Dziewczyny, przypomniała mi się taka sytuacja z dzieciństwa na blokowisku, gdy z innymi dziećmi rozmawiałyśmy o owocach, słodyczach, że są takie i inne, bo ktoś kiedyś opowiadał i widział, a ktoś inny nawet jadł takie gumowe misie żelki i że nawet są takie owoce co się nazywają granaty. Na to rodzic jednej z dziewczynek chciał, na ówczesne czasy, przyszpanować i pochwalił się, że przecież Marysia jadła kiedyś granat. Opisał nam jak wygląda i jak smakuje i Marysia to potwierdziła i została bohaterką tego dnia.
Wczoraj kupiłam w Biedronce granat za 1,75 sztuka. Usiadłam, rozkroiłam, przypomniałam sobie tamten dzień na blokowisku i poczułam się taka mocno stara