sanrio
09.12.12, 11:40
stres mnie przerasta, a myślałam, że jestem odporna...Nie radzę sobie z nim i nie umiem nad tym zapanować. Objawia się to różnie - od nawykowego zaciskania szczęk tak, że na drugi dzień cierpię na bóle całej twarzy, przez pocące się ręce (w pracy) aż do jakichś absurdalnych wybuchów złości. Różne sytuacje wyprowadzają mnie z równowagi i nie potrafię powiedzieć stop choć wiem, że awanturuję się i wrzeszczę jak wariatka. Po chwili mi przechodzi i nie wiem o co tak naprawdę mi chodziło. Powiedzcie, są jakieś naprawdę sprawdzone sposoby na wyluzowanie się? Magnez? Waleriana? Alkohol?
Dodam, że u lekarza byłam, olał mnie mówiąc "no to się nie denerwować!" oraz "no to niech pani zmieni pracę", nie zalecił nic i nie przepisał żadnych leków.
Czy takie zachowania kwalifikują do wizyty u psychiatry czy to jeszcze za mało i wyśmieje mnie tak jak l.rodzinny?