Dodaj do ulubionych

nie dalam się wydoić i obraza jest

07.11.12, 17:39
moja sprytna koleżanka z pracy wymyśliła sobie, ze skoro mieszkamy "po drodze" do pracy to mogłabym ją podwozić bliżej domu, właściwie wszystko sobie obmyśliła i tylko zapomniała spytać mnie o zdanie na temat tego pomysłu
niestety jakoś mi ten pomysł do gustu nie przypadł co oznajmiłam jej kiedy właściwie wpakowała mi się jedną nogą do samochodu, no i wyszłam na niekoleżeńską i wredną sępiarę, co ogłosiła wszem i wobec w pracy
wywiązała się między nami niemiła wymiana zdań, ona coś o empatii i ludzkich odruchach gadała ( przecież po pracy biegnie swoje biedne dziecko ze strasznego przedszkola odebrać ), za to nic o szanowaniu mojej wolności i czasu
niestety walnęło mi się coś o słoikach z Białołęki i cwaniakach z Małkini, wyszło niemiło i teraz żałuję, że dałam się wciągnąć w głupią pyskówkę, ale teraz to bym jej nie podwiozła nawet jakby jej się chałupa paliła
no skąd w ludziach tyle bezczelności, że chcą rozporządzać cudzym czasem, dobrem i majątkiem w imię swoich interesów?
no zła jestem i wywaliłam sobie
Obserwuj wątek
    • gazeta_mi_placi Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 17:42
      Ale czemu w sumie się nie zgodziłaś skoro koleżanka faktycznie mieszka "po drodze"? W pracy czy na uczelni normą było, że podwoziło się niezmotoryzowanych którzy mieli akurat "po drodze" z kierowcą.
    • rosapulchra-0 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 17:43
      Dobrze zrobiłaś.
      Ja bym ewentualnie jej podała cenę zaporową za kurs w jedną stronę. I spokojnie poczekała sobie na reakcję wink
    • mamaemmy Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 17:44
      ona weszła"jedną nogą "do Twojego samochodu,a Ty jej odjechałaś,zostawiając ją?
      A tak z ciekawosci-dlaczego sama nie zaproponowalaś ja,że moze z Toba jechac skoro mieszka po drodze?Nie lubicie sie?
      • gazeta_mi_placi Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 17:47
        Co z moimi zdjęciami?
      • rosapulchra-0 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 17:50
        Myślę, że chodzi o to, że pani po prostu wpadła na pomysł i postanowiła go zrealizować, ale zapomniała uzgodnić go z właścicielką auta. Ja też bym się zdenerwowała, że ktoś próbuje dysponować moją osobą, czasem i moją własnością. Co z tego, że mają po drodze? Zaproponowała coś w zamian za podwózki? Utrzymanie samochodu kosztuje, plus ubezpieczenie plus paliwo, naprawy, wymiana opon i in., a kobita chce się wozić za darmo, bo po drodze i to bez uzgodnienia, tylko z zaskoczenia. Do tramwaju czy autobusu też za darmo wsiada? Nie, zdecydowanie nie lubię takiego cwaniactwa.
        • wuika Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 17:54
          Oj, to nie wiesz, że jak masz, a ktoś nie ma, to po prostu mus się podzielić? suspicious Jak to można takich rzeczy nie wiedzieć tongue_out
      • redheadfreaq Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 17:57
        Jest pewna różnica między "Czy mogę się poczęstować ciastem?, a "Zjadłam kawałek Twojego ciasta, było pyszne".
    • helufpi Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 17:54
      "Dojenie" to jest wtedy, kiedy dojonemu ubywa.
      • wuika Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 17:56
        Ale czasem taka głupia podwózka MOŻE być problemem. No i propozycja powinna wyjść od strony oferującej przysługę, no ewentualnie po grzecznym zapytaniu, czy możnaby, a nie tak, że ktoś się komuś pakuje do auta, bo właściciel pojazdu na pewno się zgodzi, nie ma nic innego do załatwienia, czy cokolwiek innego.
        • malazabka.de Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 08.11.12, 13:41
          wydaje mi sie, ze wina lezy po srodku...

          jakos nie wyobrazam sobie, ze baba wsiadla autorce do auta i oznajmila "od dzisiaj mnie podwozisz!"
          wydaje mi sie, ze ta kolezanka wczesniej powiedziala autorce, ze mieszka po drodze i chcialaby zeby autorka ja zabierala, przedstawila nawet plan trasy no a pozniej wielka dziura i nagle noga kolezanki w aucie, dlaczego autorka od razu nie powiedziala "laska zapomnij, moje auto, moj czas, spadaj, nikogo nie zabieram?"
    • panirogalik Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 17:57
      Oczom nie wierzę. Koleżankę z pracy podwoziłabym bez problemu a nawet z wielką chęcią.
      • gazeta_mi_placi Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 18:05
        Przecież jej się siedzenie wytrze i pasy zużyją....
        • marcelina4 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 18:11
          nie zgodziłam się nie z czystego "sepiarstwa" tylko dlatego, ze nie chce być uwiązana niewygodna przysługą i mówimy tutaj o okazjonalnym podwożeniu, tylko o codziennym
          nie mam zamiaru tłumaczyć się koleżance, że dzisiaj jej nie podwiozę, bo muszę gdzieś pojechać i nie jadę po pracy do domu, nie czuję się zobowiązana, to nawet nie jest moja bliska znajoma, co innego okazjonalnie, a co innego układ na co dzień, a taki kolezanka chętnie by widziała
          • graue_zone Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 19:29
            A wystarczyło powiedzieć, ze będziesz podwozić w miarę możliwości, ale kiedy nie jedziesz do domu, to nie. I już. A już uwagi o słoikach i Małkini dyskwalifikują Cię całkowicie i zaliczają się do zwykłego chamstwa. Jesteś po prostu sobkiem i żadne tłumaczenie tego nie zmieni.
            • nutka07 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 23:10
              A dlaczego miala sie w ogole tlumaczyc? Dlatego ze kolezanka sobie cos wymyslila?
            • gku25 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 08.11.12, 09:38
              Autorka jest asertywna i tyle. Popieram, nienawidzę cwaniaczków.
              • lolinka2 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 08.11.12, 17:37
                Asertywność to sztuka odmawiania bez agresji. Autorka jest agresywna.
                Człowiek asertywny po udzieleniu odp. odmownej nie zawraca sobie (i komuś) tyłka na forum całą sprawą, bo załatwi ją kulturalnie i otwarcie zarazem, nie ponosząc przy tym uszczerbku na emocjach czy psychice. Po prostu - ktoś coś zaproponował, a mnie ten pomysł nie przypadł do gustu, więc bez poczucia winy mówię "nie zrobię tego". I tyle.
              • panirogalik Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 08.11.12, 22:38
                Asertywna ale też krótkowzroczna. Dla mnie niepojęte takie zachowanie wobec koleżanki z pracy.
            • to_ja_tola Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 08.11.12, 12:49
              graue_zone napisała:

              > A wystarczyło powiedzieć, ze będziesz podwozić w miarę możliwości, ale kiedy ni
              > e jedziesz do domu, to nie. I już. A już uwagi o słoikach i Małkini dyskwalifik
              > ują Cię całkowicie i zaliczają się do zwykłego chamstwa. Jesteś po prostu sobki
              > em i żadne tłumaczenie tego nie zmieni.


              padłam big_grin

              Wszak wiadomo że ematka żeby należeć do tego grona,musi być pracownica korpo,zarabiać 10raz średnią krajowa ,nooo i jej ponieśc nie może.Wiadomo...Wiadomo tak jest na forum,w życiu ematka to jędzawink
            • barbibarbi Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 08.11.12, 18:25
              graue_zone napisała:

              > A wystarczyło powiedzieć, ze będziesz podwozić w miarę możliwości, ale kiedy ni
              > e jedziesz do domu, to nie. I już. A już uwagi o słoikach i Małkini dyskwalifik
              > ują Cię całkowicie i zaliczają się do zwykłego chamstwa. Jesteś po prostu sobki
              > em i żadne tłumaczenie tego nie zmieni.

              Zgadzam się. Można było normalnie porozmawiać, a nie wdawać się w pyskówki. Jeśli koleżankę w tym wątku nazwano wiele razy cwaniarą, to właścicielkę samochodu trzeba by było nazwać nieużytym sobkiem.
              Ja zapamiętałam sobie sytuację z czasów liceum - poprosiłam bliską koleżankę z klasy aby pomogła mi nieść wielgachną torbę, mieszkałam na stancji, szłyśmy w jedną stronę, ona z pustymi rękami, a ja z torbą. Odmówiła bez podania powodu, nie i już. Ja się targałam z tym ciężarem przez całe miasto, a ona zadowolona obok mnie. To był nasz ostatni spacer, już nie była moją koleżanką, ja na jej miejscu bez proszenia chwyciłabym za ucho torby. Z czasem okazało się, że "koleżanka" pokazała cały wachlarz swoich egoistycznych cech, zanim dotarliśmy do matury była najbardziej znienawidzoną osobą przez wszystkich w klasie.
          • to_ja_tola Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 08.11.12, 12:47
            marcelina4 napisała:


            > nie mam zamiaru tłumaczyć się koleżance, że dzisiaj jej nie podwiozę, bo muszę
            > gdzieś pojechać i nie jadę po pracy do domu, nie czuję się zobowiązana, to nawe
            > t nie jest moja bliska znajoma, co innego okazjonalnie, a co innego układ na co
            > dzień, a taki kolezanka chętnie by widziała


            i ja cię w pełni rozumiem....Mozna zabrac od czasu do czasu,ale bez przesady....Ja tez zabieramłam do pracy odwoziłam koleżankę,musiałam zbaczać z drogi,nie duzo,ale zawsze...Tak dzień w dzien,to trochę drogi nadrabiam,a potem jak przyszło do czego to się wypięła.Jak by podwózka była moim zsra...ym obowiązkiem.
          • elza.303 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 08.11.12, 22:54
            Brawo !!!Też tak miałam,przez jakiś czas podwoziłam ale kiedy miałam inne plany to zaczęły się fochy,nigdy nawet nie zaproponowała żeby dorzucić się do paliwa(i tak bym nie wzięła)Potem co dzień miałam inne plany
    • tosterowa Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 18:07
      głupiaś, mogłaś jeszcze na niej zarobić, powiedzieć, że dorzuci do benzyny parę groszy i będzie wożona jak hrabianka w przyzwoitych warunkach, w końcu ktoś wyżej stwierdził, że tobie nie ubywa, twoje auto i tak jedzie. No, chyba, że koleżanka śmierdzi, albo nie lubisz jej ;P
    • gazeta_mi_placi Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 18:10
      Nieużytek z Ciebie, mam nadzieję, że kiedyś Ty będziesz potrzebować zwykłej uprzejmości kogoś i jej nie dostaniesz.
    • bezpocztyonline Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 18:13
      Latami mnie różni znajomi z pracy podwozili, tacy, którzy mieli "po drodze", ale też i tacy, którzy mnie podwożąc nadrabiali drogi. Sami oferowali, z własnej uprzejmości.

      Potem to ja woziłam niezmotoryzowanych. Okazyjnie, ale często.
      Nie pamiętam, ile razy sama się oferowałam, a ile razy akurat poprosili w momencie wychodzenia z pracy.

      Czy innym jest "ale ja dzisiaj w innym kierunku jadę i to dość pilnie", a czym innym "nie, bo nie".
    • trwe Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 18:18
      Z tymi słoikami to chyba przegiełaś? Ja z kolei nie lubię, jak' warszawiacy z dziada-pradziada' (z swieczką szukac) dzielą mieszkańców Warszawy na 'sloiki' itp. Jeszcze cwaniaki z Małkinii? Po prostu chamskie
      • marcelina4 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 18:24
        no masz rację, przegięłam, dumna z siebie nie jestem, dlatego za słoika i cwaniaka koleżankę przeproszę, ciekawe czy ona również to zrobi, bo nasmarowała na mnie do wielu osób w pracy ( właściwie to od ludzi sie dowiedziałam, że ona to zrobiła )

        wiecie co ? nie chodzi o te benzynę, czy co s tam jeszcze, ale o formę, ona postanowiła i uznała, że ja z radością przyklasnsę, nie spytała, tylko zadecydowala, a odmowy najwyraźniej nie toleruje
        • kropkacom Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 18:27
          Nie bój się 90 procent forumek nie wozi nikogo i nie zamierza. Ja bym nie chciała aby mój mąż miał obowiązek w postaci codziennego podwożenia. Czemu? Bo to kolejna osoba do której się trzeba dostosować. Co innego grzecznościowe, okazjonalne podwiezienie.
          • kropkacom Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 18:30
            Oczywiście chamskich uwag nie popieram.
        • carmita80 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 18:35
          No ale ona tak naprawde, wyszla z toba z pracy, poszla z toba do twojego samochodu, stanela od strony pasazera, otowrzyla drzwi i zaczela wsiadac? Wtedy ja zapytalas co robi, a ona odpowiedzila, ze ma zamiar z toba wracac bo mieszka po drodze? big_grin Naprawde nie bylo zadnej rozmowy, nic na ten temat?
          • marcelina4 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 18:50
            no dokladnie mniej więcej tak było
            • carmita80 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 18:55
              no dokladnie mniej więcej tak było

              big_grin dobre big_grin to w takim razie ta kolezanka-wpolpracownica jakas szurnieta jest, bo normalna osoba to raczej zaczekalaby na sugestie ze strony wlasciciela auta albo delikatnie sama wyszla z taka propozycja oczywiscie deklarujac partycypowanie w kosztach paliwa. No coz, ubywa nie ubywa ale jednak to kosztuje ciebie a czemu jej ma nie kosztowac. Moglas nie wdawac sie w pyskowke, ale juz sie stalo.
              • rosapulchra-0 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 20:07
                Koleżanka sama zachowała się po chamsku, bo nawet nie spytała o zgodę właścicielki samochodu, a jak wiadomo - akcja rodzi reakcję, więc wcale się nie dziwię autorce wątku i uważam, że bardzo dobrze postąpiła. Tym bardziej, że tamta jeszcze wrednie jej tyłek do innych za plecami obrobiła. Chamka po prostu dostała za swoje. I tak trzymać.
                Ja bym nie przepraszała za słoiki i inne. Zasłużyła sobie.
                • hotya Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 08.11.12, 13:40
                  A ja uważam, że koleżanka wprawdzie cwaniak, ale nie podoba mi się nazywanie kogokolwiek słoikiem, tak jak nie podoba mi się nazywanie innych zmywakami. Odrobina szacunku jeszcze nikogo nie zabiła.
          • kotobala Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 08.11.12, 00:04
            > odu, stanela od strony pasazera, otowrzyla drzwi i zaczela wsiadac? Wtedy ja za
            > pytalas co robi, a ona odpowiedzila, ze ma zamiar z toba wracac bo mieszka po d
            > rodze? big_grin Naprawde nie bylo zadnej rozmowy, nic na ten temat?

            I w tm momencie powinnaś zareagować i może nie byłoby "sprawy".
            Ale, tak patrząc generalnie, dlaczego TY masz się tłumaczyć i wyjaśniać z czegoś, że ktoś chce? Tu jest Twoja dobra wola...
            Ja generalnie nie rozumiem problemu. Powiedziałbym NIE i uzasadniła swoje zdanie. Ewentualnie uprzedziła o różnych, nagłych, nieoczekiwanych przypadkach jakie Cię spotykają. I, mając tą wiedzę, niech się "pani chętna na darmowa podwózkę, określi.
            (ps. ja bym to megaskomplikowała, jeżeli nie chcesz jej podrzucać)
        • annajustyna Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 18:38
          A o co chodzi z tym sloikiem?
          • viviene12 Sloiki 07.11.12, 18:57
            to nazwa na tzw. ludnosc naplywowa do stolycy w celach zarobkowych.
            Sloiki sa traktowane przez Prawdziwych_ Warszawiakow z pogarda.

            PS.Tez sie dopiero niedawno dowiedzialam, jakis artykul w Wyborczej byl.
            • thegimel Re: Sloiki 07.11.12, 22:29
              Ale czemu akurat słoiki? Bo, że chodzi o podział na lepszych i gorszych warszawiaków, to zrozumiałam.
              • nutka07 Re: Sloiki 07.11.12, 23:01
                Moze po weekendzie wracaja z domow, ze sloikami pelnymi jedzenia na nastepny tydzien wink
                • thegimel Re: Sloiki 08.11.12, 08:53
                  Aha, ok smile
                  Moja potrzeba wiedzy została zaspokojona big_grin
                  Dziękuję.
      • panpaniscus Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 20:04
        Nie znam żadnego warszawiaka z dziada pradziada który by używał określenia słoik. Podejrzewam że to typowa nadgorliwość neofitki, czyli drugie warszawskie pokolenie lansuje to określenie.
        Ogólnie to totalny niesmak zachowaniem autorki. Po pierwsze miałaby czystsze sumienie wożąc kogoś do pracy - samochód zatruwa środowisko, żużywa energię, tworzy korki - na dwie osoby to mniejszy koszt niż na jedną. Po drugie zero asertywności, za to chamska agresja - można kleżance jasno powiedzieć, że się oczekuje udziału w kosztach, że nie zawsze będzie podwieziona.
        • gku25 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 08.11.12, 09:40
          Tak, jeszcze należy codziennie rozkładać czerwony dywan przed samochodem.
        • memphis90 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 08.11.12, 22:41
          A zostali jeszcze jacyś z dziada pradziada? Przecież większość obecnych warszawiaków po wojnie napłynęła za pracą itd. Moja przedwojenna warszawska rodzina (z dziada pradziadawink) po wejściu Rosjan wiała w Polskę aż się kurzyło; do stolicy wróciła jedna z sióstr, reszta rodzeństwa rozpierzchła się po kraju.
    • anek130 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 18:28
      poniekąd Cię rozumiem, bo ja też nie lubię czuć się "wykorzystywana", ale chyba inaczej załatwiłabym sprawę. Ja bym zwróciła kolezance uwagę, że mogła to uzgodnić i że nie lubisz takiego stawiania sprawy, ale potem powiedziałabym, że nie ma sprawy, jeśli akurat będziesz jechac po pracy do domu to możesz ja zabierać- choc z góry uprzedasz, że nie zawsze będziesz mogła to zrobić, bo masz różne sprawy do załatwienia po pracy- jak dla mnie banalnie proste. rozwiązanie
    • ashraf Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 18:33
      Zapewne gdyby kolezanka zapytala Marceline, czy moze ja podwiezc, nie byloby problemu. Ale decydowanie o czyims czasie i aucie jest delikatnie mowiac chamstwem. A juz regularne podwozenie po pracy to kwestia uprzejmosci, a dogadania sie finansowego - benzyna i utrzymanie auta kosztuja. Ciekawe, czy oburzajace sie emamy zawsze i wszystkim w pracy i w bloku, chetnie i za darmo tlumacza dokumenty (tlumaczki), udzielaja porad prawnych (prawniczki) itd. A moze wtedy jednak wlacza sie opcja oplaty za usluge? O, dorzuce jeszcze opiekowanie sie (regularne) cudzmi dziecmi, przeciez czasu sie na to nie traci (i tak jest sie ze swoimi), to czemu brac za to pieniadze?
      • graue_zone Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 19:31
        Rozumiem, że koszt utrzymania i benzyny wzrasta znacząco od podwożenia czasem jednej osoby? Śmieszny argument.
        • ashraf Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 19:59
          Rozumiem, ze gdybys byla na wychowawczym, to za darmo opiekowalabys sie dziecmi kolezankek, zeby nie musialy placic za przedszkole. Przeciez twoje koszty nie wzrosna ani ci nie ubedzie.
          A kolezanka Marceliny miala na mysli regularne podwozenie, a nie jednorazowa przysluge, o ktora zreszta "zapomniala" sie zapytac.
          • graue_zone Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 20:15
            A nie widzisz różnicy między zajmowaniem się dziećmi, a prowadzeniem samochodu?
            • ashraf Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 20:21
              Widze, ty natomiast uwazasz, ze jezeli cos nie generuje wiekszych kosztow dla uslugodawcy, to powinno byc darmowe.
              • graue_zone Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 21:02
                Nie, ale trzeba umieć zrobić komuś przysługę, nie koniecznie zaraz wstawiając kawałki o benzynie i amortyzacji.
                • rosapulchra-0 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 21:11
                  A widzisz różnicę między poproszeniem o przysługę, a decydowaniem za kogoś, że wykona tę przysługę bez szemrania?
                  • nandadevir Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 21:18
                    Trudno uwierzyc, ze ta osoba nie zapytała, ale różni ludzie są. Mnie taka sytuacja kiedyś spotkała ze strony szefa, wsiadł i mowi zawieź mnie tam i tam. Nic nie powiedzialam ale zawiozłam , nie po drodze mi było.
                    • nandadevir Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 21:21
                      Z drugiej strony to odpowiedzialność kogoś wozić, a co w razie wypadku i np zgonu tej osoby.
                • ashraf Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 21:46
                  Przysluga zaklada dobrowolnosc. A nie przymuszanie.
        • pitahaya1 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 20:37
          A nie sądzisz, ze taka propozycja powinna po prostu wyjść od Marceliny?

          "Słuchaj, wracamy tą samą drogą. Jeśli chcesz, możesz się ze mną zabierać" brzmi nieco inaczej niż "Słuchaj, skoro wracamy tą samą drogą to ja się będę, z tobą zabierała".

          I to mówię ja, osoba, która za darmo przez okres studiów podwoziła kumpla ponad 300km w jedną stronę. Ja, która, gdy raz jeden kumpel musiał mnie zabrać, musiałam wyskoczyć z 1/3 kwoty za paliwo, bo, jak się kumpel wyraził, "paliwo kosztuje".
      • rosapulchra-0 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 20:13
        O to to to!
      • amoreska Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 20:26
        Autorka przesadziła z asertywnością w kierunku chamstwa.

        Niemniej jednak w rzeczy samej miała rację. Nikt nie ma prawa dysponować w ten sposób moim czasem i mieniem bez mojej zgody. To tak samo, gdyby koleżanka wieczorem wprosiła się do mnie i zasiadła na kanapie przed TV, bo przecież obie lubimy oglądać ten sam serial, a jej się właśnie zepsuł odbiornik...

        Gdyby zapytała...czy mogłaby... - wtedy co innego.
        I raczej okazjonalnie, a nie stale.
    • borys314 Re: 07.11.12, 18:51
      Zachowanie Twojej koleżanki - nie na miejscu, postawa roszczeniowa, miałaś święte prawo odmówić, nawet ostro, ale "walnęło mi się coś o słoikach z Białołęki i cwaniakach z Małkini" to też zachowanie poniżej wszelkie poziomu (!). Nie wyobrażam sobie, że mogłaś coś takiego powiedzieć - choćby w złości.
      • joxanna Re: 08.11.12, 09:05
        tak, tak, tak!

        Rzadko zdarza mi się zmienić opinię w ciągu ułamka sekundy - ale tak właśnie było czytając ten post. Najpierw rozumiałam rozżalenie.

        Ale jak poszło o słoikach, to też nie miałabym już ochoty z tobą jeździć, rozmawiać- nie dlatego, że jesteś nieużyta, ale dlatego, że zachowałaś się jak prymitywna chamka. Napawaj się swoją 'warsiawskością'. Jesteś super! Szkoda, że nie ruszyłaś tym samochodem, kiedy koleżanka stała z nogą w drzwiach, była szansa, żeby ją złamać, a unieruchomiona na parę tygodni pewnie nie prosiłaby Cię o przysługę.
    • angazetka Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 18:51
      Koleżanka jest niewychowana. Ty jesteś chamska i nieużyta. Pasujecie do siebie.
      • marcelina4 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 18:55
        no wiedziałam, że się takiego komentarza doczekam smile napisałam, że głupio walnęłam, przeprosze za słoika i cwaniaka
        • kajmanik Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 19:02
          nieuzyta? bo nie daje się wykorzystywać? dobrze zrobiła- roszczeniowym prostakom też mówię,,nie" i nie mam ochoty dostosowywać swoich planów bo ktoś sobie wymyślił posadzić doopę w moim samochodzie. co innego , jeśli kogoś lubię, ale tylko dlatego ze ,,po drodze"? nie.
          • nandadevir Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 19:12
            kiedyś potrzebowałam takiej pomocy, bo pks do pracy jeżdził 3 razy dziennie i koleżanka mnie podwoziła, nie miałam auta. Dokładałam się do benzyny tyle ile wynosił bilet miesieczny na trasę ale nie jezdziłam codziennie.

            Teraz czasami zabieram osoby kiedyś poznane na przystanku pksu, które pracują w okolicy. Nie rozumiem, jak się jedzie w tym samym kierunku to czemu nie? Nie zabieram tylko meżczyzn na stopa.
            • kajmanik Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 19:17
              hmmm...rano nie jestem z zasady w nastroju do pogaduszek, dodatkowo jesli kogoś nie lubię to o czym z nim mam rozmawiać? i nie mam zamiaru tłumaczyć obojętnemu mi człowiekowi ze go nie zabiorę bo jadę tu czy tam. mało kto jedzie po pracy do domu, mało kto ma ochotę informować byke kolezankę o swoich sprawach.
      • kawka74 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 19:04
        Też jestem nieużyta, a jeśli ktoś próbowałby ustawiać mnie zgodnie ze swoimi potrzebami, to mogłabym też stać się chamska. No, u licha, można kogoś okazyjnie podwieźć, można komuś zaproponować, umawiać się częściej na podwiezienie, ale prywatny samochód to nie taksówka ani autobus, który podporządkuje się klientowi.
        Mój mąż czasem podwozi kolegów czy koleżanki z pracy, zdarza się, że nieco nadkłada drogi; sama korzystałam z uprzejmości kolegi z pracy, ale nigdy nie przyszłoby mi do głowy dyktować mu, kiedy i którędy ma jeździć, bo przecież jesteśmy kolegami z pracy, a on ma po drodze.
        • marzeka1 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 19:23
          Widzę różnicę między okazjonalnym podwożeniem a codziennym obowiązkiem i dostosowywaniem się do tej pani i jej dziecięcia w przedszkolu;
          U mnie w pracy jest tak,że czasem z podwożenia korzystam, ale zdarza się,że słyszę, ze ktoś nie może, bo jedzie w innym kierunku- i jest ok;
    • vicemiss-forum Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 19:33
      Trwam w szoku- nie wyobrażam sobie że można być tak nieużytym. Ja tam wożę niemal codziennie koleżankę około 5 kilometrów- nie przyszłoby by mi wymagać zapłaty bo jadę i tak tą samą drogą a już odmowa nie przeszłaby mi przez gardło.
      Jasne że czasem:
      a)nie jadę w ogóle;
      b)jadę wcześniej/ później
      c)inną trasą
      NIE MA Z TYM ŻADNEGO ALE- kwestia dogadania i odrobiny empatii...

      Ja chyba żyje w innym świecie koro zabranie znajomej "po drodze" jest taaakim problemem.
      • aniani7 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 23:51
        Ja też jestem w szoku. Aż chciałoby się zapytać- o co kaman?
    • erdbeere40 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 19:45
      > moja sprytna koleżanka z pracy wymyśliła sobie, ze skoro mieszkamy "po drodze"
      > do pracy to mogłabym ją podwozić bliżej domu, właściwie wszystko sobie obmyślił
      > a i tylko zapomniała spytać mnie o zdanie na temat tego pomysłu

      No własnie sprytna, przy tym oszczędna i zaradna. Bardzo dobrze zrobiłaś, nikt nie ma prawa dysponować Twoim czasem, samochodem i poniekąd pieniędzmi ( utrzymanie samochodu kosztuje).

      No może z tymi słoikami trochę przegięłas, ale przybyli do Warszawy rodacy są zazwyczaj skąpi, roszczeniowi i bez taktu, to takie luźne spostrzeżenia. Często wyrwali się z wiosek, muszą oszczędzać na wszystki i stąd ta nieudolna próba wykorzystywania innych.
      • przystanek_tramwajowy Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 20:00
        erdbeere40 napisała:

        "No może z tymi słoikami trochę przegięłas, ale przybyli do Warszawy rodacy są zazwyczaj skąpi, roszczeniowi i bez taktu, to takie luźne spostrzeżenia. Często wyrwali się z wiosek, muszą oszczędzać na wszystki i stąd ta nieudolna próba wykorzystywania innych. "

        A najśmieszniejsze, że rodzice pseudo warszawiaków w rodzaju Marceliny sami przyjechali kilkadziesiąt lat temu ze wsi do pracy w Hucie Warszawa, w dziurawych butach i z tekturową walizką. A jak tramwaj dzwonił, to klękali, bo myśleli, że ksiądz idzie... Za to teraz ich dzieci lżą innych od słoików i cwaniaków z Małkini. Buractwo i tyle!

        PS. Nie mieszkam na Białołęce i nie pochodzę z Małkini smile
        • amonette Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 20:23
          Ale po akcencie widać, że babcia była z Falenicy tongue_out

          Dla niektórych każdy pretekst jest dobry, żeby się choć troszkę dowartościować. Ostatnia uwaga oczywiście nie do Ciebie wink
          • heca7 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 23:40
            amonette napisała:

            > Ale po akcencie widać, że babcia była z Falenicy tongue_out
            >
            Ale dlaczego u licha z Falenicy???
        • rosapulchra-0 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 20:31
          Te, przystanek, a skąd masz takie szczegółowe informacje na temat rodziców Marcelin? suspicioussuspicioussuspicious
    • ewcia1980 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 19:54
      ja jestem osobą, która nie oczekuje żadnych przysług od innych ale i nie chcę żeby ktoś chciał coś ode mnie.

      ja cię rozumiem.
      po pierwsze gdy ktoś chce mi coś narzucić lub coś na mnie wymusić to z przekory jestem na "NIE"

      a po drugie - dla mnie zobowiązanie do codziennego odwożenia kogoś jest nie do zaakceptowania.
      nie - nie dlatego, że mi ubędzie tylko dlatego, że nie lubię dostosowywać się do kogoś.
      ja akurat po pracy zawsze załatwiam jeszcze jakieś sprawy typu zakupy, sprawy w urzędach
      więc okazjonalnie jak akurat wracam prosto do domu - nie ma problemu
      jako codzienne zobowiązanie - nie ma opcji
    • wespuczi Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 20:19
      nie rozumiem, dlaczego jesli po drodze nie podwiesc, bo kolezanka nie umie sie zachowac - niekorzy nie potrafia nie ma co ludzi oceniac, oczywiscie sa momenty ze trzeba ludziom powiedziec nie, ale to nie jest jeden z nich moim zdaniem - i wyzwiska do tego, zenada.
    • amonette Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 20:21
      Sorry, ale nie podwiozła chamka chamki. Świat się kręci nadal.
    • kol.3 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 20:41
      Dobrze zrobiłaś że odmówiłaś zwłaszcza jeśli się weźmie pod uwagę nakazową formę w jakiej koleżanka chciała załatwić sprawę. Ty jej powiedziałaś parę przykrych słów, ona Ci obrobiła siedzenie na cale biuro - jesteście kwita. Nie przepraszałabym, absolutnie.
    • sarling Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 20:51
      Koleżankę nieco poniósł wysoki poziom asertywności, ale z Ciebie wylazł cham.
      Jak widzisz, nie trzeba mieszkać w Małkini, żeby prezentować niski poziom.
      • mamaemmy gazeta 07.11.12, 20:57
        to do mnie o te zdjęcia?
        nie doszly wink?
      • rosapulchra-0 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 21:16
        Piękny wysoki poziom asertywności - obrobić komuś tyłek za plecami suspicious Babsku się należały te epitety, bo nie dość, że nie poszanowała koleżanki i jej czasu, to jeszcze wysłała maile obrabiające dupę koleżanki do prawie wszystkich współpracowników.
    • anorektycznazdzira Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 21:57
      Podwożenie się wzajemnie jest ekonomiczne i ekologiczne. Jest też zwyczajnie miłe, chyba, ze nie lubisz tej osoby- wtedy rozumiem.
      Nie mieści mi się w głowie, ze zamiast wytłumaczyć, że możesz ją podrzucać, ale nie może na Ciebie liczyć (czyli masz prawo o 15.30 oświadczyć: "dzisiaj jednak nie, coś mi wypadło) zwyzywałaś kogoś od słoików i czego tam jeszcze.
      • rosapulchra-0 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 22:56
        Zwyzywała, bo doszło do pyskówki po tym, jak się dowiedziała, że koleżanka jej obsmarowała dupę do całego działu w pracy. Też bym się zdenerwowała.
    • estelka1 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 22:21
      Mieszkanie po sąsiedzku nie zobowiązuje marceliny do podwożenia koleżanki "sępa". Ciekawe, czy gdyby wracały z firmowej imprezy taksówką, owa koleżanka zasponsorowałaby przejazd, czy raczej oczekiwała, by marcelina jako mieszkająca dalej, pokryła koszt, a ona przy okazji zabrałaby się z nią. Obstawiam mimo wszystko drugi wariant. O ile nie pochwalam steku wyzwisk w wykonaniu autorki wątku i tak przyznaję jej rację.
      Skojarzyło mi się właśnie, że moja znajoma dojeżdża samochodem do pracy z innej miejscowości. Razem z nią jeździ koleżanka. I co ciekawe, owa koleżanka z własnej woli dokłada się do paliwa. Ba, pokrywa więcej niż połowę, bo dociera do niej, że znajoma robi jej przysługę, bierze odpowiedzialność za jej bezpieczeństwo, a koszt dojazdu to nie tylko paliwo, ale również amortyzacja.
    • hamerykanka Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 23:18
      A ja juz widze te wszystkie oburzone jematki Polki podwozace kazdego, kto sobie ZAZYCZY (podkreslam-nie poprosi, ale zazyczy) podwiezienia; macie teraz okazje: zbliza sie zima, bedzie zimno i chlapy, rozumiem, ze bedziecie zbierac wszystkich ludzi z przystankow, czekajacych na autobus, bo macie takie dobre serduszka. No i samochodu wam nie ubedzie, bedzie ekologicznie i w ogole...(tarza sie ze smiechu)
      • rosapulchra-0 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 23:22
        A może mi ktoś wyjaśni, na czym ta ekologia w podwożeniu kogoś do domu polega? No tuman jestem i nie rozumiem.
        • nutka07 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 23:34
          Mniej spalin przy zalozeniu, ze podwozona osoba mialaby jechac swoim samochodem.
        • joxanna Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 08.11.12, 09:07
          Chodzi o to, że jak 3 osoby wsiądą do trzech samochodów to produkują spaliny i korek, jak to 3 samochody. A jak te 3 osoby pojadą jednym samochodem, to produkują spaliwy i udział w korku jak to 1 samochód.
        • agaja5b Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 08.11.12, 11:19
          Samochód ma 5 miejsc, zajmuje określoną ilość przestrzeni na drodze, zużywa paliwo i produkuje spaliny a często wieziemy nim swój jeden tyłek dlatego ekologiczniej, ekonomiczniej i efektywniej jest wieźć nim co najmniej 4 tyłki, zwłaszcza w tym samym kierunku.
          • rosapulchra-0 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 08.11.12, 13:31
            A jak koleżanka jeździ autobusem do pracy, to gdzie tu ekologia? Bo ja tak zrozumiałam z założycielskiego posta, że Marcelina ma podwozić koleżankę swoim samochodem, aby ta szybciej mogła odebrać swoje dziecko z przedszkola, znaczy się koleżanka niezmotoryzowana jest.
            • agaja5b Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 08.11.12, 14:00
              Jak autobusem to już bardzo ekologicznie. Myślałam że nie rozumiesz ogólnie dlaczego samochodem w pojedynkę jest nieekologicznie i dawaj tłumaczyć jak dzieckusmile
              • rosapulchra-0 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 08.11.12, 14:50
                Nie, nie big_grin
                Nie rozumiałam zastosowania słowa "ekologicznie" w kontekście rozumienia przeze mnie posta założycielskiego i innych wyjaśniających postów Marceliny w tm watku.
    • nutka07 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 23:20
      Ja najpewniej po takiej sytuacji, powiedzialabym jej ze nie jade do domu wink i tak codziennie az przestalaby pytac wink

      W ogole niezla aparatka, najpierw sie pakuje bez pytania a potem jeszcze w pracy tylek obrabia uncertain
      • heca7 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 23:49
        Jestem z Warszawy z dziada-pradziada itd wink A podwożę znajomych kiedy trzeba ( dziś np koleżankę z dzieckiem), wożę koleżankę córki razem z nami na zajęcia dodatkowe. I nigdy nie przyszło mi do głowy pytać skąd pochodzą : Może powinnam? suspicious Jak powie któraś np: ze Skierniewic to mam jej zatrzasnąć drzwi przed nosem ? wink
        • olewka100procent Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 23:55
          a co ci szkodziło ją zabrać ? przecież i tak jeździsz i nie nadrabiasz drogi
        • aniani7 Re: nie dalam się wydoić i obraza jest 07.11.12, 23:59
          Marcelina jest jak taki Polak w USA, który po czterech latach pobytu na obczyźnie nabiera denerwującego akcentu a`la Maks Kolanko, a po ośmiu nie pamięta już ani jednego polskiego słowa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka