Dodaj do ulubionych

Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ?

02.07.12, 10:34
Moja córka ma chłopaka (narzeczonego właściwie), z którym nie najlepiej jej się układa… On zdaje się jest typem zbliżonym do owych przemocowców psychicznych, w każdym razie na to wygląda z niektórych jej relacji. Ona twierdzi, że tak naprawdę to już go dawno nie kocha, ale jakoś zerwać z nim ostatecznie nie potrafi… I tak się szarpie. Argumentów na nie zrywanie w zasadzie nie umie przedstawić, może poza tym, że obawia się jego reakcji i reperkusji jakie będzie musiała znieść (że będzie się czepiał, nachodził, wypominał że cierpi przez nią itp.) – czego ja nie rozumiem, bo ja, skoro bym kogoś już nie kochała, to kopnęłabym w dupsko z rozmachem i g. by mnie obchodziło czy cierpi czy nie. On chyba czuje co się święci i już się „ubezpiecza”, np. napomykając, że jeśli teraz, kiedy akurat stracił pracę, ona go wyrzuci z domu, to okaże się ostatnią szują…. Typowy emocjonalny szantaż.
Coraz bardziej dojrzewam do tego, by z palantem się bezpośrednio rozmówić w krótkich żołnierskich słowach, bo kiedy kolejny raz córka płacze mi w mankiet to nóż mi się w kieszeni otwiera… Tylko zastanawiam się, jaki to ma sens, czy nie narobię jej gorszego syfu, wolałabym żeby samodzielnie tę sprawę zakończyła, ale skoro ona ciągle nie może się zdobyć na jakiś kategoryczny ruch… Sama nie wiem.
Co byście zrobiły na moim miejscu ???
Obserwuj wątek
    • gazeta_mi_placi Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 10:38
      Ile lat ma córka?
    • joann_80 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 10:43
      jeśli jest pełnoletnia a z tego co piszesz to podejrzewam ,że jest nie wtrącałabym się. Na pewno nie "rozprawiałabym się " z nim . Ewentualnie skoro faktycznie go nie kocha a nie umie zerwać starałabym się jakoś na nią wpłynąć . Zaproponowałabym też pomoc w razie tych ewentualnych reperkusji oraz zwykłe matczyne wsparcie. Niestety mimo widocznych chęci sama nie zerwiesz z narzeczonym córki, ona musi zrobić to sama a jak tego nie zrobi to także będzie jej sprawa. takie życie.
      • mallard Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 11:50
        joann_80 napisała:

        > jeśli jest pełnoletnia a z tego co piszesz to podejrzewam ,że jest nie wtrącałabym się.

        Jeżeli liczba przy nicku, to rok urodzenia, to jeszcze masz prawo takie pierdoły pisać. Natomiast ja, jako ojciec 19 latki wiedziałbym co zrobić, gdyby ktoś krzywdził moje dziecko, a ono nie umiałoby się obronić! Grrr!
        • joann_80 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 12:11
          co ma wiek do wypowiedzi? Skoro się wtrącasz w związki córki to Twoja sprawa ja bym się nie wtrącała. To dorosła kobieta i sama decyduje o tym z kim się spotyka.
          • mallard Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 13:12
            joann_80 napisała:

            > co ma wiek do wypowiedzi?

            Ma, - "zestarzejesz się", to zmądrzejesz

            Skoro się wtrącasz w związki córki to Twoja sprawa

            Nie wtrącam się, bo nie zachodzi taka potrzeba

            > ja bym się nie wtrącała.

            Pytanie pomocnicze: w jakim wieku masz dzieci?

            > To dorosła kobieta i sama decyduje o tym z kim się spotyka.

            Banał, nie mający wiele wspólnego z życiem!
            Dorosły człowiek, to taki, który jest w stanie wziąć "na klatę" konsekwencje swojego postępowania, a 18 - 19 latek w zdecydowanej większości nie jest, bo w tym wieku emocjonalnie raczej jest się bliżej dziecka niż dorosłego, nie mówiąc o najczęstszej jeszcze zależności finansowej od rodziców. Nie każę córce, czy synowi pytać się o pozwolenie czy może spotykać się z tą, lub tamtą osobą, ale jeśli bym widział, że moje dziecko związało się emocjonalnie z kanalią, która je niszczy i wykorzystuje, to moim obowiązkiem jest mu pomóc nawet interweniując u owej kanalii!
            • monika3411 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 14:23
              Święte słowa.
            • freakwave Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 18:07
              taka interwencja mozesz wiele stracic i pograzyc corke jeszcze bardziej, psycho i socjopaci doskonale odwracaja kota ogonem i potem bedzie ze wyrywny tatulo biedaczka oklepal i corcia jeszcze bedzie zbierac za twoje wyskoki jedynym mozliwym rozwiazaniem jest wybicie idioty swojemu dziecku z glowy "rozmowa" z kanalia nie ma sensu
    • sadosia75 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 10:45
      Pogadałabym z córką. Upewniła ją, że w razie czego oparcie ma w nas ( w sensie w rodzinie ) i niech się bubkiem nie przejmuje tylko niech się z nim rozstaje.
      z bubkiem bym wysłała na rozmowę męża jeśli by nachodził córkę. wcześniej nie.
    • twoj_aniol_stroz Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 10:48
      Ja bym z panem nie rozmawiała, raczej z nią, na zasadzie wspierania jej. Ale przede wszystkim starałabym się jej pokazać, że stoje za nią murem i otrzyma ode mnie wsparcie w razie jakiś problemów z panem. Przy czym może warto córce uświadomić, że wszelkie nachodzenie, dręczenie ze strony tego pana jest karalne i jest możliwość zgłoszenia tego na policję w razie gdyby nie chciał odpuścić. Można pójść na komisariat poglądowo po to by to policjant dziewczynie powiedział, że jak najbardziej może liczyć na wsparcie, że niechciane dręczenie, nachodzenie, telefony, sms są przestępstwem i jemu nie wolno tego robić. Może to da jej siłę do podjęcia radykalnych kroków.
      A może warto porozmawiać z jakimś psychologiem? Może ją skontaktować z kimś takim, kto profesjonalnie pomoże uwolnić się od drania. Bo to faktycznie nie jest proste uwolnić się od takiego psychicznego terroru.
      I na koniec warto zapytać siebie skąd w córce uległość wobec takiego dręczyciela. Przy czym absolutnie nie odbieraj tego jako ataku na siebie, ale jako propozycję przemyślenia źródła, bo wówczas będzie łatwiej pomóc córce. Czasem jest tak, że dziecko ma z wczesnego dzieciństwa jakiś problem typu: szantaż rodzica, nauczyciela, dobrej koleżanki itd. I potem to się wlecze i jak człowiek to odkryje to wówczas łatwiej mu się z tym uporać.
    • czarnaalineczka Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 10:49
      > Co byście zrobiły na moim miejscu ???

      zle postawione pytanie
      gdybanie co by zrobily kobitki ktore nie wiedza jak dziala przemocowiec sa malo warte

      zapytaj tych ktore to przezyly co by chcialy zeby wtedy zrobily ich matki
      poczytaj blogi "moje dwie glowy " i "uciekam do przodu"
      i koniecznie pokaz corce
    • lola211 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 10:49
      bo ja, skoro bym kogoś już nie kochał
      > a, to kopnęłabym w dupsko z rozmachem i g. by mnie obchodziło czy cierpi czy ni
      > e.

      Ja natomiast uwazam, ze jak sie rozstawac, to z klasą.W koncu cos ich łaczyło,zas koniec milosci nie uzasadnia traktowania "bylego" jak zuzytej scierki.
      Facet ma teraz ciezka sytuacje, nie ma pracy i moze zostac bez dachu nad glowa.
      Pytanie- dlaczego ona płacze?Bo czuje sie winna?
      • wjw2 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 03.07.12, 11:25
        W omawianym przypadku to raczej pan wykazuje całkowity brak klasy.

    • rosapulchra-0 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 10:53
      Nie zostawiłabym bym tego, bo widać, że dziewczyna nie umie sobie poradzić. Reagowałabym. Jak napisałam, w prostych żołnierskich słowach i na kopach.
      • gazeta_mi_placi Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 10:55
        A umiesz w ogóle inaczej?
    • lelija05 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 10:57
      Nie wyobrażam sobie, by moja mama wtrącała się w moje relacje z facetem.
      Ale jak sobie pomyślę, że moja córka może się kiedyś związać z kimś, kto będzie dla niej powiedzmy niedobry, to nie wyobrażam sobie, by się nie wtrącić. Pogonię drania po pierwszych łzach. No może drugich.
      • lola211 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 11:11
        to nie wyobrażam sobie, by się nie wtrącić. Pogon
        > ię drania po pierwszych łzach. No może drugich.

        Przeciez w zwiazkach oprócz fajnych chwil zdarzaja sie i te ciezkie.O ile nie dochodzi do rekoczynów i faktycznej przemocy, sprawy trzeba zostawic mlodym, a nie zalatwiac za nich te sprawy.Tym bardziej, ze nie jest sie wowczas obiektywnym.
        • rosapulchra-0 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 11:14
          Tylko że w tym opisanym przez autorkę posta założycielskiego psuje się od dłuższego czasu i to bardzo.
          • lola211 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 11:30
            No ale co sie tej córce strasznego dzieje? Bije ja, zastrasza, ubliza?Bo danie do zrozumienia, ze rozstanie w momencie, gdy on jest w dolku, nie jest szantazem tylko prawda.To tak jakby zostawic kogos, gdy ciezko zachorowal.Gdyby tak postapil facet, nie zostawilybyscie na nim suchej nitki.
            Skad przekonanie,ze to przemocowiec?
            Z postu wynika, ze corka sie obawia stanac twarza w twarz z trudna decyzja.Ma dylematy, czuje sie winna.
        • czarnaalineczka Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 11:14
          a co to jest wg ciebie faktyczna przemoc ?
        • lelija05 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 11:25
          Wiem, że różnie bywa. Wszystko zależy od tego, czy to łzy, bo chłop nie chciał kupić nowej sukienki, bądź powiedział, że sąsiadka ma ładne nogi, czy jest to przemoc psychiczna + podbite oko.
          Córka jest w wieku przedszkolnym, więc jeszcze nieco czasu upłynie nim takie problemy będą mogły mieć miejsce. I oby ich nie było.
          • nangaparbat3 lelija 02.07.12, 16:15
            Najwyraźniej nie mialas do czynienia z przemocą psychiczną. A to działa tak, ze poddana jej osoba czuje się z dnia na dzień mniej pewna, mniej warta, i traci inicajtywę, energie, w jakis sposob zamiera. Chcialabys tego dla swego dziecka?
            • lelija05 Re: lelija 02.07.12, 16:37
              Chyba musiałam źle postawić przecinek, albo źle sformułować wypowiedź, bo źle zrozumiałaś co miałam na myśli. Chodziło mi o rozgraniczenie fochów, a poważnych problemów, czyli przemocy psychicznej i fizycznej. Co innego "wypłakanie" się, bo nie dostało się pierścionka za 10 tys, a co innego maltretowanie przez partnera, gnojenie, bicie.
              I tak jak napisałam wyżej, mam nadzieje, że moja córka nie będzie miała takich problemów.
              • nangaparbat3 Re: lelija 02.07.12, 16:47
                Chyba dobrze Cie zrozumialam - nie trzeba gnoić ani bic, zeby byc psychicznym przemocowcem. Twoj czas, nie dajac oddechu, dawac do zrozumienia, że nic nie rozumiesz i ic mądrego nie mozesz powiedzieć, że nic sensownego nie zrobisz, a nawet otaczać nadmierna troską - i wszystko w rękawiczkach, bez podnoszenia glosu, bez wulgaryzmów, lagodnie i z usmiechem. To zreszta specjalność raczej damska, ale zdarzaja sie i panowie.
                • lelija05 Re: lelija 02.07.12, 17:03
                  Nie wiem dlaczego komplikujesz moją w sumie prostą wypowiedź.
                  Gdyby mojej córce działa się krzywda i przyszłaby do mnie po pomoc - dostałaby ją.
                  Gdyby bała się konfrontacji z partnerem - pomogłabym.
                  I tyle. Bez rozkładania mojej wypowiedzi na czynniki pierwsze.

                  A na temat przemocy psychicznej oraz fizycznej można by pisać długo i dużo i niestety ten temat zawsze będzie aktualny...
                • lady-z-gaga Re: lelija 02.07.12, 17:04
                  W takim razie prawie wszyscy jestesmy przemocowcami.
                  Wiele mozna pod taką definicje podciągnąć.
                  Nauczyciele wobec uczniów, rodzice wobec dzieci, nadmiernie troskliwi, kontrolujący partnerzy, "matkujące" mężom żony - wszyscy popełniają drobne lub większe grzeszki, zahaczające o psychiczny terror.
                  • nangaparbat3 Re: lelija 02.07.12, 18:12
                    Oczywiscie.
                    Jest continuum.
                    Ale do pewnego stopnia przemoc porządkuje świat - a w ktoryms momencie zaczyna zaburzać.
                    Intencja tez ma znaczenie. Jeśli mam noworodka czy chorego meza, to jestem po prostu troskliwa. Jeśli troskliwoscią zaspokajam wlasną potrzebe kontrolowania bliskich, to stosuję psychiczna przemoc. A granica nie jest łatwa do ustalenia, fakt.
      • rosapulchra-0 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 11:12
        O to to to!
    • triss_merigold6 Cena dorosłości 02.07.12, 11:24
      To ten sam gość o którym parę lat temu pisałaś, że boisz się, że będzie pomieszkiwał u córki na Twój koszt?
      Przykro mi to pisać, ale Twoja córka jest dorosła. Była na tyle dorosła, żeby zamieszkać z chłopakiem więc niech będzie na tyle dorosła, żeby skończyć znajomość bez interwencji matki. Do niej należy ostatnie słowo czyli poinformowanie pana, że game is over. Musi wziąć na klatę nieuniknione wyrzuty, pretensje, fochy, szantaże emocjonalne - takie są koszty podejmowania decyzji. Chroniąc ją przed tym robisz jej krzywdę.
      Wspieraj oczywiście, ale nie jest Twoją rolą rozmawianie z drugim pełnoletnim człowiekiem i informowanie go, że córka kończy z nim związek.
      Ty możesz ingerować jeśli po rozstaniu facet zacznie ją ewidentnie nękać.
      • default Re: Cena dorosłości 02.07.12, 11:34
        Nie, to nie ten, z tym jest od niecałych 2 lat... Ja wcale nie mam ochoty na interwencje i nie uważam by było to słuszne rozwiązanie, ale wiesz Triss - dziecko pozostaje dzieckiem i jak ktoś je krzywdzi, to matkę szlag trafia ... niezależnie od wieku.
        Moja córka wie, że stoję za nią murem, wspieram ją jak mogę – zresztą my w ogóle mamy ze sobą świetne układy, bardzo się kochamy, przyjaźnimy i mamy zaufanie. Ciągle wkładam do głowy, podaję przykłady, słynnego bloga też czytała… Po ostatniej naszej rozmowie wydawało mi się, że już jest dostatecznie umocniona i „ukierunkowana”, a tu znowu to samo – płacze i przeżywa, że koleś się jej czepia. Pytam: „dziecko, olej jego gadanie, niech cię nazwie szują bez serca – co cię to obchodzi ? Siedzi w twojej chałupie jak wrzód i jeszcze ma pretensje”. Ona : „tak, tak” – i dalej nie potrafi przedsięwziąć radykalnych kroków.
        Ja dzisiaj prawdopodobnie będę się z nim widziała, bo mam coś podrzucić córce do domu (jej wtedy nie będzie) – i się zastanawiam czy coś powiedzieć, czy tylko wyszczerzyć zęby w fałszywym uśmiechu, pozdrowić i spadac…
        Mężowi to na razie nic nie mówię konkretnie, on tego gościa nigdy nie lubił i jak go znam to nie trzeba by mu wiele czasu do namysłu by pójść mu zwyczajnie obić gębę…


        • triss_merigold6 Re: Cena dorosłości 02.07.12, 11:50
          Ja rozumiem, że Ciebie boli ale ona jest dorosła. Nie musisz jej wyciągać siłą z układu w którym pan bije, pije, są małe dzieci, facet chce żeby wyjechali do jego rodzinnego Pakistanu etc. Niech to załatwi sama skoro chce się rozstać. Wyrzuty i pretensje są nieuniknione.
          • guderianka Re: Cena dorosłości 02.07.12, 15:27
            Sąsiadka bita przez męża-jest dorosła-po co interweniować
            18 letnie dziecko kuzyna jest dorosłe-niech same radzi sobie z razami ojca
            Sąsiadka mająca 78 lat z pewnością jest dorosła-niech wyje po nocach bo rodzina ją zaniedbuje
            etc etc
            nawołujemy (jako społeczeństwo)do wrażliwości na innych, empatii, reagowania na krzywdę a własne dziecko proponujesz zostawić samemu sobie bo jest dorosłe ? tylko dlatego że w metryce stoi dana ilość lat ? proszę Cię triss nie zalamuj mnie..
            • riki_i Re: Cena dorosłości 02.07.12, 18:02
              O tak, tak, guderianka, nie ma to jak swoiście pojmowana empatia i wrażliwość.

              Przypomina mi się pewna panna, która opowiadała, że poprzednich narzeczonych wyrzucał z jej życia tatuś. Ona tylko mówiła tatusiowi, kiedy ma odbyć rozmowę. Jak już miała gościa dosyć, wkraczał tatuś i w krótkich żołnierskich słowach mówił, że związek z jego córką się właśnie zakończył. Zabierał fanty, a i w mordę dać potrafił.

              Jak się z tą panną skumałem, była już w takim wieku, że sądziłem, iż tatusia na mnie nie naśle. Zresztą się z nim zakumplowałem. I co? Nasłała na mnie dresa, któremu w tym celu zaczęła dawać dupy.

              Jesteś guderianka dumna z wpajania młodzieży takich wzorców załatwiania spraw? Co niewygodne, zepchnąć na tatusia, kolegę drechola z bejzbolem, a w ostateczności można jeszcze zagrozić donosem do skarbówki. W przyszłości, być może również politpoprawnym wniochem do prokuratury o molestowanie seksualne, wielokrotny gwałt w związku i pedofilię w postaci oglądania filmów kategorii nastolatki na youpornie.

              To co napisałaś, ma się nijak do problemu autorki wątku. Pewne nieprzyjemne rzeczy w życiu jak np. rozstanie z partnerem załatwia się samej (samemu), a nie szuka w tym zastępstwa.
              • riki_i Re: Cena dorosłości 02.07.12, 18:15
                Guderianka , przeczytałem Twoją historię w dalszej części wątku. IMHO sytuacja córki autorki wątku jest WIELOKROTNIE lżejsza niż ta, która była Twoim udziałem. To, że w Twojej konkretnej sytuacji pomoc rodziców była wybawieniem jest specyficznym przypadkiem, który nie ma zastosowania do większości przypadków. Przynajmniej tych, w których nie mamy jednoznacznie do czynienia z facetem przemocowcem psychicznym i psycholem.
                • guderianka Re: Cena dorosłości 02.07.12, 19:37
                  Riki-nie jestem właśnie pewna, czy ta sytuacja jest lżejsza. Od przemocy psychicznej do fizycznej droga niedaleka. Zwłaszcza że w psychicznej tak łatwo uzależnić i ubezwłasnowolnć od siebie partnera (w tym przypadku partnerkę). To o czym pisze autorka wskazuje, że są symptomy, ktore moga prowadzić do tego że będzie bardzo źle i może być ..za późno. Kto ma pomóc w takiej sytuacji jak nie rodzic ?
              • guderianka Re: Cena dorosłości 02.07.12, 19:35
                To nie jest kwestia szukania zastępstwa czy też wyręczania. Ale pomocy udzielonej drugiemu czlowiekowi w uzasadnionej i waznej sprawie oraz reagowaniu na krzywdę.
                Przykład który daleś jest od czapy-i to on ma się nijak do treści wpisu autorki.
    • edelstein Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 11:36
      Z punktu widzenia corki chcialabym wsparcia,ale nir zalatwienia sprawy za mnie,tylko slow:stoimy za toba murem,zawsze masz gdzie wrocic itd.
      Niestety od mojej matki gdy zadalam sie z idiota zadnego wsparcia nie uzyskalam,wiec bujalam sie z nim az znalazlam szanse na odseparowanie sie calkowite.Przemocowcy psychiczni sa upierdliwi na maxa.
    • tosterowa Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 11:41
      Gdybym była w związku z przemocowcem, oczekiwałabym od swojej matki (ale też innych bliskich mi osób), że mi pomoże. Właściwie to oczekiwałabym, że go rozj*bie werbalnie.
      To nie zawsze jest tak, że samemu trzeba brać na klatę własne decyzje. Czasem trzeba mieć wsparcie, a czasem najlepiej, jak ktoś inny zrobi coś za nas, jeśli wiadomo, że robi słusznie. I jakby mi ktoś krzywdził bliską osobę, to pewnie, że bym interweniowała, w końcu od tego jestem.
      • triss_merigold6 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 11:55
        No jak byś interweniowała?
        Do 16-latki przychodzi 30-latek czy panna wkręca się w "miłość" z przybyszem z Pakistanu czy innego północnego Sudanu - tu rozumiem, pana zrzuca się ze schodów w trybie natychmiastowym. Podobnie przy przemocy fizycznej, nakłanianiu do popełniania przestępstw, przy wyciąganiu kasy itd. ale tu jest dorosła dziewczyna we własnym mieszkaniu, która ma wsparcie matki. Musi tylko sama powiedzieć "uważam związek za skończony, wyprowadź się w terminie do...".
        • sadosia75 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 12:41
          Dziewczyna wg. relacji matki jest szantażowana emocjonalnie. Widzi faceta,który jej mówi ale kochanie straciłem pracę nie możez mnie teraz zostawić, wyrzucić z domu. bo co ja biedny ze sobą zrobię. i dziewczyna tego nie robi bo facet jej wjechał na psychę.
          Triss cytując ciebie " trzeba cisnąć do bólu " aż jej się w głowie ustawi wszystko na właściwy tor. i od tego jest min. matka. skoro dziewczyna sama sobie nie daje rady to trzeba jej w tym pomóc.
          • triss_merigold6 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 12:46
            Tak, zgadzam się, tego nie neguję przecież. Neguję sens i zasadność bezpośredniej interwencji matki, która zamiast córki komunikuje panu "wypad z mojego życia".
            A że wjechał jej na psyche? No cóż, traci grunt pod nogami i broni się na wszelkie możliwe sposoby. Nie usprawiedliwiam, ale to dość racjonalne działanie.
            • sadosia75 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 12:51
              Nie no córka ma interweniować mówiąc panu "wypad" a później jeśli pan wypadu nie uczyni i postanowi napastować córeczkę to się pana zapoznaje z tatusiem/wójkiem/bratem/kolegą skutecznie raz a dobrze.
              moją siostrę taki psych napastował jak była w liceum. tato jej powiedział, że ma sama sprawę załatwić ale jak się chłop nie zniechęci to on załątwi sprawę. no się nie zniechęcał. przesiadywał pod naszym oknem dniami i nocami. chodził za siostrą, łapał ją w przejściach podziemnych. no i tato poszedł porozmawiać z owym przystojniakiem. nie widziałyśmy chłopa do dnia dzisiejszego big_grin
              i tak się wg. mnie powinno sprawy załatwiać skutecznie . raz a dobrze.


              P. S facet żyje smile Mama go widywała smile
        • tosterowa Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 14:51
          Nie wiem, pewnie bym na zimno przemyślała, co chcę panu przekazać, że oczekuje, że mi nie będzie krzywdził dziecka i niech ma świadomość, że córka ma wsparcie w matce. Chociaż, gdyby mi dziecko regularnie i ponad normę się wypłakiwało, to i być może wyciągnęłabym faceta z tego domu za fraki. Mogę sobie gdybać, no ale to chyba normalne, że gdy w związku, w którym źle się dzieje, osoba bliska, do której po pomoc zwraca się jedna ze stron, rozmawia z drugą stroną i dowiaduje się, o co w ogóle chodzi i próbuje jakoś zaradzić?
          Owszem, sytuacja, w której córka sama kończy swój związek jest optymalna, ale nie zawsze osoba zaangażowana w związek potrafi go po prostu zakończyć, przecież to oczywiste. A ile można czekać, żeby w końcu sama dojrzała do decyzji i unieszczęśliwiała się jeszcze bardziej? Ja bym zbyt długo nie wytrzymała.
    • lady-z-gaga Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 11:42
      >obawia się jego reakcji i reperkusji jakie będzie musiała znieść (że będzie się czepiał, nachodził, wypominał że cierpi przez nią itp.)

      Dlatego lepiej poczekac, az córka sama dojrzeje do decyzji. Czyli, mówiąc brutalnie, aż facet tak da jej popalic, że stanie się odporna na wyrzuty sumienia smile
      Jesli to Ty wpłyniesz na jej decyzję, ona będzie bardziej podatna na manipulację faceta i proces uwalniania się od niego będzie długi.
    • default Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 12:06
      Widzę, że jednak większość jest za niewtrąceniem bezpośrednim. W zasadzie ja też.
      Po prostu bardzo bym chciała by moja córka wreszcie się postawiła. Dla mniej jej postawa jest trochę niezrozumiała - jeśli faktycznie go już nie kocha. Bo ja byłam inna, u mnie nie było wahań tego typu - jak faceta przestawałam kochać to natychmiastowo go odstawiałam i byłam głucha na żale i wyrzuty.
      No i nie wiem, czy jak będę go dziś widzieć, to mi się coś nie wypsnie.....
      • izabellaz1 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 12:13
        Ja mam tak jak ty. Ale czuję, że moje dziecko choć jeszcze małolata jest dużo bardziej wrażliwa ode mnie i ma skrupuły w tematach, w których ja nawet jako dziecko nie pamiętam, żebym miała. Może się zmieni.
        Napisałam ci niżej co ja bym zrobiła, bo moje dziecko zawsze będzie miało swój pokój w rodzinnym domu.
      • triss_merigold6 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 12:15
        Młoda jest to ma prawo się wahać, mieć wyrzuty sumienia czy być podatna na wzbudzanie poczucia winy.
        Co możesz powiedzieć? "Widzę, że wasz związek właściwie nie istnieje, bądź uprzejmy się wyprowadzić chłopcze i dać mojej córce spokój?" No zlituj się, na jakiej pozycji być ustawiła córkę - na pozycji niedecyzyjnego dzieciaka, a siebie w roli upiornej teściowej z dowcipów.
        • default Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 12:26
          triss_merigold6 napisała:

          >> Co możesz powiedzieć? "Widzę, że wasz związek właściwie nie istnieje, bądź uprz
          > ejmy się wyprowadzić chłopcze i dać mojej córce spokój?"

          smile Dobre - zwizualizowałam sobie tę sytuację i faktycznie jest dość groteskowa smile
          Chciałam sie raczej spytac go, co takiego sie dzieje, że ona ciągle przez niego płacze - żeby wiedział ze wiem o tym i wcale mi sie to nie podoba.
      • attiya Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 21:10
        poproś jakąś dobrą koleżankę albo kolegę -takiego, z którymi można konie kraść o udawanie klienta na mieszkanie, który każdą kasę da, bo w potrzebie jest. Córka się zgadza, przeprowadza się do ciebie, koleś musi się wyprowadzić, a przy okazji załatwić sprawę rozstania. Albo powiedzieć mu, że musi się zastanowić nad związkiem.
        Poza tym nie rozumiem, dlaczego nie chcesz mężowi o tym powiedzieć, jako ojciec dziecka - nawet dorosłego, powinien wiedzieć, że źle mu sie dzieje.
        Koleś jest świetny - przemocowiec psychiczny a mimo to siedzi w cudzym mieszkaniu - super sytuacja, naprawdę uncertain
        ja chyba nie umiałabym milczeć jakby dziecku krzywda się działa, nie chodzi tu o jakąś sprzeczkę między ludźmi, tylko o przemoc a to już poważna sprawa.
        A ci, co piszą - nie wtrącaj się - widocznie jeszcze nie mieli do czynienia z przemocą psychiczną wobec własnych dzieci - jestem ciekawa czy wtedy naprawdę siedzieliby cicho...
    • izabellaz1 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 12:11
      Powiedz córce, żeby przeniosła się do ciebie na miesiąc i zamknęła drzwi swojego mieszkania na cztery spusty. Jak się kawaler będzie dobijał do TWOJEGO mieszkania będziesz miała podstawy solidne, żeby interweniować.
      • triss_merigold6 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 12:17
        Pomysł dobry ale to takie ucieczkowe zachowanie. Panna musi wyartykułować facetowi, że związek się skończył i że nie chce z nim być dłużej. Musi sama, mama za nią tego nie powie.
        • izabellaz1 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 12:21
          triss_merigold6 napisała:

          > Pomysł dobry ale to takie ucieczkowe zachowanie. Panna musi wyartykułować facet
          > owi, że związek się skończył i że nie chce z nim być dłużej. Musi sama, mama za
          > nią tego nie powie.

          Być może mama nie powie, ale jak dziewczyna odetchnie trochę od namolnego manipulatora, to i przez gardło jej się to wreszcie przeciśnie.
          • lady-z-gaga Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 12:26
            A jak jej się w końcu przeciśnie, ale bez pomocy mamy, to będzie to dla niej o wiele korzystniejsze, równiez na przyszłość.
            Kończenie toksycznych relacji to umiejętność potrzebna w życiu, a nie zawsze mama będzie pod ręką.
            • izabellaz1 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 12:30
              lady-z-gaga napisała:

              > Kończenie toksycznych relacji to umiejętność potrzebna w życiu, a nie zawsze ma
              > ma będzie pod ręką.

              Zgadzam się choć są osoby, które mają konstrukcję psychiczną, osobowość taką a nie inną i czasem pomoc jest niezbędna.
              Zwlekałabyś z pomocą kobiecie o typie-ofiara bitej przez męża, aż sama powie NIE? Różni są ludzie. Niektórzy potrzebują pomocy.
              • lady-z-gaga Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 14:13
                izabellaz1 napisała:

                > Zwlekałabyś z pomocą kobiecie o typie-ofiara bitej przez męża, aż sama powie NI
                > E? Różni są ludzie. Niektórzy potrzebują pomocy.
                >
                Ale tu nikt nic nie mówił o przemocy, nawet emocjonalnej.
                Była wzmianka o tym, że związek jest nieudany a gość próbuje budzic litość i molestuje nadmiernym przywiązaniemsmile oczywiście został natychmiast uznany przez forumowiczki za ciężki przypadek przemocowca, bo to diagnoza, która na forach jest równie częsta co chora tarczyca.
                Nie znamy dokładnie sytuacji, niczego jednoznacznie potwierdzić albo wykluczyć się nie da, ale gdyby na postawie tego, co autorka napisała definiować przemoc psychiczną, to przemocowcem jest co druga żona lub dziewczynatongue_out
            • triss_merigold6 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 12:31
              Najpierw niech dziewczyna powie wprost, a potem może na miesiąc przenieść się do matki. W takiej kolejności.
              • izabellaz1 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 12:35
                triss_merigold6 napisała:

                > Najpierw niech dziewczyna powie wprost, a potem może na miesiąc przenieść się d
                > o matki. W takiej kolejności.

                Ale czy alkoholik powie najpierw NIE, a potem pójdzie na terapię?
                Czy kobieta bita przez męża powie najpierw NIE, a potem poprosi o pomoc?
                Nie mówię, że to tak drastycznie wygląda u tej dziewczyny, ale niektórzy ludzie potrzebują wsparcia/pomocy.
                • triss_merigold6 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 12:43
                  Przecież dziewczyna ma wsparcie, matka wie o całej sytuacji, rozmawia z nią, pomaga rozwiać wątpliwości, dziewczyna wie, że na matkę może liczyć, ufa jej itd.
                  Qrczę to jest dwudziestokilkuletnia kobieta z dobrym zapleczem rodzinnym i własnym mieszkaniem, nie jest od faceta uzależniona poprzez małe dziecko, kredyt, długi, brak pracy, długotrwałą przemoc fizyczną itd. Ona musi podjąć decyzję, powiedzieć to facetowi, a potem najwyżej czasowo zamieszkać u rodziców i niech jej bronią przed nękaniem.
                  • izabellaz1 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 12:48
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Qrczę to jest dwudziestokilkuletnia kobieta z dobrym zapleczem rodzinnym i włas
                    > nym mieszkaniem, nie jest od faceta uzależniona poprzez małe dziecko, kredyt,
                    > długi, brak pracy, długotrwałą przemoc fizyczną itd. Ona musi podjąć decyzję, p
                    > owiedzieć to facetowi, a potem najwyżej czasowo zamieszkać u rodziców i niech j
                    > ej bronią przed nękaniem.

                    Triss ja się zgadzam absolutnie z twoim stanowiskiem, tylko ja nie znam tej dziewczyny i rozpatruję opcję, że może być UZALEŻNIONA od tego typa. A wówczas ciężko jest samemu, mieszkając z tą osobą toksyczną na co dzień z takiej sytuacji się wykaraskać. Tylko o to mi chodzi.
                    • izabellaz1 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 12:50
                      * emocjonalnie uzależniona - takie okoliczności jak dziecko, przemoc fizyczna, czy kredyt nie muszą wcale przecież zachodzić
      • joann_80 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 12:36
        zamknąć w domu można szesnastolatkę, ale dorosłą kobietę? Litości. Jak już wcześniej pisałam warto z córką pogadać, przedstawić jej swój punkt widzenia, ale załatwiać sprawy za dorosłe dzieci się nie da.
        • izabellaz1 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 12:40
          A kto chce kogokolwiek "zamknąć w domu"? big_grin
      • malila To mógłby być 02.07.12, 13:47
        całkiem niegłupi pomysł. Dziewczyna miałaby czas na to, żeby odetchnąć, przewietrzyć mózg, zdystansować się. Takie wyjazdy - odpoczynki są stosowane, choć niekoniecznie do rodziców. Rodzice mogą przeszkadzać, chyba że umieją przyjąć postawę terapeutyczną. I to jest właśnie "ale" tego pomysłu. Postawa terapeutyczna nie jest łatwa, szczególnie w przypadku rodziców. Rodzice mają skłonność do traktowania swoich dzieci z góry, do pouczania, mówienia "ja bym to zrobił inaczej" - w domyśle:lepiej. To nie sprzyja niezależności, spokoju i pewności w podejmowaniu decyzji przez dzieci.
        I często jest glówną przeszkodą w wycofaniu się z tej błędnej. Ludzie, którzy tkwią w kiepskich dla nich związkach robią to najczęściej z powodu dzieci, z powodów ekonomicznych oraz z powodu rodziców. Z powodu dzieci - bo boją się, że rozstaniem skrzywdzą swoje dzieci. Z powodów ekonomicznych, bo boją się, że nie poradzą sobie finansowo. Z powodu rodziców - bo boją się, że to będzie ich porażką, bo boją się słów: "mówiłem/-am, że to nie jest dobry pomysł, że tak będzie, ze trzeba było zrobić coś tam, albo nie robić czegoś tam", bo nie chcą usłyszeć, że znowu coś spieprzyli - ogólnie rzecz biorąc nie chcą być traktowani przez swoich rodziców protekcjonalnie jak małe głupie dzieci, które ciągle trzeba kontrolować.
        Ludzie, którzy są tak traktowani mają zresztą skłonność do podejmowania mniej korzystnych dla siebie decyzji, bo zamiast skupić się na własnych przemyśleniach, odlatują co chwilę do tego, co by na to powiedziała mama albo tata. Robią coś po to, żeby udowodnić rodzicom, że już zasłużyli na uznanie i potraktowanie ich jak dorosłych.
        Zamiast więc mówić starszemu dziecku, co powinno robić, myśleć i czuć, warto częściej pytać o to, co dziecko czuje, myśli, co zamierza, co chciałoby osiągnąć, jak chce to osiągnąć, co sprawia, że dzieje sie tak a nie inaczej itp. Ale pytać, nie przepytywać.

        Odnośnie pytania autorki wątku: to nie jest dobry pomysł.
        Dawanie facetowi do zrozumienia, że Ty wiesz, chyba też w niczym Ci nie pomoże. Bo co osiągniesz w ten sposób? On przecież może dojść do wniosku, że skoro Ty wiesz i niczego to nie zmienia, to tym spokojniej może sobie robić, to, co robi.
    • solejrolia Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 12:49
      kiedyś byłam w sytuacji twojej córki:
      prawie 4 lata "bujaliśmy się" i moja mama poradziła mi, żebym.... zaczęła dążyć do ślubu. w efekcie tego (bo podbuntowana posłuchałam mamy) w 1,5tygodnia nasz związek rozpadł się na dobre. paradoksalnie rada mamy pomogłabig_grin chłopak, a może bardziej jego rodzice, wystraszyli się skutecznie, że ja tak prę do ślubu i to on zerwał ze mną. nie powiem, byłam załamana i tęskniłam, ale
      zmieniłam studia, wyjechałam do innego miasta i po roku poznałam kogoś- po kilku tygodniach wiedziałam, że to ten, i z nim stworzyłam fajną rodzinęsmile
      niedawno widziałam niedoszłego teścia, i byłego też kilka razy spotkałam, nawet miło się wspominałosmile
      • default Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 13:05
        solejrolia napisała:

        > kiedyś byłam w sytuacji twojej córki:
        > prawie 4 lata "bujaliśmy się" i moja mama poradziła mi, żebym.... zaczęła dąży
        > ć do ślubu.

        Tutaj to raczej nie zadziała, bo to facet dąży do ślubu, pierścionek zareczynowy wręczył już ponad rok temu, a to że moja corka wcale sie do tego nie pali jest właśnie jednym z zarzutów, jakie jej stawia.
        Najgorsze jest to że moja corka ma jakies kosmiczne przekonanie, ze jest odpowiedzialna za jego dobre samopoczucie i powinnna za wszelką cenę starać się "robić mu dobrze", chociaż wcale nie ma na to ochoty. A to że nie ma tej ochoty poczytuje za swoją "winę" wobec niego. Sto razy jej mówię - skoro go nie kochasz, nie możesz na niego patrzeć, nie masz ochoty wracać do domu, gdy on tam jest, to rzuć go w cholerę, bo nikomu szczęścia nie da związek na siłę. A kiedy siedzi u mnie - weekend, czy dłużej - palant wydzwania albo pisze łzawe smsy jak kocha i tęskni... I ją nakręca sad
        • solejrolia Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 13:32
          a wiesz, że może wcale nie.
          tak paradoksalnie?!
          u mnie najważniejszy był ON. przede wszystkim był okropnie, naprawdę okropnie zakompleksiony. do tego zaborczy, i momentami zazdrosny. i dążył do tego, zebyśmy z sobą byli 24 na dobę przez 7dni w tyg.
          i te wahania nastrojów w związku- jednego dnia fajnie, drugiego dnia kłótnia
          (bo np. ktoś spojrzał na mnie, a skąd go znam?! to, że pytał o drogę- to nieistotne! tak było, serio)a trzeciego dnia rozmowy, godzenie się itp.
          niby pierścionek był, niby nasi rodzice już się znali i lubili, niby to, niby tamto, ale jak przyszło do ostatecznej rozmowy i to nagle ja zaczęłam naciskać (za radą mamy) to się zmył na 2dni (wcześniej niewyobrażalne!) i okazało się również, że jego rodzice uważają, ze jesteśmy za młodzi. zerwał ze mną definitywnie i tak 4letni związek zakończył się.
          bolało jak diabli, ale zmieniłam wszystko w swoim życiu (przede wszystkim przeprowadzka, bo wszystko mi jego przypominało)i dzięki temu stanęłam na nogach.
          • default Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 13:52
            solejrolia napisała:
            >był okropnie, naprawdę okropnie
            > zakompleksiony. do tego zaborczy, i momentami zazdrosny. i dążył do tego, zebyś
            > my z sobą byli 24 na dobę przez 7dni w tyg.
            > i te wahania nastrojów w związku- jednego dnia fajnie, drugiego dnia kłótnia
            > (bo np. ktoś spojrzał na mnie, a skąd go znam?! to, że pytał o drogę- to nieist
            > otne! tak było, serio)a trzeciego dnia rozmowy, godzenie się itp.

            O to, to! Jakbym o facecie mojej corki czytała !
            Swoją drogą - jakie te wszystkie sytuacje są do siebie podobne....
            • solejrolia Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 14:48
              i jak sobie myslę o tamtym związku, to przypomina mi się to, że byłam w tym czasie bardzo towarzyska i przebojowa, gnało mnie w świat, i miałam mnóstwo znajomych- łatwo nawiązywałam przyjaźnie. a przez niego musiałam rezygnować, nawet z przyjaźni takich wieloletnich, bo on mi je rozwalał. mijałam potem swoich byłych przyjaciół i przy nim nawet odezwać się "cześć" nie mogłam.
              i wiesz co, po zerwaniu odezwałam się do tych ludzi (do tych, których przyjaźń najbardziej ceniłam) wyjaśniłam, przeprosiłam za czas, kiedy milczałam. i z paroma osobami przyjaźń odrodziła się. jeden z nich (naj, naj największy wróg byłego) to teraz chrzestny mojego dziecka, i ja jestem u nich chrzestną, i w ogóle przyjaciela żona to moja przyjaciółka od serca.
              a będąc z byłym, przysięgam, musiałam gościa mijać bez słowa.

              teraz jestem domatorką, przy moim mężu stałam się nią, ale nie dlatego, że muszę, ja lubię siedzieć w domu z mężem, nie musimy nigdzie gnać. i mąż nie jest bardzo towarzyski (były również nie był) ale nie broni mi spotykać sie z ludźmi, czasem nawet wypycha, bo sam widzi, że przyda mi się odmiana i odpoczynek od domu, rodziny.
        • lady-z-gaga Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 14:38
          > Najgorsze jest to że moja corka ma jakies kosmiczne przekonanie, ze jest odpowi
          > edzialna za jego dobre samopoczucie i powinnna za wszelką cenę starać się "robi
          > ć mu dobrze", chociaż wcale nie ma na to ochoty. A to że nie ma tej ochoty pocz
          > ytuje za swoją "winę" wobec niego. Sto razy jej mówię - skoro go nie kochasz, n
          > ie możesz na niego patrzeć, nie masz ochoty wracać do domu, gdy on tam jest, to
          > rzuć go w cholerę, bo nikomu szczęścia nie da związek na siłę. A kiedy siedzi
          > u mnie - weekend, czy dłużej - palant wydzwania albo pisze łzawe smsy jak kocha
          > i tęskni... I ją nakręca sad

          Wszystko w sumie świadczy o tym, że problem jest z Twoją córką, a nie z panem.
          To ona musi zrozumieć, że życie nie jest wyłącznie po to, aby uszczęsliwiać innych i że odrobina zdrowego egoizmu to nic złego. Inaczej będzie pakowac się z jednego bezsensownego związku w drugi, a Wy nie zdołacie przez całe życie wyciągać ją z tego za uszy.
    • sarling Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 12:53
      Oczywiście, że nie podejmiesz za córkę decyzji, ale...
      Kiedy miałam 20-23 lata byłam z okropnym chłopakiem. Zakompleksionym, cichym, przymilnym, ale przemocowcem. Owinąl sobie moich rodziców wokół palca tak, że właściwie u nas spał, jadł, zarabiane przez siebie pieniądze wydawał na podnoszące jego domniemany prestiż gadżety.
      Kiedy przebąkiwałam, że nie jestem szczęśliwa, że coś z nim jest nie tak - rodzice twierdzili, że jestem po prostu rozkapryszona i nie doceniam świetnego chłopaka.
      To czego bardzo bardzo potrzebowałam, to stania murem za mną, zapewnienia, że każda moja decyzja zyska ich wsparcie i że będą po MOJEJ, nie jego stronie.
      Zakumali dopiero wtedy, kiedy schudłam 18 kg i nie byłam w stanie wstać z łóżka.

      Możesz wyrazić swoje zdanie, bez wymagania, że córka natychmiast spełni Twoje oczekiwania, możesz jej wysłuchiwać (nawet jeśli będziesz się irytować), ale przede wszystkim - bądź po jej stronie!
      • default Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 13:56
        sarling napisała:

        >> Kiedy przebąkiwałam, że nie jestem szczęśliwa, że coś z nim jest nie tak - rodz
        > ice twierdzili, że jestem po prostu rozkapryszona i nie doceniam świetnego chło
        > paka.

        Wiesz, że ja kiedyś tez tak córce powiedziałam ? Ale dość dawno i tylko raz, bo kolejne jej relacje pokazaly coś innego. "Na oko" chłopak robi bardzo dobrze wrażenie - moja matka np. do tej pory nieraz przebąkuje (nie zna aktualnej sytuacji) że wnuczka to zanadto wybredna, bo chłopak jak lalka itp.
    • forumowiczka.to.ja Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 13:05
      Jak zainterweniujesz u gościa zabierzesz córce coś bezcennego: pewność siebie i poczucie własnej wartości. I nauczysz ją, że w sytuacjach kryzysowych ktoś sprząta za nią jej bałagan.
      Skoro jesteście tak blisko, tak się rozumiecie i kochacie to może zamiast tego wsparcia, które już się w tym wątku przelewa, a jak widać, nic nie daje, kopnąć córkę w zadek i potrząsnąć lekko? Wejść na ambicję, ochrzanić że marnuje sobie życie i nakazać działanie, bo od płaczu mamie w rękaw jeszcze się chłop nie domyślił, że ma spadać.
      Wystarczy jeden krok z jej strony: powiedzieć mu, że to koniec. Dać mu dzień-dwa na wyprowadzkę, w tym czasie przenocować u mamy. Wrócić i mieszkać dalej. Można oczywiście nie dawać mu dnia na wyprowadzkę, nie wyprowadzać się na tą jedną noc do mamy. Wszystko zależy od gościa i córki. Choć w tym wypadku uważam, że córka mogłaby przenocować u ciebie, żeby nie wysłuchiwać żali, wyrzutów i pozostałej plejady metod manipulacji jakie wyrzucony na pewno zechce popraktykować na córce.
      Coś jeszcze. Mam wrażenie, że twoja córka to taki trochę niezaradny dzieciak jeszcze. Mieszkać z facetem (facetami) wie jak, ale dojrzałych decyzji podejmować nie potrafi, lubi przyjść sobie do mamusi, pochlipać, być w centrum uwagi, zyć tymi wszystkimi swoimi "problemami" ale nic z nimi nie robić. To takie zachowanie trochę jak współuzależnionych w związkach dysfunkcyjnych/przemocowych "chciałabym ale nie mogę", nie uważasz?
      • default Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 14:04
        forumowiczka.to.ja napisała:

        > Mam wrażenie, że twoja córka to taki trochę niezaradny dzieciak je
        > szcze. Mieszkać z facetem (facetami) wie jak, ale dojrzałych decyzji podejmować
        > nie potrafi, lubi przyjść sobie do mamusi, pochlipać, być w centrum uwagi, zyć
        > tymi wszystkimi swoimi "problemami" ale nic z nimi nie robić

        Zdaje się, że trafiłaś w sedno... Niestety moja córka, niezależnie od posiadania wielu wspaniałych cech charakteru, ma tę przypadłość że taka jest "rozlazła" nieraz, co mnie, osobę raczej przebojową, energiczną i zdecydowaną, doprowadza do niezłej irytacji (tym większej kiedy nieodparcie nasuwa mi to skojarzenia z jej ojcem sad wypisz wymaluj takim samym ) .
        I tak - próbuję nią potrząsnąć, to nie jest tak że moje pocieszanie to tylko głaskanie po główce - przeciwnie, staram sie ją wreszcie jakoś "uruchomić", nabuntować, wkurzyć.
        • lacitadelle Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 15:57
          > Zdaje się, że trafiłaś w sedno... Niestety moja córka, niezależnie od posiadani
          > a wielu wspaniałych cech charakteru, ma tę przypadłość że taka jest "rozlazła"
          > nieraz, co mnie, osobę raczej przebojową, energiczną i zdecydowaną, doprowadza
          > do niezłej irytacji (tym większej kiedy nieodparcie nasuwa mi to skojarzenia z
          > jej ojcem sad wypisz wymaluj takim samym ) .

          No cóż - ludzie są różni, polecam zaakceptować córkę taką, jaka jest, rozlazłość to nie wyrok śmierci - wiem z własnego doświadczenia, jak to jest, gdy rodzice nie akceptują dzieci jako oddzielnych jednostek, tylko chcą, żeby byli tacy, jak oni (ja mam trzydziechę, a rodzice wciąż w ten sposób próbują mi robić wodę z mózgu jak Ty swojej córce, tylko ja akurat z tych przebojowych, więc nie pozwalam). Mam syna - 4 lata, a już widzę, że taki rozlazły, całkiem moje przeciwieństwo - kocham go takiego smile
          • lacitadelle zapomniałam o najważniejszym 02.07.12, 17:22
            Zdajesz sobie sprawę z tego, ze rozwiązując za nią problemy uzyskujesz efekt odwrotny od przez Ciebie pożądanego?
        • nangaparbat3 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 16:29
          default napisała:
          > I tak - próbuję nią potrząsnąć, to nie jest tak że moje pocieszanie to tylko gł
          > askanie po główce - przeciwnie, staram sie ją wreszcie jakoś "uruchomić", nabun
          > tować, wkurzyć.

          Moze to ją wlaśnie hamuje - na ogoł jesli na kogoś naciskasz, bedzie stawial opor, nawet wbrew racjonalnej ocenie sytuacji.
    • imasumak Jeśli córka by mnie poprosiła o pomoc 02.07.12, 14:02
      to bym interweniowała. Bezapelacyjnie.
    • kara_mia Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 14:36
      oja córka wie, że stoję za nią murem, wspieram ją jak mogę – zresztą my w ogóle mamy ze sobą świetne układy, bardzo się kochamy, przyjaźnimy i mamy zaufanie. Ciągle wkładam do głowy, podaję przykłady, słynnego bloga też czytała…

      jasne.. wspierasz ją, cale życie wspierałaś, a fakt, że związała się z przemocowcem wziął się z sufitu...

      BTW czy to nie o tobie napisałam parę dni temu
      forum.gazeta.pl/forum/w,898,136915032,136966671,Re_Zostawic_przemocowca_.html
      prorok czy co?
      jak tak optymistycznie mówisz do córki, to mam nadzieje, że w pierwszej kolejności odseparuje się od mamusi a później pójdzie po rozum do głowy i chłopu tez się przestanie podkładać.

      ZAWSZE te kobiety , które wiążą sie z przemocowcami i jak to ładnie piszą: kochają za bardzo, najpierw dostały wycisk w domu rodzinnym. ten związek miał przyczynę - w rodzicach. może by pójść po rozum do głowy????

      szczególnie podoba mi się fragment :Ciągle wkładam do głowy.... dowodzi wielkiego szacunku dla córki
      jak była szanowana przez was tak i teraz pozwala się szanować.
      • kara_mia Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 14:42
        Niestety moja córka, niezależnie od posiadania wielu wspaniałych cech charakteru, ma tę przypadłość że taka jest "rozlazła"
        nieraz, co mnie, (…wink doprowadza do niezłej irytacji (tym większej kiedy nieodparcie nasuwa mi to skojarzenia z jej ojcem wypisz wymaluj takim samym ) .
        I tak - próbuję nią potrząsnąć, to nie jest tak że moje pocieszanie to tylko głaskanie po główce - przeciwnie, staram sie ją wreszcie jakoś "uruchomić", nabuntować, wkurzyć.


        może dla przypomnienia:

        Apel Twojego Dziecka…

        szanuj mnie, żebym szanowała innych
        wybaczaj, żebym umiała wybaczać
        słuchaj, żebym umiała słuchać
        nie bij, żebym nie biła
        nie poniżaj, żebym nie poniżała
        rozmawiaj ze mną, żebym umiała rozmawiać
        nie wyśmiewaj
        nie obrażaj
        nie lekceważ
        kochaj mnie, żebym umiała kochać
        uczę się życia od ciebie

      • lily-evans01 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 14:57
        Coś w tym jest.
        Moja mama wiecznie mi coś do głowy wkładała.
        Dla niej byłam "rozlazła", bez własnego zdania, zbyt uległa - ciągle słyszałam, że na moim miejscu to ona by się komuś tam bardziej postawiła. Albo, że ona wszystko od swojego ojca umiała wyciągnąć - co już było szczytem, bo uważała, że alimenty są za małe i zamiast iść z tym do sądu, ciągle mnie podpuszczała, żebym go prosiła o dodatkową kasę (miałam kilkanaście lat).
        Jestem człowiekiem z przetrąconym kręgosłupem. Oczywiście spotkałam totalnego gnoja, mam z nim niestety dziecko (tj. niestety z nim, a nie niestety dziecko wink.
        Facet miał dokładnie takie jazdy jak ten powyżej, fochy, dąsy, bezpodstawna zazdrość, zmiany planów co do kontynuowania związku itp. Kręcił mną przez 5 lat, przejrzałam na oczy dopiero po urodzeniu dziecka.
        Nie jestem z nim, ale nadal wtrąca się w nasze życie, każde spotkanie niszczy mnie od środka.
        Wiem, że w oczach wielu ludzi to może brzmieć jak usprawiedliwienie, ale myślę, że byłabym inna, gdybym była traktowana bardziej podmiotowo w rodzinie,
        A ja się poczułam podmiotem i sprawcą własnych działań i decyzji dopiero wtedy, gdy urodziłam. Miałam 30 lat wtedy.
        Już nie autorka wątku może pomóc teraz córce - ale raczej terapeuta.
      • default Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 15:17
        Kara_mia - zupełnie nie zrozumiałam o co Ci chodziło w tamtym wątku (dlatego nic nie odpowiedziałam) i teraz też nie wiem do czego pijesz. Że niby to ja jestem przemocowcem ???
        Pffff......
        Nie skomentuję. Myśl sobie co chcesz.
        • daisy Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 15:45
          Ale ona ma trochę racji (nie znając cię, trudno stwierdzić, jak wiele) - z tego, co piszesz, wynika, że twoja córka jest obecnie pomiędzy dwoma manipulatorami: facetem i tobą. Zastanów się, wasza aktywność wobec niej jest chyba w gruncie rzeczy identyczna - oboje "wkładacie jej do głowy", oboje chcecie, żeby zrobiła coś, czego wy chcecie, próbujecie na niej wymusić jakieś postępowanie. Pozwól jej odetchnąć i poczuć, czego ona sama chce, zamiast jej to wmawiać.
          Może spróbuj tak: córka się żali, ty ją klepiesz po ramieniu i mówisz "kochanie, rozmawiałyśmy już o tym tyle razy, wiesz, że w razie czego pomożemy i zawsze możesz na nas liczyć, jesteś dużą i mądrą dziewczyną, jestem pewna, że sobie poradzisz". I tyle. Na jej żale słuchaj i odpowiadaj "acha, i jak się z tym czujesz?", nie udzielaj rad, a na koniec rozmowy zapewniaj, że wierzysz w nią i w jej umiejętność poradzenia sobie. Nie daj się wciągać w żadne "a co byś zrobiła na moim miejscu" (odpowiadaj w guście: "ale ty przecież jesteś sobą, nie mną, jesteś dorosła i samodzielna"). Mów pogodnie, że kobietom często w życiu zdarza się trafiać na nieodpowiednich facetów, i trzeba nauczyć się sobie radzić. Wydaje mi się, że to lepszy kurs w takiej sytuacji...
          POmysł odbywania rozmów z facetem za nią to kolejny przykład "lustrzanej" przemocy wobec niej - niby pozytywnej, ale przemocy.
          • lily-evans01 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 16:23
            Nie, nie przemocowcem i nie sądzę, żeby Kara-mia chciała Cię obrażać. Ale te dorosłe bezwolne dzieci bez własnego zdania i inicjatywy są często dziećmi osób apodyktycznych, zarządzających nimi, bądź rozwiązujących za nie problemy od dzieciństwa - takie problemy, z którymi można się na danym etapie wiekowym uporać.
            Potem już jest pozamiatane i człowiek nadaje się tylko na terapię, jak to opisałam w powyższym, własnym przykładzie.
            • kara_mia skojarzenie 02.07.12, 18:12
              forum.gazeta.pl/forum/w,898,136782592,136958977,Re_moja_matka_nie_jest_mi_bliska_poczucie_winy.html
              Tak mi się skojarzyło:
              Mój post i cały wątek o zależnościach matka - córka i jak to się przekłada na 3 już pokolenie...
              Nic śmiesznego.
        • nangaparbat3 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 16:35
          Nie musisz i na pewno nie jesteś przemocowcem - ale moze tak byc, ze matka energiczna, latwo podejmujaca decyzje, majacą jasna wizje zycia i sklonność do najlagodniejszego nawet, ale jednak kontrolowania, dziala z lekka paralizujaco. Mam taka mame (skadinąd najwspanialsza osobe na świecie), to wiem.
          • izabellaz1 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 18:24
            nangaparbat3 napisała:

            > matka energiczna, latwo podejmujaca decyzje, majacą jasna wizje zycia i sklonność do
            > najlagodniejszego nawet, ale jednak kontrolowania, dziala z lekka paralizujaco.

            Ja taka jestem sad
            Ale pracuję nad sobą smile
            • nangaparbat3 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 22:25
              smile
    • guderianka Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 15:23
      Ostateczną rozmowę z moim ex przeprowadziła moja mama. Było między nami źle, mówilam że to koniec wiele razy ale on tylko śmiał mi się w twarz. Nie miałam sił na walkę z nim, zwlaszcza że był zdolny do przemocy fizycznej i psychicznej a ja miałam za sobą porod i male dziecko przy piersi. Po ostrej klótni kazałam mu się wynosić-jak zwykle się zaśmial i wyszedł do pracy. Mama zobaczyła siniaki na mojej szyi, kazała iść do koleżanki i sie nie martwić. Żołniersko powiedziała mu, że ma sie wynosić z jej domu (mieszkalismy z nimi), że jutro nie chce widziec ani jego ani rzeczy, jesli nie-wezwie policję. Gdy wrócilam zdała mi realcję-ja jeszcze raz ex powiedziałam co myślę, rano wstalam przed nim i wywaliłam wszystkiego jego rzeczy na ziemię, obudziłam i kazalam sie pakować. Oczywiście burzył sie,wyklinał, wyzywał-bałam sie, zadzwoniłam po Tatę. Typ zmył sie szybko przed jego przyjściem -tata konkretny, ćwiczył kulturystykę, od 2 lat karate-tata posiedział ze mną jeszcze chwilę.
      Jestem wdzięczna rodzicom za ich wtrącenie sie- gdyby nie oni ten chory związek trwałby dłuzej-ewentualnie mogłabym być bardziej skrzywdzona fizycznie, wtedy pojawiłaby sie policja bo palantowi bym nie popusciła, sprawa sądowa etc. A tak-poszło w miarę łatwo.
      Może Twoja córka tez potrzebuje mocnego wsparcia, zaplecza,pomocy.
      • verdana Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 15:35
        Inną sprawą jest wtrącanie się , gdy facet pobił i kobieta chce zakończyć związek, a co innego podejmowanie decyzji za kogoś, kto się waha. Bo to jest własnie taka sytuacja - córka wie, ze ma oparcie w rodzinie, wie, że ma na kogo liczyć, do kogo wrócić - a nie umie podjąć decyzji.
        Jest dorosła. W tej chwili czynne wtracenie się jest fatalnym rozwiązaniem. Bo jest rozwiązaniem nie dla dobra córki, tylko tego, co rodzicom wydaje sie dla niej dobre. Pokazaniem,z ę córka nie może sama decydować o sobie, ze decyzję o jej przyszłości podejmuje kto inny - albo zaborczy facet, albo zaborczy rodzice.
        Może byc i tak, że po interwencji, o którą nie prosi, córka wróci do faceta, ale zamknie się na rodziców. Bardzo trudno zalić się i zwierzać tym, którzy uznają, że w takim razie mają prawo podjąć decyzję. A jesli córka nie wróci do faceta, to prawdopodobnie jednak w kolejnym związku bedzie sie bała poskarżyć, bo może się okazać, że po raz kolejny straci wpływ na swoje życie.
        I jeszcze jedno. Gdy czytam wypowiedzi matki dorosłej córki, która usiłuje ją zmienić, zmobilizować, przerobić na kogoś innego, to nie dziwi mnie, zę córkę łatwo zmanipulować. Jeśli dorosly człowiek jest nadal wychowywanym dzieckiem, to nietrudno dostrzec, że jest psychicznie nastawiony na to, aby spełniać cudze oczekiwania.
        • niebieska.oktawia Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 16:31
          verdano, lofciam Cie i to wcale nie sa zadne zlosliwosci.
    • nangaparbat3 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 16:43
      Rozmawiac z narzeczonym moglabyś (a lepiej, by to zrobil maż) tylko na jej wyraźne i stanowcze zyczenie. A i lepiej, zeby załatawiła to sama.
    • mruwa9 Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 18:02
      Jesli chodzi o zwiazek z przemocowcem, to decydowanie bym sie wtracila. Ofiara przemocy domowej czesto nie jest w stanie fizycznie i psychicznie podjac zdecydowanej decyzji o zakonczeniu zwiazku, potrzebuje aktywnej pomocy otoczenia, zeby uwolnic sie od przemocowca , wiec w takiej sytuacji teksty z cyklu "jestes dorosla" i cierp cialo, jeslis chcialo, to kopanie lezacago.
      Ba, ja bym na przemocowca naslala meza i syna, zeby w krotkich , zolnierskich slowach wytlumaczyli gosciowi, co ma ze soba zrobic i czym sie skonczy zblizenie sie do ch corki/siostry.
      Oczywiscie, pod warunkiem, ze corka sama chce sie od goscia uwolnic, tylko nie ma na to sily.
    • triss_merigold6 Nie podoba mi się zdejmowanie odpowiedzialności 02.07.12, 21:50
      Nie podoba mi się pomysł zdejmowania odpowiedzialności z dorosłego dziecka za jego/jej wybory uczuciowe w takiej dość standardowej i typowej sytuacji.
      Przeczytałam jeszcze raz.
      To Default wydaje się, że facet jest typem zbliżonym do przemocowców psychicznych. Twierdzi tak na podstawie relacji córki, która wypłakuje jej się w rękaw i chce zakończyć związek - w takiej sytuacji każdy i każda jego reakcja/zachowanie są malowani w czarnych barwach. Dość naturalne ale o byciu przemocowcem nie przesądza.
      Córka obawia się - słowa autorki - jego reakcji i konsekwencji tzn. wypominania, nachodzenia, czepiania się czyli zachowań jakie po nagłym kopnięciu w dupę prezentuje pewnie z 80% ludzi i które do pewnego momentu też są normalne.
      Telefony, czułe sms-y, wyznania miłości jeszcze nie świadczą o przemocy psychicznej, granie na poczuciu winy? hm... pewnie zdarza się to 99% kobiet.

      Wsparcie matki - tak. Ale nie zrywanie zaręczyn za dorosłą kobietę. Matka niech służy czasem, chusteczką, pokojem w domu w razie potrzeby itd. ale nie powinna - w tej konkretnej sytuacji - bardzo naciskać czy wręcz sama rozmawiać z facetem. Sorry, takie jest życie, że nie zawsze jest milusio. Chłopak nie chce być spławiony, a spławiony będzie reagował werbalnie w sposób niezbyt miły dla córki autorki - musi to przyjąć na klatę i sama powiedzieć "Zenek nie dzwoń, nie pisz i w ogóle się odwal". Rodzice mogą wkroczyć jeśli dochodzi do nękania i na wyraźną prośbę zainteresowanej.
      • lady-z-gaga Re: Nie podoba mi się zdejmowanie odpowiedzialnoś 02.07.12, 22:05
        Mniej więcej to samo pisałam w swoich postach.
        Wersja o przemocowcu została podchwycona przez forumki i rozdmuchana, chociaz autorka nie przytoczyła ani jednego argumentu, ktory by taka hipotezę uzasadniał. Tymczasem jedno, co wiemy, to fakt, że dziewczyna boi się nieprzyjemnej sytuacji, jaką niewątpliwie będzie próba zerwania związku. Na razie nawet nie próbowała, więc potrzeba siłowej interwencji rodzicielskiej została oszacowana nieco na wyrost.
        • triss_merigold6 Re: Nie podoba mi się zdejmowanie odpowiedzialnoś 02.07.12, 22:15
          A kto powiedział, że zerwania są przyjemne? Nie są, zwłaszcza gdy jedna ze stron nie ma ochoty się rozstawać. I trudno, ceną za odzyskanie wolności i wyjście z układu jest przeżycie dyskomfortu, wysłuchanie wyrzutów, żali i nieprzyjemnych słów. Podkreślam - o ile nie ma oczywistej przemocy - nie należy z własnej inicjatywy załatwiać takich sytuacji za dorosłe dziecko, bo zrobimy dziecku krzywdę.
      • guderianka Re: Nie podoba mi się zdejmowanie odpowiedzialnoś 03.07.12, 08:36
        TRiss-konia z rzędem osobie będącą ofiarą, która powie mój mąż jest przemocowcem, niech mi ktoś pomoże . jesteś mądrą babką a kompletnie nie czaisz schematu współuzaleznienia i podległości kat/ofiara. Czy może to upał tak na Ciebie działa -bo czytam i oczom nie wierzę..
    • m_incubo Re: Wtrącić się ? Interweniować ? Czekać ? 02.07.12, 22:13
      Jeśli już koniecznie chcesz się z kimś ostro rozmówić, to z córką, nie narzeczonym, bo to ona jest tutaj lebiodą, nie on. Wypłakiwanie się w mankiet oczywiście rozumiem, ale jeśli córka ciągle tylko biadoli a nic z sytuacją nie robi, to jako kochająca matka porządnie bym nią potrząsnęła wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka