anetuchap
01.09.12, 23:18
Czasami zazdroszczę swoim córkom,bo mają tyle super rzeczy - ubrań,zabawek,rzeczy do szkoły.
Ja w ich wieku miałam jedną lalkę,a na wózek dla lalek nie było stać mojej mamy.
Tak mnie naszło jak przyszedł plecak dla młodszej (1 klasa)-taki ładny,dopracowany.
I pomyślałam sobie o małej Anetce,która by była przeszczęśliwa,gdyby miała taki plecak.
I te wszystkie zabawki! Chociażby barbie,ja marzyłam o jednej(nie miałam) a one mają
kilkanaście. Gdyby jakimś cudem dziecko z czasów komunistów "przeniosło się" do naszych
czasów,to by oczopląsów dostało. Większość dzieci dziś ma dużo zabawek o czy ja mogłam
tylko marzyć i marzyłam (ten wózek dla lalek,to było moje wielkieee marzenie).
I jeszcze ubrania - ładne,kolorowe,dobre gatunkowo a przede wszystkim dużo.
Ja miałam 1 parę jeansów,ze 2 swetry itd. I jeszcze te wszystkie słodycze!
Dzieci z okresu PRL-u nawet nie myślały,że może być tyle rodzajów czekolad,cukierków,
ciastek itd. Ja pamiętam okres,gdy czekolada była na kartki,moja matka dostawała 200 g
i ja w sklepie zastanawiałam się,czy kupić 2 czekolady czy może ptasie mleczko.
Wiem,że są dzieci,które są biedne i tego wszystkiego nie mają,ale myślę,że to jest
mniejszość,a w PRL-u wszystkie dzieci tak miały (no prawie). Wiem,że teraz jest dużo
grubych dzieci,ale dla mnie winni są rodzice a nie duży wybór jedzenia.
A Wy macie takie myśli?