Dodaj do ulubionych

przymus rodzeństwa

12.06.12, 14:56
wczoraj moja córka znowu zaczęła mówić ze chciałaby mieć rodzeństwo. tłumaczę ze nie będziemy mieli więcej dzieci. marudziała , marudziła i reszcie mówi ,,to wezcie dziecko z domu dziecka bo ja muszę mieć rodzeństwo!" i w ryk. na to muszę już się zjezyłam ale pytam spokojnie o co tak naprawdę chodzi? i wyszło na jaw że ,,pani" w szkole powiedziała ze kto nie ma rodzenstwa ten nie moze być szczęśliwy. nosz k...a! wczoraj miałam ządzę mordu na ,,pani" ale teraz zastanawiam się czy iść do ,,pani" i powiedziec co sądzę o jej poglądach czy olać ...
Obserwuj wątek
    • antyideal Re: przymus rodzeństwa 12.06.12, 15:12
      Mądra pani uncertain
      Opowiedzialabym pani przy najblizszej okazji o tej sytuacji
      z płaczacym dzieckiem i zapytala po co dzieciom mowi
      takie idiotyzmy, oczywiscie w lagodniejszy sposób,
      moze jesli ma jakaś wrazliwosc to przynajmniej
      zrobi jej sie glupio.
      • xxe-lka Re: przymus rodzeństwa 12.06.12, 15:19
        ja bym nie interweniowała, choć zachowanie pani do zbyt lotnych nie należy
        raczej zajęłabym się córką i tłumaczeniem jej, że każdy może (niestety big_grin ) wyrazić swoją opinię choćby była kretyńska, i że nie wszystko musi brać do siebie
        • atowlasnieja Re: przymus rodzeństwa 12.06.12, 17:15
          niestety dla dzieci w pewnym wieku "pani" wszystko wie lepiej.
    • 18_lipcowa1 Re: przymus rodzeństwa 12.06.12, 15:22
      no cóz
      pewnie zazdrości innym dzieciom
      • kajmanik Re: przymus rodzeństwa 12.06.12, 15:24
        no własnie chyba nie bo też to brałam po uwagę - większość jej najlepszych kolezanekwink to jedynaczki raczej bez perspektyw na rodzeństwo.
        • katus118 Re: przymus rodzeństwa 12.06.12, 17:26
          Dziecku wytłumaczyć, że nie ma się co przejmować gadaniem pani. Nie każdy może/musi mieć rodzeństwo, ale to nie zmienia faktu, że jak najbardziej może być szczęśliwy. Ja to mówię, jedynaczka, której z tym dobrze. Ba, ja wręcz nie chciałam rodzeństwa, i wdzięczna jestem rodzicom do dziś, że tak pozostało.
          Patrząc na stosunki pomiędzy ,,rodzeństwem'' w całkiem bliskiej rodzinie tym bardziej nie ma mi czego brakować.
          • gwen_s Re: przymus rodzeństwa 13.06.12, 10:03
            tłumaczyć dziecku...
            A pani można napomknąć że chyba to ona musi być bardzo nieszczęśliwa skoro takie głupoty mówi dzieciom...
    • red-truskawa Re: przymus rodzeństwa 12.06.12, 17:23
      A ja bym poszła do pani i powiedziała co myśle o jej wypowiedziach i aby sie zastanowiła drugi raz co plecie.. Idiotka, co " Pan Bóg dal dzieci, to i da na dzieci"? To prywatna sprawa kazdej rodziny ile ma dzieci, a prywatne zdanie pani powinna sobie głosic w prywatnym gronie znajomych, a nie "prac dzieciom mózgi".
      • katus118 Re: przymus rodzeństwa 12.06.12, 17:27
        Co do pogadania z ową panią - pogadać jak najbardziej, i wytłumaczyć, że niech swoje wątpliwe poglądy zachowa dla siebie.
      • kamea_chateau Re: przymus rodzeństwa- red masz rację 12.06.12, 17:29

        może tej Pani kulturalnie wyjaśnić że czasy kiedy Bóg dawał dzieci i na dzieci bezpowrotnie mineły.

        a jak Pani ma wiecej niż jedno i dzieli batolnika na 4 części to pogratulować jej pomysłu.
        • gonia28b Re: przymus rodzeństwa- red masz rację 12.06.12, 17:57
          dobrze powiedziane.
    • rosapulchra-0 Re: przymus rodzeństwa 12.06.12, 17:27
      A to nie katechetka?
    • zabulin Re: przymus rodzeństwa 12.06.12, 19:34
      O, ja bym poszła, z pewnoscią do "pani".
      Przykre, ze twoją córke uczy taka głupia osoba.

      Zadbałabym, zeby "pani" zrozumiała, ile swoją mądrością narobiła szkody. Dziecko płacze, może nawet uwierzyło ze nie będzie szcześliwe.
      Poza wszystkim nie ma prawa swoich osobistych poglądów przedstawiać jako jedynych słusznych. Pedagog od siedmiu boleści.

      Za rok powie, ze kto nie słucha Radia M, ten do piekła pójdzie a jeśli rodzice nie głosowali na PiS to piekło murowane.

      Uspokoje cie. Jestem jedynaczką, miałam szczesliwe dzieciństwo. Jedynactwo nigdy mi nie ciążyło.
      Jeden raz zazdrościła koleżance siostry, a konkretniej to wózka w którym siostra była wożona. tez chciałam taki wózek mieć, niekoniecznie z siostrą w środku smile


      W dorosłym życiu też nie odczuwam jedynactwa.
      Mam wokol siebie dużo życzliwych osób, fajną rodzinę, nie wyrosłam na egoistkę. Ostatnio usłysząłam że jestem zaprzeczeniem "stereotypu jedynaka".

      Znaczy ok smile Mądrzy rodzice, przyjaciele- można być szczęśliwym.

      Ja planuję jeszcze jedno dziecko- bo chce, nie po to by syn miał rodzeństwo.
      • atowlasnieja Re: przymus rodzeństwa 12.06.12, 19:43
        zabulin napisała:
        > Ostatnio usłysząłam że jestem zaprzeczeniem "stereotypu jedynaka".

        powiem ci nawet więcej: większość zachowań stereotypowo jedynaczych wykazują osoby obdarzone rodzeństwem
    • nangaparbat3 Re: przymus rodzeństwa 12.06.12, 19:37
      Pojść i powiedzieć - przy okazji zorientujesz się, czy pani bezdennie tepa, czy patologicznie wredna, czy po prostu palneła głupstwo i sama juz wie, że jej odbiło. w dwoch pierwszych przypadkach rozważalabym zmiane klasy.
      • olena.s Eeeee tam. 12.06.12, 20:28
        Małe dziecko, nawet prawdomówne, niekoniecznie dokładnie ściśle opisało sytuację. Być może pani poruszała jakoś kwestię być-mieć, większe szczęście w dzieleniu sie z bliskimi niż w posiadaniu. I rodzeństwo mogło paść jako przykład. A dziecko dośpiewało sobie wniosek...
        • nangaparbat3 Re: Eeeee tam. 12.06.12, 20:52
          Pani jest od tego, zeby mowic w taki sposób, by nawet male dziecko rozumialo zgodnie z zamyslem nauczycielki. poza tym pani powinna zauwazyc, jakie wrażenie jej slowa robią na dziecku i od razu z dzieckiem o tym porozmawiac.
          Ale rozumiem, ze pani moglo coś nie wyjść - dlatego uwazam, ze warto pojść do szkoły i pogadac, przekonać sie, ale tez sprawdzic, komu dziecko jest powierzone. Czasem trzeba wiać.
          • olena.s Re: Eeeee tam. 13.06.12, 07:31
            Nanga, jasne, czasem trzeba wiać, i przyznaję, że ja mogę być zwyczajnie rozpieszczona, jako posiadaczka dziecka w szkole, do której mam pełne zaufanie w takich kwestiach.
            Niemniej odpowiedzi tu brzmiały zasadniczo: 'idź i urwij debilce łeb, napluj na zwłoki, a potem napisz do kuratorium i prasy'.
            Oczywiście, że należy wybrać się do szkoły i pogadać - tylko niekoniecznie w duchu ostrej konfrontacji (sp...do Rydzyka ty ciemnogrodzka szmato od 13 bachorów patologicznych) tylko raczej omówienia problemu (dziecko zareagowało na lekcję w taki a taki sposób. Co się stało i co można zrobić, żeby naprawić sytuację). Pamiętaj, że mogło być i tak, że pani mówiła o najbliższych, a rodzeństwo jako warunek konieczny osiągnięcia nirwany dzieci sobie dodały na przerwie... To nie musiał być wykład, przy którym dziecku oczy robią się coraz większe i coraz bardziej przerażone....
        • andaba Re: Eeeee tam. 12.06.12, 20:55
          olena.s napisała:

          > Małe dziecko, nawet prawdomówne, niekoniecznie dokładnie ściśle opisało sytuacj


          O, o to właśnie. Zawsze mnie zaskakuje, jak rodzice ślepo wierzą w to, co powiedzą kilkulatki.
          I ja nawet nie twierdzę, że dzieci zmyślaja,a le gdyby ich postrzeganie świata nie było nieco kulawe, to od razu by na uniwersytet szły, a nie do przedszkola.
          • nangaparbat3 Re: Eeeee tam. 12.06.12, 22:23
            bardzo wygodne zalozenie, umożliwiajace podtrzymywanie mitow o nieskazitelnosci doroslych. Brrr.
            Nauczyciel jest jak najbardziej odpowiedzialny za to, jak dziecko zrozumie to co on, nauczyciel, do dziecka mowi. Za to - miedzy innymi - mu placa.
    • kosmitka06 Re: przymus rodzeństwa 13.06.12, 08:09
      Ja bym olała, o taką "głupotę" nie ma co robić dziecku przypału- nie wiadomo jak Pani by zareagowała na tę wieść, po co ma się wyżywać na dziecku (a jak wiemy nauczyciele są różni).
      Dziecku tłumacz że wcale tak nie jest... niektórzy mają problemy zdrowotne, inni finansowe, itp. Myślę że dobre wytłumaczenie i pokazanie przynajmniej obrazowo uspokoi rządze Twojego dziecka wink
      • olena.s Re: przymus rodzeństwa 13.06.12, 08:22
        E, ja bym raczej wyjaśniała, że rodzeństwo bardzo fajnie mieć, ale wcale nie zawsze rodzeństwo jest sobie bliskie, tak samo jak z przyjaciółmi - nie zawsze udaje się przyjaźń zbudować. I że ważna jest bliskość z innymi - rodziną, przyjaciółmi, koleżankami - a kim formalnie taka bliska osoba dla nas jest, to naprawdę nie jest takie ważne.
        • kajmanik byłam 13.06.12, 08:53
          u nauczycielki. jak się okazało - nie ja pierwsza. usłyszałam ze ,,pani" miała na mysli pełną rodzinę. wiec mówię ze ma chyba jakąś prywatną definicję pełnej rodziny bo pełna rodzina to matka , ojciec i dziecko. i zapadła cisza. powiedziałam ze proszę (!!!!) aby powstrzymała się od przekazywania dzieciom swoich prywatnych poglądów na rodzinę i ,,szczęście".

          a co do małej- rano powiedziała mi ze inni mają rodzeństwo a ona ma kota i jeżawink więc sprawa chyba na razie załatwionawink tym bardziej ze widzi ze jestem szczęsliwą jedynaczką i nawet nie wiem czy wie, ze tatuś ma brata bo mąż od ponad 15 lat praktycznie nie utrzymuje kontaktów z bratem.
          • red-truskawa Re: byłam 13.06.12, 09:06
            ze co? ze miała na myśli "pełną rodzinę" ? Głupia baba!!!! A jezeli dziecko faktycznie nie ma ojca/ matki to trzeba mu zaraz szpile wkłądac w bok i utwierdzac w przekonaniu ze bedzie nieszcześliwe, ze nie ma prawa być szcześliwe ? Jakby to zależało od dziecka, jakby ono miało miec na to jakikolwiek wpływ czy ma ojca/ matke lub rodzeństwo. orzeszku.....
            • kajmanik Re: byłam 13.06.12, 09:12
              zapomniałam dodać ze to katechetka
              • red-truskawa Re: byłam 13.06.12, 09:15
                aaaa, no to wszystko jasne...modliła sie tak żarliwie i gorąco ze jaj mózg przegrzało.
              • antyideal Re: byłam 13.06.12, 09:19
                Powiedz malej, ze zazdroszcze jej tego kota i jeża uncertain
                A rodzina to czasem tez dziecko i mama, albo dziecko i tata,
                albo jeszcze inne warianty i nie wyklucza to bycia szczesliwym.
              • pinkdot Re: byłam 13.06.12, 09:21
                > zapomniałam dodać ze to katechetka
                I dlatego nie posyłałabym dziecka na religię...O ile miewałam do czynienia z normalnymi księżmi i zakonnicami, to nie spotkałam się jeszcze niestety z sytuacją by katechetka przejawiała objawy inteligencji.
          • olena.s Re: byłam 13.06.12, 09:38
            A jak tak, to przepraszam.
            Czy ta nieszczęsna istota była szkolona z czegokolwiek poza indoktrynacją? Psychologia, pedagogika? Czy ta ..... nie rozumie, że w kraju, gdzie dzieci nieślubne stanowią cos koło 20% a rozwodów jest nie pamiętam, 30? 40% musi mieć w klasie dzieci z rodzin tak czy siak niepełnych?
            Tym razem urżnęłabym łeb, poleciała do kuratorium i generalnie narobiła swędu na trzy powiaty.
            • edelstein Re: byłam 13.06.12, 09:52
              To samo co Olena.Takie osoby powinny zostac dyscyplinarnie zwolnione za szerzenie dyskryminacji i robienie podzialow.Niech “se“swoje poglady z d... wziete wsadzi tam ponownie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka