Dodaj do ulubionych

Zabiłam psa ...

04.08.12, 15:13
No niestety, nie cieszę się z tego powodu.Nienawidzę takich sytuacji bo serce mi wali jak młotem i zwyczajnie jest to sytuacja na drodze bardzo stresująca.
Jechałam przez jakąś leśną głuszę, miedzy wiochami, wybiegł, ja jechałam szybko ale nadal przepisowo.
Przyznam, że nawet nie hamowałam bo za mną, przede mną oraz z pasa naprzeciw jechały samochody i chcąc ratować życie pieska mogłam narazić innych, siebie, tych za mną, tych naprzeciwko gdybym nie daj boże straciła panowanie,albo auto by wpadło w rotację albo coś jeszcze. Mogłabym zabić siebie, swoje dzieci, albo kogoś innego.
Auto duże, cięzkie, rozpędzone. Często takie hamowanie miłośników zwierząt kończy sie tragicznie dla ludzi.
Przyznam szczerze że trochę się ciesze,ze nie mam tego durnego nawyku hamowania i skręcania kierownicą bo tak jak mówię - zabiłabym kogoś, a tak no to TYLKO- sorry ale tylko pies.
Zawsze o tym pamiętam, czy to gołąb, pies czy kot- jak jadę rozpędzona ( nie mówię o 30na h , czy tam gdzies w miescie ) by nie hamować,a jak sarna czy coś dużego to nawet należy przyspieszyć.
Szkoda zwierzaka ale cóż-ludzie ważniejsi.
Obserwuj wątek
    • platki_sniadaniowe Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 15:19
      stało się...
      ale w takiej sytuacji jak opisałaś tez bym nie hamowała
      co nie zmienia faktu że zwierzaka szkoda

      jesteś pewna że, go zabiłaś?
      nie ma nic gorszego niż zwierzak konajacy na drodze sad
      • 18_lipcowa1 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 15:22
        jestem pewna, zobacz sobie jak wygląda mitshubishi grandis i dodaj do tego jakies 90-100 km na godzine
        • ina_nova Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 15:26
          Mimo wszystko uważam, że w miarę możliwości, warto zatrzymać się w bezpiecznym miejscu i sprawdzić czy zwierzę na pewno nie żyje.
          • 18_lipcowa1 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 15:28
            ina_nova napisała:

            > Mimo wszystko uważam, że w miarę możliwości, warto zatrzymać się w bezpiecznym
            > miejscu i sprawdzić czy zwierzę na pewno nie żyje.


            Myslę że na pewno nie żyło.
            • sanrio Zabiłam psa ...i pojechałam dalej 04.08.12, 20:18
              znaczy, że nie zatrzymałaś się aby to sprawdzić czy też ew.usunąć zwłoki z jezdni, tylko pojechałaś dalej?
              • przeciwcialo Re: Zabiłam psa ...i pojechałam dalej 04.08.12, 20:25
                Najwyzej ktos nastepny na flakach wpadnie w poslizg uncertain
                • sanrio Re: Zabiłam psa ...i pojechałam dalej 04.08.12, 21:04
                  zawsze kiedy mijam truchło zwierzęce na szosie zastanawiam się, czy naprawdę nie można ze zwykłego szacunku usunąć martwego ciała na pobocze. Ja bym tak zrobiła, albo wezwała SM.
                  • papalaya Re: Zabiłam psa ...i pojechałam dalej 04.08.12, 21:18
                    SM na drodze gminnej/powiatowej 20 km od najbliższego zadoopia big_grin

                    w jakim świecie ty żyjesz?
              • 18_lipcowa1 Re: Zabiłam psa ...i pojechałam dalej 04.08.12, 21:24
                usunąć zwłoki z jezd
                > ni?????????????????????????

                zart?
                • braktalentu Re: Zabiłam psa ...i pojechałam dalej 10.08.12, 10:17
                  Mnie taki żart nie śmieszy.

                  Po wypadku zatrzymałabym się z kilku powodów:
                  - zabicie psa nie jest dla mnie codziennością i nie sądzę, żebym mogła spokojnie jechać dalej
                  - uderzenie psa na jezdni oznacza, że na jezdni zostaje konające zwierzę lub jego zwłoki.
                  To ja spowodowałam, że zwierzę kona i czuję się w obowiązku mu pomóc
                  Zwłoki stanowią zagrożenie dla innych kierowców i czuję się w obowiązku usunąć zagrożenie, którego jestem sprawcą.

                  Ty nie?
          • jola-kotka Re: Zabiłam psa ... 05.08.12, 01:18
            ina_nova napisała:

            > Mimo wszystko uważam, że w miarę możliwości, warto zatrzymać się w bezpiecznym
            > miejscu i sprawdzić czy zwierzę na pewno nie żyje.

            Ale po co przeciesz to tylko pies,lipcowa tylko innych potrafi wyzwac od patologii dla siebie zawsze znajdzie usprawiedliwienie miala nie taki samochod,dzieci w nim itp.
            A ta droga to autostrada w niemczech i absolutnie nigdzie nie mozna bylo sie zatrzymac,teraz wyczysci sumienie na forum i bedzie ok.
        • magiczna_marta Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 16:06
          Jesteś pewna że jechałaś przepisowo...ciekawe
          • platki_sniadaniowe Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 16:10
            jezeli nie był to teren zabudowany mogła jechać 90km/h
          • 18_lipcowa1 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 16:11
            magiczna_marta napisała:

            > Jesteś pewna że jechałaś przepisowo...ciekawe


            Jestem pewna.
            Wyguglaj sobie jaka jest przepisowa prędkość na obszarze niezabudowanym.

            Po jednej fotce za którą sporo zaplaciłam ZAWSZE jeżdzę przepisowo.
        • przeciwcialo Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 16:57
          Albo nie jechałas prawidłowo albo przygazowałaś przed tym psem. 100 /h to nie jest standardowa predkośc nawet w leśnej głuszy.
          • 18_lipcowa1 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 17:07
            przeciwcialo napisała:

            > Albo nie jechałas prawidłowo albo przygazowałaś przed tym psem. 100 /h to nie j
            > est standardowa predkośc nawet w leśnej głuszy.


            Prawidłowa.
            • przeciwcialo Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 17:11
              No to niezłe wielopasmowe drogi w tej głuszy są. Tylko zazdrościc.
              • 18_lipcowa1 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 17:11
                przeciwcialo napisała:

                > No to niezłe wielopasmowe drogi w tej głuszy są. Tylko zazdrościc.

                Normalna, w Polsce.
                • papalaya Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 21:19
                  100 km/h to nic dziwnego na długiej prostej w lesie
                  • ste3fa Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 21:56
                    dziwne to rzeczywiście nie jest, ale niezgodne z przepisami już tak. Chyba że droga dwujezdniowa. A swoją drogą znaki A-18a i A-18b raczej pełnią inną rolę niż ozdobnik poboczasmile
                    • papalaya Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 22:00
                      oczywiście każdy kierowca wie z pamięci jaki to znak ab-345xyz big_grin
                      • przeciwcialo Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 22:07
                        Nie bez powodu pismo obrazkowe stosują.
                        dzrogi przez las bardzo często moaja ograniczenia predkości nałozone i co chwile sa znaki że trzeba uważac na zwierzeta. fakt, psów na znakach nie ma wink
                        Lipcowa zapitalała stówa i pewnie ze kilkadziesiąt km przekroczenia.
                        • papalaya Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 22:16
                          a dlaczego kilkadziesiąt km przekroczenia? skąd wiesz?
                        • 18_lipcowa1 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 22:20

                          > Lipcowa zapitalała stówa i pewnie ze kilkadziesiąt km przekroczenia.



                          nie przekroczyłam
                        • kitka05 Re: Zabiłam psa ... 05.08.12, 00:01
                          przeciwcialo napisała:

                          > Nie bez powodu pismo obrazkowe stosują.
                          > dzrogi przez las bardzo często moaja ograniczenia predkości nałozone i co chwil
                          > e sa znaki że trzeba uważac na zwierzeta. fakt, psów na znakach nie ma wink
                          > Lipcowa zapitalała stówa i pewnie ze kilkadziesiąt km przekroczenia.

                          Jak się prawko kupuje a nie zdaje, to potem są takie skutki.
                          • jola-kotka Re: Zabiłam psa ... 05.08.12, 01:33
                            Jak by w tej sytuacji zamiast psa byl czlowiek tez bys nie miala sie jak zatrzymac zeby sprawdzic czy zyje?
                            Z kad sie tacy ludzie biora to ja nie wiem,kazda bzdure bedziesz tu wciskac zeby sie usprawiedliwic,a tekst to tylko pies swiadczy o patologii niestety.
        • kitka05 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 21:49
          18_lipcowa1 napisała:

          > jestem pewna, zobacz sobie jak wygląda mitshubishi grandis i dodaj do tego jaki
          > es 90-100 km na godzine

          Dziewczyno, nawet nazwy swojego samochodu nie umiesz bezbłędnie napisać?
          • 18_lipcowa1 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 22:22

            >
            > Dziewczyno, nawet nazwy swojego samochodu nie umiesz bezbłędnie napisać?


            a co to ma do rzeczy?
            czepiasz sie by czepiac?
            oj widze ze odrobilas lekcje i wyguglowalas moje auto
            • kitka05 Re: Zabiłam psa ... 05.08.12, 00:00
              18_lipcowa1 napisała:

              > a co to ma do rzeczy?
              to ma do rzeczy, że jak piszesz nazwę niby swojego auta, to chociaż nazwy się naucz pisać, bo śmieszne to jest
              > oj widze ze odrobilas lekcje i wyguglowalas moje auto?
              Dziecinko, a Ty już przedszkole chociaż skończyłaś, czy do żłobka wciąż pomykasz, że nie wiesz że wakacje są i lekcji się nie odrabia. Nie trzeba guglać żeby wiedzieć jak się pisze.
              Może następnym razem omiń psa, bo chyba jego krew i flaki literkę w nazwie samochodu Ci dorobiły.
              • memphis90 Re: Zabiłam psa ... 05.08.12, 23:44
                Ale masz problem.... Ja to nawet mitsubiszi bez błędu nie napisze, a co dopiero nazwy jakichś tam modeli...
        • totorotot Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 22:15
          100 km/h w leśnej głuszy to ma być przepisowo?

          Jak Ci sarna przebiega to należy jeszcze przyspieszyć?

          I Ty wozisz swoje dziecko?
          • 18_lipcowa1 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 22:21
            totorotot napisała:

            > 100 km/h w leśnej głuszy to ma być przepisowo?


            Jasne, teren niezabudowana, w kazdą stronę dwa pasy.
            Mozna.

            >
            > Jak Ci sarna przebiega to należy jeszcze przyspieszyć?


            Oczywiscie że nalezy.


            > I Ty wozisz swoje dziecko?
            >
            Wożę.
            • magiczna_marta Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 23:33
              Tia, a świstak siedzi i zawija w sreberka...
              Zdecyduj się czy "leśna głusza" czy teren niezabudowany i trasa szybkiego ruchu.
              • totorotot Re: Zabiłam psa ... 05.08.12, 00:09
                magiczna_marta napisała:

                > Tia, a świstak siedzi i zawija w sreberka...
                > Zdecyduj się czy "leśna głusza" czy teren niezabudowany i trasa szybkiego ruchu

                Z pierwszego postu człowiek może wyciągnąć wnioski, że pruła setką pośród jagód, jednak później doprecyzowała, że chodziło o kilkupasmową drogę szybkiego ruchu, która biegnie przez las (wyjaśniam: wzdłuż drogi rosną drzewa).

                Z kolei pewność,że zwierzę nie żyje ja bym miała bez wysiadania z samochodu JEDYNIE, gdyby po uderzeniu po drodze potoczyłaby się osobno głowa zwierzęcia albo ujrzałabym, że jest niemal oderwana. W przeciwnym wypadku nie można mieć pewności.
            • totorotot Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 23:52
              Na logikę, kierując się prawami fizyki, to jak sądzisz, większych zniszczeń Twojego samochodu dokona uderzenie o większej prędkości czy o mniejszej? Kubek bardziej się rozbije spadając z 20cm czy 60cm?-tu mała podpowiedź.
              A co o tym mówią eksperci: Eksperci radzą, by tuż przed nieuniknionym zderzeniem zwolnić pedał hamulca, co pozwoli lekko unieść obniżony hamowaniem przód samochodu i dzięki temu zmienić kąt uderzenia. Opisany manewr zminimalizuje ryzyko, że zwierzę wpadnie za szybę samochodu, stwarzając wówczas bezpośrednie zagrożenie dla kierowcy oraz pasażera siedzącego obok.

              Przy zderzeniu z prędkością 50 km/h energia uderzenia odpowiada 25-krotności wagi zwierzęcia. 20-kilogramowa sarna w chwili kolizji naciska na blachę z siłą pół tony, ważący
              120 kg dzik - z siłą trzech ton!

              Szczególnie należy uważać w okolicach zalesionych lub gdzie pobocza drogi porośnięte są wysoką trawą należy jeździć ostrożnie. Zbyt duża prędkość nawet w zderzeniu z małym zwierzęciem może być tragiczna w skutkach. Przy prędkości samochodu 100 km/h zając uderzy weń z siłą przedmiotu o wadze 125 kg, a dwudziestokilowa sarna z siłą przedmiotu o wadze prawie pół tony.

              rak ostrzegawczego znaku nie daje jednak oczywiście gwarancji, że nagle przed maskę samochodu nie wskoczy jeleń.!!!
              Uwaga – gdy przed samochodem w pewnej odległości jezdnię przebiegnie sarna, należy zwolnić i jechać bardzo powoli – często po kolei, pojedynczo przebiegają następne zwierzęta ze stada.
              Informacje, które pomogą uniknąć zderzenia ze zwierzęciem:
              - Dzikie zwierzęta najbardziej aktywne są o zmierzchu i o świcie, kiedy spędzają czas na żerowaniu - to właśnie wtedy trzeba podróżować ze wzmożoną uwagą.
              - Zwracaj baczną uwagę na pobocza - mogą znajdować się tam zwierzęta gotowe, by przejść przez drogę.
              - Zwierzę oślepione przez światła reflektorów rzadko ucieka, zaś w większości przypadków zatrzymuje się i staje w bezruchu. Jest to zjawisko tzw. "zamrożenia". Często tkwi w nim tak długo, dopóki nie pojawi się inny bodziec.
              - Widzisz zwierzę na drodze - użyj klaksonu. Jeśli zobaczysz przebiegające przez drogę zwierzę, np. sarnę, jelenia czy wilka bądź czujny i jedź ostrożnie te zwierzęta żyją w stadach- za nim mogą podążać kolejne.
              - Zwracaj uwagę na znaki, dostosuj prędkość do panujących warunków. Przyczyną zdarzeń drogowych z udziałem dzikich zwierząt jest przeważnie nadmierna prędkość, która ogranicza możliwości manewru w przypadku pojawienia się zwierzęcia na drodze oraz zwiększa dystans potrzebny do zatrzymania rozpędzonego auta.

              Jeżeli do dojdzie do wypadku z udziałem dzikiej zwierzyny, zjedź na pobocze, włącz światła awaryjne i zabezpiecz miejsce wypadku trójkątem ostrzegawczym, pod żadnym pozorem nie należy jej dotykać ani przewozić, gdyż niesie to ryzyko zakażenia m.in. wścieklizną, ranne zwierzę może być niebezpieczne. W takiej sytuacji należy zabezpieczyć miejsce wypadku i zawiadomić o nim policję.

              Zadzwoń pod numer alarmowy 112 lub bezpośrednio pod numer 997.
              Policja przyjmie informację o zdarzeniu, poinformuje odpowiednie służby lub lekarza weterynarii oraz wyśle funkcjonariuszy na miejsce zdarzenia.

              Jeżeli wjeżdżamy w teren lasu, łąk czy pól, to trzeba zwolnić, skupić się i patrzeć uważnie na drogę oraz przedwe wszystkim obserwować pobocze. Jeeli droga biegnie przez las, jest teren niezabudowany, można jechać 90 km/h lub jest to nawet droga ekspresowa gdzie mona jechać 110/km-h, a zazwyczaj jeździ się szybciej, to wystarczy zwolnić i wszystko będzie ok. to, że na drodze ekspresowaej można jechać 110 km/h wcale nie oznacza, że MUSIMY jechać z taką czy nawet większą prędkością. Jak wjedziemy w las, pole, łąki czy miniemu znak " Uwaga zwierzęta leśne " i zwolnimy do 70 km/h to nic się nie stanie. I jest bardzo realna szansa na to, że jak nam jakieś zwierzę wleci na drogę, to je w porę zauważymy ( bo jedziemy wolniej i obserwujemy pobocze ) i wyhamujemy. A jeżeli jedziemy przez las, który rośnie przy samej drodze i jest na dodatek ciemno, to tym bardziej trzeba zwolnić. Nikt nam nie każe gnać 120 km/h przed siebie.

              To, że ktoś dobił do zwierzęcia, które wbiegło na drogę jest tylko i wyłącznie wynikiem braku skupienia na drodze, a w szczególności obserwowania pobocza i prędkość.

              Nawet piesek zwykłej wielkości zmienić może tor Twojej jazdy, a im prędzej jedziesz, tym skutki są bardziej nieprzewidywalne, a samochód trudniejszy do opanowania. Poza tym sarny są głupie, sakramencko tępe. Na widok samochodu stoją się wylampiają. Za nimi czasem lezą inne i też przystają na drodze, żeby popatrzeć kierowcy przeciągle w oczy. Kiedyś małe sarniątko tak mi stanęło na drodze i stało, a jak zatrąbiłam, to przysiadło z wrażenia i nie chciało zleźć z drogi. I tak sobie siedziałam ja-w aucie, sarenka na drodze, a wyłazić mi się i przeganiać nie chciało.
              • aneta-skarpeta Re: Zabiłam psa ... 09.08.12, 23:05
                w rodzinie u mojego męża, pewien facet miał spotkanie 3ciego stopnia z jeleniem
                jechał jakies 60-80 km/h

                samochód był do kasacji, a chłop mocno poobijany. chlop nawet nie mial szansy zareagować

                strasznie tzreba uważać na duże zwierzęta
        • jola-kotka Re: Zabiłam psa ... 05.08.12, 01:41
          18_lipcowa1 napisała:

          > jestem pewna, zobacz sobie jak wygląda mitshubishi grandis i dodaj do tego jaki
          > es 90-100 km na godzine

          pewna to ty mozesz byc swojego bezdusznego podejscia do tej sytuacji,tylko tego o glupocie nie wspomne,jesli ten pies zyl jeszcze skazalas go na powolna smierc w meczarniach bo ci sie nie chcialo ewentualnie mu pomoc no ale zaplacic by trzeba bylo a pies nie jest przeciesz wart twojej kasy to w koncu TYLKO PIES.
          >
          • jak.z.nut Re: Zabiłam psa ... 06.08.12, 15:08
            Przecież - warto sprawdzić pisownie, zwłaszcza podkreśleniawink
    • moofka Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 15:22
      wspolczuje
      rok temu na moich oczach zginal maly kotek, zaplatal sie na jezdnie
      facet jechal przede mna, straszne wrazenie, jednak
      ja mam tendencje do hamowania i unikow kiedy cos sie dzieje
      ale walcze z tym bardzo i cwicze zimna krew
      na pewno dobrze ocenilas sytuacje,
      to jeszcze jeden powod dla ktoreg psy nie powinny samopas ganiac
      nie tylko kwestie kupowe i gryzieniowe
      ale i bezpieczensto na drogach i zwierzat i ludzi
      • 18_lipcowa1 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 15:25
        moofka napisała:

        > wspolczuje
        > rok temu na moich oczach zginal maly kotek, zaplatal sie na jezdnie



        na tej samej drodze pare mies temu widziałam dogorywającą sarnę
        mie wysiadłam ,balam sie zwyczajnie takiego widoku, zadzwonilabym po pomoc, ale widziałam że już jedzie
    • mruwa9 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 15:25
      w mojej wsi, pare lat temu, 19-latka zlamala sobie kregoslup, bo wyleciala z drogi, chcac ominac wiewiorke na jezdni. Dziewczyna reszte zycia spedzi na wozku z powodu glupiej wiewiorki.
      • 18_lipcowa1 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 15:28
        mruwa9 napisała:

        > w mojej wsi, pare lat temu, 19-latka zlamala sobie kregoslup, bo wyleciala z dr
        > ogi, chcac ominac wiewiorke na jezdni. Dziewczyna reszte zycia spedzi na wozku
        > z powodu glupiej wiewiorki.


        No niestety unikam jazdy z takimi ludzmi, jest nią moja matka.
        Ona hamuje i skręca jak muche zobaczy, jest bardzo złym kierowcą. Na szczescie moze porusza sie na trasie dom- praca,kiedys chciala gdzies mnie wiezc albo odmówilam.

        Sporo wypadków tak sie zaczyna,jedzie człowiek, siedzi kot, człowiek zjeżdza w drzewo, zwierzę czmychnie w las a przyczyny wypadku'' utrata panowania ''
    • na_pustyni Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 16:04
      szkoda, że nie sprawdziłaś, czy na pewno nie żyje
      mój kolega ma kota, którego ktoś taki jak Ty zostawił na ulicy
      • 18_lipcowa1 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 16:12
        na_pustyni napisała:

        > szkoda, że nie sprawdziłaś, czy na pewno nie żyje
        > mój kolega ma kota, którego ktoś taki jak Ty zostawił na ulicy


        Czlowiek by nie żył przy takiej prędkości i takim aucie.
        • mamako2216 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 17:01
          No cóż,ale gdybyś sie jednak zatrzymała i sprawdziła to miałabyś 100%pewności i przy okazji
          CZYSTE SUMIENIE.
          • 18_lipcowa1 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 17:07
            mamako2216 napisał(a):

            > No cóż,ale gdybyś sie jednak zatrzymała i sprawdziła to miałabyś 100%pewności
            > i przy okazji
            > CZYSTE SUMIENIE.


            ale ja mam czyste sumienie.
    • paartycja Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 16:17
      przykra sprawa ale też w takiej sytuacji myślałabym przede wszystkim o bezpieczeństwie ludzi
      • bezpocztyonline Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 23:37
        paartycja napisała:

        > przykra sprawa ale też w takiej sytuacji myślałabym przede wszystkim o bezpiecz
        > eństwie ludzi

        W takiej sytuacji w ogóle się nie myśli, bo nie ma na to czasu. Działa się odruchowo. I sama nie wiesz, jaki byłby twój odruch.

        Lipcowa już wie, a teraz - po fakcie - dorabia do tego teorię.

        90-100 km/h, pies parę(naście) metrów przed maską, a ty byś przeprowadzała analizy etyczne. Już to widzę.
    • kosheen4 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 16:33
      no jest trauma, ale jak od razu strzelony to przynajmniej tyle - lajf drogowy
      my woziliśmy się z wróbelkiem wgniecionym w okolicę zderzaka, nie miał kto go wyjąć przez parę dni suspicious
    • mama303 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 16:44
      18_lipcowa1 napisała:

      > Zawsze o tym pamiętam, czy to gołąb, pies czy kot- jak jadę rozpędzona ( nie mó
      > wię o 30na h , czy tam gdzies w miescie ) by nie hamować,a jak sarna czy coś du
      > żego to nawet należy przyspieszyć.

      Mam nadzieje że jak to człowiek Ci wyjdzie to chociaż spróbujesz zwolnić aby zmniejszyc siłe uderzenia tongue_out
      • 18_lipcowa1 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 17:08
        mama303 napisała:

        > 18_lipcowa1 napisała:
        >
        > > Zawsze o tym pamiętam, czy to gołąb, pies czy kot- jak jadę rozpędzona (
        > nie mó
        > > wię o 30na h , czy tam gdzies w miescie ) by nie hamować,a jak sarna czy
        > coś du
        > > żego to nawet należy przyspieszyć.
        >
        > Mam nadzieje że jak to człowiek Ci wyjdzie to chociaż spróbujesz zwolnić aby zm
        > niejszyc siłe uderzenia tongue_out


        GOŁĄB,KOT CZY PiES
        umiesz czytac?
        • mama303 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 19:38
          18_lipcowa1 napisała:

          >
          > GOŁĄB,KOT CZY PiES
          > umiesz czytac?
          >
          Odruch to odruch.
          • 18_lipcowa1 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 21:26
            mama303 napisała:

            > 18_lipcowa1 napisała:
            >
            > >
            > > GOŁĄB,KOT CZY PiES
            > > umiesz czytac?
            > >
            > Odruch to odruch.



            Mylisz sie.
            • mama303 Re: Zabiłam psa ... 05.08.12, 08:53
              18_lipcowa1 napisała:

              > Mylisz sie.

              Niestety nie.
    • przeciwcialo Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 16:45
      Zatrzymałaś się chociaz żeby sprawdzic czy faktycznie nie żyje?
      • 18_lipcowa1 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 17:09
        przeciwcialo napisała:

        > Zatrzymałaś się chociaz żeby sprawdzic czy faktycznie nie żyje?


        Na pewno nie żył.
    • thorgalla Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 16:55
      Na Twoim miejscu bym się nie chwaliła tym.
      któregoś dnia zostanie to wypomniane i zostaniesz nazwana morderczynią zwierzątek.
      A od zwierzątek to już tylko malutki kroczek do dzieciątek.
      • 18_lipcowa1 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 17:09
        thorgalla napisała:

        > Na Twoim miejscu bym się nie chwaliła tym.
        > któregoś dnia zostanie to wypomniane i zostaniesz nazwana morderczynią zwierząt
        > ek.
        > A od zwierzątek to już tylko malutki kroczek do dzieciątek.



        Ja sie nie chwalę tylko zwyczajnie opisuję sytuację.
        • fajnyrobal Re: Zabiłam psa ... 05.08.12, 10:56
          a po kiego ch...?
    • atowlasnieja Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 16:57
      Widzę, że masz odwagę cywilną by się przyznać, że cenisz sobie bardziej ludzkie życie niż psie. Jednak brakło ci odwagi by sprawdzić czy czasem dobić nie trzeba.

      Twoje autko mogło by wygrać z sarną ale nie jestem pewna czy dało by radę łosiowi
      • dolores12 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 17:08
        Odkąd moja kuzynka dachowała i skasowała samochód chcąc ocalić wiewiórkę, staram się myśleć przede wszystkim o bezpieczeństwie własnym i innych ludzi. Ale nie wiem na 100%, czy nie skręciłabym przed psem czy sarną.
        • 18_lipcowa1 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 17:12
          Ale nie
          > wiem na 100%, czy nie skręciłabym przed psem czy sarną.


          Na jedną setną sekundy chyba też mi noga hamulec poszła ale na szczescie opanowalam sie.
        • elske Re: Zabiłam psa ... 05.08.12, 12:22
          dolores12 napisała:

          > Odkąd moja kuzynka dachowała i skasowała samochód chcąc ocalić wiewiórkę, stara
          > m się myśleć przede wszystkim o bezpieczeństwie własnym i innych ludzi. Ale nie
          > wiem na 100%, czy nie skręciłabym przed psem czy sarną.

          Kilkanaście lat temu znajomi wracali do domu wieczorem. Krótki odcinek jedzie się przez las. Sarenka im wyszła z lasu, a znajomi wylądowali w rowie na dachu. Znajomy pózniej powiedział, że to był pierwszy i ostatni raz jak próbował uratować zwierzaka przed kolizją.
      • 18_lipcowa1 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 17:11

        > Widzę, że masz odwagę cywilną by się przyznać, że cenisz sobie bardziej ludzkie
        > życie niż psie. Jednak brakło ci odwagi by sprawdzić czy czasem dobić nie trze
        > ba.

        No przeciez bym go golym rękami nie dobiła i tak.



        > Twoje autko mogło by wygrać z sarną ale nie jestem pewna czy dało by radę łosio
        > wi

        Na szczęscie w nieszczęsciu psy wybiegają częsciej niż łosie.
    • gazeta_mi_placi Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 17:16
      Przykra sprawa, cóż czasem tak bywa.
      W ramach zadośćuczynienia w podobnej sytuacji (tylko inne zwierzę) znana mi osoba wpłaciła pewną sumę na miejscowe schronisko dla zwierząt.
    • ewcia1980 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 17:47
      ten watek to jakaś forma 'terapii" ??
      czy szukasz rozgrzeszenia?

      ja też kiedyś byłam pewna, że zabiłam psa
      prędkość nie była powalająca ale pies był malutki
      ja w przeciwieństwie do ciebie zatrzymałam się
      okazało się, że pies żył.
      byłam wtedy na wakacjach i pół dnia straciłam na szukani lecznicy dla zwierząt i właścicieli psa .

      no łatwiej i taniej było pojechać dalej i zapewniać siebie, że na pewno pies zdechł.

      gratuluje .... i fajnie, że się tym chwalisz na forum sad
    • kajos5 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 18:04
      18_lipcowa1 napisała:

      > Myslę że na pewno nie żyło.

      Ostatnio miałam przypadek "spotkania" psa z tirem. Pies wyglądał okropnie - poraniony, zakrwawiony i w cięzkim szoku. Po badaniach okazało się ze poza obrażeniami zewnętrznymi pies ma tylko złamaną łapę.

      ale Ty lipcowa masz głęboko w d.... że być może żywe stworzenie z twoje winy konało godzinami w cięzkim bólu. Jesteś tak wspaniale uświadomiona w kwestii zachowania swojego bezpieczeństwa i hamowania ale nic poza własnym tyłkiem cię nie interesuje.
      • panidemonka Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 18:17
        ka
        >
        Nie wiem czy Lipcowa ma to głęboko w d... czy nie. W pierwszym poscie napisała, że nie cieszy się z tego powodu. Być może idealizując rzeczywistość uznałam, że jest jej przykro.
        Ja bym się zatrzymała i sprawdziła.
        Ale to nie jest jej wina, na pewnie nie do końca o ile to nie był bezdomny pies. To wina właścicieli/opiekunów psa!
        Piszę to jako "psiara", która psy kocha bardzo, a własnego oczywiście najbardziej.
        Miałabym ogromny żal przede wszystkim do siebie, że nie zapewniłam psu bezpieczeństwa. I że naraziłam użytkowników drogi na niebezpieczeństwo.
        >
        > ale Ty lipcowa masz głęboko w d.... że być może żywe stworzenie z twoje winy ko
        > nało godzinami w cięzkim bólu. Jesteś tak wspaniale uświadomiona w kwestii zach
        > owania swojego bezpieczeństwa i hamowania ale nic poza własnym tyłkiem c
        > ię nie interesuje.
        • kajos5 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 18:23
          ale ja wcale nie obwiniam lipcowej ze w tego psa uderzyła - takie rzeczy się zdarzają i to nie jej wina ze psiak wyleciał pod koła.

          Ale to że sie nie zatrzymała i nie sprawdziła czy pies żyje było podłe - choć w sumie po kim jak po kim, ale po niej trudno spodziewać się czegoś lepszego.
          • 18_lipcowa1 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 18:25

            > Ale to że sie nie zatrzymała i nie sprawdziła czy pies żyje było podłe - choć
            > w sumie po kim jak po kim, ale po niej trudno spodziewać się czegoś lepszego.


            A dlaczego? Znasz mnie, że tak piszesz? Kim ty jestes by to oceniac?
            Powtarzam ci jak krowie na rowie ze nie zył.Czego nie jarzysz?
          • panidemonka Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 18:32
            kajos5 napisała:

            Dlatego napisałam, że ja bym się zatrzymał. Gdybym nie mogła szybko znaleźć
            właścicieli to zawiozłabym do najbliższej lecznicy i zapłaciła za wizytę. Być może, że za leczenie już nie gdyby nie było mnie stać.
            Nie mam pojęcia czy wet, w razie konieczności uśpiłby psa skoro to nie mój pies? Wie ktoś, bo wydaje mi się że nie?
            Dziwi mnie tylko brak postów na temat braku odpowiedzialności opiekunów/właścicieli psa.
            >
            > Ale to że sie nie zatrzymała i nie sprawdziła czy pies żyje było podłe - choć
            > w sumie po kim jak po kim, ale po niej trudno spodziewać się czegoś lepszego.
          • przeciwcialo Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 18:34
            Dokładnie, wypadki sie zdażają ale Lipcowa załoszyła że człowiek by nie przezył zderzenia z jej mitsubiszi przy prędkości 100 na godzine to i pies nie przezył.
            Podobno jechały tam inne samochody, może ktoś wykazał się rozsadkiem i zerknął choć na psa.
            • 18_lipcowa1 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 19:05
              przeciwcialo napisała:

              > Dokładnie, wypadki sie zdażają ale Lipcowa załoszyła że człowiek by nie przezył
              > zderzenia z jej mitsubiszi przy prędkości 100 na godzine to i pies nie przezył


              Jestem pewna ze ten pies nie przeżył.


              M
      • 18_lipcowa1 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 18:20

        > ale Ty lipcowa masz głęboko w d.... że być może żywe stworzenie z twoje winy ko
        > nało godzinami w cięzkim bólu.

        zapewniam cie że nie żył


        Jesteś tak wspaniale uświadomiona w kwestii zach
        > owania swojego bezpieczeństwa i hamowania ale nic poza własnym tyłkiem c
        > ię nie interesuje.


        no poza moim bezpieczenstem to niewiele mnie rzeczywiscie interesuje
    • kajos5 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 18:32
      18_lipcowa1 napisała:

      > Powtarzam ci jak krowie na rowie ze nie zył.Czego nie jarzysz?


      SPRAWDZIŁAŚ????
    • madziulec Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 18:32
      Wspolczuje. Ja zabilam psa bardzo niedlugo po tym jak zrobilam prawo jazdy.
      Mnostwo, mnostwo lat temu, jechalam maluchem. Ok, przyznam, że mialam klakson zepsuty i .. widzialam bezpanskiego psa, biegl po poboczu i od razu czulam, ze wyskoczy. Zwolnilam. Ale on i tak wyskoczyl. Moglam narazic siebie i moich rodzicow (czołówka) albo zlikwidowac psa.
      Wybralam to drugie.

      Ja sie zatrzymalam. Pies na 100% nie zyl. A gdyby nawet zyl to co??? Zapadla wies... zero weterynarza...
      Takie rady to mozna sobie dawac, siedzac w domku i klikajac w klawiszki
      • gazeta_mi_placi Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 18:38
        Gdybyś miała sprawny klakson to by żył.
        • panidemonka Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 18:43
          Albo gdyby go w ogóle użyła.
          Chociaż to nic pewnego, niektóre psy głupieją gdy nagle coś na nie trąbi i tracą orientację.
          No i to zależy od szybkości i od tego w jakiej odległości był pies.
        • madziulec Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 20:02
          Rozważając dalej: gdyby jakis idiota nie rozmnażał psów bez pamięci (sterylizacja sie klania) to by w ogole tego psa tam nie bylo.

          I wtedy nie mialoby znaczenia czy moj maluch ma sprawny klakson czy nie.
      • majenkir Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 19:02
        madziulec napisała:
        > A gdyby nawet zyl to co??? Zapadla wies... zero weterynarza...
        > Takie rady to mozna sobie dawac, siedzac w domku i klikajac w klawiszki


        Dawno temu, wracajac wieczorem do domu zobaczylam lezacego na srodku ulicy kota. W kaluzy krwi. Kiedy go podnosilam, z obu stron mijaly mnie trabiace(!) auta. Nikt sie nie zatrzymal, ba! nikt nawet nie zwolnil. Rzecz sie dziala w srodku miasta, na dobrze oswietlonej ulicy. Kierowcy musieli widziec zwierzaka, bo biedak probowal sie podniesc sad. Bydlaki....
        Zaden taksowkarz nie chcial nas zabrac, musialam wrocic tam, skad szlam, zeby zadzwonic do domu,zeby po mnie przyjechali. Tego dnia stracilam resztki szacunku do ludzi jako takich sad

        Nie wyobrazam sobie, zeby przejechac zwierze i nie upewnic sie, ze nie zyje, czy na pewno nie potrzebuje pomocy.
      • 18_lipcowa1 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 19:08
        madziulec napisała:

        > Ja sie zatrzymalam. Pies na 100% nie zyl. A gdyby nawet zyl to co??? Zapadla wi
        > es... zero weterynarza...
        > Takie rady to mozna sobie dawac, siedzac w domku i klikajac w klawiszki

        Dokladnie, panny porządnickie.
        Nie wiem nawet czy gdyby zył to bym wzieła rozflakowanego i zakrwawionego psa, nie wiem czy nie chorego, czy szczepionego do auta z dzieckiem po to by w zapadłych dziurach szukać weta i jeszcze za to płacic.
        • mama303 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 19:47
          18_lipcowa1 napisała:

          > Dokladnie, panny porządnickie.
          > Nie wiem nawet czy gdyby zył to bym wzieła rozflakowanego i zakrwawionego psa,
          > nie wiem czy nie chorego, czy szczepionego do auta z dzieckiem po to by w zapad
          > łych dziurach szukać weta i jeszcze za to płacic.

          Dzwoni sie do straz miejskiej, nie trzeba samemu zabierać.
          • ste3fa Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 22:04
            zlituj się! nie pochwalam zostawiania takich "niedobitków" na jezdni ale gdzie znajdziesz na wsi straż miejską? albo w lesie? Jak uda się zlokalizować posterunek policji z dyżurem to dużo.
            • mama303 Re: Zabiłam psa ... 05.08.12, 08:56
              ste3fa napisała:

              > zlituj się! nie pochwalam zostawiania takich "niedobitków" na jezdni ale gdzie
              > znajdziesz na wsi straż miejską? albo w lesie? Jak uda się zlokalizować posteru
              > nek policji z dyżurem to dużo.

              Normalnie dzwonisz na jakikolwiek telefon interwencji, choćby i do staży pożarnej, nawet jest taki obowiązek zgłosic że zwierze zabiłaś.
        • sharp-spike Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 20:01
          Rzygac sie chce jak ta kobieta cos napisze.

          Lipcowa czy ty naprawde jestes niedolezna umyslowo czy tylko udajesz?
          • madziulec Tja, tu wszystkie... 04.08.12, 20:08
            Pelne empatii, otwarte na cierpienie i w ogole. NIGDY, ale to przenigdy nie przekraczajace predkosci.
            Ja sie tylko dziwie, ze ciagle mnie jakas baba wprzedza (a przyznaje, ze wolno nie jezdze), co chwilke .. jakieś "plaskate" zwierze na ulicy...
            No ja wiem, to faceci. Bo przeciez wy.. wymijacie, narazajac cala rodzine, lacznie z tesciowa, byle ocalic wiewiorke, psa itp. A potem jesli juz pokrwawionego wkladacie i rezygnujecie z atrakcji, urlopu i jezdzicie szukajac wweta i wydajecie kase na leczenie.

            Az sie dziwie, ze tyle tych zwierzakow w schroniskach, skoro wy o takich dobrych sercach... No az niesamowite
            • 18_lipcowa1 Re: Tja, tu wszystkie... 04.08.12, 21:28
              .
              > No ja wiem, to faceci. Bo przeciez wy.. wymijacie, narazajac cala rodzine, lacz
              > nie z tesciowa, byle ocalic wiewiorke, psa itp. A potem jesli juz pokrwawionego
              > wkladacie i rezygnujecie z atrakcji, urlopu i jezdzicie szukajac wweta i wydaj
              > ecie kase na leczenie.
              >
              > Az sie dziwie, ze tyle tych zwierzakow w schroniskach, skoro wy o takich dobryc
              > h sercach... No az niesamowite



              prawda?
            • na_pustyni Re: Tja, tu wszystkie... 04.08.12, 23:41
              zagalopowałaś się
      • lavelial Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 23:42
        moze sie czepiam , ale nie mogę sobie tego wyobrazić , maluch dawno temu prędkość ogromna, musiałaś zwolnić , zapadła wiocha ale ryzyko zderzenia czołowego , zwolniony maluch i pies zabity na 100 %. , można się zatrzymać i sprawdzić czy żyje ale nie można się zatrzymać i uniknąć zderzenia ....
        ja kilka lat temu w drodze na wakacje minęłam kundelka biegnącego poboczem , nie zatrzymałam się myśląc że to pies z pobliskich zabudowań , kiedy pomyślałam że to może być nieszczęśnik wygoniony z auta było zbyt późno by wrócić - do dziś nie daje mi to spokoju ....
        Nie usprawiedliwiając nikogo dodam że zwierze potrącone przez auto , działając w szoku może pogryźć osobę chcącą pomóc .

    • makahopsa Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 19:49
      wystarczy zatrzymac się, sprawdzic stan zwierzęcia i zadzwonic na pogotowie weterynaryjne lub do straży miejskiej podając lokalizację zwierzęcia.
      komórkę z zasięgiem w każdej dziurze mamy już chyba wszyscy.
      internet, żeby wyszukac numer na pewno emama w komórce też ma, a jak nie ma to na 112 spokojnie podadzą.

      ja jak jadę przez leśną głuszę nigdy nie rozwijam prędkości powyżej 60 na godzinę, bo znaki są, że coś może wyskoczyc. ale to ja.
      podziwiam Cię Lipcowa za opanowanie, bo ja bym hamowała, albo skręcała.
      ale podkreślam, nawet psiego trupa ktoś powinien posprzątac i telefon do straży miejskiej byłby bardziej ok, niż opowiadanie na forum. zawsze jeszcze możesz zadzwonic, albo podac lokalizację, ktoś się znajdzie, żeby zadzwonic, czy pójśc sprawdzic.
      • madziulec Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 20:04
        Juz widze te patrole strazy miejskiej zajmujace sie potraconymi zwierzetami.
        Nawwet tych rozjechanych nei sprzataja i widac takie coraz bardziej porozjezdzane....
        • mama303 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 20:09
          madziulec napisała:

          > Juz widze te patrole strazy miejskiej zajmujace sie potraconymi zwierzetami.

          Jest specjalna straż "zwierzęca", straż miejska im przekazuje sprawę.
          • aqua48 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 20:14
            Kocham psy miłościa wielką, ale.. rozmawiałam kiedyś z policjantem, który przestrzegał bardzo stanowczo przed omijaniem na drodze takich piesków wpadających pod koła. Może z takiego manewru wyjsć solidna kraksa z ofiarami w ludziach.
        • kajos5 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 20:13
          madziulec napisała:

          > Juz widze te patrole strazy miejskiej zajmujace sie potraconymi zwierzetami.
          > Nawwet tych rozjechanych nei sprzataja i widac takie coraz bardziej porozjezdza
          > ne....

          tak???
          www.facebook.com/notes/patrz-na-drog%C4%99-zwierz%C4%99ta-s%C4%85-wsz%C4%99dzie/widzisz-potr%C4%85cone-zwierz%C4%99-warszawa-stra%C5%BC-miejska-ekopatrol/296709943748483
          gdynia.naszemiasto.pl/artykul/galeria/1289999,gdynia-uwaga-na-potracone-zwierzeta-dwa-przypadki-jednego,id,t.html
          www.sm.cieszyn.pl/?p=p_772
          przyspieszenie.pl/24654/co-nalezy-zrobic-kiedy-potraci-sie-zwierze/

          Zgodnie z artykułem 25. Ustawy o ochronie zwierząt, kierujący pojazdem, który potrącił zwierzę jest zobowiązany do zapewnienia mu pomocy lub zawiadomienia odpowiednich służb: lekarza weterynarii, pracownika służby leśnej, członka Polskiego Związku Łowczego, strażnika łowieckiego, funkcjonariusza policji lub straży miejskiej (gminnej).
          • madziulec Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 20:38
            OK, Warszawa, Gdynia.
            Jestem leniwa na maksa.
            Mieszkam w powiecie legionowskim (koło warszawy).
            SM nie reaguje nawet jak sie wałęsał u nas na osiedlu bezpański pies...
        • makahopsa Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 20:19
          madziulec napisała:

          > Juz widze te patrole strazy miejskiej zajmujace sie potraconymi zwierzetami.
          > Nawwet tych rozjechanych nei sprzataja i widac takie coraz bardziej porozjezdza
          > ne....


          ale takie jest prawo, trzeba zawiadomic odpowiednie służby, rozmowy zazwyczaj są nagrywane. jakbym zobaczyła na drugi dzień, to zgłaszam ponownie, ale się nie zdarzyło.
          ja mam za sobą mało kilometrów, ale rozjechanych zwierząt widuję sporo. dzwonię gdzie trzeba, na pewno nie tylko ja.
          za kilka godzin ich nie ma. ktoś się tym interesuje jednak.
          • panidemonka Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 20:21
            Madziulec sądzi według siebie, niektórzy ludzie tak mają.
            • madziulec Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 20:41
              No pewnie, ze wg siebie. Kiedys z prawie rocznym dziekiem udzielalam pierwszej pomocy w wypadku.
              Wiele takich e-matek jak Ty mijalo mnie, i nic! Nawet nei daly sie poprosic by zadzwonic po policje i pogotowie. Ale patrzyly swoimi wscibskimi slipiami.

              I to samo tu. Przepisy zna kazda. Ale te trupy zwierzat lezace na poboczach swiadcza o czyms kompletnie odmiennym
              • panidemonka Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 20:53
                Skąd wiesz, że takich jak ja?
                Madziulec, wiem co chciałaś powiedzieć. Ale wiem też, że uogólnienia są bezsensowne.
              • makahopsa Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 21:31
                madziulec napisała:

                > No pewnie, ze wg siebie. Kiedys z prawie rocznym dziekiem udzielalam pierwszej
                > pomocy w wypadku.
                > Wiele takich e-matek jak Ty mijalo mnie, i nic! Nawet nei daly sie poprosic by
                > zadzwonic po policje i pogotowie. Ale patrzyly swoimi wscibskimi slipiami.

                to jest sytuacja poza tematem wątku, ale czy do którejkolwiek mijających Cię zawołałaś: pani w zielonej bluzce proszę wezwac pogotowie? może to by coś zmieniło? może one na prawdę się bały lub nie wiedziały, że trzeba?
                widzisz, ja miałam w samochodzie dwulatkę i noworodka, gdy natrafiliśmy na wypadek, w lesie - mąż ratował kobietę z palącego się auta, ja dzwoniłam na 112, ale dyżurny żądał szczegółów, musiałam zostawic w aucie wystraszone maluchy, by podac szczegóły, jakie jednostki na miejsce wypadku wysłac. kilka samochodów za mną stało, nikt nie wysiadł. takie życie, niestety.

                >
                > I to samo tu. Przepisy zna kazda. Ale te trupy zwierzat lezace na poboczach swi
                > adcza o czyms kompletnie odmiennym

                ja się na co dzień poruszam po centrum małego miasta. i powiem Ci, że "nawet" rozjechane jeże u nas sprzątają, jak tylko mają info, skąd zabrac.
                że trupy zwierzat na poboczach leżą - to świadczy imo tylko o tym, że żaden kierowca nie zadzwonił gdzie trzeba sad
                • madziulec Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 22:06
                  Lis ... leżal tak z tydzień. Koniec terenów zabudowanych.
                  Psy bardzo często, al eto pewnie dlatego, że zaraz schronisko.

                  Koty...

                  POliczę któregos dnia ok?
                  • makahopsa Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 22:34
                    madziulec napisała:

                    > Lis ... leżal tak z tydzień. Koniec terenów zabudowanych.
                    > Psy bardzo często, al eto pewnie dlatego, że zaraz schronisko.
                    >
                    > Koty...
                    >
                    > POliczę któregos dnia ok?

                    jeżeli to komuś potrzebne to licz te kotysad
                    rozumiem, że poruszasz się po innych drogach niż ja, ale pytam ile razy dzwoniłaś do odpowiednich służb sprzątających trupy zwierząt?
                    rozumiem mijac co dnia inne zwierzę, ale tydzień jednego liska?
                    zadzwoniłaś gdzieś, że ten lisek tam leży?
                    jak nie to skąd mieli wiedziec, że trzeba go zabrac, a jak tak i nikt przez tydzień nie zareagował - to radio i prasę lokalną bym poinformowała.
                    no nie możliwe, że w małym mieście na śląsku po telefonie sprzątają jeże w 4-6 godzin, a w innych miejscach lis leży tydzieńsad
                    • madziulec Re: Zabiłam psa ... 05.08.12, 12:24
                      Ani razu.
                      Gdy wył dzień w dzień pies mojej sąsiadki SM i straż dla zwierząt obie służby olały temat (dowód w postaci maila do SdL i licznych interwencji przez około miesiąc, wreszcie sprawa w sądzie grodzkim).
                      W komórce nie mam zestawu głośnomówiącego. Nie używam w samochodzie. Aha. Nie jestem jedynym uzytkownikiem drogi.
                  • mama303 Re: Zabiłam psa ... 05.08.12, 09:05
                    madziulec napisała:

                    > Lis ... leżal tak z tydzień. Koniec terenów zabudowanych.
                    > Psy bardzo często, al eto pewnie dlatego, że zaraz schronisko.
                    >
                    > Koty...
                    >
                    > POliczę któregos dnia ok?

                    Co Ty za bajki, albo horrory opowiadasz? Tyle trupów tygodniami leży, toz to smród byłby taki że hej i epidemia jakaś.
              • jagienka75 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 21:57
                madziluec, sama widzisz, że człowieka omija się szerokim łukiem, więc kto tam będzie się przejmował kundlem.
                Na moim osiedlu zrobiło się zbiegowisko wokół lezącego mężczyzny. Tylko dwie osoby zainteresowały się nim na tyle, żeby wezwać pomoc. Reszta sobie żartowała, wiele z tych osób robiła temu człowiekowi zdjęcia tel kom, albo nagrywali na tel to całe wydarzenie. Idioci.
                Wypadek w centrum miasta też sobie nagrywali, albo zdjęcia robili, ale żeby zadzwonić po pomoc?
                1-2 osoby to zrobią a reszta nagle twierdzi, że komórki zapomniała.
              • gazeta_mi_placi Re: Zabiłam psa ... 05.08.12, 10:11
                Skąd masz pewność, że żadna z nich nie zadzwoniła po pogotowie czy inne służby? Mogły Cię ominąć, ale jednocześnie potem zadzwonić po służby. Nie każdy zna się na udzielaniu pierwszej pomocy, nie każdy nawet teoretycznie wie co i jak nie jest w stanie się przełamać, nawet prawo wymaga od świadków wypadku jedynie powiadomienie odpowiednich służb -pogotowia, policji, ale nie udzielenia bezpośredniej pierwszej pomocy. Skąd pewność, że mijające osoby nie zadzwoniły po pogotowie? Poza tym widziały, że ktoś już daną osobą się zajmuje.
          • przeciwcialo Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 20:34
            Każde miasto, gmina czy wieś musi miec umowe o sprzatanie zwłok zabitych zwierzat.
            • czar_bajry Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 21:51
              Dobrze zrobiłaś że nie hamowałaś, moi znajomi ratując psa wylądowali na drzewie....
    • kobieta306 Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 22:34
      dobrze zrobiłaś,że nie hamowałaś.
      Natomiast kiedyś obiło mi się o uszy, gdy jakiś specjalista mówił w radio, że przypadku dużych zwierząt, typu właśnie łoś, sarna, jeleń, nalezy zwolnić tyle ile się da, bo uderzenie kopyt może zabić człowieka w aucie. W przypadku małych zwierząt należy przejechać i nie hamować.
      A jak wygląda samochód po tym? Mocno uszkodzony?
      • mruwa9 Re: Zabiłam psa ... 05.08.12, 00:11
        zwolnic, wykrecic tak, zeby w razie nieuniknionego zderzenia,uderzyc w tylne kopyta.
        Zwlaszcza przy spotkaniu z losiem, ktory ma ciezkie cielsko na dlugich nogach. Przecietny samochod osobowy jest takiej wysokosci, ze przy uderzeniu rowno w bok losia podcina sie mu nogi, a cale cielsko wpada do kabiny, taranujac i miazdzac wszystko, co na swojej drodze napotka. Niestety czesto ze skutkiem smiertelnym.
        I mala informacja dla podrozujacych samochodem po Szwecji: w razie wypadku z udzialem zwierzecia wykroczeniem jest niezgloszenie tego na policji. Nalezy sie zatrzymac, nawet, jesli zwierze ucieklo do lasu (moze byc ranne), zaznaczyc miejsce, w ktorym zwierze wbieglo do lasu (np. zawieszajac na drzewie tasme czy inny znak), zadzwonic na 112 i zglosic fakt wypadku. Policja wysle dyzurnego mysliwego, ktory postara sie wytropic ranne zwierze i odstrzeli je w razie porzeby. Poza tym policja lubi statystyki wypadkow z udzialem dzikich zwierzat. Niezgloszenie wypadku moze sie skonczyc wysoka grzywna).
    • gonia28b Re: Zabiłam psa ... 04.08.12, 22:37
      A ja Cię rozumiem...
      Wiesz, my dużo podróżujemy. Jeździmy z przyczepą kempingową. Jakieś gwałtowne hamowanie nawet jeśli nic za nami ani przed nami też jest niebezpieczne. Zbyt szybko po takich drogach, gdzie mogą pojawić się jakieś zwierzęta (czyli nie autostrady, drogi ekspresowe etc.) też się zbyt szybko jeździć nie da. Pod kołami naszego samochodu giną zające, jeże, lisy... Smutno i ciężko na sercu... sad Ale najważniejsze, że my jesteśmy cali i zdrowi.
      Z drugiej strony, dodam, że mamy w Alpach znajomego, który jest myśliwym. Czyli z pełną premedytacją zabija w lesie jelenie i sarny, a później gotuje z nich gulasze i pieczenie...
      • premeda Re: Zabiłam psa ... 06.08.12, 11:03
        A ja się pytam jak można jeża przejechać? Widzę takie porozjeżdżane w moim mieście i mam wrażenie, że jeże specjalnie są zabijane, zanim on wlezie na środek drogi to z daleka go widać i miedzy koła go można wziąć. Zabiłam kiedyś zająca, wyrzuty sumienia mam do tej pory ale zając to z 60km/h potrafi skakać i tamten władował mi prosto pod samochód, nie miałam czasu na reakcję.
    • mruwa9 patrz, lipcowa, 04.08.12, 23:59
      jak to dla ematek wiekszym przestepstwem moralnym jest pozostawienie na drodze trupa psa bez opieki, niz porzucenie na lotnisku zywego dziecka...
      zwazywszy na to, ze zatrzymujac samochod i sciagajac z jezdni martwego zwierza, moglabys skonczyc pod kolami kolejnego samochodu, jak on sam.
      • gku25 Re: patrz, lipcowa, 05.08.12, 00:07
        Heh, też to zauważyłam. W życiu bym nie wracała, trachnęłabym to trudno. Stało się i już.
        • to_ja_tola Re: patrz, lipcowa, 06.08.12, 11:04
          gku25 napisała:

          > Heh, też to zauważyłam. W życiu bym nie wracała, trachnęłabym to trudno. Stało
          > się i już.

          No widzę są tu jeszcze normalni ludzie.
          • marychna31 Re: patrz, lipcowa, 06.08.12, 21:02
            > No widzę są tu jeszcze normalni ludzie.

            No "ludzie" to chyba za dużo powiedziane...
      • bezpocztyonline Re: patrz, lipcowa, 05.08.12, 06:13
        mruwa9 napisała:

        > jak to dla ematek wiekszym przestepstwem moralnym jest pozostawienie na drodze
        > trupa psa bez opieki, niz porzucenie na lotnisku zywego dziecka...

        Jak ci to jaśniej wytłumaczyć:

        www.youtube.com/watch?v=10PNTNt2hpQ
        A dziecka nie porzucono bez opieki i zainteresowania na lotnisku i nie błąka ono tam do tej pory, czego niektóre ematki, mające problemy z czytaniem ze zrozumieniem, pojąć nie mogą.

        Po dziecko - jak w końcu dziennikarze przyznali - zgłosiła się do biura informacji turystycznej "osoba uprawniona do opieki" "po upływie niespełna czterech minut" od zostawienia tam dziecka. "Czterech" minut, nie czterdziestu. A na pewno nie dwóch tygodni.
        Widać to ponoć na filmie z monitoringu, tym samym, którego odpowiednio wycięty fragment z przekazania dziecka osobie z biura informacji turystycznej nam pokazano.

        www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/matka-zeznawala-spontanicznie,268258.html
        "Jak podkreśla prokuratura, zapis monitoringu wskazuje, że [b]od momentu pozostawienia dziecka na lotnisku do czasu odebrania go przez upoważnioną do tego osobę upłynęły [u]niecałe cztery minuty[/u][/b]."

        Musieli się dobrze starać, by odpowiednio filmik uciąć, bo inaczej moglibyśmy zobaczyć, jak już po dziecko ktoś podchodzi i cała afera byłaby na nic.
      • gonia28b Re: patrz, lipcowa, 05.08.12, 22:10
        A ciekawe ile z nich jest wegetariankami, bo tak bronią życia zwierząt?
        hipokrytki jedne...
        • gazeta_mi_placi Re: patrz, lipcowa, 06.08.12, 08:49
          Od kiedy to w Polsce je się mięso zwierząt domowych?
          • gonia28b Re: patrz, lipcowa, 06.08.12, 15:53
            Psów w Polsce nie jadamy, podobnie jak kotów, które zdaje się, giną pod kołami samochodów masowo, jeży ani lisów też nie jadamy, a też są częstymi ofiarami cywilizacji. Jak długo żyję, nie spotkałam jeszcze człowieka, który by po potrąceniu jakiegokolwiek zwierzęcia zatrzymywał się i wracał sprawdzić w jakim stopniu zwierzę doznało obrażeń i czy jeszcze w ogóle żyje. Dosyć często widuje się na drogach rozjechane koty i psy.
            Mieliśmy kiedyś kota. Chodził luzem swoimi ścieżkami. Kiedyś nie było go przez pięć dni. Wrócił poturbowany trochę, ale wydobrzał. Za drugim razem jak zniknął to już nie doczekaliśmy się na żaden jego powrót. Myślę, że zginął właśnie gdzieś pod kołami samochodu.

            A generalnie uważam, że wszystko chce żyć. Każda istota żyjąca, zarówno karpie które się na święta hoduje, wieprze na polędwicę hodowane, jak również komar, którego się zabija, kiedy gryzie. Niestety więc jak widać mamy tę cywilizację, człowiek na skalę masową hoduje i zabija zwierzęta. Mamy drogi i samochody, więc są też ofiary... Dlatego uważam, że panie tutaj w tym wątku mocno przesadzają z krytyką.
            • madziulec Re: patrz, lipcowa, 06.08.12, 16:15
              Ja stanęłam. Nie ja poszłam. Wysłałam ojca. Bałam się. Tak jestem tchórzem.
              I co?
            • beti222 Re: patrz, lipcowa, 06.08.12, 16:25
              >Jak długo żyję, nie spotkałam jeszcze człowieka, który by po potrące
              > niu jakiegokolwiek zwierzęcia zatrzymywał się i wracał sprawdzić w jakim stopni
              > u zwierzę doznało obrażeń i czy jeszcze w ogóle żyje.

              To ja jednak obracam się w bardziej empatycznym środowisku, mnie by do głowy nie przyszło nie zatrzymać się, ale mnie się nie zdarzyło potrącić zwierzaka. To, że można jechać 90km/h nie oznacza, że jadąc przez las czy otwartą przestrzeń, gdzie jest potencjalne zagrożenie, że jakieś zwierzę wybiegnie, nie oznacza, że trzeba tak szybko jechać. Wystarczy odrobina wyobraźni i inteligencji. To, że można tyle jechać, nie oznacza, że trzeba. Zawsze należy zachować maksymalną ostrożność, szczególnie w miejscach, gdzie bądź co bądź doświadczony kierowca, może spodziewać się zagrożenia.
              • jak.z.nut Re: patrz, lipcowa, 06.08.12, 21:24
                Potrąciłam dzika tuż przed ostrym zakrętem, zwalniając, dzik nie przeżył, czasem ludzka ostrożność na nic się zdaje... i nie zarzekałabym się ze tobie sie to nie przytrafi...no chyba ze jesteś niedzielnym kierowcą, wtedy rzeczywiście masz szanse.
              • aneta-skarpeta Re: patrz, lipcowa, 10.08.12, 06:52
                my jezdzimy przez las do tesciów. wąska droga, sarny

                uwazamy, bo tam są często wypadki z e zwierzętami.

                raz zdarzylo nam sie ze mąż odrobinę przyspieszył, a sarna rozpędzona przebiegła za samochodem- gdybysmy nie przyspieszyli ( przypadkiem) to by walnęła centralnie w męża stronę

                jadąc 30km/h mozna się zderzyc z wielkim zwierzem i rozglądanie się nie zawsze cos daje
    • guderianka Re: Zabiłam psa ... 05.08.12, 08:58
      Ale nie rozumiem idei wątku-chwalisz się czy żalisz czy jeszcze cos innego ?
      • mama303 Re: Zabiłam psa ... 05.08.12, 09:11
        guderianka napisała:

        > Ale nie rozumiem idei wątku-chwalisz się czy żalisz czy jeszcze cos innego ?

        też nie bardzo rozumiem....
        • balbinex123 Re: Zabiłam psa ... 05.08.12, 13:31
          Bo prawdziwą intencją tego watku jest wywołanie małej zadymy, pod@$4nie miłosniczek zwierząt plus strzelenie małego umoralnijącego wykładziku lipcowej na temat wyższości bezpieczenstawa i życia człowieka nad psem. Celowo dala tyltul "Zabiłam" a nie "potrącilam" żeby przyciagnąć uwagę miłośniczek psów/kotów/gołebi czy innej fauny. Szczerze wątpie czy nawet potrącila tego psa bo każdy normalny człowiek by sie chociaż zatrzymał zeby sparwdzić czy z autem wszytsko ok (czy nie mam rozbitej lampy etc). Poza tym po takim zdarzeniu kazdy kierowca jest chwilowo zdekoncentrowany wiec warto przystanac na poboczu zeby zebrac mysli na nowo. Przypuszczam że lipcowa miala taka sytuacje na drodze ze pies jej o malo nie wlecial pod kola a ona w swojej zadymiarskiej naturze stwierdzila ze dorobi sobie z tego watek bo to dobra okazja do zalezienai za skóre paru milosnikom zwierzat i tyle.
          • majenkir Balbinex123 05.08.12, 14:37
            Ciekawa i odwazna teoria smile
            • balbinex123 Re: Balbinex123 05.08.12, 19:05
              Bo lipcowa to głupek na resorach. Schemat jej działania na forum jest prosty. Najpierw jest jakaś naparzanka, lipcowa traci argumenty, odczekuje kilka dni i uderza watkiem "zwycięskim". Na przykład, ematki sie nabijają z lipcowej ze jej 2,5 latka jeszcze w pieluchach, lipcowa wdaje sie w naparzanke, produkuje argumetów ze to nic złego że 2,5 latka leje do pieluchy. Watek zmaiera. Za kilka dni lipcowa radośnie ogłasza na Małym dziecku że odpieluchowała córke i jaka ona to madra bo w jeden dzien zalapala. A teraz przyklad z psem, kilka dni temu watek o alergii na siersc, znowu naparzanka, lipcowa oczywisci ma wilki bulwers ze ktos sie tych kotow pozbyc nie chce i jak to zwierzak wazniejszy od czlowieka. Odczekuje kilka dni. I BAM. Zabilam psa! Zabilam to co lubicie kociary/psiary! Dowalilam wam pod przykrywka swojego bezpieczensta. Mozna by tak mnożyć przyklady ale mi sie nie chce. Kocham lipcowa,jest super fajnym satyrycznym dodatkiem do porannej kawy smile
          • gazeta_mi_placi Re: Zabiłam psa ... 05.08.12, 16:14
            Możesz mieć rację.
            • guderianka Re: Zabiłam psa ... 05.08.12, 19:21
              kurde, myślisz, że to takie proste by było ?
              ja bym jednak nie stawiała na taką premedytację..
              • gonia28b Re: Zabiłam psa ... 05.08.12, 22:32
                Żali się. i szuka zrozumienia, mimo wszystko...
                mimo, że zna mentalność ematek wink
        • to_ja_tola Re: Zabiłam psa ... 06.08.12, 11:08
          mama303 napisała:

          > guderianka napisała:
          >
          > > Ale nie rozumiem idei wątku-chwalisz się czy żalisz czy jeszcze cos inneg
          > o ?
          >
          > też nie bardzo rozumiem....


          No to dlaczego się nie czepiacie wątku autorki opisującej zaginięcie kota i opisywanie jego powrotu jak to siura z krwią.Bo kompletnie nie kumam tego.Nie kumam opisywania tej sprawy na forum.
    • sei-ne Jestes jeszcze bardzo niedoswiadczonym kierowca 05.08.12, 10:43
      18_lipcowa1 napisała:

      > Przyznam, że nawet nie hamowałam bo za mną, przede mną oraz z pasa naprzeciw je
      > chały samochody i chcąc ratować życie pieska mogłam narazić innych, siebie, tyc
      > h za mną, tych naprzeciwko gdybym nie daj boże straciła panowanie,albo auto by
      > wpadło w rotację albo coś jeszcze. Mogłabym zabić siebie, swoje dzieci, albo ko
      > goś innego.
      > Auto duże, cięzkie, rozpędzone.

      Z powyzszego opisu wynika, ze w prowadzeniu samochodu brak Ci wyobrazni i doswiadczenia. Nie dajesz sobie zadnych szans na szybka reakcje w sytuacji awaryjnej, wymagajacej natychmiastowego dzialania (dzisiaj byl to pies, jutro moze byc czlowiek). Podpowiem Ci, ze zachowanie bezpiecznego odstepu miedzy samochodami moze w przyszlosci uratowac Ci zycie.
      • mruwa9 Re: Jestes jeszcze bardzo niedoswiadczonym kierow 05.08.12, 11:19
        to chyba ty masz jeszcze cieple prawo jazdy.
        Doswiadczony kierowca wie, kiedy, w sytuacji, gdy na droge wybiegnie maly zwierz, NIE wolno gwaltownie hamowac, bo to hamowanie moze spowodowac wieksze zagrozenie bepeiczenstwa. Na przyklad przy duzej (powiedzmy, powyzej 70km/h) predkosci i duzym natezeniu ruchu, niespodziewane hamowanie moze spowodowac karambol. Przy sliskiej nawierzchni mozesz stracic panowanie i skonczyc jak wspominana przeze mnie wyzej dziewczyna, na wozku inwalidzkim. Zeby oszczedzic wiewiorke. Gdyby ta dziewczyna byla doswiadczonym kierowca, wybralaby swoj kregoslup, nie wiewiorke.
        Gdy ciagniesz przyczepe, gwaltowne hamowanie moze skonczyc sie tragicznie.
        Wiesz, przy jakiej predkosci jest praktycznie 100% gwarancja przezycia podczas zderzenia? Badania mowia: 8km/h. Osiem! Dla takiej predkosci wystarczy rower, albo szybszy marsz.
        • sei-ne Re: Jestes jeszcze bardzo niedoswiadczonym kierow 05.08.12, 11:56
          mruwa9 napisała:

          > to chyba ty masz jeszcze cieple prawo jazdy.
          > Doswiadczony kierowca wie, kiedy, w sytuacji, gdy na droge wybiegnie maly zwier
          > z, NIE wolno gwaltownie hamowac, bo to hamowanie moze spowodowac wieksze zagro
          > zenie bepeiczenstwa. Na przyklad przy duzej (powiedzmy, powyzej 70km/h) predkos
          > ci i duzym natezeniu ruchu, niespodziewane hamowanie moze spowodowac karambol.

          Doswiadczony kierowca ma przede wszystkim ograniczone zaufanie do innych uzytkownikow i wie jaka predkosc i odleglosc zachowac, aby w razie sytuacji awaryjnej tego karambolu nie spowodowac.
          Polacy dopiero beda sie uczyli jady po autostradach. Po kilku latach jazdy w akordeon (kiedy ze 130km/h masz kilka sekund do komletnego zatrzymania pojazdu), kiedy przezyjesz upadek roweru z pedzacego przed Toba samochodu wprost pod Twoje kola, zerwanie dachowych bagaznikow, wywroconych TIRow, pojmiesz o czym pisze.
          • mruwa9 Re: Jestes jeszcze bardzo niedoswiadczonym kierow 05.08.12, 12:16
            jestem doswiadczonym i dobrym (nieskromnie stwierdze) kierowca o calkiem duzym stazu za kolkiem. I wiem, ze prawidlowe odruchy w naglych sytuacjach to nie tylko gwaltowne hamowanie i omijanie naglych przeszkod. To umiejetnosc blyskawicznej oceny, kiedy zahamowac, kiedy ominac, a kiedy przygazowac, zeby uciec przed zagrozeniem, a kiedy po prostu nie robic nic, wybrac mniejsze zlo i uderzyc w kota czy zajaca, bo proba jego ominiecia czy gwaltownego hamowania moze skonczyc sie znacznie gorzej, niz tylko smiercia czworonoga. Nie wszystkich zdarzen da sie uniknac, jadac przez las trzeba sie liczyc z tym, ze dzikie zwierze moze wybiec nagle na droge, trzeba uwaznie obserwowac okolice drogi, ale nie zawsze to wystarczy. Czasem sie po prostu ma pecha. Nie mozna sie droga z limitem predkosci 90km/h telepac 50, zeby miec czas na reakcje przy ewentualnym spotkaniu z sarna czy losiem, bo, po pierwsze, nigdzie nie dojedziesz (to juz lepiej przesiasc sie na rower, ale jesli masz do pokonania 150km i do tego przetransportowac dzieci, to rower jest srednia alteratywa), po drugie- bedziesz zawalidroga i inni kierowcy cie przeklna, a po trzecie, wolna jazda sama sprowokujesz innych kierowcow do niebezpiecznych zachowan (wyprzedzanie na trzeciego), co bynajmniej nie poprawi bezpieczenstwa na drodze. Oczywiscie, ze mozesz idealistycznie i naiwnie zalozyc, ze wszyscy grzecznie zwolnia i beda za toba grzecznie jechac w sznureczku tez 50km/h, ale tak sie na dluzsza mete nie da.
            • sei-ne Re: Jestes jeszcze bardzo niedoswiadczonym kierow 05.08.12, 12:36
              mruwa9 napisała:

              >Nie mozna sie droga z limitem predk
              > osci 90km/h telepac 50, zeby miec czas na reakcje przy ewentualnym spotkaniu z
              > sarna czy losiem, bo, po pierwsze, nigdzie nie dojedziesz (to juz lepiej przes
              > iasc sie na rower, ale jesli masz do pokonania 150km i do tego przetransportowa
              > c dzieci, to rower jest srednia alteratywa), po drugie- bedziesz zawalidroga i
              > inni kierowcy cie przeklna, a po trzecie, wolna jazda sama sprowokujesz innych
              > kierowcow do niebezpiecznych zachowan (wyprzedzanie na trzeciego), co bynajmnie
              > j nie poprawi bezpieczenstwa na drodze. Oczywiscie, ze mozesz idealistycznie i
              > naiwnie zalozyc, ze wszyscy grzecznie zwolnia i beda za toba grzecznie jechac w
              > sznureczku tez 50km/h, ale tak sie na dluzsza mete nie da.

              Mruwa i ja sie z Toba zupelnie zgadzam! Piszesz o predkosci. Predkosc to jedno. Ale tak samo jak wiesz, ze w zaladowanym samochodzie musisz dopompowac kola, tak samo wiesz jaka jest droga hamowania Twojego samochodu (pustego, zaladowanego, na sliskiej, mokrej, suchej drodze). I w zaleznosci od tego zachowujesz bezpieczny odstep. Chyba nikt nie lubi, gdy kierowca jadacy z tylu "klei sie" do tylka, bo wiadomo, ze w razie sytuacji awaryjnej znajdzie sie go wbitego w zad.
              • mruwa9 Re: Jestes jeszcze bardzo niedoswiadczonym kierow 05.08.12, 12:57
                ty mozesz zachowac bezpieczny odstep od samochodu przed toba, ale wystarczy, ze ktos za toba klei ci sie do kufra i wiesz, ze jesli gwaltownie zahamujesz, on wjedzie ci w bagaznik i na tylna kanape, na ktorej wieziesz dzieci. I co z tego, ze to bedzie jego wina? Nawet, jesli dzieci w aucie nie wieziesz, a straty ogranicza sie do strat materialnych, w perspektywie masz kilkutygodniowy brak dostepu do pojazdu, a po naprawie pojazd o mniejszej wartosci, bo powypadkowy (chyba, ze od razu pojdzie do kasacji, a firma ubezpieczeniowa od reki wyplaci kase, za ktora kupisz analogiczny) . I Whiplasha w bonusie.
                To nie zawsze jest takie czarno-biale.
                • sei-ne Re: Jestes jeszcze bardzo niedoswiadczonym kierow 05.08.12, 13:31
                  mruwa9 napisała:

                  > ty mozesz zachowac bezpieczny odstep od samochodu przed toba, ale wystarczy, ze
                  > ktos za toba klei ci sie do kufra i wiesz, ze jesli gwaltownie zahamujesz, on
                  > wjedzie ci w bagaznik i na tylna kanape, na ktorej wieziesz dzieci

                  Dokladnie tak. Dlatego tez dla mnie z opisu 18_lipcowa1 wynika, ze to wlasnie ona nalezy do tej grupy niedoswiadczonych kierowcow bez wyobrazni nie dajacych sobie zadnych szans na szybka reakcje w sytuacji awaryjnej, wymagajacej natychmiastowego dzialania.

                  - "jechałam szybko ale nadal przepisowo"
                  - "przyznam, że nawet nie hamowałam bo za mną, przede mną oraz z pasa naprzeciw jechały samochody i chcąc ratować życie mogłam narazić innych, siebie, tych za mną, tych naprzeciwko gdybym nie daj boże straciła panowanie"

                  Czujesz sie bezpiecznie z takimi wspouzytkownikami drog? Bo ja nie.
    • z_20 Re: Zabiłam psa ... 05.08.12, 15:25

      > Jechałam przez jakąś leśną głuszę, miedzy wiochami, wybiegł, ja jechałam szybko
      > ale nadal przepisowo.

      Możesz podać okolice – miejsce, gdzie się to wydarzyło (bo ja szukam psa, który wczoraj był wypuszczony, żeby polatać i nie wrócił do dzisiaj). Jeśli to w okolicy to podjadę żeby sprawdzić czy to on.
      • beti222 Re: Zabiłam psa ... 05.08.12, 16:11
        Lipcowa postąpiłaś beznadziejnie. Potrąciłaś psa, więc należało sprawdzić czy żyje i powiadomić choćby policję. Nie masz pewności czy pies nie przeżył, uwierz że zwierzęta potrafią przeżyć nawet zderzenie z ciężarówką, być może zostawiłaś żywego psa na drodze. Jaki przykład dajesz swojemu dziecku ? Pokazujesz, że można rozjechać zwierzę i je zostawić bez żadnej pomocy. Niezła lekcja wychowania. Żal mi psa, bo nawet się nie upewniłaś co do jego stanu uncertain
    • z_20 Re: Zabiłam psa ... 05.08.12, 22:55
      czy możesz podać gdzie i kiedy doszło do zdarzenia - bo pies nadal nie wrócił (chce sie upewnić czy to nie ten którego szukam).
      • jola-kotka Re: Zabiłam psa ... 05.08.12, 23:38
        Daj spokoj ona ci nic nie napisze,szkoda tylko,ze lipcowa nie zdaje sobie sprawy,ze jak wszedzie tak i na tym forum sa osoby,ktore w przeciwienstwie do niej maja jakies uczucia i nie czytaja wszystkiego jak bajke o czyms nieprawdziwym i zostaje to w nich czesto na dlugo,jesli na serio temat watku jest zmyslony to lipcowa nie tylko jest patologia ale rowniez pusta nie liczaca sie z uczuciami innych osoba.
        Tego typu zabawy,swoje prowokacje praktykuj na wlasnym podworku krzywdzac w ten sposob swoich bliskich,bo mnie odebralas kilka godzin spokoju,tak dokladnie wyobraz sobie,ze cierpialam,myslac co tak naprawde stalo sie temu psu i czy bardzo cierpial.
    • serei a auta ci nie szkoda? 06.08.12, 00:44
      aż dziw że nie napisałaś, że ten przeklęty pies uszkodził ci auto! taki cholernik no! przy takiej prędkości na bank miałaś wgięty, uszkodzony zderzak lub wgniecenia i nic się nie skarżysz?
      Mojego psa zeszłego lata potrącił chłopak jadący przez wieś 70 km/h, pies ważył 12 kg, chłopak miał połowę zderzaka rozwalonego więc ciekawa jestem jakie Ty miałaś uszkodzenia.
      Oraz ciało zwierzęcia należy usunąć z drogi aby inni kierowcy nie omijali go instynktownie ( nie Ty bo Ty pewnie byś przejechała po nim 3 razy dla zabawy)
      • magiczna_marta Re: a auta ci nie szkoda? 06.08.12, 03:23
        No coś Ty, toć Lipcowa miszcz kierownicy, Hołowczyc jej obcasy powinien czyścic, gdzie tam na jej Mitsubiszi wgniecenia, toć to prawie jak Batmobil.
        Szkoda tylko biednego psa że na kretynke trafił, może by jeszcze żył.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka