Dodaj do ulubionych

ściągający 7-latek - co teraz?

    • beliska Re: ściągający 7-latek - co teraz? 17.10.12, 18:52
      Może jeszcze ustaw go w pozycji odrzutowca, powies odpowiednią tabliczkę
      na piersi i zgol głowę. Niestety takie mam skojarzenia.
      Zapamięta na 100%
      Pytanie tylko czy ty wyjdziesz z twarzą upokarzając publicznie swoje dziecko.
      Az takie wielkie przewienie, az tak nie ufasz własnemu dziecku, że zwykła rozmowa
      o sensie klasówek, uczciwości ci nie starcza? Kary juz ma czyli co mnożysz je?
      Szok!

    • annajustyna Re: ściągający 7-latek - co teraz? 17.10.12, 19:47
      Porozmawiaj z nim, ale juz starczy tych kar.
    • wrzesniowamama07 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 17.10.12, 19:56
      Gdyby moje dziecko ściągnęło coś pierwszy raz na lekcji od kolegów, nie przyszłoby mi do głowy ani karać, ani tym bardziej wybijać mu z głowy czegoś przez upokorzenie w imię zasad. I to mimo (a może właśnie dlatego) że sama nigdy nie ściągałam. Ani razu, nie umiałam, brzydziłam się, nie odpisywałam. Szkoły pokończyłam dawno, w czasach gdy ściąganie nie było ani trochę wstydliwe. Zresztą - jak widać po wątku - nadal duża część ematek nie wie, dlaczego ściąganie jest oszukiwaniem kolegów. Przykre.

      Ale ad rem - porozmawiałabym z dzieckiem. Chciałabym się dowiedzieć, dlaczego tak wybrał. Może podpatrzył u kolegów (możliwe). Może mu ktoś starszy (kolega, kuzyn) podpowiedział taki sposób "radzenia sobie". Ustalenie dlaczego dziecko źle wybrało jest ważniejsze niż doraźna kara.

      W drugim kroku wspólnie ustaliłabym zasady. Powiedziałabym, że to złe i wytłumaczyła - przystępnie - dlaczego. Powiedziałabym, że jest zero tolerancji dla ściągania, ale w zamian, że z każdej samodzielnie wypracowanej oceny będziesz dumna. I to jest najważniejsze - dziecko musi wiedzieć, że lepsza trója samodzielnie osiągnięta, niż pięć - wynik oszustwa. Teraz są te słoneczka i inne opisowe bzdety, ale to i tak jakoś się przekłada na stopnie.

      Chciałabym, żeby dziecko czuło się pewnie i wiedziało, że nie tylko nie może, ale nie musi oszukiwać.
      • robitussin Re: ściągający 7-latek - co teraz? 17.10.12, 20:02
        > Zresztą - jak
        > widać po wątku - nadal duża część ematek nie wie, dlaczego ściąganie jest oszu
        > kiwaniem kolegów. Przykre.

        Przykre to jest to, że duża część, nie tylko ematek nie rozumie znaczenia słowa oszukiwać.
        • wrzesniowamama07 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 17.10.12, 20:18
          A możesz rozwinąć tę cenną myśl? Bo IMO ściąganie spełnia wszystkie kryteria oszustwa, gdyż jego efektem - jeśli się powiedzie - jest otrzymanie oceny, na którą się nie zapracowało. Oszukanym jest:
          - nauczyciel
          - koledzy, którzy się uczyli (włożyli pracę), nauczyli, i otrzymują ocenę taką samą, jak oszukujący
          - koledzy, którzy się uczyli, ale ich ocena - mimo że wiedzę obiektywnie mają większą niż oszukujący - jest niższa
          - sam oszukujący, jeśli uwierzy że ściąganie jest dobrą metodą na szkołę.

          Ściąganie w innych systemach edukacyjnych jest (jak ktoś tu już wspomniał) napiętnowane, do relegowania ze szkoły włącznie (choć zapewne nie w pierwszej klasie). Co więcej, oszust jest poddawany społecznemu ostracyzmowi przez rówieśników. Znam przypadek dziewczyny z Polski, która na amerykański grunt próbowała przenieść doświadczenia z polskiej szkoły. Miała taką jazdę, że próbowała się powiesić.
          • robitussin Re: ściągający 7-latek - co teraz? 17.10.12, 20:26
            wrzesniowamama07 napisała:

            > A możesz rozwinąć tę cenną myśl?

            Sama możesz wyciągnąć właściwie wnioski zapoznając się z definicją tego słowa.

            > Ściąganie w innych systemach edukacyjnych jest (jak ktoś tu już wspomniał) napi
            > ętnowane, do relegowania ze szkoły włącznie (choć zapewne nie w pierwszej klasi
            > e). Co więcej, oszust jest poddawany społecznemu ostracyzmowi przez rówieśników
            > Znam przypadek dziewczyny z Polski, która na amerykański grunt próbowała prze
            > nieść doświadczenia z polskiej szkoły. Miała taką jazdę, że próbowała się powie
            > sić.

            Zaiste, przykład godny pochwały.
            W Polsce natomiast piętnowany jest ostracyzm wśród kolegów.
            I dobrze. Chyba w tej kwestii wolę nasze realia.
            • wrzesniowamama07 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 17.10.12, 21:37
              A ja wolę, żeby przez szkołę dziecko przechodziło bez oszustw.
            • wrzesniowamama07 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 17.10.12, 21:58
              Tak. Ta dziewczyna też ma rodziców, którzy dobrze się czują w polskich realiach, gdzie "rąsia rąsię myje", a nikt nie "doniesie", że kumpela zerzyna z książki na klasówce, bo byłby kapusiem, a dziewczę przecież ma ważniejsze zajęcia, niż zakuć na klasówkę, tylko frajerzy się uczą.

              Takie to realia doprowadziły do tego, że po próbie ściągania na teście bodaj z matmy, przez trzy miesiące nikt z nią nie rozmawiał, nie odbierał telefonu, nie zapraszał na party, grille. Została wykluczona z drużyny cheerleaderek - jednogłośnie. Była traktowana jak trędowata (dodam, że mowa o 14-latce, nie małoletnim dziecku). To oprócz sankcji, jakie spotkały ją ze strony szkoły - nie została wydalona ze szkoły tylko dlatego, że był to jej pierwszy raz, jak została przyłapana na ściąganiu, w zasadzie na próbie. Ale - co najlepsze moim zdaniem - musiała zdać egzaminy ze wszystkich przedmiotów weryfikujące stopnie. Z tego co pamiętam, właśnie to doprowadziło do desperacji, plus - moim zdaniem - fakt, że rodzice zachowali się jak idioci, bo zamiast wsparcia potęgowali w niej poczucie niesprawiedliwości i osaczenia. Nie pomogli jej zrozumieć, dlaczego rówieśnicy i szkoła tak zareagowali, tylko wietrzyli "antypolonizm" i spisek.
              • olena.s Re: ściągający 7-latek - co teraz? 17.10.12, 22:35
                No bo inna kultura to fantastyczna okazja do zrobienia z siebie palanta.
                U mnie dzieciak miał codziennie dawać rodzicowi do podpisu dzienniczek, gdzie zapisaną miał pracę domową. Ta 'praca' to było czytanie przez 20 minut (oraz matma, ale zadania domowe z matmy są na bieżąco weryfikowane in toto i nie ma zmiłuj, żeby nauczyciel nie zauwazył braku). Lekce to sobie ważyłam, bo dzieciak czyta jak wściekły, więc czasu mierzyć nie musiałam, przy czym podetkanie mi zeszytu do podpisu było obowiązkiem dziecka, czułam się więc całkowicie zwolniona z obowiązku pilnowania.
                No i za którymś razem trzasnęła bomba: okazało się, że dziecina systematycznie zapominająca podetkać zeszyt podpisała sobie samodzielnie za parę dni.... A nauczyciel szczeniaka przyłapał i nieźle natarł uszu. No i tu wylazła różnica kulturowa: dla mnie wobec odrabiania prac domowych z naddatkiem to podrobienie podpisu było drobnym ominięciem biurokracji, a dla nauczyciela - obrzydliwym fałszerstwem i oszustwem, wprost pierwszym krokiem na drodze do podrabiania czeków, więzienia i wiosłowania na galerach.
                Miałam potem sporo roboty z wjaśnieniem dzieciakowi róznicy podejścia.
                Co do meritum problemu: nie upokarzałabym dziecka publicznie i faktycznie mogło nie wiedzieć, że klasówka jest pracą samodzielną.
                • najma78 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 17.10.12, 23:12
                  No i tu wylazła różnica kulturowa: dla mnie wobec odrabiania prac domowych z naddatkiem to podrobienie podpisu było drobnym ominięciem biurokracji, a dla nauczyciela - obrzydliwym fałszerstwem i oszustwem, wprost pierwszym krokiem na drodze do podrabiania czeków, więzienia i wiosłowania na galerach.

                  No niby nic, ale jednak podpisy podrabiala. Prosciej bylo powiedziec, ze umowilyscie sie, ze to jej obowiazek a ona zapomniala dac recordu do podpisu, a nauczycielka moze zadzwonic i upewnic sie ze czytala. Moja corka tez zapominala czasem dac mi do podpisu, jednak nigdy nie podrabiala podpisu, mowila prawde. Ja takie zachowanie czyli sfalszowanie podpisu uwazam za oszustwo, ty natomiast za ominiecie biurokracji a jestesmy zdaje sie z tego samego kregu kulturowego. Uczciwosc jest akurat tak samo rozumiana w kazdym kregu kulturowym, a przynajmniej ja tak uwazam. Mozna takie zachowanie zbagatelizowac, wszak nic sie takiego nie stalo, jednak poczatki czesto bywaja niewinne. Zastanawia tez jak ty jej to wytlumaczylas skoro takiego uczynku jako oszustwa nie postrzegasz. Slyszalam tez okreslenie klamstwa jako lekkiego rozminiecia sie z prawda itp. Dziwny jest ten swiat.
                  • olena.s Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 07:10
                    No toż mówię uczciwie, że nie miałam racji, że mea culpa, zrobiłam z siebie palanta i miałam za swoje - tyle, że dla mnie "niech rodzic podpisze" było w tym wypadku kwintesencją intencji "chcę, żebyście na pewno przeczytali i żeby rodzice tego dopilnowali". Więc miałam wrażenie, że skoro ta kwintesencja jest załatwiona, to reszta jest mniej istotna (w opozycji do samodzielnego podpisania przez dziecię uwagi "Jasio pobił Franka" - tu byłaby chęć zatajenia informacji). Dopiero potem dotarło do mnie, że te podpisy, które zbierać miała luba dziecina, to pewien codzienny obowiązek szkolny i bachorek się z tego obowiązku wyślizgał, a następnie usiłował to ukryć.
                    A, i co do meritum: to był obowiązek dziecka, nie mój, tak się z dziećmi umówiła szkoła, nawaliło dziecko. Moja wpadka polegała zaś na tym, że się od pierwszego kopa nie przejęłam kompletnie transgresją szczeniaka z powodów wyżej wymienionych.
                    Ja jak wytłumaczyłam? Tak samo jak w tym poście. Że generalnie podrabianie podpisu bywa nawet przestępstwem karnym, tak to widzi szkoła, i do tego ma się dziecina luba stosować. Że nie zwróciłam uwagi, albowiem mam do podpisu inny stosunek. Na przykład odbierając list polecony do szanownego małżonka podpisywałam się wielokrotnie jego nazwiskiem (i vice versa). Niemniej gdybym na przykład usiłowała podpisać się jako szanowny małżonek pod wnioskiem kredytowym, to poszłabym do ciupy. I ze dziecko ma odtąd traktować podpis tak jak bank, a nie - jak listonosz.
                    Pewnie było mi łatwiej to wyjasnić, bo mam wokół mieszankę postaw, do których nie sposób zastosować dychotomii dobre/złe, gdyż wynikają właśnie z różnych kultur. Na przykład co przyzwoite, a co nie (amerykańskie dzieci nosza na basenie od urodzenia kostiumy, czasem dwuczęściowe i są przebierane w przebieralni, skandynawskie latają goło, a muzułmańskie dziewczynki chodzą na basen tylko w czasie "damskiego dnia", bo nawet w kostiumie do kostek byłyby w mieszanym towarzystwie za mało zakryte zdaniem rodziców).
                • wrzesniowamama07 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 17.10.12, 23:13
                  Chyba mam jakiegoś amerykańskiego gena smile dla mnie to też byłoby oszustwo, choć pewnie nie wieszczyłabym kariery fałszerza czeków smile))
                  • najma78 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 00:07
                    wrzesniowamama07 napisała:

                    > Chyba mam jakiegoś amerykańskiego gena smile dla mnie to też byłoby oszustwo, choć
                    > pewnie nie wieszczyłabym kariery fałszerza czeków smile))

                    Oszustwo - dla mnie to jasne i tak samo przedstawilabym to dziecku. Wrozenie kariery falszerza to przesada, nie karalabym tez ale zdecydowanie wyjasnila ze nie tedy droga i ze oszustwa sa jednym z ciezszych grzechow. Dzieci sie dopiero ucza a od doroslych zalezy co im przekaza.
              • robitussin Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 09:26
                wrzesniowamama07 napisała:

                > Tak. Ta dziewczyna też ma rodziców, którzy dobrze się czują w polskich realiach
                > , gdzie "rąsia rąsię myje", a nikt nie "doniesie", że kumpela zerzyna z książki
                > na klasówce, bo byłby kapusiem, a dziewczę przecież ma ważniejsze zajęcia, niż
                > zakuć na klasówkę, tylko frajerzy się uczą.

                Widzisz świat tylko w czarno-białych barwach? Smutne.

                > Takie to realia doprowadziły do tego, że po próbie ściągania na teście bodaj z
                > matmy, przez trzy miesiące nikt z nią nie rozmawiał, nie odbierał telefonu, nie
                > zapraszał na party, grille. Została wykluczona z drużyny cheerleaderek - jedno
                > głośnie. Była traktowana jak trędowata (dodam, że mowa o 14-latce, nie małoletn
                > im dziecku). To oprócz sankcji, jakie spotkały ją ze strony szkoły - nie został
                > a wydalona ze szkoły tylko dlatego, że był to jej pierwszy raz, jak została prz
                > yłapana na ściąganiu, w zasadzie na próbie. Ale - co najlepsze moim zdaniem - m
                > usiała zdać egzaminy ze wszystkich przedmiotów weryfikujące stopnie.

                Ale Ty mi nie musisz nic tłumaczyć, wyraźnie zaznaczyłam, że to, o czym piszesz jest dla mnie po prostu chore.
                • wrzesniowamama07 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 10:15
                  Nie, to ja tobie współczuję mentalności. Są rzeczy, które można widzieć tylko na czarno-biało (choć akurat przypadek siedmiolatka, co próbowałam szeroko opisać w swoim poście, nie należy do nich. Ale ściąganie jako takie - owszem, jeśli jest świadomym wyborem).

                  Tak, ściąganie jest oszukiwaniem kolegów, zaś korzyścią bezpośrednią jest to, że niezasłużenie otrzymuje się ocenę równą tym, którzy się uczyli, lub nawet lepszą. Czasem są nawet wymierne korzyści osiągane w relacji "koleżeńskiej" - znam przypadek, w którym ściągający (jako jedyny) dostał z klasówki ocenę dobrą - nietypowy przypadek, sam umiał na 3, "dościągał" jeszcze zadanie dobrze punktowane, na którym się wyłożyli koledzy. I dostał od nauczyciela bilety do kina. Bardzo był ciekawy dalszy ciąg tej historii, bo on się biedak wysypał przed kumplami, że ściągał. Nikt nie doniósł do nauczyciela, ale stłukli mu twarz równo, to takie gimnazjum dla nieco trudniejszej młodzieży, sprawę załatwili po swojemu. Bo poczuli się - cóż za niespodzianka - OSZUKANI. Ale przyznaję, dopiero wtedy, gdy się okazało, że ta konkretna korzyść mu się nie należała.
                  • robitussin Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 10:58
                    > Są rzeczy, które można widzieć tylko na czarno-biało

                    No więc tym bardziej - serdeczne wyrazy współczucia.
                    Nie podejmuję się dalszej dyskusji z osobą o tak skostniałych poglądach.
          • princesswhitewolf Re: ściągający 7-latek - co teraz? 17.10.12, 23:20
            Jednak dobrym jest pisanie sciag. Jak juz ktos stworzyl sciage to najczesciej juz sie na tyle nauczyl tematu... ze nie musial sciagac smile)))
      • princesswhitewolf Re: ściągający 7-latek - co teraz? 17.10.12, 23:24
        Gdyby moje dziecko ściągnęło coś pierwszy raz na lekcji od kolegów, nie przyszłoby mi do głowy ani karać, ani tym bardziej wybijać mu z głowy czegoś przez upokorzenie w imię zasad.

        dokladnie wrzesniowa. zgadzam sie w zupelnosci.
    • baltycki Re: ściągający 7-latek - co teraz? 17.10.12, 20:04
      eilian napisała:

      > powinien jutro stanąć przed całą klasą i przeprosić wszystkich, tak publicznie.
      A dlaczego tylko Twoj syn?
      A wspolnik?
      Ten, ktory dal sciagac?

      Pierwsze lekcje angielskiego.
      Gdy poszedlem na moja pierwsza, klasy byla to juz trzecia.
      Przed lekcjami poprosilem kolezanke o zeszyt, cobym przepisal (z praca domowa wlacznie).
      Odmiana.. J am.. itd.. Kolezanka dziwnie pisala to "J", pozioma kreska byla pochylona baaardzo.
      Pomyslalem, pisze duze S jak male.
      No to przepisalem po mojemu, normalnie, jak "chlopak z miasta" smile
      S am.. itd.

      Nawet nie chce myslec, co by bylo, gdyby nauczycielka kazala mi odczytac moja prace domowa wink

      Tak skonczylo sie moje sciaganiesad
    • duch_mariana Re: ściągający 7-latek - co teraz? 17.10.12, 21:49
      Publiczne upokorzenie własnego dziecka to najgorsze co można zrobić. Każdy człowiek, nawet mały ma swoją godność osobistą i nie wolno jej naruszać. Ja bym go opierdzielił ostro i powiedział co myślę na temat wożenia się na cudzych plecach. Nienawidzę cwaniactwa i kombinatorstwa, bo na tym tracą wartościowe jednostki. Cwaniaczek wszędzie się wybije poprzez cwaniactwo i kombinowanie, a jednostka wartościowa niekoniecznie. Miałem okazję w życiu zawodowym spotykać różnych specjalistów od robienia dobrego wrażenia i to jest przerażające do czego takie indywidua są w stanie doprowadzić. Dobry, wartościowy człowiek szuka jakiejkolwiek pracy, a cwaniaczek dupę grzeje na ciepłej posadce i zajmuje się głównie wykorzystywaniem pracy innych do kreowania własnego wizerunku i tępieniu tych, którzy mogą takiej gnidzie zagrozić. Ściąganie to jest wstęp do takich zachowań i należy to potępiać ostro i zdecydowanie.
    • anorektycznazdzira Re: ściągający 7-latek - co teraz? 17.10.12, 22:22
      Strasznie przesadzasz.
      Rozmowa z synem, Twoja i jego, szczera i o zasadach.
      Upokorzenie go przed klasą?! Pomysł jest tragiczny. I zejdź na Ziemię: jak sądzisz, ile razy w życiu Twój syn zobaczy kogoś ściagającego na klasówce, a ile razy ta osoba będzie się następnie kajać i dawać upokarzać publicznie? ZNAJ PROPORCJUM, MOCIUM PANIE.
    • varna771 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 17.10.12, 22:33
      no co Ty !!! chyba juz poniósł karę ? za moich czasów jak nauczyciel przyłapał na sciąganiu odbierał test/kartkę itp i wstawiał niedostateczny i to była kara, która i tak nie zniechecała do sciągania na innych przedmiotach. Głupi pomysł przepraszac !!!
    • princesswhitewolf Re: ściągający 7-latek - co teraz? 17.10.12, 23:18
      Tzn. kary już ma, ale pomyślałam, że powinien jutro stanąć przed całą klasą i przeprosić wszystkich, tak publicznie.

      jezu ja sie Pani BOJE... Zaczynam sobie wyobrazac co za kary temu maluchowi narzucila Pani....

      Kobito wyluzuj. Porozmawiaj raz i tyle. To dziecko i uczy sie dopiero co wolno i co nie wolno.
      • wioskowy_glupek Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 00:02
        Co niby może ściągać 7 latek ? Szlaczki ? Ogarnij się dziewczyno bo robisz z siebie pośmiewisko...
    • gku25 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 08:20
      Ty chyba nie kochasz swojego dziecka.
    • triss_merigold6 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 09:24
      Zgłupiałaś chyba. Nic, został złapany, to wystarczająca kara.
    • eilian Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 10:13
      Zadziwiające ile niektóre z Was potrafią sobie dopowiedzieć na podstawie tylko kilku zdań... I jak łatwo przychodzi Wam okrzyknięcie kogoś "głupią i okrutną matką".
      A najciekawsze, że niezbicie zakładacie, że to I klasa i szlaczki. Nie słyszałyście o reformie oświaty?
      • triss_merigold6 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 10:18
        Rok temu mój syn rozpoczynał I klasę i mieli naukę pisania i działania matematyczne - dodawanie i odejmowanie do 10.
        Jesoo, pewnie dziecko jeszcze nie odróżniało sprawdzianu od innej części lekcji i zaglądało do zeszytu czy robiło coś równie drastycznego. Zareagowałaś totalnie niewspółmiernie do przewiny.

        Połowę podstawówki i całe liceum na niektórych przedmiotach ściągałam, odpisywałam prace domowe i dawałam odpisać i qrde nie kradnę w sklepach ani w pracy i płacę podatki.
        • gryzelda71 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 10:24
          > Połowę podstawówki i całe liceum na niektórych przedmiotach ściągałam, odpisywa
          > łam prace domowe i dawałam odpisać

          Powinnaś nas przeprosićbig_grin
          • triss_merigold6 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 10:30
            Jasne. I wezwać do samokrytyki wszystkich, którym pisałam wypracowania z polskiego.wink
          • anorektycznazdzira Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 10:30
            Nas to w TV, gdyby podatków nie płaciła. A tak to wystarczy jak zorganizuje spotkanie klasowe po latach celem wyznania, złożenia samokrytyki i pokajania się w publicznej przemowie...
            tongue_out
            • iwles Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 10:39

              o, nie . Jeszcze za karę wyjdzie na środek i będzie musiała sama wypić 3 krwawe mary tongue_out
        • pocztarenata Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 10:30
          Proponuje ukrzyżowanie publiczne. Tylko zdejmijcie go przed zachodem słońca tongue_out
          Ewentulanie możesz go postraszyć, że mu futro wyrośnie między palcami jak będzie ściagał wink
          Czy Ty masz za dużo wolnego czasu????
          • czarnaalineczka Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 11:10
            eee futro na dloniach to od czego innego wyrasta big_grin
        • robitussin Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 11:02
          > Połowę podstawówki i całe liceum na niektórych przedmiotach ściągałam, odpisywa
          > łam prace domowe

          Myślisz, że jesteś wyjątkiem? No ale przecież tutaj przyznanie się do prawdy o sobie, to większa ujma dla honoru niż przedefilowanie z gołą dupą na defiladzie 11.11.
      • anorektycznazdzira Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 10:27
        Mam dziecko w I klasie.
        Może być? tongue_out

        Chociaż to nie ja pisałam o szlaczkach, to dziewczyny niewiele się minęły z prawdą. O reformie oświaty natomiast to prawdopodobnie Ty jedynie słyszałaś, ale nie do końca wiesz co. Poszło mianowicie w kierunku obniżenia tzw poziomu i dołożenia szlaczków w miejsce nauki liter, cyfr itp. Jest też dla mnie NIEPOJĘTE w jakich okolicznościach może I-klasista ściągać i to w sposób, który by tak zbulwersował i rozjuszył jego matkę. ONI TAM NIE MAJĄ NAWET OCEN, że o sprawdzianach nie wspomnę. Pani może dawać jakieś buźki albo punkty najwyżej. Mamy PAŹDZIERNIK, co w ogóle budzi we mnie wątpliwości, jakim cudem opisane strrrraszliwe oszustwo w ogóle miało szansę się wydarzyć.
        (???)
        • eilian Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 10:31
          A mój syn jest w II klasie i sprawdzian był bynajmniej nie ze szlaczków. I wyobraź sobie, że oceny też już mają.
          • anorektycznazdzira Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 10:33
            No i?
            CO ściągał?
            Zadanie maturalne?

            big_grin
            • wtopek Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 10:39
              czy na maturze żadna nie miała ściąg w kieszeniach i za pończochą?

              ale hipokryzja smile
              • anorektycznazdzira Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 10:41
                Czyja?
              • irima2 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 10:43
                Jaka hipokryzja? Przecież zdecydowana większość tu wypowiadająca się uważa, że ściąganie to świetna sprawa, która dowodzi sprytu i zaradności.
                Ja uważam, że ściąganie to oszustwo i odpowiadając na Twoje pytanie nie ściągałam na maturze i nie miałam ściąg.
              • wrzesniowamama07 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 10:48
                Nie wiem czy żadna. Ja nie miałam.
              • czarnaalineczka Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 11:08
                nie za ponczocha tylko w sweterku maskotki
                sweterek specjalnie na ta okazje robiony
                no i w super extra dodatkowej podszewce do zakietu

                ale nie sciagalam bo zgubilam spis gdzie jaka sciaga big_grin
            • olena.s Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 10:43
              Ale czy nie zauważasz, że jeżeli uznamy ściąganie w dowolnej klasie za drobniutkie wykroczenie, to podrśnięte dzieciaki ściągać będa również na maturze? I na egzaminach na medycynie? I na egzaminie na uprawnienia budowlane? Na prawie?
              I potem reszta leczy sie u tych ściągjących lekarzy, szuka porad u prawników, mieszka w domach zbudowanych przez niedouczonych fachowców.
              A ponadto rośnie bujnie tolerancja dla nieuczciwości.
              Nie martwi was to?
              • gryzelda71 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 10:48
                Pisze o ściąganiu jakbyś pierwszy raz w tym wątku się z nim spotkała.
                A ja mam wrażenie,że obecnie jednak mniej się ściąga iż np za moich czasów.
                • olena.s Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 11:00
                  Nie wiem, jak to teraz wygląda w polskich szkołach, acz reakcje forumowe każą mi wątpić w słuszność stawianej przez ciebie tezy.
                  W szkole mojego dzieciaka ściągania NIE MA - przynajmniej do chwili obecnej taki problem nie wystąpił, a to już piąta klasa. Po pierwsze dzieci są uczone wartości samodzielnej pracy (całkiem niegołosłowna jest ta nauka), po drugie najważniejsze testy są nieściągalne w ogóle, po trzecie prace domowe nie są oceniane, po czwarte testy 'zwykłe' można poprawiać w mocno bezstresowy sposób, po piąte wreszcie szkoła wpaja dzieciom pogląd, że praca niesamodzielna jest niehonorowa i nieuczciwa. Po szóste w młodszych klasach nie ma ocen, a po siódme - starania i wysiłek doceniane są przynajmniej w stopniu równym osiągnięcia. Mi tam to pasuje.
                  • gryzelda71 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 11:07
                    Ale jakie reakcje forumowe potwierdzają twoje przypuszczenia,że obecnie w polskich szkołach się ściąga?Ze część pan pod 30 i po napisało,że ściągały?Owszem ściągały.Było minęło.Ich dzieci nie muszą.
                    • carmita80 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 11:18
                      gryzelda71 napisała:

                      > Ale jakie reakcje forumowe potwierdzają twoje przypuszczenia,że obecnie w polsk
                      > ich szkołach się ściąga?Ze część pan pod 30 i po napisało,że ściągały?Owszem śc
                      > iągały.Było minęło.Ich dzieci nie muszą.

                      Reakcja ematek jest prawie jednoznaczna - sciaganie nie jest niczym zlym, a skoro taka jest postawa rodzicow to i smialosc dzieci w tej kwestii wieksza, w koncu to nic zlego.

                      Mentalnosc, mentalnosc ematki sie klania - przyzwolenie na oszustwo, bo to tylko sprawdzian, bo to druga klasa, bo my tez sciagalismy. Nie wszyscy na szczescie.
                      • robitussin Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 11:22
                        > Reakcja ematek jest prawie jednoznaczna - sciaganie nie jest niczym zlym

                        Nie jest niczym AŻ TAK złym, by robić z tego aferę takiego kalibru.
                      • gryzelda71 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 11:24
                        Mam inne wrażenie.
                        Większości ustosunkowała się do ew kary.I czy dzieciak ma świadomość ze źle zrobił,bo to nie jest pewne.
                        I nie karz dzieci za winy rodziców.Ja ściągałam,moje dzieci nie.
                      • morekac Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 12:42
                        Reakcja ematek jest prawie jednoznaczna - sciaganie nie jest niczym zlym,
                        Reakcja jest taka: nie karać 7-latka za coś, co do czego być może nie miał nawet świadomości, że jest to naganne. A już na pewno nie karać w zaproponowany sposób.
                        • carmita80 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 12:46
                          Nie karac 7-latka morekac, ale uswiadomic niewlasciwosc takiego postepowania. Ematki natomiast w wiekszosci nie widza nic zlego w takim postepowaniu(!)
                          • morekac Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 13:41
                            Znaczna część jednak postulowała właśnie rozmowę uświadamiająca, a nie robienie cyrku. 7-latek, nawet jeśli jest w klasie II, ma jeszcze nie do końca rozwiniętą taką 'część ciała', jak sumienie...
                            BTW: przypomniała mi się Anna Shirley i jej przepraszanie... smile
                    • olena.s Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 11:46
                      Zapewne, nie muszą. Ale to trochę jak z paleniem: dziecko palących rodziców cześciej będzie palić, niż dziecko rodziców niepalących. Z wypowiedzi forumowych wnoszą, że dominująca atmosfera wychowawcza nacechowana jest raczej aprobatą dla ściągania niż je potępieniem.
                      • gryzelda71 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 11:51
                        E tam.Nie zawsze nać jak mać.
                        • olena.s Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 11:57
                          Nie mówię, że zawsze. Mówię, że często. Sporo dziedziczymy po rodzicach i najcześciej chyba właśnie takie niewerbalizowane postawy.
                          • gryzelda71 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 12:08
                            Ciekawe,że akurat bohaterem ściągającym jest dziecko brzydzącej się tego matki.To tak na marginesie.
                            • olena.s Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 12:13
                              Nie. Tak też się zdarza. A w środowisku powszechnie sprzyjającym danemu zachowaniu - tym bardziej.
                              • gryzelda71 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 12:18
                                Wybacz nie bardzo rozumiem,co znaczy środowisko sprzyjające ściąganiu.
                                O szkołę chodzi,gdzie nauczyciel patrzy przez palce,ale ma potem wyższą średnią ze sprawdzianu?
                                • olena.s Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 12:32
                                  Już wyjaśniam:
                                  jeżeli otoczenie dziecka uznaje dane zachowanie za nieprzynoszące wstydu, normalne i aprobowalne, to są spore szanse, że dziecko takie normy przyswoi - mimo odmiennych pogladów rodziców. Jeżeli dziecko widzi, jak kolega ściąga i nie zauważa oznak potępienia ze strony innych dzieci, a co najwyżej parę uśmieszków, to co miałoby powstrzymac je przed odwalaniem?
                                  Jezeli w szkole granica* przebiega pomiędzy "my, extra ziomy i laski" i "oni, stare durne czepliwe i niedopchnięte grono", to aprobata rówieśników będzie silniejsza.
                                  Jeżeli szkoła wymaga* absurdalnej pamięciówy nie do opanowania, to moralna naganność ściągania będzie bladła.
                                  Jeżeli dziecko obserwuje nieuczciwe a przynoszące zyski zachowania w szkole (np. wysoka ocena za pracę domową ewidentnie wykonaną przez rodziców) to co sobie pomyśli o wymaganiu samodzielnej pracy?
                                  Jeżeli dziecię słyszy anegdotki jak to wujek ukrył ściągę w toalecie, a cioci naczycielka na maturze podrzuciła rozwiązanie, to uzna wszelkie gadki o uczciwości za bzdurę i hipokryzję, bo wszak ściągają wszyscy.
                                  * oba przykłady odnoszą się raczej do ciut starszych dzieci
                                  • gryzelda71 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 12:44
                                    Cóż gdyby tak właśnie było,dziecko nie ściągające byłoby rzadkością.A tak nie jest.
                                    A z anegdotek ze ściągą w roli głównej pośmieje się jedynie.To są oczywiście moje obserwacje.
                                    • carmita80 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 12:56
                                      W PL nie jest, ale w wielu krajach sciaganie jest rzadkoscia i do tego nie ma na nie przyzwolenia. Szkoly robia wszystko aby do tego nie dopuscic, a osoby dopuszczajace tego ponosza konsekwencje.
                                      • robitussin Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 13:18
                                        carmita80 napisała:

                                        > W PL nie jest, ale w wielu krajach sciaganie jest rzadkoscia i do tego nie ma n
                                        > a nie przyzwolenia. Szkoly robia wszystko aby do tego nie dopuscic, a osoby dop
                                        > uszczajace tego ponosza konsekwencje.

                                        No tak, bo w Polsce za ściąganie to medale wręczają uncertain
                                        Różnica jest jedynie taka, że u nas się nie kabluje na kolegów.
                                        Cała reszta identyczna - za ściąganie są/zawsze były surowe konsekwencje.
                                        Mało kto z kadry nauczycielskiej przymykał na to oko.
                                        • carmita80 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 13:23
                                          Nie kabluje na kolegow, cos na ten temat napisalam ci w innym poscie.
                                          • robitussin Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 14:22
                                            carmita80 napisała:

                                            > Nie kabluje na kolegow, cos na ten temat napisalam ci w innym poscie.

                                            Nie zauważyłam. Możesz wskazać?
                                  • carmita80 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 12:53
                                    Jeżeli dziecko obserwuje nieuczciwe a przynoszące zyski zachowania w szkole (np. wysoka ocena za pracę domową ewidentnie wykonaną przez rodziców) to co sobie pomyśli o wymaganiu samodzielnej pracy?

                                    Moja corka w ubieglym roku sie z czyms takim spotkala w szkole. Jej praca wykonana calkowiecie samodzielnie zostala oceniona duzo gorzej od pracy dwoch kolezanek, ktorym matki wykonaly prace. Corka byla rozczarowana, zla i niedoceniona, czula sie fatalnie. Przyznam, ze ja tez, wiec uznalam, ze powinnam zareagowac. Wiedzialm od pozostalych dwoch matek, ze one zrobily swoim corkom te prace. Poszlam do nauczycielki i powiedzialam co mysle, powiedzialam tez matkom. Trudno porownywac samodzielna prace dziecka do pracy doroslych a juz ocenianie jej gorzej jest okropne i nieakceptowalne.
                                    • robitussin Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 13:19
                                      > Wiedzialm od pozostalych dwoch matek, ze one zrobily swoim corkom te prace. Pos
                                      > zlam do nauczycielki i powiedzialam co mysle, powiedzialam tez matkom. Trudno p
                                      > orownywac samodzielna prace dziecka do pracy doroslych a juz ocenianie jej gorz
                                      > ej jest okropne i nieakceptowalne.

                                      I jak to się skończyło?
                                      • carmita80 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 13:32
                                        Nie chodzilo o zakonczenie, powiedzialam co o tym mysle, co czuje dziecko i jak niepedagogiczne bylo podejscie tej nauczycielki, ktora wiedziala, ze tamte prace nie byly samodzielne, bo rodzice tez mogli je obejrzec. Zapytalam ja czy uwaza to za uczciwe, powiedziala ze nie, zapyta, pwiedzialam czy wobec tego porownujac prace rodzicow tamtych dwoch dziewczynek i mojej corki bylo ok powiedzenie przy calej klasie, ze stac ja na cos wiecej? Niestety ale tak to sie odbylo, wiec to, ze moja corka poczula sie okropnie bylo zrozumiale, zwlaszcza, ze wlozyla w to duzo pracy, byla zaangazowana, wykonala to na czas, ale bez mojej wlasnorecznej pomocy, a tamtym zrobily to matki. Nauczycielka sie pokajala przyznajmniej przede mna, porozmwaiala z moja corka i przeprosila ja, ale niesmak pozostal.
                      • robitussin Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 12:25
                        > Z wypowiedzi forumowych w
                        > noszą, że dominująca atmosfera wychowawcza nacechowana jest raczej aprobatą dla
                        > ściągania niż je potępieniem.

                        Nie tyle aprobata, ile po prostu część ludzi nie robi wideł z igły. Tak samo, jak chyba nikt nie załamuje rąk nad faktem, że masa osób przechodzi przez ulicę w niedozwolonym miejscu.
                        Moje dzieci nie ściągają i nawet nie znają takiego zwyczaju. Moje pokolenie i owszem, ściągało i była to po prostu normalna część szkolnego życia, tego mniej uczciwego, jak wagary, jak podrabianie podpisów, jak kłamanie nauczycielowi. Nikt nie robił z tego afery (tzn. owszem - nauczyciele jak najbardziej wyciągali konsekwencje, ale na siebie wzajemnie nikt nie donosił). Jest to dla mojego pokolenia na tyle normalne, że nawet gdy już jako osoba dorosła chodziłam na wszelkiego rodzaju studia podyplomowe, szkolenia i kursy, gdzie były sprawdziany czy testy, to te dorosłe osoby zrzynały na żywca. Jak nie z notatek, to z własnych ściąg czy robiły zadania wspólnie z sąsiadką z ławki. Pewnie, że jest to w większym czy mniejszym stoniu nieuczciwe, ale na Boga nie jest to też nic, za co należałoby ludzi potępiać w czambuł. Mnie osobiście bardziej mierzi postawa typy "Plose pani, a józio ściąga ode mnie". A potem ostracyzm, wykluczenie ze społeczności i inne takie. Chore to dla mnie i tyle.
                        • carmita80 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 12:44
                          że nawet gdy już jako osoba dorosła chodziłam na wszelkiego rodzaju studia podyplomowe, szkolenia i kursy, gdzie były sprawdziany czy testy, to te dorosłe osoby zrzynały na żywca. Jak nie z notatek, to z własnych ściąg czy robiły zadania wspólnie z sąsiadką z ławki. Pewnie, że jest to w większym czy mniejszym stoniu nieuczciwe, ale na Boga nie jest to też nic, za co należałoby ludzi potępiać w czambuł.

                          To nie jest nieuczciwe ani w mniejszym ani wiekszym stopniu to jest nieuczciwe. Dla ciebie jest to normalne, ale wyobraz sobie ze dla wielu nie jest stad tez dezaprobata, nieakceptowalnosc, wykluczenie, karanie za bycie nieuczciwym. Skoro wiekszosc oszukuje to wiekszosc oszukana sie nie czuje, ale jaka wartosc maja takie egazaminy, studia, kursy na ktorych wszyscy oszukuja? Odpowiedz jest prosta. Jak mozna pozniej ufac ludziom skoro zna sie formy oszustwa od podszewki i wie, ze wiekszosc oszukiwala, skoro robili to w szkole to czemu nie w zyciu zawodowym i prywatnym?

                          Mnie osobiście bardziej mierzi postawa typy "Plose pani, a józio ściąga ode mnie". A potem ostracyzm, wykluczenie ze społeczności i inne takie. Chore to dla mnie i tyle.

                          Mierzi cie z oczywistych przyczyn - jestes oszustka jak wiekszosc i nie chcesz aby to wyszlo na jaw, bo pomimo ze to takie normalne to jednak negatywnie odbierane. Jas sie uczy, a Piort nie, ale Piotr sciaga od Jasia i jeszcze uwaza, ze Jas jest niekolezenski, bo sie na to nie zgadza. Naprawde nie widzisz w tym nic niewlasciwego?
                          • robitussin Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 13:13
                            Carmita, weź sobie wystaw ołtarzyk.
                            A zaraz potem podkabluj siostrę, że przejechała na czerwonym.
                            Jak uczciwość, to tylko w 100%.
                            • carmita80 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 13:37
                              A ty robitussim zweryfikuj swoje rozumienie uczciwosci.
                              Przejechanie na czerwonym to ryzyko utraty zdrowia/zycia wlasnego ale i spowodowanie tego komus, stawka jest wysoka, pytanie nalezy zadac sobie czy warto to robic. Oszukiwaniem nie zabijemy ale przyzwalaniem, mozemy sprawic ze inni straca zaufanie oraz zaczna sami postepowac nieuczciwie.
                              • robitussin Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 14:27
                                carmita80 napisała:

                                > A ty robitussim zweryfikuj swoje rozumienie uczciwosci.

                                Ależ ja nie mam z tym problemów. I uczciwie - nomen omen - przyznam, że wolę otwarcie powiedzieć, że nie jestem święta w poglądach (a w rzeczywistości postępować uczciwie), niż robić z siebie nieskalaną grzechem strażniczkę moralności (a w rzeczywistości żyć na bakier z uczciwością). Wolę ten pierwszy rodzaj "hipokryzji". Niestety, ta druga postawa jest wyjątkowo częsta, zwłaszcza u tych osób, które tak żarliwie zapewniają, że one nigdy, nic, a broń cię panie boże. Nie bez kozery mówi się, że krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje.

                                > Przejechanie na czerwonym to ryzyko utraty zdrowia/zycia wlasnego ale i spowodo
                                > wanie tego komus, stawka jest wysoka, pytanie nalezy zadac sobie czy warto to r
                                > obic.

                                No to voila. Doniosłabyś na siostrę?
                                • carmita80 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 14:54
                                  Ależ ja nie mam z tym problemów. I uczciwie - nomen omen - przyznam, że wolę otwarcie powiedzieć, że nie jestem święta w poglądach (a w rzeczywistości postępować uczciwie), niż robić z siebie nieskalaną grzechem strażniczkę moralności (a w rzeczywistości żyć na bakier z uczciwością). Wolę ten pierwszy rodzaj "hipokryzji". Niestety, ta druga postawa jest wyjątkowo częsta, zwłaszcza u tych osób, które tak żarliwie zapewniają, że one nigdy, nic, a broń cię panie boże. Nie bez kozery mówi się, że krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje.

                                  Ale ty przyznalas sie ze sciagalas na egzaminach, testach itd. wiec dlaczego uwazasz, ze w rzeczywistosci postepujesz uczciwie? Skad tez zalozenie, ze ja postepuje w zyciu nieuczciwie? Sadzisz innych po sobie, ale ludzie sie roznia.

                                  > Przejechanie na czerwonym to ryzyko utraty zdrowia/zycia wlasnego ale i spowodo
                                  > wanie tego komus, stawka jest wysoka, pytanie nalezy zadac sobie czy warto to r
                                  > obic.

                                  No to voila. Doniosłabyś na siostrę?

                                  Napisalam ci juz ze ja nie donosze, powiedzialabym jej za to ze postepuje niewlasciwie i ze moze wyrzadzic komus i/lub sobie duza krzywde.
                                  Znasz znaczenie slowa donosicielstwo?
                                  Gdyby moja siostra uczestniczyla w wypadku i gdybym to ja byla swiadkiem to powiedzialabym uczciwie to co widzialam, nawet gdyby mialo ja to obciazyc.
                                  • robitussin Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 15:14
                                    > Ale ty przyznalas sie ze sciagalas na egzaminach, testach itd. wiec dlaczego uw
                                    > azasz, ze w rzeczywistosci postepujesz uczciwie?

                                    A skąd wniosek, że skoro ściągałam na egzaminach (nota bene nie jest to prawda, ale to już szczegół), to jestem nieuczciwa?

                                    > Skad tez zalozenie, ze ja postepuje w zyciu nieuczciwie?

                                    Bo nie ma ludzi świętych.

                                    >> No to voila. Doniosłabyś na siostrę?

                                    > Napisalam ci juz ze ja nie donosze,

                                    Ale dlaczego? Nie wiesz, że zatajenie faktu przestępstwa traktowane jest podobnie jak samo przestępstwo?

                                    > powiedzialabym jej za to ze postepuje niewl
                                    > asciwie i ze moze wyrzadzic komus i/lub sobie duza krzywde.

                                    Sądzisz, że ona sama nie zdawałaby sobie z tego sprawy?

                                    > Znasz znaczenie slowa donosicielstwo?

                                    Znam, skąd to pytanie?

                                    > Gdyby moja siostra uczestniczyla w wypadku i gdybym to ja byla swiadkiem to pow
                                    > iedzialabym uczciwie to co widzialam, nawet gdyby mialo ja to obciazyc.

                                    Ups? No to nie mam więcej pytań. Ja dla mnie jesteś jedyna w swoim rodzaju i bynajmniej nie jest to komplement.
                                    BTW - gdybyś nie miała takiej świadomości, to nawet w polskie prawo przewiduje wyjątek, który mówi o tym, że najbliższa rodzina jest zwolniona z zeznań w przypadku, gdyby miało to obciążyć podejrzanego.
                                    • maggorlo Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 15:19
                                      > BTW - gdybyś nie miała takiej świadomości, to nawet w polskie prawo przewiduje
                                      > wyjątek, który mówi o tym, że najbliższa rodzina jest zwolniona z zeznań w przy
                                      > padku, gdyby miało to obciążyć podejrzanego.


                                      ale i tak powie smile
                                    • carmita80 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 15:41
                                      A skąd wniosek, że skoro ściągałam na egzaminach (nota bene nie jest to prawda, ale to już szczegół), to jestem nieuczciwa?

                                      Bo sciaganie nie jest uczciwe?


                                      Bo nie ma ludzi świętych.

                                      Nie ma, ale dlaczego zakladasz ze postepuje nieuczciwie?

                                      > Napisalam ci juz ze ja nie donosze,

                                      Ale dlaczego? Nie wiesz, że zatajenie faktu przestępstwa traktowane jest podobnie jak samo przestępstwo?

                                      Donosicielstwo a zatajanie faktu przestepstwa (przejechanie na czerwonym swietle to nie przestepstwo) to dwie rozne rzeczy.

                                      Sądzisz, że ona sama nie zdawałaby sobie z tego sprawy?

                                      Skoro przejezdza na czerwonym swietle to mam prawo sadzic, ze nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji, brak jej wyobrazni i nie ma zdolnosci przewidywania dltaego takiej osobie nalezy wytlumaczyc ze postepuje niewlasciwie, nie trzeba koniecznie karac ale upewnic sie, ze rozumie.


                                      Znam, skąd to pytanie?

                                      Nie znasz.


                                      Ups? No to nie mam więcej pytań. Ja dla mnie jesteś jedyna w swoim rodzaju i bynajmniej nie jest to komplement.

                                      Spodziewalam sie tego po tobie. No coz, dla mnie wina jest wina i nie bede klamac aby ukryc czyjas wine nawet jesli to siostra. Na tym polega uczciwosc.

                                      BTW - gdybyś nie miała takiej świadomości, to nawet w polskie prawo przewiduje wyjątek, który mówi o tym, że najbliższa rodzina jest zwolniona z zeznań w przypadku, gdyby miało to obciążyć podejrzanego.

                                      Ale nawet najblizsza rodzina ma wybor i jesli moja siostra ignorujac czerwone siwatlo albo jadac po pijanemu spowodowalaby wypadek i ktos doznalby uszczerbku na zdrowiu lub je stracil a ja bylabym jedynym swiadkiem to zlozylabym zeznania zgodne z prawda - bylby to moj wybor. Ty moglabys wybrac inaczej, moglabys nawet zatuszowac cos, zeznac nieprawde itp. bo to byloby zgodne z twoim systemem wartosci.
                                      • robitussin Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 16:02
                                        > Nie ma, ale dlaczego zakladasz ze postepuje nieuczciwie?

                                        Jak wcześniej - bo nie ma ludzi świętych.
                                        Nigdy nie zdażyło Ci się skłamać, celowo wprowadzić kogoś w błąd?
                                        Możesz zaprzeczać i tak Ci nie uwierzę.

                                        > Donosicielstwo a zatajanie faktu przestepstwa (przejechanie na czerwonym swietl
                                        > e to nie przestepstwo

                                        Więc wykroczenie, nie bawmy się teraz w semantykę.

                                        > to dwie rozne rzeczy.

                                        No raczej, że nie te same.
                                        Tutaj donosisz - informujesz, tam nie donosisz - zatajasz.

                                        > Skoro przejezdza na czerwonym swietle to mam prawo sadzic, ze nie zdaje sobie s
                                        > prawy z konsekwencji, brak jej wyobrazni i nie ma zdolnosci przewidywania dltae
                                        > go takiej osobie nalezy wytlumaczyc ze postepuje niewlasciwie,

                                        Brak mi słów. Ty jesteś chyba nie z tego świata.
                                        Ludzie popełniają błędy nie tylko z niewiedzy czy braku wyobraźni.

                                        > Znam, skąd to pytanie?

                                        > Nie znasz.

                                        No cóż, pozwolę sobie pozostać przy swojej opinii.

                                        > Ups? No to nie mam więcej pytań. Ja dla mnie jesteś jedyna w swoim rodzaju i by
                                        > najmniej nie jest to komplement.

                                        > Spodziewalam sie tego po tobie.

                                        A ja szczerze mówiąc nie spodziewałam się spotkać w życiu osoby (nawet jeśli tylko wirtualnie), która nie widzi niczego niewłaściwego w zeznaniach obciążających bliską jej osobę. Nawet nie wiem, jak to nazwać.

                                        > No coz, dla mnie wina jest wina i nie bede klam
                                        > ac aby ukryc czyjas wine nawet jesli to siostra. Na tym polega uczciwosc.

                                        Strasznie Ci wyprano poczucie przyzwoitości. Ciekawe tylko kto i kiedy.

                                        > BTW - gdybyś nie miała takiej świadomości, to nawet w polskie prawo przewiduje
                                        > wyjątek, który mówi o tym, że najbliższa rodzina jest zwolniona z zeznań w przy
                                        > padku, gdyby miało to obciążyć podejrzanego.

                                        > Ale nawet najblizsza rodzina ma wybor

                                        Oczywiście. Dlaczego miałaby nie mieć? Co nie zmienia faktu, że decyzja, by zeznawać na niekorzyść jednej z najbliższych sercu osób jest dla mnie tak obrzydliwa, że autentycznie mnie zatyka, jak czytam coś takiego.

                                        > Ty moglabys wybrac inaczej, moglabys naw
                                        > et zatuszowac cos, zeznac nieprawde itp. bo to byloby zgodne z twoim sys
                                        > temem wartosci.

                                        Tak, ponieważ w moim systemie wartości priorytetem są bliscy.
                                        I to oni, namacalni ludzie się dla mnie liczą, a nie puste poczucie bycia uczciwym wobec prawa.
                                        • carmita80 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 17:24
                                          Możesz zaprzeczać i tak Ci nie uwierzę.

                                          Nie zalezy mi na tym w co ty mi uwierzysz. Ja w przeciwienstwie do ciebie mam swiadomosc tego co zle a co dobre a nie twierdze ze oszuskiwanie jest ok w pewnych okolicznosciach i dla tego ze wszyscy tak robia.

                                          No raczej, że nie te same.
                                          Tutaj donosisz - informujesz, tam nie donosisz - zatajasz.

                                          Informacja a donos, to dla ciebie to samo?


                                          Brak mi słów. Ty jesteś chyba nie z tego świata.
                                          Ludzie popełniają błędy nie tylko z niewiedzy czy braku wyobraźni.

                                          Alez oczywiscie, tylko jakim bledem mozna wytlumaczyc przejezdzanie na czerwonym swietle? Jak ktos kto prowadzi pojazd moze nie wiedziec ze na czerwonym sie nie przejezdza? Pomrocznosc jasna to sie zdaje nazywa, wymyslone przez prawnika, ktory sciagal juz w szkole podstawowej (mozna zalozyc)

                                          > Znam, sk

                                          A ja szczerze mówiąc nie spodziewałam się spotkać w życiu osoby (nawet jeśli tylko wirtualnie), która nie widzi niczego niewłaściwego w zeznaniach obciążających bliską jej osobę. Nawet nie wiem, jak to nazwać.

                                          Alez oczywiscie, ze sie nie spodziewalas spotkac, bo otoczona jestes ludzmi z dwuznacznym system wartosci dla ktorych biale jest biale tylko w niektorych okolicznosciach w odniesieniu do niektorych uczynkow i ludzi, wedle uznania biale moze byc czarne, zolte albo czerwone.


                                          Strasznie Ci wyprano poczucie przyzwoitości. Ciekawe tylko kto i kiedy.

                                          big_grinbig_grinbig_grin Osoba, ktora twierdzi ze sciaganie jest ok nie ma pojecia co to przywoitosc. Nie wiesz o czym mowisz.


                                          Oczywiście. Dlaczego miałaby nie mieć? Co nie zmienia faktu, że decyzja, by zeznawać na niekorzyść jednej z najbliższych sercu osób jest dla mnie tak obrzydliwa, że autentycznie mnie zatyka, jak czytam coś takiego.

                                          Tak? A gdyby ta najblizsza sercu osoba byla okrutnym morderca, ktory zabil dziecko torturujac je i ty bys o tym wiedziala i bylabys jedynym swiadkiem to tez byloby dla ciebie obzydlistwem zeznawac na niekorzysc zwyrodnialca?
                                          No to teraz ty mnie przerazilas, bo nie twoj system wartosci jest kompletnie wypaczony.


                                          Tak, ponieważ w moim systemie wartości priorytetem są bliscy.
                                          I to oni, namacalni ludzie się dla mnie liczą, a nie puste poczucie bycia uczciwym wobec prawa.

                                          No to swietnie, w takim razie zylabys pod jednym dachem z ukochana osoba nawet gdyby byla zwyrodnialym morderca dzieci, pozwolilabys mu uniknac kary bo jego dobro najwazniejsze, a uczciwosc chocby wobec bliskich ofiary mialabys w mrocznej dziurze swojego systemu wartosci. Koszmar.
                                          • robitussin Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 22:43
                                            > Nie zalezy mi na tym w co ty mi uwierzysz. Ja w przeciwienstwie do ciebie mam s
                                            > wiadomosc tego co zle a co dobre

                                            Ależ ja również mam tę świadomość. Różnica między nami jest taka, że ja nie udaję, że jestem bez skazy, a Ty owszem. To też jest swego rodzaju nieuczciwość z Twojej strony, więc hipokryzja tym większa.

                                            > a nie twierdze ze oszuskiwanie jest ok w pewny
                                            > ch okolicznosciach i dla tego ze wszyscy tak robia.

                                            Nigdzie nie argumentowałam w ten sposób (że jest ok, dlatego, że wszyscy tak robią), więc wymyśliłaś to sobie. Napisałam jedynie wiele razy (czego nadal nie rozumiesz i już nie sądzę, byś kiedykolwiek zrozumiała), że życie nie jest czarnobiałe. I owszem, są sytuacje, gdy oszustwo "jest ok w pewnych okolicznościach".

                                            > Informacja a donos, to dla ciebie to samo?

                                            Donos to rodzaj informacji! No na Boga, czy takie rzeczy też trzeba tłumaczyć rozkładając na czynniki pierwsze?

                                            > Alez oczywiscie, tylko jakim bledem mozna wytlumaczyc przejezdzanie na czerwon
                                            > ym swietle?

                                            Bo się ktoś zagapił? Albo spieszy się wioząc umierające dziecko na pogotowie? Taka prosta oczywistość nie przychodzi Ci do głowy? Od razu musi być pomroczność jasna, olewanie prawa czy jeszcze coś w ten deseń?

                                            > Alez oczywiscie, ze sie nie spodziewalas spotkac, bo otoczona jestes ludzmi z d
                                            > wuznacznym system wartosci dla ktorych biale jest biale tylko w niektorych okol
                                            > icznosciach w odniesieniu do niektorych uczynkow i ludzi, wedle uznania biale m
                                            > oze byc czarne, zolte albo czerwone.

                                            Jestem otoczona normalnymi ludźmi. Myślącymi. Czującymi. Mającymi wątpliwości i rozterki.
                                            Potrafiącymi wartościować i w odpowiednim miejscu ustawiać priorytety.
                                            A nie automatami z wypranymi mózgami.

                                            > Strasznie Ci wyprano poczucie przyzwoitości. Ciekawe tylko kto i kiedy.

                                            > > big_grinbig_grinbig_grin Osoba, ktora twierdzi ze sciaganie jest ok nie ma pojecia co to przywoit
                                            > > osc. Nie wiesz o czym mowisz.

                                            Ja wiem, to niestety Ty nadal nie potrafisz wydostać się z ciasnych korytarzy swego umysłu.

                                            > Tak? A gdyby ta najblizsza sercu osoba byla okrutnym morderca, ktory zabil dzie
                                            > cko torturujac je i ty bys o tym wiedziala i bylabys jedynym swiadkiem to tez b
                                            > yloby dla ciebie obzydlistwem zeznawac na niekorzysc zwyrodnialca?

                                            Nie wiem. Myślę, że miałabym potężny dylemat moralny, bo ważniejszy byłby dla mnie człowiek, którego kocham, a nie to, by pozostać uczciwym w świetle prawa. Ostatecznie pewnie odeszłabym od niego, bo nie potrafiłabym z kimś takim żyć. Nie wiem jednak, czy sama, z własnej woli, doniosłabym na niego.
                                            Zapytaj się własnego dziecka i własnej matki, czy gdybyś popełniła zbrodnię, a oni byli jedynymi świadkami, to zgłosiliby Cię na policję, wiedząc, że grozi Ci za to dożywocie a być może i kara śmierci (nie wiem, gdzie mieszkasz). Zapytaj i nie omieszkaj podzielić się odpowiedzią na forum.
                                            A teraz zejdź na ziemię i wróć do tematu oszustwa, bo nakręciłaś się wymyśloną sytuacją i oburzasz się, jakbyś co najmniej pisała o faktach.

                                            > No to teraz ty mnie przerazilas, bo nie twoj system wartosci jest kompletnie wy
                                            > paczony.

                                            Ale czym Cię konkretnie przeraziłam? W odróżnieniu od Ciebie, która bez zastanowienia nakablowałaby na siostrę, ja miałabym dylemat.

                                            > No to swietnie, w takim razie zylabys pod jednym dachem z ukochana osoba nawet
                                            > gdyby byla zwyrodnialym morderca dzieci, pozwolilabys mu uniknac kary bo jego d
                                            > obro najwazniejsze, a uczciwosc chocby wobec bliskich ofiary

                                            A kimże jest dla mnie bliski ofiary? Bo na pewno nikim ważniejszym, niż moja rodzina. I normalne jest (dla normalnego człowieka), że w pierwszym odruchu będzie bronił/chronił własną rodzinę. Gdyby było inaczej, to uznałabym, że świat zszedł już na samo dno.

                                            > Koszmar.

                                            Większym koszmarem jest to, że postrzegasz świat do bólu zero-jedynkowo. Dobre-złe. Nie ma nic pośrodku, nie ma rozterek, nie ma dylematów, nie ma wątpliwości. Zasady ponad wszystko, ponad ludzi, ponad sytuacje. Przerażające.
                                      • gryzelda71 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 16:18
                                        zlozylabym zeznania
                                        > zgodne z prawda - bylby to moj wybor.

                                        A ja jestem pewna,ze nie złożyłabyś zeznań pogrążających siostrę.Szczególnie gdybyś była jedynym świadkiem.
                        • olena.s Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 12:58
                          Obawiam się, że sama się oszukujesz co do uczciwości naukowej obecnej generacji uczniów - przeczą temu choćby liczne ogłoszenia o pisaniu za kogoś prac szkolnych i uniwersyteckich, poradniki on line "jak najlepiej ściągać" etc. Na boga, działa nawet serwis cheating.pl, koszt - 2.44 PLN!

                          Zresztą, zgodnie z badaniami CBOS 58% Polaków nie jest przeciwnych ściąganiu, a tylko 28% ostro je potępia. Zaś z badania młodzieży raptem sześć lat temu wynika, że ściąga 86-95% uczniów szkół średnich. Tylko 16% uczniów ściąganie uważa za coś złego, a 60% uczniów nie ma na ten temat zdania lub jest im to obojętne.
                          • robitussin Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 13:16
                            olena.s napisała:

                            > Obawiam się, że sama się oszukujesz co do uczciwości naukowej obecnej generacji
                            > uczniów

                            Wyluzuj, pisałam o MOICH dzieciach, ich klasach, a nie o całej generacji. Wnioski są luźne, nigdzie się nie upierałam, że faktycznie jest inaczej, niż kiedyś.
                • robitussin Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 11:16
                  gryzelda71 napisała:

                  > Pisze o ściąganiu jakbyś pierwszy raz w tym wątku się z nim spotkała.
                  > A ja mam wrażenie,że obecnie jednak mniej się ściąga iż np za moich czasów.

                  Z tego, co widzę, to w ogóle się nie ściąga albo w niewielkiej ilości przypadków. Moje dzieci nawet nie znają pojęcia "ściąga" w sensie karteczki papieru, gdzie się pisze drobnym druczkiem jakieś informacje. Gdy im kiedyś opowiadaliśmy jakieś anegdoty szkolne z tym związane, to słuchali jak bajki o żelaznym wilku.
                  Inna sprawa, że poziom nauki w szkołach jest teraz tak niski, że nawet nie ma sensu ściąg robić wink
                  • gryzelda71 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 11:20
                    Może poziom niższy,ale dzieci muszą więcej umieć na takie testy gimnazjalne.Ja miała matmę,czyli 3 zadania z pięciu do wyboru z 5 i wypracowanie z polskiego na wstępnym do liceum.Moja córka musi dużo więcej umieć.
                    • iwles Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 11:35

                      no nie wiem, czy więcej, jeśli chodzi o lektury. Teraz na testach jest fragment tekstu i na jego podstawie pisze się wypracowanie (zresztą też nie za długie), a odpowiedzi w testach muszą być nie tyle poprawne, co trafiać w klucz. Może się zdarzyć, że odpowiedź jest dobra z punktu wiedzy, ale niekoniecznie o dokładnie taką chodzi.
                      Dlatego wg mnie te obecne testy nie są w żaden sposób odzwierciedleniem wiedzy, a juz na pewno nie oczytania i umiejętności formułowania myśli (z j. polskiego).
                      • gryzelda71 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 11:40
                        Polski dyskusyjny.
                        Ale dochodzi wos i historia.
                        Matma,blok przyrodniczy oraz język obcy.Nadal uważam,ze musi więcej umiec,choć może byc mnie oczytana.
              • robitussin Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 11:11
                olena.s napisała:

                > Ale czy nie zauważasz, że jeżeli uznamy ściąganie w dowolnej klasie za drobniut
                > kie wykroczenie, to podrśnięte dzieciaki ściągać będa również na maturze? I na
                > egzaminach na medycynie? I na egzaminie na uprawnienia budowlane? Na prawie?
                > I potem reszta leczy sie u tych ściągjących lekarzy, szuka porad u prawników, m
                > ieszka w domach zbudowanych przez niedouczonych fachowców.
                > A ponadto rośnie bujnie tolerancja dla nieuczciwości.
                > Nie martwi was to?

                Nie. Ponieważ nie widzę żadnej korelacji.
                W mojej klasie licealnej ściągali wszyscy.
                Jedni z tego, inni z owego. Jedni mniej, sporadycznie, inni więcej.
                Żaden z nas nie wyrósł na oszusta. Co najwyżej ci, którym nie chciało się przykładać do nauki, siedzą teraz na bezrobotnym. I to jest to, o czym pisałam - kombinując, szkodzimy co najwyżej samym sobie.
              • ledzeppelin3 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 17:35
                Uprzejmie donoszę iż jeden z najlepszych chirurgów, jakiego znam zrzynał na egzaminie z chemii tongue_out. A łapę ma niesamowicie nabitą. Raki żołądka wycina lewą ręką przez sen. I rozumuje ładnie nad podziw. Ale chemii nie znosił.
            • eilian Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 10:44
              No i nic, odniosłam się nie do meritum problemu, ale do tego, że ematki wiedzą więcej i lepiej... Wiecie w której klasie jest dziecko, wiecie z czego był sprawdzian, wiecie w jaki sposób ściągał, wiecie, że jestem złą matką...

              • iwles Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 11:04

                bo 7 -latki zazwyczaj chodzą do pierwszej klasy, a jeśli nawet do drugiej, to z czego mógł być sprawdzian? z alfabetu ?
                W 2 klasie dzieciaki jeszcze nawet sprawnie nie umieją pisać, robią to powoli, więc raczej wypracowanie to nie było.
                Więc co ? test z zakresu wiedzy? ze znajomości lektury ? Nie przypominam sobie, aby takie sprawdziany miało moje dziecko na początku II klasy, w drugim półroczu - już owszem, testy były.
                • carmita80 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 11:14
                  iwles napisała:

                  >
                  > bo 7 -latki zazwyczaj chodzą do pierwszej klasy, a jeśli nawet do drugiej, to z
                  > czego mógł być sprawdzian? z alfabetu ?
                  > W 2 klasie dzieciaki jeszcze nawet sprawnie nie umieją pisać, robią to powoli,
                  > więc raczej wypracowanie to nie było.
                  > Więc co ? test z zakresu wiedzy? ze znajomości lektury ? Nie przypominam sobie,
                  > aby takie sprawdziany miało moje dziecko na początku II klasy, w drugim półroczu - już owszem, testy były.


                  A czy tresc sprawdzianu ma znaczenie? Sciaganie na klasowce w piatej klsie to mniejsze przewinienie niz sciaganie na maturze? Sciaganie na matematyce to wieksze przewinienie niz sciaganie na historii?
                  Moze jakies sledztwo ematki przeprowadza czy wogole ten sprawdzian byl?

                  • iwles Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 11:24

                    bo ja nie rozumiem, co takiego 7-letniego dziecko mogło ściągać, czyli czego nie nauczyło się ?
                    Wiedzy w tym wieku raczej jeszcze się nie uczą, żeby mieli mieć z niej sprawdzian.
                    Może więc autorka wyjaśni dokładnie ? bo mi wychodzi, że naprawdę sciągał kolory szlaczków.A tego raczej do przewinień bym nie zaliczała.
                    • gryzelda71 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 11:37
                      Ściągać mógł np ile głosek,ile liter,ile sylab w jakimś tam wyrazie.To chyba było.Albo proste działanie matematyczne.
                    • carmita80 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 11:43
                      iwles napisała:

                      >
                      > bo ja nie rozumiem, co takiego 7-letniego dziecko mogło ściągać, czyli c
                      > zego nie nauczyło się ?
                      > Wiedzy w tym wieku raczej jeszcze się nie uczą, żeby mieli mieć z niej sprawdzi
                      > an.
                      > Może więc autorka wyjaśni dokładnie ? bo mi wychodzi, że naprawdę sciągał kolor
                      > y szlaczków.A tego raczej do przewinień bym nie zaliczała.
                      >

                      Moje dzieci szlaczkow nie robily wogole, w odpowiedniku polskiej zerowki (mniej wiecej) nauczyly sie pisac i czytac, w klasie pierwszej doskonalily ta sztuke plus oczywiscie dostarczano (syna akurat w pierwszej klasie jest) im wiedzy, w klasie drugiej rozszerzano itd. wiec mysle, ze takze w polskiej szkole w drugiej klasie jest wiecej niz kolorowanie szlaczkow - to bylby absurd i marnowanie czasu gdyby ograniczano sie do szlaczkow. Sprawdzian byl pewnie z materialu odpowiedniego do wieku a skoro na sciaganiu przylapano to mialo ono miejsce. Tu malezy dziecku wytlumaczyc co to i ze tak postepowac nie nalezy. Moim zdaniem to wystarczy. Autorka watku chce pojsc dalej ale sie waha, mysle, ze na tym etapie wytlumaczenie dziecku niestosownosci takiego zachowania wystarczy - to rada ode mnie. Natomiast cala ta dyskusja na temat sciagania jest bez sensu bo chyba wiadomo, ze to nieakcpetowalne obojetnie na jakim poziomie. Sciaganie jest oszutwem i jest negatywne.
                    • eilian Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 13:33
                      O Jezu, a o tym, że inne przedmioty w szkole są to wiesz? Ten sprawdzian był akurat z angielskiego i tak, z pewnego zakresu materiału, oczywiście, że prostego, ale czemu się tak do tych szlaczków przyczepiłaś?!
                      A nauczone miał, a jakże (wbrew podejrzeniom pomagam dziecku w nauce, pilnuję odrabiania lekcji itp.), ale "chciał dostać dobrą ocenę". I żeby od razu uprzedzić dalsze odsądzanie mnie od czci i wiary, presji odnośnie ocen na nim nie wywieramy, wręcz przeciwnie, on sam ma taki charakter, że zawsze chce być najlepszy, nie lubi przegrywać itd.
                      • thegimel Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 13:44
                        To zapowiedz dziecku, że następnym razem będzie mieć karę większą i tyle. Nie wiem, zakaz oglądania TV, brak kina. Do tego zapowiedź nagród za uczciwie osiągnięte sukcesy. Jakbyś wcześniej napisała szerzej o co chodzi, to by ci się aż tak nie oberwało.
                      • wrzesniowamama07 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 13:50
                        Nie najeżaj się bez potrzeby. To, że dziecko chce być najlepsze - ok. Pozostaje uświadomienie mu, że szósta będąca wynikiem oszustwa jest g. warta. Że liczy się tylko to co umie.

                        Któryś z moich znajomych, obserwując dziecko które co prawda nie ściągało, ale w inny sposób próbowało poprawić swoje noty nieuczciwie (daleko posunięta pomoc starszego brata), nie ingerując w relacje między rodzeństwem wprowadził zasadę, że za 5 z pracy domowej dziecko dostaje 5 złotych (inne oceny nie były premiowane) ale z gry planszowej typu "Mały bankier", a za każdą ocenę, otrzymaną w szkole (odpowiedź, sprawdzian, rysunek) powyżej 1 - równowartość oceny (za 2 - 2 złote, za 3 - 3 złote etc.). To było od razu zapowiedziane, jako eksperyment, nie zasada płacenia za oceny, zaznaczam.

                        Dziecko już było w 3 klasie, po kilku tygodniach było gotowe na rozmowę z wnioskami - kapitał w plastikach był duży, g. warty. Kapitał w prawdziwych pieniądzach mniejszy, ale pozwalający na zakup (chyba gry na kompa, czy innego dobra). Pieniądze wróciły do ojca, ale zakup został sfinansowany, jako premia za uczestniczenie w eksperymencie. Nie wiem, czy to dobry sposób, nie polecam - ale akurat do tego młodego człowieka trafiło przesłanie.
                        • aneta-skarpeta Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 16:27
                          to jest bardzo fajny pomysł na wyjasnienie pojęcia wartosci
                      • anorektycznazdzira Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 16:35
                        No to wystarczy mu uświadomić, że jedyny sukces to prawdziwy sukces, nie udawany. I już. Sam się będzie pilnować, jak mu to potrafisz przekonująco podać, bo dziecko ambitne i pracowite to skarb. A Ty sobie wymyśliłaś, żeby się najlepiej walcem po nim przejechać tak, żeby popamiętał. I się dziwisz, że Cię dziewczyny pytają, czy Ty go w ogóle kochasz.
                  • gryzelda71 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 11:33
                    Ale już Asia chyba napisała,że obecnie dzieci pracują w grupach,parami także dziecko może nie mieć świadomości,że teraz powinno samo uzupełnić kartkę.
                    Szczerze to ja nawet nie karałabym 7 latka.Porozmawiałbym,wyjaśniłabym,ale karać?Nie.
                  • thegimel Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 13:39

                    > A czy tresc sprawdzianu ma znaczenie? Sciaganie na klasowce w piatej klsie to m
                    > niejsze przewinienie niz sciaganie na maturze? Sciaganie na matematyce to wieks
                    > ze przewinienie niz sciaganie na historii?

                    W tym wypadku wiek dziecka (wczesna podstawówka) ma znaczenie. Dziecko mogło po prostu nie zdawać sobie sprawy, że robi źle. Powinna zostać przeprowadzona rozmowa, zapowiedziana kara za kolejne przewinienie tego typu i tyle. Pomysł z upokarzaniem małego dziecka przed grupą jest lekko niewspółmierne do winy. Jednak inne wymagania w zakresie znajomości życia społecznego stawia się małemu dziecku a inne maturzyście.
                    A co do istnienia sprawdzianu, cóż, autorka jakoś nie kwapi się do napisania z czego ten sprawdzian i co drugoklasista mógł z premedytacją ściągać, więc nie dziwie się reakcji dziewczyn.
                    • carmita80 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 13:50

                      > A czy tresc sprawdzianu ma znaczenie? Sciaganie na klasowce w piatej klsie to m
                      > niejsze przewinienie niz sciaganie na maturze? Sciaganie na matematyce to wieks
                      > ze przewinienie niz sciaganie na historii?

                      W tym wypadku wiek dziecka (wczesna podstawówka) ma znaczenie. Dziecko mogło po prostu nie zdawać sobie sprawy, że robi źle. Powinna zostać przeprowadzona rozmowa, zapowiedziana kara za kolejne przewinienie tego typu i tyle

                      To akurat poradzilam, ty odnosisz swoja wypowiedz cytujac fragment mojego postu zupelnie nie na temat.

                      Pomysł z upokarzaniem małego dziecka przed grupą jest lekko niewspółmierne do winy.

                      Chyba wszyscy sie z tym zgadzaja.

                      Jednak inne wymagania w zakresie znajomości życia społecznego stawia się małemu dziecku a inne maturzyście.

                      Nie, wymagania stawia sie takie same, reakcja na pewne zachowania oraz konsekwencje sa jednak inne.

                      A co do istnienia sprawdzianu, cóż, autorka jakoś nie kwapi się do napisania z czego ten sprawdzian i co drugoklasista mógł z premedytacją ściągać, więc nie dziwie się reakcji dziewczyn

                      Autorka juz wyjasnila ta kwestie.
                  • anorektycznazdzira Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 16:31
                    carmita80 napisała:
                    > A czy tresc sprawdzianu ma znaczenie?

                    a "treść" kary ma znaczenie? Czy tak samo należy rozstrzeliwać za potrójne morderstwo i za kradzież roweru? Zrozum wreszcie, że "treść" pojawiła się w argumentacji dla zobrazowania jak nieadekwatny był pomysł na reakcję. Wręcz koszmarny. Ciebie najwyraźniej nie razi ten kontrast?
                    • carmita80 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 17:27
                      a "treść" kary ma znaczenie? Czy tak samo należy rozstrzeliwać za potrójne morderstwo i za kradzież roweru? Zrozum wreszcie, że "treść" pojawiła się w argumentacji dla zobrazowania jak nieadekwatny był pomysł na reakcję. Wręcz koszmarny. Ciebie najwyraźniej nie razi ten kontrast?

                      A rozumiesz co czytasz? Ja napisalam co o tym sadze, napisalam ze nie karalabym dziecka za to a upewnila sie ze rozumie ze to zrobil bylo niewlasciwe. A tresc sprawdzianu nie ma znaczenia, tak samo jak to czy sciaga szostoklasita czy maturzysta czy student. Swoja droga mentalnosc rodakow jest przerazajaca.
                      • anorektycznazdzira Re: ściągający 7-latek - co teraz? 19.10.12, 16:58
                        Przerażająca to jest Twoja potrzeba krytykowania czyjejś mentalności.
                        Sama sobie zadaj pytanie, czy rozumiesz, co czytasz- większość napisała, że nie popiera ściągania jako takiego, ale że bulwersuje ich strzelanie z armaty do komara. Nie jesteś w stanie tego ani zauważyć ani pojąć?
              • anorektycznazdzira Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 16:25
                Przyznaj, że sama przyczepiłaś się "szlaczków", jakby to zmieniało meritum: mamy do czynienia z małym dzieckiem, które startuje w szkolnym świecie, nie uczy się jeszcze ani rzeczy bardzo poważnych ani takich, od których by zależały losy ludzkości. Ty tymczasem reagujesz tak, jakby podłożył gotowca na maturze. Jeśli by to zrobił, to całkowicie rozumiem, że zostałby psychicznie zmuszony do pójścia, przyznania, pokajania, okrycia się hańbą i matury powtórnej za rok. Ale 7-latek?! Zrozum-że kobieto, że Twoja, sama nei wiem, czy bardziej histeryczna czy bardziej agresywna reakcja jest tak samo nie na miejscu i w przypadku szlaczka, i odejmowania w zakresie 1-30, "dyktanda" z ulem i ósemką w roli głównej oraz tabliczki mnożenia do 5x5.
                • carmita80 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 17:35
                  A jak mozliwe jest podlozenie gotowca namaturze?

                  Ano tak, ze jakis nieuczciwy pracownik kuratorium wykradnie tematy, odsprzeda a nieuczciwy maturzysta kupi i zleci komus napisanie pracy w najlepszym wypadku zrobi to sam i podlozy na egzaminie. No miodzio poprostu. Ale nic sie przeciez nie stalo takiego, standard, zawsze tak bylo;/
                  • morekac Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 21:24
                    Egzaminy ogólnie to nawet nie przechodzą obok kuratorium... A podłożyć na egzaminie się nie da - albowiem pisze się na otrzymanym na sali i zakodowanym arkuszu.
                    Matura czy ogólnie egzaminy wyglądają teraz troszkę inaczej niż 20 lat temu...
                  • anorektycznazdzira Re: ściągający 7-latek - co teraz? 19.10.12, 16:56
                    Masz jakiś problem z galopującymi skojarzeniami czy ambicję odpowiadania nie na temat za to luźno używając słów występujących w poprzednim poście?
          • wrzesniowamama07 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 10:36
            Ale jeśli pierwszy raz to zrobił, to niczego nie zmienia - zareagowałaś nieadekwatnie.

            Choć samo podejście do ściągania - popieram. To obrzydliwe jest.
          • gryzelda71 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 10:37
            To wszystko zmienia.Jak jest w II klasie to powinien już wiedzieć jakie to obrzydliwe oszukiwać na sprawdzianie.Konieczne powinien stać na długiej przerwie na korytarzu z napisem OSZUST I KŁAMCA.
            • carmita80 Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 11:11
              gryzelda71 napisała:

              > To wszystko zmienia.Jak jest w II klasie to powinien już wiedzieć jakie to obrz
              > ydliwe oszukiwać na sprawdzianie.Konieczne powinien stać na długiej przerwie na
              > korytarzu z napisem OSZUST I KŁAMCA.

              A nie, przeciwnie, matka powinna go ukarac za to ze dal sie na sciaganiu zlapac.

              Sciaganie na egazminach, testach, klasowkach itd. jest obrzydliwe i tak jest to oszukiwanie nauczyciela i kolegow i tak powinno sie dzieci uczyc od poczatku ze jest to zachowanie nieakceptowalne. Nie karalabym go ale zdecydowanie wytlumaczyla niewlasciwosc takiego postepowania aby nigdy w przyszlosci tego nie robil. Sa rzeczy na tym swiecie ktore sa albo biale albo czarne a uczciwosc do takich nalezy.
              • robitussin Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 11:19
                > . Sa rzeczy na tym swiecie ktore sa albo biale albo czarne a uczciwosc do takic
                > h nalezy.

                Ot i następna święta dziewica forumowa niepokalana grzechem nieuczciwości.
              • czarnaalineczka Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 11:24
                ryly ???suspicious
                zawsze byc uczciwym i mowic prawde?
                w kazdej sytuacji ???
                serio ??
            • czarnaalineczka Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 11:12
              ee jaki napis ?
              pietno na czole wypalic !!!
    • amonette Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 12:06
      Przed całą klasą? Mam nadzieję, ze żartujesz.
    • guderianka Re: ściągający 7-latek - co teraz? 18.10.12, 12:44
      Ja mojej Starszej sama kazałam robić ściągi bo była w V klasie i nawet nie wpadła na ten pomysł. Wbrew pozorom-ponoć-dzięki ściąganiu można sie sporo nauczyć
      Nie rób mu "siary" i nie każ przepraszać, co za pomysl...Powiedz by ściągał tak by nie dac się złapać tongue_out

      a tak serio-wytłumacz mu że to nieuczciwe, że trzeba sie nauczyć, że może zrobic ściąge zeby miec pewność siebie, że ma jakąś pomoc ale żeby nie korzystał. No chyba że nie da sie złapać wink

      sorryyy, smiac mi sie chce wink
    • mmena Re: ściągający 7-latek - co teraz? 19.10.12, 12:02
      A co on takiego ściągał? Co można ściągać w 7 klasie?

      Popieram ściąganie. Gdy przypomnę sobie leniwych nauczycieli, którym się nie chciało prowadzić zajęć, a musieli wystawić oceny więc wymyślali klasówki na poziomie znajomości zawartości książki telefonicznej, to po raz kolejny dochodzę do wniosku, że problemem nie są ściągający lecz ci, którzy tej "książki telefonicznej" nauczyli się na pamięć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka