17.11.12, 23:08
Dziewczyny, przypomniała mi się taka sytuacja z dzieciństwa na blokowisku, gdy z innymi dziećmi rozmawiałyśmy o owocach, słodyczach, że są takie i inne, bo ktoś kiedyś opowiadał i widział, a ktoś inny nawet jadł takie gumowe misie żelki i że nawet są takie owoce co się nazywają granaty. Na to rodzic jednej z dziewczynek chciał, na ówczesne czasy, przyszpanować i pochwalił się, że przecież Marysia jadła kiedyś granat. Opisał nam jak wygląda i jak smakuje i Marysia to potwierdziła i została bohaterką tego dnia.
Wczoraj kupiłam w Biedronce granat za 1,75 sztuka. Usiadłam, rozkroiłam, przypomniałam sobie tamten dzień na blokowisku i poczułam się taka mocno stara sad
Obserwuj wątek
    • yenna_m Re: granat 17.11.12, 23:16
      lata osiemdziesiąte, jakoś 83-85 rok
      do domu wpada moja rozemocjonowana siostra i mówi, że Piotrek jadł kwiatka

      z opisu (co się młoda namachała ręcyma, to jej) wynikało, że to banan jest, ino młoda tego w życiu nie widziała (dziecię kryzysu)

      skórka leżąca na chodniku rozwiała wszelkie wątpliwości

      a teraz toto leży w sklepach i tańsze często jest od krajowych jabłek
    • viviene12 Re: granat 17.11.12, 23:17

      > zynek chciał, na ówczesne czasy, przyszpanować i pochwalił się, że przecież Mar
      > ysia jadła kiedyś granat. Opisał nam jak wygląda i jak smakuje i Marysia to pot
      > wierdziła i została bohaterką tego dnia.

      Czyli do czlowieka, ktory sie kulom nie klanial mozna by dopisac Marysie, co jadla granatysmile

      Oj dawno to bylo, dawno temu...
    • annakate Re: granat 17.11.12, 23:17
      W 1986 roku przyjechał do Polski kolega, który 2 lata wczesniej wyemigrował do Kanady. Opowiadał nam np, że tam są takie knajpki, gdzie sprzedają same kurczaki, w różnych kawałkach, i kupuje się je w wiaderkach. Ale mieliśmy ubaw! Kurczaki w wiaderkach! Tarzaliśmy się ze śmiechu, kolega się obraził. Wiecie, jaką głupią minę miałam po pierwszej wizycie w KFC? Do dziś się z tego śmiejemy...
      I jeszcze opowiadał nam (to były czasy kartkowe, za to z dostępnością nabiału - uwaga dla młodzieży) że dobry żółty ser jest droższy niż szynka. Nikt mu nie wierzył...
    • a.va Re: granat 17.11.12, 23:26
      Mój sporo starszy ode mnie brat pojechał do Francji na zbiórkę owoców i kiedy wrócił, opowiadał nam wręcz niewiarygodną historię - że tam są sklepy mięsne pełne wszystkiego - wędlin, mięs, wcale nie ma kolejek i ludzie kupują po troszku, 20 dag, 30 dag, a nie na kilogramy...
      • a.va Re: granat 17.11.12, 23:27
        Był to rok 81.
        • paszczakowna1 Re: granat 17.11.12, 23:48
          > Był to rok 81

          W kilka lat później była we Francji moja siostra. Pamiętam, jak opowiadała, że tam w zwykłych sklepach spożywczych są półki przez cały sklep z samymi czekoladami. (I że niby to fajne, ale wybrać jednej nie sposób.) Dla mnie zupełna wtedy abstrakcja, równie dobrze mogła mówić, że sprzedają tam brylanty wielości kurzych jaj.

          A mój własny szok na widok pomarańczy w sklepie warzywnym... (I do tego w NRD, socjalistycznym kraju.)
    • andaba Re: granat 17.11.12, 23:55
      Za granicą nie bywałam, ale jeździłam na kolonie i obozy międzynarodowe, gdzie przyjeżdżały dzieciaki z NRD. One miały wszystko, kolorowe plecaki, naklejki, różne duperele, koszulki - bajecznie kolorowe, pionierskie "zastepcze" mundurki.
      Jedynie dzieciaki z ZSRR miały zbliżony do naszego stan posiadania. Za to zdecydowanie ładniejsze warkocze.
    • izak31 Re: granat 18.11.12, 06:36
      Kiedy szłam do komunii (85-86 rok), przyjechała z tej okazji siostra mojego Taty - mieszkajaca w zachodnich Niemczech. Przywiozła mi w prezencie lalkę Barbie i.... cały karton bananów....smile
      Szok i szpan.... Do dzis banany to moje ulubione owoce
    • shellerka Re: granat 18.11.12, 08:44
      jak miałam jakieś 4 - 5 lat, a banany były w sklepach od święta, ewentualnie kupowalo się je u prywaciarzy, (jestem rocznik 79'), to oznajmilam kiedyś, że pewnego dnia, kiedy dorosnę, kupie sobie CAŁY KILOGRAM BANANÓW i sama go zjem w calości smile))
      dziś bananow nie lubię ze wzgledów właściwości tucznych wink
    • twoj_aniol_stroz Re: granat 18.11.12, 09:16
      W latach osiemdziesiątych pojechałam z rodzicami na wakacje na Węgry. Tam sklepy to dla nas był szok: mleko w woreczkach i kilka róznych stopni tłustości, kakao na zimno w woreczku, wędlina na plasterki. Do dziś pamiętam jak rano tata szedł do sklepu i kupował chrupiące bułeczki i kilka plasterków wędliny! No szok! Nie na zapas, bez kolejki, tak po prostu trzy plasterki tego i pięć tego poproszę big_grin Arbuzy przy drodze sprzedawane, jeszcze wycinają taki klin, żeby zobaczyć czy świeże, bo jak nie to oni inny pokażą... Grymasić można i to jest normalne! A sklep papierniczy i drogeria spowodowały kilka sekund bezruchu big_grin Gumki, ołówki automatyczne i drewniane, kredki do wyboru do koloru, temperówka na korbkę, gumka do ścierania długopisu, piórniki w bajecznych kolorach! Odkryciem w drogerii były dezodoranty 8x4 big_grin Do dziś z sentymentem na nie patrzę smile Mydła pachnące, kolorowe. A jeszcze kawa! Leżała na półkach, nikt w kolejce się nie ustawiał, można było kupić bez problemu big_grin
    • bc7 Re: granat 18.11.12, 12:29
      Wczesne lata 80 -te, pierwsza moja podróż na Zachód. W Austrii -no po prostu szok- chodniki równiutkie,miasteczka oświetlone, wszędzie czysto, pachnie, w sklepach kilkanaście rodzajów pasty do zębów, raj...
    • morgen_stern Re: granat 18.11.12, 12:38
      Jestem z Górnego Śląska, więc za sprawą opowieści czy "paketów z efu", czyli paczek z Niemiec miałam cały czas podgląd tego, jak wygląda cywilizowany świat... Niestety pakety nie przychodziły do mojej rodziny, bo nikogo w "efie" nie mieliśmy, więc śliniłam się u koleżanek. Szczególnie zapadły mi w pamięć czekoladki adwentowe w kartoniku, w okienku odpowiadającemu jednemu dniu była mleczna czekoladka... W głowie mi się nie mieściło, że dla kogoś to mogło być normalne.
      • nenia1 Re: granat 18.11.12, 12:50
        Mnie się nie mieściło, że ktoś potrafi wytrzymać i zjeść tylko jedną czekoladkę dzienniesmile
    • kobieta306 Re: granat 18.11.12, 13:12
      W czasach liceum pojechaliśmy na wymianę młodzieżową do Berlina. I jak dziś pamiętam, że oczy mi z orbit wyszły w dziale mlecznym - jogurty, ale jakie i w ilu smakach i nawet był ryż na mleku,który miał sos czekoladowy do wymieszania. Tak sobie wtedy pomyślałam, że gdybym ja w Berlinie mieszkała, to bym tylko jogurty jadła, bo one były takie gęste i takie smaczne, a u nas wówczas tylko w kwadratowym opakowaniu pitny wieloowocowy.
      Koleżanka z kolonii miała tatę wysoko postawionego i opowiadała nam, że są kraje, gdzie idziesz i kupujesz słodycze. Ale nie wolno o tym głośno mówić smile a my nie wiedzieliśmy dlaczego nie wolno głośno mówić oraz podejrzewaliśmy, że ona coś ściemniać musi.
    • volta2 Re: granat 18.11.12, 13:14
      to i ja sie dołożę

      ktoś ze stanów przyjechał do wawy i na wieść, że zabrało jakiejś przyprawy do gotowania - istota ze stanów zdziwiona poucza" to zadzwoń i niech ci przywiozą do domu"

      żebyście wy widziały jak moja mama i jej kumpela to opowiadająca się chichrały. to był rechot z biciem sie po udach z niedowierzania. jak to do domu? jak to zadzwonić? u nas mało kto miał telefon wtedy.

      i ta sama kumpela opowiadała, że te hamerykanki to codziennie włosy myją - tu już tak nie rechotały ale dalej się świetnie bawiły. codziennie włosy, hi hi hi.
      • hamerykanka Re: granat 18.11.12, 14:19
        Heh, to mi z kolei przypomina, kiedy wyjezzdalam do Stanow , w TV byla reklama
        "Przyjechala! Ciocia z Ameryki!!"
        Pojawiala sie odstawiona kobieta, po czym z pobliskiej pralki brala butelke i pytala tonem pretensji "Wy nie uzywacie ACE?"

        Dzis sama jestem ciocia z Ameryki...tylko nie przywoze ACE smile


        A dla mnie pierwszym szokiem byla pierwsza podroz do Stanow, kiedy pojechalismy do calodobowego marketu, a tam w kolejce przed nami stala ze 180 kg bardzo czarna Murzynka z tlenionymi na zolto wlosami, w pizamie...a to 2003 byl.. I bogactwo owocow i warzyw, o ktorych sie tylko czytalo albo i tak sie nie znalo bo kto to widzial w sklepie kupowac platy opuncji smile
    • volta2 Re: granat 18.11.12, 13:22
      ale są faktycznie takie owoce o konstystencji żelatyny w środku, otoczone delikatną skorką, jeszcze delikatniejszą niż pomidor. je sie to tak, że się wysysa ten żel ze środka, bardzo to słodkie jest i rośnie w krajach gdzie granaty rosną przy drodze.

      na oko ten owoc też przypomina pomidora...
      jest tylko od niego bardziej delikatny,więc raczej szansa kupienia go w kraju jest mizerna, bo nie przetrwałby transportu. mi potrafiła skórka pęknąć w czasei transportu z warzywaniaka pod domem na 4 piętro.
      jak to posmakowałam po raz pierwszy to jadłam kilogram codziennie(czyli 4 sztuki) a ostatniego sezonu to może kilogram na seozn cały, ale ten owoc faktycznie robił wrażenie.

      miejscowi nazywają go hurma(xurma) ale google mi pokazuje nawet niewłaściwie, bo pokazuje koroloka. rzeczywiście bez dotyku - wygladają niemal identycznie
      • vivi.bon Re: granat 18.11.12, 13:30
        Występuje tutaj pod nazwą kaki i można dostać, choć pewnie nie smakuje jak w kraju pochodzenia. Jak dla mnie trochę mdły i mało aromatyczny.
        • volta2 Re: granat 18.11.12, 14:10
          to nie jest kaki właśnie

          kaki to tenże korolok. a xurma to xurma
          • kobieta306 Re: granat 18.11.12, 15:09
            Dziewczyny - kaki kupiłam wczoraj w lidlu. Smaczne. Wcześniej nie jadłam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka