marcelina4
07.11.12, 17:39
moja sprytna koleżanka z pracy wymyśliła sobie, ze skoro mieszkamy "po drodze" do pracy to mogłabym ją podwozić bliżej domu, właściwie wszystko sobie obmyśliła i tylko zapomniała spytać mnie o zdanie na temat tego pomysłu
niestety jakoś mi ten pomysł do gustu nie przypadł co oznajmiłam jej kiedy właściwie wpakowała mi się jedną nogą do samochodu, no i wyszłam na niekoleżeńską i wredną sępiarę, co ogłosiła wszem i wobec w pracy
wywiązała się między nami niemiła wymiana zdań, ona coś o empatii i ludzkich odruchach gadała ( przecież po pracy biegnie swoje biedne dziecko ze strasznego przedszkola odebrać ), za to nic o szanowaniu mojej wolności i czasu
niestety walnęło mi się coś o słoikach z Białołęki i cwaniakach z Małkini, wyszło niemiło i teraz żałuję, że dałam się wciągnąć w głupią pyskówkę, ale teraz to bym jej nie podwiozła nawet jakby jej się chałupa paliła
no skąd w ludziach tyle bezczelności, że chcą rozporządzać cudzym czasem, dobrem i majątkiem w imię swoich interesów?
no zła jestem i wywaliłam sobie