mondovi
05.10.12, 14:00
" Jako kapłan mam obowiązek błogosławić ludzi, a dzięki Facebookowi mogę do nich łatwo dotrzeć. Pomagam im duchowo, uwalniam od różnych pokus szatańskich, natręctw i zniewoleń poprzez karty tarota, okultyzm, chodzenie do wróżki czy słuchanie technotransu. Szatan zarzuca swoje sidła, wiele osób jest zniewolonych przez zło. Odprawiam tzw. egzorcyzmy mniejsze, czyli błogosławieństwa indywidualne. "
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,12614992,Kiedy_sie_juz_pomodle_klikam__lubie_to____lodzki_ksiadz.html
zastanawia mnie, czy ma to sens, czy nie miało być tak, że spotkanie z duchownym jest indywidualne, wymagające czasu, zaufania, kontaktu, nie klikania.