba rozmawiać. I liczyć się z tym, że druga strona może mieć kompletnie inna wizję.
          Tobie się udało być w komfortowej sytuacji w której twoja, rodziców i teściów wizja jest wspólna.
          • bye.bye.kitty Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 09:59
            spójna miało być, nie wspólna.
            Chociaż wspólna też jest.
          • ledzeppelin3 Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 10:01
            Oczywiście, bywa najczęsciej tak, ze jak się chce stosunków, jak opisanych w liście powyżej, to teściowa akurat ma wizję pt: "wpadam radośnie do was Słonka w niedzielę o 7.30-jesteśmy przecież rodziną!" oraz "nie-widziałam-wnusia-już-dwa-dni, podła-synowa-izoluje-mnie-od-dzieci-mojego-Syna"
        • kropkacom Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 09:59
          Bo babcie kochają wnuki (zazwyczaj). Jednak myślę, że spory procent opiekuje się, bo takie są oczekiwania i nie wypada odmówić. Opieka nad dwójką to już spora praca dla starszej osoby.
          • 18_lipcowa1 Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 11:38
            kropkacom napisała:

            > Bo babcie kochają wnuki (zazwyczaj). Jednak myślę, że spory procent opiekuje si
            > ę, bo takie są oczekiwania i nie wypada odmówić. Opieka nad dwójką to już spora
            > praca dla starszej osoby.


            Jakiej starszej ? Babcie mojego dziecka mają po 52-53 lata , są w pełni aktywne, zdrowe.
            Poza tym mam na mysli dorazną opiekę- tak jest u mnie.
            Natomiast znam oczywiscie takie babcie co opiekuja sie codziennie i roznie bywa.
            • aneta-skarpeta Re: Teściowa się stawia.... 13.06.12, 13:38
              przede wszystkim trzeba byc max. smaodzielnym, choc wiadomo, ze zaróno czasem babcia pomaga, bo dziecko chore a my do pracy, jak i my pomagamy babci, bo wegiel trzeba wrzucic do piwnicy, zakupy zrobic, piec naprawic, łazienke odmalowac, zabrac do rodziny etc

              moja tesciowa natomiast chcialaby pomagac- nie ma takiej potrzeby- i jasno to deklaruje, natomiast wiem, ze nie chcialaby zebysmy na niej wisieli

              i nalezy to rozgraniczyc
    • deelandra Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 09:53
      łoj moja Boziu, to jakiś horror, mam dwóch synów i nie spodziewam się być taką zarazą dla swoich synowych jak ta Pani, po prostu zyskam kiedyś dwie córki i już, dlaczego miałabym je traktować jako zło konieczne w swoim poukładanym idealnym świecie? pamiętam jak jeszcze w okresie narzeczeństwa moja teściowa zirytowana tym, że jej ciągle paniuję zapytała kiedy będę do niej mówić "mamo" odparłam, że zaraz po ślubie (a to było jakoś 3 dni przed ślubem) i jakoś to poszło, bo nie powiem, że czekałam na jej inicjatywę, sama nie chcąc się zanadto spoufalać, a teraz jest dla mnie jak druga mama, bo pierwsza, to wiadomo, moja własna
      • ciastolina84 Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 10:07
        może mieć pretensje do siebie bo od razu nie wyznaczyła konkretnych granic. Poza tym zastanawiam się czy synowa chce aby ona była dla niej matka. I wychodzi na to, że to synowa jej te wnuki podrzuca cały czas, bo o synu nic nie wspomiała.
      • rosapulchra-0 Deelandra, OT 12.06.12, 14:21
        Jesteś moją idolką. Bardzo podobało mi się twoje wystąpienie na forum obok. Bardzo smile
        • shellerka Re: Deelandra, OT 12.06.12, 15:30
          o, to ja tez się podepnę, bo czytałam i wyjść z podziwu nie mogłam, jak pięknie tam wyłuszczyła Deelandra to i owo wink prosto, jasno i wyraźnie tongue_out
          • deelandra Re: Deelandra, OT 12.06.12, 16:48
            łoj, nie boicie się, że zostaniecie moimi "pieskami" big_grin?
            • rosapulchra-0 Re: Deelandra, OT 12.06.12, 17:37
              E tam, wolę zostać twoim "pieskiem" niż przydupasem wielkiej, utytej tamtamtaramtam!!! big_grin
            • naomi19 Re: Deelandra, OT 13.06.12, 12:54
              A ja bym chciała być Twoim pieskiem. Proszę, proszę. Mogę wysłać wódkę lub czekoladę.
      • wies-baden Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 16:28
        Mówisz; zyskam dwie córki. Do synowych też trzeba mieć szczęście, jak w życiu. Niejedna teściowa przepłakała noce, bo była izolowana i takie tam. Zresztą wystarczy przeczytać forum; jak opowiadają o swoich irracjonalnych emocjach synowe (np; jestem zazdrosna o teściową)
        • deelandra Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 16:47
          z własną córką też można kiepsko trafić smile
    • gazeta_mi_placi Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 10:09
      Te bajki piszą Panie stażystki z WO, są wyssane z palucha.
      • chipsi Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 10:47
        Dokładnie, historyjka się kupy nie trzyma. Pani chce być nikim dla synowej, przyznaje że nie pomaga ale chce podziękowań (?!), nie ma na nic siły ale pracuje na emeryturze, syna ma chyba ubezwłasnowolnionego... Bez sensu.
      • iwoniaw Darmowe stażystki, to i jakość tekstu jest jaka 12.06.12, 11:44
        jest...
        Faktycznie, kompletny bezsens: pani ma za złe, że ktoś (synowa) do własnych (!) rodziców mówi "mamusiu/tatusiu"? Sama "nie chce być dla niej matką", ale po imieniu mówić jej też źle? Nie ma siły, czasu, pieniędzy i ochoty na pomoc, ale oczekuje podziękowań (za co?)?
        Co właściwie robi opisana synowa źle i jakie oczekiwania (oprócz podziękowania za fakt istnienia) ma "autorka" listu? Stażystki nie wiedzą, że tekst powinien stanowić jakiś ciąg logiczny?
    • alabama8 Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 11:36
      Co to wogóle jest? Artykuł prasowy ... , nie - jakaś durna notatka, może część listu teściowej do ciotki Zośki. Wysokie Obcasy powinny się wstydzić publikacji takiego "strzępka" wartego co najwyżej gazety "Fakt".
      A teściowa - cierpi na przypadłość, która jest powszechna wśród kobiet: "no kiedy w końcu się domyśli/domyślą, że ..." nie lubię "tykania", nie znoszę rosołu, wolę morze a nie góry, chciałan na imieniny fiołki a nie róże ...
      • azile.oli Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 12:49
        Artykuł jest wydumany, bo rzadko się zdarza, żeby synowa mówiła do teściowej po imieniu z własnej inicjatywy.
        No i druga sprawa - jeśli babcia robi coś dla wnuków, czy wspomaga finansowo rodzinę, to podziękowań powinna oczekiwać także od swojego syna, przecież to też jego dzieci.
        I taka dygresja - kobiety drogie, póki nie jesteście teściowymi/babciami to przyjmijcie jedną rzecz za pewnik - jeśli nawet okazjonalnie nie będziecie chciały zostać z wnukami, to wasze dzieci w końcu przestaną o to prosić, ale nie miejcie wtedy pretensji, że nie odpowiada im opcja ''mamusia jest u nas gościem, bo się za wn ukami stęskniła''.
        Jeśli ktoś został odprawiony z kwitkiem kilka razy, gdy w ważnych momentach prosił o kilkugodzinną opiekę nad dziećmi, to przyjdzie moment, że nie poprosi, ale przestanie mu zależeć na tym, żeby wnuki kontakt z dziadkami miały. I dzieci mogą przestać mieć czas na takie odwiedzinki bez okazji .
        I druga sprawa - jeśli będziecie pomagać, to nigdy tego nie wypominajcie. Lepiej odmówić, niż wypominać. Oczywiście mam tu na myśli jakąś długotrwałą większą pomoc, bo jak ktoś nie może/nie chce zostać z wnukiem na godzinę, a jest proszony o to 3 razy do roku i zawsze mu nie pasuje, to odbije mu się to czkawką.
        • verdana Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 16:39
          Otóż to. Tesciowa pisze tak, jakby zajmując się wnukami pomagała tylko synowej - zaś własny syn nie miał nic wspólnego z tymi dziećmi.
          Dziękować powinien syn, zdecydowanie, o ile w ogóle chce podziękowań.
          Wstretna baba IMO - czego właściwie oczekuje? Jak ma sie synowa zwracać, z szacunkiem, na dystans i nie mówiąc "pani"? Dlaczego synowa ma dziękować za zajmowanie się przez babcię dziećmi jej syna?
          • princy-mincy Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 16:44
            alez ukochany synus nie musi za nic dziekowac, tylko ta niewdzieczna synowa
          • czarnaalineczka Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 16:52
            >Jak ma sie synowa zwracać, z szacunkiem, na dystans i nie mówiąc "pani"?
            dobrodziejkomatkonajcudowniejszegopodsloncemmezczyznyktorywswejlaskawoscizatwymprzyzwoleniemmnieniegodnazazonepojal
          • brak.polskich.liter Re: Teściowa się stawia.... 13.06.12, 10:34
            verdana napisała:

            > Otóż to. Tesciowa pisze tak, jakby zajmując się wnukami pomagała tylko synowej
            > - zaś własny syn nie miał nic wspólnego z tymi dziećmi.

            No bo w Polsce dzieci i rodzina to sprawy kobiet.

            > Jak ma sie synowa zwracać, z szacunkiem, na dystans i nie mówiąc "pani"?

            Yyy... Wasza Wysokosc? Moscia Dobrodziejko? Wielce Szanowna Rodzicielko Mego Meza?
            Jakos tak.

            A tak w ogole to ten artykul to sciema, klepana przez kogos bystrego inaczej.
          • metwoh Re: Teściowa się stawia.... 13.06.12, 22:34
            Bo syn to syn, a synowa to w sumie obca osoba. Teściowa zresztą też.smile
    • anorektycznazdzira Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 16:42
      Ja to zdanie odebrałam raczej jako oczekiwanie, że usłyszy "mamo", co zapewne ma dla niej dużo większy ładunek szacunku, niż "Hela" lub "Frania". Nie widzę czegoś, co by wskazywało, że chce paniowania.
    • kara_mia Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 16:53

      Po pierwsze :
      Zgodnie z savoir vivrem teściowa jako osoba starsza pierwsza proponuje sposób komunikacji:

      1. nic nie mówi- czyli nadal są na pani - pani

      2. Krystynko, jeżeli nie masz nic przeciwko temu mówmy sobie po imieniu - jak synowej też to pasuje - to mówią sobie Krystynko / Helenko

      3. Krystynko, jeżeli nie masz nic przeciwko temu mów mi proszę "mamo" - jeżeli nie ma Krystynka nic przeciwko temu to mówi "mamo" o teściowa czasem Krystynko a czasem córeczko...

      4. jeżeli teściowa coś założy z góry np, przechodzi na Ty bez pytania - ostatecznie jest starsza i nie wypada moim zdaniem mówić" nie pytałaś się czy chce być z tobą na ty" tylko grzecznie ta formę zaakceptować i mówić tak jak sobie teściowa życzy, czyli "Krystynko / Helenko".

      5. jeżeli teściowa milcząco założy entuzjazm do zwracanie się do niej mamo i sama zacznie od "córeczki Krystynki", jeżeli komuś to przeszkadza można jej to delikatnie powiedzieć: wiesz to miłe, ale wolałabym inna formę. Jak chcesz, żebyśmy się do siebie zwracały?

      6. Niedopuszczalne jest mówienie w jedną stronę po imieniu a w druga stronę "Pani".

      po drugie.
      podziękowanie za cokolwiek nie ma NAJMNIEJSZEGO związku ze sposobami zwracania się do siebie.
      Można powiedzieć " dziękuje panie docencie" i też będzie dobrze.



      • ledzeppelin3 Re: Teściowa się stawia.... 12.06.12, 17:05
        To znany fakt, że listy do WO piszą stażystki, bo w liście roi się od nieścisłości (która synowa proponuje przejście na "ty"?), ale sam problem jest ciekawy- stosunki polegające na wzajemnym szacunku bez wyzysku przez dzieci (podrzucanie wnuków na całe weekendy, ciągnięcie kasy) i bez wpierdzielania się między wódkę a zakąskę (brak własnego życia i chłodne stosunki z partnerem teściowe leczą ingerencją w życie dzieci i wnuków) to ideał.
      • kota_marcowa Re: Teściowa się stawia.... 13.06.12, 10:49
        Kara zahaczyłaś o ciekawą kwestię.

        No właśnie, jak teściowa do synowej wali po i mieniu od razu, to nikt nie widzi w tym nic złego, a jak by nie było ta synowa jest dorosłą, nieubezwłasnowolnioną kobietą. Kultura i okazanie szacunku obowiązuje w obie strony.

        > 6. Niedopuszczalne jest mówienie w jedną stronę po imieniu a w druga stronę "Pa
        > ni".

        Zgadzam się z tym, zwłaszcza jeżeli obie strony są pełnoletnie i nie wyraziły na to jasnej dla wszystkich zgody.

        A w ogóle ten pseudo list to straszny gniot. Mogły się panie stażystki bardziej postarać.
        • azile.oli Re: Moja teściowa wygrałaby chyba... 13.06.12, 11:08
          konkurs na idiotyzm stulecia, a sprawa związana z rzekomym brakiem szacunku.
          Otóż - mieliśmy tradycyjne zaręczyny i ona się obraziła, że ja jej z kwiatami o rękę syna nie prosiłam. 20 lat temu to było, a do dziś się śmieję, jak mi się to przypomni.
          A zwracam się do niej w 3 osobie, bo tak wymagała od swoich synów i uważała, że powiedzenie ''mamo, zrób proszę'', jest niegrzeczne. A potem pretensje miała, że ja do swojej matki bezpośrednio - ''znaczy, moja matka ważniejsza''. Najpierw uważa zwrot w 2 osobie za ''tykanie'', a potem ma pretensje o dystans, który sama stworzyła.
          Ale oświadczyny pobiły wszystko.
          • jagienka75 Re: Moja teściowa wygrałaby chyba... 13.06.12, 11:17
            azile.oli napisała:

            > konkurs na idiotyzm stulecia, a sprawa związana z rzekomym brakiem szacunku.
            > Otóż - mieliśmy tradycyjne zaręczyny i ona się obraziła, że ja jej z kwiatami o
            > rękę syna nie prosiłam. 20 lat temu to było, a do dziś się śmieję, jak mi się
            > to przypomni.


            Umarłam...
          • hellulah Re: Moja teściowa wygrałaby chyba... 13.06.12, 11:32
            Moja na starcie obraziła się, że przy przywitaniu zwyczajowo i odruchowo cmoknęłam ją w policzki ("No! Może bez tych poufałości!" czy jako w ten deseń). No to ok. Od tamtej pory jakoś chyba nie zdarzyło mi się w ten sposób jej witać czy żegnać. Lepiej dla mnie - szminka mi się nie rozmaże smile

            Pretensje o "nie-mamowanie" (oraz jednocześnie o nie-zwracanie się po imieniu) też były. Zwracam się do teściowej bezosobowo, jak bardzo trzeba, to na ty (potrzeba semantyczna, nie do uniknięcia, wynika tak ze trzy razy na dziesięć lat). O teściowej mówię "mama [imię męża]". Mój mąż do moich rodziców mówił "babciu/dziadku [imię dziecka]", w skrócie "babciu/dziadku". Moim rodzicom to pasowało, nie mieli jakichś wyrafinowanych czy też odwrotnie, standardowych wymagań. Mąż na powitanie i pożegnanie zawsze mógł, i chciał, wyściskać moich rodziców. Sorry, wiem jakim stereotypem to jedzie, ale naprawdę moi rodzice mieli mniej do wymagania od moich teściów.
            • kota_marcowa Re: Moja teściowa wygrałaby chyba... 13.06.12, 11:44
              I w ogóle to jak teściowa "tyka" synową aż miło, a sama wymaga mówienia do siebie pani (bardzo częsta sytuacja, nie raz zresztą opisana na forum) to dla mnie szczyty chamstwa i braku szacunku.
              • kota_marcowa Re: Moja teściowa wygrałaby chyba... 13.06.12, 11:51
                I żeby nie było, ja ze swoją teściową mam bardzo poprawne stosunki, może bardziej w oficjalnym tonie, ale obu stronom to odpowiada. Teściowa się nie wtrąca, a jak ma jakieś zastrzeżenia, życzenia specjalne rozmawia o nich ze swoim synem.
                I dlatego ten szmatławy artykuł mnie wkurzył, bo w końcu jak by nie było synowa to w pewnym sensie obca osoba i jak "autorce" listu coś leży na wątrobie, to niech nie obwinia za całe zło tego świata synowej, tylko pogada z synusiem, który jak by nie było jest tez ojcem jej wnuków.
              • kara_mia Re: Moja teściowa wygrałaby chyba... 13.06.12, 15:24
                I w ogóle to jak teściowa "tyka" synową aż miło, a sama wymaga mówienia do siebie pani (bardzo częsta sytuacja, nie raz zresztą opisana na forum) to dla mnie szczyty chamstwa i braku szacunku.

                Czegoś nie rozumiem...
                Jeżeli do normalnej dorosłej osoby ( synowej) po ślubie teściowa zaczyna się zwracać na "ty" to chyba nic strasznego?
                Po prostu trzeba zaakceptować i tez przejść na ty... gdzie komu korona z głowy spadnie?

                Moja teściowa do mnie mówiła "pani" po ślubie przeszła na "po imieniu" bez pytania, więc nie robiłam żadnych scen i też jej mówię po imieniu. Co za różnica?

                Co jeszcze miało się stać?
                Gdybym ja jej mówiła dalej "pani" to było by niegrzeczne.
                Chyba, żebym powiedziała wprost, wie pani, mi to jednak bardzo przeszkadza. pozostańmy na "pani". Ale bez jaj, to jednak rodzina. Co mi szkodzi.


                Sytuacja opisana powyżej, kiedy teściowa mówi wprost; Proszę się zwracać na "pani", a sama mówi po imieniu kwalifikuje się do odezwania się krótko : "chyba żartujesz?"

                Nie wiem w czym synowe widzą problem.
                Chyba , że maja kłopoty z poszanowaniem samej siebie i czuja się gorsze od swojej teściowej.

    • organza26 Re: Teściowa się stawia.... 13.06.12, 12:48
      O matko, wy naprawdę wierzycie w te listy do redakcji?!
    • guderianka Re: Teściowa się stawia.... 13.06.12, 13:08
      Moja teściowa zaproponowała móienie na 'Ty'od razu. Podobnie złamała dystans między nami wyjściami na zakupy, zwierzeniami w tym osobistymi, ploteczkami nad kawką itp. Zlapałam konwencję i jak sie okazało to mnie zgubiła. Jest w tej chwili jedyna osobą, od której doznałam ta dużej krzywdy. Nawet mój durny ex mnie tak nie skrzywidzł bo nim rządziły emocje-ona działała na zimno i z premedytacją przez lat, krytykując to co kiedyś we mnie chwaliła i co jej sie podobało, ze słów o miłości przechodząc do nienawiści.
    • madi138 Re: Teściowa się stawia.... 13.06.12, 13:29
      pani taka swiatowa, wyksztalcona, itp. a z wlasym synem nie umie normalnie porozmawiac, tylko zali sie obcym ludziom na lamach gazety...zalosne. znamienne, ze pani oczywiscie samotna i z nudow chyba, siedzi i analizuje paskudna synowa- ktora musi byc paskudna, bo przeciez syneczka jej zabrala...
      swoja dorga, skad to sie w tych mamuskach bierze, zeby do doroslych dzieci miec pretensje, ze zyja po swojemu? czemu tak rozpaczliwie bronia sie przed naturalna koleja rzeczy i nie dadza mlodym swietego spokoju. czemu same nie ukladaja sobie zycia, tylko oczekuja, ze dorosle dzieci beda je zabawiac, troszczyc sie o nie, zapelniac im czas i przede wszystkim, sluchac, niczym wyroczni? czemu 'normalne' kontakty to ciagle dla nich za malo i wciaz chca byc w centrum zycia swoich dzieci?
      • guderianka madi138 13.06.12, 17:30
        swoja dorga, skad to sie w tych mamuskach bierze, zeby do doroslych dzieci miec
        > pretensje, ze zyja po swojemu?



        i na resztę pytań odpowiedź jest jedna
        bo one wiedzą lepiej-jako światowe i wykształcone-co dla nich dzieci jest najlepsze i jak powinny się zachowywać (czytaj zachowywac tak, jak sobie wybraza i zyczy pani matka)
      • ania_dentystka Re: Teściowa się stawia.... 13.06.12, 18:11
        No to może równie żałosne jest to, że wiele autorek wątków nie może dogadać się ze swoimi mężami, narzeczonymi i zamiast rozmawiać dzielą się problemami i żala na forach internetowych. Żalą obcym ludziom........
        Sądząc po aktywności niektórych osób samotność też niejednemu doskwiera, ale po to są fora, po to są listy do gazet i nie komentujmy tego w agresywny sposób.
        Niewiele wiemy o życiu wspomnianej rodziny. A Ty przyszyłaś już łatkę.
        Zgadzam się, że nalezy młodym pozwolić żyć według ich norm, zasad, reguł, ale i starsi nie mają obowiązku pomagać finansowo, zajmować się dziecmi, udostępniać swoje mieszkanie dla rozwijającej się rodziny. Jeśli teściowa ( bo własna matka rzadziej) np. karmi dziecko słodyczami ( czego ja absolutnie nie popieram, wręcz tępię) to jest wredna, głupia krowa. Pytam więc dlaczego tej jędzy powierzacie to co macie najcenniejszego - dziecko?
        Najzdrowszym układem jest życie dwóch niezależnych od siebie rodzin- co nie znaczy, że wrogich czy nieprzyjaznych. Teściowa w domu młodych jest na zasadzie gościa- zaprzyjaźnionego, miłego, ale gościa........a gość nie sprząta i nie gotuje, nie wtrąca się i nie komentuje wystroju łazienki. Gość też nie przybiega gdy zachoruje dziecko ( nawet najukochańszy wnuczek) a mama musi iść do pracy. Gość nie ma obowiązków odbierania ze szkoły czy przedszkola.
    • ania_dentystka Re: Oj to ja mam mądrą teściową...... 13.06.12, 14:55
      Nie kochamy się, ale lubimy i szanujemy.
      Za co ona mnie szanuje- nie wiem, nigdy mi tego nie powiedziała a ja nie pytałam, ale ja wiem za co ją szanuję:
      - za to, że umiała porządnie i dobrze wychować syna ( a w zasadzie obu synów)
      - za takt i umiejętność znalezienia się w każdej sytuacji, kulturę osobistą, delikatność
      - za nienarzucającą się pomoc
      - za to, że pamięta o imieninach, urodzinach, świętach, rocznicach nas wszystkich
      Nie jest moją przyjaciółką, nie wpadamy do siebie, żeby poplotkować. Bywamy u siebie, telefonujemy, teściowa ma dobre stosunki z moimi rodzicami.
      Zwracam się do niej w 3 osobie per "mamo" ( do mojej mamy w drugiej, mamo chodź, do teściowej "niech mama przyjdzie")- zapytałam czy jej to odpowiada.
      Wiem, że nigdy do nikogo nie powie o mnie złego słowa. Nie jest niańką, sprzątaczką, kucharką. Chyba 4-5 razy zaproponowała mi wspólne wyjście do teatru.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka