Dodaj do ulubionych

psia tęsknota...

02.07.12, 08:38
Jak wiecie, mam dużo psów, w związku z czym np. wyjazdy są problematyczne, aczkolwiek – wykonalne. Przyjeżdża wtedy nasza córka i zostaje z towarzystwem. Psy są trochę zdezorientowane, ale w sumie – nie jest źle – oprócz jednej suni, tej „najmojszej” smile Ona zupełnie sobie nie radzi z rozstaniem ze mną… Mimo że córkę dobrze zna i bardzo lubi, mimo że zostaje w swoim domu, ze swoimi towarzyszami – nie umie pogodzić się z moją nieobecnością. Nie było nas 3 dni, sunia przez te dni : nie jadła, nie wychodziła na spacer (tylko na szybkie siku do ogrodu), ba – nie chciała nawet być razem z resztą stada, które normalnie przesiadywało tam gdzie moja córka – czy to salonie, czy w ogrodzie, czy na tarasie, czy szło z córką poganiać na łąkę itd. Ona jedna – nie. Calutkie 3 dni spędziła w mojej sypialni, na moim łóżku, gdzie przyniosła sobie mój kapeć i tak z nim leżała…
Ciągle myślę o tej mojej suni… Jaka to musi być dla psa męczarnia takie rozstanie. Nawet nie można jej powiedzieć – nie martw się, prędko wrócę. Co innego zwyczajne, powtarzalne wyjścia do pracy – to zna od urodzenia i wie, że pańcia wychodzi rano, ale na obiad wraca, natomiast kiedy pańcia wychodzi z dużą torbą smile i nie wraca na noc – to już koniec jej psiego, uporządkowanego świata…
A pomyśleć, że ludzie są w stanie oddać psa na czas wyjazdu nawet w zupełnie obce miejsce – do psiego hotelu ! Dla mnie rzecz niewyobrażalna, raczej w ogóle nie wyjechałabym nigdzie niż zrobiła psu taką krzywdę.
W sierpniu mamy znowu wyjechać na kilka dni – zastanawiam się czy nie wziąć jej ze sobą, jej jednej, skoro tak sobie nie radzi beze mnie… Z dugiej strony - wyjazd też będzie dla niej stresem, w końcu będzie tak, że ja zrezygnuję z wyjazdu smile

Obserwuj wątek
    • verdana Re: psia tęsknota... 02.07.12, 08:46
      U mnie tak reagował kot. Ale, na szczęście, po pewnym czasie mpr5zekonał się,z ę pani znika, ale pani wraca. Więc i pies po pewnym czasie się nauczy i choć będzie tęsknić, to moze juz nie tak rozpaczliwie.
      Chociaż tydzień po przyjeździe muszę obowiązkowo tulić kota do snusmile Jak go nie przytulam, to nie zaśnie.
      • andaba Re: psia tęsknota... 02.07.12, 08:56
        Suczka moich rodziców tak reagowała, ale dodatkowo demolowała mieszkanie.
        Była przyzwyczajona do obecności ojca, jak ojciec umarł i musiała zostawac sama (mama pracowała), to najpierw zeżarła wszystkie rzeczy należące do ojca, potem sie wzięła za meble i drzwi.
        Przywieziona do mnie wyła, jak szłam do ubikacji. Wyła, jak szłam do kuchni zostawiając ją w pokoju. Wyprowadzona na spacer wracała od razu do domu. W końcu mama zaczęła ja zabierać do roboty i wszędzie. Nawet w sklepach spożywaczych nie żądali zostawiania na zewnątrz, bo wyła ja potępiona dusza.
    • kanga_roo Re: psia tęsknota... 02.07.12, 08:56
      weż jednak pod uwagę, że pozostałe psy radziły sobie dobrze podczas Twojej nieobecności. nasz tez jest z tych, które sobie radzą, od szczenięcych czasów zdarzało się, że zostawał z naszymi znajomymi. oczywiście, najlepiej, kiedy mógł jechać z nami, ale zabieranie psa np na narty to niezbyt dobry pomysł smile
      bywał też w psim hotelu - hotel z polecenia, warunki OK, uszczerbku na psychice nie stwierdzono. odkąd pies choruje na serce, do hotelu nie jeździ, albo wędruje z nami, albo zostaje z kimś z rodziny, w naszym domu. odnoszę wrażenie, że te wakacje sa dla niego taką samą atrakcją, jak dla nas: ma opiekuna na wyłączność, ma spacery, zabawy, pieszczoty - wszystko, na co my nie zawsze mamy czas. z jednej strony takie przywiązanie, jak opisujesz, jest bardzo cenne, ale z drugiej - przy naszym trybie życia zdecydowanie wolę mojego bezproblemowego (psychicznie, mam na myśli) psa smile
    • goodnightmoon Re: psia tęsknota... 02.07.12, 09:04
      default napisała:

      > A pomyśleć, że ludzie są w stanie oddać psa na czas wyjazdu nawet w zupełnie obce miejsce – do psiego hotelu ! Dla mnie rzecz niewyobrażalna, raczej w ogóle nie wyjechałabym nigdzie niż zrobiła psu taką krzywdę.

      A pomyśl może, że nie każdy pies jest tak wrazliwy, jak Twoja jedna sunia ...
      Nasz spokojnie spędzał kilka razy po tygodniu w psim hotelu (szumna nazwa podwórka hodowcy, u którego go kupiliśmy) i nie było żadnych fochów, depresji, apetyt i humor dopisywał tongue_out
      Fakt, że cieszy się wtedy na nasz przyjazd, jak nigdy.

      Moim zdaniem, większą krzywdą jest ciągnąć psa np. 8 godzin w ciasnej klatce.

      > w końcu będzie tak, że ja zrezygnuję z wyjazdu smile

      Słusznie! Z pracy też najlepiej zrezygnuj - wyobraź sobie, jak szczęśliwe będą Twoje pieski, mając Ciebie do dyspozycji 24/7 suspicious
      • thaures Re: psia tęsknota... 02.07.12, 09:14
        Ja też mam takiego psa, który sobie nie radzi z naszym wyjazdem. Mimo,że zostawał w swoim domu, z moją siostrą to cierpiał i on i siostra.
        W tym roku jedzie na wakacje z nami, ma już paszport, czipa w szyi, własną torbę na swoje "akcesoria", a my tylko po cichu się zastanawiamy jak to wszystko się ułoży, czego nie zobaczymy, no bo pies... Ale trudno-braliśmy to pod uwagę decydując się na psa....
    • noemi123 Re: psia tęsknota... 02.07.12, 09:09
      Mam tak sam problem z moim psem, cocker spaniel.
      Wszędzie chodzi, jeździ z nami.
      W środę wyjeżdżamy na tydzień na południe Europy więc musi ten tydzień przetrwać u mojej siostry. Obce mieszkanie, siostrę i szwagra zna, lubi i akceptuje.
      Ostatnio jak zostawiliśmy go na 3 dni u niej to po powrocie przez 2 dni spał w domu w mojej sypialni, nie chciał nigdzie wychodzić z naszego domu, nie bawił się-jakby deprechy dostał.
      Szkoda mi go, sama nie wiem jak przetrwam ten tydzień, tęsknić będę cholernie, moja siostra mówi, że mamy jobla na punkcie tego psa, być może tak.
      Teraz nie wiem jak my to przetrwamy,ciężko będzie, kto nie ma psa ten nie rozumie tej sytuacji.
      Ale wakacji też się chce.
    • default Re: psia tęsknota... 02.07.12, 09:37
      Wiem, że są psy bardziej odporne i pewnie takie jakoś tam przeżyją tydzień w psim hotelu... Ja akurat pod tym względem jestem ortodoksyjna i oddanie psa pod opiekę obcym ludziom wyobrażam sobie tylko w sytuacji całkowicie ekstremalnej i bez wyjscia (wyjazdy urlopowe zupełnie nie przystają do tej kategorii).
      My wyjezdzamy na tyle rzadko, ze moja sunia nie ma okazji do tego przywyknąć...
      Ciekawie też było z jedną z kotek - zaraz po naszym odjezdzie gdzies znikła, córka w ogole jej nie widziała przez 3 dni, kotka pojawiła się dokładnie 20 minut przed naszym przyjazdem, zajmując strategiczne miejsce na schodach wejsciowych, z widokiem na furtkę smile Skąd wiedziała ???
      • babcia47 Re: psia tęsknota... 02.07.12, 10:59
        Skąd wiedziała ???
        ..bo koty wiedzą po prosu..wiedzą nawet że jestes/bedziesz chora zanim pojawia się objawy..mój pierwszy kocur wiedzał godzine wcześniej zanim ja odczułam objawy poronienia..miałczał próbował zwrócic moja uwage na brzuch, chciał go chronic..ale psy maja podobnie..moja poprzednia wilczyca dokładnie wiedziała kiedy mój mąz wychodził z pracy i wsiadał do samochodu, choc od domu dzieliło go kilka kilometrów..czasem, gdy "zabałaganił" po drodze odpytywałam go gdzie był.."no cos tam cos tam, czyli musiałem zostac w pracy troche dłuzej"..jak to przeciez wyszedłes o tej godzinie (tu konkret)..małz sadził, że nie zauwazył, gdy przejeżdżałam obok swoim autkiem..a to sunia, zdradzała, ze ony własnie wychodzi z pracy...do tego nigdy sie nie myliła..miał przechlapane smile
    • broceliande Re: psia tęsknota... 02.07.12, 16:26
      Ja oddaję do hotelu, najdłużej była 2 tygodnie. Nie planowałam psa, więc nie bardzo chciałam aż tak się dostosować.
      Oczywiście to ostateczność. W wakacje letnie wszędzie jeździ z nami.
      Zanim co zrobiłam wywiad (chyba nawet na tym forum) i ktos napisał, że jego pies nawet polubił, czyli pewnie sie przyzwyczaił, zna miejsce i nie ma stresu.

      A jeden pies w tym hotelu mieszka po kilka tygodni co kilka tygodni. Właściciel nagle dostał stanowisko, na którym jest zobowiązany do licznych delegacji.

      Psy są trochę jak ludzie (czy może dzieci), moja mama myślała, że po jej śmierci psy się zapłaczą, tymczasem po kilku dniach niepokoju zaczęły traktować jak panią mnie.

      • broceliande Re: psia tęsknota... 02.07.12, 16:26
        W tym ostatnim zdaniu chciałam napisać, że psy są różne.
        • zuzik30 Re: psia tęsknota... 02.07.12, 21:12
          A ja mam "cyganskiego" psa, uwielbia towarzystwo wszelakie. Chodzi do psiego przedszkola i co rano biegnie do niego z radoscia. Zostawal wielokrotnie w psim hotelu, kiedy wlascicielka hotelu przyjezdza po niego wskakuje od razu do jej bagaznika i nawet sie nie obejrzy na mnie. Kiedys ona go przywiozla do domu, piesek wyskoczyl z bagaznika, przywital sie radosnie ze mna, a potem pobiegl za nia z powrotem. Zostawal bez problemu z sasiadem i kolezanka corki. Nie wiem od czego to zalezy, on od szczeniaka byl przyzwyczajony do tego, ze rozni ludzie sie nim opiekuja. Ale "alfa" jestem ja, tylko ja moge z nim robic wszystko i nawet nie warknie.
          • karra-mia Re: psia tęsknota... 02.07.12, 21:20
            moja sunia taka sama cygańska. gdy my wyjeżdżamy, ona idzie do teściów i mam wrażenie, że aż cała jest jedną wielką radością, bo u teściów jak w sanatoriumbig_grin w łóżku spac pozwolą, głaszczą na zawołanie, spacery na zawołanie, nawet jeżeli niedawno była, żarcie specjalne dla suni, jakby wnuczka u nich byłabig_grin
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka