oliviaty
10.01.13, 21:28
tak mało pomaga? Ręce mi opadają, mieszka 15 minut samochodem od nas. Proszę ją o pomoc tylko w sytuacjach podbramkowych (np m. ma ważny projekt i nie może iść na zwolnienie bo normalnie chodzi albo przychodzi niania). Albo jak obecnie, niania nie może przyjść, a my mamy od miesiąca zaklepaną imprezę karnawałową (nie byliśmy nigdzie na sylwestra) - teściowa powiedziała, że przyjdzie, a dziś dzwoni, że przecież tylko do 23...Oszaleję.
Do tej pory pomogła mi 8 razy. Poniżej wyliczyłam WSZYSTKIE razy, kiedy zajęła się:
- Julką gdy miała ok. 1,5 roku 2 X 2 h
- Julką (2 lata 3 m) - 2 X 2 h jak byłam w szpitalu z noworodkiem Piotrusiem i m. mnie odwiedzał (potem przyjeżdżał z Julką)
- Julką (2 lata 4 m) - 1 X 2 h
- Julką (2 lata 5 m) w szpitalu 2 dni X 8 h (resztę czasu m., ja z noworodkiem w domu)
- Julką (2 lata 7 m) + Piotruś (6 m) 1 X 3 h (musiałam iść do lekarza a przeziębienia szalały)
Oczywiście jestem jej super wdzięczna za to że w ogóle nam pomogła w tych powyższych sytuacjach ale jakoś tak mi żal. Moja mama w Niemczech, jak była w Polsce to zrzucaliśmy jej Julkę (Piotrusia jeszcze wtedy nie było) raz na jakiś czas i było ok. Teściowa (ma 2 synów) twierdzi że nie zna się na dzieciach i że się ich boi. Czy ktoś ma podobnie?