Dodaj do ulubionych

co prawda, to prawda.

16.12.12, 18:08
motoryzacja.interia.pl/hity_dnia/news/od-27-grudnia-nowy-obowiazek-dla-kierowcow,1873333#pst56807376
I cyt. jeden komentarz:
,,Taaaa kolejny mądry przepis !!! Przejechać na czerwonym świetle z rannym zwierzątkiem i zabić innego człowieka !!!! Do czego dochodzi do absurdu !!!! Tyle ludzi głoduje i żyje w warunkach że szkoda gadać a tu się zwierzątka traktuje lepiej niż ludzi. Może odgrodzimy siatką drogę od reszty - lasu, zabudowań itd.. wtedy nic na nią nie wyjdzie. Kiedyś jak jechałem autem sarna wyleciała mi z lasu, rozbiłem sobie przód w samochodzie, dobrze ze się tylko na tym skończyło''

Co prawda, to prawda - taki przepis to faktycznie przegięcie. Sama mam zwierzę w domu, więc nie mam w d cierpienia zwierząt, ale wiezienie rannego zwierza do kliniki, ba, bez przestrzegania przepisów drogowych, to głupota.
Ja wiem, niektóre ematki zapewne ,,wzięłyby każde'' zwierzę i ,,zawiozły'', ale to już trąci idiotyzmem.
Obserwuj wątek
    • followthesun Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 18:20
      Bardzo dobry przepis.
    • kk345 Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 18:22
      Ale czy naprawdę powinno nas interesowac znowelizowane włoskie prawo drogowe? Czy dużo polskich e-matek jeździ codziennie po włoskich drogach?
      • katus118 Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 18:29
        Chodzi o sam fakt. I o to, żeby czasem nikomu u nas coś podobnego do głowy nie przyszło. Bo, no sorry: ale to mimo wszystko tylko zwierze.
        I nie, nie wyobrażam sobie wieźć ranne zwierze, nie patrząc na to, czy łamie przepisy, czy nie.
        • nangaparbat3 Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 18:40
          I piszecie to w kraju, gdzie normą jest przejeżdżanie skrzyżowania na czerwonym.


          Potraconym zwierzęciem nalezy się zająć, a nie zostawić, by dogorywalo na skraju szosy, i tyle.
        • kk345 Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 18:46
          > I nie, nie wyobrażam sobie wieźć ranne zwierze, nie patrząc na to, czy łamie pr
          > zepisy, czy nie.
          Obowiazek udzielenia pomocy- czy czlowiekowi, czy zwierzęciu, nie nakazuje wbrew temu, co sugerujesz, załadowania tego czlowieka/zwierzecia do samochodu i pedzenia na czerwonym przez miasto- wystarczy powiadomic odpowiednie słuzby i czekac na miejscu do ich przyjazdu, ewentualnie wykonujac w tym czasie telefoniczne polecenia dyspozytora- tylko tyle i az tyle. Rozumiem, ze jakis portalik szuka sensacji, ale po co Ty sie pod to podlączasz?
          • echtom Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 20:52
            No dokładnie - załadowanie do samochodu rannego człowieka lub dużego zwierzęcia może być niewykonalne fizycznie, nie mówiąc o tym, że niebezpieczne dla delikwenta.
            • triss_merigold6 Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 20:58
              Jasne, już widzę jak wszyscy chętnie pakują do auta potrąconą i jeszcze żywą kurę (najczęstsza ofiara na wsi) albo cudzego psa czy kota, który może pogryźć/podrapać.
              • nangaparbat3 Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 21:34
                Wiozlam kiedys do weterynarza calkiem sporą suczkę (mniej wiecej wielkości wyżla) potrącona przez samochod. wtedy nie mialam auta, to bylo za komuny, udalo mi sie zdobyć taksowke i wieźliśmy ją w polotwartym bagazniku. W ogole nie przypominam sobie, by chciala taksowkarza, pomagajacego nam przechodnia czy mnie gryźć.
                • thegimel Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 21:37
                  Lisa bym nie wzięła. Bałabym się. Ja bym chciała taką policję dla zwierząt jak zagramanicą mają. Dzwonisz, zgłaszasz i ewentualnie czekasz. Resztą się martwią profesjonaliści.
                  • nangaparbat3 Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 21:43
                    Lisa też bym nie wzięla. Chociaż calkiem niedawno wzielam do domu nietoperza, balam się, bo miewają wściekliznę, ale ani mu (a raczej - jak się okazalo - jej) bylo w glowie gryzienie. Miala zlamane skrzydlo, trafila do lecznicy dla nietoperzy (jesli tak mozna nazwać dom prywatny acz profesjonalisty), niestety po jakimś miesiącu umarla.
                • triss_merigold6 Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 21:38
                  To miałaś szczęście. Ja bym nie ryzykowała.
                  • nangaparbat3 Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 21:51
                    Wtedy w ogole nie przyszlo mi do głowy, że moglabym sie bać.
                    Chociaz raz oberwalam - bylam z psem na spacerze i przetrącil skrzydlo gawronowi, balam się, ze go zabije i jakoś łatwiej było mi w tamtym momencie zlapać gawrona niż wlasnego psa, gawron w pierwszym odruchu trzasnal mnie dziobem w policzek - niezbyt mocno, ale zrozumialam wtedy o co chodzi w "Ptakach" Hitchcocka - ale po chwili uspokoil i po prostu przytulil do mnie, i tak już trwal przytulony. Zawiozlam go do zoo, przysięgali że mają specjalny wybieg dla takich ptasich inwalidow, ale potem słyszalam, że dokarmiali nimi węże sad

                    Acha - draśniecie na policzku zagoilo sie szybko i bez problemów.
    • 18lipcowa3 Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 19:50
      No ja bym nie wzięła rannego zwierzęcia do auta, tym bardziej nie narażałabym siebie czy innych jadąc ''na wariata '' po pomoc.
      W du..mam taki przepis.
    • triss_merigold6 Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 19:59
      Chyba ich pogięło...
    • kroliczyca80 Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 20:49
      W PL znalazłoby się zaraz od groma cwaniaków, którzy załadowaliby sobie świeże truchło do wozu i wozili przez kilka dni łamiąc wszelkie przepisy. A w razie kontroli: panie władzo, do kliniki wiozę... A potem wymiana na świeższy towar...uncertain
      Kto wie, może i Włosi będą tacy sprytni.
      • triss_merigold6 Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 20:52
        Nie sądzę, za duże ryzyko zasyfienia tapicerki.
        • kroliczyca80 Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 21:22
          Ale chyba nie ma obowiązku na tapicerce przewozić, można tez w bagażniku na folii.
          • triss_merigold6 Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 21:31
            Kto zapłaci za weterynarza?
    • panirogalik Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 20:58
      Ale że jak, że co? Że jadę sobie, widzę rannego lisa w lesie przy drodze więc go myk do samochodu i do weterynarza?
      • annajustyna Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 21:01
        A on Cie - myk - za lape i lapa odgryziona...
      • baltycki Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 21:08
        panirogalik napisała:

        > Ale że jak, że co? Że jadę sobie, widzę rannego lisa w lesie przy drodze
        > więc go myk do samochodu i do weterynarza?
        A rannego czlowieka, to zawsze go myk do samochodu i do lekarza?
        Sama ocenisz, moze wystarczy sztuczne oddychanie do czasu przyjazdu weterynarza.. smile
    • thegimel Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 21:07
      Problemem jest, że poza miastem to za bardzo nie ma do kogo zadzwonić, nie wiem czy policja przyjęłaby takie zgłoszenie...
      Do auta rannego zwierzęcia bym nie wzięła - zwłaszcza dzikiego - już raz miałam zastrzyki p.wściekliźnie - wystarczy mi. Tym bardziej bym nie wzięła gdybym jechała razem z dzieckiem. Fajnie by było gdyby na terenie kraju funkcjonowało coś w rodzaju policji do zwierząt - przyjadą, zajmą się, ewentualnie uśpią lub zabiorą zwłoki. Nie byłoby mi miło zostawić cierpiącego zwierzaka bez pomocy, ale wolałabym żeby tą pomocą zajęli się profesjonaliści.
      • triss_merigold6 Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 21:09
        Ciekawe jeszcze na czyj koszt udzielana byłaby pomoc tj. czy kierowca, który się poświęci, zbierze z pobocza stworzenie i zawiezie do weterynarza, musiałby za to płacić.
        • thegimel Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 21:32
          Podejrzewam, że tak. Jakby istniało coś takiego jak policja do zwierząt, to sprawa byłaby prostsza, ale do tego u nas daleka droga, na zgniłym zachodzie to zazwyczaj instytucje finansowane z datków są.
          • nangaparbat3 Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 21:36
            zgadzam sie z Tobą, poza tym ze nie pojmuję, dlaczego mialaby to być policja a nie pogotowie dla zwierząt.
            • thegimel Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 21:38
              Używam określenia z programów na Animal Planet. Tam jest to policja, która pełni funkcję pogotowia. smile
              • triss_merigold6 Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 21:39
                Pomarzyć dobra rzecz...
                • thegimel Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 22:00
                  Może kiedyś marzenia się spełnią smile
                  Jak wiele rozwiązań w Hameryce mi się nie widzi, tak to z policją dla zwierząt jest fajne.
    • jowita771 Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 21:13
      Ufff, dobrze, że nie w Polsce. Uważam, że przepis idiotyczny. Może się faktycznie skończyć tym, że narazimy życie ludzi, żeby ratować zwierzaka, to przesada.
      Raz miałam sytuację, że zobaczyłam ranną sarenkę na drodze, z początku myslałam, że to spory pies, potem zobaczyłam, że sarna, leżała dokładnie na środku drogi, na zakręcie, z każdej strony kiepsko było widać to miejsce, więc trudno byłoby bez narażania się zatrzymać auto. Jak przejeżdżałam obok, to sarenka się poruszyła, strasznie mi jej było szkoda, ale nie wzięłabym jej do samochodu, nie bardzo sobie wyobrażam, jak miałabym to zorganizować, byłam w ciąży i z dzieckiem w samochodzie, bałabym się wieźć dzikie zwierzę. Zatrzymałam się kilkadziesiąt metrów dalej w bramie i zadzwoniłam na policję. A policjant mnie pyta, co on ma zrobić. Powiedziałam, żeby poszukał numer do jakiegoś leśnictwa i zadzwonił. Mam nadzieje, że się tym zajęli.
      • nangaparbat3 Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 21:40
        Myślę, że sama, w dodatku z dzieckiem i w ciąży, jestes rozgrzeszona.
        Przypomnialo mi się, jak moj wuj potrącil sarenkę, wzięli ją z ciocią do auta i dowieźli do weterynarza, pamiętam jak ciocia powiedziala, że sarenka "strasznie płakala". Przeżyla, mieszkala potem w parku przy jakimś osrodku szkoleniowym.
        • jowita771 Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 22:00
          Ja tej "mojej" sarenki nie potrąciłam, ona juz leżała.
          • nangaparbat3 Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 22:10
            Wiem.
            Ja kiedys potrącilam - zginęla na miejscu i odrzucilo ją na pobocze. Wiele osob dziwilo sie, że nie zabralam jej celem spożycia.
            • thegimel Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 22:27
              Fakt. Sąsiedzi kiedyś zjedli. Sąsiadka po weterynarzach latała, żeby mięso przebadać. Ale to dawno było. big_grin
    • m_incubo Re: co prawda, to prawda. 16.12.12, 21:41
      Zacytowany komentarz po prostu idiotyczny. Uwielbiam takie argumenty. Czyli za każdym razem jak zawiozę zwierza do weta, to gdzieś na świecie umrze mały Murzynek, a jak odpuszczę i nie zawiozę, to zaoszczędzony czas spędzę w garkuchni wydającej zupę bezdomnym.
      No bo wszak tylu biednych ludzi wkoło...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka