Dodaj do ulubionych

Macocha i moje dzieko

29.07.12, 10:31
Witam,
Mam taki problem i w sumie jest to problem chyba z moją psychiką niż z dzieckiem, ale proszę o pomoc.
Mam 3letnie dziecko, z jego ojcem rozstaliśmy się jakiś czas temu ale dalej utrzymujemy dobre kontakty. Po pierwsze ze względu na dziecko bo chcę żeby miało tatę, a po drugie dalej jesteśmy w miarę przyjaciółmi.
Mój ex ma nową dziewczynę, wkrótce żonę i to właśnie o nią tu głównie chodzi.
Nie będę ukrywać że jej nie lubię bo mi zalazła kilka razy za skórę. Ale może wrócę do głównego problemu.
Ex razem z Nową zabierają nasze dziecko na różne imprezy rodzinne. I jak potem pytam się Młodego co robił to mi opowiada że robił z Nową to i tamto, potem pytam się ex to mi mówi że Nowa karmiła Młodego i się z nim bawiła... a mnie szlag trafia.
I pytanie, czy to normalne że ja nie chcę żeby Nowa zastępowała Młodemu mamę jak mnie nie ma? Czy mam rację sądząc że powinna zachować jednak jakiś dystans i to ojciec powinien się Młodym zajmować jeśli go bierze do swojej rodziny?
Staram się zachowywać racjonalnie jeśli chodzi o wychowanie mojego dziecka, ale w takich sytuacjach nie wiem czy to się we mnie odzywa moim zdaniem "norma" zachowań rodzicielskich czy zwykła zazdrość....
I dlatego chciałam zapytać kogoś obiektywnego... Pomożecie?
Obserwuj wątek
    • iceland.3 Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 10:37
      Zazdrość. Powinnaś się cieszyć, że nowa żona zajmuje się nim jak matka kiedy ciebie nie ma. Są różne wypadki i gdyby się cos tobie stało wiesz, ze ojciec wraz z nowa zona beda dobrze zajmowac sie twoim synem. Ja bym się cieszyła, ze wystepuja tak dobre relkacje miedzy moim dzieckiem, a nowa partnerka. Duma do kieszeni i pomyslec logicznie. Powodzenia.
    • chyba.ze Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 10:48
      Wkrótce Nowa doczeka się swojego dziecka, a Twoje pójdzie w odstawkę.
      Dopiero będziesz wk. iona.
      Po prostu jej nie trawisz i cokolwiek robi- robi źle.
      Problem tkwi w Tobie.
      • fajny-zuzia Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 11:04
        Oczywiscie,ze pojdzie w odstawke.
        W koncu to chyba normalne,ze wlasne dziecko bedzie najwazniejsze.
        Tak sie sklada,ze ja wlasnie taka macocha.Od 4 msc mam swoje dziecko.
        Sytuacja zmienila sie o 180stopni.Teraz juz nie mam ochoty spedzac czasu z dzieckiem mojego faceta.Wylaczylam sie calkowicie z obowiazkow zwiazanych zajmowaniem sie starszym dzieckiem.
        Uwazam,tak jak autorka,ze weekend z tatusiem,to weeken z tatusiem,a nie przekazywanie dziecka macosze.
        Podobnie jak autorka zastanawiam sie czy nie mam przypadkiem problemu.Od momentu,kiedy przyszlo na swiat moje dziecko,starsza corka mojego faceta dziala mi na nerwy.Krotko mowiac nie trawie jej z samego faktu istnienia.Wydaje mi sie,ze wszystko przez ciagle porownywania dzieci przez ojca oraz dziadkow.Ze sa takie same,ze podobne to siebie,tak samo sie usmiechaja itp,zapominaja w tym wszystkim,ze maja inne mamusie.Ciagle slysze,ze sa siostrami,a to jest moje pierwsze dziecko i pomimio,ze zdaje sobie sprawe z tego,ze biologicznie owszem,to moj umysl nie jest w stanie tego zaakceptowac.
        • nangaparbat3 Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 11:14
          No - nie kazda macocha tak reaguje. "Nasza" macocha od pierwszej chwili nazywala dziewczynki siostrami i zależalo jej, by miały z sobą dobry kontakt. I dzieki temu kazda z nich ma siostrę, ktora kocha. Co bedą miały wasze dziewczynki?
        • marzeka1 Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 11:20
          "Od moment
          > u,kiedy przyszlo na swiat moje dziecko,starsza corka mojego faceta dziala mi na
          > nerwy.Krotko mowiac nie trawie jej z samego faktu istnienia."

          - cóż, idealnie wpisujesz się w schemat tej okropnej macochy, skoro denerwuje cię sam fakt istnienia; tyle że swoją postawą raczej sprawisz, ze to twój dzieciak będzie odrzucony.
          A mogłabys stworzyć fajne relacje z jej siostrą, przyrodnią, ale siostrą.
        • anorektycznazdzira Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 11:41
          > 4 msc mam swoje dziecko.

          Hormony, dziewczyno, potrafią zmasakrować. Ludzie dają w odstawkę własne rodzone starsze dzieci mając nagle nowe niemowlę, a co dopiero dzieci "przyszywane". Pracuj nad sobą, żeby dziewczynki nei krzywdzić i czegoś między nią a Twoim dzieckiem nie popsuć i czekaj aż Ci nieco hormony opadną.
        • 2loki82 Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 11:42
          No to teraz jak już wiem że się odzywa we mnie "Mamuśka" to będę pracować nad tym wink
          Hmm.. w sumie to Młody już za kilka miesięcy będzie mieć siostrę... I tego też się obawiam, jeśli teraz Nowa jest przyjaciółką Młodego a po urodzinach dziecka jej przejdzie to nie złamie to serca temu małemu dziecku?
          Co do siostry Młodego to ja się cieszę że będzie mieć rodzeństwo bo ja chyba już nie chcę mieć więcej własnych dzieci. Wilk syty i owca cała można powiedzieć wink Dobra, wiem że to trochę głupie myślenie ale wierzę w mojego byłego że jakoś to wszystko ułoży żeby żadne z dzieci nie poczuło się pokrzywdzone.
          I tu się rodzi jeszcze jedno pytanie. Czy mogę go poprosić o to żeby powiedzmy raz w miesiącu poświęcił cały dzień tylko dla Młodego? Żebyśmy ten czas spędzili w trójkę, taka namiastka rodziny dla Młodego, co w sumie do tej pory robimy dosyć często, ale nie wiem jak to będzie jak pojawi się na świecie drugie dziecko...
          • 71tosia Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 11:57
            chyba zly pomysl, twoj byly maz ma juz nowa rodzine i trzeba to zaakceptowac. Juz nigdy nie bedzie jak dawniej. Czy ty bys dobrze sie czula gdyby tuz po urodzeniu twojego pierwszego dziecka, twoj maz spedzal caly dzien z ex-zona? Na zaakceptowanie takiej sytuacji przez obie kobiety potrzeba duzo wiecej czasu, ani ty ktora chyba ciagle dazysz jeszcze pewnym uczuciem ex-partnera i jego nowa zona chyba nie jestescie gotowe.
            ps dobrze ze tamta kobieta akcetuje twoje dziecko i ze twoje dziecko ja lubi.
          • anorektycznazdzira Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 13:55
            Odradzam "namiastki rodziny" i upieranie się przy spędzaniu czasu we trójkę w celu jej tworzenia. Tamtą panią jasny szlag trafi. Byc może już zresztą trafia i być może tego przejawy nazwałaś gdzieś powyżej robieniem ci problemów czy załażeniem za skórę. Niestety nie jesteście rodziną, a były rodzinę jak najbardziej założył. Z tamtą. Jej nerwy też trzeba szanować. Czym innym są dobre kontakty, brak wrogości między eksami, współpraca i bardzo fajny podział obowiązków związanych z dzieckiem, a czymś zupełnie innym organizowanie spotkań w trójkę w celu tworzenia namiastki rodziny. Układ musi być jasny: teraz jesteście z eksem przyjaciółmi, prawda? Rodziną nie.
          • lady-z-gaga Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 15:09
            >Czy mogę go poprosić o to żeby powiedzmy raz w miesiącu poświęcił cały dzień tylko dla Młodego? Żebyśmy ten czas spędzili w trójkę, taka namiastka rodziny dla Młodego

            Poje..ło Cię ?
            Kiedys poznasz nowego faceta, zamieszkasz z nim, a może nawet zajdziesz z nim w ciążę. Spodoba Ci się, jesli on będzie wychodził na całe dnie tworzyć "namiastkę rodziny" ze swoją byłą?
          • chyba.ze Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 16:13
            Czy mogę go poprosić o to żeby powiedzmy
            > raz w miesiącu poświęcił cały dzień tylko dla Młodego? Żebyśmy ten czas spędzil
            > i w trójkę, taka namiastka rodziny dla Młodego, co w

            Nic głupszego nie słyszałam.
            Skoro tak Ci zależy na rodzinie z nim stworzonej to po kija było się rozchodzić?
            Sama sobie przeczysz.
            A może liczysz, ze Next stanie się Ex?
            • nangaparbat3 Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 16:42
              chyba.ze napisała:

              > ?
              > A może liczysz, ze Next stanie się Ex?

              Czemu nie...
              Historia zna takie przypadki.
              • anorektycznazdzira Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 16:54
                ... pani Next też pewnie zna i jest skłonna przegryźć tętnicę Exi napraszającej się jej chłopu (z którym jest w ciąży) pod pretekstem dziecka
                • nangaparbat3 Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 18:31
                  No i?
                  Chłop zadecyduje. Nie ma co zwalać na "tę trzecią".
                  • z_lasu Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 18:43
                    Żeby tak wszystkie chłopy takie zdecydowane były, to byśmy miały o połowę mniej problemów z nimi wink Najgorzej właśnie z tymi, co to nie potrafią się zdecydować. I wtedy obie panie czują się w obowiązku we własnym (i dziecka) interesie nieco panu pomóc. I zaczyna się jazda...
                  • anorektycznazdzira Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 21:39
                    Ale co "zwalać"? Ja raczej postuluję nieco szacunku dla jej uczuć. Zakładam przy tym, że autorce rzeczywiście chodziło o "namiastkę" itd a nie o odbicie z powrotem gościa.
          • z_lasu Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 17:35
            Namiastka rodziny absolutnie nie! To jest mieszanie dziecku w głowie; będzie się łudziło, że rodzice jeszcze kiedyś się zejdą.

            Natomiast całodzienna pomoc logistyczna w sprawach okołodzieciowych jak najbardziej tak (oczywiście nie 2x w tygodniu, ale np. raz w miesiącu). Typu: rano jeden lekarz, w południe drugi, potem odebrać komplet podręczników (to waży!), potem kupić upatrzony przez dziecko prezent (wspólnie kupowany, bo drogi) itd.
          • damajah Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 19:15
            pomysł udawania raz w miesiącu że tworzycie rodzinę jest zły. Dziecko będzie miało fałszywe nadzieje. To że nie masz problemu z nowym dzieckiem exa - bardzo dobrze. Oby Ci to nie przeszło i oby z drugiej strony była taka sama dobra wola a dzieciaki mają szansę na fajne relacje między sobą (to dorośli mogą te relacje zepsuć bądź zbudować)
          • 2loki82 Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 20:24
            Wiecie, moje dziecko nie pamięta jak mieszkaliśmy razem, wyprowadziłam się jak miał niecały rok więc nie zna mamy i taty jako pary... Od tego czasu praktycznie za każdym razem jak się widział z tatą to była i mama. I Młody naprawdę lubi tak spędzać czas, ale też lubi go spędzać z tatą i z Nową więc jeśli chodzi o dziecko to nie sądzę że dalsze spotykanie się w trójkę mu może wyrządzić krzywdę...
            I nie rozumiem stwierdzenia że ja i ex już nie jesteśmy rodziną... Przecież jesteśmy, jesteśmy rodziną Młodego, jego rodzicami. I na zawsze mnie z nim i jego ze mną będzie łączyć ta więź, że jesteśmy rodzicami jednego dziecka i czasami chcąc nie chcąc musimy być rodziną.
            Powiem Wam że mi bardzo pomogłyście, teraz już na pewno nie będę proponować wspólnych spacerów, jak tata zechce to może sam się odezwie, a jak nie to znaczy że to i tak nie miało sensu. Może rzeczywiście Młody będzie mieć dwie rodziny.... W sumie to lepiej dwie niż jedna rozbita... Cieszę się że tata w ogóle chce się z nim widywać i mam wielką nadzieję że tak pozostanie po narodzinach drugiego dziecka, bo jak nie, to mogę tu wszystkim obiecać że własnoręcznie urwę mu jaja....
            dziękuję za pomoc! xoxo
            • nangaparbat3 Re: Macocha i moje dzieko 30.07.12, 00:26
              > ...
              > I nie rozumiem stwierdzenia że ja i ex już nie jesteśmy rodziną... Przecież jes
              > teśmy, jesteśmy rodziną Młodego, jego rodzicami. I na zawsze mnie z nim i jego
              > ze mną będzie łączyć ta więź, że jesteśmy rodzicami jednego dziecka i czasami c
              > hcąc nie chcąc musimy być rodziną.

              smile

              Mnie też tak sie zdaje - kiedy są dzieci, w jakiś sposob zawsze już bedzie się rodziną.
              Potem robi się jeszcze ciekawiej - bo czy na przyklad brat i siostra mojej córki są moją rodziną? Jakis czas temu moja mama zalatwiala cos dla coreczki exa i next. Spytała: ale co ja mam powiedzieć? Że o kogo chodzi?
              O siostrę twojej wnuczki.
              Acha.
              Zdarza sie, że te dzieci są nam podrzucane w awaryjnych sytuacjach, wtedy czesto chodzimy z nimi do mojej mamy, ktora zna to i lubi je - i to jest bardzo ważne dla mojej corki.
              podobnie wazne jest dla niej, że czasem, w jej sprawie, spotykamy sie z exem. Kiedys powiedziala mi (niedawno, a ma 20 lat), ze bardzo lubi, kiedy o czyms z exem spokojnie rozmawiamy, na jakis obojetny temat, i zgadzamy sie (najcześciej jest to polityka wink
              Wydaje mi sie, ze na spedzanie z exem calego dnia we trojkę nie masz juz szans - ważne jednak, żeby czasem dziecku towarzyszyli oboje rodzice - u nas to były wszystkie uroczystosci przedszkolne, szkolne, religijne, zawsze też prosilam exa o nadprogramowe przyjscie kiedy mala byla chora i naprawde źle sie czula. wydaje mi sie, ze dla dziecka jest niezmiernie ważne wiedzieć, że w razie czego rodzice będą dzialać razem dla jego dobra.
        • red-truskawa Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 14:14

          > Podobnie jak autorka zastanawiam sie czy nie mam przypadkiem problemu.Od moment
          > u,kiedy przyszlo na swiat moje dziecko,starsza corka mojego faceta dziala mi na
          > nerwy.Krotko mowiac nie trawie jej z samego faktu istnienia.Wydaje mi sie,ze w
          > szystko przez ciagle porownywania dzieci przez ojca oraz dziadkow.Ze sa takie s
          > ame,ze podobne to siebie,tak samo sie usmiechaja itp,zapominaja w tym wszystkim
          > ,ze maja inne mamusie.Ciagle slysze,ze sa siostrami,a to jest moje pierwsze dzi
          > ecko i pomimio,ze zdaje sobie sprawe z tego,ze biologicznie owszem,to moj umysl
          > nie jest w stanie tego zaakceptowac.

          Masz problem, zachowujesz sie jak ostatnia łajza, zeby nie uzyc gorszego sformułowania. Nie trawisz pierwszego dziecka swojego faceta, bo ono jest ?!?! I nie trawisz go od momentu kiedy urodziłaś wasze dziecko ?!?! Nikt nie każe ci jej kochac miłoscia matczyną, ale trzeba było sie zastanowić jak zniesiesz "takie obciazenie" zanim zdecydowałas sie na zwiazek z kimś kto już miał rodzinę. Krzywdzisz tamto dziecko i nie zdziwi mnie, jezeli ono bedzie cie nie cierpieć za sam fakt istnienia i twojego dzieciora również.
          • fajny-zuzia Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 18:02

            > Masz problem, zachowujesz sie jak ostatnia łajza, zeby nie uzyc gorszego sformu
            > łowania. Nie trawisz pierwszego dziecka swojego faceta, bo ono jest ?!?! I nie
            > trawisz go od momentu kiedy urodziłaś wasze dziecko ?!?! Nikt nie każe ci jej k
            > ochac miłoscia matczyną, ale trzeba było sie zastanowić jak zniesiesz "takie ob
            > ciazenie" zanim zdecydowałas sie na zwiazek z kimś kto już miał rodzinę. Krzywd
            > zisz tamto dziecko i nie zdziwi mnie, jezeli ono bedzie cie nie cierpieć za sam
            > fakt istnienia i twojego dzieciora również.


            Ciekawa jestem czy Ty nadal bys tak myslala gdyby ktos ciagle porownywal Twojgo Marcela z dzieckiem Twojego meza.Dodam,ze na niekorzysc.Mam dosyc sluchania teksow w stylu "dlaczego nasze dziecko ciagle placze,moje corka na szczescie nigdy nie plakala,chyba cos z nia nie tak".Sytuacje typu pierwsza kapiel,pierwszy glosny smiech itp i odrazu slysze opowiesci jak to bylo w przypadku starszej corki.Chce myslec o swoim dziecku,inne mnie nie interesuja.
            Mowisz,ze moglam sie zastanowic.Zycie ma to do siebie,ze lubi zaskakiwac i przemyslenia nie maja sie nijak do praktyki.Wczesniej spedzalam z nia duzo czasu,chodzilysmy na basen,pieklysmy ciasta,ale to sie zmienilo i nie bylam w stanie tego przewidziec.
            • red-truskawa Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 20:00
              No własnie, dlatego zachowujesz sie jak łajza, bo było wczesniej, bo byłas dla niej inna, a teraz stara "zabawka" poszła w kąt.
              ...bo porównują...??? chcesz czy nie chcesz, ale te dzieci maja wspólnego ojca, wiec maja wspólne geny i nad tym trzeba było sie zastanowic zanim zwiazałas sie z osoba, która ma dziecko- czy dasz rade z tym życ, bo najwyzrazniej dosc kiepsko ci to wychodzi skoro nieumiejetnosc radzenia sobie z własnymi uczuciami przekaładasz na zachowanie w stosunku do dziecka.
              chcesz myslec tylko o własnym dziecku, nie inetresuje cie jego córka i drazni cie gdy ON lub jego rodzina porównuje wasze dziecko do starszej córki- BO ON MA DWOJE DZIECI !!!! nie tylko z tobą !!!! rany, egoizm do n potęgi, zachowujesz sie jak ostatnia ....
              Czy na prawde jestes tak ślepa emocjonalnie aby tego nie widziec jak sie zachowujesz ?
              czy ty jestes po prostu irracjonalnie głupio zazdrosna o przeszłosc i nie umiesz sobie z nia poradzic?
              Idz kobieto do psychologa albo na jakas terapie, moze uda sie komuś zmienić twoje nastawienie, bo skrzywdzisz nie tylko córke twojgo faceta ale skrzywdzisz tez swoje dziecko, ktoremu od poczatku wpoisz niechec do starszej siostry, totalnie bezzasadną. Zrób cos z tym, zanim twój facet dostrzerze jak bardzo nie lubisz jego dziecka, bo moze to mu otworzy oczy na twój charakter i kiedys twoje dziecko bedzie miało taki sam problem z nowa macocha jaki ty stwarzasz tamtej dziewczynce.
        • z_lasu Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 17:52
          > Od 4 msc mam swoje dziecko. (...) Wylaczylam sie calkowicie z obowiazkow zwiazanych
          > z zajmowaniem sie starszym dzieckiem.

          Jak moje dziecko miało 4 mies. to ja też się wyłączyłam z zajmowania się pasierbem, ale to wynikało z powodów organizacyjnych, a nie z mojej niechęci (nie było takowej). Zresztą nikt tego ode mnie nie wymagał i nikt (włącznie ze mną) takiej opcji nie rozpatrywał. Ja niańczyłam malucha, tata starszaka - to było raczej oczywiste.

          > Od momentu,kiedy przyszlo na swiat moje dziecko,starsza corka mojego faceta dziala mi
          > na nerwy.Krotko mowiac nie trawie jej z samego faktu istnienia.

          Ciekawe, a ja zauważyłam, że od kiedy sama mam dziecko to mam więcej cierpliwości i wyrozumiałości dla pasierba.

          > Ze sa takie same,ze podobne to siebie,tak samo sie usmiechaja itp,zapominaja w tym
          > wszystkim, ze maja inne mamusie.

          No właśnie - mają inne mamusie, a mimo to są do siebie takie podobne. Jakby miały wspólną to nie byłoby w tym nic dziwnego smile Mnie tylko denerwowało, że moje jedyne dziecko jest podobne do tatusia, który ma już przecież dwójkę podobnych do siebie dzieci. To to jedno mogłoby być już podobne do mnie, nie? Uważałam to za głęboką niesprawiedliwość smile Potem mi przeszło.

          > Ciagle slysze,ze sa siostrami,a to jest moje pierwsze dziecko i pomimio,ze zdaje sobie
          > sprawe z tego,ze biologicznie owszem,to moj umyslnie jest w stanie tego zaakceptowac.

          A planujesz jeszcze kolejne dzieci? Bo ja nie i bardzo się cieszyłam, że mimo to moje dziecko będzie mieć rodzeństwo. Zawsze mnie wzruszenie ściskało w dołku, gdy wszyscy zainteresowani (w tym eksia) podkreślali, że to rodzeństwo, a teraz mnie ściska gdy Starszak przedstawia mojego Małego na placu zabaw "To mój brat". Nie bardzo rozumiem, dlaczego masz problem z zaakceptowaniem tego. Starzy się mogą żreć, schodzić, rozchodzić, ale te dzieci są rodzeństwem i warto w ich relacje zainwestować.
        • damajah Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 19:12
          reagujesz tak samo beznadziejnie jak autorka wątku. Obie powinnyście się stuknąć w głowę, i schować głupią zazdrość do kieszeni.
    • nangaparbat3 Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 11:03
      Zazdrość.
      I zdecydowanie lepiej, ze się nim zajmuje, niz gdyby miala ignorować. Dzieci najgorzej znoszą ignorowanie.
      Nie wypytuj dziecka, jak było, co robiło, kiedy jest u taty. Jakies ogolne pytanie, oczywiscie, ale bez wgłebiania sie w szczegoły. Takie wypytywanie dla dziecka jest bardzo przykre, trudne, poza tym zaburza jego relacje i z ojcem, i z Tobą.
      Życie pisze najdziwniejsze scenariusze. Moj ex ma jeszcze dwoje malych dzieci, i zdarzało się, że to ja sie nimi zajmowalam. Teraz ma trzecią żonę, i to ona czesto zajmuje się dziećmi kiedy sa u ojca, to normalne. Jest dziecko, trzeba sie nim opiekować, i robi to ta osoba, ktora jest w poblizu. Najprostsze podejscie.
      Twoja zazdrość jest oczywiście też najzupelniej naturalna, dziwilabym sie, gdybys jej nie czuła. Ale spróbuj odsunać ją na bok, nie wtracaj się, niech się życie toczy.
    • hermenegilda_zenia Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 11:29
      Z drugiej strony to zabawne, że ematce nigdy się nie dogodzi. Nowa żona exa jest niedobra dla dziecka to zostanie nazwana bezduszną s...ka. Jak nowa żona exa podchodzi do dziecka normalnie, z życzliwością to też jest niedobrze, no po prostu chamstwo niesamowite, bo chce szanowną mamusię zastąpić. Zejdź na ziemię kobieto i ciesz się, że mała ma dwa domy, w których jest mile widziana i kochana, zamiast rozdrapywać szaty o takie bzdury.
      • konwalka Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 11:38
        Sytuacja zmienila sie o 180stopni.Teraz juz nie mam ochoty spedzac czasu z dzieckiem mojego faceta


        "jak rzecz", Kasia kowalska
    • anorektycznazdzira Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 11:37
      Kochana, dla mnie sprawa jest prosta:
      1. wszystko z Tobą jest w 200% OK i masz całkowicie normalne odruchy niechęci co do niej. Przejdą Ci w przyszłości albo nie przejdą, nieważne, masz prawo jej nie lubić do końca życia, skoro, rozumiem, i tak zachowujesz się cywilizowanie i nie urządzasz na tym tle żadnych afer.
      2. tak, to ojciec powinin się zajmować własnym dzieckiem kiedy je zabiera, ale moze to ona chce pokazać swojemu facetowi, że jej zależy na sprawach dla niego ważnych, w tym przypadku na dziecku.
      3. NIE MA OPCJI, ŻE ONA ZASTĄPI MAMĘ NAWET W NAJMNIEJSZYM %. Nie ta galaktyka, co Ty w ogóle mówisz. To zawsze będzie ktoś w rodzaju cioci, skoro będą się widywać, to byłoby dla dziecka dobrze, gdyby to była dobra ciocia i przez dziecko lubiana.
      • czerwonaoranzada Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 14:57
        Pomysł spedzania czasu w trojke jest najglupszy jaki mogłas wymyslec.No bo niby czemu mialo to słuzyc?.. Zachwiac jakis po ukladanych znowu swiat dziecka?.No i ex zapewne tez to nie pasuje.W koncu z jakiegos powodu odszedł wiec zwroc mu uwage zeby wiecej czasu poswiecał dziecku jak u niego jest.Moze jakies wspolne zabawy, gry, zajecia w terenie. Pewnie ze niech włacza do tego nowa zone ale nie Ciebie.

    • madzioreck Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 15:04
      Hm... ja tam się nie znam, ale wolałabyś, żeby neksia nienawidziła Twojego dziecka albo ignorowała je? Przynajmniej wiesz, że są przynajmniej dwie osoby poza Tobą, które się zajmą, pobawią i nakarmią. Przecież Twoje dziecko mam mamę, i żadna nowa żona ojca nie zastąpi mu Ciebie, będzie co najwyżej fajną ciocią.
      Tak na poziomie emocjonalnym to rozumiem Twoja reakcję, to chyba zdrowy odruch, ale naprawdę wyluzujsmile
    • z_lasu Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 17:24
      > Czy mam rację sądząc że powinna zachować jednak jakiś dystans i to ojciec powinien się
      > Młodym zajmować jeśli go bierze do swojej rodziny?

      Jestem macochą i też tak uważałam. Miałam mnóstwo życzliwości dla dziecka, akceptowałam bez problemu fakt jego istnienia i pobytu w moim domu, ale nie "niańczyłam". Uważałam, że dziecko ma tatę na miejscu i mamę w domu, więc ja nie powinnam za dużo się wtrącać. Teraz, po ok. 7 latach uważam, że był to ogromny błąd. Nie mam tak naprawdę własnej relacji z pasierbem, jesteśmy dla siebie nadal obcy i rzutuje na relacje pomiędzy rodzinami i pomiędzy dziećmi.
      • pink_shortbread Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 20:05
        nie rozumiem komentarzy w stylu : ''on ma nową rodzinę''.
        Ma rodzine w postaci twojego dziecka, a nie nowej zony bo to nie jest rodzina - więzy krwi ich nie łączą. A to, że rodzina nie zawsze jest priorytetem dla faceta to zupełnie inna rzecz,
        • wuika Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 20:43
          Czyli - kiedy jeszcze byli małżeństwem, a jeszcze nie mieli dziecka - nie tworzyli rodziny? Rodzina to nie tylko więzy krwi traktowane dosłownie. Żona to też rodzina. Jeśli więc pan ożenił się ponownie to tak, ma nową rodzinę.
          • pink_shortbread Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 21:16
            Dziwny podział..nowa stara..

            Są dwojgiem niespokrewnionych ludzi, którzy nie mają nawet dziecka. Ma nową partnerkę, ale czy nową rodzinę....?

            Jeżeli już obstajemy przy takim pojmowaniu rodziny, to obecnie ma juz dwie i zadna nie powinna ucierpieć kosztem drugiej. Ciekawe tylko, czy temu panu starczy czasu, emocji i kasy żeby obie równo traktować. To taki gorzki offtopic.
    • 18_lipcowa1 Re: Macocha i moje dzieko 29.07.12, 20:41
      rozumiem że wolałabys by traktowała go jak powietrze, olewała, udawała ze nie słyszy, widzi, jakby jej przeszkadzał itp?
      • czar_bajry Re: Macocha i moje dzieko 30.07.12, 00:31
        Mamy nie da się zastąpić, wyluzuj i wyrzuć zazdrość do sedesu.
        Młody zawsze będzie Cię kochał bezgraniczniesmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka