Dodaj do ulubionych

problem dziecka w szkole

16.09.12, 07:34
juz kiedyś pisałam że pani wychowawczyni jest nieprzyjemna, ściełam się z nią. Moje dziecko jest teraz źle traktowane przez ta panią.
Ostatnio odbieram ze świetlicy a syn płacze.
Pani ze świtlicy najpierw go chwaliła teraz mówi ze dokucza dzieciom.
Kiedyś było to samo w poprzednich klasach.
Syn mi mówi ze jak wyszedł do łazienki w tym czasie pani zadała wiersz dzieciom na nastepny dzień.
Syn wrócił , nic nie wiedział.
Na drugi dzień jedynka w dzienniczku. Oczywiściedziecko tak sie przejęło ze tego samego dnia na świetlicy się tego wiersza nauczył zanim go odebrałam.
Jest bardzo pilny i to przeżywa. Pani go tak traktuje, jest złośliwa.
Nastepna rzecz to świetlica. Syn mówi ze cały dzień muszą rysować, jak jest na świtlicy 4 godz to tyle pani kaze rysować. A pózniej jak ja go odbieram to pani skarży się ze nie chce brać udziału w zajęciach. Syn chciałby odrobic lekcje, zjeść, poczytać. Ale natej świetlicy nie można.
Ponieważ tam jest rozkład zajęć i jak się chodzi na świetlice to trzeba robić r\to co pani mówi.
Ja się zdziwiłam, bo syn mówi że jadł. Aa pani mówi odkładamy jedzenie i siadamy na dywanie. Jak chciał odbrobic lekcje to pani mówi ze teraz nie odrabiamy, bo będziemy rysować.
Czy tak wygląda świetlica? bo ja myślałam ze inaczej, miałam okazje kiedyś chodzić i mogłam robić co chciałam. Czy zgłosić zachowanie pani z tym wierszem, jak również na swietlicy powiedzieć że chce aby syn odbrabiał lekcje, bo ma chęć, albo zjadł jak bedzie chciał?
Syn mówi ze nie chce chodzić do tej szkoły jak on jest tak traktowany. Po tym incydencie się wyłączył, kiedyś było to samo, pani kierowała nas do psychologa, a u psychologa nic nie stwierdzono. Zaczyna się po prostu od nowa.Widzę że to z traktowania go tak się dzieje.
Obserwuj wątek
    • kub-ma Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 07:55
      Porozmawiaj z panią o tym wierszu, bo to nieporozumienie a nie brak dobrej woli dziecka. Na świetlicy rzeczywiście panie organizują czas, ale powinien byc w tym planie uwzględniony czas i na jedzenie i na odrabianie pracy domowej.
      • bezpocztyonline Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 08:19
        kub-ma napisała:

        > Porozmawiaj z panią o tym wierszu

        Nie tyle z panią, a ze swoim dzieckiem.

        To, że dziecko wychodzi skądś na chwilę, nie oznacza, że w danym miejscu zamiera życie dopóki dziecko nie powróci w to miejsce. Dzieciak wyszedł w trakcie lekcji z klasy do toalety? No to normalne, że nadal tam w klasie coś się działo. Konkretnie: pani zadała wiersz. Dzieciak powinien wiedzieć, że po powrocie/zakończeniu lekcji musi się dowiedzieć od innych dzieci, ewentualnie od pani, co go ominęło i co jest zadane na następną lekcję.

        Uważasz, że pani powinna sama rejestrować, że Jaś wyszedł zanim ona powiedziała o czymś (10 minut z 45 minutowej lekcji na przykład) i koniecznie potem o tym pamiętać, by sama biegać za Jasiem, by mu zdać relację z tego, co Jasia ominęło?
        Nie, to Jasia problem, by samemu pozyskać wiedzę o tym, co go ominęło.

        Ponadto skoro dzieciak się nauczył żądanego wiersza, to niech sam podjedzie do pani przed kolejną lekcją, niech powie o tym, że się nauczył, a wcześniej się nie nauczył, bo pani ten wiersz zadawała, kiedy akurat go w klasie nie było, a on nie pomyślał o tym, by się dowiedzieć, co się w czasie jego nieobecności w klasie działo, jednakże teraz już wiersz umie i prosi, by go pani chciała z tego wiersza odpytać.
        Dokładnie każ dziecku nauczyć się przemowy do pani, wcale nie mniej intensywnie niż wiersza. I niech zdobędzie się na odwagę i tę przemowę wygłosi.
        Do porozumienia między nauczycielką a uczniem naprawdę nie potrzeba, by mama jeszcze sama chodziła za dzieckiem do szkoły. Nie w tych okolicznościach.

        Natomiast co do świetlicy, faktycznie należy porozmawiać na temat zajęć dzieci. Przymusowe rysowanie przez 4 godziny? To katorga, a nie odpoczynek po lekcjach.
        Pani szykuje dzieci do ASP czy co?
        • e_r_i_n Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 09:44
          bezpocztyonline napisała:

          > Uważasz, że pani powinna sama rejestrować, że Jaś wyszedł zanim ona powiedziała
          > o czymś (10 minut z 45 minutowej lekcji na przykład) i koniecznie potem o tym
          > pamiętać, by sama biegać za Jasiem, by mu zdać relację z tego, co Jasia ominęło?
          > Nie, to Jasia problem, by samemu pozyskać wiedzę o tym, co go ominęło.

          Mówimy zapewne o początkowych klasach podstawówki, nie liceum.
          I na tym etapie tak, jest obowiązek nauczyciela takie rzeczy ogarnąć.
          • bezpocztyonline Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 09:59
            e_r_i_n napisała:

            > Mówimy zapewne o początkowych klasach podstawówki, nie liceum.

            Dlatego jest to właśnie ten etap, kiedy należy dziecko nauczyć obowiązkowości.
            I samodzielności w tym zakresie.

            W liceum albo młody człowiek takie rzeczy załatwia bez płakania mamusi w rękaw, albo świadomie i tak ma wszystko w d...

            > I na tym etapie tak, jest obowiązek nauczyciela takie rzeczy ogarnąć.

            Tak, Jaś wypuszczony do toalety o 8:12 powrócił z toalety o 8:18 i nie słyszał tego i tego, zaś Krzyś wypuszczony do toalety o 8:25 powrócił o 8:32 i nie słyszał całkiem innej części lekcji. Nauczycielka ma za uczniów pamiętać, co ma im powtórzyć? A kiedy uczniowie mają zacząć się tym sami interesować? W liceum? Czy na studiach dopiero?
            • e_r_i_n Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 10:12
              bezpocztyonline napisała:

              > Dlatego jest to właśnie ten etap, kiedy należy dziecko nauczyć obowiązkowości.
              > I samodzielności w tym zakresie.

              UCZYĆ. A to znaczy, że mogą się zdarzać w tym zakresie wpadki. Niekoniecznie karane od razu jedynkami.

              > Tak, Jaś wypuszczony do toalety o 8:12 powrócił z toalety o 8:18 i nie słyszał
              > tego i tego, zaś Krzyś wypuszczony do toalety o 8:25 powrócił o 8:32 i nie słys
              > zał całkiem innej części lekcji. Nauczycielka ma za uczniów pamiętać, co ma im
              > powtórzyć? A kiedy uczniowie mają zacząć się tym sami interesować? W liceum? Czy na
              > studiach dopiero?

              Wystarczy zadawać prace domowe wtedy, kiedy wszyscy są w klasie.
              Raczej tak się to robi.
              • bezpocztyonline Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 11:11
                e_r_i_n napisała:


                > UCZYĆ. A to znaczy, że mogą się zdarzać w tym zakresie wpadki. Niekoniecznie ka
                > rane od razu jedynkami.


                Nie, no oczywiście, pani powinna to uznać za usprawiedliwienie, że Jaś był w toalecie, więc zadania domowego nie odrobił. Najwyżej grzecznie Jasia poprosić, by raczył się wiersza na przyszłość nauczyć. Następnym razem Jaś będzie wiedział, że nie ma żadnych obowiązków i wszystko, co zrobi - jeśli zrobi - jest tylko wyjątkową uprzejmością z Jasia strony.

                > > Tak, Jaś wypuszczony do toalety o 8:12 powrócił z toalety o 8:18 i nie sł
                > yszał
                > > tego i tego, zaś Krzyś wypuszczony do toalety o 8:25 powrócił o 8:32 i ni
                > e słys
                > > zał całkiem innej części lekcji. Nauczycielka ma za uczniów pamiętać, co
                > ma im
                > > powtórzyć? A kiedy uczniowie mają zacząć się tym sami interesować? W lice
                > um? Czy na
                > > studiach dopiero?
                >
                > Wystarczy zadawać prace domowe wtedy, kiedy wszyscy są w klasie.
                > Raczej tak się to robi.

                Aha. A jeśli ktoś jest nieobecny, bo jest nieobecny (chory na przykład), to nie należy z resztą klasy wtedy przerabiać żadnego istotnego materiału, bo przecież nie wszyscy w klasie są.

                Powtórzę: dzieciak powinien był zapytać kolegi/koleżanki na przerwie, czy na pewno nic nie było zadane. Należy nauczyć go na przyszłość, by tak właśnie robił. I nie roztrząsać jednej jedynki w nieskończoność, jakby to był koniec świata. A z wierszem niech się sam do pani zgłosi.
                • e_r_i_n Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 11:16
                  bezpocztyonline napisała:

                  > Nie, no oczywiście, pani powinna to uznać za usprawiedliwienie, że Jaś był w to
                  > alecie, więc zadania domowego nie odrobił. Najwyżej grzecznie Jasia poprosić, b
                  > y raczył się wiersza na przyszłość nauczyć. Następnym razem Jaś będzie wiedział
                  > , że nie ma żadnych obowiązków i wszystko, co zrobi - jeśli zrobi - jest tylko
                  > wyjątkową uprzejmością z Jasia strony.

                  Twoje absurdalne pomysły to Twój problem.
                  Nikt nie mówi o proszeniu itd. Mowa wyłącznie o tym, że nauczyciel jest od tego, żeby małe dzieci wdrażać do różnych szkolnych czynności, w tym notowania odpowiedniego prac domowych.
                  I owszem, to nauczyciel powinien sprawdzić, czy dzieci to zanotowane mają. To jest norma w klasach I-III, a może się i zdarzyć w klasach starszych.
                  > Aha. A jeśli ktoś jest nieobecny, bo jest nieobecny (chory na przykład), to nie
                  > należy z resztą klasy wtedy przerabiać żadnego istotnego materiału, bo przecież nie
                  > wszyscy w klasie są.

                  Uwaga jak wyżej - absurdalne pomysły zachowaj dla siebie.

                  > Powtórzę: dzieciak powinien był zapytać kolegi/koleżanki na przerwie, czy na pe
                  > wno nic nie było zadane. Należy nauczyć go na przyszłość, by tak właśnie robił.
                  > I nie roztrząsać jednej jedynki w nieskończoność, jakby to był koniec świata.
                  > A z wierszem niech się sam do pani zgłosi.

                  Dzieciakowi pewnie nie przyszło do głowy, że w trakcie lekcji jakaś praca została zadana.
                  I miało prawo.
                  • bezpocztyonline Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 11:25
                    e_r_i_n napisała:

                    > Nikt nie mówi o proszeniu itd. Mowa wyłącznie o tym, że nauczyciel jest od tego
                    > , żeby małe dzieci wdrażać do różnych szkolnych czynności, w tym notowania odpo
                    > wiedniego prac domowych.

                    W trzeciej klasie podstawówki? 10-latek to nadal małe dziecko, za które wszyscy inni mają pamiętać, co ono powinno zrobić?

                    > I owszem, to nauczyciel powinien sprawdzić, czy dzieci to zanotowane mają.

                    Tak, koniecznie na koniec lekcji sprawdzić zeszyty w 30-osobowej klasie, czy na pewno wszyscy zanotowali. Samo przeglądanie tylu zeszytów to było kolejne stracone 5 minut lekcji. 10% czasu lekcyjnego.

                    > To jest norma w klasach I-III, a może się i zdarzyć w klasach starszych.

                    Jesteś nauczycielką nauczania początkowego?

                    > Dzieciakowi pewnie nie przyszło do głowy, że w trakcie lekcji jakaś praca została zadana.
                    > I miało prawo.

                    Miało prawo, od tego jest dzieckiem.
                    Na przyszłość będzie wiedziało, że musi o takiej ewentualności też pomyśleć.
                    No chyba, że mamusia pobiegnie do dyrekcji na skargę na nauczycielkę, która kazała nauczyć się wiersza.

                    Wtedy dziecko się nauczy, że niczego w życiu nie musi, bo mamusia go ze wszystkiego wybroni.
                    • e_r_i_n Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 11:34
                      bezpocztyonline napisała:

                      > W trzeciej klasie podstawówki? 10-latek to nadal małe dziecko, za które wszyscy inni mają > pamiętać, co ono powinno zrobić?

                      Raczej ledwo co dziewięciolatek, jeśli już.
                      I owszem, to jeszcze nadal małe dziecko, zaczynające przygodę ze szkołą.

                      > Tak, koniecznie na koniec lekcji sprawdzić zeszyty w 30-osobowej klasie, czy na
                      > pewno wszyscy zanotowali. Samo przeglądanie tylu zeszytów to było kolejne stracone 5
                      > minut lekcji. 10% czasu lekcyjnego.

                      Na pewno nauczyciel powinien mieć wypracowany schemat zadawania lekcji tak, aby mieć pewność, że wszystkie dzieci usłyszały informację i ją zanotowały.

                      > Jesteś nauczycielką nauczania początkowego?

                      Nie, nie jestem.
                      Natomiast wiem, jakie obowiązki ma nauczyciel w zakresie wspierania uczniów.
                      I na szczęście umiem to wyegzekwować.

                      > Miało prawo, od tego jest dzieckiem.
                      > Na przyszłość będzie wiedziało, że musi o takiej ewentualności też pomyśleć.

                      Pewnie.
                      W końcu nauczyciel nie popełnia błędów. Tylko dziecko.
                      <mur>
                      • delecta Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 12:38
                        e_r_i_n napisała:
                        Raczej ledwo co dziewięciolatek, jeśli już.
                        > I owszem, to jeszcze nadal małe dziecko, zaczynające przygodę ze szkołą.

                        A ile początek tej szkolnej przygody ma trwać?
                        • e_r_i_n Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 13:03
                          Tyle, ile dane dziecko potrzebuje.
                          • delecta Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 13:06
                            e_r_i_n napisała:

                            > Tyle, ile dane dziecko potrzebuje.
                            Czyli w ostatniej klasie podstawówki też mogą sie zdarzyć potrzebujący?
                            • e_r_i_n Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 14:19
                              delecta napisała:

                              > Czyli w ostatniej klasie podstawówki też mogą sie zdarzyć potrzebujący?

                              Owszem. Np. dzieciaki z deficytami uwagi.
                              • delecta Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 14:51
                                e_r_i_n napisała:
                                > Owszem. Np. dzieciaki z deficytami uwagi.

                                To może klasa integracyjna? Jeden nauczyciel powinien poświęcać czas większości klasy.
                                • e_r_i_n Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 14:54
                                  Fakt, 10 sekund na zerknięcie to zeszytu to straszna spraw.
                                  • delecta Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 14:59
                                    e_r_i_n napisała:
                                    > Fakt, 10 sekund na zerknięcie to zeszytu to straszna spraw.,

                                    10 sekund tylko i wyłącznie dla jednego ucznia podczas lekcji - tak, ale za każdym razem dla innego ucznia.
                                    • e_r_i_n Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 15:05
                                      Nie każdy uczeń wsparcia wymaga.
                                      A nauczyciel ma obowiązek indywidualizacji podejście.
                                      I koniec tematu.
                                      • kol.ja Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 15:19
                                        ja naprawdę byłam u psychologów i to co ona napisała w opinii to wszystko było sprzeczne z opinią psychologów. Trzech napisało jedno pismo, każdy swoje zdanie. Oczywiście pani powinna to pani powinna tamto, źle pani robi to czy tamto. Do dyrektora w tym piśmie było żeby pani zmieniła swoje niepedagogiczne podejście, bo opinia od nich jest sprzeczna z pani opinią. Jakoś na świetlicy pani nie narzeka na dziecko, tylko jeden jest problem z tym ze syn chce w tym czasie poczytac(uwielbia, pochłania 2 ksiązki tyg) a nie rysowac 4 godziny codziennie. Do cholery to jakiś absurd.Jutro porozmawiam na świetlicy.
                                        Na pytanie dlaczego nie zjadłes kanapki syn mówi ze pani kazała schowac jedzenie i usiaść na dywanie, bo to nie ta pora na jedzenie, był obiad.Do cholery jasnej jak tak można?
                                        Lekcje tez bym chciała żeby odrabiał ale na świetlicy nie można. Pani nie pozwalają. Mój syn jest pilny i chciałby odrobić na świtlicy, tymbardziej ze w domu jesteśmy zawsze późno i już jest zmęczony.
                                      • delecta Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 15:20
                                        e_r_i_n napisała:

                                        > Nie każdy uczeń wsparcia wymaga.
                                        > A nauczyciel ma obowiązek indywidualizacji podejście.
                                        > I koniec tematu.

                                        No cóż, może nie znam potrzeb takiego dziecka? Bo moje dzieci nie wymagały specjalnego wsparcia w szkole. Ani ich znajomi. Nie musiałam wykłócać się z nauczycielami.
                                        I TERAZ koniec tematu
                                        • e_r_i_n Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 15:23
                                          Tak, tak, bo jak czegoś nie widziałam, to to nie istnieje.
                                          <mur>
                                          • claudel6 Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 22:25
                                            zadziwia mnie ten beton na e-matce czasami. ta nie wiadomo skąd się biorąca nienawiść wobec innych dzieci poza swoim.
                          • gazeta_mi_placi Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 13:16
                            Czyli jeśli z natury jest zapominalskie i roztrzepane to do końca edukacji?
                      • kol.ja Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 14:28
                        3 klasa to 10 latek?
                        no ciekawe, mój syn ma 8 lat dopiero. Poszedł rok wcześniej do szkoły.
                        • estelka1 Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 18:12
                          Czy próbujesz nam wmówić, że nauczycielka Twojego dziecka po raz pierwszy pracę domową zadała w III klasie i dlatego dziecko nie wpadło na to, żeby dopytać kolegów? Zlituj się. Nikt Ci w to nie uwierzy, tak jak i w złośliwość nauczycielki wobec dziecka w tej konkretnej sytuacji. Twoje dziecko po prostu nie zainteresowało się tym, co działo się podczas jego nieobecności, a Ty usilnie próbujesz zwalić winę na nauczycielkę zamiast przyznać, że popełniło błąd. Gdyby to było powiedzmy w I półroczu I klasy, to bym jeszcze zrozumiała nieświadomość dziecka. Ale nie po dwóch latach nauki.
                          • e_r_i_n Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 18:40
                            To nie jest nieobecność podczas całej lekcji/na koniec lekcji, kiedy zwykle są dyktowane prace domowe, tylko w trakcie lekcji. Wina dziecka straszna.
                            • estelka1 Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 20:01
                              Pisałam o BŁĘDZIE dziecka.
                              • e_r_i_n Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 22:43
                                Dziecko w tej sytuacji błędu nie popełniło.
                                • estelka1 Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 23:17
                                  Cóż, mam inne zdanie. Dziecko po dwóch latach nauki nie powinno być jakoś mocno zaskoczone faktem, iż pod koniec lekcji bywają zadawane prace domowe. Jedynka, którą nawiasem mówiąc dziecko może poprawiać do uśmiechniętej śmierci, nawet nie jest karą, za to może być dobrą motywacją do pilnowania swoich obowiązków i spraw przez w sumie dość już zaawansowanego stażem ucznia. Przesadzasz erin i tyle.
                                  • e_r_i_n Re: problem dziecka w szkole 17.09.12, 08:12
                                    Skąd masz informację, że to było pod koniec lekcji? Bo ja nie znalazłam niczego takiego w poście kol.ja.
                                    Jeśli byłoby to pod koniec lekcji, to nauczycielka nie powinna była wypuszczać do toalety - bo zaraz przerwa.
                                    Z tym poprawianiem jedynek to też nie do końca tak, jak piszesz - zależy od WSO.
                        • antychreza Re: problem dziecka w szkole 18.09.12, 10:13
                          Skoro jest w 3 klasie, to pewnie ma tam jakichś kolegów (no, chyba ze przeniosłaś do do innej szkoły/klasy z początkiem roku). Nikt mu nie powiedział, że było zadane jak go nie było, nie zainteresował się, nie spojrzał koledze do zeszytu? Albo z nim, albo z tymi dziećmi jest coś nie tak.
                    • claudel6 Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 22:22
                      to nie jest klasa, tylko świetlica. nie doczytałaś? a to co piszesz jest kuriozalne.
                      • claudel6 Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 22:30
                        sorry, ja nie doczytałam, sytuacja z wierszem była w klasie. to nie zmienia faktu, że to nauczycielka dala ciała, nie dzieciak. no ale pod tym względem sie chyba nigdy nie zrozumiem ze zwolennikami szkolnej tresury.
                    • kotobala Re: problem dziecka w szkole 17.09.12, 00:14
                      > Tak, koniecznie na koniec lekcji sprawdzić zeszyty w 30-osobowej klasie, czy na
                      > pewno wszyscy zanotowali. Samo przeglądanie tylu zeszytów to było kolejne stra
                      > cone 5 minut lekcji. 10% czasu lekcyjnego.

                      Wystarczy to, że pani nauczycielka na koniec lekcji zapyta czy wszystkie dzieci zanotowały pracę domową. Bardzo duży wysiłek, faktycznie.
                      • kawka74 Re: problem dziecka w szkole 17.09.12, 07:56
                        W klasach młodszych podstawówki, a w niektórych przypadkach w klasach starszych to nie wystarczy - trzeba zajrzeć.
                        • e_r_i_n Re: problem dziecka w szkole 17.09.12, 08:13
                          No ale właśnie - trzeba.
                          • kawka74 Re: problem dziecka w szkole 17.09.12, 08:18
                            A czy ja mówię, że nie? Tu był zdecydowanie błąd nauczycielki, chyba że wcześniej była jakaś umowa, zapadły jakieś ustalenia w tej kwestii.
                            • e_r_i_n Re: problem dziecka w szkole 17.09.12, 08:30
                              Nie zarzucam Ci, że mówisz, że nie. Raczej się cieszę, że nauczyciel potwierdza, że to nie wymysł nadgorliwych mamusiek.
                              • kawka74 Re: problem dziecka w szkole 17.09.12, 09:03
                                U młodszych dzieci trzeba sprawdzać, nawet jeśli odpowiadają chóralnie 'taaaaaaaaaak' na pytanie, czy zapisały pracę domową, luzując tę smycz powoli i systematycznie.
                                Jeśli nauczyciel nie sprawdza, to powinno być tak, że rodzic ma całodobowy dostęp do informacji, co zostało zadane (BTW uważam, że to świetny sposób, dzieci są uczone pilnowania swoich spraw i odpowiedzialności, a jednocześnie ryzyko, że coś przeoczą, zostaje zminimalizowane) - na stronie szkoły, klasy, przez maila - wszystko jedno.
                                • e_r_i_n Re: problem dziecka w szkole 17.09.12, 09:23
                                  Słuszne, co piszesz i oczywiste. Ale jak widać ocena wcale nierzadka jest taka, że trzecioklasista to człowiek prawie o odpowiedzialności dorosłego.
                • kol.ja Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 11:27

                  > Powtórzę: dzieciak powinien był zapytać kolegi/koleżanki na przerwie, czy na pe
                  > wno nic nie było zadane. Należy nauczyć go na przyszłość, by tak właśnie robił.
                  > I nie roztrząsać jednej jedynki w nieskończoność, jakby to był koniec świata.
                  > A z wierszem niech się sam do pani zgłosi.



                  dzieci zaznaczają w książkach ołówkiem co zadane, miał zaznaczone, lekcje odrobił, pani mogła powiedzieć mu zeby zaznaczył wierszyk, ale wtedy go nie bylo to teog nie zrobił.
                  Pózniej zaznaczał do odbrobienia lekcje. Wiersz zadała jak go nie było. Szkoda ze jest złośliwa.
            • olena.s Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 13:23
              U nas rozwiązano ten problem systemowo: na początku lekcji w pierwszych 3 klasach dzieci mają przepisac z tablicy co jest zadane do specjalnego kalendarza. Dzięki temu bez względu na poziom koncentracji czy wycieczki do toalety żadnemu dziecku (ani rodzicowi) nie umknie praca domowa.
        • kub-ma Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 09:45
          Oczywiście, że dziecko powinno się dowiedziec, czy coś ważnego go nie ominęło, ale to jednak jeszcze dziecko i jedynka jest karą niewspółmierną do winy.
          • bezpocztyonline Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 09:52
            Nie tyle karą, co nauczką na przyszłość. I każdą jedynkę można poprawić.
            Można też postarać się na przyszłość zebrać więcej lepszych stopni.
            • nangaparbat3 Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 10:44
              Pani od nauczania poczatkowego jest szczególnie odpowiedzialna za bezpieczeństwo dzieci, powinna sie orientować, kiedy kto wychodzi, kiedy wraca, a jeśli każe się dzieciom nauczyc wiersza, z którego będzie odpytywać, powinna uczniowi, którego nie bylo przez chwilę, sama o tym powiedzieć. Rozumiem jednak, że mogła się zagapić - ludzka rzecz. Fajnie by bylo, zeby w takiej sytuacji jakoś pomogła maluchowi rozwiazać sytuację. Wydaje mi sie dość sztywna.
              Sądzę, że jesli mały nauczy sie wiersza, zglosi do pani i wyjasni, dlaczego nie umiał wczesniej, bedzie OK. W żadnym razie jednak nie obarczalabym go winą ani nie prawiła moralow na temat tego, co sie zdarzylo.
              • kol.ja Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 10:48
                nangaparbat3 napisała:

                > Pani od nauczania poczatkowego jest szczególnie odpowiedzialna za bezpieczeństw
                > o dzieci, powinna sie orientować, kiedy kto wychodzi, kiedy wraca, a jeśli każe
                > się dzieciom nauczyc wiersza, z którego będzie odpytywać, powinna uczniowi, kt
                > órego nie bylo przez chwilę, sama o tym powiedzieć. Rozumiem jednak, że mogła s
                > ię zagapić - ludzka rzecz. Fajnie by bylo, zeby w takiej sytuacji jakoś pomogła
                > maluchowi rozwiazać sytuację. Wydaje mi sie dość sztywna.
                > Sądzę, że jesli mały nauczy sie wiersza, zglosi do pani i wyjasni, dlaczego nie
                > umiał wczesniej, bedzie OK. W żadnym razie jednak nie obarczalabym go winą ani
                > nie prawiła moralow na temat tego, co sie zdarzylo.
                >
                powiedział pani jak pani go pytała, że nie wiedział o wierszu bo był w łazience. Ale pani mu 1 postawiła i koniec
    • morekac Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 08:24
      A nie możesz porozmawiać z panią od świetlicy, jak wygląda sprawa odrabiania lekcji, wychodzenia na dwór i jedzenia? W znanej mi świetlicy dzieci szły na odrabianie lekcji z innym nauczycielem do sali szkolnej - miały względną ciszę, spokój i ławki.
      Z nauczycielką też porozmawiaj, jak to wygląda z jej punktu widzenia. Może i jest złośliwa, ale może też masz nieco roztrzepane dziecko nieco bardziej niż norma w jego wieku.
      • fogito Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 08:40
        A ile dziecko ma lat? Bo w szkole syna prace domowe są wydrukowane na kartce i każdy po prostu idzie do domu z listą prac domowych do wykonania. Jakoś nie wyobrażam sobie, aby ktoś zakładał, że dzieciak zapamięta wszystko. Mój mąż nawet listy zakupów składających się z trzech pozycji nie zapamięta. Trochę dziwi, że dorośli dają sobie prawo do zapominania - czyż nauczyciele nie zapominają czasami? A dzieci to mają być jak cyborgi i nawet po wyjściu z toalety powinny prześwietlić mózg Pani i zorientować się co było zadane. No paranoja po prostu.
        Porozmawiałabym z nauczycielem o wklejkach z pracą domową - jeśli nie mówimy o gimnazjaliście oraz z Panią ze świetlicy. Czasy państwa totalitarnego ponoć się skończyły.. ale widać, że nie we wszystkich szkołach.
        • bezpocztyonline Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 09:48
          fogito napisała:

          > w szkole syna prace domowe są wydrukowane na kartce i każdy po prostu idzie do domu > z listą prac domowych do wykonania. Jakoś nie wyobrażam sobie, aby ktoś zakładał, że > dzieciak zapamięta wszystko.

          Przez ponad sto lat obowiązkowej nauki w Europie jakoś kolejne pokolenia dzieci zapamiętywały. Jakaś katastrofa nastąpiła w ostatnich latach, że nagle nowe pokolenie uczniów ma znacząco niedostosowane do zapamiętywania mózgi?

          > Mój mąż nawet listy zakupów składających się z trzech pozycji nie zapamięta.

          A listę swoich pracowniczych obowiązków i zadań pamięta, czy codziennie sprawdza w swojej umowie o pracę, co do jego obowiązków należy?
          • morekac Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 10:08
            W I/II klasy sp system z karteczkami z pracą domową/co przynieść jest dosyć powszechnie stosowany - u córek w podstawówce była taka ogólna zasada, bez względu na preferencje nauczycieli - jako że uczniowie bywają jeszcze niepiśmienni ( w każdym razie niedostatecznie szybko piszą, żeby sobie poradzić z zapisywaniem).
            Dorośli, którzy nie potrafią poradzić sobie z zapamiętywaniem tego, co mają zrobić jutro - mają asystentki/asystentów, wywodzących się spośród tych, którzy zapamiętują...wink
            • bezpocztyonline Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 11:03
              morekac napisała:

              > Dorośli, którzy nie potrafią poradzić sobie z zapamiętywaniem tego, co mają zro
              > bić jutro - mają asystentki/asystentów, wywodzących się spośród tych, którzy za
              > pamiętują...wink

              Aha, czyli twierdzisz, że osoby niesprawne umysłowo z reguły zostają dyrektorami/prezesami?

              Ciekawa hipoteza.
              • e_r_i_n Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 11:17
                bezpocztyonline napisała:

                > Aha, czyli twierdzisz, że osoby niesprawne umysłowo z reguły zostają dyrektoram
                > i/prezesami?
                >
                > Ciekawa hipoteza.

                Ciekawa to jest Twoja niewiedza nt osób z niepełnosprawnością intelektualną.
              • noname2002 Re: problem dziecka w szkole 17.09.12, 10:27
                Tak, bo zdolność zapamiętywania=inteligencja, a roztargnienie=niepełnosprawność umysłowa.
                Ja byłam dzieckiem, które potrafiło bez tornistra przyjść, do tego stopnia byłam roztargniona i jakoś mi to nie przeszkadzało mieć bardzo dobrych świadectw.
                Syn też nagminnie zapomina zapisać zadane zadania domowe a matematyka, której koledzy nie rozumieją, jest dla niego łatwa.
                • morekac Re: problem dziecka w szkole 18.09.12, 09:44
                  Nie przesądzałabym, że dziecko, które nie jest w stanie zapamiętać zbyt wielu rzeczy-do-przyniesienia-na- jutro będzie totalnym nieudacznikiem. Wielu genialnych skądinąd ludzi zupełnie nie radzi/nie radziłoby sobie z codziennym życiem.
        • kitka05 Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 09:57
          fogito napisała:
          > Mój mąż nawet listy zakupów składających się z trzech pozycji nie zapamięta.

          To niech poćwiczy pamięć, bo za kilka lat może się zdarzyć, że własnego adresu zamieszkania nie będzie pamiętał. To istna katastrofa, ale pewnie Pani mu w szkole wszystko na kartce pisała i nie musiał wysilać główki.
    • delecta Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 10:10
      Z panią ze świetlicy i z wychowawczynią nie trzeba od razu się "ścinać". Może wystarczy grzecznie, rzeczowo przekazać swoje uwagi, a zdarza się, że mamy robią przedstawienia przy całej klasie albo jeszcze szerszej publiczności.
      Czy tylko w stosunku do Twojego syna panie są niesprawiedliwe? Czy są zebrania rodziców dzieci, które po lekcjach przebywają w świetlicy? (nie na). Czy można zapoznać się z planem zajęć? Jakie zdanie mają inne mamy? I czy wszystkie panie ze świetlicy (bo chyba jest ich więcej) są złośliwe w stosunku do Twojego syna?
      Nie chce mi się wierzyć, że dzieci nie mogą dokończyć jedzenia i uważam, że nie ma potrzeby drukować karteczek z pracą domową. Moim zdaniem, pani powinna wymagać, aby dzieci same zapisywały, co maja zrobić w domu, chyba że to pierwszy semestr I klasy.
      Jeśli z paniami nie da się rzeczowo porozmawiać, to w szkole jest jeszcze pedagog i dyrektor. Niepokojące jednak jest to, że - o ile dobrze zrozumiałam - sytuacje konfliktu z paniami nie wystepują po raz pierwszy w karierze szkolnej dziecka.
      Synka wspieraj, chwal i jesli szkolny psycholog nie pomoże, to szukaj innego.
    • nandadevir Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 10:28
      masz wrażliwe dziecko, które wszystko przeżywa bardziej niż inne dzieci. Nas czym polegało scięcie z wychowawczynią (link?) i która to klasa?
    • kol.ja Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 10:46
      syn jest w 3 kl.
      Sciełam się z panią, ponieważ sadzała go samego w ławce przez 2 lata. Odizolowywała go do dzieci, nie mogłam brać udziału w wycieczkach, bo zawsze 2 mamy były już wybrane, było dużo innych spraw, z którymi się ścinałam z wychowawczynią. Nie lubimy sie i bedzie zawsze robić mu na złość.
      • bezpocztyonline Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 11:18
        A w klasie jest parzysta czy nieparzysta liczba uczniów?
        Może dzieciak siedzi sam, bo ktoś musi siedzieć sam?
        A może nie jest lubiany?
        • kol.ja Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 11:22
          pani powiedziała ze jest nieparzysta ilość dzieci więc poprosiłam aby dzieci raz jedno raz drugie siedziało samo, tak niby było przez kilka dni.a teraz znów chyba rozmowa musi sie odbyć
        • franczii Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 19:09
          Jakos te nauczycielki, ktorym zalezy, zeby dzieci sie zintegrowaly nie maja problemu jesli klasa jest nieparzysta. Dzieci zmieniaja miesca w lawkach, dostawia sie stolik na trzeciego.
          Klasa ma tez uczyc wspolpracy z innymi. Siedzenie przez 2 lata samemu po prostu nie istnieje u nas w szkole.
          • claudel6 Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 22:32
            w moim liceum mielismy ławki zestawione w podkowę. nikt nie siedział sam, wszyscy siedzieli razem. ale to była bajka, nie szkoła.
    • nangaparbat3 Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 10:48
      Syn mi mówi ze jak wyszedł do łazienki w tym czasie pani zadała wiersz dzieciom na nastepny dzień.
      Syn wrócił , nic nie wiedział.
      Na drugi dzień jedynka w dzienniczku.

      Czy syn wyjasnił pani, dlaczego nie nauczyl sie wiersza?
      • kol.ja Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 10:51
        nangaparbat3 napisała:

        > Syn mi mówi ze jak wyszedł do łazienki w tym czasie pani zadała wiersz dziec
        > iom na nastepny dzień.
        > Syn wrócił , nic nie wiedział.
        > Na drugi dzień jedynka w dzienniczku.

        > Czy syn wyjasnił pani, dlaczego nie nauczyl sie wiersza?
        >

        tak, ale pani to nie interesowało. Wiem że robi dziecku na złość. Bo nawet psycholog wydał pismo ze ma niepedagogiczne podejście do dzieci. Nakazał wychowawczyni posadzić moje dziecko w parze z kimś. Trwało to kilka dni i znów siedzi sam. Na pytanie dlaczego pani odpowiada że on sam siada tak.
        Syn na to samo pytanie odpowiada że pani go tak posadziła.
        • nangaparbat3 Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 11:10
          Bo nawet psyc
          > holog wydał pismo ze ma niepedagogiczne podejście do dzieci.

          Dziwne, nigdy nie slyszalam o czymś podobnym, psycholodzy stosuja raczej "miekkie" metody i nawet wiedzac świetnie, ze nauczyciel postapił wbrew wszelkim zasadom (mam na mysli te niepisane) nie wydają pisemnych orzeczeń w tej sprawie.
          jeśli syn od razu powiedzial pani, dlaczego się nauczyl, a ta nie zapewnila go przynajmniej, że kiedy sie nauczy, skreśli jedynkę, niepokoiłabym sie bardzo i nawet rozważyła zmiane klasy.
          Nauczycielki są "rożne i rózniaste", jak mawiała moja koleżanka z dzieciństwa.
          Po zmianie jednak staralabym sie ograniczać moje kontakty z pania do niezbednego minimum (wywiadowki, zadnego jeżdżenia na wycieczki), tak żeby dac synowi szanse samodzielnego poukladania sobie relacji.

          • kol.ja Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 11:25
            nangaparbat3 napisała:

            > Bo nawet psyc
            > > holog wydał pismo ze ma niepedagogiczne podejście do dzieci.

            > Dziwne, nigdy nie slyszalam o czymś podobnym, psycholodzy stosuja raczej "miekk
            > ie" metody i nawet wiedzac świetnie, ze nauczyciel postapił wbrew wszelkim zasa
            > dom (mam na mysli te niepisane) nie wydają pisemnych orzeczeń w tej sprawie.
            > jeśli syn od razu powiedzial pani, dlaczego się nauczyl, a ta nie zapewnila go
            > przynajmniej, że kiedy sie nauczy, skreśli jedynkę, niepokoiłabym sie bardzo i
            > nawet rozważyła zmiane klasy.
            > Nauczycielki są "rożne i rózniaste", jak mawiała moja koleżanka z dzieciństwa.
            > Po zmianie jednak staralabym sie ograniczać moje kontakty z pania do niezbedneg
            > o minimum (wywiadowki, zadnego jeżdżenia na wycieczki), tak żeby dac synowi sza
            > nse samodzielnego poukladania sobie relacji.
            >

            niestety spcholog był na niekorzysć pani, bo u dziecka 3 psych.nic nie stwierdziło, był pod obserwacją, stwierdzili że jest bardzo dokładny ( w opisie pani był niedokładny i nie starał się), ze jest kontaktowy, co było przez panią napisane ze nie jest kontaktowy.
            Stwierdzili ze ma podejscie nie pedagogiczne, skoro nie umie podejśc do dziecka.
            • nangaparbat3 Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 11:36
              I co radzi zrobic psycholog?
    • georgia241 Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 11:02
      A co to za zwyczaj, żeby dziecko w czasie lekcji opuszczało klasę? Niech chodzi na przerwie do łazienki, bo właśnie po to jest przerwa. Oducz dziecko tej niechcianej przypadłości.
      • majenkir Re: 16.09.12, 14:27
        georgia241 napisała:
        > A co to za zwyczaj, żeby dziecko w czasie lekcji opuszczało klasę? Niech chodzi
        > na przerwie do łazienki, bo właśnie po to jest przerwa. Oducz dziecko tej niec
        > hcianej przypadłości.


        Sorry, ale sa rozne przypadlosci i nie kazda da sie oduczyc.

        Poza tym, 3-klasista ma jeszcze prawo "musiec" wyjsc w czasie lekcji.
    • delecta niepedagogiczne podejście do dzieci 16.09.12, 12:35
      kol.ja napisał:
      >>nawet psycholog wydał pismo ze ma niepedagogiczne podejście do dzieci.
      Słuchaj, takiego pisma raczej się nie pisze na podstawie jednego incydentu<<
      W takim razie co ta pani robi jeszcze w szkole?
      • kol.ja Re: niepedagogiczne podejście do dzieci 16.09.12, 14:30
        delecta napisała:

        > kol.ja napisał:
        > >>nawet psycholog wydał pismo ze ma niepedagogiczne podejście do dzieci
        > .
        > Słuchaj, takiego pisma raczej się nie pisze na podstawie jednego incydentu<
        > <
        > W takim razie co ta pani robi jeszcze w szkole?


        nie wiem czy sie pisze czy nie. Pani wych. życzyła sobie wizyty u psychologa bo mam dziecko zamknięte w sobie. Po roku chodzenia do 3 psychologów wydali decyzję ze z dzieckiem jest ok. Ponieważ musiałam donieść opinie z poradni psychologicznej, bo szkołą sobie życzy odpowiedź na nurtujące zachowania, to psycholodzy, kazdy wyda łpodobną opinię że z panią coś nie tak.
        • delecta Re: niepedagogiczne podejście do dzieci 16.09.12, 14:55
          kol.ja napisał:
          .>>psycholodzy , kazdy wyda łpodobną opinię że z panią coś nie tak<<
          Nie wierzę, że 3 psychologów użyło takiego zwrotu.
          Nawet jeśli tak, to Twoje zniedbanie, że ta pani uczy jeszcze w szkole.
    • solejrolia Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 13:25
      wiesz co, jak czytam to, to mi wszystko zgrzytauncertain
      napiszę szczerze do bólu, jako mama czwartoklasistki, więc jakieś doświadczenie ze szkołą już mamy.
      po pierwsze trzecioklasista wychodzący z klasy na wc, przecież takie dziecko spokojnie potrafi wytrzymać do przerwy.
      dostał jedynkę, bo nie umiał- to naturalna konsekwencja, ale powinien mieć możliwość poprawy. i to na pewno wyegzekwowałabym od pani, ale nie na zasadzie wykłócania a po prostu prośby.
      zmieniłabym też podejście do nauczycielki: co to znaczy, że pani jest złośliwa?!
      taki przekaz dajesz dziecku, ono to musi wyczuwać, no chyba, że wprost to mówisz- to jeszcze gorzej. jak może być w takim razie między nauczycielką i dzieckiem jakaś nić porozumienia, nić sympatii, czy respektu- w takich warunkach trudno skupić się, trudno o normalną komunikację o przyjazną atmosferę.
      no i zgrzyta mi, że ciagle o coś musisz wykłócać się z panią...no ludzie, skoro uważasz, że pani źle zajmuje się klasą, tak ogólnie, to przestań wykłócać się, tylko idź wyżej i przedstaw problem dyrekcji, a jeśli uważasz, że tylko na twoim dziecku "uwzięła się" to przenieś do klasy równoległej, lub zmień szkołę- oszczędź dziecku stresu. piszę to całkiem na serio.
      teraz to wygląda tak: dziecko wrażliwe, wypłakuje się tobie, i przeżywa- bo ty przeżywasz, i lecisz do pani i wykłócasz się. i tak od 2lat?- kompletna porażka. z każdą jedynką lecisz? szczerze - nie wyobrażam sobie tego. "o rety, rety, jedynka, co to będzie, ta złośliwa pani postawiła jedynkę, muszę iść i ją upomnieć, bo jakże to tak"- nawet jeśli tego wprost nie powiesz, to dziecko doskonale czuje klimat tej sytuacji, i twoje podejście.
      zamiast nakręcać spiralę złośliwości: ja tobie tak, a ona tobie tak, dziecko pośrodku pomiedzy wami babamiuncertain
      lepiej żebyś skupiła się na wzmacnianiu poczucia wartości (phi, pierwsza jedynka, poprawisz ją, a zresztą i tak na koniec będziesz mieć same piątki, chcesz, to pomogę ci to osiągnąć, chcesz, żeby cię przypytać z wiersza?
    • hildegarda-z-plocka Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 14:22
      za bardzo nie ropzumiem, co ma nauczycielka wspolnego z tym, ze dziecko siedzi samo? widocznie nie ma zadnego kolegi, ktory chcialby z nim siedziec. i co z tym zrobic? zmusic inne dziecko siedzace ze swoim przyjacielem od tego, by przez tydzien siedzialo z twoim synem? juz widze, jak wplyneloby to na wzrost sympatii do dziecka. juz widze rowniez te pochody mamus oburzonych o to, ze nauczycielka ingeruje w to, z kim siedzi na lekcji ich dziecko.
      • hildegarda-z-plocka Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 14:24
        a no i jeszcze zapomnialam dodac, ze gdyby dziecko mialo normalne relacje z rowiesnikami, to nie tylko nie siedzialoby samo, ale i dowiedzialoby sie zaraz, ze nalezy nauczyc sie wiersza (od kolegi). i tu jest wg mnie problem i tym nalezy sie zajac zamiast zastanawiac sie nad tym, czy nauczycielka zlosliwie zadaje prace domowa wtedy, gdy dziecko jest w toalecie, czy nie.
      • majenkir Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 14:31
        hildegarda-z-plocka napisała:
        > za bardzo nie ropzumiem, co ma nauczycielka wspolnego z tym, ze dziecko siedzi
        > samo? widocznie nie ma zadnego kolegi, ktory chcialby z nim siedziec. i co z ty
        > m zrobic?


        U nas to nauczycielka sadzala dzieci. Co wiecej, co jakis czas robilo sie roszady, tak, zeby dziecko nauczylo sie wspolpracowac z innymi, nie tylko z ukochanym kolezka od przedszkola.
        • hildegarda-z-plocka Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 14:37
          jezeli nauczycielka decyduje o tym, gdzie kto siedzi to rzeczywiscie jest to przegiecie, ze dziecko siedzi wciaz samo i zrobilabym raban w zwiazku z tym, ze ten chlopiec ciagle siedzi sam. jezeli jednak dzieci decyduja same z kim siedza, to uwazam, ze nie mozna zmuszac ich do tego, by wybraly to konkretne dziecko.
        • kol.ja Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 14:40
          majenkir napisała:

          > hildegarda-z-plocka napisała:
          > > za bardzo nie ropzumiem, co ma nauczycielka wspolnego z tym, ze dziecko s
          > iedzi
          > > samo? widocznie nie ma zadnego kolegi, ktory chcialby z nim siedziec. i c
          > o z ty
          > > m zrobic?

          >
          > U nas to nauczycielka sadzala dzieci. Co wiecej, co jakis czas robilo sie rosza
          > dy, tak, zeby dziecko nauczylo sie wspolpracowac z innymi, nie tylko z ukochany
          > m kolezka od przedszkola.
      • kol.ja Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 14:37
        hildegarda-z-plocka napisała:

        > za bardzo nie ropzumiem, co ma nauczycielka wspolnego z tym, ze dziecko siedzi
        > samo? widocznie nie ma zadnego kolegi, ktory chcialby z nim siedziec. i co z ty
        > m zrobic? zmusic inne dziecko siedzace ze swoim przyjacielem od tego, by przez
        > tydzien siedzialo z twoim synem? juz widze, jak wplyneloby to na wzrost sympati
        > i do dziecka. juz widze rowniez te pochody mamus oburzonych o to, ze nauczyciel
        > ka ingeruje w to, z kim siedzi na lekcji ich dziecko.

        moj syn siedział z kolegą, a pani przesadziła ich, tak mi poweidział, na pytanie dlaczego powiedział że nie wiem. Wierzę że nic nie zrobił wtedy, bo mój syn prawdę mówi. Pani jest mściwa.Jak się raz odezwałam to zaczęła na złość robić.
        Jak chciałam raz pojechać na wycieczkę to powiedziała ze zawsze te same mamy jeżdżą. Może pani na basen co tydzień z nami chodzić. Aha....czyli na basen chętnych nie ma, nawet te 2 co zawsze jeżdżą na wycieczki, bo co to za interes pomagac na basenie.
        A wycieczka jednodniowa za darmoche z pieniędzy RR to warto i pojechać za darmo i zjeść i się wybawić. Na takiej zasadzie mi proponowano. Smutne to.
        • kawka74 Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 16:16
          dlaczego powiedział że nie wiem. Wierzę że nic nie zrobił wtedy, bo mój syn p
          > rawdę mówi.

          Bardzo Cię przepraszam - moje doświadczenia z mojego własnego miejsca pracy mówią mi, że dziecko, które uczciwie potrafi przyznać się do tego, co zrobiło, to bardzo rzadki, excuses le mot, okaz. Nie chodzi o to, że dziecko jest wrednym kłamczuchem i łże, bo lubi, ale o to, że chce uniknąć dodatkowych przykrości w domu - złości rodzica, wyrzutów, kolejnej kary.
          Dobrze byłoby, gdybyś porozmawiała z nauczycielką (nie twierdzę, że nie jest możliwe, że kobieta zwyczajnie się do pracy nie nadaje i faktycznie jest mściwą małpą, ale to właściwie powinna ocenić osoba trzecia, nie Ty, nie nauczycielka i nie Twój syn), ale musisz przynajmniej spróbować zmienić nastawienie na czas rozmowy. Może uda Wam się do czegoś dojść. Poznaj jej punkt widzenia, bo jak do tej pory powtarzasz tylko to, że się uwzięła i jest złośliwa. Może masz rację, a może nie...?
    • majenkir Kol.ja 16.09.12, 14:36
      My tu nie wiemy oczywiscie jak to naprawde wyglada i nigdy sie nie dowiemy.
      Ale z mojego doswiadczenia powiem tylko tyle, ze te "nielubiane" dzieci, na ktore nauczycielka "sie uwziela" nie byly aniolkami, a i postawa rodzicow pozostawiala wiele do zyczenia.

      Absolutnie nie sugeruje, ze tak jest w Twoim przypadku, ale przemyslalabym cala sytuacje od poczatku, bez nastawienia, ze pani 'zla' a syn 'biedny'.
      • kol.ja Re: Kol.ja 16.09.12, 14:43
        majenkir napisała:

        > My tu nie wiemy oczywiscie jak to naprawde wyglada i nigdy sie nie dowiemy.
        > Ale z mojego doswiadczenia powiem tylko tyle, ze te "nielubiane" dzieci, na kto
        > re nauczycielka "sie uwziela" nie byly aniolkami, a i postawa rodzicow pozostaw
        > iala wiele do zyczenia.
        >
        > Absolutnie nie sugeruje, ze tak jest w Twoim przypadku, ale przemyslalabym cala
        > sytuacje od poczatku, bez nastawienia, ze pani 'zla' a syn 'biedny'.


        od tego roku postanowiłam nie odzywać się, nie chodzę do pani, olewam wszystko. Nie czepiam się, przy dziecku nie mówię że pani zla czy coś. Ale to on zawsze mówi ze pani coś od niego chce. Mnie nie ma od maja tak naprawdę od 2 klasy- nie ma czyli jakbym byłą nieobecna, na zebraniach nie odzywam się, nie rozmawiam, odkąd się znią ściełam).
        Ale syn mi takie rzeczy mówi, on mnie nakręca
        • majenkir Re: Kol.ja 16.09.12, 14:55
          kol.ja napisał:
          > od tego roku postanowiłam nie odzywać się, nie chodzę do pani, olewam wszystko.



          Ale to nie tedy droga! Brak tu jakiegokolwiek porozumienia na linii nauczyciel-rodzic, ktore jest koniecznie tym bardziej, jesli sa jakies problemy. A najbardziej cierpi na tym dziecko.

          > Ale syn mi takie rzeczy mówi, on mnie nakręca

          Nie oczekiwalabym od 3-klasisty obiektywnej oceny sytuacji. Na pewno on to tak odczuwa, co nie znaczy, ze jest bez jakiejkolwiek winy.

          Umowilabym sie z nauczycielka na spotkanie i szczerze porozmawiala o tym wszystkim.
        • gulcia77 Re: Kol.ja 17.09.12, 10:05
          Kol.ja, ja Cię z góry przepraszam za to, co napiszę, ale poczytałam sobie Twoje posty i po tym szlag mnie trafił. Jesteś dupa, nie matka. Po pierwsze nakręcanie się opowieściami trzecioklasisty świadczy o tym, że sama jesteś kompletnie niedojrzała. Po drugie - dzieci uczą się od rodziców. Jeśli Twój syn widzi, że się "obrażasz", że nie potrafisz sprawy załatwić, tylko "się ścinasz", to automatycznie przejmuje Twoje zachowania.
          Kolejna sprawa- nie ma bata, dzieci trzeba do obowiązków przyuczyć. Nawet jeśli one same tego nie chcą. A ty mi wyglądasz na wkurzającą "mamuśkę", która zawsze uważa, ze jej syn jest aniołkiem, a pani się uwzięła. Sorry, z takim podejściem wychowasz roszczeniowego gnoja, a nie porządnego człowieka.
    • nandadevir Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 14:41
      myśle, że skoro z wychowawczynią się nie możesz dogadać to pogadałabym z dyrektorem szkoły o tym na czym ci zależy a nie możesz wyegzekwować.
      • nandadevir Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 14:49
        może też tak być, że nie chcą z nim dzieci siedzieć, ja wtedy takiego ucznia robię przewodniczącym klasy, zazwyczaj wychodzi na dobre.
        • solejrolia Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 16:40
          syn cię nakręca, jest wrażliwy i przeżywa, że ty przeżywasz. pani to, pani tamto. złośliwa, mściwa...
          a tymczasem przed wami cały rok nauki razem i zero porozumienia na linii nauczyciel-rodzic, a przede wszystkim nauczyciel-dziecko.
          idźże do nauczycielki i porozmawiaj teraz, na początku roku,o całej sytuacji, pogadajcie na spokojnie, może dojdziecie do sedna problemu, i zastanów się poważnie, czy nie zmienić mu klasy, szkoły.
          • kol.ja Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 16:47
            solejrolia napisała:

            > syn cię nakręca, jest wrażliwy i przeżywa, że ty przeżywasz. pani to, pani tam
            > to. złośliwa, mściwa...
            > a tymczasem przed wami cały rok nauki razem i zero porozumienia na linii nauczy
            > ciel-rodzic, a przede wszystkim nauczyciel-dziecko.
            > idźże do nauczycielki i porozmawiaj teraz, na początku roku,o całej sytuacji, p
            > ogadajcie na spokojnie, może dojdziecie do sedna problemu, i zastanów się poważ
            > nie, czy nie zmienić mu klasy, szkoły.

            dlaczego mam go narazac na jeszcze więcej stresów? i przepisywać go?
            pytałam czy chciałby do innej klasy, szkoły to mówi ze nie chce.
            Może to pani powinna się przenieść? Ja nie ustąpię. Teraz nie bede robiła zadymy, poczekam na przebieg wydarzeń. W opinii psychologa była informacja ze dziecko nie może siedzieć samo! Ma siedzieć z kimś. Nie stosuje się do tego wychowawczyni,
            • nandadevir Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 17:48
              Niestety rodzice zamiast rozmawiać z nauczycielami lecą ze skargą do kuratorium. Boisz się tej nauczycielki czy co. Spotkaj się z nią i powiedz tylko chcę to to i to, jezeli zignoruje udaj się do dyrektora.
              • kol.ja Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 17:52
                nandadevir napisała:

                > Niestety rodzice zamiast rozmawiać z nauczycielami lecą ze skargą do kuratorium
                > . Boisz się tej nauczycielki czy co. Spotkaj się z nią i powiedz tylko chcę to
                > to i to, jezeli zignoruje udaj się do dyrektora.

                od 2 lat, juz 3 idzie, jak z nią walczę, ciągle ma jakiś problem, zaczęło się od skierowań do psychologa.
    • ga_ga_aga Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 16:24
      Jakość relacji nauczycielka - dziecko jest bardzo zła. Za tę jakość w głównej mierze odpowiada nauczycielka, a ta jak wnioskuję z relacji kol.ja uprzedziła się i do matki, i do dziecka i nie potrafi już wznieść się poza swoją niechęć zapewne do obydwojga, stąd odczucia dziecka, że jest źle traktowane.

      kol.ja, jeśli dziecko ma w perspektywie jeszcze niemal cały rok szkolny w tak niekorzystnych dla siebie warunkach, to ja bym się zastanowiła, co zrobić, żeby nie musiało tkwić w takim środowisku: bo to nie tylko w klasie jest "gnębiony" ale i na świetlicy. Sama czujesz, że podpadłaś i że pani nauczycielka nie tylko nie będzie z tobą współpracować, ale nawet jak znikniesz, to i tak dziecku się oberwie. Jeśli opinie psych. były dla niej tak bardzo niepochlebne, tym bardziej będzie was szczerze nienawidzić. Ty możesz zejść jej z oczu, albo w ogóle jej nie widywać, dziecko MUSI przebywać z nią pół dnia, cokolwiek nie zrobi, pani ma nieskończenie wiele możliwości, aby świadomie, czy nie zrobić mu przykrość. Mało prawdopodobne, żeby w wyniku twojej interwencji w sprawie wiersza, zadziało się coś dobrego z punktu widzenia dziecka; cud sie pewnie nie stanie i nauczycielka nie zmieni swojego podejścia do syna cokolwiek byś nie zrobiła - cóż, mściwe i złośliwe osoby sa wszędzie - wśród nauczycieli też, pytanie, czy twoje dziecko musi być uczniem tej pani?
      • kol.ja Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 16:44
        powiem tak, na pewno dziecko mówi mi prawdę.
        Na pytanie dlaczego siedzi sam lub zostaje przesadzany, pani mówi ze dzieci siadają same.
        Pytam sie pani co zrobił ze siedzi sam, to pani na to ze on usiadł sam.
        Syn mi mówi ze pani przesadza dzieci osobno, czyli są 4 ławki i pojedyńczo sadza dzieci, syn oczywiście na końcu. Reszta siedzi po dwoje. Zeby syn sie nie kapnął ze tylko jego, to przesadza czworo dzieci. Teraz idę z synem na zebranie. Chce żeby pani powiedziała dlaczego siedzi sam.
        • solejrolia Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 16:55
          po co syna chcesz wziąć na zebranie dla rodziców ?! (jak sama nazwa wskazuje, jest ono dla rodziców)

          moim zdaniem jesteś strasznie zadziorna i sama prowokujesz panią.

          porozmawiaj z panią sama na spokojnie, jak się nie dogadacie, to zabierz dziecko z tej klasy/szkoły.

          czy ty naprawdę nie rozumiesz, że swoim wykłócaniem (albo dla odmiany nie odzywasz się, nie chodzisz na zebrania) tylko szkodzisz dziecku?
          to dziecko spędza z panią pół dnia, co dziennie, pięć dni w tygodniu. a przed wami cały rok nauki.
          powtórzę się, nie wyobrażam sobie,w jakim stresie twój syn musi żyć. taka atmosfera nie sprzyja niczemu dobremu i stąd tylko krok do szkolnej fobii.

          z mojej strony tyle.
          • kol.ja Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 17:02
            solejrolia napisała:

            > po co syna chcesz wziąć na zebranie dla rodziców ?! (jak sama nazwa wskazuje,
            > jest ono dla rodziców)
            >
            > moim zdaniem jesteś strasznie zadziorna i sama prowokujesz panią.
            >
            > porozmawiaj z panią sama na spokojnie, jak się nie dogadacie, to zabierz dzieck
            > o z tej klasy/szkoły.
            >
            >


            bo pani oszukuje, i chciałam wyjaśnic sadzanie dzieci. Pani w żywe oczy kłamie. To niech wyjaśni to przy dziecku, zobaczymy kto ma rację. Nie jestem zadziorna, ale jak widzę ze zaczyna się niechęc spowrotem do szkoły to trzeba sprawę wyjaśnić.
            • kawka74 Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 17:43
              > bo pani oszukuje, i chciałam wyjaśnic sadzanie dzieci. Pani w żywe oczy kłamie.
              > To niech wyjaśni to przy dziecku, zobaczymy kto ma rację.

              Może kłamie, a może nie.
              Idziesz z nastawieniem, że najpierw urwiesz jej głowę, a potem ewentualnie zadasz pytanie. Naprawdę myślisz, że coś zyskasz? Nie chcesz przenosić syna, a jednocześnie robisz wszystko, żeby obrzydzić mu życie w tej klasie z tą konkretną wychowawczynią. Opanuj się.
              • kol.ja Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 17:48
                kawka74 napisała:

                > > bo pani oszukuje, i chciałam wyjaśnic sadzanie dzieci. Pani w żywe oczy k
                > łamie.
                > > To niech wyjaśni to przy dziecku, zobaczymy kto ma rację.
                >
                > Może kłamie, a może nie.
                > Idziesz z nastawieniem, że najpierw urwiesz jej głowę, a potem ewentualnie zada
                > sz pytanie. Naprawdę myślisz, że coś zyskasz? Nie chcesz przenosić syna, a jedn
                > ocześnie robisz wszystko, żeby obrzydzić mu życie w tej klasie z tą konkretną w
                > ychowawczynią. Opanuj się.


                wyjasnienie a urwanie głowy to róznica, nie wymyślaj co ja bede robić.
                Idę wyjaśnić sprawę, jeżeli bedzie się mylić w zeznaniach to jej głoe urwę wtedy. odpuśc sobie lasko na najeżdżanie na mnie. Dziecko zawsze prawde powie.
                • kawka74 Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 17:58
                  omójboże
                  Współczuję tej nauczycielce serdecznie, naprawdę.
                • nandadevir Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 21:54
                  no to wszystko wiemy, też współczuję nauczycielce.
                  • gulcia77 Re: problem dziecka w szkole 17.09.12, 10:08
                    Przyłączam się do wyrazów współczucia dla nauczycielki sad
            • solejrolia Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 17:57
              a na co ci ta prawda, jaka by nie była?
              w czym to pomoże dziecku w funkcjonowaniu w klasie?
              czemu nie spojrzysz przez pryzmat syna, żeby jemu pomóc, tylko chcesz robić jakieś prowokacje i konfrontacje, myślisz, że pani przyzna się, będzie kajać się, przeprosi, a syna obsypie piątkami?

              ja wymiękam, znam taką jedną mamuskę jak ty, i ja wymiękam. ( ale tamta osoba w końcu poszła po rozum do głowy, przepisała dzieciaka do prywatnej, tam płaci, to i wymagać możetongue_out)
    • lady-z-gaga Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 17:33
      > Zeby syn sie nie kapnął ze tylko jego, to przesadza czworo dzieci.

      Przesadza inne dzieci tylko po to, by Twojemu synowi zrobić na złość i tez go przesadzić.
      Za zadawaniem do domu tez czekała specjalnie, aż Twój syn wyjdzie do łazienki.
      I nie chciała Cię zabrać na wycieczkę, żebys nie mogła najeść się za darmo i wybawić.
      Cała Twoja rodzina jest prześladowana. To potworne big_grin
      • kol.ja Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 17:46
        te dzieci zaczęła przesadzac po tym jak zrobiłam awanturę. więc raz przesadziła 4 osoby.
        Pózniej przesadzała go samego. Tak chciałam sie nażrec za 200 zł RR chociaż raz, a nie te lampucery jeżdżą co wycieczke na moj koszt.
      • solejrolia Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 17:59
        >
        > Przesadza inne dzieci tylko po to, by Twojemu synowi zrobić na złość i tez go p
        > rzesadzić.
        > Za zadawaniem do domu tez czekała specjalnie, aż Twój syn wyjdzie do łazienki.
        > I nie chciała Cię zabrać na wycieczkę, żebys nie mogła najeść się za darmo i wy
        > bawić.
        > Cała Twoja rodzina jest prześladowana. To potworne big_grin

        tak, jest złośliwa, i mściwa, i kłamie w żywe oczy
        big_grin
        ja już uciekam z tego wątku, boję się, że zostanę posądzona, że czepiam się autorki, jej dziecka, a nawet męża czy też kota (o ile ma), i wyzłośliwiam się, oraz jestem mściwa.
        dla mnie EOT.
    • aiwlysji Re: problem dziecka w szkole 16.09.12, 22:04
      bardzo dobrze, ze dbasz o interes dzieckasmile
      z tego co pisza inne mamusie widac, ze nie wierza w prawdomownosc swoich dzieci i cudze mierza podobna miarka.
      • kol.ja Re: problem dziecka w szkole 17.09.12, 19:29
        aiwlysji napisała:

        > bardzo dobrze, ze dbasz o interes dzieckasmile
        > z tego co pisza inne mamusie widac, ze nie wierza w prawdomownosc swoich dzieci
        > i cudze mierza podobna miarka.

        moje dziecko nie kłamie, nie umie.Nie miało gdzie się nauczyć kłamstwa.
        • kol.ja Re: problem dziecka w szkole 17.09.12, 19:31
          dzis na świtlicy chciałam wyjasnic pani ze dziecko nie chce rysowac 4 godz.Ze woli poczytać.
          Pani na to , on nie wygląda na to zeby chciał czytac tylko pewnie kombinuje jak nie brac udziału w zajęciach.No po prostu szoku doznałam!
    • bezpocztyonline "Ścięłam się, zrobiłam awanturę, kłamie, złośliwa" 16.09.12, 22:38
      Jesteś tak negatywnie nastawiona do tej nauczycielki, że sama nakręcasz swoje dziecko swoją niechęcią.

      "Pani to, pani tamto". No opowiada ci dzieciak, co w szkole. Pół dnia ma lekcje z panią, trudno, by nie mówił, co się działo, co pani robiła z nimi.

      Wystartowałaś - jak sama piszesz - z awanturą, a potem co by kobieta nie zrobiła, zawsze do niej z awanturą wrócisz.

      Pani przesadziła kolegę? A może kolega chciał/potrzebował siedzieć gdzie indziej? Bliżej na przykład? Może on o to prosił, a może mama kolegi? Niektóre dzieci miewają kłopot ze wzrokiem, nie zawsze jest to do skorygowania w 100%.
      • kol.ja Re: "Ścięłam się, zrobiłam awanturę, kłamie, złoś 17.09.12, 19:27
        bezpocztyonline napisała:

        > Pani przesadziła kolegę? A może kolega chciał/potrzebował siedzieć gdzie indzie
        > j? Bliżej na przykład? Może on o to prosił, a może mama kolegi? Niektóre dzieci
        > miewają kłopot ze wzrokiem, nie za



        no własnie ja tez bym chciała zeby pani posadziła moje dziecko razem a nie osobno, jeśłi inni rodzice poproszą i mają a dlaczego nie ja? i ja mam to tolerowac?
    • estelka1 Re: problem dziecka w szkole 17.09.12, 00:27
      Wiesz co Ci powiem? Doprowadzisz do tego, co zrobiła moja sąsiadka swojemu synowi. Na wywiadówkach wiecznie pyszczyła o coś, opierniczała dzieci, jak któreś go nawet niechcący potrąciło. Robiła awantury rodzicom innych dzieci o rzekome złe traktowanie jej synusia. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Chłopak przez nauczycieli jest ignorowany. Odzywają się do niego, jeśli już naprawdę muszą. Rodzice jak mogą, ograniczają kontakt swoich dzieci z tym chłopcem, a rówieśnicy zwyczajnie go nie lubią. Nie widzę, żeby przychodzili do niego koledzy, na podwórku z reguły jeździ samotnie rowerem, albo spaceruje z rodziną. Nawet ze szkoły wraca samotnie. I co istotne, nie widuję tego chłopca śmiejącego się (czy nawet uśmiechającego). Młody jeszcze niedawno był naprawdę fajnym i miłym dzieciakiem, ale niestety zaczyna być tak samo arogancki, przemądrzały i pyskaty jak rodzice. Szkoda.
    • pade żadna z was nie zauwazyła 17.09.12, 09:13
      że stawianie jedynek w trzeciej klasie jest niedopuszczalne?
      w klasach 1-3 ma byc ocena opisowa, chmurka, słoneczko i inne takie, a nie jedynka!!
      do autorki, idź do dyrekcji, odpuść sobie rozmowę z wychowawczynią
      • e_r_i_n Re: żadna z was nie zauwazyła 17.09.12, 09:22
        A to już inna sprawa, też mi to przez głowę przeszło.
      • solejrolia Re: żadna z was nie zauwazyła 17.09.12, 09:23
        pade napisała:

        > że stawianie jedynek w trzeciej klasie jest niedopuszczalne?
        > w klasach 1-3 ma byc ocena opisowa, chmurka, słoneczko i inne takie, a nie jedy
        > nka!!
        bzdura- wszystko zależy od szkoły, od nauczyciela!
        u nas przez pierwsze 2miesiące I klasy był stempelek- doskonale, świetnie, poprawnie....a potem, czyli mniej więcej w listopadzie I klasy normalnie stopnie, i szóstki, i pały, za to końcowa ocena była opisowa.
        • e_r_i_n Re: żadna z was nie zauwazyła 17.09.12, 09:35
          Nie wszystko zależy od szkoły.
          Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej w sprawie warunków i sposobu oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy oraz przeprowadzania sprawdzianów i egzaminów w szkołach publicznych oceny 1-6 dotyczą uczniów od klasy IV w górę.
          • kawka74 Re: żadna z was nie zauwazyła 17.09.12, 10:12
            Z tego, co wiem, oceny opisowe w klasach I-III dotyczą ocen rocznych i semestralnych. Oceny cząstkowe nie muszą być buźkami, słoneczkami i chmurkami.
            Poszperam jeszcze.
      • lady-z-gaga Re: żadna z was nie zauwazyła 17.09.12, 09:49
        Nie przejmuj się tak bardzo, autorka jest znaną fantastką i pachnie trollem na kilometr smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka