Dodaj do ulubionych

Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare nasze

01.09.12, 23:18
Czasami zazdroszczę swoim córkom,bo mają tyle super rzeczy - ubrań,zabawek,rzeczy do szkoły.
Ja w ich wieku miałam jedną lalkę,a na wózek dla lalek nie było stać mojej mamy.
Tak mnie naszło jak przyszedł plecak dla młodszej (1 klasa)-taki ładny,dopracowany.
I pomyślałam sobie o małej Anetce,która by była przeszczęśliwa,gdyby miała taki plecak.
I te wszystkie zabawki! Chociażby barbie,ja marzyłam o jednej(nie miałam) a one mają
kilkanaście. Gdyby jakimś cudem dziecko z czasów komunistów "przeniosło się" do naszych
czasów,to by oczopląsów dostało. Większość dzieci dziś ma dużo zabawek o czy ja mogłam
tylko marzyć i marzyłam (ten wózek dla lalek,to było moje wielkieee marzenie).
I jeszcze ubrania - ładne,kolorowe,dobre gatunkowo a przede wszystkim dużo.
Ja miałam 1 parę jeansów,ze 2 swetry itd. I jeszcze te wszystkie słodycze!
Dzieci z okresu PRL-u nawet nie myślały,że może być tyle rodzajów czekolad,cukierków,
ciastek itd. Ja pamiętam okres,gdy czekolada była na kartki,moja matka dostawała 200 g
i ja w sklepie zastanawiałam się,czy kupić 2 czekolady czy może ptasie mleczko.
Wiem,że są dzieci,które są biedne i tego wszystkiego nie mają,ale myślę,że to jest
mniejszość,a w PRL-u wszystkie dzieci tak miały (no prawie). Wiem,że teraz jest dużo
grubych dzieci,ale dla mnie winni są rodzice a nie duży wybór jedzenia.

A Wy macie takie myśli?
Obserwuj wątek
    • minkapinka Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 01.09.12, 23:25
      a ja dobrze wspominam dziecinstwo, nie mam takich "traum". Owszem, ubran miałam mniej i brzydsze, ale byłam szczęśliwym dzieckiem. Mam wrazenie, ze moja córka ma wszystkiego za duzo wink.
      • anetuchap Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 01.09.12, 23:31
        Eeee,gdzie ja napisałam,że mam traumę? Wiesz jako dziecko ja nie miałam zielonego
        pojęcia,że takie fajne rzeczy można kupić. Ze 2 koleżanki dostawały ciuchy,zabawki
        z zagranicy i trochę im zazdrościłam,ale to chyba normalne? A teraz nasze dzieci mają
        to wszystko na wyciągnięcie ręki. I ja się cieszę,że tak jest.
        • minkapinka Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 01.09.12, 23:48
          anetuchap napisała:

          > Eeee,gdzie ja napisałam,że mam traumę? Wiesz jako dziecko ja nie miałam zielone
          > go
          > pojęcia,że takie fajne rzeczy można kupić. Ze 2 koleżanki dostawały ciuchy,zaba
          > wki
          > z zagranicy i trochę im zazdrościłam,ale to chyba normalne?
          Nikomu nie zazdrosciłam. Uwazam, ze jak na tamte czasy miałam sporo.
          A teraz nasze dziec
          > i mają
          > to wszystko na wyciągnięcie ręki.
          I nie zawsze potrafią to docenic.
          • soczek_bez_gazu Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 03:21
            minkapinka napisała:
            > I nie zawsze potrafią to docenic.

            A ty tak naprawdę i szczerze doceniasz że masz ciepłą bieżącą wodę, sedes, spłuczkę i nie przymierasz głodem na przednówku?
            • olena.s Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 08:55
              Słuszna uwaga.
              Ja miałam w dzieciństwie więcej niż autorka wątku, acz jakiegoś dzikiego wypasu nie było, a moje dziecko ma więcej niż ja.
              Jednak moja mama miała ode mnie o wiele, wiele mniej.
              • bi_scotti Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 14:41
                olena.s napisała:

                > Jednak moja mama miała ode mnie o wiele, wiele mniej.

                A u nas bylo tak, ze ja chyba moglam dac moi dziciom mniej-wiecej tyle, co moi dziadkowie dali mojemu ojcu natomiast nigdy nie dogonilam zamoznosci i mozliwosci moich dziadkow ze strony mamy, biorac oczywiscie poprawke na czasy jej dziecinstwa. Moze moje wnuki beda sie kiedys mogly porownac z ich prababcia wink
            • zona_mi Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 09:49
              > A ty tak naprawdę i szczerze doceniasz że masz ciepłą bieżącą wodę, sedes, spłu
              > czkę i nie przymierasz głodem na przednówku?

              Ja doceniam.
              • ewa-krystyna Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 14:17
                zona_mi napisała:

                > > A ty tak naprawdę i szczerze doceniasz że masz ciepłą bieżącą wodę, sedes
                > , spłu
                > > czkę i nie przymierasz głodem na przednówku?
                >




                niekoniecznie,bo to wszystko mialam i nie znalam nikogo kto by nie mial poza moze czescia rodziny mieszkajacej na wsi ....
                zabawek tez mialysmy z siostra duzo wiecej niz nasze kolezanki a nasi rodzice nigdy za granica nie pracowali i nikt nam nic nie przywozil... moze kwestia innych wartosci... moja mama zawsze mi powtarza slowa sasiada,ktory skomentowal wydanie jej miesiecznej pensji na lalke bobasa z Pewexu dla mnie ( rodzice poza swoimi etatami w pracy pracowali jeszcze na kolejny etat w domu ) ,ze on by tyle na zabawke dla dziecka nie wydal.... moja mama mu odpowiedziala,ze ona by nigdy tyle na wodke nie wydala w roku co on wydawal na miesiac....
                • zona_mi ewa-krystyna 02.09.12, 15:05
                  Coś Ci się pokiciało z tym cytowaniem.
                • kk345 Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 16:37
                  W Twojej okolicy rodzice naprawdę dokonywali jednego z dwóch wyborów- albo lalka dla dziecka z Pewexu albo wódka dla siebie???
        • panikorbka-to-ja Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 03.09.12, 08:36
          ja miałam lodóweczke dla lalek i taki zlewik do którego się lało wodę i leciała z kranika, to był dla mnie cud świata smilesmile ciuchy faktycznie był dramat, ale uważam, że wychodzisz z błędnego założenia, my jako dzieci mieliśmy więcej kreatywności, chociaż 5 zabawek na krzyż, a współczesne dzieciaki pobawią się czymś 10 minut i rzucą w kąt, jest przesyt i znudzenie, popisywanie się kto ma droższe i bardziej markowe rzeczy, żadna to wartość pozytywna
          • franczii Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 03.09.12, 08:55
            Konkurowanie i popisywanie sie rzeczami bylo rowniez za naszych czasow. Bardzo dobrze pamietam na przykladzie kolegow i kolezanek, ktore mialy kogos z rodziny zagranica.
    • mala_mee Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 01.09.12, 23:27
      Czasem. Ale tylko czasem. Częściej myślę o tym, że spędzałam czas na podwórku, z koleżankami a nie przed kompem na głupawym waleniu w gry.
    • nutka07 Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 01.09.12, 23:32
      Nie wiem ktory jestes rocznik, ja jestem z poczatku lat 80tych i nie mam takich odczuc.
      Nie zazdroszcze obecnym dzieciom, nie postrzegam swojego dziecinstwa jako szarego.

      Lalkami nigdy sie nie lubilam bawic, bo nie umialam, nudzily mnie. Wozek za to mialam super, teraz takich nie widuje, zreszta wtedy tez ich nie widywalam i wozilam tam misia najukochanszego wink
      I powiedz mi na co dziecku kilkanascie barbie wink

      Ubrania mialam ok, kolorowe, caly dzien spedzalam na dworzu, a najgorsza kara bylo uziemienie w domu smile robilismy ogniska a nie jakies grile, pieklismy ziemniaki a rarytasem na ognisku byla kielbaska smile

      Jedyne czego moge zazdroscic to mlodosci smile
    • kkalipso Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 01.09.12, 23:36
      Ja jak już miałabym odpowiedzieć,czego najbardziej "zazdroszczę"córce to oprócz,zabawek,ubrań,super przedszkola dodałabym wycieczki i wspólne nasze wyjazdy nad morze,jezioro,do zoo,na baseny- weekendowe wypady za miasto gdziekolwiek!

      Ja na wycieczki wyjeżdzałam tylko klasowe ze szkoły,no i do cioci na wieśsmile

      • andaba Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 01.09.12, 23:47
        A ja jakoś moim dzieciom nie zazdroszczę, w sumie miałam wszystko co było mi do szczęścia potrzebne - rower i książki. Moje dzieci tez nie mają milionów zabawek, nawet Barbie nie mają ani jednej, jakos żadna nie przejawiała chęci, aby takową posiadać. W wózku dla lalek wozili koty, w końcu się rozleciał, nikt nie chciał drugiego.

        Moze jedynie zazdroszcze tych fajnych przyborów szkolnych, niełamiących się kredek w 24 kolorach.

        Słodycze nigdy mi juz nie smakowały tak jak w dzieciństwie - czekoladopodobna Carpatia i cukierki z darów, które ksiądz rozdawał na Oktawę.
        Na ubrania nigdy nie zwracałam uwagi, więc ich posiadanie bądź brak mnie nie obchodziły.

        I wydaje mi się , że nasze dzieciństwo bylo bardziej beztroskie, nie było takiego nacisku na naukę, na przyszłość, mimo roboty więcej wolnego czasu. Lekcej w podstawówce, czyli do 15 roku życia kończyłam najpóźniej o 14, całe popołudnia wolne...
        • bi_scotti Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 01.09.12, 23:58
          Jedyne czego faktycznie zazdroszcze moim dzieciom a wlasciwie ich pokoleniu to tego, ze sa autentycznymi obywatelami swiata. Ich paszporty, ich edukacja, ich znajomosc jezykow i obycie w swiecie pozyskane dzieki podrozom od najwczesniejszych lat otworzyly i otwieraja im drzwi, ktore dla mojego pokolenia przez wiele lat a czesto i na zawsze pozostaly zamkniete. Jesli chodzi o zabawki to moje dzieci wychowane w super-konsumpcyjnym spoleczenstwie mialy zabawek bardzo malo i z premedytacja wylacznie bardzo basic, corka nie miala zadnej Barbie - jedna, otrzymana od znajomych, wymienilam w sklepie na jakiegos misia. Tak, tak - bylam matka-terrorystka i taka tez zamierzam byc kiedys babcia tongue_out Barbie nie znosze prawie tak samo jak Big Mac tongue_out
        • asia_i_p Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 09:36
          Ja w podstawówce miałam na trzecią zmianę, więc lekcje kończyłam o 17:30. W szkole mojej córki najpóźniej kończą się o 16, tam gdzie uczę, o 15:15.
    • e-kasia27 Przesadzasz 02.09.12, 00:09
      Zabawki były, ubrania też, trochę inna moda, ale wcale nie były brzydkie, słodyczy jadło się wtedy znacznie więcej niż obecnie, bo wtedy nikt nie patrzył na to, że to szkodliwe dla zębów na przykład.
      Może pochodzisz rzeczywiście z biednej rodziny, ale nie wszyscy byli biedni wtedy i nie wszyscy są bogaci teraz. Teraz jedzenie jest dużo droższe niż było wtedy i wszelkie opłaty: czynsz, gaz, prąd, woda... też są dużo droższe, więc bieda tez zagląda ludziom w oczy i są dzieci, które zabawek nie mają.

      Owszem w sklepach jest dużo różnych rzeczy, ale dużo z nich to buble, które rozlatują się po jednokrotnym użyciu.

      Dawniej w dżinsach można było chodzić parę lat i wyglądały jak nowe, teraz mój syn po tygodniu ma w nich dziury - i nie ma to zupełnie znaczenia, czy kupię takie za 30 zł z Reala, czy drogie jakiejś super firmy - bublowate rzeczy teraz robią i tyle.

      Nawet takie barbie jak porównać te sprzed 20, 30 lat z tymi obecnymi, to te nowoczesne to bubel - te stare miały zginane ręce i nogi, kręciły się w opasie, nie kudłały się im tak włosy - teraz kupiłam niedawno barbie z reklamy (moja najmłodsza jest na etapie chcenia wszystkiego, co pokażą w reklamie), kosztowała dobrze ponad stówkę, a po pięciu minutach zabawy powędrowała do kąta, bo skrzydełka zaczęły odpadać, nogi się nie zginają, lalka nie może nawet usiąść, rozebrać się jej nie da, bo sukienka na stałe przymocowana, no i co z taka lalką można zrobić?
      Mam kilka lalek barbie z lat 70, 80-tych i tymi bawi się bardzo często, bo można je ubierać , sadzać, zginać, wyginać, czesać - a teraz kupujesz kota w worku - piękne opakowanie, a w środku bubel, bo nawet nie ma jaka sprawdzić, czy lalka ma zginane nogi, czy nie, bo zapieczętowana, a czym droższa, tym na ogół gorszy bubel, za to z większym hukiem reklamowany.
      • anetuchap Re: Przesadzasz 02.09.12, 00:44
        Kasia napisała:
        "Zabawki były, ubrania też, trochę inna moda, ale wcale nie były brzydkie, słodyczy jadło się
        wtedy znacznie więcej niż obecnie, bo wtedy nikt nie patrzył na to, że to szkodliwe dla zębów na przykład.
        Może pochodzisz rzeczywiście z biednej rodziny, ale nie wszyscy byli biedni wtedy i nie wszyscy są bogaci "

        Nie wiem o którym roku mówisz. W 1986-87 niewiele było rzeczy w sklepach.
        Moja babcia pracowała w sklepie z odzieżą,butami itp i wiem dokładnie jakie były
        ubrania i nie sądzę,że one były aż tak trwałe. Oprócz tego,że te ciuchy nie były zbyt ładne,to
        jeszcze dany sklep dostawał kilka sztuk i niewielu osobom udało się to kupić.
        A! Moja babcia pracowała w sklepie od ok.1970 r.
        Nie byłam biedna,ani bogata,ot średnia krajowa. Dziś,aby mieć ładne rzeczy nie trzeba
        zarabiać kokosów.
        • bi_scotti Re: Przesadzasz 02.09.12, 00:59
          anetuchap napisała:

          > W 1986-87 niewiele było rzeczy w sklepach.
          > Moja babcia pracowała w sklepie z odzieżą,butami itp i wiem dokładnie jakie był
          > y
          > ubrania i nie sądzę,że one były aż tak trwałe. Oprócz tego,że te ciuchy nie był
          > y zbyt ładne,to
          > jeszcze dany sklep dostawał kilka sztuk i niewielu osobom udało się to kupić.
          > A! Moja babcia pracowała w sklepie od ok.1970 r.
          > Nie byłam biedna,ani bogata,ot średnia krajowa. Dziś,aby mieć ładne rzeczy nie
          > trzeba
          > zarabiać kokosów.

          Ja nie wiem jak bylo w PL w latach 86-87, bo juz mnie wtedy w PL nie bylo; moje dziecinstwo to czasy Gomulki - szaro, buro i ponuro ALE wcale nie mysle, ze szczescie i radosc dziecinstwa da sie zmierzyc iloscia kolorowych zabawek czy uroda ubran. Pewnych rzeczy nie da sie tak do konca porownac. Apples & oranges. Chodzilismy w szarych ubraniach, mama nie dawala mi bananow czy pomaranczy do szkoly na drugie sniadanie zeby przypadkiem nie bylo przykro jakiemus dziecku, ktorego rodzicow moze stac tylko na jablka, zabawki wszyscy mielismy takie same - misie, lalki, klocki - sztampowa produkcja PRLu ... Ale park nalezal do nas, sami chodzilismy zima na sanki na gorke, nauczyciele robili zima lodowisko na boisku szkolnym i kazdy mogl sie slizgac - pozyczalismy sobie lyzwy, w lecie pozyczalismy sobie rower, mielismy duzo swobody i wolnosci, ktorej dzisiejsze dzieci nie maja. Marzylismy. Skladalismy miesiacami pieniadze na cos tam w swinkach skarbonkach. Szczescie zakupu bylo niezmierzalne. Dzisiejsze dzieci nie musza marzyc, wielokrotnie zanim o czyms pomysla, zanim o cos poprosza - juz to maja. Czy to jest lepiej? Trudno powiedziec ... Inne lata, inne dylematy, inne pozytywy, inne minusy. Nieporownywalne.
          • anetuchap Re: Przesadzasz 02.09.12, 01:30
            Dziewczyny,ale ja nie piszę,że miałam złe dzieciństwo,bo byłam pozbawiona tego wszystkiego,
            co mają moje dziewczyny. Ja o tym nie myślałam,bo ja nie wiedziałam,że jest tyle zabawek,
            ładnych ubrań,słodyczy. Chodzi mi raczej o taką mentalną podróż w czasie,jak mała Aneta
            zareagowałaby na pokój moich dzieci,ich ubrania i najbliższy sklep ze słodyczami,gdzie mogłaby
            sobie kupić i czekoladę i ptasie mleczko i jeszcze cukierki a nawet żelki.
            To ja z pozycji osoby dorosłej,żyjącej teraz mam maleńki,nawet nie wiem czy żal,że ja i moi
            rówieśnicy nie mieli nawet namiastki tego. I nie twierdzę,że przez to nasze dzieciństwo było
            gorsze,nie było inne,ale nie ukrywajmy -szare z małą ilością zabawek.
            • yenna_m Re: Przesadzasz 02.09.12, 01:37
              a robiłaś krówki z mleka i cukru?
              a wafle przekładane samodzielnie robioną masą?
              a trufle owsiane?
              a szyszki?
              a piłaś takie dobre pićku z woreczków?
              a zlizywałaś nierozpuszczoną oranżadę z rąk? wink
              oza tym wtedy mimo wszystko więcej i częściej się piekło
              wędliny były smaczniejsze
              i owoce też prawdziwsze wink
              a donaldy?
              a gumy balonowe?
              a irysy?
              a krówki?
              no jednak też tego (przynajmniej w latach 70-tych) trochę było

              potem było znacznie mniej, ale jednak było wink
              (zabawki szyłam sama siostrze wink i sobie - frajdy było co niemiara wink; ubrania lalkom też smile )
              • bi_scotti Re: Przesadzasz 02.09.12, 01:51
                A robilas widoczki? Dziurka w ziemi, kwiatki, kamyczki, potem na to kawalek szkielka z rozbitej butelki znalezionej gdzies w krzakach w parku, zakryc ziemia i potem tylko palcem odslonic - widoczek smile Czy ktos dzis pozwala dzieciom zbierac kawalki szkla z rozbitych butelek oproznionych zapewne przez jakichs patologicznych meneli? tongue_out
                • yenna_m Re: Przesadzasz 02.09.12, 01:57
                  hehe, myśmy jeszcze pszczoły i bąki łapali i do tych widoczków wpuszczali, żeby sobie z kwiatka na kwiatek latały big_grin
                  • yenna_m Re: Przesadzasz 02.09.12, 02:05
                    a szkło z budowy tachaliśmy taflami wink bo się akurat nowe osiedle budowało wink
                    kredę też się miało ze zniszczonych i porzuconych ścianek działowych (czy innych bloczków)
                    no i cegłą się rysowało - żeby kolorowo było wink

                    no, jak się chciało, to się dało wink
                • 3-mamuska Re: Przesadzasz 02.09.12, 02:21
                  bi_scotti napisała:

                  > A robilas widoczki? Dziurka w ziemi, kwiatki, kamyczki, potem na to kawalek szk
                  > ielka z rozbitej butelki znalezionej gdzies w krzakach w parku, zakryc ziemia i
                  > potem tylko palcem odslonic - widoczek smile Czy ktos dzis pozwala dzieciom zbier
                  > ac kawalki szkla z rozbitych butelek oproznionych zapewne przez jakichs patolog
                  > icznych meneli? tongue_out

                  No pamietam i jeszcze domu z kartonow.
                • guderianka Re: Przesadzasz 02.09.12, 08:41
                  to były skrytki a nie widoczki wink)(u nas)
                  Pokazałam mojej Starszej , tez robiła. Ale super że o tym napisałaś-przypomnę im i może wspólnie jeszcze z Młodszą jakieś zrobimy wink
                  • czarnaalineczka Re: Przesadzasz 02.09.12, 09:41
                    a wlasnie ze widoczki !! tongue_out
                    • zona_mi Re: Przesadzasz 02.09.12, 09:52
                      Widoczki!
                      • aretahebanowska Re: Przesadzasz 02.09.12, 11:15
                        Eee, tam! Nie znacie się. To były SEKRETY.
              • 3-mamuska Re: Przesadzasz 02.09.12, 02:19
                yenna_m napisała:

                > a robiłaś krówki z mleka i cukru?
                > a wafle przekładane samodzielnie robioną masą?
                > a trufle owsiane?
                > a szyszki?
                > a piłaś takie dobre pićku z woreczków?
                > a zlizywałaś nierozpuszczoną oranżadę z rąk? wink
                > oza tym wtedy mimo wszystko więcej i częściej się piekło
                > wędliny były smaczniejsze
                > i owoce też prawdziwsze wink
                > a donaldy?
                > a gumy balonowe?
                > a irysy?
                > a krówki?

                No i ciast,pielko sie w rodzinie,pycha,teraz wola jechac i kupic a to nie to samo.
                > no jednak też tego (przynajmniej w latach 70-tych) trochę było
                >
                > potem było znacznie mniej, ale jednak było wink
                > (zabawki szyłam sama siostrze wink i sobie - frajdy było co niemiara wink; ubrania
                > lalkom też smile )

                No wlasnie,jeszcze ta wolnoc,nie bylo chorobliwej obawy o dzieci,mozna bylo siedziec caly dzien na dworze,biegac po parkach wazne ,zeby przed zmrokiem wrocic do domu.
                Te swieta gdzie przy babcinym stole bylo 8 jej dzieci do tego zony/mezowie plus po 2-3 dzieci na kazda pare.
                wojny na sniezki,z doroslymi.
                Ogniska ,kielbaski i kartofle z ogniska,z maslem i sola,zbieranie tuskawek,kuligi prawdziwe z konmi,potem siedzielismy razem 30-40 osob pod kocami w domu u cioci na wsi,jedlismy rozmawialismy.
                wlasnie takie wakacje na wsi.
                Bo jezdzic jezdzilismy na wczasy,to do teatru,do zoo,zabrala mnie moja 11 siostra do Wroclawia,ja mialam 2 latka.

                teraz to licza sie zajecia dodatkowe,bo jak dzeicko nei chodzi to zaniedbane.

                Jednego zazdrosze ze jest tle programow w telewizji,ze mozna zobaczyc bjke nie tylko o 19 raz dziennie,a latem to zawsze za pozno wracalam.
                No i mozna wieczorem zobaczyc jakis fajny film.

                Moim dzieciom tego barkuje,bo mieszkamy daleko od domu,ale i tez juz tak rodzina sie nie spotyka,po smierci babci powoli wiezy sie rozeszly.
              • czarnaalineczka Re: Przesadzasz 02.09.12, 09:40
                > a robiłaś krówki z mleka i cukru?

                nadal robie big_grin

                > a wafle przekładane samodzielnie robioną masą?

                jw

                > a trufle owsiane?
                nie wiem co to
                > a szyszki?
                robie tofiowe i czekoladowe

                > a piłaś takie dobre pićku z woreczków?

                oj pamietam takie zolte jak siki big_grin

                > a zlizywałaś nierozpuszczoną oranżadę z rąk? wink
                teraz sie bierze do buzi tabletke pluszzz tongue_out

              • red-truskawa Re: Przesadzasz 02.09.12, 10:02
                > a piłaś takie dobre pićku z woreczków?

                to sie CYTRONETA nazywało smile super było.
            • e-kasia27 Re: Przesadzasz 02.09.12, 02:31
              Moje dzieciństwo ani nie było szare, ani nie było z małą ilością zabawek.
              Miałam mnóstwo zabawek, a ubrania bardziej kolorowe niż moja córka, która tylko w czarnych chodziła przez całą szkołę, syn zresztą też preferował czarne - jak sobie ostatnio kupił żółtą bluzę i koszulę w kwiaty, to mnie zatkało z wrażenia.
              A ilość zabawek, to raczej od mentalności i poglądów rodziców zależała zarówno wtedy, jak i teraz od tego zależy - jedni kupują mnóstwo, a drudzy uważają, że to nie potrzebne i to się nie bardzo chyba na posiadane pieniądze przekłada, bo u nas nigdy bogactwa żadnego w domu nie było, a zabawek dostawałam mnóstwo, a moja koleżanka, której tato mercedesem jeździł (mojego tylko na rower było stać) zabawek prawie wcale nie miała i do mnie się bawić przychodziła.

              No a gdzie teraz taką gumę można kupić, jak kiedyś Donaldy były???????
              Żadna się do tego teraz nie umywa, ani balonów takich się z żadnej nie da zrobić, ani smaku tak wspaniałego żadna nie ma, mimo że jest ich mnóstwo w każdym sklepie.
              Nawet coca-cola już nie taka, jak kiedyś.
              Ale co tam cola, nawet ziemniaki gorsze, ryż, jabłka - takie kosztele na przykład, albo malinówki - teraz praktycznie nie do kupienia, to były jabłka! Może nie wyglądały tak pięknie i kolorowo, jak obecne gatunki, ale za to jaki smak miały!
              Nie wszystko, co kolorowe jest takie super.
              Ja tam życie w PRL-u wspominam bardzo dobrze i wcale nie ma poczucia, że było szaro, brzydko i biednie, i że niczego nie było. Nie było tylko przez parę lat w samej końcówce, ale jak ktoś tylko to pamięta, to może rzeczywiście wydaje mu się , że było tak strasznie.
              Wcześniej były słodycze, były ubrania, były zabawki - słodycze nawet lepsze niż te obecne - prawdziwe wedlowskie czekolady i bombonierki pełne pysznych czekoladek, teraz już takich dobrych nikt nie robi, może jakaś cukiernia, która ręcznie wyrabia czekoladki.
        • soha2 Re: Przesadzasz 02.09.12, 09:58
          były Pewexy tongue_out
          i jak wcześniej napisałam - lokalny rynek zapewniał mi wszystko co chciałam - odzież była turecka, były tego full, tony dosłownie, jeansy tureckie miałam z 6 lat, kurtkę coś koło tego, buty a la adidasy do zdarcia nosiłam.
          A jak się pochodziło po pdt-ach albo innych centralach, to zawsze coś można było znaleźć
          ciężko było ale generalnie nie wspominam tego źle i nie wyszukuję na siłę jak to dziś jest cudnie a kiedyś to było tylko be
      • morekac Re: Przesadzasz 02.09.12, 07:07
        Teraz jedzenie jest dużo droższe niż było wtedy i wszelkie opłaty: czynsz, gaz, prąd, woda... też są dużo droższe
        Przeliczenie przeciętnej pensji na szynkę pokazuje coś innego.
      • kura28 Re: Przesadzasz 02.09.12, 09:48
        Jedzenie za komuny było dużo droższe niż teraz, ubrania też (porównując do zarobków). Para dżinsów na bazarze potrafiła kosztować pół pensji mojej mamy a w sklepach nie było szans nic kupić.
        Pamiętam że na gwiazdkę dostawałam od babci paczkę ze słodyczami i pomarańczami. Ciekawe, czy teraz któraś mama wpadłaby na pomysł żeby kupić dziecku np. 2 pomarańcze i czekoladę na święta? Na co dzień żyło się raczej "zgrzebnie", chociaż nie byliśmy jakąś specjalnie biedną rodziną. Byłam jedynaczką z dużego miasta, oboje moi rodzice pracowali, ale lalki Barbi jakoś nie miałam.

        Tutaj jest ciekawy artykuł na ten temat.
        wyborcza.biz/biznes/1,100896,11936755,Zycie_w_PRL_bylo_jednak_drozsze__Wydanie_archiwalne.html
        • soha2 Re: Przesadzasz 02.09.12, 10:02
          bzdura
          pracowałam miesiąc przy truskawkach, potem kawałek przy czereśniach, za to kupiłam jeansy i spódnicę jeansową turecką
          i jarmiłki czeskie, no, czechosłowackie
          i jeszcze na arasidki mi wystarczyło
          brat ojca hadlował tureckimi ciuchami, wiec wiem czy to kosztowało pół pensji czy nie
          • kura28 Re: Przesadzasz 02.09.12, 19:54
            I uważasz to za normę, że za miesiąc pracy mogłaś kupić kilka szmatek z bazaru podłej jakości? Takie ciuchy w Turcji nawet w stosunkowo drogich miastach turystycznych kupisz teraz za kilka/kilkanaście Euro.
            Przecież właśnie potwierdziłaś to co napisałam.
            • soha2 Re: Przesadzasz 02.09.12, 21:26
              nie pracowałam w wymiarze 40 na tydzień tylko po kilka godzin dziennie i to nie dzień w dzień i pracowałam jako pracownik nieletni więc i wypłata to była część tego, co dorośli dostali
              co do podłej jakości owych szmatek - chodziłam w nich kilka lat, przestałam, bo zmieniła się moda a nie dlatego, że zniszczyły się
              • kura28 Re: Przesadzasz 03.09.12, 15:10
                Pamiętam jak mama kupiła mi na bazarze dżinsy "gumki", takie elastyczne. Traktowane były prawie jak świętość. Do dziś opamiętam, że kosztowały 18 tysięcy złotych wink. Ostatnio sprawdziłam, że średnia pensja w tym okresie wynosiła 29 tysięcy ;-/
                A jako dziecko z ciuchów po prostu wyrastałam dość szybko, wiec nie miałam szans ich nosić po kilka lat. Po roku/dwóch były za małe.
      • agni71 Re: Przesadzasz 02.09.12, 13:46
        e-kasia27 napisała:

        Ciekawa jestem z jakiego jestes rocznika, bo ja 1971 i naprawdę bardzo bardzo żle wspominam czasy mojej młodości w latach 80":


        > Zabawki były,

        brzydkie, awaryjne, o lalce Barbie bezskutecznie marzyłam, nawet o jakichs fajnych kolorowankach, np. byłabym wniebowzięta, gdybym miała w wieku ok. 9-10 lat ksiązeczki do kolorowania i projektowania strojów z serii Top Model wink


        ubrania też, trochę inna moda, ale wcale nie były brzydkie,

        Ubrania w latach 80' były paskudne, szaro-bure i do tego trudno dostępne. problemem było kupic cokolwiek, a już ładne to szczyt marzeń. Co ładniejsze, modniejsze rzeczy mozna bylo dostac w małych butikach, na targach, bazarach (tak tak wink, ale były drogie.

        słody
        > czy jadło się wtedy znacznie więcej niż obecnie, bo wtedy nikt nie patrzył na t
        > o, że to szkodliwe dla zębów na przykład.

        Ja z pewnościa jadłam mniej slodyczy niz moje dzieci, bo ich fizycznie nie było (były na kartki i tez trudno dostępne)...


        > Owszem w sklepach jest dużo różnych rzeczy, ale dużo z nich to buble, które roz
        > latują się po jednokrotnym użyciu.

        Wtedy to była norma (jesli chodzi o zabawki), teraz jest mnóstwo wartościowych zabawek, ktore jednocześnie są bardzo trwałe i bezpieczne.
        >
        > Dawniej w dżinsach można było chodzić parę lat i wyglądały jak nowe, teraz mój
        > syn po tygodniu ma w nich dziury

        W jakich dżinsach? Pierwsze dzinsy kupiłam sobie na studiach, wcześniej były teksasy, które z dzinsami nie miały wiele wspólnego....

        > Nawet takie barbie jak porównać te sprzed 20, 30 lat z tymi obecnymi, to te now
        > oczesne to bubel - te stare miały zginane ręce i nogi, kręciły się w opasie, ni
        > e kudłały się im tak włosy

        Może i tak, ja tam zadnej nie miałam, w normalnych sklepach nie bylo, jak ktos miał to z zagranicy lub Peweksu, za dolary, których moi rodzice nie mieli.

    • yenna_m Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 01:33
      nie wiem, czy nasze dzieci mają az tak kolorowe dzieciństwo

      moje dzieciństwo było prawdziwsze niż moich dzieci - miałam znacznie mniej ograniczeń, mogłam sobie szwendać się po łąkach, pleść kwiaty, łapać świerszcze, chrabąszcze, żaby, kijanki, zbierać kwiat lipy czy bawić się w podchody, grać w klopa, gumę, skakać przez kabel, grać w tysiąc rodzajów klas na chodniku i smarować coraz to nowe gry kredą po chodnikowych płytkach, bawić się w sklep (widział kto wtedy kasę, pieniądze i towary? wystarczyły kamulce i liście,, kilka kępek traw i jakiś ziół, kawałek ławki i chętni do ustawienia się w kolejkę wink - i zabawa była przednia!)

      mieliśmy mniej, ale mieliśmy chyba jednak większą wyobraźnię i byliśmy bardziej kreatywni

      jakie szare to było dzieciństwo?
      mam wrażenie, że dzieciństwo tego pokolenia jest szare - bo co jest magicznego w graniu na kompie czy bawieniu się tysiącem gotowych (i wcale aż tak nie cieszących) zabawek

      wiesz, jakie kolorowe są takie plecione wianki z kwiatów łąkowych?
      a takich wianków się miało tysiące...
      echhhhh...
      • antyideal Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 01:41
        To prawda, pieknie powiedziane, takie bylo nasze dziecinstwo smile
      • minerallna Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 02:47
        Ach żeby tak sie teraz dało, marzenie...
        Cudnie to opisałaś.

        https://supergify.pl/images/stories/impreza/tany/ballo011.gif
      • kropkacom Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 07:04
        Twoje dzieciństwo miało radości tamtych czasów. Ja widzę po moich rówieśnikach, że to bieganie samopas po łąkach nie przełożyło się w dorosłym życiu na luz, kreatywność spędzaniu wolnego czasu i tak dalej. Niestety.
    • morekac Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 06:20
      Ale czy córka Anetki jest bardziej szczęśliwa z tego powodu od samej Anetki? Zawsze może sobie pomarzyć o czymś, na co ciebie nie będzie stać... wink
    • kropkacom Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 06:50
      Miałam więcej niż moi rówieśnicy. Miałam inną mamę niż wiekszość, której zależało i miała jakieś tam możliwości. Nie, nie była partyjna big_grin
      Pamiętam jedne kombinezony i to jak z siostrą wybierałyśmy, która chce niebieski, a która żółty. Miałam bardzo dużo zabawek... Pamiętam jednak jak przeglądałam niemieckie katalogi wysyłkowe i mimo wszystko widziałam, ze mamy mniej niż na zachodzie. Jak się jadło Marsa z namaszczeniem.
    • jola-kotka Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 07:32
      poczułbyś sie oszukany stanęłaby odpuściłam tym bardziej zemną odmówił napisać skontaktować z nóg także
    • jola-kotka Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 07:36
      sory,ale kumpel robi sobie jaja dobrze,ze udalo mi sie mu wyrwac tablet bo padly byscie co on tu chcial wyslac .
    • krejzimama Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 07:55
      Każdemu z nas dzieciństwo czy młodość wydają się wspaniałe bo byliśmy dziećmi bo bylismy młodzi. Ja też uwielbiam wracać do tego wspomnieniami.
      Jednak kiedy zdejmę z oczu sentymentalną zasłonkę to widzę w jakim ohydnym i paskudnym kraju je spędzałam. Żyliśmy w ruskiej kolonii. Szarej i ponurej. W miejscu gdzie sukcesem było kupienie kilograma parówek czy kilku cytryn. W szkole uczono nas języka naszych okupantów* a zamiast obsługi komputera i programowania to robiliśmy ludziki z drutu.
      Nasze ubrania były jak się teraz popatrzy paskudne. Jakość towarów nie istniała.
      Mówienie że nie ma takich smaków jak kiedyś to bzdura. Są takie smaki, są setki innych smaków. Słynna oranżada w woreczku? Sorry, ale w biedronce jest taka za niecałą złotówke butelka. Zabawki? Nie żartujcie. Ta cała wyobrażnia kretywność wynikała z tego ze nie było zabawek. Więc służyły za nie kije, cegły, gumy od gaci czy sznurki.
      To tylesmile
      * - obecnie niestety pogłębia się próba okupacji Polski przez okupanta naszych sumien, mysli, poglądów, zachowań z Watykanu.
      • kkalipso Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 12:36
        Zgadzam się z Tobą Krejzi!

        Mnie też opadły różowe okulary odnośnie naszego dzieciństwa!Bo niby z czego tu się cieszyć i co wspominać,że najbardziej kreatywne lata naszej młodości spędziliśmy na lataniu z kijem i zabawie w chowanego.Zamiast uczyć się angielskiego,wciskali nam ruski(ponoć tak potrzebny do życia),zamiast rozwijać zamiłowanie do sportu ,na kupieniu piłki się kończyło.Ja chodziłam na jakiś śmieszny eskaes (koszykówka) i trochę na gimnastykę artystyczną ale kogo to obchodziło,że lubiłam ,zajęcia były prowadzone bez żadnego sensu!Dzieci praktycznie były zostawione same sobie ,rodzice wiecznie w pracy.Jedzenie i ubrania były OKROPNE,jak ktoś dostawał paczki ze stanów mógł się chwalić reszta,ewentualnie powąchać jak pachnie pomarańcza...
        Zazdroszczę mojej córce bo w wieku 10 lat będzie mówić w 2 językach,bedzie tańczyć i zwiedzi kawał świata......nie to co my za tej paskudnej komuny
        • lily-evans01 Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 03.09.12, 21:23
          Kurczę, a teraz to dzieci nie są zostawiane same sobie? Rodzice mniej pracują? Relatywnie chyba jeszcze więcej, żeby przeżyć, spłacić kredyty, mieć na tę szynkę, nową Barbie i zajęcia pozaszkolne dla dziecka. Znajoma pracuje w świetlicy w SP, są dzieci 6-, 7-letnie, które wędrują do świetlicy już na 7 rano, wychodzą ze szkoły po 17 - bo rodzice zapracowani, a pomagających brak.
          Co do jakości ubrań,obecnie rzeczy dla dzieci z sieciówek też strzepią się, defasonują, stają się brzydkie po praniu, a tanie nie są (jakieś tam bluzeczki z Zary, ze Smyka itp.). Moim zdaniem raczej drogie buty - Ecco - to szajs nad szajsem. A te gów... ne szmatki za komuny były raczej tanie.
          Co nie znaczy, że mały/młody człowiek nie potrzebuje iluś tam fajnych zabawek, gier, czy kolorowych ubrań do szczęścia. Tylko, że te wszystkie produkty obecnie oferowane są przeszacowane, kosztują często spore pieniądze, a nie są tak naprawdę tego warte. Moje dzieciństwo przypadło na lata 80-te, okres dojrzewania na początek 90-tych. Jedno, co było dobre w tamtych czasach, to brak nachalnego marketingu. I przy mniejszej dostępności zabawek chyba więcej pola dla wyobraźni i kreatywności. Pomijam rzeczywistość polityczną - wolność wyboru miejsca zamieszkania, samostanowienia, przekonań i opinii to atuty, z którymi nie sposób dyskutować. Może w tym zalewie dóbr powinniśmy być bardziej świadomymi konsumentami i uczyć tego dzieci, zamiast zachłystywać się bogactwem sklepowych półek.
    • guderianka Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 08:38
      Nigdy nie pomyślałam o swoim dzieciństwie w kategoriach :szare!
      Wspominam je wspaniale, z rozrzewnieniem, chcąc by moje dzieci zaznały choć ułamek tego co ja-nie za sprawą przedmiotów ale emocji, ludzi, sytuacji i zabaw wink
      • heca7 Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 09:02
        Ominęło mnie to z grubsza mimo, że jestem z połowy lat 70. Po prostu mieszkaliśmy w Wawie. Tu był zawsze więcej sklepów- więcej mozliwości że coś rzucą wink Rodzice jeździli po Polsce z towarem bo byli "prywaciarzami". Pieniądze więc były tylko towaru nie wink Rodzice wyjeżdżali też z wycieczkami organizowanymi przez Cech do Niemiec. Jeździliśmy też po demoludach. Miałam więc całkiem dużo zabawek, kolejkę Piko ( do dziś ją mam, działa). Tornister kolorowy, i cudny wózek dla lalek Zekiwa (ostatnio nawet sprawdzałam ta firma nadal działa). Z wózkiem wiąże się taka niemiła historia, że jak chodziłam z mamą na spacery - miałam 4-5 lat to zaczepiały nas kobiety i namawiały moja matkę do sprzedaży wózka uncertain Jaką trzeba być idiotką żeby robić takie rzeczy przy dziecku??? Miałam też konia na biegunach, lalki fleur i barbie, maszynę do szycia Piko itd. Rodzice słodycze kupowali od "staczy" pod Wedlem. Miałam rower a brat miał komputer Atari 800xl. I jeszcze piękny mundurek dżinsowy z białym futerkiem w kurtce, fuj! big_grin Także duuuzo z tej szarości komuny mnie ominęło a jednocześnie wyszalałam się na rowerze z koleżankami, wybawiłam w wojnę z kolegami. Siedziałam na szkolnym trzepaku z połową klasy bo prawie wszyscy byli z jednego osiedla. Nie mogę narzekać , że moje dzieciństwo było szare ale zdaję sobie sprawę, że większość osób nie miała takiej mozliwości. I pamietam oczywiście te gazetowe relacje typu - płyną pomarańcze i cytryny, czy zdążą na święta?
    • lola211 Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 09:00
      Nie mialam szarego dziecinstwa.Niedostepnosc towarów miala te zalete, ze czlowiek potrafil sie cieszyc z dupereli, teraz dzieci sa zarzucone kolorowymi gadzetami, za duzo tego.
    • asia_i_p Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 09:33
      Nie. Jako dziecko nie odczuwałam tak bardzo braku tego wszystkiego. Natomiast zdecydowanie współczuję moim rodzicom - ilekroć idę do sklepu i leniwie zastanawiam się, którą podkoszulkę, które skarpetki albo który wzór zeszytu wybrać. A i tak rodzice mieli nieźle w porównaniu z babcią, która jeszcze wszystkie ubrania dla swoich niemowląt szyła, bo nie było.
      • andaba Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 09:45
        asia_i_p napisała:

        > Nie. Jako dziecko nie odczuwałam tak bardzo braku tego wszystkiego. Natomiast z
        > decydowanie współczuję moim rodzicom - ilekroć idę do sklepu i leniwie zastanaw
        > iam się, którą podkoszulkę, które skarpetki albo który wzór zeszytu wybrać. A i
        > tak rodzice mieli nieźle w porównaniu z babcią, która jeszcze wszystkie ubrani
        > a dla swoich niemowląt szyła, bo nie było.

        Trafiłaś w sedno.

        Bycie dzieckiem było kolorowe i beztroskie, gorzej z życiem dorosłych, zwłaszcza tych mających dzieci, które trzeba było ubrać i wyposażyć do szkoły.
        Ale, co ciekawe, na przykład moja mama nie narzeka, twierdzi, że wszystko było tańsze, lepsze i choć pustki w sklepie, to i priorytety i wymagania były inne.
        • asia_i_p Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 14:39
          Bardziej styl życia był tańszy niż przedmioty. Jeżeli płaszcz jesienny kosztował pół pensji, to trudno twierdzić, że był tańszy niż teraz. Ale już jeśli kupowałaś go raz na cztery-pięć lat, bo i tak dostępny był stale ten sam fason, to na płaszcze jesienne wydawałaś mniej niż teraz. Przy tym część rzeczy "zdobywałaś", a nie kupowałaś i chociaż spodnie dla dziecka były droższe niż teraz, to kiedy miałaś je "z darów" albo "po kuzynie", to były w gruncie rzeczy tańsze.

          Podejrzewam, że rzeczy kupowało się mniej i na dłużej niż teraz (stąd wrażenie taniości) i bardziej o nie dbało (stąd wrażenie lepszej jakości). Ewidentnie lepszej jakości (choć oczywiście dużo bardziej zacofana) była elektronika, bo była robiona tak, żeby się nie psuła, a teraz jest robiona tak, żeby się po określonym czasie psuła (podobno nawet w dobrej jakości sprzęcie instaluje się celowo jakąś "piętę Achillesową", oczywiście nie wpływającą na bezpieczeństwo użytkownika, żeby nie był zanadto trwały).
    • soha2 Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 09:53
      nie mam szarych czy burych wspomnień; moje wspomnienia mam kolorowe
      to wszystko zależy od nastawienia człowieka
      poza tym owszem, czekolad było jak na lekarstwo ale od czego był ogromny lokalny rynek, gdzie bez problemu kupowało się węgierskie bądź nrd-owskie czekolady
      a ptasie mleczko ma smak niebiański w mych wspomnieniach, może dlatego, że te dzisiejsze jest strasznie komercyjne z dużą ilością E.
      i potrafiłam docenić tabliczkę czekolady od ciotki; dzisejsze dzieci trzeba zadowolić conajmniej zestawem lego za 600 zł a i to można się czasem negatywnie rozczarować.
      tak na marginesie - musiałaś mieć smutne dzieciństwo, skoro tylko te ubrania itp pamiętasz
    • red-truskawa Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 09:54
      A ja własciwie nie zazdroszcze mojemu dziecku dziecinstwa, wrecz odwrotnie, uwazam ze maja gorzej niz my.
      Pewnie, ze nie mialam Barbie, nawet nie wiedzialam o jej istnieniu, jak mialam za male kacie to mama palce wycinała smile , ale tez nie bylo tak zle, zbym nie miala sie czym bawic albo co jesc. Mialam i klocki i wózek dla lalek, ale tez potrafilam sie bawic pudelkami od zapalek, od butów robiac z nich łóżka dla lalek pewnie jak wiekszosc z was, a dzis dzieci musza miec kupione gotowe łózeczko dla lalek. Czekolada nie zdarzala sie zawsze i czesto, ale pamietam jak wujek pojechał do RFN i przywiózł nam kilkanscie czekolad, które oczywiscie mama schowala i wydzielała. Bylo to dla nas TAKIE wydarzenie, ze do dzis z bratem wspominmy ten czas i zabawe jaka wtedy powstała zwaną "w czekolady" smile
      moglam za to calymi dniami siedziec na dworze, bawilam sie w wojne, sledzilam ludzi, sprzedawalam trawe jako szczypiorek w moim sklepie, mialam huśtawkę z patyka zawieszonego na sznurku na drzewie, itd, nie siedzialam przed TV bo dla dzieci oprócz wieczorynki nic innego nie bylo, nie mialam kompa, ani tego typu atrakcji, ale mialam realnych namacalnych kolegów, z którymi robilismy kupe głupich i fajnych rzeczy, z którym spedzalo sie cale dnie.
      a dzis... moje dziecko jeszcze jest male aby pojsc samo na dwor, ale nie wiem czy pozwole mu na to jak bedzie mial 5 lat tak jak mnie pozwalano. Myśle, ze mimo tych "dobrodizejstw" jakie maja nasze dzieci i tak maja uboższe dziecinstwo niz my, mniej bedzie takich wspomnien jak moja zabawa "w czekolady" smile.
    • czarnaalineczka Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 09:58
      ubran nie zazdroszcze
      nie obchodzilo mnie za bardzo w czym chodze jak bylam mala
      za to moja mama badzo zazdrosci wspolczesnym mamom wielkiego wyboru ciuszkow dla niemowlakow

      barbie mialam kilka( od cioci z ameryki wiekszosc wink ) i byly fajowe i rozne nie to co te dzisiejsze
      mialam jedna klasyczna czyli blondzie
      ruda ktora nawet kolor skory miala jak trzeba czyli o wiele bledszy niz blondzia
      brunetka z lekko ciemniejsza cera
      czarna i mulatke
      ubrania i akcesoria dla nich szylam i robilam sama
      mialam lego
      wiec generalnie to plastiku dzisiejszym dzecom nie zazdroszcze

      za to
      baardzo zazdroszcze
      wszelkich zabawek do samodzielnego skladania drewnianych, ceglanych !!! ( kuzwa widzialam cegielki dla dzieci do budowania domkow !!! ) magnetycznych klockow
      i wielgachnego wyboru materialow plastycznych
      farb w tubkach !!
      ja mialam takie dopiero pod koniec szkoly
      a tych w pudeleczkach nienawidzilam
    • ola33333 Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 11:04
      bylo jak bylo, ale nie mam ochoty wracac do przeszlosci, w koncu dziadkowie mieli jeszcze gorzej? Wojna itd..
      Ciesze sie, ze moje dziecko ma lepiej w dzisiejszych czasach, w koncu moje dziecko to czesc mnie, to tak jakbym ja tez miala smile
    • sakeeone Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 11:23
      Ja bardzo cieszę się, że moje dziecko żyje w świecie, w którym półki w sklepach są pełne, nie ma problemu żeby zakupić mleko czy słoiczek z deserkiem lub obiadkiem, który mogą spożywać alergicy. Można wybierać spośród mnóstwa zabawek. Dla każdego zawsze znajdzie się taka, która będzie mu się podobała, nie ważne czy to będzie Barbie, Action Man, LEGO, drewniane klocki. Jednak w tych czasach jest coś takiego, co mnie martwi. Od czasu, kiedy byłem dzieckiem, świat zupełnie się zmienił. Wraz z inwazją mediów różnego rodzaju, uległy zmianie relacje między ludzkie. Mimo tego, że media mają wiele pozytywnych aspektów, nie da się ukryć, że pełno jest w nich złych wzorców, przed którymi należy chronić nasze dzieci.
      Martwię się, że to co zobaczyłem w jednym z polskich gimnazjów podczas praktyk pedagogicznych, kiedyś będzie stanowiło część życia mojego brzdąca. Mnie, będącego w wieku dzieci, które chodzą do gimnazjum, nawet przez myśl nie przeszło, żeby w tak wulgarny i agresywny sposób zwracać się do rówieśników, nie wspominając nauczycieli. A tam nauczyciele byli obrażani na każdym kroku. Wydaje mi się, że nawet największy łobuz z mojej podstawówki nie zrobiłby czegoś takiego kilkanaście lat temu.
      • anetuchap Re: Ale te nasze dzieci mają źle 02.09.12, 14:19
        Co Wy za głupoty gadacie? Jakieś szkiełka,widoczki,cukierki z cukru,kogel-mogiel,
        bo nie ma nic słodkiego,zabawy patykiem i jedna lalka,to jest tak super?
        Chciałybyście,aby Wasze dzieci tak miały? Nie widzicie,że my nie miałyśmy
        prawie żadnej możliwości wyboru? Nasze dzieci też mają wyobraźnię i lubią fantazjować.
        Czy któraś z Was,nie kupuje dzieciom zabawek,nie funduje rozrywek,bo wtedy dziecko
        pobawi się kijkiem i to będzie takie super? Macie wybór i możecie wychować swoje dzieci
        bez tych wszystkich udogodnień. Nasi rodzice tego wyboru nie mięli.
        • krejzimama Re: Ale te nasze dzieci mają źle 02.09.12, 14:30
          O to ot. To dzięki nadludzkiemu wysiłkowi naszych rodziców to dzieciństwo było przyjemne.
          To nasi rodzice musieli zmierzyć się z trudnościami o jakich nam sie nie snilo. Szynka 3 godziny w kolejce, pyszna czekolada Wedla 2 godziny albo w łape ekspedientce, kolorowy telewizor tydzien stania dzień i noc.
          • bi_scotti Re: Ale te nasze dzieci mają źle 02.09.12, 14:53
            Inaczej sie dzieci wychowywalo. Rozmawiam ze znajomymi z mojego i mlodszych pokolen wychowanych w latach 50-60-70-80 w Kanadzie. Wiekszosc miala skromnie, nawet bardzo skromnie, rodzice oszczedzali, ciuchy dzieci nosily po starszym rodzenstwie i kuzynach, zabawki czesto robil tata sam czy szyla mama. I to nie byly ubogie rodziny ale priorities byly inne - splacanie mortgage, odkladanie na emeryture, niezaciaganie zadnych kredytow, w wielu domach pracowal tylko tata etc. Dostepnosc towarow byla nieporownywalna z tym co bylo w komunie ale dzieci nie byly zarzucane zabawkami czy nowymi ciuchami i dokladnie jak my na Christmas dostawaly np. paczke slodyczy albo zestaw kolowych gabek smile Wezcie pod uwage to, ze naprawde zmienilo sie podejscie nie tylko do wychowywania dzieci ale w ogole do wydawania pieniedzy. Ludzie ogolnie coraz mniej oszczedzaja, odkladaja "na czarna godzine", gotowke, ktora dyspoinuja na codzien wydaja duzo swobodniej i maja bez porownania mniej oporow w braniu kredytow niz to bylo jeszcze w poprzednim czy 2 poprzednich pokoleniach. Wbrew pozorom nie mielismy wcale tak wiele gorzej (materialnie) niz nasi rowiesnicy z lepiej rozwinietych krajow. U nas to wynikalo z beznadziejnego systemu, u nich z okreslonego podejscia do finansow w domu ale efekty byly podobne. Roznica jest taka, ze tamci rodzice faktycznie poodkladali na starosc i pozabezpieczali sie na te "czarne godziny", nasi do konca zycia zostali zalezni od "panstwa" uncertain
    • ga_ga_aga Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 16:32
      Ja nigdy takich myśli nie miałam. Może dlatego, że bardzo dobrze pamiętam opowieści moich dziadków o tym, jak byli głodni w dzieciństwie.
    • dziennik-niecodziennik Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 16:41
      ja czasami tez tak mam, glownie w temacie rzeczy szkolnych. jak patrze na te kolorowe długopisy, piórniki wybajerzone, wybór przeróżncyh kredek, farb itd, zeszyty taki, owakie, jeszcze inne - to mnie po prostu skręca ze ja takich nie mialam. odbijalam sobie troche na studiach (o moje notatki cała grupa sie dobijała), ale to nie to samo juz smile
      zabawki mniej, bo jakos umialam sie bawic mimo istotnego ograniczenia asortymentu. ale rzeczy szkolne - no nie przeboleję. jak Młoda pojdzie do szkoły to chyba kazdą zachciewajkę jej spełnię i jeszcze pare swoich na dokładkę tongue_out
    • a.va Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 18:16
      Ja zazdroszczę dzisiejszym dzieciakom tych wszystkich drobiazgów, o których w komunizmie mogłam tylko marzyć - tych kolorowych spineczek, maskotek, przyborów szkolnych, notesików, puzdereczek, aniołków... Jakbym się teleportowała z lat 80 i zobaczyła to wszystko wtedy, to bym oniemiała z zachwytu.

      Generalnie to miałam dużo zabawek, bo moi rodzice lubili mi je kupować, ale już z ubraniami była masakra. Pamiętam, jak rajstopy ciocia przynosiła mi "spod lady", bo normalnie nie było można dostać. Plecaki (a raczej tornistry) były wstrętne, z takiej plastikowej niby skóry, granatowe albo brązowe, najwyżej z czerwonymi elementami. I te koszmarne juniorki i fartuszki do chodzenia po szkole, fuj.
    • solejrolia Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 20:10
      tak. moje dzieciństwo było szare. jeśli już coś miałam, to miałam szanować i lubić, bo to i tak był cud, że udało się "zdobyć".

      napisałam długi post jak miałam, ale skasowałam, o wielu smutnych rzeczach nie tyle, że chcę zapomnieć, wyprzeć z pamieci, po prostu nie ma po co ich tu wspominać, czy licytować się, kto miał gorzej, bardziej szaro.
      było, minęło.

      mojej córce jest lepiej, ma o wiele ciekawsze życie, kolorowe- nie tylko w sensie kolorowych zabawek, czy ubrań.
      inna rzecz, że nie zawsze potrafi to docenić, no ale to już moja w tym rola, żeby jej uświadomić, że ma fajne życie.

      jednego jej nie zazdroszczę, to koleżeństwa. to ona mi może zazdrościć:
      ja w najbliższym sąsiedztwie miałam 11 dzieciaków w moim wieku, równolatków, wszyscy razem bawiliśmy się (ale dzieci było wiecej, przecież każde z nas miało rodzeństwo, nie było wśród nas jedynaków).
      jak szliśmy do szkoły to całą ekipą.
      po południu zabawa.
      albo wymarsz do kościoła, na msze, "majowe", i religia- była w salce przy kościele (i tak powinno zostać!)
      teraz dzieci w sąsiedztwie nie ma, tzn. najbliższe dziecko mieszka z kilometr-półtora od nas, to nie jest najbliższe sąsiedztwo.
      dzieci do szkoły są wożone, po szkole są zamknięte na własnych podwórkach, nie ma czegoś takiego jak wymarsz ekipy do szkoły, wspólnego ich powrotu i zabawy aż do zmroku.
      tego, i tylko tego, może moje dziecko mi zazdrościć, bo to było fajne.
      a poza tym było właśnie szaro, smutno, nieciekawie.
      • czarnaalineczka Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 02.09.12, 21:30
        > inna rzecz, że nie zawsze potrafi to docenić, no ale to już moja w tym rola, że
        > by jej uświadomić, że ma fajne życie.


        z tego co napisalas na poczatku wynika ze ty jakos nie docenialas tego co mialas i do tej pory chyba nie doceniasz
    • franczii Re: Kolorowe dzieciństwo naszych dzieci a szare n 03.09.12, 05:25
      Jako dziecko mialam dostep do zagranicznych ubran i zabawek dzieki ciotce i ojcu, ktory czasem jezdzil w delegacje i zawsze cos mamie i nam przywozil. Wnosilo to troche koloru do naszego zycia. Prwie wszystkie dzieci w mjej klasie kogos zagranica mialy i jakies gadzety posiadaly. Widzialam tez jakie miala zabawki i ciuchy kuzynka z owej zagranicy i wtedy zazdroscilam troche. Pamietam jej pachnace ubrania, kosmetyki buty. Wszystko miala takie sliczne i inne. Ale dzieciom swoim nie zazdroszcze. Zyja otoczone smieciem i badziewiem co z tego ze kolorowym ? Wiekszosc ubran to szmaty, zabawki w wiekszosci chinski syf, psuja sie od razu. A ja pamietam lalki barbi i bobasy, ktore dostawalam od cioci, piekne ubranka, ich wykonczenie. W tej chwili ubranka dla barbi to jakies dziadostwo na odpwal sie przeciez ja moja niewprawna dziecieca reka lepsze potrafilam uszyc i na szydelku zrobic. Tak samo dom barbi... Nie wiem czy jest tak czego zazdroscic.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka