kol.ja
16.09.12, 07:34
juz kiedyś pisałam że pani wychowawczyni jest nieprzyjemna, ściełam się z nią. Moje dziecko jest teraz źle traktowane przez ta panią.
Ostatnio odbieram ze świetlicy a syn płacze.
Pani ze świtlicy najpierw go chwaliła teraz mówi ze dokucza dzieciom.
Kiedyś było to samo w poprzednich klasach.
Syn mi mówi ze jak wyszedł do łazienki w tym czasie pani zadała wiersz dzieciom na nastepny dzień.
Syn wrócił , nic nie wiedział.
Na drugi dzień jedynka w dzienniczku. Oczywiściedziecko tak sie przejęło ze tego samego dnia na świetlicy się tego wiersza nauczył zanim go odebrałam.
Jest bardzo pilny i to przeżywa. Pani go tak traktuje, jest złośliwa.
Nastepna rzecz to świetlica. Syn mówi ze cały dzień muszą rysować, jak jest na świtlicy 4 godz to tyle pani kaze rysować. A pózniej jak ja go odbieram to pani skarży się ze nie chce brać udziału w zajęciach. Syn chciałby odrobic lekcje, zjeść, poczytać. Ale natej świetlicy nie można.
Ponieważ tam jest rozkład zajęć i jak się chodzi na świetlice to trzeba robić r\to co pani mówi.
Ja się zdziwiłam, bo syn mówi że jadł. Aa pani mówi odkładamy jedzenie i siadamy na dywanie. Jak chciał odbrobic lekcje to pani mówi ze teraz nie odrabiamy, bo będziemy rysować.
Czy tak wygląda świetlica? bo ja myślałam ze inaczej, miałam okazje kiedyś chodzić i mogłam robić co chciałam. Czy zgłosić zachowanie pani z tym wierszem, jak również na swietlicy powiedzieć że chce aby syn odbrabiał lekcje, bo ma chęć, albo zjadł jak bedzie chciał?
Syn mówi ze nie chce chodzić do tej szkoły jak on jest tak traktowany. Po tym incydencie się wyłączył, kiedyś było to samo, pani kierowała nas do psychologa, a u psychologa nic nie stwierdzono. Zaczyna się po prostu od nowa.Widzę że to z traktowania go tak się dzieje.