Dodaj do ulubionych

Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kontaktu

24.08.12, 22:41
Jesteśmy prawie po rozwodzie,on wyjechał z dziećmi w niedzielę.
Wybrali się do Tropical Island. 1 noc spędzili w Szczecinie u jego kuzynki.
Już w niedzielę nie odbierał telefonu,gdy chciałam sprawdzić,czy bezpiecznie dojechali.
Na szczęście wysłał sms-a. W poniedziałek krótki telefon,Lena powiedziała,że właśnie wyjeżdżają
ze Szczecina. Pod wieczór w poniedziałek próbowałam do nich zadzwonić,ale on wyłączył
telefon. Tak samo we wtorek i w środę. Wysłałam mu maila,że pójdę na policję,bo być może coś
im się stało,to w czwartek pozwolił dzieciom zadzwonić,byli jeszcze w Berlinie. Ok. uspokoiłam się. Dziś próbowałam dzwonić i znowu wyłączony telefon. Dziś mieli wracać z Berlina do Szczecina,więc chciałam wiedzieć,czy dojechali. Mają wracać jutro lub pojutrze,nie wiem,bo
nie mam z nimi kontaktu.

Napiszecie,że przesadzam,że nie muszę codziennie rozmawiać z dziećmi. I macie rację,nie muszę,ale chciałabym mieć możliwość,a on mnie owej pozbawił. I teraz zastanawiam się,czy
napisać pisemko do sądu,że utrudnia mi kontakt z dziećmi? Ja od sądu jak najdalej,ale
walka na pisemka,to jego zasługa,bo on wysyła ciągle z jakimiś głupimi pretensjami.
Z tydzień temu wysłał pisemko,że ja zbojkotowałam i sabotowałam (tak dokładnie napisał)
jego plany wakacyjne wobec dzieci. Miał na myśli ten obóz,z którego zabrałam córkę,on
za to zapłacił. I jeszcze,że nie pozwalał na kontakty z jego matką,bo nie chciałam się zgodzić,
aby dziewczynki spędziły u niej same tydzień. Dlatego się nie zgodziłam,bo one nie chciały.
Pojechały z nim na 2 dni do niej i w ostatni wieczór Lena mi się żaliła do telefonu na to jak
babcia ją traktuje. Ale to była moja wina,choć to Lena do mnie zadzwoniła,a ja ją starałam się uspokoić,podobnie jak młodszą,która płakała mi do telefonu,że chce wracać do domu.
Ale oni wiedzą lepiej. To ja buntuję dzieci przeciwko matce i to ja celowo odebrałam Lenę
z obozu,tylko dlatego,że on za to zapłacił. A ja naprawdę namawiałam ją,aby została
(choć jak się wygadała o tych wyzwiskach,to już nie)
Zadzwonię w poniedziałek do swojej adwokat,bo i tak trzeba napisać odpowiedź na to jego
pisemko. K___a mać, dorośli ludzie,a bawimy się w pisemka. Masakra! Gdzie ja miałam oczy?
Obserwuj wątek
    • czar_bajry Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 24.08.12, 23:06
      I cóż ja mam Ci napisać, owszem przesadzasz ale z drugiej strony rozumiem Cię aż za dobrze.
      Odetchnęłam dopiero wtedy jak córka była na tyle duża ( naście lat) iż miała swój telefon i tatuś nie ingerował w jej rozmowy, wcześniej też się martwiłam ale zdołałam siebie przekonać iż najlepszą wiadomością jest brak wiadomości- te złe docierają błyskawicznie.
      Inną sprawą jest iż prawie ex robi to złośliwie,olej gadasmile
      • lily-evans01 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 24.08.12, 23:10
        Zaraz pewnie dowiesz się, że się czepiasz wink.
        No ale cóż, jakby np. dziadkowie zabrali dzieci i zamilkli, to by wszyscy na nich naskakiwali.
        Zwykła przyzwoitość wymagałaby puścić smsem ze dwa słowa, że dojechaliśmy, że jest ok. Zwykła przyzwoitość wymagałaby ustalić wcześniej, ile będzie trwał wyjazd. I dać znać w razie zmiany planów.
        Żeby nie było - to działa w obie strony. Np. ojciec mojej córki zawsze wie, gdzie jesteśmy i zawsze może się skontaktować.
        • wioskowy_glupek Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 24.08.12, 23:22
          Nie przesadzasz... Napisz odpowiednie pismo do sądu - koniecznie !
          • anetuchap Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 00:51
            Gdyby moje stosunki z prawie eks mężem były dobre,to nie robiłabym problemu,bo nie muszę
            codziennie rozmawiać z dziećmi. Jak któraś z Was napisała,on to robi po złośliwości,żebym się martwiła i chce pokazać,że on teraz kontroluje sytuację. Lena,jak rozmawiałam z nią wczoraj,
            mówiła,że chciały dzwonić,ale tata im zabronił,bo są wakacje i to dużo kosztuje. A mi nie chodzi
            o godzinne gadanie,ale o kilka minut,aby mi powiedziały,że wszystko jest dobrze. Tym bardziej,że to ja dzwoniłam do niego.
            A to,że ona dzwoni do mnie od jego matki z żalami jak jej tam źle,wcale mi się nie podoba.
            Wolałabym,aby było jej tam dobrze,aby się u nich dobrze czuła,aby ją dobrze traktowali.
            Lenka jest bardzo wrażliwa i wszystko bierze do siebie i bardzo przeżywa wszystkie negatywne
            sprawy. Przykro jej,gdy babcia mówi,że to wstyd mieć 4 z matematyki na świadectwie,
            że tak w ogóle,to ona nie wierzy,że Lena ma takie dobre oceny,bo nie widziała jej świadectwa.
            Dla mnie,to głupoty,ale ona się przejmuje,przeżywa. Ona nie potrafi walczyć o swoje,
            sprzeciwić się dorosłemu i dlatego ona nie chce jeździć do jego matki. Babcia każe jej być w łóżku o 8 (wakacje,weekend)a one obie są raczej sowami i w domu kładą się ok.22.
            Babcia daje im kanapki z szynką na śniadanie,a Lena nie cierpi szynki,ale jak poprosi o coś
            innego,to babcia twierdzi,że nic innego nie ma. Wiele jest takich przykładów i dlatego
            dziewczyny nie chcą być z nią same. Ale cała ich rodzina uważa,że to ja zabraniam dzieciom
            tam jeździć,nie słuchają,co się do nich mówi.
            Sorry,że się tak rozpisałam.
            • jola-kotka Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 00:57
              Pamietam,ze watku o obozie pisalas,ze corka miala swoj telefon to nie moe ze swojego do ciebie napisac,albo zadzwonic?
              Facet gra dziecmi i to nie jest fajne,wrecz podle,robi ci na zlosc,napisz do tego sadu.
              • anetuchap Re: Jola-kotka 25.08.12, 01:40
                Pierwszy raz robię takie wyznanie,ale raz kozie śmierć,- tak jakoś polubiłam Cię Jolasmile
                Pewnie dlatego,że odpowiadasz na moje posty zgodnie z moimi oczekiwaniamiwink
                Widzisz,nie jestem bezinteresowna,coś za coś,ale i tak Cię lubięsmile
                • jola-kotka Re: Jola-kotka 25.08.12, 02:09
                  anetuchap napisała:

                  > Pierwszy raz robię takie wyznanie,ale raz kozie śmierć,- tak jakoś polubiłam Ci
                  > ę Jolasmile
                  > Pewnie dlatego,że odpowiadasz na moje posty zgodnie z moimi oczekiwaniamiwink
                  > Widzisz,nie jestem bezinteresowna,coś za coś,ale i tak Cię lubięsmile

                  Dziekujesmile
                • czar_bajry Re: Jola-kotka 25.08.12, 13:12
                  Pierwszy raz robię takie wyznanie,ale raz kozie śmierć,- tak jakoś polubiłam Ci
                  > ę Jolasmile
                  > Pewnie dlatego,że odpowiadasz na moje posty zgodnie z moimi oczekiwaniamiwink

                  big_grinbig_grinbig_grin
            • mysia-mysia Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 01:44
              Z tego co pamiętam Lena ma 11 lat. To już wiek w którym może wyartykułować swoje zdanie; niech powie ojcu: nie chcę jeździć do babci bo mnie nie słucha, na śniadanie daje kanapki z szynką chociaż wie, że nie lubię itd itp

              jak będziesz stawała między córką i rodziną jej ojca, "broniła" córkę przed nimi to tak to właśnie będzie przez nich odbierane: jako utrudnianie kontaktów
              • lily-evans01 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 13:53
                No i co z tego artykułowania zdania? Widać, że tata i jego rodzina to ludzie, którzy mają głęboko w d... potrzeby i opinie innych. Nawet własnych dzieci. Znam takiego typa - to ojciec mojej córki, która ma co prawda 6 lat, ale potrafi mu powiedzieć, co jej się nie podoba. To tatuś tak wykręca, że powinno się jej podobać, że wszystkim dzieciom się podoba i wmawia jej dyrdymały.
                Niestety wyobrażam sobie to tak, że ojciec daje hasło i ładuje dziewczyny do auta, no i jadą do tej nieszczęsnej babci.
                A znowu weź starszej osobie się sprzeciw, że czegoś tam nie lubisz do jedzenia... ale będzie jojczenie zaraz i jeżdżenie po dzieciakach. To znam akurat osobiście, przez ileś lat byłam wegetarianką, wszyscy o tym wiedzieli, ale jak do kogoś przyszłam z rodziny, to miałam zjadać to, co inni.
                Jedenastolatka oczywiście wyartykułuje woje zdanie. Oczywiście trzeba tego uczyć, do tego zachęcać. Tylko, czy ktokolwiek z rodziny ojca posłucha? Miałam podobnych czepialskich dziadków, za strony ojca. W pewnym momencie przestałam się z nimi kontaktować, nie odwiedzałam itp. Ale było łatwiej, bo ojciec nigdy nie palił się do zabierania mnie gdziekolwiek bez zgody matki. Miał wszystko w d..., ale nie wiem, czy na tym w sumie lepiej nie wyszłam.
            • jowita771 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 10:05
              Nie wiem, ile Twoje dzieci maja lat, ale za jakiś czas same powiedzą babci, że nie chcą u niej być i dlaczego. Ja tez bym u takiej babci źle się czuła.
    • mysia-mysia Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 01:38
      Szczerze mówiąc to wydaje mi się że przepychanka jest jednak z obu stron
      oczywiście powinnaś mieć możliwość kontaktowania się z dziećmi kiedy są pod opieką ojca, powinniście wcześniej ustalić jak to ma wyglądać, np. on raz dziennie dzwoni do ciebie o umówionej wcześniej godzinie, ale...

      jeśli to ojciec zapłacił za obóz córki to powinnaś była z nim skonsultować jej wcześniejsze zabranie, a jeśli chce wysłać je do swojej matki a one nie chcą to niech same mu o tym powiedzą; siłą ich chyba nie będzie ciągnął
      • jola-kotka Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 02:13
        mysia-mysia napisała:

        ..
        >
        > jeśli to ojciec zapłacił za obóz córki to powinnaś była z nim skonsultować jej
        > wcześniejsze zabranie,

        Jakie mialo znaczenie,kto zaplacil za oboz skoro dziecko bylo tam nieszczesliwe chcialo wracac,kasa tutaj nie powinna miec znaczenia i nie powinna byc czynnikiem decydujacym o powrocie corki.
        Pamietam,ze konsultowala to z mezem,nie byl zachwycony,no ale to nadal nie zmienia faktu,ze dziecko chcialo do domu.
        • mysia-mysia Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 03:10
          Kasa ma znaczenie w takim sensie że jeśli matka zabiera z obozu za który zapłacił ojciec to tak właśnie to wygląda: jakby torpedowała to, co ojciec zrobił dla dziecka

          Najlepiej jakby córka jednocześnie z wypłakiwaniem się matce wypłatkiwała się na to samo ojcu, wtedy on wiedziałby co się dzieje

          Przychodzi mi też niestety do głowy że dziecko widząc kłócących się wiecznie rodziców boi się dobrze bawić na obozie za które zapłacił tata, bo z mamą jest bardziej związane i nie chce jej urazić, a za obóz w zeszłym roku na którym jej się podobało, kto zapłacił?
          • czarnaalineczka Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 09:25
            > Przychodzi mi też niestety do głowy że dziecko widząc kłócących się wiecznie ro
            > dziców boi się dobrze bawić na obozie za które zapłacił tata, bo z mamą jest ba
            > rdziej związane i nie chce jej urazić, a za obóz w zeszłym roku na którym jej s
            > ię podobało, kto zapłacił?


            powiesci zacznij pisac big_grin
            • demonii.larua Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 12:20
              > powiesci zacznij pisac big_grin
              Jakie powieści, takie są realia. Dzieci rozwiedzionych rodziców, które widzą akcje między rodzicami często nie potrafią się cieszyć by nie urazić - matki głównie. Mój dziś 16 letni syn, miał taki okres mając 12 lat "bo mama nie lubi taty to ja nie będę się cieszył z prezentów od niego". Objaśniłam wtedy dziecku, że owszem nie lubię i nie muszę lubić, ale nie mam nic przeciwko by on tatę lubił, kochał i za nim tęsknił, bo to jest jego tata i ma do tego prawo i ja nie mogę mu tego zabronić i nie chcę zabraniać. Dziewczyna ma 11 lat, ślepa i głucha nie jest i układa sobie w głowie różne rzeczy, bo to nie 3 letni maluszek który łyknie wszystko jako "tak musi być" a zapewne szczegółów nie zna więc snuje domysły. Do tego dodaj wiek 11-13 to jakaś masakra w rozwoju dziecka, zmiany hormonalne, wchodzenie w świat nastolatków, obłęd i bez rozwodu rodziców.
              • czarnaalineczka Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 13:01
                a moze zamiast fantazjowac poczytac dokladnie o co chodzilo z obozem i dlaczego matka musiala corke zabrac
                • demonii.larua Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 13:23
                  Zaraz sobie poszukam big_grin
                  p.s. sę hennę będę robić już drugi raz - popadłam w zachwyt big_grin
                  • demonii.larua Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 13:28
                    Doszukałam. Nieco mi się odmienił pogląd - mój błąd, co nie znaczy że generalnie tak się nie zdarza.
                    • czarnaalineczka Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 13:52
                      ja nie mowie ze sie generalnie nie zdarza


                      ale w tym przypadku dziewczynka miala powazny problem na obozie
                      ktory ojciec zlekcewazyl
                      a teraz jeszcze pisze do sadu ze ex zrobila mu na zlosc
                      uncertain
                      udusilabym takiego uncertain
                    • jola-kotka Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 13:56
                      Mi sie jednak wydaje,ze chce sluchac,kazda opinia z boku jest dobra.
                      Jednak nalezy na to spojrzec inaczej,mowa jest o matce i jej corkach,ktore wyjechaly daleko i moglo sie cos stac np.na drodze.
                      Nie wierze,ze nie chcecie wiedziec,czy wasze dzieci bezpiecznie dotarly z punktu A do punktu B szczegolnie wtedy gdy odleglosc miedzy tymi punktami to kawal drogi.
                      O wlasnych mezczyzn sie martwimy,pytamy czy dojechali czy wszystko ok,wiec wyobrazam sobie,ze o dzieci ten strach jest jeszcze wiekszy.
                      Przypomnijcie,sobie jak zamartwiala sie rosa gdy stracila kontakt z mezem,a nie dojechal do jej matki na czas,to jest normalna reakcja i nie widze w tym nic zlego.
                      A facet jest podly,dzieci traktuje jak karte przetargowa ze swoje byla zona i to nie jest fajne i nie ma co go tlumaczyc.
                      Gdyby nadal w malzenstwie bylo dobrze nie robil by tak,sam pewnie by dzwonil i ja informowal,jego zachowanie ewidentnie skierowane jest przeciwko niej.
                      Corki mowia,ze chca dzwonic do matki,ale ojciec im zabrania,glupio tlumaczac.ze to duzo kosztuje,to juz chyba nic wiecej nie trzeba tlumaczyc.
    • policjawkrainieczarow Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 02:18
      Sady sądami, ty dla własnego spokoju zrób jedna rzecz, przy najblizszej rozmowie upewnij się, zeby twoj numer byl wpisany w komórki faceta i dzieci jako ICE. I wtedy możesz spac spokojnie wiedząc, że no news = good news.
      • bi_scotti Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 04:17
        Szlag by mnie trafil gdybym pojechala z dziecmi na wakacje a ich ojciec probowal sie z nami ciagle kontaktowac. Zdecydowanie NA ZLOSC zrobilabym WSZYSTKO CO W MOJEJ MOCY zeby mu to utrudnic. Doskonale rozumiem Twojego prawie-ex. Dziecinne to ale bardzo ludzkie. Daj im (dzieciom i prawie-exowi) zyc, bo Cie oni wszyscy znienawidza. Be careful, bardzo latwo zaglaskac kota na smierc.
        • lola211 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 06:59
          Zgadzam sie z Bi.
          Odpusc, daj im spokoj i nie trzęś sie tak nad córkami.To dla nich tez cenna nauka- ze nie zawsze kazdy im nieba przychyli i beda musialy te nielubiana szynke jednak zjesc.
        • moty_lanoga Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 09:00
          Chyba cię pogięło, naprawdę. Jakie ciągle? Kilka minut dziennie to ciągle? Jak wyjeżdżam gdziekolwiek, to codziennie daję znać moim rodzicom, że wszystko ok i jak jest. A jak nie codziennie, to co najmniej raz na dwa dni. Jestem stara i odpępowiona. Mój mąż również. I również często się kontaktuje z rodzicami. Jak gdzieś wyjeżdża to rozmawiamy ze sobą ze 2-3 razy dziennie. Nie o pierdołach, tylko na zasadzie "co tam? wszystko ok? no wszystko ok, fajnie jest" i koniec. Jedna i druga strona czuje się wtedy dobrze.

          A ty starałabyś się na złość wszystko utrudnić? Komu na złość? Swoim dzieciom? Bo jej ex tak naprawdę nie robi na złość swojej żonie. Gdyby wyjechał sam, to ona miałaby go centralnie w d. Mógłby się pewnie miesiącami nie odzywać. Tylko wtedy to też nie ex żona by się denerwowała, a te dzieci. Nie ma to jak traktowanie dzieci jak jakiegoś kałasznikowa. O to bi_scotti bym ciebie nie podejrzewała sad
          • lola211 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 09:30
            Jak dla mnie takie meldowanie sie co rusz to jest wlasnie "ciagle".Codzienne sprawdzanie.
            To,ze codziennie dzwonisz do rodzicow dla mnie jest nadgorliwoscia- naprawde wiekszosc ludzi tak sie nie zachowuje.

            >Jedna i druga strona czuje się wtedy dobrze.

            Strach pomyslec, gdyby zasiegu nie było.Jeden dzien bez informacji i czlowiek sobie wyobraza, ze jakies nieszczescie sie zdarzylo.
            • mysia-mysia Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 09:41
              no widzisz lola a ja jestem akurat w stanie to zrozumieć chociaż sama nie mam nawyku meldowania się
              zwłaszcza jestem w stanie zrozumieć że ktoś puszczający dzieci na wakacje z nielubianym exem może mieć taką potrzebę, ale niech to nie będą jakieś haotycznie wykonywane w ciągu dnia telefony bo właśnie teraz ma takie przeczucie że dzieciom może dziać się krzywda i należy to natychmiast sprawdzić
              • lola211 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 10:14
                Owszem,ktos potrzebe moze miec.Pytanie-czy druga strona musi ja zaspokajac.
                Autorka watku ma problem uwazam z nadmierna kontrola dzieci- co uwazam dla nich za szkodliwe.
                Dzieci na wyjazdach powinny sobie radzic, a nie zalic, ze na kolacje dostaly nie to, co najbardziej lubia.
                Nie da sie dzieci ochronic przed dyskomfortem.Jak nie babcia cos zle powie, to rowniesnik czy osoba postronna.I co? Matka bedzie wszedzie interweniowac w ramach ochrony wrazliwego dziecka?To dziecko nigdy sie nie nauczy samo z tym radzic.
          • mysia-mysia Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 09:36
            no to zależy jak to było
            wydaje mi się że dorośli ludzie, którzy może za bardzo się nie lubią, powinni byli wcześniej się umówić na to jak będą się kontaktować
            czyli jeśli umówili się że ona zadzwoni wieczorem a on miał wyłączoną komórkę to oczywiście bardzo nieładnie zrobił
            jeśli umówili się że on zadzwoni wieczorem a ona wydzwaniała do niego w południe a później miała pretensje że miał wyłączoną komórkę to ona nieładnie zrobiła

            a może w ogóle się nie umówili bo im się nie chciało, każde woli myśleć że to drugie głupie i beznadziejne i co się będę z taką osobą próbował dogadywać, lepiej napiszę pismo do sądu, a później ona dzwoni i ma pretensje że komórka wyłączona to oboje winni
          • bi_scotti Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 17:03
            moty_lanoga napisała:

            > Chyba cię pogięło, naprawdę. Jakie ciągle? Kilka minut dziennie to ciągle? J

            Zedecydowanie CIAGLE. Kontakt raz na tydzien, raz na dwa miedzy doroslymi ludzmi to normalne. Jakby moj syn dzwonil codziennie z BC a corka z EU to bym sie zaczela zastanawiac co z nimi jest nie tak - nie maja swojego zycia - musza sie mamusi codziennie po kilka minut raportowac? Crazy.
            • jola-kotka Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 18:13
              bi_scotti napisała:

              > moty_lanoga napisała:

              >
              > Zedecydowanie CIAGLE. Kontakt raz na tydzien, raz na dwa miedzy doroslymi ludzm
              > i to normalne. Jakby moj syn dzwonil codziennie z BC a corka z EU to bym sie za
              > czela zastanawiac co z nimi jest nie tak - nie maja swojego zycia - musza sie m
              > amusi codziennie po kilka minut raportowac? Crazy.

              Dla jednego normalne dla innego nie.
              Jednak nie mówimy tutaj o dorosłych dzieciach,różnica chyba jest?
              • nangaparbat3 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 18:22
                Ale te dzieci nie są same, są z ojcem. I to on jest kontrolowany. Bardzo przytomnie pytano, co by bylo gdyby to ex kontrolowal każde poczynanie matki.
            • jola-kotka Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 18:13
              bi_scotti napisała:

              > moty_lanoga napisała:
              >
              > > Chyba cię pogięło, naprawdę. Jakie ciągle? Kilka minut dziennie to ciągle
              > ? J
              >
              > Zedecydowanie CIAGLE. Kontakt raz na tydzien, raz na dwa miedzy doroslymi ludzm
              > i to normalne. Jakby moj syn dzwonil codziennie z BC a corka z EU to bym sie za
              > czela zastanawiac co z nimi jest nie tak - nie maja swojego zycia - musza sie m
              > amusi codziennie po kilka minut raportowac? Crazy.
          • nanuk24 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 17:58
            Jak
            > wyjeżdżam gdziekolwiek, to codziennie daję znać moim rodzicom, że wszystko ok i
            > jak jest. A jak nie codziennie, to co najmniej raz na dwa dni.

            Chyba nie sadzisz, ze to jest normalne?
            Dorosla osoba, majaca swoja rodzine, codziennie daje mamuni sygnal, ze zyje i ma sie dobrze. Przezabawne.
            • jola-kotka Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 18:08
              nanuk24 napisała:

              > Jak
              > > wyjeżdżam gdziekolwiek, to codziennie daję znać moim rodzicom, że wszystk
              > o ok i
              > > jak jest. A jak nie codziennie, to co najmniej raz na dwa dni.
              >
              > Chyba nie sadzisz, ze to jest normalne?
              > Dorosla osoba, majaca swoja rodzine, codziennie daje mamuni sygnal, ze zyje i m
              > a sie dobrze. Przezabawne.
              >
              a to jak masz męża i dzieci to rodzice już nie są rodzina?
              Dla mnie nie ma w tym nic dziwnego,sama rozmawiam z rodzicami przez telefon nie raz dziennie ale kilka.
              • bi_scotti Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 18:38
                jola-kotka napisał(a):

                > > Dla mnie nie ma w tym nic dziwnego,sama rozmawiam z rodzicami przez telefon nie
                > raz dziennie ale kilka.

                Bo TY masz taka potrzebe. I good for you. Ale ex (czy prawie-ex) autorki watku nie ma i nalezy to uszanowac. Dzeciom sie krzywda nie dzieje, nawet gdyby cos sie zdarzylo gdzies w drodze to pierwszy telefon i tak bedzie na emergency. Autorka watku przechodzi wyraznie przez jakis swoj wlasny kryzys zwiazany z dorastaniem dzieci, koniecznoscia pogodzenia sie z ich powolnym pozyskiwaniem samodzielnosci/ "odchodzeniem w swiat" a to wszystko w kontekscie nie pelnej sprawnosci 11-letniej (!!!) corki, rozstania z ojcem dzieci i ewidentnych problemow w porozumieniu na linii matka-ojciec. To nie jest normalna sytuacja, w ktorej obie strony "lubia sobie pogadac codziennie przez telefon" jak to jest pewnie i mozliwe pomiedzy doroslym dziecmi i rodzicami.
                To jest dosc typowe u kobiet, ze zyja w przekonaniu, ze one "wiedza lepiej" co dziecko potrzebuje, jak utulic, jak nakarmic, jak wytlumaczyc etc. etc. Poniewaz "wiedza lepiej" nie daja szansy ani dzieciom zadbac o swoje potrzeby, ani innym doroslym (ojcom, dziadkom, nauczycielom, wychowawcom ...) pokomunikowac sie z dziecmi i dopracowac wspolnych rozwiazan. Dlatego w przypadku, ktory tu jest opisywany, oczekiwanie, ze prawie-ex bedzie sie meldowal kazdego dnia i dzieci beda mialy z mama kontakt prawie non-stop nie wydaje sie byc sensownym oczekiwaniem i np. we mnie budzi zdecydowany sprzeciw. Dokladnie tak jak napisalam wyzej - w takich okolicznosciach pozostawalabym incommunicado w blogiej swiadomosci robienia tej drugiej doroslej stronie na zlosc. Gowniarskie zachowanie? Na pewno smile Niemniej wciaz pozostaje human smile
              • aquarianna Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 27.08.12, 03:48
                > Dla mnie nie ma w tym nic dziwnego,sama rozmawiam z rodzicami przez telefon nie
                > raz dziennie ale kilka.

                Co innego dzwonić nawet kilka razy dziennie z czymś konkretnym, jakąś sprawą do załatwienia, do omówienia, a co innego raportować, że wszystko jest ok i w porządku. Dla mnie to chora sytuacja. No chyba, że i któryś z członków rodziny jest chory i faktycznie taka zdalna kontrola jest konieczna.
                • jola-kotka Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 27.08.12, 04:00
                  aquarianna napisał(a):

                  > > Dla mnie nie ma w tym nic dziwnego,sama rozmawiam z rodzicami przez telef
                  > on nie
                  > > raz dziennie ale kilka.
                  >
                  > Co innego dzwonić nawet kilka razy dziennie z czymś konkretnym, jakąś sprawą do
                  > załatwienia, do omówienia, a co innego raportować, że wszystko jest ok i w por
                  > ządku. Dla mnie to chora sytuacja. No chyba, że i któryś z członków rodziny jes
                  > t chory i faktycznie taka zdalna kontrola jest konieczna.

                  Nikt nie jest chory u mnie to dziala na zasadzie jadlas?
                  Nic ci nie jest?tak maja moi rodzice i ja sie melduje mi to nie przeszkadza oni sa spokojni.
                  Nie widze sensu im tego zabierac to nic nie kosztuje a i ja wiem co robia gdzie sa itp.
          • kura28 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 18:10
            moty_lanoga napisała:

            Jak
            > wyjeżdżam gdziekolwiek, to codziennie daję znać moim rodzicom, że wszystko ok i
            > jak jest. A jak nie codziennie, to co najmniej raz na dwa dni.


            aaaa, serio? Nie wyobrażam sobie dorosłej osoby mającej własną rodzinę i meldującej się codziennie rodzicom.
            Pamiętam swój pierwszy samodzielny wyjazd pod namiot w wieku 17 lat. Raz na kilka dni wysyłałam rodzicom pocztówkę z informacją że wszystko ok. To było w czasach przed telefonami komórkowymi.
          • aquarianna Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 27.08.12, 03:44
            moty_lanoga napisała:

            > Chyba cię pogięło, naprawdę. Jakie ciągle? Kilka minut dziennie to ciągle? Jak
            > wyjeżdżam gdziekolwiek, to codziennie daję znać moim rodzicom, że wszystko ok i
            > jak jest. A jak nie codziennie, to co najmniej raz na dwa dni. Jestem stara i
            > odpępowiona.

            Dorosła osoba codziennie raportująca rodzicom co się z nią dzieje jakoś nie wygląda mi nad odpępowioną wink
    • lusitania2 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 09:05
      anetuchap napisała:

      > K___a mać, dorośli ludzie,a bawimy się w pisemka.


      idź prędko na terapię, zanim pod pozorem "troski o dzieci" sch..anisz im życie.
      • adellante12 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 10:19
        Dokładnie.
        Jej postepowanie jest CHORE!!!!!
        To nie jest opiekuńczość to jest bezustanna ŻĄDZA pełnej bezwzględnej kontroli.
        Wszystko musi być wykonane pod sznurek zgodnie z jej zaleceniami pod jej scisłe dyktando i kazdy musi się bezwzglednie mamusi odmeldować bo inaczej mamusia zapiernicza na policję o utrudnianie kontaktów.
        Ta kobieta powinna się szybko i dokładnie leczyć bo dzieciaki jako nastolatki bedą miały naprawde przechlapane zycie.
        ZA rok albo dwa zacznie biadolić ze mąż nie interesuje się dziecmi bo nie robi tego w sposób i w czasie który ona sobie wymysli i ustali...
        • lola211 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 10:24
          Zastanawiam sie, czy w druga strone to tez dziala i ojciec dzieci daje wytyczne ex co dzieci maja wg niego jadac i o ktorej klasc sie spac.
          • adellante12 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 10:26
            taaaaa... na pewno smile)) I ciekawe czy ona melduje ojcu o kazdym ruchu z dziećmi...
            Powinien iść do sądu i zgłosić utrudnianie kontaktów...
        • anetuchap Re: Adellante 25.08.12, 22:05
          Jakie Ty bzdury gadasz!
          Znowu znalazł się ktoś, ,kto po kilku postach wie jaka jestem i jak wygląda moje życie.
          Nie mam ŻĄDZY kontroli nad moimi dziećmi a wręcz przeciwnie. Skąd wzięłaś to,że każdy
          musi się odmeldowywać? Nic takiego nie napisałam,bo to nie prawda. Jak jadą do teściowej
          (150 km),to nie dzwonię,proszę tylko o sms-a czy dojechali,bo się po prostu martwię,czy
          nie mieli wypadku. W tym wypadku też tylko o to mi chodziło - czy dojechali bezpiecznie,
          bo z Gdańska do Berlina kawał drogi.
          Zresztą po co ja się tłumaczę,ty i tak wiesz lepiej.
          • nangaparbat3 Re: Adellante 25.08.12, 23:10
            Ale wlasnie to jest chore: martwienie sie, czy nie mieli wypadku.
            • wioskowy_glupek Re: Adellante 26.08.12, 11:27
              Chore jest raczej to że ty jak widać nie się nie martwiła..
              • nangaparbat3 Re: Adellante 26.08.12, 13:40
                Martwienie sie na zapas to jedno z najbardziej autodestrukcyjnych dzialań jakie mozna sobie wyobrazić. Traci się na darmo energię, a jednocześnie pod wplywem własnych fantazji można funkcjonowac w sposób uruchamiający "samosprawdzające sie przepowiednie".

                -
                Bo było to, co jeden brat przy królu, a drugi przy Lubomirskim, ojciec tam, syn tu, to nie wiedzieć, jako się było bić. J.Ch. Pasek
                • aquarianna Re: Adellante 27.08.12, 03:55
                  nangaparbat3 napisała:

                  > Martwienie sie na zapas

                  A tutaj kiedy by nie było na zapas?
                  Po ilu dniach milczenia?
    • czarnaalineczka Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 09:24
      pisz skoro normalnie do niego nie dociera
    • adellante12 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 10:24
      Jedynym sensownym rozwiazaniem dla ciebie jest wszczepienie dzieciakom chipów z modułem GPRS - bedziesz mogła on-line śledzić ich pozycję z dokładnością do 4 metrów 24h...
      Idealne prawda?
      Jeszcze zeby tylko jakiś podgląd i podsłuch mieć on-line... I mozliwość wysłania impulsu elektrycznego - tak jak te obroże dla psów... To mogłabyś zainstalować eksowi, tak wiesz, w razie co, żeby pamietał kto tu rządzi i kto ma kontrolę..
      Jesteś chora i powinnaś leczyć bo to dość poważne zaburzenie psychiczne.
      NIE DZIWIE się absolutnie że facet jak zabrał dzieci to odcina się całkowicie od ciebie. Inaczej musiałby się meldować co 5 minut...
      • na_pustyni Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 17:16
        Głupoty piszesz i niepotrzebnie się wyzłośliwiasz. Masz jakieś przykre doświadczenia jako nadmiernie kontrolowana osoba?
        Do autorki - może nie doczytałam, ale czy ustaliliście jakieś zasady kontaktu przed wyjazdem? Że np. co drugi dzień się odzywa on albo Ty, albo w ogóle - zero kontaktu? Bo jak nic nie ustaliliście to oboje jesteście winni.
      • anetuchap Re: Adellante 25.08.12, 22:11
        Kobieto skąd ty wzięłaś to,że mają mi się odmeldowywać co 5 minut.
        NIGDZIE tak nie napisałam. Dzwoniłam kilka razy dziennie,licząc na to,że w końcu
        włączy telefon telefon. Jak ostatnio byli u teściowej,to starsza sama do mnie zadzwoniła,żeby się
        pożalić. Pewnie nie rozumiesz,że bliscy sobie ludzie żalą się sobie.
        A poza tym nie emocjuj się tak bardzo.
    • 3-mamuska Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 10:28
      anetuchap napisała:

      > Jesteśmy prawie po rozwodzie,on wyjechał z dziećmi w niedzielę.
      > Wybrali się do Tropical Island. 1 noc spędzili w Szczecinie u jego kuzynki.
      > Już w niedzielę nie odbierał telefonu,gdy chciałam sprawdzić,czy bezpiecznie do
      > jechali.
      > Na szczęście wysłał sms-a. W poniedziałek krótki telefon,Lena powiedziała,że wł
      > aśnie wyjeżdżają
      > ze Szczecina. Pod wieczór w poniedziałek próbowałam do nich zadzwonić,ale on wy
      > łączył
      > telefon. Tak samo we wtorek i w środę. Wysłałam mu maila,że pójdę na policję,bo
      > być może coś
      > im się stało,to w czwartek pozwolił dzieciom zadzwonić,byli jeszcze w Berlinie.
      > Ok. uspokoiłam się. Dziś próbowałam dzwonić i znowu wyłączony telefon. Dziś mi
      > eli wracać z Berlina do Szczecina,więc chciałam wiedzieć,czy dojechali. Mają wr
      > acać jutro lub pojutrze,nie wiem,bo
      > nie mam z nimi kontaktu.

      A czy on dzwoni do ciebie codziennie zeby wiedzieć co z dziećmi?
      Bo ja rozumiem ze długa trasa i człowiek sie martwi , ale czy on ciebie sprawdza i wyzwania?

      > Napiszecie,że przesadzam,że nie muszę codziennie rozmawiać z dziećmi. I macie r
      > ację,nie muszę,ale chciałabym mieć możliwość,a on mnie owej pozbawił.
      Czy on dzwoni codziennie do dzieci ? Może uważa ze jak i on to i ty nie ma potrzeby dzwonić codziennie.
      I teraz z
      > astanawiam się,czy
      > napisać pisemko do sądu,że utrudnia mi kontakt z dziećmi? Ja od sądu jak najdal
      > ej,ale
      > walka na pisemka,to jego zasługa,bo on wysyła ciągle z jakimiś głupimi pretensj
      > ami.
      > Z tydzień temu wysłał pisemko,że ja zbojkotowałam i sabotowałam (tak dokładnie
      > napisał)
      > jego plany wakacyjne wobec dzieci. Miał na myśli ten obóz,z którego zabrałam có
      > rkę,on
      > za to zapłacił. I jeszcze,że nie pozwalał na kontakty z jego matką,bo nie chcia
      > łam się zgodzić,
      > aby dziewczynki spędziły u niej same tydzień. Dlatego się nie zgodziłam,bo one
      > nie chciały.

      Napisz pismo do sadu bo on chyba nie ma prawa tak robić.

      > Pojechały z nim na 2 dni do niej i w ostatni wieczór Lena mi się żaliła do tele
      > fonu na to jak
      > babcia ją traktuje. Ale to była moja wina,choć to Lena do mnie zadzwoniła,a ja
      > ją starałam się uspokoić,podobnie jak młodszą,która płakała mi do telefonu,że c
      > hce wracać do domu.
      Powiedziałabym idź do taty i jemu powiedz i jemu płacz, ze jest mi przykro ale jesteście daleko i ja nie mam na tatę wpływu, ale niech z nim porozmawia to może przywiezie je szybciej.
      Powiedziałabym ze ja kocham i za czekam w dom, i tęsknię ale wytrzymam do ich powrotu.
      > Ale oni wiedzą lepiej. To ja buntuję dzieci przeciwko matce i to ja celowo odeb
      > rałam Lenę
      > z obozu,tylko dlatego,że on za to zapłacił. A ja naprawdę namawiałam ją,aby zos
      > tała
      > (choć jak się wygadała o tych wyzwiskach,to już nie)
      > Zadzwonię w poniedziałek do swojej adwokat,bo i tak trzeba napisać odpowiedź na
      > to jego
      > pisemko. K___a mać, dorośli ludzie,a bawimy się w pisemka. Masakra! Gdzie ja mi
      > ałam oczy?

      Powiedz dzieciom ze zamiast zalic sie do ciebie nich żalą sie do ojca, jak żalą sie do ciebie to jestes okropna i wredna.
      Ucz dziewczyny załatwiać sprawy z ojcem a nie za twoim pośrednictwem.
      Kup dzieciom telefon na wyjazdy z tata i będziesz i ty i dzieci miały kontakt bez łaski exa.

      Jak nie chciały zostać u babci to niech jej powiedzą prosto w gębę ze nie chcą u niej być bo jest taka i taka i one nie jadą i wracają do domu.
      Nie możesz zawsze i wszędzie być z nimi i niech one same umieją powiedzieć co czuja.

      Jak ojciec chce je zabrać, wolasz i pytasz przy nim chcecie jechać ? Jak powiedzą i zgadzasz sie z decyzja córek.
      • 3-mamuska Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 11:37
        Lenka jest bardzo wrażliwa i wszystko bierze do siebie i bardzo przeżywa wszystkie negatywne

        Córka jest taka, bo trzęsiesz sie nad nią.
        Sorry ale moja jak nie chce kanapi z szynka to jej nie zje wywali szynkę.
        I nie bedzie płakać z tego powody.
        A jak by jej babcia powiedziała coś o ocenach to by wzruszyla ramionami i powiedziała to twoj problem.A jest młodsza od Twojej.
        Może za bardzo traktujesz jak jak biedna malutka , i wten sposób dajesz jej do zrozumienia ze nie jest w stanie poradzic sobie z nawet najmniejszymi problemami( kanapki z szynka)
        • mysia-mysia Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 13:16
          3-mamuska napisała:

          > Córka jest taka, bo trzęsiesz sie nad nią.

          ale ona nie chce tego słuchać, nie widziałaś co jolce napisała? smile
    • tosterowa Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 11:28
      Chyba trochę przesadzasz, twoje dzieci są ze swoim ojcem, przecież jak im by się coś stało, to i tak otrzymasz informację... Twoje telefony nie mają na to żadnego wpływu, chcesz oswoić swój lęk? Ciesz się wolnym czasem i zajmij się sobą, zrób coś dla siebie. Pisałaś, że twoja córka ma napady lęku, jak myślisz, skąd? Czy oby nie przyczyniasz się do tego?
      A co do pisemek - no cóż, co kto lubi, tylko, że pisemka to nie jest żadne rozwiązanie problemu. Trzeba pogodzić się z tym, że twoje dzieci nie będą już 100% czasu spędzały z tobą i się uspokoić.
    • demonii.larua Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 12:01
      Wiesz co, swojego eksa nie znoszę organicznie. Chłop przytrzymywał dzieciaka 3 miesiące, były sądy, nakazy wydania, policja itp. Ale kiedy młody jest z nim - właściwie był, bo pan mieszka obecnie za granicą i dziecka 2 lata nie widział a bywał wyłącznie u babci, kiedyś bardzo nie lubianej nawet do głowy by nie wpadło by wydzwaniać. Owszem, dojeżdżali to był sms "wszystko ok, dojechaliśmy" i tyle. Kiedy syn odmówił wizyt u babci, zwyczajnie tam nie jeździł i z tym zrobiłabym porządek. Młodego babcia poszła nawet do sądu, gdzie wyraźnie usłyszała że to nie ona jest matką, dziecko nie musi jej lubić i jeśli chce to zmienić to sama musi na to zapracować, wiązało się to między innymi z zaprzestaniem negatywnych wypowiedzi na moj temat, dostosowaniem diety i nie zmuszaniem do telefonów do ojca. I co? Dało się, z byłą teściową mam dziś lepsze kontakty niż w trakcie małżeństwa z jej synem, a młody woli spotykać się z babcią niż z ojcem. W pewnym momencie przestałam tłumaczyć dziecku się i za ojca i za babkę, nauczyłam żale kierować do osoby z którą akurat przebywa, po dwóch telefonach "mamo ja chce do domu".
      Tylko na to trzeba czasu, a zdaje się Ty jesteś na początku drogi więc wszystko przed Tobą tongue_out No i u mnie jedna różnica - młody dopóki nie skończy 18 lat, nie wyjedzie z ojcem za granicę.
      Co do pisma... moim zdaniem nie ma sensu. Podnieść to na ewentualnej sprawie o kontakty i dogadać się przed sądem co do sposobu kontaktowania się z dziećmi kiedy są na wyjazdach z ojcem i tyle. Musisz nauczyć dzieci, że kiedy są z ojcem i jest im źle to ojciec powinien być pierwszą osobą, do której one zgłaszają pretensje.
      • lily-evans01 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 14:01
        No to wyobraź sobie, że są ojcowie, którzy NIE słuchają tych pretensji. Którzy nie reagują na to, że dziecko zmęczone, że nie chce gdzieś iść, w coś się bawić - zwłaszcza jak musieli za to troszeńkę zapłacić.
        Są ojcowie, którzy nie pamiętają o lekach, kosmetykach, diecie dla alergika.
        Którzy przymuszają dzieciaka, żeby czas spędzał zgodnie z ich planem i oczekiwaniami.
        I co z takimi zrobić?
        • bi_scotti Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 18:52
          lily-evans01 napisała:

          > No to wyobraź sobie, że są ojcowie, którzy NIE słuchają tych pretensji. Którzy
          > nie reagują na to, że dziecko zmęczone, że nie chce gdzieś iść, w coś się bawić
          > - zwłaszcza jak musieli za to troszeńkę zapłacić.
          > Są ojcowie, którzy nie pamiętają o lekach, kosmetykach, diecie dla alergika.
          > Którzy przymuszają dzieciaka, żeby czas spędzał zgodnie z ich planem i oczekiwa
          > niami.
          > I co z takimi zrobić?

          Jedyne z listy, co budzi niepokoj to niepamietanie o lekach. Reszta to po prostu zycie i dogadywanie pomiedzy rodzicem a dzieckiem. Co robic? Zostawic w spokoju - niech buduja wlasne relacje. Moga sie kiedys okazac lepsze niz pomiedzy "perfekcyjna" mama a tym samym dzieckiem ....
          • lily-evans01 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 19:18
            Uważasz, że to naprawdę świadczy o rodzicielskiej miłości, że ktoś przymusza dziecko do spędzania czasu na swój wyłącznie upatrzony sposób i nie słucha jego zdania? Uważasz, że fajny jest tata, który jedyne, co potrafi zaproponować, to odpalenie dziecku dvd? Albo ma iść gdzieś z dzieckiem, po czym obiecana atrakcja jest na samym końcu, przez pół godzinki, kiedy gość poświęcił ze dwie na załatwianie swoich spraw, urzędów, komórek, pierdołów, ciągając wszędzie dzieciaka? I wiedząc, że ma się z nim spotkać?
            Dla mnie nie słuchanie dziecka, tego, jak chce spędzać czas, co lubi jeść, świadczy o totalnym olewactwie. Gdybym podała powyższe przykłady, ale napisała, że tak robią np. dziadkowie, zaraz by było pełne oburzenie. Ale ojcowie... są święci dla niektórych, byleby byli i nic nie można od nich wymagać - o to chodzi?
            • lola211 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 19:25
              No ale czy tata "niefajny" ma byc pozbawiony kontaktów z dziecmi? Kazdy ma inny model rodzicielstwa.Ja znam jedna niefajna matke- cóz, dzieci musza z tym zyc.
              • lily-evans01 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 20:35
                Nigdzie nie mówię, że ma być pozbawiony kontaktów. Ale niechęć do słuchania, rozumienia własnych dzieci i ich potrzeb, świadczy o nim dobitnie. Stąd też brak zaufania.
                Ja z kolei niewiele znam takich matek, a ojców zdecydowanie więcej niestety.
                • lola211 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 20:49
                  Widac faceci tak maja.To inny rodzaj rodzicielstwa niz maminy.
                  • lily-evans01 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 20:55
                    Eee, to jest uogólnienie, bardzo krzywdzące dla odpowiedzialnych i kochających swoje dzieci mężczyzn. Sama mogę podać bardzo bliski przykład ojca, który miał totalnie w d... zdanie, opinie i potrzeby córki z pierwszego małżeństwa, które się rozpadło. Za to dzieci z drugiego związku (trwającego do dziś) miały i mają każdą przeszkodę spod stóp usuwaną, troskę, czas i kasę taty, choć są już dawno dorosłe. Jak się okazuje, tutaj styl rodzicielstwa zależał od sytuacji...
                    Myślę, że opinia, że ignorowanie emocjonalne własnego dziecka jest typowym dla mężczyzn stylem rodzicielstwa - jest bardzo niesprawiedliwa wobec normalnych ojców, którzy umieją dzieciom dać swoje emocje, troskę i czas.
        • kk345 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 19:23
          > Którzy przymuszają dzieciaka, żeby czas spędzał zgodnie z ich planem i oczekiwaniami.

          A matki tak się nie zachowują? Nigdy?
          • nangaparbat3 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 20:29
            big_grin
            Sa tym arcymistrzyniami.
    • rosapulchra-0 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 17:34
      Nie przesadzasz. Również bym wpadła w panikę. Nie od tego mamy telefony komórkowe, żeby je wyłączać i udawać, że nas nie ma.
      Twój ex robi ci na złość i bawi go twoja bezsilność. Dla mnie to czystej wody sku...yństwo.
      • bi_scotti Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 18:50
        rosapulchra-0 napisała:

        > > Twój ex robi ci na złość i bawi go twoja bezsilność. Dla mnie to czystej wody s
        > ku...yństwo.

        Eeee tam - zaraz takie slowa - normalna, ludzka reakcja na przewrazliwiona partnerke. Robilabym dokladnie to samo i na dodatek z totalnie wredna przyjemnoscia wyobrazajac sobie jak ona tam chodzi cala nerwowa jak pantera w klatce tongue_out
        • rosapulchra-0 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 19:01
          Naprawdę tak by cię rajcowało bawienie się cudzymi uczuciami? Przecież to ohyda nad ohydami suspicious
        • lily-evans01 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 19:12
          Wiesz co, to, co piszesz powyżej... o tej przyjemności robienia na złość... jeżeli masz dzieci i chłopa, to Twój facet powinien to przeczytać - będzie wiedział, czego się spodziewać po mamusi swoich dzieci w wypadku rozstania.
          Jak można być tak wredną?
          • bi_scotti Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 23:30
            lily-evans01 napisała:

            > Wiesz co, to, co piszesz powyżej... o tej przyjemności robienia na złość... jeż
            > eli masz dzieci i chłopa, to Twój facet powinien to przeczytać - będzie wiedzia
            > ł, czego się spodziewać po mamusi swoich dzieci w wypadku rozstania.
            > Jak można być tak wredną?

            big_grin Odpowiada mu to od prawie 40 lat, bo tyle sie znamy a dzieci niczego innego sie nie spodziewaja - wiedza, ze matka jest wiedzma, pluje sarkazmem i im sie bardziej o cos prosi tym wieksza szansa, ze sie tego nie dostanie jesli mama nie uwaza, ze to ma sens. Oni sa zwichrowani, wiem tongue_out
            I tak, jak znakomita wiekszosc ludzi, od czasu do czasu odczuwam shadenfreude - nie wierze, ze istnieja tacy, ktorym sie to nie trafia. To nie jest najwieksza moja wada wink
            • lily-evans01 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 10:59
              Hmm, to się chyba nazywa klimakterium?
              • jansen25 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 11:11
                Albo złośliwość, niezależna od wieku.
                • lily-evans01 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 11:42
                  Cóż, dziwny punkt widzenia i nie wiem, czym tu się szczycić. Że nawet dzieci nie mogą się do matki z niczym zwrócić, bo zaraz kometuje i pluje jadzikiem? Jakbym swoją matkę widziała, brrr... Ona z kolei uważa się za szczerą, tylko, że jej szczerość dziwnym trafem sprowadza się do kwestii typu "nie chcę, nie mogę, nie mam czasu" albo do złośliwego wypunktowania wad u każdego, łącznie z 6-letnią wnuczką.
              • bi_scotti Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 14:51
                lily-evans01 napisała:

                > Hmm, to się chyba nazywa klimakterium?

                No i zobacz sama jak perfekcyjnie ilustrujesz moj powyzszy punkt widzenia! So cool tongue_out
    • nangaparbat3 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 18:19
      Przesadzasz. Bylam za przywiezieniem Leny z obozu, ale teraz grubo przesadzasz. Exowi sie naprzykrzasz, a dzieciom nie dajesz dorosnąc. Jesli Lena nie chce szynki, to moze odlozyc i zjeść chleb z samym maslem. Może poprosic o ser. Może poprosić o to dziadka lub ojca, skoro babcia staje okoniem. Może sama otworzyc lodowke i cos sobie wyjąć. Może zrobić awanturę i trzasnąć drzwiami. A nawet moze nie jesc przez kilka dni. Wszystko lepsze niż dzwonienie z taką p..dołą do matki. Ale jesli juz dzwoni - OK, można żale przyjąć ze zrozumieniem, ale nie można tego rozpamietywać.
      A dzwonienie, codziennie, czy wszystko dobrze - po pierwsze jest oznaka braku zaufania i do exa, i do dzieci. Po drugie słyży wyłącznie ukojeniu Twego niepokoju - bardzo możliwe ze dorosle córki będą Cie oklamywać, ze wszystko OK, kiedy wcale dobrze nie bedzie. Jeśli chcesz, żeby były dzielne i sobie radziły, to po pierwsze musisz uwierzyc, ze sobie poradzą. Codzienne telefony sa zaprzeczeniem tej wiary.
      • triss_merigold6 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 18:32
        No, do eksa ma prawo nie mieć zaufania.
        • bi_scotti Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 18:42
          triss_merigold6 napisała:

          > No, do eksa ma prawo nie mieć zaufania.

          Ale to wtedy albo rybki, albo akwarium. Nie mam zaufania, moge udowodnic, ze zaufania miec nie mozna, zalatwiam sadownie ograniczenie praw rodzicielskich & life goes on. Ale jezeli decyduje sie na to, ze dzieci moga z tata pojechac gdzies tam na iles tam to nie moge po kilku godzinach od ich wyjazdu ni z tego ni z owego zmienic zdania i uznac, ze jednak mu nie ufam wylacznie dlatego, ze nie dzwoni i ze dzieci nie dzwonia a jak dzwonia to melduja niechec do szynki. C'mon, Triss, sama wiesz, ze lepiej takie sytuacje brac na spokoj i logike ...
      • rosapulchra-0 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 19:04
        Nanga, a jeśli dziewczyna ma powody, żeby nie ufać exowi? Bo nawalił już kiedyś? To też jest przesada?
        • nangaparbat3 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 19:10
          Jeśli ma mocne podstawy, by nie ufać, powinna ograniczyc prawa i nie wysyłać z nim dzieci. Postawa: nie ufam, ale wysylam, prowadzi do ogolnego wariactwa i zapętlenia wzajemnych pretensji, nie ma nic gorszego. Dzieci sie w tym duszą.
    • mw144 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 20:48
      Rozumiem, że jak dzieci są pod Twoją opieką, to Twój prawie-ex dzwoni do Ciebie przynajmniej 5 razy na dzień, żeby sprawdzić czy u was wszystko w porządku, a Tobie to wogóle nie przeszkadza?
      • anetuchap Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 22:23
        Zacytyjcie gdzie ja napisałam,że dzwoniłam do nich 5 razy dziennie?
        Jak on wyjeżdża na tydzień,to dzieci dzwonią do niego,a jak młodsza nie chce
        z nim rozmawiać,to jeszcze ją namawiam,żeby tacie nie było przykro.
        Ja chciałam wiedzieć,czy bezpiecznie dojechali.
        A co do babci,to ja naprawdę wolałabym,aby było im u niej dobrze. To Lena do mnie dzwoniła,
        nie ja do niej. Ktoś tam pisał,że jego córka coś by odpowiedziała,nie zgodziła się,ale moja
        Lena jest inna. Są różne dzieci,prawda? Ona jest nieśmiała i nie potrafi walczyć o swoje.
        Druga już jest inna,walczy jak lew,aby było tak jak ona chce. A wychowywała je ta sama
        matka.
        • czar_bajry Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 23:54
          W wątku o obozie też uważałam, że przesadzasz nie znałam wtedy niektórych faktów które właśnie tam przeczytałam.
          Masz prawo martwić się o córki nawet jeśli zachowujesz się przy tym jak kwokasmile
          Pisząc na forum musisz przyzwyczaić się do krytyki i negowania wszystkiego co robiszsmile
        • 3-mamuska Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 00:18
          > Jak on wyjeżdża na tydzień,to dzieci dzwonią do niego,a jak młodsza nie chce
          > z nim rozmawiać,to jeszcze ją namawiam,żeby tacie nie było przykro.

          Po co ja namawiasz? To granie na jej emocjach, jak mnie kochasz to zrób tak i tak.
          Dlatego młoda wrażliwa , nie szantażuj dzieci emocjonalnie.

          > Lena jest inna. Są różne dzieci,prawda? Ona jest nieśmiała i nie potrafi walczyc o swoje
          > Druga już jest inna,walczy jak lew,aby było tak jak ona chce. A wychowywała je ta sama matka.

          Ta tylko ze Lena ma problemy zdrowotne i dlatego traktujesz je inaczej, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

          Nikt tu ci nie chce sprawiać przykrości tylko pokazać druga stronę medalu.
          I powinnas zając sie problemem wrażliwości Leny ,bo w życiu nie raz trafi na wrednych ludzi na babcie z " kanapka z szynka" i to nie normalne ze duża juz dziewczynka z taka sprawa dzwoni do mamy.

          --
          -----------------------
          Myśl o tym co mówisz...
          Nie mów tego co myślisz...
    • estelka1 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 25.08.12, 22:46
      Dla mnie ta sytuacja jest dziwna. Dzieci pojechały z ojcem, nie z kimś obcym, a Ty próbujesz to kontrolować. Po co? To są tak samo jego dzieci i choćbyś nie wiem, jak się pieniła, ma prawo spędzać z nimi czas, dbać o ich kontakty ze swoją rodziną i zajmować się z nimi po swojemu. Wcale nie jest powiedziane, że Ty masz monopol na jedynie słuszne wychowanie dzieci i zajmowanie się nimi. Dziewczyno, nie wciągaj dzieci w swoje konflikty z byłym, nie wywołuj w nich poczucia winy, za to że dobrze im z ojcem i nie wymagaj od nich lojalności wobec Ciebie, bo Twoje uczucia zostały zranione. Ty masz tym relacjom sporo do zarzucenia, dzieci niekoniecznie. Jedyne, czego masz prawo oczekiwać, to komunikat, że cało i zdrowo dojechały z punktu A do punktu B. O to swobodnie możesz toczyć boje, a najlepiej daj dzieciom telefon, żeby w spodziewanej porze dojazdu skomunikować się z nimi.
      Ps. Jak dzieciom będzie bardzo źle z ojcem, same o tym Ci powiedzą.
      • anetuchap Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 00:14
        Albo nie czytałaś ze zrozumieniem,albo nie przeczytałaś wszystkich
        moich postów (do Estelka 1). Ja NIGDY nie mówiłam,że eks nie ma prawa spotykać się z dziećmi
        i organizować im czasu tak jak on chce. Gdzie Ty to wyczytałaś? Nie chcę kontrolować,
        chciałam się dowiedzieć,czy dojechali bezpiecznie,czy tak trudno to zrozumieć?
        Ja nie wywołuję w nich poczucia winy,nie chcę,aby im było źle z ojcem! Wręcz przeciwnie.
        Wolałabym,aby zawsze im było dobrze z ojcem,żeby nie żaliły mi się. To są moje dzieci,kocham je i chcę,aby były szczęśliwe. Jak są szczęśliwe z tatą,to super,ja też się cieszę.
        Estelka,skąd wiesz,że moje uczucia zostały zranione?
        • estelka1 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 00:32
          Wiesz po czym wnioskuję? Po kanapce z szynką urastającej do rangi tragedii narodowej i po tym że wydzwaniasz do ex po 5 razy dziennie, zamiast dać dzieciom jakiś stary telefon i najtańszy starter żeby dostać upragniony komunikat, że towarzystwo cało i zdrowo dojechało z miejsca na miejsce.
          Żebyś nie miała wątpliwości, ja też jestem po rozwodzie i nie sprawdzam ex, tylko ewentualnie esemesuję do córki, czy dojechali, jeśli nie mam od niej wiadomości o spodziewanej godzinie. I nie wnikam, gdzie i z kim są.
          • rosapulchra-0 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 11:38
            Jakie PIĘĆ razy dziennie? Skąd to wiesz? Byłaś przy tym? Autorka posta napisała, że tyle razy dziennie wydzwania? Pokaż, gdzie to wyczytałaś?
            • estelka1 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 12:21
              Rosa, czepiasz się. Jak napiszę kilka zamiast pięć, będzie lepiej? Ale nie zmieni to faktu, że autorka próbuje kontrolować ojca swoich dzieci.
              • rosapulchra-0 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 17:29
                Naprawdę staram się nie czepiać, ale Aneta nigdzie nie napisała, że wydzwania tam co 10 minut, co godzinę czy pięć razy dziennie. IHMO nakreśliła problem - ojciec wyłączył komórkę, nie ma z nim kontaktu, martwię się, czy wszystko jest ok. Nie nazwałabym tego niekontrolowaną kontrolą, ale zwykłym przejmowaniem się, czy wszystko jest OK. Naprawdę.
                • estelka1 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 20:49
                  Przejmowanie się tym, czy dzieciaki cało i zdrowo dojechały rozumiem, tym bardziej że sama tak mam. Niestety dla mnie to, co opisuje autorka wątku jest właśnie kontrolą i jakąś przepychanką między nią, a byłym, w co niestety zamieszane są dzieci. To, że po rozwodzie dzieci najczęściej mieszkają z mamami, nie oznacza, że matki mają jedyne słuszne metody wychowawcze, zapewniają najlepszą opiekę itd. Ojciec, dopóki nie ma ograniczonych, czy zabranych praw rodzicielskich ma prawo wychowywać dzieci po swojemu, dążyć do tego, by odwiedzały jego rodzinę i budowały sobie relacje z dziadkami bez udziału matki.
                  Podsumowując, jeśli autorka uważa, że były celowo i złośliwie wyłącza telefon, żeby utrudnić jej kontakt z dziećmi, niech zaopatrzy pociechy w jakiś, bodaj najtańszy aparat, by mieć z nimi łączność. Pozostaje tylko pytanie, czy poprzestanie na uzyskaniu komunikatu, że dzieci są całe i zdrowe i dojechały szczęśliwie na miejsce, czy też będzie je z daleka nadzorować. Ale to już nie mój cyrk i nie moje małpy.
      • jola-kotka Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 00:25
        estelka1 napisała:

        > Dla mnie ta sytuacja jest dziwna. Dzieci pojechały z ojcem, nie z kimś obcym, a
        > Ty próbujesz to kontrolować. Po co? To są tak samo jego dzieci i choćbyś nie w
        > iem, jak się pieniła, ma prawo spędzać z nimi czas, dbać o ich kontakty ze swoj
        > ą rodziną i zajmować się z nimi po swojemu.

        Ona nie kontroluje,chciala sie dowiedziec czy dojechali a to roznica.
        Jasne,ze ojciec ma prawo do wszystkiego o czym piszesz,ale pod warunkiem,ze nie cierpia na tym dzieci.
        Powinien swojej matce powiedziec,ze Lena nie jada szynki,wtedy babcia miala by dla niej nie wiem ser zolty,kochajacy troskliwy ojciec wie takie rzeczy prawda?
        • estelka1 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 00:37
          Nie wiem, czy doczytałaś, ale również uznaję za zasadny komunikat, że dzieci cało i zdrowo dojechały tam, gdzie miały dojechać. W relacje z ojcem i dziadkami bym jednak nie wnikała (sama też nie wnikam), bo ojciec jest tak samo pełnoprawnym rodzicem, jak i autorka wątku. Jeśli coś jest nie halo, niech wnioskuje do sądu o pozbawienie ojca praw rodzicielskich i wówczas wstrzyma kontakty z jego rodziną.
          • jola-kotka Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 00:44
            estelka1 napisała:

            > Nie wiem, czy doczytałaś, ale również uznaję za zasadny komunikat, że dzieci ca
            > ło i zdrowo dojechały tam, gdzie miały dojechać. W relacje z ojcem i dziadkami
            > bym jednak nie wnikała (sama też nie wnikam), bo ojciec jest tak samo pełnopraw
            > nym rodzicem, jak i autorka wątku. Jeśli coś jest nie halo, niech wnioskuje do
            > sądu o pozbawienie ojca praw rodzicielskich i wówczas wstrzyma kontakty z jego
            > rodziną.

            Po co odrazu takie skrajnosci,odbieranie praw oojcu to chyba juz ostatecznosc?
            Moim zdaniem trzeba ojca uswiadomic,ze dziecko nie toleruje tego i tego,nie chce czegos tam i jesli zostawia u swojej matki to ma to jej przekazac.
            • estelka1 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 00:53
              Jola, jeszcze raz powtórzę. Póki co, ojciec jest pełnoprawnym rodzicem i ma prawo decydować o dzieciach na równi z matką. A co, jeśli jemu dzieci skarżą się na relacje z matką i jej rodziną, tylko chcąc być lojalne wobec rodzicielki, nie wspominają jej o tym nawet słowem? Kto jej powinien to uświadomić?
              • jola-kotka Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 01:14
                Rodzice pomimo problemow jakie maja ze soba dla dobra dzieci,powinni umiec ze soba o ich wychowaniu rozmawiac,matka powinna powiedziec ojcu co wie i odwrotnie,inaczej beda same problemy.
                • lily-evans01 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 12:52
                  A czemu zakładasz, że matka tego nie mówi? Poniżej piszę o własnej sytuacji, ale jeszcze raz mogę powtórzyć - można gardło zedrzeć, a cymbał będący ojcem mojej córki nie może spamiętać, że dzieciak ma alergię na białko mleka krowiego. I zaczynają się komedie, typu: przyniosłem ci krówki... Czasem mam wrażenie, że chodzi tak naprawdę o to, żeby dziecku nic nie dać (bo przecież nie zje tych krówek), a i ja, żebym wyszła na zołżę, co zabroniła dziecku słodyczy od taty...
                  I co z takim zrobić? Powtarzam, tłumaczę, powtarzam... Tatuś widuje dziecko często.
              • lily-evans01 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 12:49
                Ale tu nie chodzi o jakieś szumne sprawy, założenia, kto ma ile władzy - tylko o najzwyczajniejsze w świecie nawyki żywieniowe! Jeśli ojciec widuje się z dziećmi regularnie, to chyba powinien taką rzecz wiedzieć i swojej mamie zasugerować? Po co wyrzucać kasę na drogą wędlinę, której ktoś nie je? Żeby zmusić dzieciaka do zjedzenia chleba z masłem i pofukać?
                Wbrew pozorom nawet takie proste sprawy sprawiają jakąś dziwną trudność komuś, kiedy ten ktoś ma wszystko w d... . Przykład - z dalszą rodziną widuję się może raz, czy dwa do roku. Moja córka to alergiczka z AZS. Dla niej zawsze jest specjalnie kupione ciasto bez mleka, sera itp. Jak w prezencie dostanie słodycze, to nie żadne czekoladki, pianki itp., tylko żelki i wszystko, co mleka nie zawiera.
                A za to tatuś, który widzi jednak dziecko w miarę często... Ni ch... a nie może spamiętać, żeby np. nie przynosić jej krówek, nie proponować pizz, jogurtu itp. Mimo wielokrotnego powtarzania i tłumaczenia. Czasem, po kolejnej takiej sytuacji, mam wrażenie, że rozmawiam z kimś o obniżonym poziomie intelektualnym.
    • xxe-lka Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 08:44
      nie rozumiem całej dyskusji w wątku
      eks mąż autorki zachowuje się zwyczajnie po chamsku uniemożliwiając kontakt z dziećmi
      nie wyobrażam sobie, żeby mój eks wyczyniał takie jazdy
      na wyjazdach z ojcem moje dzieci mają swój telefon i korzystają z niego kiedy dusza pragnie
      a ja też mogę zadzwonić kiedy chcę i nie znaczy to, że dzwonię co godzinę, ale raz dziennie - nie uważam tego za jakąś chorą nadopiekuńczość (dzieci 5 i 7 lat)
      to naprawdę za dużo? żeby wymagać, żeby dzieci mogły skontaktować się z matką kiedy tego potrzebują? i to takie okropne ingerowanie we władzę szanownego niedowartościowanego i zakompleksionego tatusia, że ona zadzwoni na chwilę zapytać czy są już na miejscu i dojechali szczęśliwie?
      nie wiem o czym tu rozmawiać
      egzekwuj swoje prawa do normalnych kontaków z dziećmi i tyle
      • lola211 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 11:43
        Byc moze facet ma powody,by tak sie zachowywac.Z tego, co pisze autorka watku wynika, ze tocza wojenki podjazdowe.
        To efekt ich wzajemnych relacji po prostu.
        • czarnaalineczka Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 11:48
          w ktorym momencie autorka toczy wojenki ???
          • xxe-lka Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 12:25
            lolu
            ja nie wiem czy toczą wojenki czy nie i nie wnikam
            odpowiadam na podstawie tego co autorka opisała
            a opisała ni mniej ni więcej a chamskie zachowanie tatusia, który w żałosny sposób próbuje udowodnić, że ma jeszcze na cokolwiek wpływ
            nie tędy droga i jeśli ni udało by się z panem po dobroci ustalić tej kwestii to owszem skierowałabym sprawę na tory bardziej formalne
          • lola211 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 12:27
            Doczytaj post zalozycielski- nie potrafia sie dogadac, jedno sle pisma do sadu, drugie straszy policja.
            • czarnaalineczka Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 12:34
              ja doczytalam

              to ojciec toczy wojenki i pisze pisemka
              • lola211 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 12:54
                Yhy, a co spodziewasz sie przeczytac spod palców drugiej strony? Obiektywna prawde?
                Z jakiegos powodu te pisma wysłał.
                • czarnaalineczka Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 13:03
                  no przeciez napisala z jakiego
                  matka zabrala corke z obozu
                  na corki prosbe poniewaz malej bylo tam bardzo zle

                  a tatus olal uczucia i potrzeby corki bo liczylo sie ze on za ten oboz zaplacil
                  • lola211 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 13:16
                    Oczywiscie.
                    Cudowna mama i zły ojciec.
    • bezpocztyonline Ta nastolatka nie umie mówić? 26.08.12, 09:51
      anetuchap napisała:

      > I jeszcze,że nie pozwalał na kontakty z jego matką,bo nie chcia
      > łam się zgodzić, aby dziewczynki spędziły u niej same tydzień. Dlatego się nie zgodziłam,bo
      > one nie chciały.
      > Pojechały z nim na 2 dni do niej i w ostatni wieczór Lena mi się żaliła do telefonu na to jak
      > babcia ją traktuje.

      > Przykro jej,gdy babcia mówi,że to wstyd mieć 4 z matematyki na świadectwie,
      > że tak w ogóle,to ona nie wierzy,że Lena ma takie dobre oceny,bo nie widziała jej świadectwa.
      > Babcia każe jej być w łóżku o 8 (wakacje,weekend)a one obie są raczej sowami i w domu
      > kładą się ok.22.
      > Babcia daje im kanapki z szynką na śniadanie,a Lena nie cierpi szynki,ale jak poprosi o coś
      > innego,to babcia twierdzi,że nic innego nie ma.

      No, straszne, księżniczka nie lubi szynki i każe się jej spać już o 20-stej!
      Podejrzewam, że babcia się na tę szynkę wykosztowała, by wnuczkom dogodzić jak najlepiej, a tutaj wnusia fochy odstawia. Alergię jakaś ma? Czy nie lubi, bo nie lubi?

      Mówić nie umie? Czy babcia głucha?
      Jak nie lubi szynki, a babci po zakupie szynki już na jajka ani serek nie zostało, to niech mała zje chlebek z samym masełkiem (i pomidorem, czy co tam do tej szynki było), albo musli z mlekiem (jeśli jest) albo nawet owsiankę czy zupę mleczną. Babcia na pewno potrafi jeszcze zupę mleczną ugotować i może nawet nauczyć tego wnusię.
      Jeśli mała nie ma skazy białkowej, to nie otruje się.

      Co do spania o 20-stej: rozumiem, że wakacje i weekend, ale babcia może mieć swoje przyzwyczajenia i może sama nie chcieć siedzieć do północy. Ani nie mieć na to siły.

      Dzieci powinny się nauczyć, że w różnych miejscach mogą być różne zasady organizacyjne i że powinny się przystosować.


      Na kolonii czy obozie też królewna Lenka będzie decydowała, o której będzie raczyła chodzić spać, a o której wstawać? I co o której będzie robiła? Wyślesz ją tylko na taki obóz, gdzie czas ciszy nocnej to 22-ga? I gdzie szyneczki nie dają?

      Tekstu o świadectwie nie rozumiem, albo Lenka musiała coś powyolbrzymiać, albo pokręcić, albo zamienić kontekst z żartobliwego przekomarzania się do jakich absurdalnych zarzutów.

      Czy czwórka z matematyki to zdaniem babci słaba ocena, czy tak dobra, że babcia aż nie wierzy, że Lenka takie dobre oceny ma? Coś tu nie gra.

      Panienki nie raczyły pobyć u babci przez ledwie tydzień? Umarłyby przez te pięć dalszych dni od szyneczki i dłuższego wieczornego leżakowania czy się ciężko pochorowały?

      Babcie się kocha, nawet, gdy opowiadają bzdury, kocha się nawet, gdy nie karmią naleśnikami z czekoladą. A jak karmią naleśnikami z czekoladą, to babć nie lubią rodzice.
      • czarnaalineczka Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 26.08.12, 10:00
        co to znaczy ze babcie sie kocha ?
        obowiazek jakis ???
        • bezpocztyonline Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 26.08.12, 10:22
          czarnaalineczka napisała:

          > co to znaczy ze babcie sie kocha ?
          > obowiazek jakis ???

          Jeden z podstawowych warunków dotychczasowego rozwoju gatunku ludzkiego.

          Babcie pomagały rodzicom w opiece nad dziećmi/wnukami, dzieci/wnuki na starość opiekowały się babciami.

          Dodatkowo korzystały z przekazywanej przez nie wiedzy zdobytej przez nie w czasie ich życia - dłuższego niż życie rodziców. Czyli z ich doświadczenia życiowego. Suma pozyskanej w ten sposób wiedzy wynosiła doświadczenia trzech pokoleń (a nie dwóch), a z czasem i więcej (babcie przekazywały wiedzę pozyskaną od swoich babć, wnuki, gdy stawały się babciami przekazywały tę wiedzę dalej).

          m.onet.pl/wiadomosci/prasa,46e7j
          Rozumiem, że babci, która śmie startować do wnuczki z szyneczką, kochać nie należy.
          Czy jak mama każe zjeść kanapkę z szyneczką, też należy nie kochać?
          • czarnaalineczka Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 26.08.12, 10:35
            tiaa
            nie wszystkie babcie pomagaja
            nie wszystkie pomagaja bezinteresownie
            nie wszystkie babcie zasluguja na to zeby je kochac


            wiedza babc czesto nie ma zadnej wartosci w dzisiejszych czasach

            nie trzeba kochac babci ktora nie liczy sie z uczuciami wnuczki
            • lily-evans01 Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 26.08.12, 11:07
              Dobrze powiedziałaś. Bo rzecz sprowadza się tu nie do tej nieszczęsnej szynki, ale do liczenia się z czyimiś uczuciami i upodobaniami. Jak się kogoś kocha, to bierzemy pod uwagę i jego opinie, i potrzeby, a nie tylko własne.
              I śmiem twierdzić, że babcię czy rodziców kocha się nie tylko za to, że SĄ i świetle prawa istnieją między nami relacje rodzinne. Kocha się też za to, JACY są.
              Co do nastolatki, która "nie umie mówić" - to zabrzmi śmiesznie, ale ja byłam strasznie spokojną, cichą, nieśmiałą dziewczynką, która jak o coś poprosiła, to niemal zamierała i oblewała się krwawym rumieńcem. Przeżywałam katusze w klasie, na studiach, w pierwszej pracy nawet, żeby jakkolkwiek upominać się o swoje. Zmądrzałam i stwardniałam dopiero przy dziecku.
              Tak, istnieją nieśmiałe i "nieasertywne" nastolatki, tym bardziej pewnie skrępowane prośbami wobec babci, którą widują zapewne raz na jakiś czas. Ale skoro dziewczynka ma z tym problem, to na pewno trzeba ją uczyć egzekwować swoje... I to jest zadanie mamy. W moich czasach szkolnych na szczęście jeszcze nie było tego kultu asertywności i załatwiania spraw przez dzieci między sobą. Nauczyciele w miarę skutecznie hamowali gnojków. Ale teraz tak nie jest, i to już od dawna...
      • rosapulchra-0 Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 26.08.12, 11:43
        Twoje podejrzenia są o kant .. potłuc. Bo są podejrzeniami, a nie faktami, więc domysły pozostaw sobie. To raz, dwa nie każda nastolatka (tu jedenastolatka suspicious) jest pyskata i bezczelna. Gdyby tak było w przypadku Lenki (BTW, piękne imię, pisałam to już, ale nie mogę nie napisać jeszcze raz wink), to by nie było problemu, bo dziecko samo by zadbało i o kontakt z matką i przekazanie jasnego komunikatu babci, żeby jej tej szynki nie dawała.
        • bezpocztyonline Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 26.08.12, 13:50
          Na razie panieneczka sprytnie rozgrywa animozje pomiędzy rodzicami - jak zwykle w takich wypadkach.

          Kolejnym krokiem będzie uzyskiwanie zgód drugiego rodzica, jeśli pierwszy nie pozwoli, pozyskiwanie od drugiego rodzica pieniędzy na przyjemności, na które pierwszy ani kasy nie da, ani zgody i tak dalej.

          Jakby Lenka sobie zamarzyła samotną wyprawę z domu o drugiej w nocy, to też psim obowiązkiem babci byłoby jej pozwolić? Bo inaczej to "nie liczenie się z uczuciami dziecka"?

          Trzydzieści - czterdzieści - pięćdziesiąt lat temu dzieci wysyłało się na wakacje do dziadków na wieś, a tacy dziadkowie np. wręczali wnusiom haczkę i wysyłali w pole na grządki.

          Jakoś żadne z takich dzieci się od tego traumy nie nabawiło, a dziadków i babcie i tak się kochało.
          • czarnaalineczka Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 26.08.12, 13:53
            kiedys to sie babcie do komory wysylalo zeby szybciej jej sie zemrzalo i ciepla i strawy nie zabierala
          • kowalka33 Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 26.08.12, 14:30
            Do bezpocztyonline- niech zgadnę , jest misio jest dziecko misia, wredne , podłe i rozczeniowe -dlatego mamy problem i tak się w nas gotuje jak ktoś martwi się o jedenastoletnią dziewczynkę
          • czarnaalineczka Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 26.08.12, 15:55
            nastepna powiesciopisarka big_grin

            ty nie jestes zwiazana przypadkiem z jakims biednym rozwiedzionym misiem co ma wredna ex i wredne bachory ? big_grin
            • bezpocztyonline Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 26.08.12, 22:01
              czarnaalineczka napisała:

              > nastepna powiesciopisarka big_grin
              >
              > ty nie jestes zwiazana przypadkiem z jakims biednym rozwiedzionym misiem co ma
              > wredna ex i wredne bachory ? big_grin

              Nie. Dzieci mamy wspólne, małżeńskie, nastoletnie. Pozamałżeńskich brak. Rozwodu żadnego nie było.

              Natomiast wiem skądinąd, jak funkcjonują dzieci z rozbitych rodzin, lawirując pomiędzy skłóconymi rodzicami. Dzieci niewinne, radzą sobie, jak mogą, za to winni dorośli, bo nie tworzą wspólnego frontu, nie tworzą wspólnych ustaleń i się żadnych ustaleń nie trzymają. Mama nie pozwala na coś? To tato pozwoli. Tato nie pozwala na coś? To pożalić się mamie - i zgoda gwarantowana.

              Autorka wątku pokazuje sama, jak jej dzieci świetnie lawirują rządząc całą rodziną - matką, ojcem, babcią i każdym, kto jest w zasięgu.

              Jechać przez pół Polski zabierać dzieci z powodu kanapeczki z szyneczką na śniadanie - no nie wiem, nie dziwi was to?

              Mam nadzieję, że autorka wątku opisze w piśmie do Wysokiego Sądu te kanapeczki z szyneczką i wysyłanie dzieci od łóżka o 20-stej jako powód zabrania dzieci od babci (matki ojca dzieci), niech Wysoki Sąd też ma trochę ubawu.
              • czarnaalineczka Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 26.08.12, 22:07
                ty nie rozumiesz czy nie chesz rozumiec ?
                powodem nie sama kanapeczka tylko wredny stosunek babci do wnuczek
                • bezpocztyonline Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 26.08.12, 22:35
                  czarnaalineczka napisała:

                  > ty nie rozumiesz czy nie chesz rozumiec ?
                  > powodem nie sama kanapeczka tylko wredny stosunek babci do wnuczek

                  Zdaniem rozwodzącej się synowej rzeczonej babci.
                  I nie podała żadnego konkretnego przykładu tego wrednego stosunku babci wobec dzieci.

                  Spanie o 20-stej? Nie rozśmieszajcie mnie.

                  Kanapeczka z szyneczką?
                  Zwróciłabym teściowej uwagę jedynie wówczas, gdy wystartowałaby mi do dziecka z golonką (sytuacja hipotetyczna). Szyneczką się dziecko nie otruje, nawet jeśli nie przepada.

                  Dzieci (11 i mniej lat) decydują same, gdzie i u kogo chcą spędzić i ile dni, kiedy będą szły spać, co będą jeść na śniadanko, gdzie pojadą, a gdzie nie.

                  Babci kochać nie trzeba, rodziców kochać nie trzeba, słuchać tym bardziej nie.
                  Jeden mówi tak? Poskarżę się drugiemu i zaraz będzie po mojej myśli.

                  Wedle prawa ojciec dzieci ma prawo decydować o ich wychowaniu nie mniej niż ich matka.

                  Gdyby - co nie daj Boże - matka nie mogłaby z jakichś przyczyn sprawować nad nimi stałej bezpośredniej opieki, to nie babunia ze strony matki zajęłaby się dziećmi, nie aktualny partner matki, nie jej siostra, nie jej ulubiona koleżanka, tylko właśnie ojciec dzieci czyli ten prawie-że ex. I może on wtedy korzystać z pomocy swojej matki w opiece nad dziećmi. Spanie o 20-stej i kanapeczki z szyneczką stałyby się wtedy normą.

                  Dzieci muszą wiedzieć, że mają dwoje rodziców oraz większą rodzinę - babcie, dziadków etc. Daje to poczucie bezpieczeństwa życiowego ale też konieczność tymczasowego dostosowania się do norm uznawanych w danych domach.

                  Alternatywa to pozbawienie ojca praw rodzicielskich, ale autorka wątku nie podała sensownych po temu przyczyn.

                  Ponadto powtórzę pytanie: czy nastoletnia Lenka nie potrafi sama powiedzieć babci, że nie lubi szyneczki? Musi się wyręczać przy tym mamą?
                  Czy mama robi też za pośrednika-tłumacza-adwokata Lenki także np. w czasie lekcji Lenki w szkole? Czy Lenka wtedy umie się wysłowić i porozumieć z nauczycielami sama? A z rówieśnikami? Skoro z nimi potrafi, to z babunią również. Trzeba tylko dać im obu szansę.
                  • czarnaalineczka Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 26.08.12, 22:42

                    >
                    > Dzieci (11 i mniej lat) decydują same, gdzie i u kogo chcą spędzić i ile dni, k
                    > iedy będą szły spać, co będą jeść na śniadanko, gdzie pojadą, a gdzie nie.
                    >


                    i co cie tak szokuje ???

                    > Zdaniem rozwodzącej się synowej rzeczonej babci.
                    > I nie podała żadnego konkretnego przykładu tego wrednego stosunku babci
                    > wobec dzieci.

                    alez podala
                    babcia nie liczy sie z uczuciami wnuczek
                    i chce wnuczki tresowac na zlosc matce
                    • bezpocztyonline Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 26.08.12, 22:56
                      czarnaalineczka napisała:

                      > i co cie tak szokuje ???

                      Zastanawiam się, kto tam kogo wychowuje. Na razie dzieci wychowały sobie mamę. Skutecznie.
                      Rządzą nią, a ona nawet tego nie widzi.

                      > babcia nie liczy sie z uczuciami wnuczek

                      ??? Na razie nikt tam nie liczy się z nikim. Babcia natomiast liczy się ze zdrowym rozsądkiem.

                      Matka dała sobie wejść na głowę i dla świętego spokoju zgadza się na wszystko, co tylko panieneczki sobie wymyślą.

                      A tymczasem panieneczki w tym wieku z reguły nie wiedzą jeszcze do końca, co jest dla nich pożyteczne, a co nie i dlaczego.
                      • czarnaalineczka Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 26.08.12, 23:00
                        bzdury wypisujesz

                        na razie to ty sobie projektujesz jakie te dziewczyny zle i jaka babunia dobra

                        to twoje i wylacznie twoje wymysly


                        i jasne jedzenie szynki jest baaardzo pozyteczne big_grin
                        • bezpocztyonline Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 26.08.12, 23:16
                          czarnaalineczka napisała:

                          > na razie to ty sobie projektujesz jakie te dziewczyny zle i jaka babunia dobra

                          Dziewczyny nie są złe, tylko zaniedbane wychowawczo. Rządzą wszystkimi, bo mogą sobie na to pozwolić, mają jednak ten problem, nie nie mają poczucia stabilizacji, bezpieczeństwa i zaufania do rodziców i dalszych osób z rodziny. Lawirują, bo - w swoim pojęciu - muszą, by wyjść na swoje. Zastępuje im to normalne poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji.

                          Moje dzieci bywając w odwiedzinach u rodziny jadały/-ją, to, co im tam podawano, nawet jeśli nie jest to to, do czego przywykły w domu i nie tak przyrządzone.
                          Obgadać mogą po powrocie.
                          Natomiast telefoniczne skargi, że coś im nie tak smakuje, zawsze zbywałam, trucizny nikt im przecież nie podaje. Nie są alergikami - to fakt, więc tego typu obaw nie mam, że im może coś zaszkodzić pod tym względem. Nauczyły się bezpośrednio dogadywać, nauczyły się też swoich relacji ze swoimi członkami swojej dalszej rodziny.

                          > i jasne jedzenie szynki jest baaardzo pozyteczne big_grin

                          Nie mniej i nie bardziej, niż czegoś innego. Chce szynkę - niech nie. Nie chce - niech nie je. Ale musi się pod tym względem sama dogadać ze swoją babcią.

                          Stała ta babcia nad nią z pasem i biła za niezjedzenie szynki? Nie.
                          Wpychała jej na siłę do buzi? Też nie.
                          To o co chodzi?
                          • jola-kotka Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 26.08.12, 23:25
                            bezpocztyonline napisała:


                            >

                            >
                            > Dziewczyny nie są złe, tylko zaniedbane wychowawczo. Rządzą wszystkimi, bo mogą
                            > sobie na to pozwolić, mają jednak ten problem, nie nie mają poczucia stabiliza
                            > cji, bezpieczeństwa i zaufania do rodziców i dalszych osób z rodziny. Lawirują
                            > , bo - w swoim pojęciu - muszą, by wyjść na swoje. Zastępuje im to normalne poc
                            > zucie bezpieczeństwa i stabilizacji.

                            Te slowa to juz jest chamstwo,ktorych nie warto komentowac.
                            >
                            > Moje dzieci bywając w odwiedzinach u rodziny jadały/-ją, to, co im tam podawano
                            > , nawet jeśli nie jest to to, do czego przywykły w domu i nie tak przyrządzone.
                            >
                            > Obgadać mogą po powrocie.

                            Jasne,najpierw ida udaja jak jest super,potem obgaduja,dramat.

                            > Natomiast telefoniczne skargi, że coś im nie tak smakuje, zawsze zbywałam, truc
                            > izny nikt im przecież nie podaje.

                            Ale to,ze ty olewasz wlasne corki i ich ewentualne problemy,nie znaczy,ze kazda matka ma tak robic,nawet nie powinna bo wtedy traci zaufanie u wlasnych dzieci,to ona powinna byc baza,oparciem dla nich.
                            .

                            > Nie chce
                            > - niech nie je. Ale musi się pod tym względem sama dogadać ze swoją babcią.
                            >
                            Nie kazde dziecko jest w stanie to zrobic bo jednak duzo zalezy od drugiej strony.
                            A dziecko nie naskoczy na babcie chociazby z powodu szacunku dla starszej osoby.


                            > Stała ta babcia nad nią z pasem i biła za niezjedzenie szynki? Nie.
                            > Wpychała jej na siłę do buzi? Też nie.
                            > To o co chodzi?

                            Nie wiesz w jakim tonie byla prowadzona rozmowa babci z wnuczka,chyba,ze bylas tam i slyszalas,wtedy ok,masz prawo w taki sposob sie wypowiadac.
                            • czarnaalineczka Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 26.08.12, 23:55
                              no mowilam ze powiesciopisarka big_grin
                              • czarnaalineczka Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 26.08.12, 23:59
                                albo co gorsza ma wtloczone ze ryby i dzieci glosu nie maja
                                a babcie chociaz najgorsza trzeba kochac przez sam fakt ze jest
                                uncertain
                                • jola-kotka Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 27.08.12, 00:47
                                  czarnaalineczka napisała:

                                  > albo co gorsza ma wtloczone ze ryby i dzieci glosu nie maja
                                  > a babcie chociaz najgorsza trzeba kochac przez sam fakt ze jest
                                  > uncertain
                                  >
                                  Dokladnie i dlatego ,nie mozna ich tam zostawic samych sobie tylko ze wzgledu na to,ze to babcia mamusia tatusia,a sytuacja jest taka jaka jest,to,zeby nie pomysleli,ze jestem przeciwko nim bede siedziec cicho kosztem mojego dziecka.
                                  Tak to postepuja jakies nieodpowiedzialne kobiety,zastraszone,ktore boja sie wlasnego cienia i o jezu oby tylko nikogo nie urazic oby tylko nie mowili i nie mysleli o mnie zle.
                                  W du... to miej i dbaj o dzieci bo to one maja czuc twoja milosc i one maja wiedziec,ze zawsze w nocy czy w dzien moga na ciebie liczyc,a reszte olej kobieto bo cie zniszcza psychicznie.
                          • anetuchap Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 27.08.12, 21:19
                            Bezpocztyonline napisała:

                            "Dziewczyny nie są złe, tylko zaniedbane wychowawczo. Rządzą wszystkimi, bo mogą sobie na to pozwolić, mają jednak ten problem, nie nie mają poczucia stabilizacji, bezpieczeństwa i zaufania do rodziców i dalszych osób z rodziny. Lawirują, bo - w swoim pojęciu - muszą, by wyjść na swoje. Zastępuje im to normalne poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. "

                            Ty jesteś moją eks teściową,przyznaj się,a już na pewno znasz moje córki i to bardzo dobrze.
                            Ja jej z nikąd nie zabierałam,bo coś jej nie smakowało,gdzieś ty to wyczytała???
                            One nie chcą jeździć do babci,bo ta ma gdzieś potrzeby i zwyczaje dziewczynek,
                            np.daje im tą cholerną kanapkę,a jak Lena mówi,że nie chce,to babcia na to,że nic
                            innego nie dostanie. I to był tylko przykład tego jak babcia traktuje dzieci. Lenie najbardziej przeszkadza,że ona ją traktuje jak małą dziewczynkę i nie pozwala jej pooglądać wieczorem telewizji,czy poczytać w łóżku,albo zdecydować,czy chce iść na plac zabaw,czy nie.
                            A dlatego jej to tak przeszkadza,bo jej kuzyn już w wieku 9 lat mógł to wszystko robić
                            a Lena nie. Dlatego nie chce tam jeździć na dłużej,bo jest jej tam źle i tyle. Pojedzie z
                            ojcem na 2 dni,aby spotkać się z babcią,ale na dłużej nie chce. Ja szanuję jej decyzję.
                            • bezpocztyonline Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 27.08.12, 21:58
                              anetuchap napisała:

                              > Ty jesteś moją eks teściową,przyznaj się

                              No tak, każdy, kto ci nie przyzna racji, to na pewno twoja ukryta prawie-że-eks-teściowa.

                              > Ja jej z nikąd nie zabierałam,bo coś jej nie smakowało,gdzieś ty to wyczytała??

                              Z twojego pierwszego założycielskiego postu w tym wątku.

                              > One nie chcą jeździć do babci,bo ta ma gdzieś potrzeby i zwyczaje dziewczynek,
                              > np.daje im tą cholerną kanapkę,a jak Lena mówi,że nie chce,to babcia na to, że
                              > nic innego nie dostanie.

                              OK, niegrzeczna odzywka.

                              Początkowo pisałaś, że Lena pytała, czy może dostać coś innego, a babcia na to, że "nic innego nie ma". Komunikat w sumie niby ten sam, ale sposób wyrażenia inny i inna domyślna przyczyna.

                              "Nie mam" nie brzmi tak samo, jak "nie dam".
                              "Nie dam" oznacza, że "może mam, ale nie chcę dać".
                              "Nie mam" może oznaczać, że "chętnie bym dała, ale nie mogę, bo nie mam".

                              > I to był tylko przykład tego jak babcia traktuje dzieci. Lenie najbardziej przeszkadza,że ona ją > traktuje jak małą dziewczynkę i nie pozwala jej pooglądać wieczorem telewizji,czy poczytać w > łóżku,albo zdecydować,czy chce iść na plac zabaw,czy nie.
                              > A dlatego jej to tak przeszkadza,bo jej kuzyn już w wieku 9 lat mógł to wszystko robić
                              > a Lena nie.

                              No OK, ale dlaczego ty robisz Lenie za pośrednika-adwokata-tłumacza w jej relacjach z jej własną babcią (której ty na dodatek nie lubisz)? To jest jej babcia.
                              Ty miałaś swoje babcie, ona ma swoje babcie. Musi się nauczyć z nimi dogadywać. Ma 11 lat, mówić umie, skoro umiała przekazać swój problem wychowawcy na obozie (obcemu, nieznanemu człowiekowi), to umie też przekazać swój problem swojej własnej babci.

                              Nawiasem mówiąc, wychowawcy na obozie, organizatorowi i rodzicom dręczycielek bym nie odpuściła. Wychowawcy za to, że usiłował przed tobą zataić problem i utrudnić dręczonej dziewczynce kontakt z rodzicami, organizatorowi, bo ponosi za sytuację i za kadrę odpowiedzialność, rodzicom dręczycielek, bo ponoszą odpowiedzialność za zachowanie swoich dzieci. I szkody przez nie spowodowane. A te były wymierne: koszt pełnego uczestnictwa w obozie, z którego musiałaś zabrać dziecko.

                              Wracając do kwestii babci:

                              > Dlatego nie chce tam jeździć na dłużej,bo jest jej tam źle i tyle.
                              > Pojedzie z ojcem na 2 dni,aby spotkać się z babcią,ale na dłużej nie chce. Ja szanuję jej
                              > decyzję.

                              Ale zaraz: dziecko nie umiało tego zakomunikować ojcu, czy babci?
                              Czy ona się ich boi? Toż to jej rodzina - i to bliska! Jej rodzina - nawet jeśli twoja nie. Musi się nauczyć z nimi dogadywać.

                              W swoim dorosłym życiu, a i wcześniej, teraz w okresie lat nastu, będzie się spotykała z różnymi problematycznymi sytuacjami i musi umieć się komunikować z ludźmi bez stałego pośrednictwa mamy.
                              • anetuchap Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 27.08.12, 22:37
                                Wiesz co,ja też jestem za tym,aby ona sama załatwiała to z babcią i ojcem,
                                ale ona się ich boi,tak dokładnie mi tłumaczy. Ona generalnie jest mało pewna siebie,
                                nie potrafi walczyć o swoje. Wiem,że to nie za dobrze,tłumaczę jej,że byłoby jej łatwiej,
                                ale ona nie potrafi. Ostatnio już miałam dość,bo ona zadzwoniła do mnie wieczorem od babci
                                (była z ojcem) i mówi,że chciałaby pooglądać tv,bo jej kuzyn ogląda,a jej kazali iść spać
                                (kuzyn jest 2 lata starszy),że ona da mi ojca i mam z nim pogadać. Ona się bała zapytać,a gdy w końcu wydukała,to babcia i ojciec (też oglądali tv) stwierdzili,że już wyłączają,bo pora na spanie i ma iść do łóżka. A sami oglądali dalej,nie wyłączyli,a ona nie miała odwagi drugi raz wejść do tego pokoju. Czyli niby nie powiedzieli nie,ale o to chodziło. Ja zauważyła,że i ojciec
                                i babcia ignorują to,co ona mówi,tak jakby nie słyszeli. W tym roku on jechał na zaduszki
                                a Lena mówi,że nie pojedzie,bo już umówiła się na Halloween,a on jakby tego nie słyszał.
                                Za chwilę dzwoni babcia z przekonaniem,że Lena jedzie do niej. W końcu Maja wzięła telefon
                                i głośno,kilka razy powiedziała,że Lena nie jedzie. Też mi się to nie podoba,ale już nie bardzo
                                wiem,co robić.
                                • bezpocztyonline Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 28.08.12, 08:03
                                  No to ogólnie tamta część rodziny ma problemy komunikacyjne. Okłamywać dziecko? Bez sensu.

                                  Nie prościej powiedzieć "Kochanie, to, co oglądamy, nie jest przeznaczone dla dzieci w twoim wieku, bo to horror, kryminał etc. mogłabyś mieć potem nocne koszmary, lepiej pójdź spać"? Albo "oglądamy mecz, będziesz się nudziła tym"? I pozwolić jej poczytać sobie książeczkę, albo włączyć jej jakiś odpowiedni do jej wieku film na laptopie na dobranoc?

                                  Porozmawiaj z tamtą częścią rodziny na spokojnie i rzeczowo na ten temat.
                                  Rozmowa na chwilę, w danym momencie, bo córka zadzwoniła, nie wystarczy.

                                  Babcia babcią, ale jej syn powinien pamiętać, że jest ojcem swojego dziecka, a nie tylko synkiem swojej mamusi.

                                  To naprawdę dziwaczne, żeby mała musiała do ciebie dzwonić, żebyś ty w jej imieniu pytała jej ojca, który jest z nią, czy może pooglądać TV.

                                  Czy możesz skontaktować się ze szwagrostwem i ustalić, jak oni sobie radzą, że komunikacja babci z kuzynem waszych córek tak nie kuleje, jak komunikacja babci z waszymi córkami?
                                  Może mogą ci podpowiedzieć jakiś sposób na babcię?
                                  • czarnaalineczka Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 28.08.12, 09:22
                                    lol
                                    i ten mlodszy o 2 lata juz moze ten horror ogladac a ona nie ? big_grin
                                    • bezpocztyonline Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 28.08.12, 09:52
                                      anetuchap napisała:

                                      > (kuzyn jest 2 lata starszy)

                                      czarnaalineczka napisała:

                                      > lol
                                      > i ten mlodszy o 2 lata juz moze ten horror ogladac a ona nie ? big_grin

                                      Masz lepsze rozeznanie na temat tej rodziny niż autorka wątku?
                                      • czarnaalineczka Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 28.08.12, 10:02

                                        A dlatego jej to tak przeszkadza,bo jej kuzyn już w wieku 9 lat mógł to wszystko robić

                                        9 lat mial jak mogl
                                        11 -9 =2

                                        czyli 2 lata mlodszy wtedy mogl ogladac tv a ona nie moze

                                        ty sobie oczywiscie nawet dospiewalas jaki film ogladali
                                        albo ze mecz i akurat ja mecz bedzie nudzil

                                        od samego poczatku wymyslasz
                                        • bezpocztyonline Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 28.08.12, 12:02
                                          czarnaalineczka napisała:

                                          >
                                          > A dlatego jej to tak przeszkadza,bo jej kuzyn już w wieku 9 lat mógł
                                          > to wszystko robić


                                          Decydować samemu, kiedy chce iść na plac zabaw.

                                          > 9 lat mial jak mogl
                                          > 11 -9 =2

                                          No i? Odejmowanie na poziomie pierwszej klasy masz zaliczone.

                                          A teraz wyobraź sobie, że czas przeszły nie oznacza tego samego, co czas teraźniejszy. Ponadto można mieć kilku kuzynów i to każdego w różnym wieku.

                                          W sytuacji opisywanej kuzyn starszy o dwa lata od 11-latki (czyli 13-letni) oglądał ze swoim wujkiem i babcią TV, a 11-latkę wysłano spać. Było to w czasie tegorocznych wakacji.

                                          > czyli 2 lata mlodszy wtedy mogl ogladac tv a ona nie moze

                                          Masz problem z czytaniem ze zrozumieniem.

                                          > ty sobie oczywiscie nawet dospiewalas jaki film ogladali
                                          > albo ze mecz i akurat ja mecz bedzie nudzil

                                          No oczywiście, po 20-stej, a już na pewno o 22-giej puszczają w telewizji wyłącznie bajki dla grzecznych dziewczynek. I ogólnie filmy familijne. I dlatego ją wysłali spać.
                            • rosapulchra-0 Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 27.08.12, 22:50
                              Aneta, my nie po rozwodzie, ale nasze dzieci nie znoszą wręcz alergicznie spotykać się z moją tfuteściową, a ich babcią. To babsko potrafiło w ciągu jednej godziny zrobić im takie piekło w białych rękawiczkach, że wracały do domu z płaczem. I jak najdalej od takich babć. Własną matkę musiałam wychować, żeby pozwolić jej na kontakty z moimi dziećmi bez szkody dla nich.
                              • jola-kotka Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 28.08.12, 04:05
                                Bicie piany,rozumiem,ze watek jest dlugi i zeby do konca wiedziec o co chodzi warto by bylo przeczytac tez ten o obozie,ale na litosc boska nie piszcze rzeczy wyssanych z palca.
                                Jaka szyneczka byla powodem zabrania Leny od babci?
                                To jest tylko przyklad przekrecania faktow.
                                Piszecie bzdury,autorka sie tlumaczy setny raz a te dalej swoje a juz wymyslanie demencji u babci Leny na podparcie swoich blednych teorii to cios ponizej pasa.
                                Cos takiego jak teorie na temat joli w watku obok,siedzenie i snucie domyslow nie podpartych faktami.
                                • rosapulchra-0 Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 28.08.12, 07:11
                                  To do mnie? shock
                                • bezpocztyonline Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 28.08.12, 08:09
                                  jola-kotka napisał(a):

                                  > a juz wymyslanie demencji u babci Leny

                                  No, nie no, oczywiste, że matka alergika, w ogóle nie pamięta i nie myśli o alergii swojego dziecka.

                                  Nie, no skąd!

                                  Zaskoczenie pełne, że alergik, który przez 30-40 lat był alergikiem, nadal tym alergikiem jest.

                                  Jasssne.

                                  Demencji tu żadną miarą podejrzewać wręcz nie można.
                                  • anetuchap Re:Teściowa ma demencję??? 28.08.12, 19:07
                                    Ale jaja! Ona niespełna 60-letnia,szczupła i żywotna i na razie na demencję się nie zanosi.
                                    Mi jest trudno wytłumaczyć dlaczego ona robi pewne rzeczy. Były od 10 roku życia ma alergię na jabłko(tak nagle mu się zrobiła),oprócz tego na większość polskich owoców sezonowych
                                    i wszelkie pyłki,sierść zwierząt. Teściowa należy do ludzi,co uważają,że trzeba być twardym
                                    i nie poddawać się chorobom. Wtykała mu truskawki,czereśnie,że jak zje więcej,to może alergia mu minie. Podobnie było z jabłkami,tyle że je przemycała w potrawach,bo on z własnej woli jabłka by nie zjadł. To tak,że może on ma uczulenie,bo wie,że je jabłko,a jak nie będzie wiedział,że w sałatce to jabłko jest,to zje i okaże się,że tą alergię to sobie wymyślił.
                                    Do teraz eksperymentuje na synu.
                                    Do Leny ma podobne podejście - jakby Lena bardzo chciała,to by znacznie lepiej chodziła.
                                    A tak,to się nie stara i chodzi jak chodzi.
                                    • bezpocztyonline Re:Teściowa ma demencję??? 29.08.12, 09:19
                                      anetuchap napisała:

                                      > Ale jaja! Ona niespełna 60-letnia

                                      Nawet w wieku 40 -50 lat może się zdarzyć. Ale jest, zdaje się, warunkowane genetycznie. Skoro w rodzinie nie bywało, to można raczej się nie obawiać.

                                      > ,szczupła i żywotna i na razie na demencję się nie zanosi.

                                      Aha

                                      > Mi jest trudno wytłumaczyć dlaczego ona robi pewne rzeczy. Były od 10 roku życi
                                      > a ma alergię na jabłko(tak nagle mu się zrobiła),oprócz tego na większość polsk
                                      > ich owoców sezonowych
                                      > i wszelkie pyłki,sierść zwierząt. Teściowa należy do ludzi,co uważają,że trzeba
                                      > być twardym
                                      > i nie poddawać się chorobom. Wtykała mu truskawki,czereśnie,że jak zje więcej,t
                                      > o może alergia mu minie. Podobnie było z jabłkami,tyle że je przemycała w potra
                                      > wach,bo on z własnej woli jabłka by nie zjadł.

                                      I każdorazowo reagował objawami uczuleniowymi?

                                      > Do Leny ma podobne podejście - jakby Lena bardzo chciała,to by znacznie lepiej
                                      > chodziła.
                                      > A tak,to się nie stara i chodzi jak chodzi.

                                      No, cóż, ma Lena szczególną babcię. Musi się nauczyć (Lena) przechodzić nad tym do porządku dziennego. Mają różni ludzie różne dziwactwa, jej babcia ma takie. I niewielką wiedzę, niestety.
                                      Nie jest to jednak - i to - wynik złej woli babci i nie wynika z jej zamiaru dopieczenia Tobie czy Lence. Babcia chce chyba dla Lenki jak najlepiej, no ale jest trochę dziwaczką.

                                      Tak samo, jak nie wysłanie 11-latki samej na plac zabaw mógł nie wynikać z chęci dokuczenia jej czy Tobie, a z troski o to, by się dziewczynce - samej w obcym mieście - nic nie stało.

                                      O bezpieczeństwo chłopca - choćby trochę młodszego - mogła się aż tak nie obawiać.

                                      Tak samo, jak wysłanie dziewczynek spać, gdy starsi oglądają wieczorny program TV też raczej nie było spowodowane zamiarem dokuczenia Lence czy Tobie. Chciałabyś, by wrażliwa Lenka oglądała np. "Kości"? Słuchała relacji o sposobach zabijania, o fragmentach rozłożonych tkanek czy o robalach? Wątpię. Sama byś ją wysłała spać.

                                      Zakładasz w tamtej części rodziny jak najgorsze intencje, a potem się dziwisz, że Lenka się boi z nimi rozmawiać, a do ciebie wydzwania, "ratuj, mamo, zabierz, tu jest okropnie!". Bo bajka nie taka, bo kanapka nie taka i wszystko jest źle. Wszyscy się sprzysięgli na szkodę Lenki. A ty zabierając dzieci z powodu bajki i kanapki, potwierdzasz, że tak, owszem, wszyscy tam tylko chcą krzywdy twoich dzieci.

                                      Nie wiem, czemu twój mąż chodził pijany po dachu, nie wiem, o co chodziło z barszczem i naleśnikami, ale o ile nie mamy do czynienia z patologią, chorobą psychiczną czy chorobą alkoholową, to trzeba się z tamtą częścią rodziny dogadywać - właśnie dla dobra Waszych córek.
                      • jola-kotka Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 26.08.12, 23:04
                        Bezpocztyonline ty czytasz co piszesz?
                        Bo wydaje mi sie,ze twoja interpretacja slow autorki jest jakas z kosmosu.
              • rosapulchra-0 Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 27.08.12, 09:56
                CytatJechać przez pół Polski zabierać dzieci z powodu kanapeczki z szyneczką na śniadanie - no nie wiem, nie dziwi was to?
                Mylisz wątki, mieszasz fakty. A przez to masz nieprawdziwy opis sytuacji.
                Lenka została zabrana z obozu nie przez "kanapeczkę z szyneczką", ale z powodu dokuczania przez inne dzieci, bo jest dziewczynką niepełnosprawną.
                • bezpocztyonline Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 27.08.12, 21:32
                  rosapulchra-0 napisała:

                  > CytatJechać przez pół Polski zabierać dzieci z powodu kanapeczki z szyneczką
                  > na śniadanie - no nie wiem, nie dziwi was to?

                  > Mylisz wątki, mieszasz fakty. A przez to masz nieprawdziwy opis sytuacji.
                  > Lenka została zabrana z obozu nie przez "kanapeczkę z szyneczką", ale z powodu
                  > dokuczania przez inne dzieci, bo jest dziewczynką niepełnosprawną.

                  Ale od babci została zabrana z powodu kanapki z szynką. I o tym mówię. O tym jest zresztą pół tego wątku.
                  • rosapulchra-0 Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 27.08.12, 22:46
                    Jak to została zabrana?
                    Może coś przeoczyłam, ale dzieci do babci nie zostały puszczone na cały tydzień i nie z powodu szyneczki, ale z powodu ciągłego podkopywania autorytetu ich mamy.
                    A Lenka została zabrana z obozu, na którym wyrzygiwano jej jej niepełnosprawność, zaś tatuś ma wielkie pretensje, bo za ten obóz zapłacił.
                    • bezpocztyonline Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 28.08.12, 08:37
                      rosapulchra-0 napisała:

                      > Jak to została zabrana?
                      > Może coś przeoczyłam, ale dzieci do babci nie zostały puszczone na cały tydzień
                      > i nie z powodu szyneczki, ale z powodu ciągłego podkopywania autorytetu ich ma
                      > my.

                      forum.gazeta.pl/forum/w,567,138422676,,Dzieci_wyjechaly_z_ojcem_i_nie_mam_z_nimi_kontaktu.html?s=0
                      Autor: anetuchap ☺ 24.08.12, 22:41

                      "Z tydzień temu wysłał pisemko,że ja zbojkotowałam i sabotowałam (tak dokładnie napisał)
                      jego plany wakacyjne wobec dzieci. Miał na myśli ten obóz,z którego zabrałam córkę,on
                      za to zapłacił. I jeszcze,że nie pozwalał na kontakty z jego matką,bo nie chciałam się zgodzić,
                      aby dziewczynki spędziły u niej same tydzień. Dlatego się nie zgodziłam,bo one nie chciały.
                      Pojechały z nim na 2 dni do niej i w ostatni wieczór Lena mi się żaliła do telefonu na to jak
                      babcia ją traktuje. Ale to była moja wina,choć to Lena do mnie zadzwoniła,a ja ją starałam się uspokoić,podobnie jak młodszą,która płakała mi do telefonu,że chce wracać do domu.
                      Ale oni wiedzą lepiej. To ja buntuję dzieci przeciwko matce
                      "

                      > A Lenka została zabrana z obozu, na którym wyrzygiwano jej jej niepełnosprawność, zaś
                      > tatuś ma wielkie pretensje, bo za ten obóz zapłacił.

                      No wiesz, ma prawo mieć pretensje, ale nie powinien ich kierować do córki. Raczej do organizatorów obozu, do wychowawcy, który nie zareagował właściwie, do rodziców dręczycielek jego dziecka. Podejrzewam brak właściwej komunikacji pomiędzy autorką wątku, a jej prawie-że-eks mężem. Powodem są oczywiście negatywne emocje pomiędzy nimi.

                      Zgodni rodzice postrzegaliby tę sytuację tak: "Wysłaliśmy dziecko na obóz, a tam jakieś rozwydrzone/niewychowane/zakompleksione dzieciaki zniszczyły naszemu dziecku całą przyjemność z jazdy konno, zaś wychowawca praktycznie nasze dziecko uwięził, pozbawiając je możliwości kontaktu z nami. Miała być frajda, a wyszła udręka".

                      Ale rodzice nie są zgodni.

                      Matka dziecka to postrzega tak: "No tak, ten niedorajda nie potrafił nawet jednego sensownego wyjazdu zafundować dziecku, jak już niby coś zorganizował, to i tak wyszło z tego coś tak strasznego. Jakby nie mamusia, to córeczka by tam jak w więzieniu była więziona i dręczona".

                      Ojciec dziecka też ma poczucie, że nie wyszło i poczuwa się do winy (choć winny przecież nie jest), więc ma z tym związane negatywne emocje, ale dodatkowo odbiera to tak: "No tak, rok temu małej obóz się podobał, a w tym już nie, tylko dlatego, że to ja finansowałem. Tak matka nastawia małą przeciw mnie. Wszystko wykorzysta przeciw mnie, nawet jakieś-tam dziecinne przepychanki wykorzystała, byle by zniszczyć dziecku całą część wakacji, jakie dziecku zorganizowałem. Byleby mi dopiec."

                      Póki się rodzice dziecka nie zaczną komunikować ze sobą odkładając na bok swoje wzajemne żale i emocje, póty będzie, co jest.
                      • czarnaalineczka Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 28.08.12, 09:19
                        ty lapiesz czasem kontakt z rzeczywistoscia???

                        jak mozna taka bzdure wysmarowac ??
                      • rosapulchra-0 Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 28.08.12, 19:33
                        Już któryś raz cię proszę, abyś nie projektowała czegoś, co nie miało miejsca, a jest tylko w twoim przekonaniu i twojej wyobraźni.
                        Oprzyj się na tym, co napisała Aneta, TYLKO NA PODANYCH PRZEZ NIĄ FAKTACH.
                        • jola-kotka Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 29.08.12, 01:31
                          Pani bezpoczty,stworzyla nowa oddzielna historie,lacznie z babcia chora na demencje.
                          Kilkanascie postow o jakiejś innej rodzinie bo na pewno nie autorki watku.
                  • sabciasal Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 28.08.12, 12:47
                    mylisz fakty, dopisujesz sobie jakies zdarzenia i na tym opierasz kategoryczne oceny.Autorka (faktycznie nadopiekuńcza) opisuje podstawowe problem komunikacyjny z meżem a ty jej porady, zeby pogadała z rodziną exa o sposobie komunikacji z babcią albo porady, co babcia powinna dziecku odpowiedziec. Z babcią, która z opisu nalezy do kategorii "wiem lepiej". Na pewno przejmie się sugestiami byłej synowej.
                    Dziecko podejmuje decyzję, że do babci jechać nie chce, a ty o obowiazku miłosci do babci a przede wszystkim: dlaczego ona sama nie wyraża własnego zdania? no wyraziła przecież, nie jedzie.
                    wygląda na to, że poniewaz ty wiesz, iż dzieci z rozwiedzionych rodzin sa manipulatorami (jakiś twój post powyżej), rzeczona Lenka nie ma szans. Cokolwiek nie zrobi - źle. Babcia de best.
                    • bezpocztyonline Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 29.08.12, 09:33
                      Odwrotnie: cokolwiek by babcia nie zrobiła, będzie źle.

                      Nie pozwoliła dziecku obejrzeć nocnego filmu? Podła, na pewno zrobiła to tylko po to, by dziecko, a przede wszystkim synową udręczyć.

                      Gdyby jej pozwoliła, byłby post o tym, jak podła jest babcia, która pozwoliła, by wrażliwa 11-latka oglądała koszmary w nocnych filmach.

                      Nie puściła niepełnosprawnej wrażliwej 11-latki samej na plac zabaw? Podła. Na pewno zrobiła to tylko po to, by dziewczynkę, a zwłaszcza jej mamę udręczyć.

                      A gdyby puściła, byłby post o tym, jaka jest podła i nieodpowiedzialna, bo przecież dziecko, samo w obcym mieście, na placu zabaw, a tu ją mogło jakieś nieszczęście spotkać, albo jakieś inne dzieci ją wyśmiewały, a gdzie ta podłota (babcia znaczy się) była, za nic miała bezpieczeństwo dziecka, że puściła ją samą.

                      Et cetera.
          • rosapulchra-0 Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 26.08.12, 17:31
            Bezpocztyonline, na razie to ty dywagujesz, nie trzymasz się faktów, projektujesz przyszłość nie mając podstaw, nawet najmniejszych. Brzydkie manipulatorstwo z twojej strony.
            • czarnaalineczka Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 26.08.12, 17:37
              mi sie najbardziej podoba fragment o odejmowaniu sobie prze zbabcie od ust zeby kupic szyneczke big_grin
      • sabciasal Re: Ta nastolatka nie umie mówić? 28.08.12, 12:30
        babcia może robić co chce, dawać na śniadanie jedzenie, którego nie lubi wnuczka (i konsekwentnie odmawiać podania czegoś innego), rzucać złośliwe teksty o ocenach i oczekiwać że jedenastolatka o godzinie 20 będzie spać.
        A jej wnuczęta nie muszą chcieć do niej jeździć na wakacje.
        Zrozumiałe?

        Poza tym teoria, że wszystkie babcie (szczególnie te nielubiane) kochają swoje wnuczęta jest co najmniej naciągana.



    • drzewachmuryziemia Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 11:49
      Zaproś go na mediacje i moze uda Wam sie ustalic jak ma wyglądac opieka nad dziecmi. To na pewno lepsze niz wojna w sądzie - lepsze dla Was i dzieci. Osrodki Mediacji działają np. przy Terenowych Komitetach Ochrony Praw Dziecka.
      • eliszka25 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 15:39
        nie czytalam wszystkiego, wiec moze cos przeoczylam. moj maz dosc czesto wyjezdza sluzbowo. nie kontroluje ani ja jego, ani on mnie. jednak gdy jest W DRODZE, to sie co kilka godzin melduje. dzwoni czy pisze sms'a np. przed wejsciem do samolotu i po wyladowaniu czy jak jedzie w daleka trase samochodem, to podczas tankowania pisze, gdzie jest i dostaje sms'a, gdy dotrze na miejsce. jak juz tam jest, to moze sie i tydzien nie meldowac, jak jest wszystko ok. wtedy po prostu przyjmuje, ze jest wszystko w porzadku, wiec nie ma po co dzwonic.

        dlatego wlasnie wcale nie dziwie sie autorce watku, ze sie zdenerwowala, gdy probowala dodzwonic sie do meza i dzieci, a tu telefon milczy. gdyby wyslal sms'a "dojechalismy", to by pewnie nie dzwonila. ale godziny miaja, a ona nie wie, czy dojechali. probuje sie skontaktowac, a tu cisza. naprawde nie zaczela by wam skakac adrenalina i nie zaczelybyscie sie zastanawiac, czy nic sie nie stalo? ja tak i wcale sie autorce watku nie dziwie. jak maz zabiera swojego syna od jego matki, to tez przynajmniej wysyla jej sms'a, ze dotarli na miejsce. wlasnie po to, zeby NIE MUSIALA sie martwic i wydzwaniac. nikt tez nie ma do niej pretensji, kiedy dzwoni do nas, zeby porozmawiac z synem. chlopak ma 14 lat, ale i tak nie dziwie sie matce, ze chce wiedziec, czy wszystko u niego w porzadku. nie dziwie sie tez, ze woli zadzwonic ona na nasz stacjonarny niz na jego komorke.
        • anetuchap Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 16:58
          Dziękuję tym dziewczynom,co mnie zrozumiałysmile
          Z tą kanapką z szynką,to był tylko przykład,pokazanie,że babcia ma głęboko w d___e
          potrzeby dziecka. I to Lena mi się skarży,ja czasem nawet próbuję tłumaczyć teściową,
          że ona na pewno nie chciała zrobić im na złość,choć ewidentnie na to wygląda.
          Może napiszę kilka przykładów: babcia czyta bajkę,ale nie tą którą wybiorą dziewczyny,
          ale tą którą ona chce,nie pozwala oglądać telewizji,pograć w psp,nie mają nic do powiedzenia
          w kwestii spędzania wolnego czasu. Ona nakazuje im co mają robić. Zaraz ktoś napisze,że ma prawo,bo jest u siebie itd. Ma prawo,ale dzieci mają prawo nie chcieć do niej jeździć na
          dłużej niż 2 dni.
          Nie uważam,że babcię trzeba kochać,bo jest,podobnie z rodzicami. Toż to bzdura jakaś.
          • czarnaalineczka Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 17:36
            hehe nie przejmuj sie
            zaraz ci napisza ze rozpuscilas dziewczyny
            i powinny babci z pocalowaniem reki dziekowac za nielubiana bajke i szyneczke
            • bezpocztyonline Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 22:12
              Niech tylko mamusia dziewczynek spróbuje im kiedyś cokolwiek zakazać (np. imprezy do 2-giej w nocy, gdy panny będą miały po 15 lat), albo nakazać (na przykład przypilnowania młodszej siostry przez godzinkę). Toż dopiero będzie obraza dziecięcego majestatu!

              Za kilka lat utworzy nam tu wątek z zapytaniem, czy 18-latce można nakazać posprzątać jej własny (18-latki) pokój raz na dwa tygodnie, czy to zbyt duże wymaganie wobec dziecięcia.

              Nie wymyślam, był tu już przecież taki wątek.
              • czarnaalineczka Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 22:18
                napisz powiesc
          • nanuk24 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 18:15
            No coz, Jak sobie babcia zbuduje relacje z wnuczkami, tak bedzie miec. I to tak naprawde jest jej problem. jedna moja babcie byla podobna i coz moge napisac, trzynasty rok mija, kiedy mojej babci nie widzialam i sie nawet nie pytam, co u niej slychac. Juz bedac mala dziewczynka, kiedy mama mnie do domu wolala: "corus, babcia przyjechala!", bieglam na zlamanie karku do domu, bo oczywiscie bylam pewna, ze przyjechala ta kochana przeze mnie babcia i jak w drzwiach widzialam tego potwora, to odpowiadalm zawiedziona " to nie jest moja babcia! Myslam, ze moja babunia przyjechala".Oczywsicie wolano mnie zawsze, zeby sie przywitac, mimo mojego placzu na jej widok, no bo wymagala kobieta odpowiedniego witania i klaniania sie w pas, jakby conajmniej krolowa byla.
            • wioskowy_glupek Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 18:40
              Dobra to może teraz ja tak obok nieco o tej szyneczce nieszczęsnej wink
              Otóż generalnie zgadzam się z tym, że eks przesadził i to mocno, bo tak się po prostu nie robi...
              Jeżeli dzieci nie chcą z babcią się spotykać to też coś w tym musi być bo na pewno nie z powodu tych nieszczęsnych kanapek z szynką.

              ALE...

              Wracając do kanapki, to tu akurat babcię rozumiem, tzn nie wiem jaka tam była faktycznie sytuacja, ale jeśli babcia nakupowała różnych wiktuałów a dzieci zaczęły wybrzydzać to mogła się wkurzyć...

              Nie raz widziałam cyrki kiedy gospodarz się napracuje nakupuje a dzieci marudzą, jedno nie chce serka, drugie szyneczki, trzecie zje na kolację najchętniej chipsy i batona... Sorry ale moja kuchnia to nie restauracja. Podaje do stołu i ma być zjedzone a nie że dla każdego z osobna będę z czym innym kanapkę robić (najchętniej z tym czego akurat nie ma). Nie ma ochoty, to zostaje kanapka z masłem.
              • czarnaalineczka Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 18:47
                starsza ma 11 lat
                babcia zna je wystarczajaco dlugo zeby wiedziec czego nie lubia a co napewno lubia
                wiec jaki to problem ?

                cyrki gospodarza to coz
                problem gospodarza
              • nanuk24 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 18:51
                tak, szynke mozna wyjac?
                Ale inaczej jest, kiedy dziecko wczoraj jadlo pieczarki, a dzisiaj juz ich nie lubi, a inaczej, kiedy tej szynki od zawsze nie lubi.
                • nanuk24 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 18:53

                  > tak, szynke mozna wyjac?

                  nie zwracac uwagi na znak zapytania, ktorego powinno nie byc, a jest - nie wiedziec czemuwink
              • czarnaalineczka Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 18:51

                >Nie ma ochoty, to zostaje kanapka z masłem.
                a widzisz
                ty przynajmniej dajesz opcje cheleba z maslem
                a sa babciunie ktore jak dziecko nie zje tego co ona sobie wymyslila i w ilosci jakie ona sobie wymyslila to nie dostanie nic
                • nanuk24 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 18:54
                  ja mialam babusie, ktora nie pozwolila od stolu odejsc, a w miedzyczasie rzucala garamitongue_out
                • wioskowy_glupek Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 18:57
                  Ja nie dałam nic, tylko jak zjadły słodycze zamiast kolacji wink
                  Poza tym, ja generalnie przed posiłkiem informuję że będzie kanapka z żółtym serem i pomidorem. Po czym jak słyszę że jedno nie chce sera, drugie pomidora a trzecie chleba to zaczynam się irytować big_grin Bo nie będę każdemu robić osobno. Po prostu proponuję w tedy kanapkę np. z czym innym co jest. Natomiast nie lubię wybrzydzania jak coś już jest gotowe i podane.
                  • nanuk24 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 19:01
                    a nie prosciej zapytac, co chca na sniadanie/kolacje?
                  • czarnaalineczka Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 19:01
                    a w ogole najlepszy sposob to polozenie na stol pokrojonego chleba
                    i dodatkow na talerzykach
                    kazdy wtedy dostaje to co lubi i nikt sie nie musi irytowac
                    a talerzyki potem do zmywarki ( a jak nie ma zmywarki to zagonic dzieci tongue_out )
              • rosapulchra-0 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 19:48
                CytatWracając do kanapki, to tu akurat babcię rozumiem, tzn nie wiem jaka tam była faktycznie sytuacja, ale jeśli babcia nakupowała różnych wiktuałów a dzieci zaczęły wybrzydzać to mogła się wkurzyć...

                Tego nie wiemy, jak było. Babcia może nie nakupowała, ale wyszła z założenia, że ona daje jeść, więc sama decyduje, co dzieci mają jeść. Poza tym Aneta napisała, że babcia generalnie się nie liczy z uczuciami dzieci, bo czyta nie tę bajkę, którą dzieci chcą, ale którą wybrała babcia, kładzie je spać o 20, mimo że wie, że są wakacje i dziewczynki zasypiają co najmniej dwie godziny później. Myślę, że tu nie chodzi o dzieci, ale pokazanie ich matce, że źle je wychowuje, a babcia to robi zdecydowanie lepiej.
                • bezpocztyonline Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 22:50
                  W kwestii wysyłania dziewczynek spać o 20-stej, całkowicie babcię rozumiem.

                  Zapewne sama potrzebowała mieć trochę czasu wieczorem dla siebie/domu poza zajmowaniem się dziewczynkami, a może nie mieć siły siedzieć do 23-ciej czy do północy, bo panienki muszą poszaleć do 22-giej.

                  Korony by dziewczynkom z głów nie pospadały, gdyby panienki położyły się o 20-stej i spokojnie leżąc w łóżkach porozmawiały ze sobą (można nawet obgadać babcię, byleby nie za głośno), poczytały sobie coś, pooglądały film na laptopie (jeśli był do dyspozycji laptop) czy innym DVD z pilotem.

                  Na większych wyjazdach (kolonie, obóz) godziny ciszy nocnej ustalane są odgórnie, wspólne dla wszystkich i są raczej bliżej 20-stej niż 22-giej. Dzieci mają być w łóżkach, odstępstw dla poszczególnych księżniczek nie ma.
                  • czarnaalineczka Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 22:57

                    > Korony by dziewczynkom z głów nie pospadały, gdyby panienki położyły się o 20-s
                    > tej i spokojnie leżąc w łóżkach porozmawiały ze sobą (można nawet obgadać babci
                    > ę, byleby nie za głośno), poczytały sobie coś, pooglądały film na laptopie (jeś
                    > li był do dyspozycji laptop) czy innym DVD z pilotem.

                    ale nie wiemy czy dziewczyny spia e jednym pokoju
                    czy maja dvd albo laptopa
                    ani nawet czy moga po tej 20 miec zapalone swiatlo i czytac ksiazke
                    • bezpocztyonline Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 27.08.12, 07:03
                      czarnaalineczka napisała:

                      > ale nie wiemy czy

                      Nie wiemy, ale ty z góry zakładasz, że nie mogą.

                      Raczej na pewno śpią w jednym pokoju, chyba, że babcia dysponuje pałacem lub rezydencją z osobnymi apartamentami specjalnie dla wnuczek, które do niej przyjadą na jeden dzień w roku.

                      Sytuacja wygląda tak: troje dorosłych ludzi (oboje rodzice dziewczynek plus ich babcia) plus Wysoki Sąd poczynili razem ustalenia dotyczące tego, gdzie dziewczynki spędzą część wakacji (jeden tydzień).

                      Wystarczył - po jednym dniu - jeden telefon "nieśmiałej 11-latki", by całe te ustalenia trojga ludzi i sądu diabli wzięli. W sytuacji, gdy dziewczynkom nie działa się naprawdę żadna krzywda!

                      To może niech rodzice przestaną przed sobą samymi udawać, że na cokolwiek mają wpływ i zamiast ustalać sami cokolwiek i jeszcze mieszać w to sąd, niech złożą z góry całą moc decyzyjną w ręce 11-latki. Po prostu.

                      Autorka wątku miała wysłać dzieci na tydzień do babci dzieci. Dzieci zostały zabrane drugiego dnia.

                      Bo:
                      1. na śniadanie u babci była kanapka z szynką, a Lenka nie lubi szynki (nie wiadomo, co lubi jej siostra).
                      2. mama im pozwala w domu nie spać do 22-giej, a babcia je wysłała spać o 20-stej
                      3. dzieci wolały, by babcia im przeczytała bajkę A, a babcia ośmieliła się im przeczytać bajkę B.

                      Mało prawdopodobne, by dzieci przerywały babci czytanie głośno protestując, że wolą jednak tę pierwszą, a babcia z uporem maniaka czytała im tę drugą.
                      Pewnie po prostu cicho słuchały i babcia uznała, że bajka - widocznie im wcześniej nieznana - jednak im się podoba.
                      Za to dnia następnego Lenka natychmiast łapie za telefon do mamy, by jej naskarżyć, jaka ta babcia niedobra, bo nie tańczy, jak jej Lenka zagra. A mama natychmiast w auto i jedzie zabierać dzieci. Bo bajka była nie ta! Widocznie w domu rządzi Lenka.

                      Zrelacjonowano nam jedno śniadanie i jeden wieczór.
                      To wystarczyło, by ustalenia wszystkich dorosłych osób w rodzinie zostały uznane za nieważne. Ważne, żeby Lenka (11-letnia = umiejąca czytać) posłuchała drugiego dnia wieczorem znów bajki A (którą pewnie zna na pamięć).
                      Ciekawe, co na to Wysoki Sąd.
                      • czarnaalineczka Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 27.08.12, 09:32
                        za to ty zakladasz ze moga
                        jak rowniez zakladasz ze babcia se od ust odejmuje zeby kupic szyneczke

                        autorka wyraznie napisala ze babcia kontroluje wszystko co dziewczynki u niej robia
                        lacvznie z tym ze nie pozwala ogladac tv
                        wiec o jakim obejrzeniu filmu ty mowisz?


                        i serio wspolczuje
                        musialas byc jako dziecko traktowana jak kopciuszek
                        ze cie tak boli ze ktos sie o swoja corke troszczy
                        • bezpocztyonline Podaj linka 27.08.12, 10:03
                          czarnaalineczka napisała:


                          > autorka wyraznie napisala ze babcia kontroluje wszystko co dziewczynki u niej r
                          > obia
                          > lacvznie z tym ze nie pozwala ogladac tv

                          zapodaj linka

                          > i serio wspolczuje
                          > musialas byc jako dziecko traktowana jak kopciuszek

                          I kto tu tworzy fikcję?

                          > ze cie tak boli ze ktos sie o swoja corke troszczy

                          Troszczy o córkę???? Na razie rozgrywa córką (córkami właściwie) swoje wojenki ze swoim prawie-że-eks.
                          Dobro córek jest dla nich na ostatnim miejscu. Najważniejsze, czyje będzie na wierzchu.
                          Na razie mama wygrywa 2:0.
                          Czekamy na ciąg dalszy meczu.
                          • czarnaalineczka Re: Podaj linka 27.08.12, 10:20
                            nie ogarniasz jednego watku ze az ci linki trzeba dawac ?

                            > Troszczy o córkę????

                            tak troszczy sie o corke
                            wysluchiwanie co corka ma do powiedzenia
                            pocieszanie
                            iterweniowanie gdy core jest zle to walsnie troska

                            rozumiem ze ty bys zostawila lenke na obozie
                            niech ja drecza co tam
                            wazne ze tatus zaplacil uncertain
                            • czarnaalineczka Re: Podaj linka 27.08.12, 10:24
                              link skoro nie umiesz ogarnac jednego watku

                              forum.gazeta.pl/forum/w,567,138422676,138449307,Re_Dzieci_wyjechaly_z_ojcem_i_nie_mam_z_nimi_kon.html?wv.x=2
                              podkreslic ci jeszcze konkretne fragmenty?

                              ,nie pozwala oglądać telewizji,pograć w psp,nie mają nic do powiedzenia
                              w kwestii spędzania wolnego czasu. Ona nakazuje im co mają robić.
                              • bezpocztyonline Re: Podaj linka 27.08.12, 10:32
                                czarnaalineczka napisała:

                                > link skoro nie umiesz ogarnac jednego watku
                                >
                                > forum.gazeta.pl/forum/w,567,138422676,138449307,Re_Dzieci_wyjechaly_z_ojcem_i_nie_mam_z_nimi_kon.html?wv.x=2
                                > podkreslic ci jeszcze konkretne fragmenty?
                                >
                                > ,nie pozwala oglądać telewizji,pograć w psp,nie mają nic do powiedzenia
                                > w kwestii spędzania wolnego czasu. Ona nakazuje im co mają robić.


                                A gdyby pozwoliła, wpis brzmiałby: "Nie zaoferowała dzieciom żadnych atrakcji, siedzą u niej cały dzień przed TV i tak muszą tracić swoje wakacje!".

                                Ciekawe, czego żądała ta wredna babcia zamiast TV: wycieczki rowerowej czy wyjścia do ZOO?
                            • bezpocztyonline Re: Podaj linka 27.08.12, 10:33
                              czarnaalineczka napisała:

                              > rozumiem ze ty bys zostawila lenke na obozie

                              Mówimy o obozie, czy o pobycie u babci?
                  • lauren6 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 27.08.12, 09:51
                    bezpocztyonline napisała:

                    > W kwestii wysyłania dziewczynek spać o 20-stej, całkowicie babcię rozumiem.
                    >
                    > Zapewne sama potrzebowała mieć trochę czasu wieczorem dla siebie/domu poza zajm
                    > owaniem się dziewczynkami, a może nie mieć siły siedzieć do 23-ciej czy do półn
                    > ocy, bo panienki muszą poszaleć do 22-giej.

                    Co tylko dowodzi tezie, że babcia nie przejmuje się uczuciami wnuczek i dla świętego spokoju na siłę kładzie je spać, gdy nie są śpiące.
                    • bezpocztyonline Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 28.08.12, 09:56
                      lauren6 napisała:

                      > Co tylko dowodzi tezie, że babcia nie przejmuje się uczuciami wnuczek i dla świ
                      > ętego spokoju na siłę kładzie je spać, gdy nie są śpiące.

                      Tak, przywiązuje pasami do łóżek i knebluje. A łóżka stoją w ciemnej i głuchej piwnicy.
                      Miłego dnia.
                      • paskudek1 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 28.08.12, 12:08
                        nie, ale wystarczy że zgasi światło, suchym tonem powie że nie wolno czytać, trzeba spać. Wyłączy telewizor itp. I już. Żadne przypinanie pasami nie będzie potrzebne jeżeli ofiarami takiego postępowania jest dwója dzieci calkowicie zależnych od dorosłego. Ja na prawdę nie rozuiem tych tweoich dywagacji i opowieści dziwnej treści bezpoczty. Bredzisz co, opowiadasz jakieś głupoty kiedy autorka wątku WYRAŹNIE napisała i to kilkakrotnie jaka jest babcia, w jakim "poważaniu" ma uczucia innych, zwłaszcza zależnych od niej dzieci. Kurcze i pomysleć że moja teściowa wydzwaniała do mnie po konsultacje czy młody zje to czy tamto, bo ona chce mu ugotować i pewna nie jest. A młody wybredny cholernie, pierwszy dłuższy i samotny pobyt u dziadków spędzał. Ale oni go kochają, chcą jak najlepiej a to jak najlepiej rozumieją tak, ze jak dziecko woli kopytka od klusek śląskich to babcia robi kopytka smile
            • bi_scotti Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 18:54
              nanuk24 napisała:

              > No coz, Jak sobie babcia zbuduje relacje z wnuczkami, tak bedzie miec. I to tak
              > naprawde jest jej problem.

              Exactly! W uklad pomiedzy dzieckiem a drugim rodzicem lub dzieckiem a bacia/dziadkiem/kuzynka/ciotka/wujkiem etc. mozna/nalezy sie wtracac tylko w sytuacjach naprawde drastycznych a tak poza tym to te dwie strony relacje MUSZA ukladac w dwie osoby, bez udzialu trzeciej chocby i najbardziej zyczliwej. Ludziom trzeba dac szanse popelnienia ich wlasnych bledow w budowaniu relacji, naprawiania ich, zmieniania, ewolucji etc. Wszelkie ingerencje (chocby i z najlepszymi intencjami!) z zewnatrz predzej czy pozniej tylko szkodza.
              Nie mozna zakladac braku zyczliwosci innych czlonkow rodziny majacych kontakty z dziecmi tak jak nie mozna zakladac, ze ma sie monopol na racje w kwestii wychowania i opieki nad tymiz dziecmi - obie postawy sa niezdrowe dla wszystkich zainteresowanych.
              • anetuchap Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 21:33
                Rosa Ty znasz moją eks teściową?
                " Myślę, że tu nie chodzi o dzieci, ale pokazanie ich matce, że źle je wychowuje, a babcia to robi zdecydowanie lepiej. "

                Właśnie o to chodzi,dokładnie.Ona zeznawała w naszej sprawie rozwodowej i według niej
                wszystko robię źle,nawet nieodpowiednie książki czytam.
                • czarnaalineczka Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 21:36
                  a jakie wg niej sa odpowiednie ksiazki ?

                  typu mala niedobra dziewczynka nie chciala jesc szyneczki kupowanej przez ukochana babcie
                  i za to pan bog zeslal na nia kare straszliwa i jej odpadly raczki ? big_grin
                  • lily-evans01 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 21:47
                    Hi hi, dołączam do pytania. Co to za nieodpowiednie lektury dla 11-letniej dziewczynki?
                    Mnie się kiedyś oberwało od tatusia mojej córki za "Harry'ego Pottera i kamień filozoficzny" (dziecię moje ma lat 6). Ale on nie pojmuje nawet klimatu Muminków czy powieści Astrid Lindgren, jego zdolności interpretacyjne obejmują tylko kilka najprostszych i tradycyjnych baśni wink.
                    • anetuchap Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 23:55
                      Żle mnie zrozumiałyście,to ja czytam nieodpowiednie książki,nie Lena.
                      Żle,że chciałam,aby Lena nosiła soczewki i namawiałam ją,aby spróbowała
                      założyć. Źle,że ugotowałam barszcz i źle,że zrobiłam naleśniki z serem (to nie mój
                      wymysł,ona tak mówiła w sądzie). Źle,że nie chciałam,aby dzieci do niej pojechały,gdy
                      ich ojciec był w szpitalu. Jestem pewna,że gdyby pojechały,to też byłoby źle,bo się
                      pozbywam dzieci. Mogłabym długo wymieniać,niestety.
                      A o mediacji on nie chce słyszeć,bo on wie doskonale,co jest najlepsze dla jego dzieci
                      i nie będzie mu jakiś psycholog gadał jak ma wychowywać swoje własne dzieci.
                      • jola-kotka Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 27.08.12, 00:41
                        anetuchap napisała:

                        > Żle mnie zrozumiałyście,to ja czytam nieodpowiednie książki,nie Lena.
                        > Żle,że chciałam,aby Lena nosiła soczewki i namawiałam ją,aby spróbowała
                        > założyć. Źle,że ugotowałam barszcz i źle,że zrobiłam naleśniki z serem (to nie
                        > mój
                        > wymysł,ona tak mówiła w sądzie). Źle,że nie chciałam,aby dzieci do niej pojecha
                        > ły,gdy
                        > ich ojciec był w szpitalu. Jestem pewna,że gdyby pojechały,to też byłoby źle,bo
                        > się
                        > pozbywam dzieci. Mogłabym długo wymieniać,niestety.
                        > A o mediacji on nie chce słyszeć,bo on wie doskonale,co jest najlepsze dla jego
                        > dzieci
                        > i nie będzie mu jakiś psycholog gadał jak ma wychowywać swoje własne dzieci.


                        Ja mam nadzieje,ze ty wiesz czemu ona tak mowi i posteuje.
                        Stoi po stronie swojego syna i przepraszam za wyrazenie,nawet zebys sie zesrala z wysilku aby wszystkim dogodzic i tak obroci to przeciwko tobie.
                        Ma za zadanie za wszelka cene udowodnic tobie i wszystkim do okola,ze to ty jestes ta zla a jej syn swiety.
                        Jedno jest istotne,nie wiem jak ty masz zamiar to zrobic jakimi metodami bo ja nie znam twojego meza nie wiem jakim jest czlowiekiem,ale za wszelka cene musisz z nim dogadac sie w sprawie corek,nie mozesz dopuscic do sytuacji jaka juz sie w sumie zaczyna,ze dzieci to karta przetargowa w rozgrywkach miedzy wami.
                        Nie pomoga prozby grozby to sad i koniec zabawy,bo dzieci ucierpia na tym najbardziej.
                        Ty jestes dorosla czas robi swoje ogarniesz sie,ale dzieci to jest inna bajka.
                        • lily-evans01 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 27.08.12, 10:14
                          Tak mi się wydaje, że możesz wnioskować o mediację na sprawie o kontakty z dziećmi. I sąd was skieruje z klucza, a tego Twój mąż już nie przeskoczy. Chyba zresztą rodzice po rozwodzie muszą teraz pisać jakiś wspólnie wypracowany plan opieki nad dziećmi, jeśli są rozbieżności? Nie wnioskuj broń Boże o badanie w RODK, bo to się ciągnie miesiącami i często tam siedzą głupki, którzy operują schematami.
                          Teściowa to szczująca su..., ale musisz umieć oddzielić emocje od tego, co chcesz osiągnąć. Musicie wypracować jakieś stałe schematy spotykania się z ojca z dziećmi i wzajemnego informowania się między wami o różnych sprawach. Pomyśl, że za jakiś czas Twój były mąż kogoś pozna i może w ogóle próbować naginać kontakty z dziećmi do swojej nowej, wielkiej miłości wink. A nie wszystkie macochy mają tak rozsądnie poukładane w głowach, jak np. dziewczyna o nicku "brak talentu". która tu czasem pisze na forum. Zresztą poczytaj sobie jej wypowiedzi, ona pisze o kontaktach z ojcem z tej drugiej strony, ale bardzo sensownie.
                          Pewne schematy wzajemnego postępowania muszą być wypracowane teraz, z okazji rozwodu. Potem będą nie kończące się konflikty.
                          Teściową olej, jeśli wiesz, że nie ma racji. Naucz córki rozmawiać z babcią i nie zgadzać się na to, co ona mówi czy proponuje, jeśli im się to nie podoba. Jeśli jest sensownym człowiekiem, zmieni się - jeśli nie, to sama nie za bardzo będzie dążyła do spotkań z wnuczkami, które się nie dają wziąć pod but.
                      • bezpocztyonline Urocza rodzinka 27.08.12, 08:59
                        anetuchap napisała:

                        > Ona zeznawała w naszej sprawie rozwodowej i według niej
                        > wszystko robię źle,nawet nieodpowiednie książki czytam.

                        > Źle,że ugotowałam barszcz i źle,że zrobiłam naleśniki z serem (to nie
                        > mój wymysł,ona tak mówiła w sądzie).

                        No tak, urocza rodzinka.

                        Teściowej się nie podobają lektury synowej, wnuczce się nie podobają lektury babci.

                        Synowa podaje nieodpowiednie - zdaniem teściowej - dania, babcia podaje nieodpowiednie - zdaniem wnuczki - dania.

                        Komedia.

                        Dogadajcie się - dorośli - między sobą po ludzku, jak dorośli i nie rozgrywajcie między sobą dziećmi, bo to bez sensu. I dla dzieci szkodliwe.

                        Niech babunia szanowna powstrzyma swój języczek na wasz (rodziców) temat przy wnuczkach, ty zaś w zamian pozwól wnuczkom jednak poprzebywać trochę z babcią.

                        Dzieci mogą nie znosić krytycznych uwag babuni na twój temat - i to oczywiste, i zrozumiałe - ale krzywdy im od innej bajki czy spania wcześniejszego nie będzie.

                        Ustalcie wzajemnie rozejm, przynajmniej jeśli w pobliżu są dzieci. Na dobre im to wyjdzie.
                        I lęków dziecięcych będzie mniej.

                        Pomiędzy rodzicami: musicie ustalić, na co kiedy dzieciom pozwalacie, a na co kiedy nie i oboje te ustalenia respektować.
                        A nie, że u mamy inaczej, a u taty inaczej.
                        • anetuchap Re: Urocza rodzinka 27.08.12, 11:01
                          Bezpocztyonline napisała:
                          "Teściowej się nie podobają lektury synowej, wnuczce się nie podobają lektury babci. "

                          Ale bzdury z tą wnuczką. Lenie ma głęboko gdzieś,co babcia czyta sobie,ale to chyba
                          normalne,że chciałaby móc wybrać bajkę z kilkunastu do wyboru,a nie babcia im wybiera.
                          I jeszcze raz dodam,że dla mnie niech ona tak robi,krzywda się dzieciom nie dzieje,ale
                          im się to nie podoba i między innymi dlatego nie chcą do niej jeździć.

                          Piszesz,że dorośli mają się dogadać,ale wyżej zaznaczasz,że to WNUCZCE nie podobają się lektury babci i to,co babcia daje jeść. Lena dorosła nie jest. A babcia doskonale wie,co dzieci
                          lubią,a czego nie. To jest taka kobieta,która zawsze robi sałatkę jarzynową z jabłkiem,
                          choć jej syn ma tak silne uczulenie na jabłko,że po kęsie takiej sałatki puchnie. A tą sałatkę
                          robi dlatego,że ów syn przyjechał z wizytą,więc teoretycznie dla niego.
                          • bezpocztyonline Re: Urocza rodzinka 27.08.12, 22:31
                            anetuchap napisała:

                            > A babcia doskonale wie,co dzieci lubią,a czego nie.

                            Zaraz, w pierwszym poście pisałaś, że twój prawie-że-eks w ramach przydzielonego mu przez sąd czasu w wakacje, zawiózł dzieci do swojej mamy na tydzień, z czego de facto spędziły tam dwa dni (bo je zaraz stamtąd zabrałaś).

                            Skoro jest to aż tak regulowane, to najpewniej nie bywają tam po kilka razy w tygodniu, czyli babcia widuje wnuczki ledwie kilka razy do roku (albo i to nie). To skąd ma na pamięć wiedzieć, co aktualnie dziewczynki lubią, a czego aktualnie nie? Piszesz, że babcia traktuje Lenę, jakby ta była młodsza niż jest. Bo może poprzednio ją widziała (i też krótko), gdy Lena była kilkulatką?
                            Na poznanie się wzajemne trzeba dać im choć trochę czasu. Ty im go nie dajesz.

                            > To jest taka kobieta,która zawsze robi sałatkę jarzynową z jabłkiem, choć jej syn ma tak silne > uczulenie na jabłko,że po kęsie takiej sałatki puchnie. A tą sałatkę robi dlatego,że ów syn
                            > przyjechał z wizytą,więc teoretycznie dla niego.

                            A to już jest niebezpieczne. To znaczy: dla twoich dzieci akurat nie, jeśli nie mają alergii pokarmowych, bo jeśli mają, to tak. Nie wiem, w jakim wieku jest ta młodsza, ale 11-latka, to taki wiek, że może już sama nauczyć się i pamiętać i pilnować, by nie zjeść niczego, na co ma alergię.

                            Jeśli zaś chodzi o teściową i jej syna: skoro jej syn bezpiecznie przeżył swoje dzieciństwo, to znaczy, że ona w jego dzieciństwie o tej jego alergii dobrze pamiętała.

                            Jeśli nie pamięta teraz, to prawdopodobnie może mieć początki Alzheimera czy demencji starczej albo jakiś inny tego rodzaju problem.

                            To da się jakoś leczyć i przy odpowiednio dobranych lekach, można pacjenta utrzymać dość długo w miarę przyzwoitej (choć nie olśniewającej) kondycji umysłowej (zwłaszcza przy demencji, przy Alzheimerze gorzej).

                            Czy jej rodzina (synowie i kto tam jeszcze) w ogóle zauważa problem, czy ogólnie sprawę olewają?
                • lola211 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 21:36
                  A ty uwazasz, ze zarówno ona jak i jej syn robia zle- jestescie kwita.
                  • anetuchap Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 23:45
                    Lola211 napisała:
                    "A ty uwazasz, ze zarówno ona jak i jej syn robia zle- jestescie kwita."

                    A gdzie ja napisałam,że jej syn robi wszystko źle?
                    Źle zrobił,że wyłączył telefon,parę innych rzeczy też mu nie wychodzi,
                    ale daleka jestem od takich kategorycznych sądów.

                    --
                    • lola211 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 27.08.12, 07:41

                      A gdzie ja napisałam,że jej syn robi wszystko źle?
                • lily-evans01 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 21:44
                  Ktoś tu już napisał, ale warto powtórzyć - przydałaby się Wam mediacja... Tak się będziecie kłócić o szczegóły, szynki, smsy, a dzieci wpadną w nerwicę. I naprawdę nie będzie miało znaczenia, kto jest bardziej winny, bardziej chamski, bardziej złośliwy. Córki ucierpią widząc, jak bardzo się nie dogadujecie. Jesteście nakręcenie złymi emocjami przy zbliżającym się rozwodzie, oboje w silnym stresie - Twój mąż Ciebie nie posłucha, ale może posłucha mediatora? Spisane ustalenia nt. form kontaktowania się rodzica nieobecnego na wyjeździe, trybu i czasu kontaktów z rodzicem, z którym dzieci nie mieszkają, czy innych spraw - to może Wam wszystkim ułatwić życie. A sądzę, że osoba trzecia wyhamuje złe emocje i umożliwi rozmawianie o problemach.
                  A dzieciom pomagaj stać się samodzielnymi i wyrażać własne zdanie w relacjach z dalszą rodziną. Wiem, że na nieżyczliwość i złośliwość nóż się czasem w kieszeni otwiera... Ale nie zmienimy świata wokół. Możemy za to zmienić siebie, żeby osiągać swoje cele.
              • lily-evans01 Re: Dzieci wyjechały z ojcem i nie mam z nimi kon 26.08.12, 21:51
                Tylko zauważ, że na tych błędach i źle ukształtowanych relacjach cierpi przeważnie słabszy, czyli dziecko... Ja koszmarnie wspominam jakiekolwiek kontakty z matką mojego ojca, z perspektywy czasu, jako matka, mogę powiedzieć, że to osoba oschła, samolubna i bez serca. Jako dziecko może nie umiałam tego zdefiniować, ale nie znosiłam kontaktu z nią. Nie zrobiła krzywdy - ale jej despotyzm, niemiłe uwagi i liczenie się wyłącznie z własnym mężem pamiętam doskonale. Z daleka od takiej babci... I naprawdę się cieszę, że nie zmuszano mnie do zbyt częstego widywania się z nią.
                ---
                After all this time? - Always
                • anetuchap Re:Podsumowanie 29.08.12, 22:10
                  Dzieci wróciły w niedzielę o 20 i były zachwycone wakacjami z tatą.
                  I ja się bardzo cieszę. Lenka powiedziała,że tata jej nie pozwolił dzwonić,bo są wakacje.
                  Na szczęście specjalnie za mną nie tęskniły i nie miały potrzeby ze mną gadać.
                  Gdyby tylko informował mnie o tym,że bezpiecznie dojechali,to nie byłoby problemu.
                  U rodziny męża też się dobrze czuły,Lena stwierdziła,że ciocia-babcia (siostra teściowej)
                  jest dużo fajniejsza od babci. Lena była w szoku,że pozwoliła im zjeść śniadanie w łóżku
                  i dostały to,co chciały - płatki z mlekiem. Fajnie,że dziewczynki są zadowolone,że dostały
                  tyle ciepłych uczuć od tamtej rodziny (pierwszy raz u nich były).
                  • czarnaalineczka Re:Podsumowanie 29.08.12, 22:14
                    smile
                    • bea.bea Re:Podsumowanie 29.08.12, 22:17
                      a taki wątek się z tego zrobił smile smile smile
                  • jola-kotka Re:Podsumowanie 29.08.12, 22:39
                    Swietnie,ze dziewczyny zadowolone z wakacji.
                    Prosze pogadaj z mezem po co nastepnym razem masz sie tak denerwowac,moze jakos sie dogadacie przynajmniej w sprawie corek,zycze wam tego z calego serca.
                  • rosapulchra-0 Re:Podsumowanie 29.08.12, 23:02
                    I to jest bardzo dobra wiadomość! Szkoda tylko, że na samym końcu się wszystkiego dowiedziałaś.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka