Dodaj do ulubionych

Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki?

08.08.12, 16:33
Młodzieniec (lat 13) z koleżanką (lat 14) chce pływać w morzu bez mojej opieki. Doskonale rozumiem potrzebę pluskania się z koleżanką bez ojcowskiego oka na plecach, ale jednak bezpieczeństwo cenię wyżej. Gdyby była ich trójka-czwórka, a nie tylko dwoje, i to było jezioro, nie morze, to pewnie bym się zgodził. Ale morze bywa zdradliwe i nie do końca wierzę, że w razie niebezpieczeństwa byliby w stanie pomóc sobie nawzajem, a już na pewno, że mniejsza i słabsza dziewczynka zdołałaby pomóc mojemu synowi. Obecność ratowników mnie nie uspokaja, bo to jednak spory obszar do doglądania, a moje geny są zbyt drogocenne, żeby je tak rzucać na pastwę losu. wink Mama dziewczynki się zgadza, więc tylko ja wychodzę na nadopiekuńczą kwokę. A Młodemu trzeba oddać, że pływa dobrze i jest rozsądny. Zgodzilibyście się? Pozwalacie swoim dzieciom pływać samemu? Pod jakimi warunkami?
Aha, żeby nie było, że trzymam dzieciaka przy nodze i puścić nie chcę – włóczyć się może z koleżanką, ile chce, nie pozwalam tylko włazić do wody pod moją nieobecność.
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 08.08.12, 16:40
      Nie , nie pozwoliłabym i tu masz, dlaczego dlaczego nie
      • wespuczi Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 08.08.12, 17:29
        oni poszli na niestrzezona plaze w dzien w ktorym byl zakaz kapieli ze wzgledu na trudne warunki, a ci chca do wody gdzie sa ratownicy - widze duza roznice.
        • borys314 Re: 08.08.12, 23:06
          To samo miałem odpisać.
    • bi_scotti Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 08.08.12, 16:43
      A sobie juz wymysliles do kiedy tak? Powaznie pytam. Skoro plaza strzezona, pogoda OK, morze bez sztormu i under-currents, Mlody dobrze plywa to do jakiego wieku zamierzasz stosowac zasade "nie ma plywania bez taty zasiegu wzroku"?
      Kazdy ma jakies schizy - moja to byla (i chyba wciaz jest) staruszkowie prowadzacy wielkie auta na residential streets (zawsze mam wizje, co taki starszy kierowca moze zrobic takim duzym autem ...) tudziez pijani kierowcy na autostradzie kolo 2-3 nad ranem (moje schizy potwierdzaja stats i takie historie jak z ostatniego weekendu kiedy to pijany 19-latek zabil ojca i corke wjezdzajac na autostrade pod prad a 28-letnia pijana kobieta "tylko" ludzi pouszkadzala przy podobnych manewrach). No ale mimo schiz czlowiek ulicami jezdzi, do domu o roznych porach wraca, dzieciom pomogl (!) porobic prawa jazdy zaraz jak tylko to bylo wiekiem mozliwe, bo jak inaczej? Wiec sam sobie gdzies musisz w glowie ustalic kiedy bedziesz w stanie odpuscic. To nie wiek dziecka - to Twoje pogodzenie sie z wlasna schiza ustala kiedy "nastolatek moze plywac bez opieki" smile Milych wakacji!
      • owianka Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 08.08.12, 17:08
        Jest różnica między schizami typu "uderzy we mnie pijany kierowca", na które to wydarzenie mamy zerowy wpływ, a rodzicielską odpowiedzialnością za dziecko i świadomym podjęciem decyzji dotyczącej syna przez jego ojca.
        • bi_scotti Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 08.08.12, 17:17
          owianka napisała:

          > Jest różnica między schizami typu "uderzy we mnie pijany kierowca", na które to
          > wydarzenie mamy zerowy wpływ, a rodzicielską odpowiedzialnością za dziecko i ś
          > wiadomym podjęciem decyzji dotyczącej syna przez jego ojca.

          Sama sobie odpowiedz na pytanie: kiedy (w jakim wieku) moje dzieci zaczely/zaczna chodzic same ulicami do szkoly czy dokadkolwiek indziej? Kiedy (w jakim wieku) moje dzieci zrobia prawo jazdy i zaczna korzystac z rodzinnego samochodu? Same problem - schiza rodzicielska tylko w innym zakresie. Life.
      • borys314 Re: 08.08.12, 23:20
        Wiesz, ja właśnie trochę się obawiam, że to schiza, m.in. dlatego tutaj napisałem. Kiedy byłem mniej więcej w wieku syna, topiłem się w morzu, a też dobrze pływałem. Zanim ratownicy się zorientowali, że cokolwiek się dzieje, wyciągnął mnie ojciec. Nie miałem po tym zdarzeniu urazu do wody, ale jeśli chodzi o Młodego, to jestem bardzo ostrożny w temacie. Ale fakt, że wiele osób wypowiadających się w temacie się ze mną zgadza, dowodzi, że chyba jeszcze nie przesadnie. Kiedy będzie mógł pływać sam - dobre pytanie. Sam się zastanawiam. Wiele oczywiście zależy od okoliczności tego pływania.
        • bi_scotti Re: 08.08.12, 23:43
          OK, rozumiem. Ale co robisz gdy np. Mlody jedzie na oboz czy jest gdzies nad morzem z rodzina, przyjaciolmi? Zabraniasz kapieli? No nie da sie tego parasola ochronnego trzymac 24/7 smile I tak, wypadki sie zdarzaja, wszyscy mamy nadzieje, ze patrzac bedziemy w stanie zapobiec etc. Ale po pierwsze nie zawsze da sie patrzec a po drugie, czesto nawet patrzac nie da sie nic zrobic. Life. Jakos musisz sobie sam to wytlumaczyc, bo przeciez nie bedziesz tego swojego Mlodego tak holowal do emerytury wink
          • borys314 Re: 08.08.12, 23:58
            No właśnie czasem się obawiam, że będę holował - i to do jego emerytury.wink A tak serio - kiedy jeździ na obozy, nie niepokoję się, ale tam są opiekunowie, inne dzieciaki, wierzę, że jest tak samo bezpieczny jak ze mną. I naprawdę nie potrafię zaakceptować, że po prostu może się zdarzyć jakiś wypadek, nie mam na to wpływu i w imię tego będę go puszczał. Jeszcze mam w sobie pokłady naiwnej wiary, że w razie czego uratuję/uchronię mojego syna i dlatego chcę tam być - aż do momentu, kiedy on będzie na tyle silny, że poradzi sobie sam.
            • bi_scotti Re: 09.08.12, 00:06
              Jak wspomnialam wyzej - pierwsze jazdy moich mlodych to byl dla mnie horror. Gdy wracali o 3 minuty pozniej niz sie umowilismy, mialam wizje karamboli etc. ALE nigdy slowa nie rzeklam, samodzielne prowadzenie aut wspieralam i o schizie mlodzi nie maja pojecia, bo to jest MOJA schiza - oni musza byc od niej wolni smile Wciaz nie lubie wiedziec, ze moja corka jezdzi samochodem po Europie, ktora uwazam za duzo mniej bezpieczna na drogach niz nasz kontynent. Ale co moge zrobic? Kobieta ma 28 lat i jest za Oceanem - przeciez nie bede jej marudzic w sluchawke czy na Skype wink
              Rozumiem Cie doskonale ale wspolczuje Twojemu Mlodemu - nie jest latwo miec rodzica ze schiza wink
              • borys314 Re: 09.08.12, 00:12
                Ja sam byłem jedynakiem i miałem nadopiekuńczych rodziców, więc wiem, z czym to się je.wink Dlatego staram się ograniczać i zderzać swoje poglądy z innymi - czy to jeszcze uzasadniona troska, czy już przesada. Ale też mojemu Młodemu współczuje. I z Tobą łącze się w bólu.wink
                • minerallna Re: 09.08.12, 01:57
                  Tak z ciekawosci zapytam: pozwolisz synowi zrobic PJ i w wieku lat 16 prowadzic samochod?

                  Ja tak zrobie. Wprawdzie za kilka lat ale TAK.
                  • borys314 Re: 09.08.12, 02:08
                    Z tego, co mi wiadomo, teraz trzeba mieć 18 lat, żeby zrobić prawo jazdy. I tak, pozwolę. Lepiej, żeby się przy mnie uczył i ze mną jeździł podczas przygotowań - na kursach jazdy godzin jest relatywnie mało, więc to zawsze trochę więcej praktyki. Już teraz czasem pozwalam mu poprowadzić na polnej drodze, bardzo się do tego rwie. Ale kupię mu duży i bezpieczny samochód. A co - tak źle to wygląda, wnioskując z moich wypowiedzi? Czy też jesteś nadopiekuńczym rodzicem? wink
                  • bi_scotti Re: 09.08.12, 02:10
                    minerallna napisała:

                    > Tak z ciekawosci zapytam: pozwolisz synowi zrobic PJ i w wieku lat 16 prowadzic
                    > samochod?
                    >
                    > Ja tak zrobie. Wprawdzie za kilka lat ale TAK.
                    >

                    Mnie pytasz? Moje dzieci to 28, 25 i 21 - Sredni nigdy nie bedzie prowadzil, bo jest niepelnosprawny ale Najstarsza i Najmlodszy prowadza odkad skonczyli 16 lat, to raczej oczywiste w naszej okolicy smile A ze ja mam swoj nadmiar wyobrazni w temacie "kierowniczym" to juz moj krzyz, ktory sobie niose, eh ...
    • kai_30 Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 08.08.12, 16:45
      Moi starsi synowie są w zbliżonym wieku (14 i 12 lat) i pływają w morzu bez opieki wyłącznie w tym sensie, że nie lezę z nimi do wody i nie trzymam za rączki wink Natomiast nie ma mowy, żeby szli sami na plażę - muszą być pod opieką kogoś, kto będzie siedział na brzegu i ich obserwował (nie muszę to być ja). Nie wolno im też za bardzo się oddalać - muszą być na widoku i w zasięgu głosu. Obaj pływają bardzo dobrze, są też dość rozsądni - jeśli o nastolatkach w ogóle można tak powiedzieć. Ale to ja za nich odpowiadam, i muszę być rozsądniejsza od nich wink

      Nad jeziorami natomiast faktycznie, bardziej odpuszczam. Ale morze jest znacznie bardziej niebezpieczne, nawet (a może zwłaszcza?) dla doświadczonych pływaków.
      • borys314 Re: 08.08.12, 23:38
        Widzę, że zgadzamy się w temacie. smile Ja najczęściej po prostu pływam z nimi, ale kiedy siódmy raz tego dnia nie chce mi się już wchodzić do wody, to siedzę na plaży i zerkam.

        Co do rozsądku - też masz rację. Odnoszę wrażenie, że w towarzystwie kolegów, a tym bardziej koleżanek, ten rozsądek szybko się kurczy.wink
    • gryzelda71 Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 08.08.12, 16:55
      A co znaczy popływać w morzu?Będą wypływać gdzieś dalej,czy jak pisałeś pluskać się na płytszych wodach.
      Jadnak pływanie w morzu to co innego,niż w jeziorze.
      Nie wiem,chyba nie.Z drugiej strony kiedy tak?
      • borys314 Re: 08.08.12, 23:41
        Część tego pływania to przekomarzanie się - chlapanie, podtapianie, pluskanie, ale sporo pływają też "konkretnie", więc na głębszej wodzie, trochę też pływają pod wodą.
        • gryzelda71 Re: 08.08.12, 23:45
          A czy ty masz wiedzę i możliwosci w "razie czego" pomóc?
          • borys314 Re: 08.08.12, 23:52
            Tak, dobrze pływam na wodzie i pod wodą, mam niezłą wydolność i znam pierwszą pomoc, więc wierzę, że w razie czego zdołałbym ich uratować. Ale nawet gdybym tego nie potrafił albo by mi się nie udało, to mógłbym chociaż szybko wezwać pomoc - dlatego moim zdaniem asekuracja zawsze jest opłacalna.
            • gryzelda71 Re: 08.08.12, 23:55
              Z tym wierzę,że uda mi się ich uratować to może przemyśl.Nad morzem zwłaszcza.
              • borys314 Re: 08.08.12, 23:59
                gryzelda71 napisała:

                > Z tym wierzę,że uda mi się ich uratować to może przemyśl.Nad morzem zwłaszcza.

                Dlatego napisałem "wierzę", a nie "jestem przekonany". Gdybym nie wierzył, to chodzenie tam z nimi rzeczywiście miałoby mało sensu.
    • wespuczi Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 08.08.12, 17:32
      chyba jeszcze nie - lekki dozor w postaci opiekuna na plazy ktory czyta ksiazke i zerka raz na kilka minut.
    • margotka28 Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 08.08.12, 17:45
      a od jakiego wieku pozwolisz na samodzielność? Jest ratownik - po to jest, żeby pilnować.
      Jaka różnica pomiędzy jeziorem a morzem? Chyba, że mają się kąpać podczas sztormu.
      • chicarica Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 28.01.21, 22:52
        Kolosalna. Napisać tak mógł chyba tylko ktoś kto nie kąpał się w morzu dalej niż do kolan, a i nawet to niekoniecznie. Morze to duży zbiornik, występują w nim silne prądy wsteczne które potrafią pokonać nawet mocnego pływaka. Do tego nierówne dno, często duże fale - jest po prostu o wiele niebezpieczniej niż w jeziorze.
    • lola211 Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 08.08.12, 17:53
      Nie pozwoliłabym.
      Sami to moga sobie do aquaparku pojsc czy na basen,ale pływac w naturalnch zbiornikach z racji wiekszego niebezpieczenstwa poki co pod okiem dorosłego.
      Za kilka lat- prosze bardzo.
      • andaba Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 08.08.12, 18:43
        13-latkowi? W życiu.
        Do kwok nie należę, ale akurat wodzie nie ufam, mimo że sama dobrze pływam. Może własnie dlatego nie ufam?
    • dziubelek2 Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 08.08.12, 20:40
      nie - mój świetnie pływający nastolatek był o krok od utopienia się w tym roku i nie ma co oglądać się na ratownika - nie zawsze zauważy, nie zawsze zdąży.
      • robitussin Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 08.08.12, 21:31
        A ja mam pytanie do tych osób, które by nie pozwoliły - sami też nie wchodzicie do wody bez nadzoru innej osoby (nie mówię o ratowniku)? Przecież nieszczęście (fala, kurcz mięśnia, zachłyśnięcie wodą itp.) może się przytrafić każdemu, niezależnie od wieku.
        • kai_30 Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 08.08.12, 22:42
          robitussin napisał:

          > A ja mam pytanie do tych osób, które by nie pozwoliły - sami też nie wchodzicie
          > do wody bez nadzoru innej osoby (nie mówię o ratowniku)? Przecież nieszczęście
          > (fala, kurcz mięśnia, zachłyśnięcie wodą itp.) może się przytrafić każdemu, ni
          > ezależnie od wieku.

          Jeśli nadal mówimy o morzu - to tak, właśnie tak jest. I podobnie robią chyba wszyscy, których znam, a mieszkamy nad morzem, więc to nie jest kwestia obawy przed nieznanym, wręcz przeciwnie. Ten "nadzór" nie polega na tym, że ktoś na brzegu wypatruje sobie oczy, z akcesoriami ratowniczymi w dłoni wink ale zwyczajnie - z reguły ktoś zostaje na brzegu i co jakiś czas zerka, a jeśli wchodzimy do wody wszyscy, to zerkamy na siebie wzajemnie. Dużo nie potrzeba, naprawdę - niespodziewana silniejsza fala może zwalić Cię z nóg, pod wodą się zachłyśniesz i już może być problem.

          A, w sumie różnica jest jedna - my zawsze jeździmy na niestrzeżone plaże, nie ma nadzoru ratownika, więc może to stąd wynika. A może nie. Może po prostu z tego samego źródła, co sprawdzanie prognozy pogody przed wyjazdem pod namiot albo pójściem w góry, i jeśli są niepomyślne - pozostawanie w domu. Bo z naturą żartów nie ma.

          • hanna26 Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 08.08.12, 23:09
            Nie puściłabym. A do jakiego wieku? Mój mąż ma czterdziestkę i też nie chodzi sam się kapać w morzu. A ja nie stoją na brzegu i nie wpatruję się w niego jak sroka w gnat, ale zwyczajnie leżę sobie na plaży i w razie, gdyby zawołał czy pomachał ręką - widziałabym.
            Czy mój czterdziestolatek potrafi pływać? Owszem, skończył szkołę sportową w klasie o profilu pływackim i w czasach studenckich przez parę lat dorabiał sobie jako ratownik. Wiele widzieliśmy w tym czasie, oj wiele. Dlatego nasze dzieci uczymy, żeby jak idą pływać, a zwłaszcza pływać w morzu, starały się nie iść zupełnie samotnie.
            Tu oczywiście chłopak nie będzie samotny, ale towarzystwo trzynastolatki nie jest jednak jak dla mnie uspakajającym zabezpieczeniem.
          • robitussin Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 08.08.12, 23:24
            > Jeśli nadal mówimy o morzu - to tak, właśnie tak jest. I podobnie robią chyba w
            > szyscy, których znam, a mieszkamy nad morzem, więc to nie jest kwestia obawy pr
            > zed nieznanym, wręcz przeciwnie.

            Ja również mieszkam nad morzem (no, nad zatoką, ale kąpać się jeździmy na pełne smile
            I szczerze mówiąc do głowy by mi nie przyszło, by angażować kogoś do "pilnowania" mnie podczas, gdy ja idę do wody. Jasne, że najczęściej chodzimy razem, całą rodziną i się wygłupiamy, ale często bywało tak, że mąż leżał na plaży i czytał albo się bawił z dzieciakami, a ja nadal byłam sama w wodzie.
            Wychodzi na to, że osoby samotne są pozbawione przyjemności wyjazdu nad morze, bo nie ma ich kto pilnować wink

            > Dużo nie potrzeba, naprawdę - nies
            > podziewana silniejsza fala może zwalić Cię z nóg, pod wodą się zachłyśniesz i j
            > uż może być problem.

            Jasne, ale może to kwestia tego, że w ogóle nie korzystamy z kąpieli wodnych, gdy jest zbyt duża fala.
            A zachłysnąć się można nawet pijąc wodę z butelki wink
            • lola211 Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 08.08.12, 23:30
              > A zachłysnąć się można nawet pijąc wodę z butelki wink

              Sprawdz, ile w tym roku osób zachłysnelo sie woda z butelki,a ile utopiło w sezonie.
              • robitussin Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 08.08.12, 23:49
                > Sprawdz, ile w tym roku osób zachłysnelo sie woda z butelki,a ile utopiło w sez
                > onie.

                Chętnie, ale o tych pierwszych przypadkach pisze się niewiele. Mało spektakularne smile
                Zresztą nie o to mi chodziło. Jeśli ktoś potrafi dobrze pływać, potrafi ocenić sytuację pogodową i kondycję własnego ciała, to ryzyko zachłyśnięcia się wodą podczas pływania jest przyzerowe. Pomijam już fakt, że przy zachłyśnięciu nie trzeba się od razu topić.
                Gdyby wychodzić z założenia, że nie należy kąpać się samemu i bez opieki, to na plaży musiałoby być n+1 ratowników. Jeden by płynął aby ratować tonącego, drugi go asekurował, trzeci asekurował drugiego, czwarty trzeciego i tak dalej.
                • lola211 Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 08.08.12, 23:55
                  Mozna pływac samemu, czemu nie.Mozna pozwolic dzieciomkapac sie bez nadzoru ,ufajac ze jakos to bedzie.Rozsadniej jednak jest miec oko na osoby przebywajace w wodzie, a zwłaszcza dzieci.Zawsze to szansa, ze w razie czego tonacy nie zostanie pozbawiony zupelnie pomocy.
                  • robitussin sprostowanie 09.08.12, 00:09
                    Jeszcze raz przejrzałam cały wątek i wychodzi na to, że (chyba z racji późnej pory) źle tu niektórych zrozumiałam. Więc wyjaśnię moje stanowisko - nie puściłabym dzieciaków samych, w sensie samodzielnej wyprawy na plażę, gdzie nie miałyby kompletnie żadnej opieki i nadzoru przez kilka godzin.
                    Natomiast nie mam oporów, by puścić ich samych do wody, podczas gdy ja siedzę nawet parędziesiąt metrów dalej, ale niekoniecznie je non-stop obserwuję. Mamy zresztą umowę, jak mają się zachowywać (zero durnych przepychanek i podtapiania), do jakiego miejsca wolno im pływać itp.
                    Sądziłam, że chodzi Wam o to, by asekurowac dzieci w samej wodzie i pływać za nimi "krok w krok". To nie dla mnie. Owszem, jak były małe, to była to rzecz naturalna, ale odkąd pływają naprawdę dobrze i znają niebezpieczeństwa grożące w morzu, to poluzowałam tę smycz.
                    Ale jak tak sobie przypomnę, to ja dzień w dzień w wakacje chodziłam na plażę z koleżankami dokładnie w wieku 13-14-15 lat i rodzice nie widzieli w tym nic zdrożnego. Może dlatego, że pół miasta tak chodziło. A może ja po prostu byłam godna zaufania wink)
                    • borys314 Re: 09.08.12, 00:24
                      Zatem osiągnęliśmy consensus. wink

                      A mnie rodzice nie pozwalali chodzić z kolegami popływać nad miejskie jeziorko, a była nas cała banda, więc chyba było dość bezpiecznie. Cóż, nie zawsze słuchałem, a potem wycierałem się własną koszulą i zastanawiałem, jak szybko wysuszyć włosy.wink
                    • kai_30 Re: sprostowanie 09.08.12, 00:26
                      No, ładnie, ladnie, znaczy wychodzi, że żadnego mojego postu nie przeczytałaś chyba, bo we wszystkich chodziło o to, co teraz napisałaś:

                      "nie puściła
                      > bym dzieciaków samych, w sensie samodzielnej wyprawy na plażę, gdzie nie miałyb
                      > y kompletnie żadnej opieki i nadzoru przez kilka godzin.
                      > Natomiast nie mam oporów, by puścić ich samych do wody, podczas gdy ja siedzę n
                      > awet parędziesiąt metrów dalej, ale niekoniecznie je non-stop obserwuję. Mamy z
                      > resztą umowę, jak mają się zachowywać (zero durnych przepychanek i podtapiania)
                      > , do jakiego miejsca wolno im pływać itp."

                      Podpisuję się w pełni, dokładnie tak to u nas wygląda, o czym trąbię od początku zresztą tongue_out (no musiałam, musiałam wink).

                      Niemniej - przyznać się do czytania bez zrozumienia na emamie, rzadka rzecz, no no. Szacuneczek wink

                      • robitussin Re: sprostowanie 09.08.12, 00:33
                        kai_30 napisała:

                        > No, ładnie, ladnie, znaczy wychodzi, że żadnego mojego postu nie przeczytałaś c
                        > hyba, bo we wszystkich chodziło o to, co teraz napisałaś:

                        No właśnie chyba trochę od d...y strony ten wątek czytałam wink
                        Ale późno jest, a ja dodatkowo zdycham z choróbska.

                        > Niemniej - przyznać się do czytania bez zrozumienia na emamie, rzadka rzecz, no
                        > no.

                        Poważnie? smile
                        • borys314 Re: 09.08.12, 00:36
                          > > Niemniej - przyznać się do czytania bez zrozumienia na emamie, rzadka rzecz, no no.
                          >
                          > Poważnie? smile

                          Ja tam wielkim weteranem emamy nie jestem, ale popieram Kai - z twarzą z tego wyszłaś. smile
                          • robitussin Re: 09.08.12, 00:43
                            Miło mi, zwłaszcza, że ja na tym forum też właściwie dopiero niedawno zagościłam wink
            • borys314 Re: 08.08.12, 23:45
              > ale często bywało tak, że mąż leżał na plaży i czyta
              > ł albo się bawił z dzieciakami, a ja nadal byłam sama w wodzie.

              I chyba o taką asekurację dorosłych większości z nas chodzi - że niedaleko jest ktoś, kto ma świadomość, że Ty jesteś w wodzie i jeśli nagle Cię nie widać albo długo nie wracasz, to Houston, mamy problem. wink
              • kai_30 Re: 08.08.12, 23:58
                Dokładnie tak. Nie wiem, dlaczego robitussin zakłada najwyraźniej, że mój "nadzór" to wgapianie się w osobę kąpiącą się i stosuje gryzącą ironię, jeśli sama najwyraźniej stosuje te same metody - mąż siedzi na plaży i czyta książkę albo bawi się z dzieckiem. U nas identycznie - starsi się kąpią, ja siedzę na płytkiej wodzie z młodszym albo czytam książkę i zerkam. Tylko tyle - i aż tyle. Naprawdę, to zasadnicza różnica w stosunku do dwojga nastolatków, którzy mają być na plaży sami.

                No, chyba że robitussin zakłada (teraz moja kolej na ironię wink), że jakby się zaczęła topić to mąż by palcem nie kiwnął, wtedy zaiste, niezrozumienie jest uzasadnione wink
                • robitussin Re: 09.08.12, 00:16
                  kai_30 napisała:

                  > Dokładnie tak. Nie wiem, dlaczego robitussin zakłada najwyraźniej, że mój "nadz
                  > ór" to wgapianie się w osobę kąpiącą się

                  Bo tak to opacznie zrozumiałam (już wyjaśniłam w innym poście) smile
                  Nawet nie tyle wgapianie się, ile wręcz pływanie/chodzenie przy niej w wodzie.

                  > ajwyraźniej stosuje te same metody - mąż siedzi na plaży i czyta książkę albo b
                  > awi się z dzieckiem. U nas identycznie - starsi się kąpią, ja siedzę na płytkie
                  > j wodzie z młodszym albo czytam książkę i zerkam. Tylko tyle - i aż tyle. Napra
                  > wdę, to zasadnicza różnica w stosunku do dwojga nastolatków, którzy mają być na
                  > plaży sami.

                  Masz rację - jak wyżej, myślałam o zupełnie innych sytuacjach.

                  > No, chyba że robitussin zakłada (teraz moja kolej na ironię wink), że jakby się z
                  > aczęła topić to mąż by palcem nie kiwnął, wtedy zaiste, niezrozumienie jest uza
                  > sadnione wink

                  Ale mnie akurat mąż naprawdę nie pilnuje jak wchodzę do wody smile
        • borys314 Re: 08.08.12, 23:33
          > A ja mam pytanie do tych osób, które by nie pozwoliły - sami też nie wchodzicie
          > do wody bez nadzoru innej osoby (nie mówię o ratowniku)? Przecież nieszczęście
          > (fala, kurcz mięśnia, zachłyśnięcie wodą itp.) może się przytrafić każdemu, ni
          > ezależnie od wieku.

          To jest bardzo dobre pytanie. Oczywiście, w czasach durnych i chmurnych wypływałem na środek jeziora w środku nocy, sam i pijany. Ale odkąd trochę zmądrzałem i mam dziecko pod opieką, staram się robić, co w mojej mocy, żeby było bezpiecznie - to znaczy plaże tylko strzeżone, pływam nie dalej niż tam, gdzie mam grunt, a często na miejscu są jakieś zaprzyjaźnione osoby, które w razie czego by zareagowały. Odkąd mój syn jest większy i tak jest łatwiej, bo można na nim w tym względzie polegać, gorzej kiedy był maluchem - a jeździmy na wakacje tylko we dwóch. Może to przesada, nie wiem...
        • chicarica Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 28.01.21, 22:55
          Dokładnie tak robię. Nie kąpię się sama w morzu, tylko na brzegu siedzi mój niepływający mąż i ma na mnie oko - jakbym mu zniknęła, podniesie zaraz raban. Z kolei nad jeziorem zdarza się że jesteśmy na odludnej plaży, ale mam ze sobą boję pływacką i w razie czego będę się jej łapać.
    • robitussin Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 08.08.12, 21:22
      Ja bez problemu. Moje dzieci pływają o niebo lepiej niż ja (a ja latami trenowałam pływanie wink, więc nie widzę przeszkód. Jedno ma nawet pierwszy stopień ratownika za sobą.
      Ale nie wiem jak to jest u Ciebie. Jeśli oceniasz ich umiejętości na nie wystarczające, to nie puszczaj albo stój i pilnuj.
    • sarling Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 08.08.12, 23:16
      Nie mam pojęcia co zrobię ze swoimi nastolatkami sad
      Wspominając swoje nastoletnie wybryki (buńczuczne postanowienie przepłynięcia jeziora na biwaku, zakończone holowaniem ze środka przez kolegę itd.), a byłam w sumie spokojną dziewczyną wink, to najchętniej zamroziłabym obu panów na 15 lat w okolicy 12 rż i tyle.
      • borys314 rodzice nastolatków 08.08.12, 23:25
        Mam to samo! Powoli dochodzę do wniosku, że w przeciwieństwie do tego, co sądziłem - bycie rodzicem nastolatka jest strasznie trudne. Ma oczywiście sporo plusów - dziecko jest prawie samoobsługowe, można pogadać jak z dorosłym, ale wychowawczo jest nieporównywalnie trudniejsze niż zajmowanie się kilkulatkiem. Mam mnóstwo wątpliwości...
    • borys314 A skakać na główkę? 09.08.12, 00:32
      Skoro już jesteśmy przy tych "wodnych" tematach - a pozwalacie swoim dzieciom skakać na główkę? Ja sam bardzo to lubiłem i skakałem tak często, z różnych skoczni itd., ale synowi nie pozwalam nigdy i w żadnych warunkach (nawet kiedy jest sprawdzona głębokość, dno, na basenie itd.), nigdy go tego nie uczyłem i nie pozwalałem go uczyć. Może skakać na "bombę" i jakkolwiek inaczej, byle nogami w dół.wink Sam też już nigdy nie skaczę na główkę, raz, żeby nie dawać złego przykładu, a dwa - bo chyba sobie uświadomiłem, co tak naprawdę może się stać.
      • robitussin Re: A skakać na główkę? 09.08.12, 00:40
        Moi skaczą tylko i wyłącznie na basenie, na treningach, pod okiem trenera.
        W żadnych innych sytuacjach nie, a już na pewno nie w morzu czy jeziorze.
      • kai_30 Re: A skakać na główkę? 09.08.12, 00:58
        Nie no, moi skaczą - trener ich uczył, nie ja, jak jeszcze byli bardzo mali (zaczęli chodzić na treningi w wieku odpowiednio 5 i 7 lat). Niemniej - nie wolno skakać do nieznanej/zbyt płytkiej wody, to jasne, i nie wolno im też skakać "w głąb", czyli pionowo w dół - oni skaczą takim ślizgiem startowym, dość płytko pod powierzchnię wody, i maks wysokośc to słupek, żadnych trampolin itp. Ale to akurat też nie moja zasługa, tak wyszkoleni zostali. No i skoki tego rodzaju nie kojarzą im się z "having fun" - dla rozrywki to się na bombę skaczę smile

        Ja ze sobą mocno walczę, bo generalnie najchętniej zabroniłabym wszelkich ryzykownych zachowań, jak również sportu bardziej wyczynowego niż szachy - najstarszy trzeci miesiąc chodzi w gorsecie po złamaniu kompresyjnym kręgu, na wf-ie w szkole miał wypadek, a jakże.
        • borys314 Re: 09.08.12, 01:07
          Teraz się przyznam do czegoś, co ujawni, jaką kwoką naprawdę jestem. Mój syn chodził na basen ze swoją klasą, jako część zajęć szkolnych. Kiedy się dowiedziałem, że trener uczy ich skakania na główkę, poszedłem i powiedziałem, że sobie nie życzę. Co więcej, przekonałem do tego innych rodziców z klasy (trójka klasowa, duża siła oddziaływaniawink i razem zaprotestowaliśmy. Dzieci więcej takich skoków nie uczono. Teraz myślę, że trochę przesadziłem. Ale chodziło mi o to, żeby w ogóle nie dawać dziecku takiej możliwości, nie wyrabiać nawyku, żeby nie skorzystał z tego w złym momencie, w złych warunkach.

          > Ja ze sobą mocno walczę, bo generalnie najchętniej zabroniłabym wszelkich ryzyk
          > ownych zachowań, jak również sportu bardziej wyczynowego niż szachy

          Mam to samo i sam się siebie czasami boję...

          Oby Wam Najstarszy jak najszybciej wrócił do zdrowia i sprawności!
          • kai_30 Re: 09.08.12, 01:16
            A widzisz, a ja wyszłam z założenia, że lepiej jest wyrobić nawyk skakania prawidłowo, niż ryzykować, że kiedyś będą chcieli spróbować sami (bo kolega namówi, bo będą chcieli zaimponować dziewczynie...) i dadzą nura w głąb. Przy prawidłowym skoku startowym (prawie płasko pod powierzchnię wody) nie ma ryzyka urazu nawet na niewielkiej głębokości, większość wypadków spotyka tych, których nikt nigdy skoków nie uczył - jak widzę (zwłaszcza nad jeziorem) takich różnych, co z pomostu skaczą pionowo w dół i jeszcze im nogi do tyłu przegina, to mnie ciarki przechodzą...
            • borys314 Re: 09.08.12, 01:25
              No właśnie teraz zaczynam żałować, bo obawiam się, że kiedy mój syn wyjedzie na pierwsze samodzielne wakacje, pierwsze, co zrobi, to znajdzie najwyższą skocznię w okolicy i skoczy pionowo na główkę. Wiem, że ja bym tak zrobił. Co prawda, próbował to oprotestować tylko raz - jakieś 2 lata temu i od tego czasu temat nie wrócił, ale kto go tam wie...
              • bi_scotti Re: 09.08.12, 02:06
                Ty masz tak tylko z woda czy z innymi sprawami tez? Jak tam snowboarding? rock climbing? szalenstwa na rowerze? jakies lyzwy czy zwykle narty? Wszystko tak kontrolujesz czy tylko wode? Poniewaz sama jestem "water baby" i woda wiele dobrego mi dala (rowniez mojemu niepelnoprawnemu Sredniemu) to tych lekow przed skakaniem na glowke, trampolina, nurkowaniem, snorkling nie podzielam ale mam nadzieje, ze to jedyna dzialka, w ktorej tak ograniczasz tego swojego Mlodego. Jak on ma potem zyc jak Ty mu nie dajesz ryzykowac? Nie rob mu tak - ta historia o rozmowie z trenerem jest strasznie zasmucajaca i niepokojaca. Bedzie Ci coraz ciezej jesli szybko sie za siebie nie wezmiesz. Powaznie! Good luck smile
                • borys314 Re: 09.08.12, 02:22
                  Myślę, że ogólnie jestem nadopiekuńczy, a 2 najsłabsze punkty to jak na razie woda i samochód - oba związane z własnymi traumami. Młody jeździ na rowerze, nartach (wyłącznie w kasku), łyżwach, rolkach, próbuje snowboardu, wspinaczki nie było, mimo że ja się kiedyś wspinałem - i właśnie dlatego nie chcę mu tego pokazaćwink. W tym roku przełamałem się i syn zaczął zostawać sam w domu na jedną noc, kiedy wyjeżdżam w delegacje. Uważam to za wielkie osobiste zwycięstwo.wink Poza tym bez problemu puszczam na obozy 2 razy w roku, więc chyba jeszcze nie jest tak źle. Staram się kontrolować te lęki i syn tak naprawdę o wielu z nich nie wie, bo po prostu nic nie mówię. Nie chcę go upośledzić, zwłaszcza że jest samodzielnym i odpowiedzialnym młodym człowiekiem i nie mam powodu, żeby mu nie ufać. Nie wiem, skąd ta nadopiekuńczość - dlatego że jest jedynakiem? że ja byłem szalonym nastolatkiem i wiem, do czego można być zdolnym? że jestem samotnym rodzicem?
                  • noname2002 Re: 09.08.12, 08:29
                    Nie wiem, skąd ta nadopiekuńczość - dlatego że jest jedynakiem? że ja byłem s
                    > zalonym nastolatkiem i wiem, do czego można być zdolnym? że jestem samotnym rod
                    > zicem?

                    Bo Twoi rodzice byli nadopiekuńczy? Sam o tym pisałeś.
                  • robitussin Re: 09.08.12, 14:34
                    > . Nie wiem, skąd ta nadopiekuńczość - dlatego że jest jedynakiem? że ja byłem s
                    > zalonym nastolatkiem i wiem, do czego można być zdolnym? że jestem samotnym rod
                    > zicem?

                    A jak traktowali Cię Twoi rodzice? W sensie, czy również się o Ciebie tak bardzo bali?
                    Ja też jestem jedynaczką i moi skakali nade mną, jak nad jajkiem (nawet teraz jeszcze próbują, ale skutecznie to hamuję wink i chcąc nie chcąc wykształcili u mnie lęki o moje własne potomstwo. Udało mi się większość je zwalczyć, ale również miewam podobne "schizy" jak Ty. Tyle, że mniej związane ze sportem czy aktywnością, a bardziej z tym, że coś im się stanie np. podczas samodzielnego powrotu do domu (wypadek, napaść). Walczę z tym, ale czasem to silniejsze.
                    • borys314 Re: 09.08.12, 16:49
                      Tak, moi rodzice byli zdecydowanie nadopiekuńczy. Byłem jedynakiem, dla mojego ojca późnym dzieckiem i bardzo się o mnie bali. Dlatego myślałem, że skoro wiem, jak to smakuje, własnemu dziecku poluzuję smycz. Nie sądziłem, że może być tak, jak piszesz - że mogę te lęki przenieść. Naprawdę staram się z tym walczyć i myślę, że syn nawet nie jest świadomy, ile tego lęku u mnie jest.
                      Ja z kolei bardziej boję się wypadków losowych i urazów niż np. napaści. Ale po wakacjach Młody pójdzie do gimnazjum, obszar poruszania się mu się rozszerzy i zobaczymy, jak wtedy będę śpiewał.wink
          • gryzelda71 Re: 09.08.12, 07:05
            Zal pl cały komentarz.
          • robitussin Re: 09.08.12, 14:29
            borys314 napisał:

            > Teraz się przyznam do czegoś, co ujawni, jaką kwoką naprawdę jestem. Mój syn ch
            > odził na basen ze swoją klasą, jako część zajęć szkolnych. Kiedy się dowiedział
            > em, że trener uczy ich skakania na główkę, poszedłem i powiedziałem, że sobie n
            > ie życzę. Co więcej, przekonałem do tego innych rodziców z klasy (trójka klasow
            > a, duża siła oddziaływaniawink i razem zaprotestowaliśmy. Dzieci więcej takich sk
            > oków nie uczono. Teraz myślę, że trochę przesadziłem.

            No "trochę" tak wink
      • gryzelda71 Re: A skakać na główkę? 09.08.12, 07:04
        Tak pozwalam.
        Poza basenem nie skacze.Tak sama z siebie.
    • exina Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 09.08.12, 02:33
      Borys, weź jakąś laskę na tę plażę, przypilnuje ci dzieciaka. Widze kilkadziesiat w kolejce, bez czytania wątku.
      Srlsly, ty istniejesz?
      • borys314 Re: 09.08.12, 02:39
        Nie wiem, czy o to dokładnie Ci chodzi, ale kiedy mama dziewczynki jest z nami na plaży, to zdarza mi się oddalić, więc można uznać, że mi dzieciaka pilnuje.

        A co do istnienia - myślałem, że mój staż na forum jest już wystarczający, by nie zarzucano mi trollowania.
    • ga_ga_aga Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 09.08.12, 06:35
      Oj borys jesteś kwoką, że hej! I to jest twój problem. Problemem nie jest to, że ustaliłeś zasady pływania w morzu, bo te zasady są rozsądne, dziecko nie musi rezygnować z pływania z morzu, pływać może pod warunkiem, ze spełniony jest twój warunek bycia w zasięgu wzroku opiekunów. Co innego, gdybys zabronił pływać w morzu w ogóle. Rozumiem, że dzieci przyjęły zasady do wiadomości i jak chcą popływać, to proszą o to, zeby ktoś z dorosłych był w zasięgu wzroku na brzegu, a nie chodzą za wami i proszą: my chcemy sami pływać w morzu, nie siedźcie na brzegu i nie patrzcie na nas, chcemy SAMI.

      Zakładam, że dzieci jak chcą pływać, to pływają i nie dopominają się od was, że chcą same.

      A "kwoka" to taki rodzic, co gdacze, przy czym dla dziecka nie jest szkodliwie to, co kwoka robi, tylko to gdakanie. Pogdacz więc sobie na forum do woli, o ile nie gdaczesz przy dziecku to wszystko w porządkusmile
      • borys314 Re: 09.08.12, 16:55
        Dzieciaki niby przyjęły zasady do wiadomości, ale próbują je naginać, a Młody stara się mnie podejść. Ale jesteśmy tu dopiero kilka dni, więc może jeszcze badają granice. Myślę, że niedługo im się znudzi, kiedy zobaczą, że jestem nieugięty i wyjątków nie ma.

        > A "kwoka" to taki rodzic, co gdacze, przy czym dla dziecka nie jest szkodliwie
        > to, co kwoka robi, tylko to gdakanie. Pogdacz więc sobie na forum do woli, o il
        > e nie gdaczesz przy dziecku to wszystko w porządkusmile

        No własnie tak próbuję. Forum to dla mnie wentyl bezpieczeństwa, dzięki któremu truję synowi tylko tyle, ile to konieczne, a lęki i psychozy zostawiam dla siebie.wink
        Lecę, młodzież dopomina się powrotu na plażę. Dzięki!
    • pinkdot Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 09.08.12, 08:17
      Ja byłam sporo młodsza gdy mama pozwalała mi samej chodzić nad jezioro. Jeżeli mój syn będzie dobrze pływał, tak samo będę pozwalać mu samemu chodzić na strzeżoną plażę gdy skończy 10 lat.
    • swiecaca Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 09.08.12, 09:28
      jak będzie miało 13lat, na pewno pozwolę - na strzeżonej praży.
    • pszczolaasia Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 09.08.12, 10:33
      na strzezonej plazy?
      tak.
      • lola211 Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 09.08.12, 11:13
        Wiara w to,ze jak obiekt jest strzezony to jest na 100% bezpieczny jest dosc złudna.Kilkoro dzieci juz sie utopilo w aquaparkach,nieporównanie mniejszych zbiornikach,gdzie ratownik na ratowniku.
        • anetuchap Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 09.08.12, 17:01
          A ja mam tak samo jak Borys. Boję się,że jak spuszczę dzieci z oka,to stanie im się coś złego.
          Moja 11-latka dopiero w tym roku sama wraca ze szkoły,ale nie pytajcie mnie ile razy po nią wyszłam,bo "szłam w tamtą stronę na zakupy".
          Ja wiem doskonale,że nie ochronię ich przed całym złem tego świata,ale czuję się pewniej,gdy
          chociaż próbujęsmile
          Ja nie puściłabym 13-latka z koleżanką samego na plażę. Nie wchodziłabym z nimi do wody,
          ale siedziałabym jak najbliżej brzegu i uważnie obserwowała.
          • bi_scotti Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 09.08.12, 17:21
            anetuchap napisała:

            > Ja wiem doskonale,że nie ochronię ich przed całym złem tego świata,ale czuję si
            > ę pewniej,gdy chociaż próbujęsmile

            Tak dlugo jak masz pelna swiadomosc, ze robisz sobie dobrze kosztem (!) rozwoju mechanizmow samoobronnych u swoich dzieci, to wszystko jest cool. Caly problem z dziecmi pilnowanymi taki, ze choc czasem sie buntuja, bardzo szybko przestaja same wazyc rozsadnie ryzyko i wygodnie polegaja na tym, ze rodzice zapewniaja bezpieczenstwo. A to duza strata w rozwoju i w zdrowym self-esteem. Ciezko byc pewnym siebie i samodzielnym gdy mama zawsze pilnuje i sie jest pod maminym okiem, ciezko wierzyc w siebie jesli mama w czlowieka nie wierzy.
    • jusytka Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 09.08.12, 18:24
      W morzu - nie! Dzieci (11 i 13 lat) świetnie pływają i nurkują, lepiej ode mnie i na basenach/parkach wodnych nie potrzebują opieki. Jednak mieszkam nad morzem i wiem jak niebezpieczne mogą być fale, więc na plaży zawsze mam ich na oku, kiedy się kąpią.
      • ledzeppelin3 Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 09.08.12, 19:49
        Kilka razy topiłam się w morzu jako dorosła kobieta, a pływam wyczynowo, więc siedziałabym na brzegu i patrzyła na Twoim miejscu, mając w dużym poważaniu pretensje młodego oraz głosy o kwokowatości.

        .
        • aqua48 Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 09.08.12, 20:20
          Absolutnie nie pozwoliłabym. Morze to żywioł, a trzynasto- i czternastolatki lubią sobie poszarżować szczególnie przed płcia przeciwną. I nie widzę w tym żadnej nadopiekuńczości.
        • robitussin Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 10.08.12, 12:25
          ledzeppelin3 napisała:

          > Kilka razy topiłam się w morzu jako dorosła kobieta, a pływam wyczynowo,

          Zdradzisz sekret jak to możliwe?
          Rozumiem raz, zdarzenie losowe, ale_kilka_razy? Przy takich umiejętnościach pływackich, a co za tym idzie większemu, niż przeciętne, doświadczeniu?
          • kryzys_wieku_sredniego Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 28.01.21, 17:31
            Np. fale.
            Ja kilka razy poszłam pod wodę czy się zakrztucilam wodą dostając falą w pysk ale topieniem się tego bym nie nazwała, skurcz mnie zlapał ze 2 razy, też na plecach płynąć dalam radę, takie tam pierdoły, raz koleżance braklo sily i mi na plecy się rzucila trzymając za szyję i tu było niebezpiecznie - bo płynęlam z nia tak z 30 sekund nim doszla do siebie i moglam jej przetlumaczyc że się nie utopi niech tylko da mi rękę a nie mnie podtapia - nie walczylam z nią tylko z wodą, żeby utrzymać się nad wodą.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 28.01.21, 17:24
      Pytanie czy mieszkacie na stałe nad morzem, jak tak to syn sobie poradzi idąc na spacer i pływając bez twojej wiedzy.
      Jak nie to nie, też bym nie pozwoliła.
      Ja sama na baseny wrocławskie jeździłam dopiero jak zaczęłam szkołę średnią, bo wcześniej jakiś rodzic czy "wujek, ciocia" chodził z nami.
      Jedynie nad rzekę u mojej babci chodzilam sama gdy miałam lat 12 a nawet młodsza siostrę zabierałam, bo tam woda do pasa, miejsce gdzie można bylo się kąpać miało 6m*20m i zawsze ktoś starszy był - nie koniecznie rozważny ale sztuka to sztuka.

    • taki-sobie-nick Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 28.01.21, 22:10
      Oko na plecach i ojciec jako kwoka, ładne.

      Zatem tej ojcowskiej kwoce odpisuję, że ma rację.
    • srubokretka Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 28.01.21, 22:33
      Syn 9, corka 13. Oboje zostawialam na ok godzine w oceanie. Na plazy mielismy 3-4 ratownikow.
      Dzieciaki plywaja od 3 r.z. W tym roku bylo malutko ludzi, gdyby byl tlok nie zostawilabym. Nie pozwalalam w tym czasie nurkowac.
    • bialeem Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 28.01.21, 22:39
      Trochę zależy czy Bałtyk czy nie. Bałtyk nie ma aż takich pływów, ale i tak. Nauczyłam się respektu dla tej siły na Śródziemnym jak miałam jakieś 15 lat, wlazłam do wody sama i pomimo gigantycznych wysiłków wylazłam pół km dalej.
      Polecam dzieciakom przeczytać scenę Janeczki i Pawełka bodajże wielkie zasługi.
    • thaures Re: Pozwalacie nastolatkom pływać bez opieki? 28.01.21, 23:28
      To jaka ja jestem nadopiekuńczą kwoką-syn, pełnoletni zrobił kurs ratownika wodnego, dostał na to kasę od nas pod warunkiem, że odpadają otwarte zbiorniki.
      Wiem, wiem.... Ale nic nie poradzę
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka