Dodaj do ulubionych

Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wierzyłam

27.06.12, 19:53
BYłam dzisiaj w realu. Jest tam kasa pierwszeństwa. Napis: obsługiwane poza kolejnością są:
osoby na wózkach inwalidzkich, kobiety w widocznej ciąży, matki z małymi dziećmi. Uwierzycie, że ktoś mógł zrobić awanturę,że nie przepuści przed siebie osoby o kulach, bo napisano tylko o osobach na wózkach? bo ja do teraz jestem w szoku, niepełnosprawny to niepełnosprawny chyba prawda? czy jesteście innego zdania? podobnie z ojciec z małym dzieckiem-ma pierwszeństwo czy nie w takiej kasie według Was? bo zaczęłam się tak zastanawiać przy okazji tej sytuacji...
Obserwuj wątek
    • klubgogo Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 27.06.12, 20:12
      Ojciec czy matka, na wózku, czy z kulą, wszystko jedno. Nie raz ustępowałam w autobusie facetowi z małym dzieckiem, albo młodemu chłopakowi ze złamaną ręką. I w ciąży i z malutkim dzieckiem mimo oporów przechodziłam przed taką bezczelną osobę, kasjerka zwykle odmawiała obsługi tamtej osobie. Nie będąc w ciąży czy z dzieciakiem z takiej kasy korzystam tylko wtedy, gdy nie ma do niej klientów. To takie naturalne jest, ale widac nie dla wszystkich.
      • ruda.mama Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 27.06.12, 20:40

        ja sie nie dziwie....1 jedyny raz w ciazy 9miesiac chcialam skorzystac z takiej kasy......bo zawsze stalam grzecznie,bo tu starsza osoba,a tu z dzieckiem a to malo zakupow mieli ludzie,,,,i raz w koncu podchodzac -byl pan ok 35lat z wielkim koszem,to grzecznie go ominelam ,przeprosilam i polozylam 4rzeczy-,,ale sie zapienil i z krzykiem namnie jakim prawem ja tak weszlam,,,,,,,,,,,,,masakra jakas,kasjerka nawet sie nie zajaknela,,,,,,,,,
        • fajny-zuzia Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 27.06.12, 21:04
          Ja rowniez mam niemile dosiadczenie w tej kwestii.Sytuacja wygladala tak.
          Ja w 3 trymestrze ciazy z wielkim brzuchem.Nigdy nie korzystalam z takiej kasy,ale akurat sie spieszylam,bo znajomi mieli wpasc.Podeszlam do przodu i poprosilam zeby mnie Pani kasjerka obsluzyla...i wtedy sie zaczelo.Na moje nieszczescie wsrod innych zakupow mialam butelke wina (w zwiazku z wizyta ).Pani kasjerka nie mogla sobie odposcic i uslyszlam tekst,ze kobiety w ciazy to chyba nie pija alkoholu.Przez tlum stojacy za mna zostalam wyzwana od alkoholiczek.
          Na koncu usyszalam ironiczny tekst w stylu "przepuscmy Pania bo jeszcze tu zaraz urodzi".
          Sytuacja dosc nieprzyjemna.
          • wespuczi Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 27.06.12, 21:09
            o matko, ale chamstwo, az ciezko uwierzyc.
          • berberiska Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 27.06.12, 21:17
            Hahwink))
          • majenkir Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 27.06.12, 21:22
            O kurde, zuzia, ja z reguly nie jestem awanturnica, ale po komentarzu kasjerki poszlabym do jej przelozonego i zrobila taka awanture, ze hej! Wspolczuje takiej sytuacji... uncertain
        • landora Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 27.06.12, 21:47
          Ale z tymi przecinkami to poszalałaś...
    • czar_bajry Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 27.06.12, 21:07
      Chyba wyraźnie napisane, że matki tak więc babcia, ciocia i opiekunka odpadają o ojcu już nie wspomnębig_grin
      • gazeta_mi_placi Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 13:18
        No, ale babcia też jest matką jakby nie było, niektóre ciocie też, gorzej faktycznie z ojcami sad
    • marghe_72 Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 27.06.12, 21:19
      nietrudno zrozumieć dlaczego tak mało ciężarnych / niepełnosprawnych korzysta z tego przywileju.
      Wielokrotnie uczestniczyłam w awanturach tego typu - sama obrywałam bo smiałam przepuścić ciężarną /matkę / chorego..
      • michmo Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 10:59
        Mnie się raz oberwało jak przepuścilam Panią z półrocznym dzieckiem w kolejce do lekarza. Pani nie dostała numerka a chłopczyk miał pod 40 stopni temperatury. Pani siedząca z dzieckiem wyrośnientym 15-latkiem, że jak jestem taka miłosierna to teraz mam ze swoją trojką iść na koniec kolejki. Ten 15-latek tak się wstydził za matkę i on ją uspokajał aby dała spokój.
        • gazeta_mi_placi Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 13:35
          Pani miała rację, w kolejce miejsca ustępuje się albo swoim wyłącznie kosztem (czyli idziesz na koniec kolejki) albo wcześniej pytasz innych z kolejki czy przepuszczą daną osobę ( w końcu to nie tylko Twój czas, ale i innych przed Tobą też jest marnowany).
          Poza tym owa Pani chyba nie była głuchoniema i mogła sama zapytać ludzi.
          • michmo Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 18:59

            gazeta_mi_placi napisała:

            > Pani miała rację, w kolejce miejsca ustępuje się albo swoim wyłącznie kosztem (
            > czyli idziesz na koniec kolejki) albo wcześniej pytasz innych z kolejki czy prz
            > epuszczą daną osobę ( w końcu to nie tylko Twój czas, ale i innych przed Tobą t
            > eż jest marnowany).
            > Poza tym owa Pani chyba nie była głuchoniema i mogła sama zapytać ludzi.

            Ale to tak nie dokońca bo w przypadku dziecka do roku czasu i osób z bardzo wysoką temperaturą kolejka nie obowiązuje. Więc ja łaski nie zrobiłam a Pani z małym dzieckiem mogła wejść nawet nie pytając nikogo.
            • arwena_11 Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 19:35
              ale chyba nie bez numerka? U nas nie masz numerka, wchodzisz ostatni, pod warunkiem, że lekarz się zgodzi przyjąć. Przy 40 st, wzywa się wizyte domową, a nie idzie do przychodni
              • malwisul Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 20:37
                Ja miałam dużo sytuacji za i przeciw wcześniej jak dziecko małe (wcześniak-niemowlak) dużo razy nieprzyjemne sytuacje, w ciąży to samo (zdarzyło mi się że w 7 miesiącu (bodajże) zostawiłam wózek z zakupami bo po 3 minutach stania w uprzywilejowanej kasie+ 3 minutach klęczenia (nikt się nawet nie zainteresował) nie dałam rady dłużej... potem już nie mam doświadczenia bo w szpitalu do końca ciąży byłam (odeszły mi wody i byłam na potrzymaniu ciąży) bynajmniej teraz jak mała skończyła 3 rok życia wszyscy mi miejsca ustępują od razu jak wsiadam, o dziwo.... naprawdę nie wiem o co w tym chodzi ale domyślam się że zależy na kogo się trafi uncertain
            • gazeta_mi_placi Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 19:38
              Mogła zapytać lub po prostu poinformować wszystkich że wchodzi bo dziecko ciężko chore, nie potrzebowała Twojego wstawiennictwa, a jeśli już to zrobiłaś powinnaś zapytać innych.
          • pierwszykot Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 21:23
            gazeta_mi_placi napisała:

            ( w końcu to nie tylko Twój czas, ale i innych przed Tobą t
            > eż jest marnowany).
            chyba tych co stoją za mną...
    • chcesztomasz Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 27.06.12, 21:26
      a co z chorymi u których chorób gołym okiem nie widać a nie mogą stać długo...?
      • sadosia75 Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 27.06.12, 21:33
        No to muszą poprosić o ustąpienie miejsca bo jak nie widać chorób a stać długo nie mogą to nikt się też nie domyśli, że miejsca ustąpić trzeba.

        Dzisiaj w tramwaju młoda dziewczyna zajmowała miejsce dla "uprzywilejowanych" starszy pan do niej doskoczył z pyskiem, że gó...ara zajmuje miejsce dla starszych on ma prawo tam siadać i on będzie siadał na tym miejscu.
        Dziewczyna wstała i ukazał się śliczny ciążowy brzuszek. Panu mina zrzedła,pasażerowie obrzucili wzrokiem faceta ale cham usiadł dumny z siebie, że wywalczył miejsce. Dziewczynie ustąpiono miejsca i w sumie niby nic ale jednak niesmak pozostaje.
        obstawiam, że tym chamem to był gazeciarz. w końcu co się dzieciata będzie na miejsce dla starszych i schorowanych wpychać? ciąża to nie choroba...
        • gazeta_mi_placi Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 08:04
          Skoro owemu Panu mina zrzedła jak sama piszesz zapewne sam nie widział owego brzuszka.
          Mogłaś Ty Sadosiu wcześniej ustąpić temu starszemu Panu miejsca, wtedy i on miałby miejsce i ciężarna spokojnie siedziała tam gdzie siedziała.
          • imasumak Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 10:48
            to dlaczego w takim razie, nie poprosił dziewczyny, żeby nie zwalniała miejsca? Cham i tyle.
            A Sadosia pewnie stała, dlatego nie ustąpiła.
            • sadosia75 Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 11:06
              Się domyślam, że gazeciarz już przypełzł pod mój post?
              No cóż Ima ma akurat rację. Stałam, nie siadam w tramwaju bo zazwyczaj jeżdzę dwa góra trzy przystanki więc się nie opyla nawet siadać. a jak jest upał to wolę stać przy otwartym oknie .
              Co ciekawe warto też zauważyć, że w tramwajach czy autobusach miejsce ustępują sobie wzajemnie kobiety. mężczyźni zazwyczaj w momencie jak trzeba miejsca ustąpić ślepną, głuchną i zatracają możliwośc mowy. siedzą i się gapią tępo w okno. i to nie mężczyzni w wieku starszym a gó...arstwo studenckie wymęczone życiem.
              Wyjątkiem są starsi panowie. Tak kulturalnych panów po 50tce dawno nie widziałam. Takich mężczyzn już nie produkują sad
        • melancho_lia Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 10:54
          Mi się przypomniała inna sytuacja. Byłam w zaawansowanej ciązy już, siedziałam w tramwaju. Wsiadł starszy facet, poruszał się z wyraxnym trudem. Nikt się nie ruszył mu ustapić, więc wstałam i poprosiłam by usiadł. Facet podziękował, usiadł i wtedy zauważył mój brzuch. Zerwał się, zaczął mnie przepraszać, że nie powinien ode mnie tego miejsca przyjmowac, że jak to wygląda, że mężczyzna siedzi a kobieta w ciąży stoi i takie tam. Udało mi się go przekonac dopiero tym, że zaraz wysiadam. Jeszcze dwa razy się pytał czy na pewno dam radę stać.
          Oczywiście nikt inny się nie ruszył podczas całego tego zajścia.
        • ichi51e2 Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 11:09
          Czesto sie to zdarza... mnie jakis facet kazal ustapic miejsca starszej pani - no to wstalam... moja wina ze na 35 tydzien mialam maly brzuch... ale nie zalowalam bo pani sie miejsce nalezalo - ledwo biedna stala. Ja zreszta tez bo mialam na tym etapie galopujaca anemie. Ogolnie facet mnie wkurzyl to sie nazywa wyciaganie kasztanow z ognia cudzymi rekami...
        • chcesztomasz Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 13:47
          "No to muszą poprosić o ustąpienie miejsca bo jak nie widać chorób a stać długo
          > nie mogą to nikt się też nie domyśli, że miejsca ustąpić trzeba.
          ..Dziewczyna wstała i ukazał się śliczny ciążowy brzuszek."

          no to hipotetycznie poproszę, jako pozornie mega sprawna osoba a jak zrobi się awantura to co pokaże? Wnętrzności? wyniki badań przetłumaczone z łaciny? Z lekarzem przyjdę.

          • sadosia75 Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 15:42
            No to nic.
            Zawsze można powiedzieć, że jest się chorym/ źle się czuje i czy Pan/Pani może ustąpić mi miejsca. Nawet jeśli w tramwaju jedzie 20 osób i wszyscy siedzą to i tak znajdzie się jedna osoba,która wstanie i miejsca ustąpi bez pytania o kartę chorób.
      • pibelle Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 27.06.12, 21:35
        No jak to co? Należy okazać stosownie opasły segregator z dokumentacją medyczną wyłącznie w oryginale. Bo u nas, gdy ktoś zwyczajnie poprosi o uwierzenie na słowo, to może liczyć na chóralny syk i sapanie i jest to najsubtelniejsza reakcja z jaką się spotkałam.
        • wuika Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 27.06.12, 21:44
          Ale są ludzie i ludzie. Mnie w kolejkach np. do badań, wielokrotnie usiłowano wcisnąć przed siebie, tylko, że mi nie zawsze zależało, jeśli mogłam do któregoś miesiąca ciąży siedzieć bez bólu, to sobie czekałam na swoją kolejkę, bo może ktoś się spieszy do szkoły, pracy, czy gdzieś tam. Jednocześnie zdarzało mi się być przepuszczaną w kolejce do badań, kiedy nie byłam w ciąży, ale spieszyłam się nieludzko (akurat się tłumaczyłam z zapowiedzianego spóźnienia). Przepuścił mnie starszy pan i pani emerytka, jedna dziewczyna chyba była w ciąży, nie powiedziała słowa.
          Teraz też, chodzę z wózkiem bliźniaczym, to jestem pytana, czy chcę być obsłużona bez kolejki w aptece, czy niektórych sklepach. Nie nadużywam, jeśli panny się zachowują cywilizowanie, nie płaczą, czy nie są głodne, ale nie miałabym skrupułów, gdyby taka sytuacja zaistniała.
          Ale zdarzyła mi się też awantura w sklepie, musieliśmy zrobić zakupy, za chwilę miałam jeszcze wizytę u lekarza (końcówka ciąży), ławek w sklepie niet, nie było gdzie przysiąść, a ja mogłam chodzić 10 minut, a stać prawie wcale. Kolejka była niemalże ślepa, nikt nie widział brzucha w trzecim trymestrze ciąży bliźniaczej. Dosłownie musiałam się wepchać do kolejki, po prostu stwierdzając (nawet nie pytając) kasjerce, że teraz ja poproszę o obsługę. Ludzie zachwyceni nie byli, ale cóż.
        • anorektycznazdzira Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 27.06.12, 21:56
          Z przykrością trzeba stwierdzić, że chóralny syk i objawy zbiorowego bardzo głośnego powątpiewania są wprost proporcjonalne do liczby "przedsiębiorczych" Polaków kombinujących na 5343323268 sposobów, jak przerobić resztę społeczeństwa i naciągnąć na jakiś przywilej dla siebie.
          Ilość kombinatorstwa i przyzwolenia dla niego mnie przeraża. Ludzie wiedzą, w jakim społeczeństwie żyją i reagują spontaniczne...
    • anorektycznazdzira Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 27.06.12, 21:50
      No cóż, awantura o człowieka z kulami to faktycznie hardcore, ale co do reszty, to granice są płynne. Co to jest "widoczna" ciąża? U jednej 4 msc u innej 7, u chudej szybciej, u grubszej dużo później. Co to jest "małe" dziecko? Niemowlę? Do lat 3? Przedszkolak? Jak to rozpoznać?
      Jak ktoś ma skłonności do awantury to ją przy takiej kasie na pewno zrobitongue_out
    • yenna_m Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 27.06.12, 23:23
      nie ustawiam się w kasie pierwszeństwa
      kasa pierwszeństwa to kasa pierwszeństwa - mogę sobie ustawić się w kolejce gdzie indziej

      (mi sie zdarzylo, ze gosciu w mocno srednim wieku mnie w zaawansowanej w ciazy nie chcial przepuscic do kasy pierwszenstwa) tongue_out taki naród parszywy, co zrobic
      • gazeta_mi_placi Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 08:01
        Ale Ty ze względu na swoją otyłość zawsze wyglądasz na "kobietę w zaawansowanej ciąży" big_grin
        • yenna_m Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 09:41
          nie, wyglądam jak przybysz z planety Melmak
          i mam takie fajne fikusne zielone czułeczki...
    • volta2 Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 07:42
      a nie przyszło wam do głowy, że ktoś kto staje w takiej kolejce, nawet nie wie, że jest ona dla uprzywilejowanych?

      mnie się to zdarzyło nie raz, takie stanie - zanim dostrzegłam nad głową stosowny napis czy symbol.

      i teraz tak, stoję sobie długo, stoję, ktoś raz przechodzi do kasy bez kolejki, jeszcze nic złego w tym nie widzę, ale jak przechodzi ktoś po raz kolejny to wybucham, i wtedy mnie ktoś uświadamia że źle stanęłam.

      zdarzało mi się też stanąć z dużym koszem do kasy ekspresowej do 10 zakupów. i też nie zaczaiłam o co chodzi tak od razu.
      a najlepsze wejście miałam gdy stałam po bilet miesięczny w kiosku ok.8 rano, w metrze, w jakiś zimowy dzień. kolejka jak diabli, bo większość stoi po ten bilet, jak ja. i wchodzi ktoś do tego kiosku i pyta:
      czy państwo się zgodzą, żebym kupiła bilet bez kolejki? bardzo mi zależy...
      no i cisza, aż na to odzywam się ja, że nie, że nie pozwolą. że ja tu stoję i też mi się spieszy(do pracy)
      i tak wszyscy na mnie popatrzyli, to i ja się ocknęłam, spojrzałam na proszącą a tam z nią o tej 8 wózek - nie wiem, czy nie bliźniaczy.

      wcześniej tego wózka nie zauważyłam, może go nie zdążyła babka jeszcze wprowadzić, bo tam ciasno, i ja go nie widziałam, to przepuścić nie chciałam.

      oczywiście po zmianie sytuacji - nie było mowy bym się pluła, ale może tak być, że osoba nie widzi waszej ciąży, bo się niedokładnie przygląda, jest tak jak ja, zajęta swoimi myślami.
      • gazeta_mi_placi Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 07:59
        >no i cisza, aż na to odzywam się ja, że nie, że nie pozwolą. że ja tu stoję i też mi się spieszy(do pracy)
        i tak wszyscy na mnie popatrzyli, to i ja się ocknęłam, spojrzałam na proszącą a tam z nią o tej 8 wózek - nie wiem, czy nie bliźniaczy.

        No i miałaś rację.
        Mamusia z bliźniaczym wózkiem raczej do pracy się nie spieszy.
        Postać za biletem może jak każdy inny zdrowy człowiek (no chyba, że była chora albo niepełnosprawna).
    • melancho_lia Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 07:59
      Mnie nic nie zdziwi. Zaobserwowane przeze mnie sytuacje (akurat komunikacja miejska):
      - staruszka wyzywająca siedzącego chłopaka z kulami od niewychowanych gó...arzy i żądająca natychmiastowego ustapienia miejsca. Chłopak wstał, nie miał jednej nogi.... Babka się tym nie przejęła wcale (ludzie w pojeździe się za chłopakiem wstawili, ktoś inny miejsca ustapił, ale ona dalej pyskowała)
      - kobieta w średnim wieku żądająca od niewidomego ustąpienia miejsca "bo ona ma grupę inwalidzką"
      - kobieta w średnim wieku sarkająca na siedzącą młoda dziewczynę w bardzo zaawansowanej ciąży, na zwróconą przez kogoś uwagę, ze przeciez siedząca w ciązy jest odburknęła "że powinna w domu siedzieć, a poza tym ona jej dzieciaka nie zrobiła).
      - no i jedyna sytuacja niemiła jaka mnie spotkała. Jadę tramwajem, 8 m-c ciąży, na kolanach 2,5 letni syn, staje nade mną osoba w wieku około 50-60 lat i zaczyna gadkę o niewychowaniu i że powinnam ustąpić miejsca. Bo przeciez jestem młoda itp itd. W tramwaju pustawo, było nawet jakieś wolne miejsce, ale dalej od drzwi... Oczywiście olałam.

      Dlatego taka opisana tu awantura to mnie akurat by nie zdziwiła. Ludzie niestety niejednokrotnie to buraki.
      • esr-esr Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 08:16
        mnie pani kiedyś w pociągu, ja w 7 mcu ciąży, zrobiła awanturę że zajmuję za dużo miejsca, tzn zajęłam jej część siedzenia. mnie zatkało i prawie się popłakałam, pani jeden ze współpasażerów zaproponował zamianę miejsc, a gdy dalej się awanturowała zagroził, że pójdzie po konduktora żeby ją wysadził z pociągu. nie wiem co jej zdaniem miałam zrobić? wciągnąć brzuch?
    • wiecznie-zapominam-login Re: psiarze 28.06.12, 08:01
      a ja z innej beczki smile
      mega kolejka po wędlinę (tam zawsze jest mega kolejka bo wędlina dobra) miejsce gdzie nie wolno wprowadzać zwierząt (tabliczka przy każdym wejściu) dodatkowo pani upomniana że psa wprowadzać nie można ale awanturowała się i zakaz olała ....cóż uncertain podeszła do tej budki z tym psem (bez smyczy i kagańca bo jak szaleć to na całego) pies tak ujadał (pani nie próbowała go nawet uspokajać) że............. no zgadnijcie co?
      ......... no właśnie została przepuszczona bez kolejki uncertain (pewnie żeby szybciej wyszła) mimo że na kopniakach wylecieć z tamtąd powinna uncertain nigdy, przenigdy nie widziałam aby ktoś tam przepuścił ciężarówkę, inwalidę czy rodziców z małym dzieckiem uncertain

      • gazeta_mi_placi Re: psiarze 28.06.12, 08:11
        Psów nie powinno się wprowadzać do sklepów, zwłaszcza oznakowanych zakazem, ale nie rozumiem dlaczego należy Twoim zdaniem przepuszczać w kolejce po wędlinę rodziców z małym dzieckiem? Ciężarna -rozumiem, inwalida - rozumiem (stan zdrowia), ale zdrowy rodzic ze zdrowym dzieckiem czemu nie może stać w kolejce jak każdy inny zdrowy młody człowiek?
        Dziecko na ogół jest w wózku, nóżki go nie bolą, matka (ojciec) na ogół młoda i zdrowa osoba, najczęściej na macierzyńskim (nie spieszy jej się), czemu ma nie stać w kolejce? Proszę o jeden powód. Dziękuję.
        • wiecznie-zapominam-login Re: psiarze 28.06.12, 08:40
          gazeta smile podejdź do mojego posta z nieco innej perspektywy big_grin jeżeli w jakimś miejscu nie przepuszcza się ciężarówek, matek z dziećmi, inwalidów, rudowłosych, astronautów...itp...itd...itp to tym bardziej nie powinno się przepuszczać ludzi z psem bez kagańca, smyczy i mimo zakazu wprowadzania.
          • wiecznie-zapominam-login Re: psiarze 28.06.12, 08:49
            a właśnie.......... żeby nie było smile pies przewodnik to to zdecydowanie nie był big_grin
          • gazeta_mi_placi Re: psiarze 28.06.12, 08:50
            Ależ ja się z Tobą zgadzam, tylko nie rozumiem dlaczego uważasz, że należy przepuszczać nie tylko kobiety ciężarne i niepełnosprawnych, ale i zdrowe kobiety ze zdrowymi dziećmi? Nie rozumiem tego, chyba że uznamy zdrowe dziecko za współczesne kalectwo młodych kobiet.
            • wiecznie-zapominam-login Re: psiarze 28.06.12, 09:06
              to był jeden z przykładów smile
            • imasumak Re: psiarze 28.06.12, 11:01
              W ciążach czułam się raczej dobrze, rzadko więc korzystałam z przywilejów. Natomiast jako matka z małym dzieckiem, owszem. Dziecko kilku / kilkunastomiesięczne nie da sobie wytłumaczyć, że teraz nie dostanie jeść, nie pójdzie spać, czy nie zostanie przewinięte, bo trzeba stanąć w kolejce.
              • gazeta_mi_placi Re: psiarze 28.06.12, 13:31
                Chyba posiłki można planować, nawet dla małego dziecka.
                Poza tym nie przesadzajmy (może za wyjątkiem poczty i niekiedy banków) kolejki obecnie są maksymalnie na 10 - 15 minut.
                Dzieciak spokojnie wytrzyma tyle bez jedzenia, pieluchy są nieprzemakalne, a z kolei jak się dowiedziałam na innym forum pora kupy jest na ogół stała smile
                Tak samo pory drzemek.
                Pokażcie mi sklepową kolejkę na więcej niż 10-15 minut czekania.
                Jeden hipermarket kiedyś nawet miał promocję (biorąc pod uwagę, że w dzisiejszych czasach praktycznie nie ma kolejek w sklepach, jest dużo kas itp.) - jeżeli klient stał dłużej niż 5 minut do kasy mógł odebrać w punkcie obsługi klienta 1 zł (serio, Kaufland).
                Nie róbcie z siebie księżniczek na ziarnkach grochu, Wasze matki i babcie stały z Wami w kolejkach na minimum 2 godziny stanie (albo i dłużej) i jakoś żadne dziecko nie umarło z tego tytułu.
                • grin_korso Re: psiarze 28.06.12, 13:43
                  Kiedyś kobiety rodziły w polu, a ludzie mieszkali w jaskiniach.
                  A ja mam to w tyłku, jestem księżniczką i wykorzystuję to zawsze i wszędzie. I gdzieś mam taki plebs jak ty, gazeta. Możesz się na śmierć zaszczekać, możesz umierać w kolejce, a i tak nie zmienisz tego, że moje dziecko zawsze będzie dla mnie ważniejsze niż ktoś taki jak ty. I możesz sobie pluć i się oburzać, po mnie to spłynie i nawet nie zauważę, za to swój przywilej wykorzystam w 100%.
                  • gazeta_mi_placi Re: psiarze 28.06.12, 13:49
                    Zdaje się więcej jest sklepów bez kas pierwszeństwa (te kojarzę głównie tylko z Carrefourem) niż z tymi kasami, a jak sobie radzisz z kolejkami u pediatry? Przecież Twoje dziecko nie może czekać bo ono jest najważniejsze smile Wpychasz się przed matki innych maluchów czy jednak dziwnym trafem Twój bachor jednak jak się okazuje może poczekać jak każdy inny?
                • imasumak Re: psiarze 28.06.12, 13:49
                  Różnie bywa. Przy drugim dziecku miałam taką sytuację, że musiałam same je zarejestrować w urzędzie. Uwierz mi, kolejka na kilka godzin stania. Ja 2 tygodnie po porodzie, stanik mi przemakał mimo wkładek (dziecko zostało z teściową) i co, miałam nie poprosić o przepuszczenie? Zwłaszcza, że w kolejce sami tatusiowie?
                  Oczywiście znaleźli się wśród nich "dżentelmeni", którzy nie rozumieli różnicy między ich sytuacją, a moją, ale całe szczęście większość była normalna i potrafiła skutecznie przeforsować swoją opinię oponentom. Nawiasem mówiąc współczuje serdecznie żonom owych "dżentelmenów".
                  • gazeta_mi_placi Re: psiarze 28.06.12, 13:52
                    Może owi dżentelmeni spieszyli do swoich żon i świeżo upieczonych dzieci, może ich żony miały częstą w dzisiejszych czasach depresję poporodową i z lękiem czekali aż w końcu zostaną obsłużenie, bo tyle się dziś mówi o zabójstwach niemowląt na tle poporodowej depresji matek. Często pyta się gdzie wtedy byli ojcowie w czasie tych tragedii, kto wie może jakiś z nich czekał właśnie te kilka godzin w kolejce w urzędzie?
                    • imasumak Re: psiarze 28.06.12, 14:43
                      Sorry gazeta, ale bzdury gadasz. Jest jednak różnica między potrzebą szybkiego dotarcia do dziecka przez karmiącą matkę, a niekarmiącego ojca. A poza tym, ja też mogłam mieć depresję, prawda?
                      • gazeta_mi_placi Re: psiarze 28.06.12, 15:41
                        Gdybyś miała depresję nie miałbyś siły ani wychodzić z domu ani tym bardziej wykłócać się w kolejce o swoje.
                        • gazeta_mi_placi Re: psiarze 28.06.12, 15:41
                          Miałabyś.
                          • imasumak Re: psiarze 28.06.12, 15:57
                            Bzdura. Ludzie z depresją też chodzą po ulicach, depresja ma różne postacie. A ja musiałam zarejestrować dziecko w urzędzie, to nie było wyjście, którego mogłabym uniknąć.
                            • gazeta_mi_placi Re: psiarze 28.06.12, 16:33
                              Ojciec dziecka wziął nogi za pas czy też żołnierz na misji pokojowej w Afganistanie?
                              • imasumak Re: psiarze 28.06.12, 17:34
                                Nie. Ojciec dziecka pracował wtedy setki kilometrów od domu i nie miał możliwości przyjazdu do domu w tygodniu. A w weekendy jak wiesz urzędy nie pracują.
                • wuika Re: psiarze 28.06.12, 15:43
                  Pewnie, że pory posiłków są przewidywalne. U moich dziewcząt wynoszą od 1 do 3,5 godziny od poprzedniego posiłku. Dodaj sobie zmienność polegającą na tym, że czasem jedzą w tym samym momencie, ale rzadko i już masz cudowny rozkład pt. kiedy można się spodziewać tego, że któraś z nich zapragnie jeść teraz zaraz natychmiast. I nie, głodny niemowlak nie wytrzyma 10-15 minut. Znaczy wytrzyma, drąc się wniebogłosy (w całkiem nieźle wyciszonym bloku słychać 3 piętra wyżej), normalny człowiek psychicznie wysiądzie, jeśli musi słuchać takiego wrzasku przez 15 minut.
    • morgany ikea 28.06.12, 08:38
      hehe, ja byłam niedawno w ikea, jestem w widocznej ciąży, mam żywego 3-latka, ustawiłam się grzecznie do kasy pierwszeństwa, a kobiety przede mną miło się do nas uśmiechały i żadna nie przepuściławink awantury nie zrobiłam, bo obsługa "szła" sprawnie. myślę, że często ludzie stoją w kolejce do takiej kasy zupełnie bez wiedzy, że jest ona jakaś szczególna.
      • wiecznie-zapominam-login Re: ikea 28.06.12, 08:47
        nie ma co robić z ludzi idiotów tongue_out tabliczki są duże, ludzie sprawni intelektualnie, piktogramy nieskomplikowane nawet dla 3 latka. W naszym społeczeństwie ludziom często nie chce się patrzeć dalej niż na czubek swojego nosa dlatego jest tak duża znieczulica i przyzwolenie do łamania prawa [nie mówię akurat o kasie ale o wprowadzaniu psów(tam gdzie nie wolno), paleniu w miejscach z zakazem, parkowaniu na miejscu dla niepełnosprawnych]
      • gazeta_mi_placi Re: ikea 28.06.12, 08:52
        Może to były kobiety w ciąży?

        >mam żywego 3-latka

        O właśnie! To jest powód, gdyby był martwy na pewno by Cię przepuszczono.
        • wiecznie-zapominam-login Re: ikea 28.06.12, 09:08
          > >mam żywego 3-latka
          >
          > O właśnie! To jest powód, gdyby był martwy na pewno by Cię przepuszczono.

          no nie wiem.. ale gdyby warczał na ludzi i groził pogryzieniem przepuszczono by ją na 100% smile
        • imasumak Gazeta jak zwykle czyta co mu pasuje 28.06.12, 11:06
          Dziewczyna wyraźnie napisała, że jest w widocznej ciąży.
          • gazeta_mi_placi Re: Gazeta jak zwykle czyta co mu pasuje 28.06.12, 13:26
            >Dziewczyna wstała i ukazał się śliczny ciążowy brzuszek.

            Może źle zinterpretowałam, ale z tego by wynikało (zwłaszcza że dopiero potem Pani zrzedła mina co potwierdza moją teorię) że dopiero w momencie wstania Pan zauważył brzuch, jak np. stał wcześniej z tyłu do owej dziewczyny mógł nie widzieć, ot tyle.
            A widzę że Sadosię przeciwko mnie nastawił ten paskudny emigrancki troll na R., nawet zaczęła używać podobnego słownictwa sad A miałam ją za osobę o własnym rozumie sad
            • wuika Re: Gazeta jak zwykle czyta co mu pasuje 28.06.12, 15:46
              Tylko, że jeśli ktoś zajmuje miejsce dla uprzywilejowanych pomimo pozornego braku tego uprzywilejowania, to mówi się np.: "czy mogłaby Pani ustąpić mi miejsca?", a nie wydziera i wyrzuca z miejsca.
      • scibor3 Re: ikea 28.06.12, 10:36
        > hehe, ja byłam niedawno w ikea, jestem w widocznej ciąży, mam żywego 3-latka, u
        > stawiłam się grzecznie do kasy pierwszeństwa, a kobiety przede mną miło się do
        > nas uśmiechały i żadna nie przepuściławink awantury nie zrobiłam,

        Do głowy by mi nie przyszło aby wymagać pierwszeństwa dla dla osób z 3-letnim dzieckiem. Zawsze było z dzieckiem _na ręku_, czyli tak circa about roczne albo takie co usiedzieć, ustać samo nie potrafi. Widzę, że twórczo podeszłaś do tematu. A tego pierwszeństwa to będziesz domagać się dokąd? Do osiemnastki dziecka czy dłużej? No bo w sumie, jak dziecko kończy osiemnastkę, to nie przestaje być dzieckiem dla swojego rodzica.
        • dziennik-niecodziennik Re: ikea 28.06.12, 10:44
          ekhm...

          > > hehe, ja byłam niedawno w ikea, jestem w widocznej ciąży, mam żywego 3-la
          > tka,
        • slonko1335 Re: ikea 28.06.12, 10:52
          myślę, że bardziej chodziło o tą ciąże niż trzylatka choć ja uważam, że w sklepowej kolejce akurat znacznie częściej jest większy problem z żywym trzylatkiem niż niemowlęciem...
          • gazeta_mi_placi Re: ikea 28.06.12, 13:45
            A w jakim wieku zamierzasz uczyć dziecko, że nie tylko ono (np. w miejscach publicznych) jest najważniejsze i nie tylko jego potrzeby są najważniejsze oraz że czasem niestety trzeba chwilkę poczekać nawet jeśli nam się nie chce?
            Co robisz z żywym trzylatkiem w kolejce do pediatry? Wymagasz aby inne matki "żywych" 2-4 latków Cię przepuszczały czy niemowląt (wszak niemowlęta nie są "żywe")?
            • slonko1335 Re: ikea 28.06.12, 14:44
              No widzisz tyle, że dziecko na dłuugich zakupach w sklepie nie jest z własnego wyboru najczęściej i dla własnej przyjemności, zapewniam Cię, że zdecydowanie wolę robić zakupy bez dzieci jeżeli tylko mogę bo im to żadnej frajdy nie sprawia i w momencie gdy je ciągnę do takiego sklepu to ja jestem najważniejsza i moje potrzeby zostają zaspokojone a nie kilkulatka który zdecydowanie woli biegać po placu zabaw w tym czasie i bardzo zdecydowanie potrafi to swoje wolenie wyrażać...

              Co robisz z żywym trzylatkiem w kolejce do pediatry? Wymagasz aby inne matki "ż
              > ywych" 2-4 latków Cię przepuszczały czy niemowląt (wszak niemowlęta nie są "żyw
              > e")?
              mój żywy trzylatek zajmował się sobą i zabawkami w kąciku dla niego przygotowanym, przyprowadzony został na umówioną godzinę o co raczej w marketowej kasie trudnowink i widzę zasadniczą różnicę między przychodnią a marketem.
              • gazeta_mi_placi Re: ikea 28.06.12, 16:36
                Różnie bywa i w prywatnych przychodniach zdarzają się spóźnienia albo zdesperowana matka która mimo braku numerka wejdzie Ci w paradę.
            • kiniox Re: ikea 28.06.12, 14:49
              Skup się Gazeta, bo odkrywam przed tobą mądrość życiową przekazywaną w mojej rodzinie z pokolenia na pokolenie. Jest to nasz stary rodzinny sposób na uniknięcie wrzodów i nerwicy oraz zmarszczek między brwiami: Niemowlęta i małe dzieci naprawdę mają problem ze zrozumieniem tego, że muszą na coś czekać, zwłaszcza jeśli jest im gorąco, zrobią niezaplanowaną kupę, nudzą się, czy co tam jeszcze. Proces uczenia ich tego, że czasem trzeba poczekać, to jest PROCES, czyli z definicji trwa, a nie zachodzi w mgnieniu oka. I jak widać z tego wątku, większość społeczeństwa nigdy sobie tego do końca nie przyswoiła. Więc dzieci w kolejce okazują niezadowolenie w jedyny znany sobie sposób - drą ryja. Trochę starsze dzieci próbują sobie zająć czas - biegają, zdejmują towar z półek, oglądają rękami torebkę pani stojącej obok, głośno komentują, że pan dwa miejsca dalej śmierdzi i wszystkim chcą się bawić, tylko nie zabawkami, które zapobiegliwa matka wzięła z domu w celu ułatwienia sobie i innym zakupowiczom życia. Jednym słowem - gó...erze przeszkadzają i grają wszystkim na nerwach. Większość matek, jakie znam, oprócz stania w kolejce próbuje więc dziecko uspokoić, zabawić, spowodować, żeby było niewidzialne i niesłyszalne dla otoczenia, a jednocześnie pot im płynie po plecach i tyłek się ściska, zwłaszcza, że widzą i słyszą, jak reaguje na to wszystko kolejka, a uwierz mi, że stanie pod pręgierzem ludzkiego niezadowolenia nie należy do przyjemności, które przeciętna matka sobie funduje zamiast kawy. A otoczenie jest oczywiście wnerwione na maksa, bo stoją w kolejece i czekają, czego nie lubią, chociaż już dawno wyrośli z wieku dziecięcego i powinni się byli nauczyć, że czasem trzeba poczekać. Do tego ta niemota matka przyszła im specjalnie na złość z rozwydrzonym bachorem do sklepu i wszystkim humor psuje. Stąd właśnie idea, że rodzice z małymi dziećmi bywają przepuszczani poza kolejnością. M.in. po to, żeby ułatwić życie innym kupującym.
              Moim zdaniem twój problem polega na tym, że mało w tobie ludzkich uczuć dla innych w ogóle, a dla dzieci w szczególe. Oczekujesz od dzieci więcej, niż od dorosłych. Tak, wiem, że oczekujesz od matek, ale dzieci są drugą stroną tej relacji matka - dziecko i oczekując od matki, że w minutę nauczy dziecko zasad życia w społeczeństwie, tak naprawdę oczekujesz od dziecka, że w mgnieniu oka te zasady pojmie i zastosuje. To jest proces, który trwa latami i nie da się nie wypuszczać dziecka z domu, dopóki wszystkich zasad nie pojmie, zwłaszcza, że większości zasad dziecko uczy się w konkretnych sytuacjach, których w domu jako żywo nie uświadczysz. I jeśli ktoś tego nie rozumie, to pozostaje mu współczuć, bo życie wśród ludzi będzie dla niego jednym pasmem frustracji ergo wrzodów na żołądku, nerwicy i zmarszczek.
              • wuika Re: ikea 28.06.12, 15:50
                Chylę czoła za tę wypowiedź. Gazeciarz i tak nie zajarzy, że społeczeństwo nie składa się z wychowanych, ukształtowanych już jednostek, ale ładnie napisane i tak.
              • gazeta_mi_placi Re: ikea 28.06.12, 15:55
                Niemowlęta i małe dzieci kilka dekad temu były z innej gliny, że mimo mało komfortowych pieluch tetrowych, braku specjalnie wydzielonego kącika do zabaw z kolorowankami jakoś mogły ( i to nie jak obecnie - góra 15 minut ) ze swoimi matkami/babciami stać całymi godzinami w kolejkach, wśród tłumu i w różnorakich warunkach pogodowych (głównie stało się na zewnątrz)?
                Też wtedy nie nudziło im się, nie robiły pod siebie, nie były czasem głodne? Normalnie chyba jakieś cyborgi to były, a nie małe dzieci.
                Śmieszy mnie to Wasze stanie w kolejce (w dzisiejszych czasach rzadko dłuższej niż na 15 minut) z kilkulatkiem w pampersie pod dachem traktowane jak nie wiadomo jaka uciążliwość lub wręcz bohaterstwo.
                W czasach PRL-u pewnie padałybyście jak muchy (razem ze swoim wydelikaconym potomstwem) w prawdziwych kolejkach na godziny stania.
                W dodatku już po odstaniu swojego w kolejkach w domu nie czekałaby na Was pralka automatyczna, kilka rodzajów gotowych papek dla dziecka, pampersy czy zmywarka.
                Bywam w sklepach, w kolejkach stoją matki z dziećmi w różnym wieku i szczerze mówiąc nie pamiętam aby jakoś nie panowały nad dziećmi i żeby dzieci jakoś specjalnie darły ryja, czyli albo jednak się da albo tyś niemota, że Twój bachor zaczepia i głośno komentuje kolejkowiczów czy ściąga rzeczy z półki.
                No, przepraszam, raz stała akurat w pocztowej kolejce babka z dzieckiem, baba na całego darła ryja że jest z małym dzieckiem i co to za obsługa, dziecko spokojnie stało big_grin
                A od dzieci nic nie oczekuję (przynajmniej do pewnego wieku) tylko od ich rodziców (głównie matek).
                • kiniox Re: ikea 28.06.12, 16:10
                  Ja słusznie zauważyłaś - nie pamiętasz. Skąd ten mit, że kiedyś było lepiej i dzieci jakby cierpliwsze? Dzieci zawsze darły ryja w kolejce, tylko nie 15 minut, a tyle, ile stać musiały. Czasem zasypiały matkom na rękach, czasem ginęły w sklepach i można je było odebrać od pana Waldka z kanciapy, jak się już skończyło stanie w kolejce. Dzieci zawsze były niecierpliwe i zawsze sprawiały kłopoty, tylko kobiety były bardziej uchetane i mniej miały przyzwolenia społecznego na bunt. Podobnie kolejki dla uprzywilejowanych były w komunie, także dla kobiet z małymi dziećmi i wtedy nikogo to nie dziwiło. I chyba zacznę wyć, jak jeszcze raz usłyszę coś na temat naszych babek, które dawały radę bez pralki etc. No fakt, dawały radę, tylko dzisiaj są wrakiem człowieka, schorowane, umęczone, całe życie spędziły na czyichś usługach. Kobiety na zachodzie w wieku porównywalnym są zdrowsze, bardziej mobilne i ciekawe świata, mają więcej zainteresowań. Wiesz dlaczego? Bo całe życie były bogatrze i za te pieniądze fundowały sobie m.in. pomoc domową, nianię, wolny czas dla siebie na sport, kosmetyczkę i inne zainteresowania. Nasze natomiast stały w kolejkach, wiązały koniec z końcem i użerały się. Między innymi z dziećmi, które musiały wszędzie za sobą ciągnąć.
                  A co do twoich wymagań, powtórzę wyraźniej. Wymagasz od matek, więc wymagasz od dzieci. Tego się nie da rozdzielić. Istnieją dwie strony w tej realacji i obie muszą coś z siebie dać, żeby nastąpił właściwy efekt.
                  • kiniox errata 28.06.12, 16:12
                    powinno być oczywiście bogatsze
                  • gazeta_mi_placi Re: ikea 28.06.12, 16:31
                    Od tego jest wychowanie aby dzieci gdy zajdzie taka potrzeba uczyły się cierpliwości i tego, że nie zawsze one będą najważniejsze i pierwsze.
                    Tak będzie lepiej i dla nich samych i dla reszty społeczeństwa. A co z kolejkami u pediatry? Też się zdarzają i jakoś tam dzieci muszą cierpliwie czekać, nie są przepuszczane bo matek z dziećmi jest tam pełne 100% i nie ma komu przepuszczać big_grin
                    W kolejce u pediatry mogą czekać tyle ile wymaga sytuacja (kolejka), a w sklepowej już nie? Ciekawa sprawa.

                    >Podobnie kolejki dla uprzywilejowanych były w komunie, także dla kobiet
                    > z małymi dziećmi i wtedy nikogo to nie dziwiło.

                    Prawda, ale i one nie były na 15 minut tylko na o wiele dłużej stania i jakoś dawano radę.
                    Dzisiejsze sklepowe kolejki oceniam na maksymalnie 15 minut stania, jak bachor tak nadpobudliwy, że nawet (w najgorszym wypadku bo najczęściej jest dużo szybciej) te 15 minut nie wytrzyma niech zostanie na czas zakupów z kimś zaufanym (ojciec, teściowa, ciocia, zaprzyjaźniona sąsiadka) lub niech matka zamawia w Almie 24, szczerze polecam, wybór naprawdę mają porządny i dzieciuszek Ci się nie rozryczy bo będzie musiał czekać aż ojej! 15 minut w wózeczku, straszne.
                    • kiniox Re: ikea 28.06.12, 16:41
                      Ale co ty do mnie piszesz w ogóle? Ja opisuję prawidłowość, a nie moje osobiste życie odmienne od wszystkich pozostałych, więc się nie przypieprzaj do szczegółu tam, gdzie chodzi o ogół. Moje dzieci na czas zakupów zostają w domu z nianią, matką, ojcem (w zależności od tego, kto robi zakupy), albo też z obojgiem rodziców, jeśli zakupy zamawiamy w necie. A jeśli nie zostają, to mam dokładnie takie same problemy z nimi, jak inne matki, czyli raz jest dobrze, raz gorzej, a raz bardzo źle.

                      gazeta_mi_placi napisała:
                      > Od tego jest wychowanie aby dzieci gdy zajdzie taka potrzeba uczyły się cierpli
                      > wości i tego, że nie zawsze one będą najważniejsze i pierwsze.

                      Jest dokładnie tak, jak piszesz, a ja ci tłumaczę, że to jest PROCES, a nie kwestia jednorazowej minutowej interwencji. Czego nie rozumiesz?
    • rosapulchra-0 Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 08:53
      Zareagowałaś jakoś?
      • slonko1335 Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 09:10
        a nie chodziło mi w tym wątku o brak reakcji na sytuację, że nikt nic nie zrobił, tylko o to, że coś takiego miało miejsce, o to że w ogóle można w ten sposób pomyśleć i rozgraniczyć rodzaj niepełnosprawności, że można mieć tak ciasny umysł, że można się pieklić w takim momencie stojąc w kasie pierwszeństwa nawet jeżeli nie zauważyło się wcześniej, że się stanęło w takiej, nawet gdyby nie była to kasa pierwszeństwa a niepełnosprawny by przyszedł.
        Siedziałam sobie naprzeciwko tej kasy i piłam colę przeczytałam napis i zastanawiałam jaka rozróba byłaby o ojca z dzieckiem a przecież ani o ojca ani matkę w takiej kasie nie chodzi tylko o dziecko.
        • ona3010 Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 09:32
          typowe kołtuńskie polactwo
    • irima2 Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 09:43
      Nie rozumiem kompletnie dlaczego ludzie są dla siebie tacy nieżyczliwi. Wszystkim by się żyło lepiej gdyby było inaczej. Ustąpić miejsca osobie na kulach to raz kwestia kulutry a dwa czysta ludzka życzliwość. Nie powinno być nawet żadnych kas pierszeństwa. To powinno być oczywiste.
      Ostatnio miałam taką sytuację, że z wypchanym wózkiem podeszłam do kasy. Zaczęłam wykładać rzeczy a po chwili za mną stanął pan z kiścią bananów. Powiedziałam mu więc żeby wszedł przede mnie. Przecież mi się nic nie stanie, nawet jakbym miała stracić 5 minut (a taka rzecz trwa minutę), a on musi czekać aż ja wszystko wypakuję potem pani skasuję, zapłacę itd. Ale facet był tak zaskoczony tą propozycją, że stał jak wryty. Pewnie wyczuł jakiś podstęp bo to przecież nienormalne, żeby ktoś dla obcej osoby był po prostu miły. Maskara.
      • gazeta_mi_placi Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 13:41
        Ja często tak robię i chyba faktycznie ludzie nie są zbytnio przyzwyczajeni do tego rodzaju życzliwości bo zawsze naprawdę wylewnie dziękują ( i korzystają rzec jasna z przepuszczenia), niekiedy i po dwa razy big_grin
        A jedna starsza Pani podziękowała że nie trzeba bo ona rozumie, że święta (akurat zakupy przed świętami robiłam) i trzeba zrobić większe zakupy i ona spokojnie sobie poczeka.
        Mi też kilka razy gdy stałam z 1 towarem ktoś przepuszczał, co ciekawe nigdy nie były to młode osoby tylko głównie w starszym wieku (i raz kobieta w średnim).
    • guderianka Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 10:24
      Nie dziwi mnie to ani trochę wink
      Ostatnio stałam z M w dłuuuugiej kolejce do kasy pierszeństwa w Auchanie (wszystkie kolejki takie były). Przede mną jedna kobieta o kulach i cala reszta. Nikt nie zwracał na nas uwagi, ja się też na tyle dobrze czułam by się "nie ciskac" ale z ciekawościa obserwowałam ludzi. I wiesz co. Ja wiem czemu oni tam stali. Oni wszyscy sa niepełnosprawni-byli niewidomi. I cierpieli jeszcze na jakiś dziwny tik-najpierw oglądali sie i widząc brzuch odwracali wzrok a potem połykali pręcik i stali sztywno patrząc tylko w przód wink
      • gazeta_mi_placi Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 13:38
        Głuchoniema jesteś czy jaka? Jak chciałaś skorzystać z przywileju to informujesz ewentualnie ludzi, że korzystasz z owego pierwszeństwa i idziesz albo stoisz jak Ci wygodnie.
        Ludzie nie są Twoimi niańkami, może myślą, że czekasz np. na męża, że się nie spieszysz albo że jesteś wyjątkowo otyła, a nie w ciąży.
        • imasumak Gazeta, a ty ślepy jesteś? 28.06.12, 16:17
          Przecież napisała, że jej się nie speszyło, dobrze się czuła, tylko sobie zachowanie ludzi obserwowała.
          A poz tym naprawdę nie widzisz róznicy miedzy kobietą w ciaży a otyłą?
          • gazeta_mi_placi Re: Gazeta, a ty ślepy jesteś? 28.06.12, 16:23
            No to nie rozumiem, dobrze się czuła i oczekiwała od ludzi, że oni sami zaproponują przepuszczenie?
            • guderianka Re: Gazeta, a ty ślepy jesteś? 28.06.12, 16:52
              Tak. Oczekiwałam. Lubię obserwowac ludzi, ich zachowanie w takiej sytuacji, ich paniczne spojrzenia w bok, lub udawanie że się nie widzi.
              Ponieważ kasa jest kasą pierszeństwa dla kobiet w ciąży a nie dla "kobiet źle się czujących w ciązy". Wisi jak wół , sa oznaczenia a mimo to nieciężarni młodzi panowie, panie w średnim wieku bez oznak kalectwa i ciąży stają i zajmuje należne m.in. mi miejsce. Zresztą to samo jest na parkingach-dla niepełnosprawnych, w toaletach dla niepełnosprawnych itp.
              Otyła nie jestem-nie przytyłam dużo w ciązy, mam piękny idealny i wyglądający na ciążowy brzuszek. Głuchoniema też nie-przecież napisalam Ci, że czułam sie dobrze i sobie stałam analizując zachowanie kolejkowiczów
              • gazeta_mi_placi Re: Gazeta, a ty ślepy jesteś? 28.06.12, 17:00
                Uważasz, że spojrzenia w bok obcych ludzi są z powodu Twojej ciąży? Ja gdy chwilę się na kogoś (kogokolwiek) mimowolnie zapatrzę gdy widzę że ten ktoś podnosi wzrok też swój odwracam. Po co mam się na kogoś gapić?
                Generalnie rzadko ludzie przypatrują się obcym osobom.
                Jak dobrze się w ciąży czułaś to o co Co babo chodzi?
                • guderianka Re: Gazeta, a ty ślepy jesteś? 28.06.12, 17:03
                  Tak, uważam że są z powodu ciązy oraz tego, że stoją w miejscu przeznaczonym dla ciężarnych wink
                  A baby-to masz w nosie,wink-poza tym brak umiejętności czytania ze zrozumieniem
                  • gazeta_mi_placi Re: Gazeta, a ty ślepy jesteś? 28.06.12, 18:37
                    Nie mam, zjadam na bieżąco.
              • sanrio Re: Gazeta, a ty ślepy jesteś? 28.06.12, 19:12
                a ja ZAWSZE będąc w sytuacji uprzywilejowanej korzystałam z pierszeństwa w kolejce, ale nie na zasadzie "przepraszam, czy mogę" tylko po prostu idąc i stając na początku za aktualnie obsługiwaną osobą. Nie słyszałam żadnych komentarzy, ludzie jak widzą, że jest się czegoś pewnym uznają to za fakt, zgadzają się i nie dyskutują.
    • blekitny.zamek Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 10:28
      Oj wierzymy!
      Kiedyś jedna pani idąca z wózkiem środkiem drogi rowerowej próbowała mi wmówić,że zamiast roweru jest tam namalowany wózek...
      A już nic mnie nie zdziwi od momentu jak do wagonu metra wsiadł starszy pan o kulach i na 10 siedzących osób(z tego co najmniej połowa to szkolna młodzież) zerwałam się tylko ja z małym dzieckiem na kolanach.
    • ola Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 10:38
      Wjechał mi kiedyś w IKEI przed nosem facet na wolne miejsce dla rodzin z dziećmi. Wychodzę i mówię : "halo! byłam pierwsza i poza tym ja jestem z dziećmi, a Pan sam".
      A on mi na to, że też ma dzieci, i pozakuje puste foteliki na tylnym siedzieniu. Pytam: "gdzie te dzieci?" a on: "U babci".

      Powaga!
      • tabakierka2 Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 12:10
        no, to jakby nie było, facet z dziećmibig_grin

        Ja miałam taką sytuację w 1.ciąży - sierpień (termin miałam na wrzesień), musiałam jechać do męża do pracy, ale jako, że był to jeden autobus, godziny 'nieszczytowe' więc o brak miejsc siedzących się nie bałam. Tyle, że okazało się, że wypadł poprzedni autobus i miejsc siedzących już nie było. Kilka przystanków postałam, ale zrobiło mi się duszno, podeszłam do pana wiek ok.50 i poprosiłam, czy mógłby mi ustąpić, bo trochę źle się czuję...Pan zmierzył mnie wzrokiem i powiedział, że jeśli mam siłę, żeby jeździć autobusem, to i postać mogę...albo SIEDZIEĆ MAM W DOMUindifferent jakaś pani, siedząca dalej podeszła i poprosiła, żebym usiadła na jej miejscu, bo ona zaraz wysiada.

        Innym razem ekspedientka w Chacie Polskiej wyłowiła mnie z kolejki (stałam jako może 4-5) i nakazała przejść do przodu (nie ma tam kas pierwszeństwa). Tylko jeden facet się burzył, ale pani go uciszyła 'ta pani jest w ciąży'. I koniec tematu.

        Nie jest źle, ale jeszcze wiele wody w morzu upłynie...
      • gazeta_mi_placi Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 13:22
        Kretyn , mógł powiedzieć, że dzieci są z żoną w Ikea i właśnie ma je odebrać.
    • deelandra Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 13:05
      oj, naród wspaniały tylko ludzie k--wy
      ja tam korzystałam z przywilejów ile wlezie od czasu jak w pierwszej ciązy ok 5 m-ca (nie moja wina, że wyglądałam na 9ty big_grin) zostalam srodze opierniczona przy stoisku miesnym w kerfurze przez obslugującą, że jak ja smiem stac w kolejce z brzuchem i marsz jej już do obsługi a nie w kolejce stać, no ok, zostalam zgromiona to poszłam na przód, to samo przy kasie było, znowu gromy, że a czemy ja stoję z brzuchem, jak mam podejść do przodu ale raz
      nie wiem, moze im jakaś ciężarna zasłabła w sklepie i dostali wytyczne, żeby na te zbrzuchacone uważać?
      potem juz smialosci nabralam i jesli byly duże kolejki (ale rzadko w takich godzinach zakupy robilam, zeby kolejki byly, ale zdarzalo się że musialam, jak pracowalam to nie bylo zmiłuj) to szlam na przod kolejki specjalnej troski i ustawialam sie za osobą obsługiwaną
      - raz jakiś facet się zbulwersowal, to kasjerka ochrone wezwala
      - raz taka inna brzuchata stala na koncu tej kolejki i wyraźnie się bała przejsc na przód, to mówię, pani pójdzie za mną, mam większy brzuch to będę torować przejście, a pani za mną myk, jakas baba się zbulwersowala, to ją reszta kolejki opierniczyla, że ma pokrótce zamknąć twarz
      - raz w tesco jakiś gosciu się zbulwersowal, ale jakoś nie miał smialosci mi nic powiedziec, tylko bulgotał mi za uchem, a jak się odwróciłam z pytaniem, czy ma jakiś problem, to tylko wystękał, że mogłabym postać - nie nie mogłabym, po czym próbował bulgotać coś swojej żonie, która stała... w kolejce obok (WTF?), to jej glosno powspólczułam (hle hle hle, szkolenie forumowe nie idzie na marne) takiego prostaka za męża, facet zamknął w koncu twarz, ale robił się coraz bardziej czerwony, z fascynacją obserwowałabym, czy mu łeb nie eksploduje, ale zostałam obslużona i sobie poszlam
      itd itp
      z wózkiem też miałam parę historii, np na miejscu dla wózków w autobusie notorycznie ustawiają się ślepi i głusi, ślepi bo nie widzą wózka, głusi, bo nie słyszą, przepraszam, czy mogłabym się tu ustawić? NOTORYCZNIE bo mi też się zdarza zamyslic tak, że mało do mnie dociera, ale jak do mnie dotrze, to PRZEPRASZAM, że się aż tak zagapiłam, jednak wyglada na to, że 99% spoleczenstwa ma tą przypadlość, albo to zwykle chamy - obstawiam to drugie
      ale tak poza tym jest wiele pozytywów, jak się wtarabanię z dwójka maluchow do metra - od razu znaduja sie dla nas dwa miejsca wolne, w tramwaju ostatnio z 3 latkiem to samo - ok trzylatek na rękach wyglada przerazajaco, ale tramwaje nie niskopodlogowe mają za wysokie schody dla takiego malucha i lepiej mi go wnieść, fakt, że spora czesc tramwaju momentalnie znalazla ofiarę do zwalenia z miejsca mnie niexle zaskoczyl, ale ja akurat podziekowalam i posadzilam tam jakąś staruszkę wylewnie dziekujac zgromadzonym i tlumacząc ze mlody lubi patrzyc przez okno na tyle tramwaju
      ogolnie bywa różnie od chamów, przez normalnych po pomocnych ludzi, jak to w życiu
    • arkanna Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 14:56
      to ja tez cos napisze. Nigdy w zyciu nie zaznalam tyle zyczliwosci od obcych ludzi kiedy bylam w drugiej ciazy ( ponad rok temu) Az mi czasami glupio bylo. W sklepach jak stalam w normalnej kolejce kilka razy jak pani kasjerka zobaczyla moj brzuch wolala abym podeszla bez kolejki. Zdarzalo mie sie omawiac i stalam dalej. Raz facet ktory stal przede mna odwrocil sie i jak zobaczyl brzuch natychmiast kazal stac przed sobasmile Chodzac do przychodni rejestatorki kazaly mi wchodzic bez kolejki ( krzywa cukrowa- bo i tak sie potem naczekam to poco mam tyle czekac) i tak cala ciaze- zadnego skrzywienia, obelg i wyzwisk.
    • agus-ka Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 22:01
      ludzie mają naprawdęczasami coś nie tak z głową.
      W mojej ciaży tez miałam kilka akcji z nieprzepuszczeniem mnie mimo widocznej ciąży. Ciąże znosiłam nieźle, więc czekałam bez problemu. O prawo upomniałam się raz, tuż przed świętami kiedy w koszyku mialam ze 4 produkty, a kolejka była naprawdę duża, oczywiście do kasy uprzywilejowanej. Przepuścili mnie, ale pomruki za plecami słyszałam.
      Teraz bardziej zwracam uwagę na ciężarne. Przed jednymi świętami stała przede mną dziewczyna w widocznej ciąży. Kasa uprzywilejowana, dziewczyna jakby nie patrzeć też, ale mimo to przed nią wepchnął się dziadek wymachujący dziarsko książeczką kombatancką. DZiadek nie wyglądał na schorowanego, raczej dość sprawnie działał, za to dziewczynie wyrażnie było słabo, aż się zgieła wpół. Dziadek nie chciał jej przepuścić, bo on ma prawo. Dziewczynie było głupio. Jedyne co mogłam w takiej sytuacji zrobić to poprosić dziewczynę żeby poszła usiąść (przed kasami były ławki), a ja ja zawołam jak trzeba będzie płacić.

      Innym razem zareagowałam jak kolejna mamusia próbowała się wepchnąc w kolejkę "tylko po receptę" przed tatusia z bardzo malutkim dzieckiem takim ze 2-3 miesiące (tatuś byl zapisany)

      Nie rozumiem takiego braku ludzkiego odruchu zwlaszcza przed świętami...
      • gazeta_mi_placi Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 22:07
        Sorry, ale przeciętna młoda kobieta w ciąży jest w lepszym stanie zdrowia niż 80-90 -letni kombatant.
        Naprawdę.
        Nie mogła poczekać aż kasjerka skasuje zakupy temu starszemu Panu?
        Nie rozumiem jak można czepiać się ponad 80-letniej osoby sad
    • asia_i_p Re: Kasa pierwszeństwa-własnym oczom/usz nie wier 28.06.12, 22:23
      No ojcowie mają ciężej. Ostatnio w tramwaju obserwowałam scenę, od której się zapieniłam. E-matkowym zwyczajem nie zrobiłam nic i na zapienieniu się skończyło, ale nie chciałam krępować faceta.

      Ale do rzeczy. Jechałam z Mikołajowa na Leśnicę we Wrocławiu z mężem i córką. W tramwaju był fantastyczny facet z czwórką dzieci. Jedno spało w wózku, dwie dziewczynki siedziały na podłodze i rozmawiały, a on stał i trzymał na rękach mniej więcej roczniaka. Oceniałabym, że dwoje jego, dwoje z rodziny albo od znajomych (mówiły wujku). Na moje oko było jedno miejsce, na którym mógłby usiąść, mając równocześnie na oku te dzieciaki, ale było zajęte przez dwie urocze gimnazjalistki. Że one nie wpadły, żeby ustąpić, no to trudno, trzeba było do tego pewnej wyobraźni. Trochę już dziwniejsze, że nie wpadły na to, żeby ustąpić miejsca pani o kulach, która weszła do tramwaju - ale tu z miejsca poderwała się inna pani, na oko 65+. Jakiś czas potem, dość szybko, one wysiadły i facet ruszył do tego miejsca - i w tym momencie, kiedy on już szedł na to miejsce wpakował się inny facet, metr osiemdziesiąt mniej więcej z tych dużych ale nie tłustych - znacie gatunek - mam wypasione ciuchy, mam piękną kobietę i szpanerskie ciemne okulary. Ja stoję i myślę, jak to sformułować, żeby nie popsuć humoru temu facetowi z dziećmi (bo jakimś cudem wciąż ma dobry), a zwlec tamtego z siedzenia. Nie wymyśliłam. Jedyne co mogłam zrobić, to tak zamanewrować własnym dzieckiem, żeby się nie wpakowało na inne miejsce, które mi się wydawało dobre dla faceta. Posadził tam te dwie małe z podłogi, to mu się trochę zmienił wymagany kąt widzenia i sobie znalazł inne miejsce. No i potem jeszcze mąż mu wyniósł wózek z tym śpiącym dzieciakiem, ale i tak miałam wrażenie, że mogłam zrobić więcej.

      Ja nie chcę wygłaszać zdań typu młodzież dzisiejsza, ale coś się jednak zmienia. Za moich licealnych czasów chłopcy owszem, ostentacyjnie ignorowali gorące czterdziestki i czterdziestkipiątki ustawiające się nad nimi z siatkami i wymownie wzdychające, ale zrywali się jak na sprężynie na kobietę w ciąży, a nawet na mnie i moją siostrę (czyli szesnastolatkę z sześciolatką). Ten facet nie był roszczeniowy, był dla tych dzieci ciepły i cierpliwy, dzieci były idealnie grzeczne, wydawało się, że powinien budzić same ciepłe uczucia, już zwłaszcza w innym młodym facecie. A tu nic.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka