18_lipcowa1
04.08.12, 15:13
No niestety, nie cieszę się z tego powodu.Nienawidzę takich sytuacji bo serce mi wali jak młotem i zwyczajnie jest to sytuacja na drodze bardzo stresująca.
Jechałam przez jakąś leśną głuszę, miedzy wiochami, wybiegł, ja jechałam szybko ale nadal przepisowo.
Przyznam, że nawet nie hamowałam bo za mną, przede mną oraz z pasa naprzeciw jechały samochody i chcąc ratować życie pieska mogłam narazić innych, siebie, tych za mną, tych naprzeciwko gdybym nie daj boże straciła panowanie,albo auto by wpadło w rotację albo coś jeszcze. Mogłabym zabić siebie, swoje dzieci, albo kogoś innego.
Auto duże, cięzkie, rozpędzone. Często takie hamowanie miłośników zwierząt kończy sie tragicznie dla ludzi.
Przyznam szczerze że trochę się ciesze,ze nie mam tego durnego nawyku hamowania i skręcania kierownicą bo tak jak mówię - zabiłabym kogoś, a tak no to TYLKO- sorry ale tylko pies.
Zawsze o tym pamiętam, czy to gołąb, pies czy kot- jak jadę rozpędzona ( nie mówię o 30na h , czy tam gdzies w miescie ) by nie hamować,a jak sarna czy coś dużego to nawet należy przyspieszyć.
Szkoda zwierzaka ale cóż-ludzie ważniejsi.