patti0
23.12.12, 15:25
Zadzwoniłam z życzeniami do koleżanki. Pogadałyśmy chwilkę, okazało się, że jej synek ma szkarlatynę, w związku z czym nie może uczestniczyć w zaplanowanej u teściów kolacji wigilijnej. Mąż koleżanki natomiast jedzie. No bo tam będzie cała(?) rodzina, dużo dobrego jedzenia, mąż ciężko pracuje, należy mu się chwila oddechu. Zapytałam, czy jej się nie należy?? Dziewczyna zapitala od rana do nocy, pracuje, zajmuje się domem, panu mężowi wszystko pod nos podtyka, ma posprzątane, uprane, ugotowane, dzieckiem zajmuje się tylko sporadycznie i wyłącznie rozrywkowo, całą "czarną robotę" odwala koleżanka. Jej małżonek w domu jest gościem, ma taką pracę, w domu zjawia się dwa, góra trzy razy w tygodniu po czyste koszule, żarcie na zapas itp. A ta wariatka jeszcze mu samochód sprząta. No sorry. Gdyby mój mąż wpadł na pomysł zostawienia mnie z chorym dzieckiem w Wigilię, bo on woli do mamusi to po powrocie zastałby eleganckie pakuneczki do zabrania przed drzwiami. A, jeszcze nadmienię, że szanowny małżonek koleżanki pracuje w pierwszy dzień świąt, a w drugi jedzie na obiadek do swojej siostrzyczki. No, szkoda mi dziewczyny bardzo, musiałam się wygadać.