Mam koleżankę 10 lat młodszą, znamy się kilka miesięcy, ale bardzo ją lubię, wydaje się sensowną dziewczyną, koleżanka ma partnera nad którym znęca się emocjonalnie, tzn drze się na niego przy każdej okazji, często i bez okazji, jestem u niej, siedzimy na kanapie oglądamy tv, on przychodzi, chwilę rozmawia, stwierdza że usiądzie z nami, mówi do niej: posuń się, ona nie reaguje, on powtarza to samo głośniej i kładzie jej ręke na ramieniu, a ona wtedy wrzeszczy: Jak ty się zachowujesz, weź ta łapę!
Innym razem zaczęła się drzeć bo chciał wypróbować nowy przepis na kotlety, kiedy indziej znów bo wydawało jej się że on za chwilę powie coś głupiego więc chciała mu
powiedzieć za wczasu że jej się to nie podoba, po takim wybuchu on ją natychmiast uspokaja, mówi do niej łagodnym głosem Jak do dziecka i o dziwo, sam się w ogóle nie wkurza
Ostatnio podobno go uderzyła
Dziewczyna przy mnie jest zupełnie normalna. Nie raz mówi mi, że on kłamie na jej temat do innych ludzi i to, że przy wszystkich jest taki miły wkurza ją jeszcze bardziej.
Mnie dziwi, że on taki spokojny, ale tylko tyle wiem. No ale pytanie, po co on z nią jest. Oboje są atrakcyjni pod względem wyglądu, ale w każdej innej kwestii to on wydaje się być lepszą partią. To on ma lepsze wykształcenie i pracę, on ma bogatych rodziców, ona biednych, on lepiej potrafi odnaleźć się w sytuacjach towarzyskich. Zaczynam mieć wrażenie, że mu ta sytuacja odpowiada bo gdy ludzie na to patrzą to mu współczują i podziwiają za cierpliwość. A i pewnie niejedna kobieta ma ochotę go pocieszyć
No ale jakby to facet tak się znęcał nad kobietą to nie wypadałoby powiedzieć, że ona ma współudział w tej sytuacji. Więc Jak to jest, zawsze kobiety są tymi biednymi?