Dodaj do ulubionych

I śmieszne i straszne

07.01.13, 13:18
sympatia.onet.pl/tips/advise-others/koszmarne-randki-z-internetu,5383884,advice-detail.html?utm_source=onetsg&utm_medium=linksg&utm_content=koszmarne-randki&utm_campaign=trescired_0107
Z nudów wklejam Wysoki Sądzie, proszę nie doszukiwać się podtekstów i aluzji.wink
Zwłaszcza urzekają mnie panowie - fani pierwszej randki w plenerze żeby zaoszczędzić i panowie, którzy na pierwszym spotkaniu od razu czują się spoufaleni.
Obserwuj wątek
    • guderianka Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 13:30
      wink ja mam lepszą hisotorię
      Poznalam faceta na czacie, umówilismy się na spotkanie. Przyszłam, wsiadłam jakaś dziwna wymiana zdań między nami. Pan przejechał 50m i mnie wysadził mówiąc, że mu się nie podobam wink
    • panidemonka Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 13:35
      To ja wybrałam i miejsce na pierwszą randkę z moim mężem (już ponad 25 lat po ślubie), bo była wiosna, piękna pogoda i świeżo odnowione ławki nad rzeką. Nie miałam ochoty kisić się w jakiejś kawiarni czy czymś podobnym.
      Tyle, że było bardzo ciepło, a farba olejna zbyt świeża i nasze ubrania trochę ucierpiaływink
      Nikt się zbytnio nie spoufalał.
    • chipsi Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 13:35
      Niektóre historie powalają smile
      Z moich najgorszych randek to chyba ta gdy całkiem miły i przystojny chłopak okazał się pustakiem opowiadającym mi o tym że moja pewna koleżanka "zawsze była obiektem jego westchnień seksualnych"...
      Inny na drugiej (i ostatniej) randce oświadczył że się ze mną nie ożeni (?!) bo mu mama nie pozwoli (już mnie sprawdziła smile)
      Jako 20-latka byłam na naprawdę udanej randce. Chłopak rewelacja. Okazało się niestety że to 15-letni brat mojej koleżanki (wyglądał na co najmniej 22 tongue_out)
      • przystanek_tramwajowy Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 13:43
        Ja raz umówiłam się służbowo na kawę z jednym gostkiem. Pan, bawiący przejazdem w stolicy, był wyraźnie zniesmaczony na mój widok. Jego zachowanie wskazywało, że będąc w delegacji i umawiając się ze mną przez telefon, liczył na coś więcej niż służbowa rozmowa. Nawet zainwestował palant w wielki bukiet róż, które przez całe spotkanie stały w wazonie obok niego. Niestety, nie przypadłam mu najwidoczniej do gustu. Był chamski podczas całej rozmowy a na koniec wyjął róże z wazonu, ostentacyjnie odwrócił łodygami do góry i wręczył mi.
        • peggy_su Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 15:04
          o matko jaki palant!
    • morgen_stern Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 13:37
      Triss, ale tak ogólnie dopuszczasz czasem do wiadomości myśl, że są również UDANE randki z internetu? smile
      • mruwa9 Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 13:40
        taa..niektorym tez zdarza sie wygrac w lotto..
        • antyideal Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 13:44
          Jesli ktos sie umawia po 5 min.rozmowie w necie
          rzeczywiscie ma szanse na randkowy horror.
          • gardenia_nowak Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 14:08
            E tam, przynajmniej nie traci się czasu na znajomość od czapy i od razu można zweryfikować, czy coś z tego będzie. Z moim mężem troszkę ponad 9 lat temu po prostu umówiliśmy się przez portal randkowy na kawę. I tak już zostało.
            • antyideal Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 20:13
              To zalezy od oczekiwan.
              Nigdy nie korzystałam z portali randkowych, ani nie wchodzilam
              na czat z zalozeniem, ze szukam mezczyzny swego zycia,
              wiec moge sobie pomarnowac czas na wstepna weryfikacje wink
              Poza tym panicznie sie boje swirów :d a umowienie sie po 5 min.rozmowy
              jednak zwieksza niebezpiecznie szansę na spotkanie takowego.
              Acz przyznac musze, ze najciekawsza znajomosc zostala zawarta
              po godzinnej rozmowie w necie i w zasadzie juz po 5 min.wiedzialam,
              ze to bingo wink
        • morgen_stern Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 13:45
          W takim razie muszę być nieprawdopodobną szczęściarą. Mam za sobą wiele naprawdę fajnych spotkań z netu, kilka, które skończyły się dłuższą relacją wręcz rewelacyjnych.
          • antyideal Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 13:54
            To jest nas dwie.
            Mam wyłącznie dobre doswiadczenia z ludzmi poznanymi w necie.
            W tym conajmniej jedno genialne ;p
            • morgen_stern Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 13:56
              Oczywiście wpadki też były, nie powiem, że nie smile
              • antyideal Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 14:01
                Ale chyba nie az tak dramatyczne, jak te zalinkowane ? wink
                • morgen_stern Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 14:05
                  Wolałabym nie wdawać się w szczegóły wink ale może rzeczywiście nie było tak spektakularnie. Nieudane to po prostu te, na których gość przynudzał, albo efekt na żywo nie dorównywał temu z fotek.

                  Byłam natomiast na randce, gdzie koleś wyglądał lepiej, niż na fotkach. Chyba tylko ten jeden raz mi się zdarzyło wink Był nieprawdopodobnie przystojny. Czułam się przy nim jak uboga krewna big_grin
                  • aneta-skarpeta Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 14:39

                    mialam przyjemnosci z taki miskiem , ktoremu geba sie nie zamykała- cały czas gadał na zasadzie
                    - lubisz czytac?- on
                    - lubie- ja
                    -o ja tez, a co jeszcze lubisz
                    - filmy
                    -o ja tez

                    i wszystko co ja lubiłam, lubił i on

                    i nieustawał w opowiesciach jako to wszystkie dziewczyny jego kolegów sa nim zauroczone, kazda chce z nim byc, gdyby nie byly z kumplami to bylyby z nim

                    wymknelam sie pod pretekstem choroby dzieckawink
                    ----------------------

                    drugi ( dostal plus za szczerosc)

                    umowilismy sie w knajpce, na dzien dobry widze u niego obrączke

                    w zolnierskich slowach mowi tak
                    -podobasz mi się, chodzi o to, ze szukam kochanki, zona zajeta noworodkiem, a ja potrzbeuje kobiety, tutaj masz nr telefonu, zastanów sie czy ci uklad pasuje

                    powiedziałam ze nie bardzo- ok, rozumiem, dopilismy kawę, pogadalismy o dupie maryni ( znajomosci z netu) i sie rozstalismy
                    -------------------------

                    no i mialam mega adoratora

                    poznałam ludzi z netu, single, ale paczka sie spotykała co sobote w jednym z pubów, kto chciał sie parował, kto nie chciał, ten sie nie parował- naprawde fajowi ludzie w wiekszosci- stała paczka + ludzie rotacyjni

                    pojawił sie jakis starszy koles- nie najbrzydszy, ale starszy

                    zaczał do mnie strzelać okiem, gadac jak to swiatłośc nastała w ciemnym pubie gdy weszłam i takie tam

                    totalnie nie iskrzylo z mojej strony, ale z jego iskrzyło za nas dwoje. Nie bylam zbyt asertywna, wiec umowilam sie z nim na kolacje, potem migałam się, spotkałam na kolejnym spotkaniu grupowym- odprowadzil mnie do samochodu i potem opowiadał wszystkim jak to sie namietnie całowalismy ( a nie całowalismy sie wcale)

                    i wtedy nabrałam asertywnosci;P
            • redheadfreaq Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 14:25
              Zdecydowanie więcej mam miłych wspomnień niż złych smile Takiego totalnego niewypału to raczej nie pamiętam. Na szczęście wzajemne oczekiwania da się dość szybko ustalić choćby podczas rozmowy na gg.
          • japanunieprzerywalempanieposle Re: I śmieszne i straszne 08.01.13, 13:41
            morgen gdzie znalazlas tych ludzi? na forach tematycznych? bo wybacz ale nie uwierze, ze na sympati itp. zawsze wydawalo mi sie, ze ktos sensowny, towarzyski, z niezlym poczuciem humoru nie bedzie szukac znajomosci w necie, bylam o tym gleboko przekonana. dzisiaj zasialas we mnie ziarno niepewnosci...
            • morgen_stern Re: I śmieszne i straszne 08.01.13, 13:50
              No wybacz, adresów stron podawać nie będę, ale fakt, nie na sympatii. Powiedzmy, że to takie bardziej specjalistyczne stronki tongue_out
        • katia.seitz Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 13:47
          E tam, jakie lotto. Były tu kiedyś wątki na temat "Kto poznał męża przez internet?", i okazywało się, że szczęśliwych historii jest całkiem sporo. Ja sama tak poznałam męża - od 7 lat jesteśmy razem. Znam jeszcze kila takich par.
        • bri Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 14:18
          Przesadzacie. Mam za sobą około 7 randek w ciemno z mężczyznami poznanymi w necie i niektóre były całkiem udane. Pewien dość przystojny i ogarnięty programista zabrał mnie na koncert jazzowy i kolację - spotykaliśmy się potem przez jakiś czas; wybitnie atrakcyjny fan muzyki metalowej i motoryzacji, przebojowy i zaradny, z uroczym uśmiechem, na pierwsze spotkanie przyniósł kwiaty i zabrał do swojego ulubionego lokalu - krótko potem został moim mężem.

          Oprócz tego były 2 spotkania całkiem poprawne w takim sensie, że panowie kulturalnie się zachowywali, zaprosili do jakiegoś lokalu i nalegali że uiszczą rachunek, przynieśli kwiaty itp., a kontynuacji nie było, bo po prostu nie przypadliśmy sobie do gustu.

          Poza tym znam kilka kobiet, które za pomocą internetu nawiązały satysfakcjonujące relacje do założenia rodziny włącznie.

          Owszem, ryzyko, że przydarzy się nam totalny obciach jest pewnie większe niż w przypadku randki z kimś, kogo już znamy, ale świrów nie jest znowu tak wielu.
      • adellante12 Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 13:42
        Ja z żoną tak sie poznaliśmy. No moze nie w necie ale przez pomyłkowego e-mila. I tak juz pokutujemy za to dziesiąty rok wink))
      • triss_merigold6 Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 13:42
        Wiesz co, nawet nie zwróciłam uwagi na to, że wszystkie (?) opisane randki były z internetu. Podobne historie są w sławnym wątku "najbardziej skąpy facet" i panowie nie byli z internetu tylko np. ze studiów czy znajomi znajomych. Akurat internet nie ma tu nic do rzeczy.
        • morgen_stern Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 13:46
          Opowieści ze strony sympatii, więc można założyć, że większość to internetowe.
          Masz, triss, swoje ulubione tematy, nieudacznicy na randkach z internetu to jeden z nich wink
          • triss_merigold6 Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 13:52
            Z onetu tak w ogóle. Ok, skoro wiesz lepiej. Kiedyś nie było netu i też często i gęsto zdarzały się dziewczynom randki totalne nieporozumienia.
            • morgen_stern Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 13:55
              Nie "wiem lepiej", tylko przecież pisałaś tu nawet niedawno wprost, że ludzie szukający partnera w necie to nieudacznicy, bo normalni to w realu się poznają, a już faceci to odpad atomowy.
              • aneta-skarpeta Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 14:07
                skoro ja siedze w necie, mam ochote poznac kogos i uwazam, ze jestem normalna to wychodze z założenia że jest nas wiecej

                miała i smieszne i fajne i straszne randki, ale tez mialam koszmarne randki z kolesiami poznanymi na zywo

                ale generalnie mam dobre wspomnienia z randek, nawet jak nie zaiskrzyło to randki były miłe
              • cherry.coke Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 14:10
                morgen_stern napisała:

                > Nie "wiem lepiej", tylko przecież pisałaś tu nawet niedawno wprost, że ludzie s
                > zukający partnera w necie to nieudacznicy, bo normalni to w realu się poznają,
                > a już faceci to odpad atomowy.

                Oj bo triss zawszewielepiej. Ja bylam lekko sceptyczna wobec randek netowych, ale w zeszlym roku dwie moje kolezanki i jedna dziewczyna z rodziny zaczely randkowac i poznaly naprawde fajnych facetow prawie od razu. Sa teraz trzy fajne pary. Nawet zgadalam sie kiedys z dwoma z tych facetow na ten temat i powiedzieli, ze no bo gdzie indziej pracujacy trzydziestoparolatek ma poznawac fajne kobitki. Jak sie w pracy albo w kregu znajomych/hobbystow akurat nie zdarzy zadna rokujaca, to przeciez nie bedzie wyrywal na dyskotekach.
                • morgen_stern Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 14:14
                  Zmienił się nasz styl życia. "Za moich czasów", czyli kiedy była nastolatką poznawało się kupę ludzi u kogoś w domu, na imprezach, spotkaniach, dosiadało się do grypy znajomych-znajomych gdzieś w knajpie. Spotkanie towarzyskie były bardzo częste, poza tym byliśmy MŁODSI, niektórzy chyba o tym zapominają. Umówmy się, w wieku 16 - 25 małżeństwa były rzadkie, ludzie ze sobą chodzili i sie rozstawali, więc rotacja była duża. W środowisku 30+ ta rotacja również jest, ale jakby wolniejsza. Ma się wtedy zazwyczaj już ustaloną grupę znajomych. Nie ma już tyle czasu na zajęcia pozalekcyjne, pracuje się dłużej. Sposób poznawania się ludzi po prostu dostosował się do nowych czasów i nie ma co się temu dziwić.
                  • morgen_stern Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 14:17
                    Jeszcze zapomniałam dodać - migracja ludności też wpływa na środowisko, gdzie ew. można poznać partnera. Przeprowadziłam się do Warszawy "za mężem" i przez jakiś czas nie znałam tu po prostu nikogo. Znajomi zostali na Śląsku, nasze drogi rozeszły się w naturalny sposób, reszta rozjechała się po świecie. Po rozwodzie miałam właściwie tylko jedną już warszawską przyjaciółkę. No rzeczywiście pula do wyboru partnera zajebista tongue_out
                    • cherry.coke Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 14:30
                      No dokladnie. A jeszcze jest tak, ze nawet jak masz szerokie grono znajomych, to jednak najczesciej w podobnym przedziale wiekowym i wiekszosc jest juz pozeniona lub sparowana z dziecmi. Singiel se nie popoluje.
                    • allatatevi1 Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 19:45
                      Ja przez jakiś czas też myślałam że chyba nikt normalny nie szuka w ten sposób, ale są takie aplikacje na fb które działają jak internetowe randki, jak zobaczyłam którzy koledzy (moi i mojego męża) tego używają... to trochę zweryfikowałam pogląd.
                      Ci faceci to niezłe partie - mili, kulturalni, zajmujący się ciekawymi rzeczami zawodowo.

                      I myślę że akurat te aplikacje są lepsze od takich zwykłych portali randkowych, bo dzięki fb taką osobę można lepiej ocenić niz po profilu w jakimś portalu.
                      Na fb ludzie nie mogą aż tak ściemniać, bo są tam przecież znajomi, którzy ich znają z życia.
                      Widzisz, kto ich otagował na zdjęciach i na ilu, kto komentuje ich posty (i w jaki sposób) i jakieś informacje możesz z tego wyciągnąć - widzisz czy facet jest normalny, lubiany, czy też jest jakimś odludem, freakem. Widzisz na jakim poziomie są jego znajomi - czy są fajni, czy to jakieś buraczane środowisko, itd...
                    • triss_merigold6 Dobra Morgen, poddaję się 07.01.13, 20:02
                      Dobra Morgen, poddaję się. Faktycznie, 35+ letnia niebrzydka i komunikatywna kobieta mieszkająca w dużym mieście, może poznawać facetów tylko przez portale randkowe. Nie ma życia towarzyskiego, ludzi w pracy, hobby, sportów z interakcjami z innymi ludźmi, nie bawi się w jakieś projekty czy działalność społeczną. Żyje na pustyni społecznej i net to jedyne okno na świat.uncertain Celowo nie piszę o klubach, pubach i dyskotekach, bo to raczej dla młodszych klimaty towarzyskie i rewir łowów.
                      To już lepiej mają panie 50+, bo one przynajmniej bezobciachowo jadą do Ciechocinka czy innego Buska Zdroju, poznają panów na podwieczorkach tanecznych i mają 3 tygodnie ubawu w sanatorium.
                      • morgen_stern Re: Dobra Morgen, poddaję się 07.01.13, 20:09
                        Ale co ty chcesz udowodnić? Że nie mam życia towarzyskiego? Że jestem nieudacznikiem? Cokolwiek tu napiszę i tak cię nie przekonam, bo ty już masz swoją teorię i ch...

                        Tylko pamiętaj, że nie wiesz o mnie nic, tzn, tylko to, co tu napiszę, a na forum jest kilka lasek, które mnie znają osobiście, ba! spotykamy się w tym samym kręgu towarzyskim. Wiesz, ja na ściemnianie w przeciwieństwie co do poniektórych sobie nie mogę pozwolić tongue_out

                        Co do pracy, to pracuję w małej firmie, jestem tam jedyną niesparowaną jednostką smile przyjaciele ci sami, po klubach nie chodzę, społecznie działam, ale netowo. Na siłce fajne chłopaki, ale jakby nie mój target. Nosz k..., strasznie mi przykro, że tak ci do teorii nie pasuję i jakoś w realu nikogo fajnego nie poznaję.
                        • lilly_about Re: Dobra Morgen, poddaję się 07.01.13, 20:13
                          morgen, jak ty szukasz tych facetów w sieci, na portalach randkowych?
                          • morgen_stern Re: Dobra Morgen, poddaję się 07.01.13, 20:22
                            Pozwolisz, że te pikantne szczegóły zachowam dla siebie wink
                            • lilly_about Re: Dobra Morgen, poddaję się 07.01.13, 20:24
                              Jak się robi ciekawie, to zbieracie zabawki wink
                        • triss_merigold6 Re: Dobra Morgen, poddaję się 07.01.13, 20:15
                          Nie, to Ty uparcie twierdzisz, że poza netem trudno jest kogoś poznać.
                          W wątku obok podawałam przykłady znajomych kobiet, rozwódek z dziećmi. Wszystkie wtedy były po 30-tce, normalne a nie wcielenia Bardotki, pracujące i nie cierpiące na nadmiar rozrywek. Poznały swoich obecnych partnerów/mężów m.in: z okazji zabiegów rehabilitacyjnych (fizjoterapeuta); w pracy (pan przyszedł coś załatwić w instytucji); przez znajomych znajomych przypadkiem.
                          • morgen_stern Re: Dobra Morgen, poddaję się 07.01.13, 20:20
                            O nienie. Ja tylko twierdzę dlaczego BYWA trudno kogoś poznać, a nie że to jakaś prawda objawiona. I tłumaczę jak krowie na rowie dlaczego. Wspaniale, że tobie i twoim koleżankom się udało. Nie wszyscy mają tyle szczęścia. Ale z pogardliwymi komentarzami warto się wstrzymać. Naprawdę źle ci nie życzę, ale chłop nie jest dany raz na zawsze i jak zostaniesz sama z dwójką dzieci na stanie i po czterdziestce, to możesz cienko piszczeć i optyka ci się zmieni. Ale załóżmy, że kto jak kto, ale ty takiego problemu mieć nie będziesz smile
                            • triss_merigold6 Re: Dobra Morgen, poddaję się 07.01.13, 20:31
                              Realistycznie przypuszczam, że gdyby mnie chłop zostawił, to po 40-tce z dwójką dzieci i życiem towarzyskim prowadzonym głównie wśród ludzi z dziećmi, miałabym nikłe szanse na nowy trwały związek. Za długo żyję żeby się łudzić.
                              Wiem, że bywa trudno kogoś poznać, moja siostra i jej popieprzone koleżanki singielki mają imprezy, urozmaicone życie zawodowe, do cholery znajomych i znajomych znajomych itp. i od lat są same. A próbowały i netowo i w realu i nadal próbują. Nie wiem, może to kwestia wieku po prostu i tego, że znakomita większość sensownych facetów już została zgarnięta z rynku i jeszcze nie trafili do obrotu wtórnego.
                              Generalnie wątek miał być śmieszny o randkowych wtopach i bez względu na formę poznania się, ale Ty wyskoczyłaś z żalami do świata. Nie o to chodziło. Miało być w założeniu coś jak na f. kobieta ten tasiemiec o skąpych facetach albo na f. humorum wątek prezentowy. Ale ok, wątki żyją swoim życiem.uncertain
                              • morgen_stern Re: Dobra Morgen, poddaję się 07.01.13, 20:34
                                Jakimi żalami? Daj spokój, normalnie piszę jak jest i odnosiłam się do tego, co ty pisałaś wcześniej - i tutaj - o randkach z netu.
                                • triss_merigold6 Re: Dobra Morgen, poddaję się 07.01.13, 20:47
                                  Pewnie jest tak, że się nie apdejtowałam. Po 30-tce i po rozstaniu z mężem na randce z praktycznie nieznajomym facetem byłam raz, z czystej ciekawości. Poznaliśmy się na wieczorze kawalerskim mojego kolegi czyli też w realu jednak. Byłam tak radośnie narąbana i fajnie się tańczyło, że dałam mu telefon. Miło się gadało, ale wiadomo było, że poza rozmowę to nie wyjdzie. Z aktualnym na randki nie chodziliśmy z powodów oczywistych.
                                  Po prostu trudno mi ogarnąć, że wolni bezdzietni (bo dzieci ograniczają jak cholera) i wyględni ludzie przenieśli się z celami towarzyskimi do netu i tam jest łatwiej.
                                  • claudel6 Re: Dobra Morgen, poddaję się 07.01.13, 22:52
                                    u mnie było tak, ze towarzystwo jest spore, ale znamy się w nim jak łyse konie. znalismy sie tak i 7, i 8 lat temu. pary, które miały powstac - powstały. reszta traktuje się jak rodzina - ale nie - mąż i zona, tylko raczej siostry i bracia. ja cudem się przekonałam do jednego mniej znanego kolesia z dalszych kręgów towarzystwa, ktory wczesniej mnie kompletnie nie interesował. no i to jest mój aktualny stary. jakby jednak z nim nie zaklikało, to bym na pewno dalej próbowała przez internet.
                          • a.va Re: Dobra Morgen, poddaję się 07.01.13, 20:21
                            No ale co za różnica, czy pozna tego fizjoterapeutę wirtualnie czy analogowo?
                            Fizjoterapeuci z netu mają po 3 nogi?
                          • claudel6 Re: Dobra Morgen, poddaję się 07.01.13, 22:46
                            no to miały szczęście. ciesz się, ze Ty nie jesteś samotna i nei musisz na własnej skórze bolesnie weryfikować swojej teorii, jak to zajebiście łatwo 30-latce po przejściach znajduje się faceta w realu.
                    • tosterowa Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 20:04
                      ... poza tym kiedyś na necie siedział duży odsetek zy ebów i nolajfów, łatwiej było coś ściemnić, bo nie było portali społecznościowych, ludzie spotykali się ze sobą nie widząc wcześniej swoich zdjęć i nie wiedząc o sobie właściwie nic poza tym, co sami chcieli przekazać drugiej stronie.
                      Teraz na necie siedzą niemal wszyscy, więc łatwiej natknąć się na kogoś normalnego, poza tym łatwiej zweryfikować to, co pisze druga osoba. Można jakoś ograniczyć prawdopodobieństwo porażki.
                  • claudel6 Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 22:43
                    no jasne. nie wiem, o co halo z tymi randkami internetowymi. ja nie miałam szans za bardzo po studiach poznać nowych ludzi inaczej jak przez internet. korzystałam też z portali randkowych - zdarzyło mi się tak kilka związków, krótsze, dłuższe. zostały dwie znajomości z fajnymi gośćmi.
                    zresztą jednej randce internetowej zawdzięczam Londyn i 4 niezwykłe lata życia, które tam spędziłam.
                    • claudel6 Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 22:48
                      a nie sorry, kłamię - poznawałam fajnych facetów w pracy. dwa romanse pracowe na koncie z żonatymi. dziękuję.
                      • morgen_stern Re: I śmieszne i straszne 08.01.13, 10:50
                        Och, ty prowokatorko tongue_out
      • thegimel Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 14:00
        Koleżanka poznała męża przez internet. Ale oni bardzo szybko przenieśli do reala. Więc bywają udane randki. Ja byłam na jednej z facetem poznanym przez internet. Facet wpisał się w trend bo okazał się być odpadem atomowym.
    • thegimel Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 14:04
      Bo faceci podchodzą do sprawy tak jak w tym starym kawale.
      Facet podchodzi do laski w barze, pyta ją czy się po***czy troszeczkę.
      Dostaje w pysk, wraca do kumpli. Kumple pytają: 'Ej, ty to chyba często dostajesz w pysk?'
      Koleś na to: 'Tak, ale też dup**ę troszeczkę big_grin
    • default Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 14:06
      Moja najgorsza randka był w czasach kiedy o internecie nawet się nikomu nie śniło smile
      Chłopak kręcił się wkoło mnie długi czas, nalegal, zabiegal, w końcu dałam się zaprosić do nie go do domu na obiad - własnoręcznie ugotowany, reklamował się jako świetny kucharz. Ledwo do niego trafiłam, mieszkał na jakimś zadupiu we Włochach. Na obiad były mielone (twarde i przypalone) i surówka z pomidorów i ogórków ze śmietaną, zrobiona chyba ładnych parę godzin wcześniej, bo wszystko pływało w śmietanowo-pomidorowej zupie... Jeszcze zanim skończyłam dłubać w tym jedzonku, chłopak oznajmił, że on zawsze po obiedzie musi się chwilę zdrzemnąć, więc na chwilę zostawi mnie samą... Udał się do sąsiedniego pokoju i tam zasnął martwym bykiem. Odczekałam pół godziny, a ponieważ spał dalej i to mocno, chrapiąc i pomrukując - zabrałam się i wróciłam do domu.
      • morgen_stern Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 14:09
        Buhahaha śpiący królewicz wygrywa!
      • maggorlo Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 14:10
        popłakałam się big_grin
        • aneta-skarpeta Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 14:27
          boskiebig_grin
      • nabakier Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 15:08
        big_grin big_grin big_grin
    • shellerka Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 14:15
      przez sympatię umówiłam się z trzema facetami. jeden całkiem sympatyczny, ale niższy ode mnie o jakieś 20 cm, młodszy i zdecydowanie inny niż na profilu wink
      drugi - po jednej randce i trzech rozmowach telefonicznych zastałam go o 2 w nocy w sobotni wieczór pod moim domem, kiedy wysiadałam z auta (wracałam z imprezy). zaatakował mnie tekstem, gdzie byłam! dlaczego tak późno wracam i że on się martwił!!!

      cud boski, że akurat jakaś gównarzeria między blokami siedziała i udało mi się go spławić, bo obawiam się, że pan nie był do końca normalny.

      potem dłuuuugo mnie jeszcze atakował smsami, telefonami itp. psychopata jak nic.

      trzeci to mój mąż, z którym się spotkać nie miałam ochoty, bo odechciało mi się randkowania, poza tym zimno było już, przytyłam, nie miałam się w co ubrać, zarobiona byłam i ogólnie dwa razy umówiłam się i nie przyszłam, nie uprzedziwszy wcześniej nawet smsemwink

      w końcu znalazłam chwilę i wymknęłam się z nudnej imprezy andrzejkowej na spotkanie z nim i to byla prawdziwa miłość od pierwszego spojrzenia smile i zamienionego słowa. jakbyśmy się znali zawsze.
    • nabakier Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 14:44
      No niezłe...
      jedyne moje randki z netu, to z moim Lubym, więc udane, ale one nie z portalu randkowego, tylko "normalnie", więc chyba się nie liczy.
      Ale miałam raz "randkę" pociągową, jeszcze za czasów studenckich. Poznałam faceta w pociągu, też student. Gadało się nieźle, jechał do mojego miasta, to samo osiedle, ulica obok, odprowadził mnie pod klatkę, wsio. Za jakiś miesiąc, gdy siedzimy sobie w chałupie z moim ówczesnym niedoszłym jeszcze mężem, dzwonek do drzwi i jakiś facet do mojej mamy: "jestem kolegą pani córki, ja się z ożenię". Powaga big_grin Mama nie w ciemię bita, ma trochę zjadliwego humoru: "Cóż, córka ma narzeczonego, własnie są w domu, ale skoro Pan tak mówi.." i wpuściła. Zaprosiła na herbatę, facet się zmył po 10 minutach. Ale to nie był koniec, o nie! przysłał kilka listów, w których domagał się odpowiedzi, czy będę tą żoną, czy nie. uwaga-listy miały SYGNATURY! Numerowane były, chyba księgowość prowadził, czy jak...
      Odtąd wiem, że świry istnieją. Ten był ewidentnie trzepnięty, słowo, że niczym go nie podpuszczałam w tym pociągu, no nic- gadka o studiach, takie tam...a brzydki jak nie wie co...aaa..i miał beret robiony szydełkiem, gdy przyszedł z tą "wizytą".
      • chipsi Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 14:51
        Przypomniał mi się adorator mojej kuzynki. Umówili się u niej na grilla. Przytaszczył dwie niewypatroszone ryby. Odłożyła je zaskoczona i zaprosiła do domu. Facet natychmiast zabrał się za sprawdzanie dłonią szafek czy aby nie zakurzone. Wywaliła go z hukiem, za nim poleciały ryby.
        • nabakier Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 14:58
          big_grin
    • tanebo Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 14:50
      Dobry patent z tą kartą SIM.
    • kasamandri Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 14:53
      Moja najgorsza randka z netu (druga i przedostania): facet poznany przez czat - po jakimś czasie w kawiarni zaproponował zmianę lokalu - z okolic warszawskiego centrum na Stare Miasto. Przyjechał autem , więc wsiedliśmy do samochodu. W okolicach Starówki powiedział, że może pojedziemy do niego bo leci mecz w tv. Nie chciał mnie wysadzić - wysiadłam dopiero na peryferiach miasta i z duszą na ramieniu wróciłam autobusem do domu. Byłam przekonana, że spotka mnie coś złego. Na szczęście napierał jedynie na spotkanie w jego domu (może na coś liczył).
      Potem przez gg poznałam mojego przyszłego męża. Bardzo luźna koleżeńska znajomość to była. Choć podobał mi się bardzo, bo był (jest) naprawdę niezłym ciachem (miałam zdjęcia). Zaskoczyło dopiero na żywo i jesteśmy już razem prawie 9 lat od tej naszej randki.
      • kasamandri Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 14:58
        A dodam jeszcze, że pan od randki samochodowej - kreujący się na niezłego przystojniaka okazał się niskim, przysadzistym lekko łysawym facetem, który wyglądał naprawdę staro, na jakieś 35 (ja miałam wtedy 20 lat). big_grin
    • joa66 trochę nie na temat - ogłoszenia 07.01.13, 19:55
      Nie mogę się powstrzymać, żeby nie zacytować ogłoszenia towarzyskiego z gazety (autentyk, samA widziałam)

      "Poznam panią celem zabicia nudy"

      big_grin
      • sumire Re: trochę nie na temat - ogłoszenia 07.01.13, 20:02
        przynajmniej prawdę napisał smile
        • antyideal Re: trochę nie na temat - ogłoszenia 07.01.13, 20:05
          Mnie sie uzasadnienie checi poznawczej podoba big_grin
          Przynajmniej nie brzmi desperacko jak znaczna czesc
          ogloszen towarzyskich wink
      • nangaparbat3 Re: trochę nie na temat - ogłoszenia 07.01.13, 21:06
        To przynajmniej dowcipne, bo z opowieści o randkach odpadlam przy trzeciej, z nudow wlasnie.
    • baltycki Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 21:04
      Poznalismy sie na czacie,
      weszla na moj priv, zeby mnie ochrzanic za cos i.. tak "ochrzaniala" przez pare tygodni po kilka godzin, czasem do switu. Pierwsza randka, zaiskrzylo, super kobieta.
      Zaczelismy spotykac sie weekendowo, zawsze w polowie drogi lub na Mazurach (dzielilo nas kilkaset kilometrow). Mijaly miesiace, pewnego ranka, rozplakala sie zupelnie bez powodu, lkajac, chlipiac powiedziala, ze ma meza. Fakt, nidy nie zapytalem, ona nigdy nie wspominala, jakos wydawalo mi sie oczywiste, ze kobieta majaca czas na kilkugodzinne rozmowy o kazdej porze dnia i nocy.. sama jest.
      W polowie drogi mieszkala jej ciocia, na Mazurach jej rodzice a maz pracowal na dyzurach po 12 godz. smile
    • edelstein Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 21:11
      Raz umowilam sie na spotkanie (nie randke)z forum tematycznego.I to bylo bardzo mile spotkanie,gadalismy do pozna,tematow sporo,bo to pilot byl.Z jego strony zaiskrzylo,ale ja szukalam kolegi,nie chlopa.W efekcie odrzucilam propozycje spedzenia z nim zycia i z perspektywy czasu troche zaluje.Byc moze gdyby nie to,ze zmienial linie lotnicze i wyprowadzil sie do cieplego kraju,a ja za nic w swiecie nie chcialam opuszczac Niemiec to bylabym zona kapitanawink w sumie to nie wiem co mi odbilotongue_out gdy juz prawie doroslam do posiadania facetatongue_out spotkalam mojego w realu.Gdybym byla sama to bym chyba na uszach stanela by odnalezc pilotawink
      • nil.la Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 21:51
        Dawno temu, na dworcu pkp poznałam faceta. Czekaliśmy oboje na pociąg, każde swój. Rozmawialiśmy ok godziny, umówiliśmy się za ok dwa tygodnie, miał być przejazdem, służbowo, w moim mieście. No i dobrze. Przyszedł. Okazał się mamlasowaty i nudny.Pochodziliśmy po parku, byliśmy na kawie, czas się zbierać. Koleś był samochodem i zaoferował podwiezienie. On pod moim domem wysiada, zabiera torbę z samochodu i idzie za mną twierdząc, że nie ma gdzie spać ( !) Nie byłam zachwycona tym pomysłem, dobitnie to wyraziłam i wskazałam mu pobliski hotel. Tym razem nie był zachwycony on.
        Trwało trochę zanim się go pozbyłam, ale to co powiedział na koniec pamiętam do dziś.
        - Chodź ze mną do tego hotelu, ja też mam swoje potrzeby, a za takie fajne popołudnie chyba coś mi się należy big_grin
        • chipsi Re: I śmieszne i straszne 08.01.13, 10:38
          Się mu należy? Dobry big_grin Tanio chciał facet objechać hehe.
          Mnie kiedyś jeden długo i wręcz romantycznie prosił o "chodzenie". Gdy grzecznie odmówiłam wykrzyczał żem k.rwa.
          • morgen_stern Re: I śmieszne i straszne 08.01.13, 10:48
            O, i mnie się to zdarzyło, ale kiedy byłam nastolatką i znajomość oczywiście realna.
            Poznałam fajnego metala, byłam u niego dwa razy w domu, ale znajomość niebywale niewinna, nawet się nie całowaliśmy. Był zresztą podczas tych wizyt jego kumpel i miło i wesoło spędzaliśmy czas. Nic jednak z tego wynikło i znajomość się rozlazła, jak to często bywa.

            Jakiś miesiąc czy dwa później ten k...s zadzwonił, mnie nie było w domu, odebrała matka. A ten do niej w te słowa: "proszę przekazać (imię), żeby mi oddala moje książki i że jest k...ą". Gęsto musiałam się z tego tłumaczyć!
            Także to jakże popularne wyzwisko w męskim języku określa chyba pannę, które "nie dała", a powinna!
            • chipsi Re: I śmieszne i straszne 08.01.13, 10:53
              Są "męskie" kręgi w których ta co dała to k...a a ta co nie dała to jeszcze większa k...a.
    • sarling Re: I śmieszne i straszne 07.01.13, 23:12
      Nigdy nie spotkałam się z nikim z netu (ale koleżanki mają mężów z portali).
      Za to randkowałam za młodu, że hej.
      Pamiętam taką jedną randkę, której finał mnie zabolał.
      Bo był chłopak, trochę ode mnie starszy, z którym znaliśmy się od lat i zawsze coś nas do siebie ciągnęło. Wydawał mi się taki tajemniczy, delikatny, małomówny. Był czas, kiedy się nawet podkochiwałam w nim, on podobno we mnie bardzo. Więc kiedy się umówiliśmy na randkę, byłam w skowronkach.
      A on mi wypalił "to co, mogę już się z tobą zabawić?". Uciekłam z tej randki natychmiast, po drodze płacząc i pomyslałam, że koleś nie jest tajemniczy tylko nienormalny. Teraz dziad jest po 40 i NIGDY NIE MIAŁ DZIEWCZYNY!!!

      A miałam też randkę, po której pewnie mój men miał co opowiadać dla polewki na forachwink
      Spotkałam się z chłopakiem poznanym na wakacjach. Trochę się denerwowałam, kompulsywnie zjadłam kilogram truskawek, a na randce wypiliśmy jakieś piwo. I nigdzie, przysięgam nigdzie nie było miejsca do spokojnego wysikania, a mi mocz uszami się już przelewał. Błagałam go, żeby zajść do jakichś znajomych bo muszę się wysiusiać. W końcu nie mogłam już o niczym innym myśleć i gadać, myślałam, że umrę. Wiedziałam, że jestem już skreślona, ale było mi wszystko jedno. Ale muszę przyznać, że on bardzo się przejął, szukał ze mną jakiejś ubikacji i w ogóle. W końcu odwiózł mnie do domu i nawet się nie pożegnałam.<rumieni się>
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka