Dodaj do ulubionych

nie radzę sobie ze stresem:/

09.12.12, 11:40
stres mnie przerasta, a myślałam, że jestem odporna...Nie radzę sobie z nim i nie umiem nad tym zapanować. Objawia się to różnie - od nawykowego zaciskania szczęk tak, że na drugi dzień cierpię na bóle całej twarzy, przez pocące się ręce (w pracy) aż do jakichś absurdalnych wybuchów złości. Różne sytuacje wyprowadzają mnie z równowagi i nie potrafię powiedzieć stop choć wiem, że awanturuję się i wrzeszczę jak wariatka. Po chwili mi przechodzi i nie wiem o co tak naprawdę mi chodziło. Powiedzcie, są jakieś naprawdę sprawdzone sposoby na wyluzowanie się? Magnez? Waleriana? Alkohol?
Dodam, że u lekarza byłam, olał mnie mówiąc "no to się nie denerwować!" oraz "no to niech pani zmieni pracę", nie zalecił nic i nie przepisał żadnych leków.
Czy takie zachowania kwalifikują do wizyty u psychiatry czy to jeszcze za mało i wyśmieje mnie tak jak l.rodzinny?
Obserwuj wątek
    • sundry Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 09.12.12, 11:47
      Magnez plus jakieś tabletki uspokajające plus ruch. U mnie pomogło.
      • aqua48 Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 09.12.12, 12:12
        Najlepiej działa rozwiązanie problemów powodujących stres. Jeśli są poważne i długotrwałe, bez widoków na przewidywalną przyszłość, to wizyta u psychologa może pomóc się do nich odpowiednio ustosunkować. Ćwiczenia takie jak tai chi, joga lub codzienne długie i szybkie spacery, masaże, wizyta w saunie, basen, suplementy diety, magnez, kubek gorącego mleka, lub kakao przed zaśnięciem też nie zaszkodzą. Dobry jest też dwudniowy choćby wyjazd, żeby "naładować akumulatory" i zostawienie problemów za sobą. A nawet stare dobre sposoby typu - kupno jakiegoś fajnego ciucha, lub kosmetyku, pogadanie z przyjaciółkami przy winie, na " babskim wieczorze", pójście do fryzjera, albo kosmetyczki.
        • sanrio Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 09.12.12, 12:22
          jakby tak spojrzeć trzeźwo - to nie mam problemów. Lubię swoją pracę, w rodzinie wszystko dobrze. Tu chyba chodzi o mnie, choćby i było wspaniale ja i tak znajdę powód aby się zmartwić, denerwować. Mam od jakiegoś czasu awers do wychodzenia, spotkań ze znajomymi, nie zmuszę się do ćwiczeń - aż mnie wzdryga na samą myśluncertain Nie mam poza tym czasu na wychodzenie do klubu fitness - dobry klub jest co najmniej 10km ode mnie - nie chce mi się tracić 3h na dojazd w te i z powrotem oraz godzinę ćwiczeń. W domu trzeba odrobić z córką lekcje, posprzątać, zjeść i nagle robi się 20 a ja między 21 a 22 chodzę spać. No nic tylko strzelić sobie w łebuncertain Ale wiem, że to co piszesz to prawda...
          • kozica111 Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 09.12.12, 13:30
            Znam to.U mnie jedynym remedium jest ruch, choćby szybki spacer- do zgrzania.
            • verdana Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 09.12.12, 14:41
              Jesli nie masz realnych problemów, a tak sie czujesz, to spacer raczej niewiele da. Ja bym się przespacerowała do psychiatry - dlaczego masz sie denerwować bez potrzeby?
          • cherry.coke Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 10.12.12, 18:53
            sanrio napisała:

            > jakby tak spojrzeć trzeźwo - to nie mam problemów. Lubię swoją pracę, w rodzini
            > e wszystko dobrze. Tu chyba chodzi o mnie, choćby i było wspaniale ja i tak zna
            > jdę powód aby się zmartwić, denerwować. Mam od jakiegoś czasu awers do wychodze
            > nia, spotkań ze znajomymi, nie zmuszę się do ćwiczeń - aż mnie wzdryga na samą
            > myśluncertain Nie mam poza tym czasu na wychodzenie do klubu fitness - dobry klub jest
            > co najmniej 10km ode mnie - nie chce mi się tracić 3h na dojazd w te i z powro
            > tem oraz godzinę ćwiczeń. W domu trzeba odrobić z córką lekcje, posprzątać, zje
            > ść i nagle robi się 20 a ja między 21 a 22 chodzę spać. No nic tylko strzelić s
            > obie w łebuncertain Ale wiem, że to co piszesz to prawda...

            Wiesz co, rada moze troche od czapy, ale interesowalas sie joga? Nie musisz nigdzie dojezdzac, a jak sie porzadnie spocisz, a potem pooddychasz i pomedytujesz, to moze wroci ci poczucie spokoju i proporcji. Wlaczaja sie i endorfiny, i dotlenienie, i refleksja.
            • sanrio Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 11.12.12, 19:52
              tak, miałam przygodę z jogą - krótką bo trenerka mnie zjechała, że nie powiedziałam jej że mam problemy z szyjnym kręgosłupem. Ale próbowałam więcej Pilatesa. Myślisz, żeby w domu sobie trochę popraktykować czy jak?
              • cherry.coke Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 12.12.12, 11:14
                No, tak myslalam, na stres moze bardziej typowalabym joge niz Pilates, ale jesli masz problemy z kregoslupem, to moze to nie najlepszy pomysl, zeby zajmowac sie tym samej w domu sad Ale ogolnie dawalo ci to cos? Bo czynnik objezdzajacej instruktorki jest do przejscia.
                • sanrio Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 12.12.12, 11:36
                  Ale ogolnie dawalo ci to cos? Bo czynnik objezdzajacej i
                  > nstruktorki jest do przejscia.

                  Tak, zawroty głowy i mdłościwink wiesz, za mało ćwiczyłam, żeby cokolwiek zauważyć pozytywnego, potem próbując Pilatesa i Body Art (gdzie jest więcej elementów jogi) zauważyłam, że wszelkie pozycje z głową w dół i w leżeniu na brzuchu są nie dla mnie. Więc chyba joga niestety nie bardzo. Ale taki aspekt umysłowy pochodzący z medytacji i uspokojenia mózgownicy byłby na pewno wskazany.
                  • cherry.coke Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 12.12.12, 11:53
                    Medytacja itp. nie wymaga w sumie jogi przedtem; moze warto sie zainteresowac! Ale troche otwarcia bioder sie przyda, zeby sie wygodnie siedzialo. Jest pare fajnych ksiazek na ten temat.
                    Ale naprawde zanim zaczelabym sie leczyc preparatami czy terapiami, uruchomilabym mocno endorfiny i moze wlasnie wyciszanie. Nawet fitnesowac mozna w domu do DVD smile A potem po wysilku zrobic sobie sesje paramedytacji do muzyki albo cos.
    • pade Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 09.12.12, 14:56
      Złość jest reakcją na niezaspokajanie potrzeb emocjonalnych. Zastanów się czego bardzo Ci brakuje w zyciu, co zaniedbałaś, w sobie, wokół swojego ja, co spychasz na margines i o czym nie chcesz myśleć bo jest nieprzyjemne. Rozpracuj to, zaspokój swoje potrzeby a złość zniknie.
      Uwierz, sprawdziłam, nie tylko na sobiesmile
      • sanrio Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 09.12.12, 16:43
        ale jak to zrobić? Jak je zaspokoić? Mam wrażenie, że jestem niewystarczająco dobra we wszystkim, spalam się próbując i kiedy mi nie wychodzi - jak tu znaleźć czas i miejsce na zaspokajanie swych emocjonalnych potrzeb? Musiałabym wyjechać na miesiąc gdzieś, pobyć sama ze sobą, robić to co chcę, nic nie musieć, zatęsknić za domem i rodziną - a to nierealne, więc co mi pozostaje...Możesz podać jakiś przykład ze swojego życia? Potrzebuję dopingu chyba.
        • pade Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 09.12.12, 18:23
          Co to znaczy, że jesteś niewystarczająco dobra we wszystkim?
          Czujesz się niedowartosciowana? niedoceniona?
          Masz męża/partnera? Ceni Cię? szanuje? Okazuje zainteresowanie, wsparcie, czułość?
          Jesli z partnerem jest ok, może masz niskie poczucie własnej wartości?
          Albo za bardzo chcesz, naciskasz, spinasz się? Wtedy wystarczy odpuścić, ale tak na serio. Nie na zasadzie "strajkuję" i nie robie nic, mam w d..e wszystko, tylko odpuszczasz wewnętrznie, co ma być-będzie, jesli nie teraz, to później. Ja się starałam, nie wyszło- widocznie tak miało być, to jest dla mnie dobre.
          Czasami wystarczy poprzestawiac sobie co nieco w głowie, i już życie jest prostsze.
          Przykład, mój osobisty. Spalała mnie złość, którą hamowałam. Im bardziej hamowałam, tym bardziej byłam na krawędzi wybuchu. Jednoczesnie byłam coraz bardziej przygnebiona. Brakowało mi odpoczynku, sądziłam, że jak wyjadę, daaaleeeko, to odpocznę i bedzie git. Hmm, wystarczylo, by mój mąż otworzył sie trochę, okazał więcej troski i czułości i...przeszło. A wczesniej szlag mnie trafiał, bo obwiniałam nadmiar obowiązków, brak czasu, dzieci, które ciagle czegoś chciały i wiecznie się kłóciły, i ten cholerny pośpiechsmile
          Czasami trzeba odpuścić, nie ma sensu sie spalać. W imię czego?
          Lepiej zajrzec we własne wnętrze, dopieścić siebie, dopieścić partnera, dzieci, zrobic coś, na co od dawna miało sie ochotę, ale nie było czasu...No i myślec pozytywnie. Jesli uwierzysz, że wszystko ułozy się po Twojej mysli, to sie ułoży.
          Wiem, że to może trochę dziwnie brzmieć, ale u mnie się sprawdzasmile
      • triss_merigold6 Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 09.12.12, 16:53
        A tam, złość może być też reakcją na skumulowane zmęczenie, napięcie i pośpiech.
        • montechristo4 Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 09.12.12, 17:05
          radziłabym Ci jednak wybranie się do psychiatry. Niepokojąca - oprócz wybuchów złości - jest niechęć do wychodzenia z domu. Wiem, ze niektórzy po prostu są domatorami, ale z Twojego postu wnioskuję, że do tej pory nie miałaś z tym problemu.
    • inguszetia_2006 Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 09.12.12, 17:10
      Witam,
      A może to nie stres, tylko menopauza? Myślałaś o tym może? A tak w ogóle to nie ma, że nie chce ci się ćwiczyć, tylko tyłek w troki i trzeba się zmusić. To jest za darmo. Nie trzeba na siłownię chodzić, ani na basen, wystarczy spacer godzinny dwa, trzy razy w tygodniu. Teraz też możesz wyjść i się przejść. Śnieg fajnie skrzypi pod butami, wszystko pięknie się błyszczy, od samego patrzenia serce rośnie. Alkohol? Też dobry, ale dla osoby zaprawionej w bojach, bo jak pijesz raz do roku, to nad razem kac cię zamęczy i doła złapiesz. Magnez? Nie zaszkodzi, ale to raczej plaster na syfa. Ruszaj w trasę;-D
      Pzdr.
      Ing
      • verdana Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 09.12.12, 18:40
        Chyba nie rozumiesz, co oznacza "nie chce"? Probemme tu najpowazniejszym jest własnie to, ze dziewczyna traci chęć do robienia czegokolwiek, jest perfekcjonistka, jest przemęczona - i lekarstwem na to ma być kolejna rzecz, którą musi robić? Problemem jest to, zę nie chce jej się wychodzić z domu i to już raczej patologicznie i rada "wyjdź" jest w tym wypadku co najmniej chybiona. Bo to jest problem, a nie jego rozwiązanie.
        • sanrio Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 09.12.12, 19:33
          no właśnie. Wyjście dla mnie obecnie = robienie czegoś wbrew sobie. Nie poszłam nawet na urodziny przyjaciółki! Tłukłam się z myślami tydzień, bo czułam, że powinnam iść, że to mój "obowiązek" itd. no i w końcu nie poszłam...Ale przemyślałam trochę po Waszych postach i doszłam do wniosku, że faktycznie za dużo "muszę" - oczywiście w swojej głowie. W pracy na 100%, dziecko musi być najlepszym uczniem i to mój obowiązek aby je tak prowadzić, w domu spina, żeby było czysto (a mam 3 zwierzęta, więc trzeba więcej wysiłku) itd. Tylko jak się z tego uwolnić? Ciężko, bardzo ciężko samemu.
          Menopauza...może, ale jestem na tabletkach anty - to chyba wyklucza objawy? Pomijam, że mam 30-kilka lat bo zaczęłam wcześnie dojrzewać (@ w 9 r.ż.) i wiem, że to możliwe.
          • pade Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 09.12.12, 19:50
            Zmiana MUSZĘ na CHCĘ jest ciężką i dość dlugotrwałą pracą, ale daje wspaniałe efekty, tak więc do dzieła! na pewno Ci się udasmile
            Rób to, co chcesz. I nie wymyślaj, co jeszcze musisz.
            dziecko ma być dzieckiem, a nie uczniem, z ta pracą też bym nie przesadzała, czasem możesz być na 80%, innym razem na 120%,smile
            wszystko to przerabiałam, rozumiem Cięsmile

            • sanrio Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 09.12.12, 20:17
              dzięki Pade, może to zabrzmi niewiarygodnie, ale dużo mi dają takie wypowiedzi jak Wasze. Czas pozmieniać priorytety.
              • pade Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 09.12.12, 20:33
                Własnie taksmile Czas pozmieniać priorytetysmile
                Uda Ci się i bedziesz szczęśliwa. Ja tez jeszcze niedawno sądziłam, że jeszcze tylko to i to zrobię, to i to osiagnę a dzieci to i tamto i siamto i już będzie super...Nie, to tak nie działa. Zawsze znajdzie się coś, co mozna udoskonalić, zmienic, polepszyć. Tylko po co?
                Wiesz, jak pozmieniałam sobie co nieco w głowie, to i moje otoczenie zareagowało na te zmiane, na korzyść.
                Powodzenia!

                aa, jak byś miała ochotę, to jest taka fajna stronka, dotyczaca rozwoju osobistego, solaris, polecam do poczytaniasmile duchową siłownię zwłaszcza
    • ardzuna Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 09.12.12, 19:56
      Problemy do rozwiązania to jedno, a dieta to drugie. Jeśli nie widzisz możliwości ruchu w kierunku rozwiązania swoich problemów to zaczęłaybym od diety.

      Łykanie magnezu regularnie to jedno. Być może magnezu z potasem ale w tym celu lepiej byłoby sie skonsultować z lekarzem. Przy niektórych wadach serca nawet niedużych i niezdiagnozowanych więcej potasu sie zuzywa, więc go trzeba dużo jeść.

      Po drugie, egzogenne kwasy omega-3. Naczytałam sie dużo o tym czymś i postanowiłam spożywać go w formie surowego siemienia lnianego (3 i pół łyżeczki zaspokaja dzienne zapotrzebowanie osoby dorosłej). A 2005 study found that daily administration of α-linolenic acid significantly reduced both self-reported anxiety, stress levels, and objective measured cortisol levels in college age students. Mam identyczne wrażenie testując to na własnym organizmie. Trzeba jeść trochę dłużej niż dwa dni. Wybrałam siemię lniane bo ten kwas tłuszczowy jest bardzo wrażliwy na utlenianie, światło i wysoką temperaturę.
      • sanrio Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 09.12.12, 20:22
        wow, nie wiedziałam o takim działaniu siemienia. I jak je spożywasz? Można dodawać do jogurtu itp. lub zalewać gorącą wodą? Na pewno zacznę je jeść!
        • ardzuna Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 10.12.12, 00:25
          Zalać gorącą wodą raczej nie, bo kwas alfa-linolenowy się ulotni. Z jogurtem można tylko radzę dobrze rozgryzać nasionka żeby się w ogóle strawiły wink
          • ardzuna Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 10.12.12, 00:28
            Z rozpędu nie odpowiedziałam. Jem po prostu łyżeczką. Można jesć zmielone ale tylko pod warunkiem że świeżo, tuż przed zjedzeniem (vide wyżej o utlenianiu). Nie jest złe w całości. Trzeba je trochę pojeść zanim uzyska się efekt (ze 2-3 tygodnie codziennie).

            To nie jest żaden cudowny specyfik BTW, tylko chodzi o dostarczenie odpowiedniej ilości składnika pokarmowego którego na ogół mamy niedobór.
            • aleksandra1977 Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 11.12.12, 13:51
              ja siemie lniane (cale ziarno) dodaje do cieplego kisielu i razem mieszam.
    • alfa36 Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 09.12.12, 22:09
      Wydaje mi się, ze powinnaś udac sie do psychiatry. Moja znajoma przez długi czas miała tak jak Ty. Kiedy w koncu poszla do psychiatry ten stwierdził, ze jeszcze pól roku, a nie wstałaby z łóżka.
    • izak31 Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 10.12.12, 04:32
      Nie wiem czy ktoś to pisał bo nie czytałam. Przede wszystkim wizyta u psychiatry. Lekarz zadecyduje czy Twój przypadek jest dla niego czy wystarczy psycholog.
      • penelopa40 Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 10.12.12, 13:06
        nie żebym każdemu wmawiała depresję bo modna ale z tego co piszesz czytam sporo objawów depresyjnych: niechęć do działania, niemożność opanowania wściekłości, wynajdowanie problemów itd... udałabym sie do psychiatry i psychologa....
        • verdana Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 10.12.12, 17:35
          Siemię i spacery nie załatwią Twoich problemów. Gorzej - jeszcze trochę, a wykonczysz własne dziecko, które przestaje powoli być dla Ciebie dzieckiem, a zaczyna kolejnym projektem, który musi byc 100% dobry. A to jest człowiek, z nie kolejne zadanie do wykonania, inny człowiek, a nie tylko dowód na to, jak dobrze sobie radzisz.
          • ardzuna Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 10.12.12, 18:42
            A ja myslę że za mało wiemy żeby wysnuwać aż tak daleko idące wnioski. I myślę że nic nie załatwi niczyich problemów bo ich istotą jest to że się w życiu pojawiają i nikt się od nich raz na zawsze nie uwolni.

            Myślę też że dziewczęta doradzające wizytę o psychiatry grubo przesadzają. Psychiatra antydepresanty chętnie zapisze ale to właśnie nie rozwiąże niczyich problemów a powoduje skutki uboczne. Jesli juz to najlepiej zacząć od psychologa i to on powinien ocenić czy sam wystarczy, czy potrzebny jest psychiatra.

            Ciało ma symetryczny wpływ na psychikę do wpływu psychiki na ciało. Niedobór niezbędnych składników pokarmowych ma negatywny wpływ na człowieka łacznie z pogorszeniem nastroju więc nie wiem na jakiej podstawie deprecjonujesz akurat siemię lniane (które akurat w przypadku niedoboru NNKT jakim jest kwas alfa-linolenowy działa, może sama spróbuj. A jak nie zadziała to trzeba spróbować czegoś innego). Nazbyt wymagające nastawienie wobec otoczenia może wynikać z obniżenia nastroju i próby zapewnienia sobie jego poprawy poprzez wywarcie wpływu na osoby trzecie.

            Nie jest wskazana przesada w żadną stronę.
            • verdana Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 10.12.12, 18:58
              Siemię lniane jest dobre na obniżenie nastroju, a nie wtedy, gdy ma sie już powazne problemy z wyjściem z domu. Gdyby ostro bolał brzuch, albo miało sie zaburzenia widzenia - to nikt by nie radził, aby najpierw spróbować domowych sposóbów, tylko na pwno pojawiły by się opinie "marsz do lekarza". No, ale do prsychiatry? - do psychioatry to juz tylko w ostatecznosci, bo to przecież tylko dla zdeklarowanych wariatów. Więc po cóż? Lepsze ziółka.
              • ardzuna Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 10.12.12, 19:29
                Oczywiście że tak. Psychiatra jest dla zdeklarowanych wariatów bo to nie jest przeważnie leczenie przyczynowe tylko objawowe i nadaje się tam gdzie wszystko inne zawodzi: ruch, ustawienie diety i psychoterapia.

                Myślisz poza tym ze to "A 2005 study found that daily administration of α-linolenic acid significantly reduced both self-reported anxiety, stress levels, and objective measured cortisol levels in college age students to nieprawda (wcześniej cytowałam)? Na jakiej podstawie? Myślisz że lepszy byłby antydepresant bo zapisuje go PANDOKTÓR, jest DROGI i trzeba go kupić w APTECE? A czym sie różni produkcja serotoniny pod wpływem leków od takiej:

                ALA - protoplastę rodziny omega-3. Z niego bowiem nasz organizm potrafi wytworzyć kwas EPA, z EPA z kolei - kwas DHA/.../. Poza tym DHA jest niezbędny dla całego układu nerwowego (DHA wykorzystywany jest do budowy neurotransmiterów*). Wpływa więc miedzy innymi na zdolności umysłowe w szerokim tego słowa znaczeniu. Poza tym stanowi budulec do produkcji hormonów szczęścia tj. serotoniny i dopaminy. Badania wykazują, że osoby cierpiące na zaburzenia emocjonalne oraz ciężkie depresje maja bardzo niski poziom kwasu DHA we krwi.

                No ale lepiej niż zastanowić się nad zbilansowaniem własnej diety nabijać kabzę producentom prozacu a kwestię diety zbywać lekceważąco.

                I jeszcze trzy małe zdania z powyższej strony: Dzisiaj w Stanach Zjednoczonych, jak wykazują stosowne badania, aż 60 % populacji cierpi na niedobory omega-3, a u 20% Amerykanów - prawie w ogóle nie ma ich śladu we krwi. Jak jest u nas , skoro i nasza dieta coraz bardziej odchodzi od tradycyjnych korzeni na rzecz gotowych, wysoko przetworzonych produktów? Poza tym dieta większości Polaków jest uboga w ten jakże istotny kwas tłuszczowy.
                • verdana Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 10.12.12, 19:33
                  No, to ja nie mam więcej pytań.
                  • ardzuna Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 10.12.12, 21:32
                    Polecam się na przyszłość.
    • selavi2 Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 11.12.12, 13:09
      Na moje depresyjne oko - to terapia by się przydała czyli psycholog czyli zmiana nawyków myślowych, zeby cię nie rozwalały.
      A jeśli zioła to standaryzowany wyciąg z dziurawca (u nas deprim forte) w Niemczech jest przepisywany na depresję o lekkim, srednim natężeniu, z automatu, przez lekarzy rodzinnych.
      Może sie po nim trochę łuszczyć skóra, nie można się opalać i korzystać z solarium.
      A jak chcesz zmienić podejście do problemu, to za....ste jest podejście Kate Byron. Obejrzyj sobie na youtube jej sesje a rozkminiać najlepiej jest na podstawie The Work czyli cztery pytania- jest polska wersja tej strony. Bardzo pomocne jeśli się jest Zosią Samosią.
      Powodzenia
    • sanrio Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 11.12.12, 14:07
      gwoli wyjaśnienia - ja już leczyłam się u psychiatry parę lat temu...miałam silne stany lękowe wywołane..no właśnie..stresem ale wtedy to był nagły stres, który przerodził się w jakaś taką paranoję. Lęki były wyniszczające, dostałam leki, brałam je półtora roku. Wydawało mi się (i wydaje do tej pory), że to już za mną (lęki), ponadto lekarka namawiała mnie na dalsze branie leków mimo, że brałam już tylko 1/3 dawki 2-3 razy w tygodniu i czułam się dobrze. Podejrzewam, że gdybym dalej do niej chodziła to do tej pory kazałaby mi je zażywać. Dlatego zastanawiam się nad tym czy warto znowu udać się do niej. Boję się, że znów zapisze leki a ja mam nadzieję zwalczyć to sama. Przede wszystkim dziękuję Pade i Ardzunie bo zaczęłam od przestawienia swoich priorytetów i nowy tydzień pracy rozpoczęłam na totalnym luzie, co będzie to będzie - nie chcę się spalać. Wczoraj wyszłam z córką na sanki i bardzo dużo mi to dało. No i jem siemię!smile i gorzką czekoladę, wkrótce zapodam magnez. Wiem, że pewnie niedługo stres znowu mnie dopadnie i będę w amoku, ale mam nadzieję, że będzie się to zdarzało coraz rzadziej.
      dzięki jeszcze raz, w tym dziewczynom, które zalecały ruchsmile
      • barbibarbi Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 11.12.12, 15:26
        No i tran jeszcze się przyda, omega-3 w nim zawarte poprawiają pracę mózgu, są niezbędne dla dobrej pracy neuroprzekaźników. Poszukaj sobie w goglach, tran ma ogólne dobroczynne działanie, ja jem kapsułki tranu od 2 lat, zdecydowanie widzę poprawę. Po tranie widzę świat we właściwych proporcjach, a nie przez pryzmat własnych paranoi, odzyskałam spokój i równowagę.
        • ardzuna Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 11.12.12, 16:38
          A dlaczego myślisz że omega-3 z siemienia lnianego trzeba jeszcze uzupełniac omega-3 z tranu, hm? ;-]
          • barbibarbi Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 11.12.12, 17:37
            a gdzie ja napisałam, że trzeba coś uzupełniać?
            Nie przyszło ci do głowy że nie przedzieram się przez cały wątek, tylko czytam trochę, odpowiadam na pytanie i spadam? Wpis o siemieniu zobaczyłam dopiero teraz, ktoś sobie zajada siemię, i dobrze, a ja się suplementuję tranem, i też dobrze.

            Generalnie moja idea jest taka, że samym pozytywnym myśleniem, spacerami, zmianą priorytetów niekoniecznie można dać sobie radę. Nie każdemu to wystarczy, bo część zaburzeń jest endogenna, czyli niezależna od czynników zewnętrznych, nic się nie stało, nikt nie umarł, a tu nagle pojawia się depresja, panika itp. I to może być spowodowane deficytem jakichś składników w organizmie, mózg nie pracuje tak jak należy. Część poważnych chorób psychicznych jest właśnie endogenna, ich źródłem jest szwankujący mózg a nie dramaty i rozterki w życiu osobistym.
            Mnie pomaga tran, biorę nieprzerwanie od 2 lat, i jest to wygodna i szybka forma kapsułek, moja bezsenność odeszła w siną dal.
            • ardzuna Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 11.12.12, 23:26
              barbibarbi napisała:

              > Nie przyszło ci do głowy że nie przedzieram się przez cały wątek, tylko czytam
              > trochę, odpowiadam na pytanie i spadam?

              Przyszło ale odrzuciłam taką możliwość bo oznacza zachowanie niezgodne z netykietą ;-]
              • ardzuna Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 11.12.12, 23:41
                ...nie jadłam siemienia (ani tranu) wczoraj i widzisz sama jak poziom złośliwości mi wzrósł wink
                A co do reszty zgadzam się. Suplementowac omega-3 powinni prawie wszyscy, byle skutecznie. Tran w postaci utlenialnej (zwykła butelka) raczej nie ale ciemne kapsułki mogą być o ile wcześniej ten zakapsułkowywany tran nie był narażany na utlenianie, wysoką temperaturę i światło. Jesli nie ma takiej pewności to IMO lepiej rozgryzać niepoddawane obróbce cieplnej ziarenka, czyli jeść omega-3 naturalnie zapakowane.
    • pyzzi Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 11.12.12, 14:14
      Kochana sanrio.
      Jeśli ciągle się spinasz, jak sama mówisz, to może masz w podświadomości przekonania typu : muszę mieć wylizane w domu, bo nie zasłużę na coś tam, muszę być najlepsza, bo wtedy ktoś mnie doceni itp.
      Jeśli powiedziałbym Ci, że zasługujesz na wspaniałe rzeczy w życiu tylko będąc sobą, a nie najlepszą sprzątaczką w mieście, to.... uwierzysz, czy nie ?
      • sanrio Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 11.12.12, 14:19
        Pyzzi...tak właśnie jest. Jestem dzieckiem nauczycielskim (mama), ojciec w dzieciństwie krytykował wszystkie moje wybory (teraz go ustawiłam i się nie daję, natomiast matka dojeżdża
        mnie regularnie oraz, uwierzysz?, krzyczy na mnie...)

        > Jeśli powiedziałbym Ci, że zasługujesz na wspaniałe rzeczy w życiu tylko będąc
        > sobą, a nie najlepszą sprzątaczką w mieście, to.... uwierzysz, czy nie ?

        to nie takie prosteuncertain
        • pyzzi Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 11.12.12, 14:31
          Otóż to, przekonania, które wpoili nam rodzice wsiąkły w nasz mózg jak gąbka.
          Pewnie, że to nie takie proste.
          Mogłabym Ci powiedzieć - daj sobie spokój , pokochaj siebie - ale i tak możesz nie dać z tym rady sama, bo nadal w głowie masz głosy rodziców.
          Ja też tak miałam - i wyleczyłam się , mogę napisać ci na PW
          • pyzzi Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 11.12.12, 14:59
            pyzzi@gazeta.pl
            • sanrio Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 11.12.12, 20:05
              napisałam.
        • aqua48 Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 11.12.12, 17:44
          sanrio napisała:

          > Pyzzi...tak właśnie jest. Jestem dzieckiem nauczycielskim (mama), ojciec w dzie
          > ciństwie krytykował wszystkie moje wybory (teraz go ustawiłam i się nie daję, n
          > atomiast matka dojeżdża
          > mnie regularnie oraz, uwierzysz?, krzyczy na mnie...)

          To najwyższy czas skończyć z tymi wizytami oraz podnoszeniem głosu na Ciebie w TWOIM własnym domu, nie sądzisz? Jesteś już dość dużą dziewczynką, żeby powiedzieć matce, że jej wizyty oraz uwagi Cię stresują. Ustawiłaś jedno z rodziców, czas najwyższy, żeby ustawić i drugie..
        • pade Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 11.12.12, 20:11
          też mam mamę nauczycielkęsmile
          wychowuje mnie do tej pory, a mam juz prawie czterdziestkębig_grin

          rozumiem Cię Sanrio, nie spinaj się, pamiętaj, Twoja podloga nie świadczy o Tobie!
          Twoja podłoga świadczy o wszystkich domownikachbig_grin
          • sanrio Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 11.12.12, 20:20
            rany, nauczycielki nie powinny mieć własnych dzieci...gdyby wiedziały w tej swojej całej "mądrości" ile krzywdy im robią...ale przeważnie żyją w błogiej nieświadomości i uważają, że są nieomylne.
    • kai_30 Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 11.12.12, 15:10
      sanrio, czy Ty nie masz przypadkiem hashi, bo wydaje mi się, że kojarzę nick z któregoś tarczycowego forum? jeśli tak, to powiem tylko tyle - dokładnie takie objawy mam zawsze, jak mi hormony lecą w dół. Badanie to potwierdza, podnoszę dawkę, i staję się innym człowiekiem, bez najmniejszej przesady - przestaję warczeć na dzieci, przestaję się bać, że mnie wywalą z pracy, przestaję wrzeszczeć na męża o byle co. I właśnie - z reguły potem nie wiem nawet, o co mi chodziło.

      Zbadaj hormony tarczycowe (TSH, ft3, ft4).
      • sanrio Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 11.12.12, 19:50
        Tak! jestem! Rany, jesteś niesamowita, że zapamiętałaś! Kurczę, byłam na kontroli pod koniec października, TSH mam najniższe od kiedy pamiętam - ale fakt ft3 i ft4 nie robili. Jestem obecnie na 50 Euthyroxu, wydaje mi się, że jest to odpowiednia dawka, chociaż brałam w tamtym tygodniu antybiotyk - czy to może zakłócać działanie hormonu?
        • kai_30 Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 11.12.12, 20:09
          Samo TSH to za mało. Nie wiem, czy antybiotyk wpływa na hormony - tzn na pewno może zaburzać wchłanianie, jeśli się go łyka 'za blisko' euthyroxu. Godzina odstępu to minimum.

          Natomiast na bank na obniżenie hormonów wpływa zimno, nawet mój endo mówił, że zimą stardardowo się podnosi dawkę. Od końca października mogło się zmienić dokumentnie wszystko u Ciebie...

          • sanrio Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 11.12.12, 20:24
            > Natomiast na bank na obniżenie hormonów wpływa zimno, nawet mój endo mówił, że
            > zimą stardardowo się podnosi dawkę. Od końca października mogło się zmienić dok
            > umentnie wszystko u Ciebie...

            serio? myślałam, że jak teraz mam na poziomie około 2 to już tak będzie. Zrobię badania, jestem ciekawa.
            • kai_30 Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 11.12.12, 21:00
              No niestety, przy tej chorobie nie ma nic "na stałe". Ja się zaczęłam leczyć w styczniu tego roku, od standardowej dawki Letrox 50. W tej chwili biorę już 175... Różne czynniki wpływają na wahania hormonów, a do tego przeciwciała zżerają tarczycę, która jest coraz mniejsza, więc produkuje coraz mniej hormonów. Hashi to choroba postępująca. Trzeba się albo często badać, albo nauczyć się rozpoznawać objawy, że dawka robi się za mała.

              • sanrio Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 12.12.12, 11:38
                175??? Matko boska. A podpowiedz mi jeszcze jaka różnica między ft3 a ft 4 będzie świadczyła o tym, że coś jednak nie jest OK?
                • branita Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 13.12.12, 14:18
                  Ja też swego czasu nie radziłam sobie ze stresem, brałam nawet tabletki ale to nie pomagało. Wiecie, że powinno się wtedy jeść owoce cytrusowe, pomidory czy też szpinak. Poczytajcie sobie w tym artykule . Całkiem fajnie opisują jak nie zajadać stresu i takie tam inne porady.
                  • ola33333 Re: nie radzę sobie ze stresem:/ 13.12.12, 18:46
                    mi pomaga na takie stany wysoko dozowana wit. B kompleks i magnez.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka