Dodaj do ulubionych

Czy to tylko moja teściowa...

10.01.13, 21:28
tak mało pomaga? Ręce mi opadają, mieszka 15 minut samochodem od nas. Proszę ją o pomoc tylko w sytuacjach podbramkowych (np m. ma ważny projekt i nie może iść na zwolnienie bo normalnie chodzi albo przychodzi niania). Albo jak obecnie, niania nie może przyjść, a my mamy od miesiąca zaklepaną imprezę karnawałową (nie byliśmy nigdzie na sylwestra) - teściowa powiedziała, że przyjdzie, a dziś dzwoni, że przecież tylko do 23...Oszaleję.

Do tej pory pomogła mi 8 razy. Poniżej wyliczyłam WSZYSTKIE razy, kiedy zajęła się:

- Julką gdy miała ok. 1,5 roku 2 X 2 h
- Julką (2 lata 3 m) - 2 X 2 h jak byłam w szpitalu z noworodkiem Piotrusiem i m. mnie odwiedzał (potem przyjeżdżał z Julką)
- Julką (2 lata 4 m) - 1 X 2 h
- Julką (2 lata 5 m) w szpitalu 2 dni X 8 h (resztę czasu m., ja z noworodkiem w domu)
- Julką (2 lata 7 m) + Piotruś (6 m) 1 X 3 h (musiałam iść do lekarza a przeziębienia szalały)

Oczywiście jestem jej super wdzięczna za to że w ogóle nam pomogła w tych powyższych sytuacjach ale jakoś tak mi żal. Moja mama w Niemczech, jak była w Polsce to zrzucaliśmy jej Julkę (Piotrusia jeszcze wtedy nie było) raz na jakiś czas i było ok. Teściowa (ma 2 synów) twierdzi że nie zna się na dzieciach i że się ich boi. Czy ktoś ma podobnie?
Obserwuj wątek
    • mysz1978 Re: Czy to tylko moja teściowa... 10.01.13, 21:41
      ja bym sie wypiela i wolala zaplaci niani - zreszta sama tak robilam smile Moja moze i chetnie by sie zaopiekowala, ale flejtuch byl z baby niemozebny, poza tym palila non stop papierosy, no i oprocz tego byla juz nieco schorowana. Wolalam miec pewnik w postaci platnej opiekunki.
      • beatulek Re: Czy to tylko moja teściowa... 10.01.13, 21:50
        Ja o tyle wolę opiekunkę, że od opiekunki wymagam dostosowania się do moich zasad. Teściowa/moja mama by grosza za opiekę nad wnuczkami nie wzięły ale to ja wtedy "całuję je w ręce" za pomoc i nie wymagam.
    • jak_matrioszka Re: Czy to tylko moja teściowa... 10.01.13, 21:51
      Moja tesciowa zajela sie wnuczka jak ta miala 3 lata, wczesniej sie bala.
      Starsza corke po raz pierwszy oddalam pod opieke babci jak miala 2,5 roku, wczesniej nie bylo okazji (babcia pracujaca).
      Nie czuje sie taka wyjatkowa, kup koszulke i witaj w klubie wink
    • lofmitender Re: Czy to tylko moja teściowa... 10.01.13, 21:58
      nie narzekaj moja nie zajela sie sunkiem NIGDY a ma juz ponad 2,5 roku big_grin
      • drzewachmuryziemia Re: Czy to tylko moja teściowa... 22.01.13, 19:59
        mój ma 2 lata i 7 mies. i także nie zajęła się nim nigdy. mieszka 60 km od nas, wiec nie jest to jakas szalona odległosc.
    • aquarianna Re: Czy to tylko moja teściowa... 10.01.13, 21:58
      Moja jest taka, a właściwie była, bo dzieci już są duże. Każda nasza prośba okupiona jej westchnieniami, jękiem rozpaczy. Po Sylwestrze potrafiła zadzwonić o 8:00 rano z pytaniem, kiedy przyjedziemy po dzieciaki. Obiecywała cuda na kiju, że weźmie dzieci a to na ferie, a to nad jezioro, a to do Zoo, a potem zawsze, ale to zawsze coś jej wypadało i nigdy żadnej z obietnic nie spełniła.
      My prosiliśmy o pomoc podobnie jak Ty - tylko w wyjątkowych sytuacjach. W końcu, gdy stało się to dla nas żenujące i upokarzające, to olałam ją i o pomoc zaczęłam prosić jej ... siostrę. Bezdzietną, niezamężną emerytkę, więc jak najbardziej chętną do pomocy, a dzieciaki ją uwielbiały. Całkowite przeciwieństwo teściowej. I teściowa się na nas ... obraziła, ale miałam ją już wtedy w nosie. A już naprawdę się wkurzyłam, jak doszło do mnie, że ona "po ludziach" się skarży jak to ona nam pomaga, jak się poświęca, jaka z niej wspaniała babcia, a my tacy okrutni i niewdzięczni.
      Straszna kobieta, ale swoim postępowaniem doprowadziła do tego, że dzieci w ogóle nie mają ochoty na spotkania z babcią, a jakieś oficjalne wizyty traktują jak zło konieczne. Kontakt codzienny właściwie zerowy, tylko od czasu do czasu, z musu, jak im każę złożyć babci życzenia.
      • aandzia43 Re: Czy to tylko moja teściowa... 10.01.13, 22:12
        Babcie bywają różne ("kwadratowe i podłużne" - jak dopowiedział pewien przedszkolak wink). Ale te ze znanych mi osobiście kompletnie olewających wnuki (chociaż warunki na sporadyczne chociaż zajęcie się dzieckiem były), to: a. kobiety z deficytami osobowości b. kobiety mocno starsze i bardzo zmęczone życiem (często z depresją) c. kobiety mocno starsze i obciążone innymi wnukami do wyrzygania. Podejrzewam, że tak zachowywać się mogą również kobiety, które nigdy nie czuły się dobrze w roli matki, dzieci nie lubią, a wnuki to dla nich kolejne zbędne bachory w pobliżu.
        • jezykkic Re: Czy to tylko moja teściowa... 10.01.13, 22:17
          Coś w tym jestsuspicious
          Moja ani razu nie zaproponowała pomocy czy cuś (mieszka 300km od nas), ale czego wymagać od kobiety z którą własny syn po rozwodzie rodziców nie chciał zamieszkać(młody był, 7 lat miał)
        • aquarianna Re: Czy to tylko moja teściowa... 10.01.13, 22:24
          > Podejrzewam, że tak zachowywać się mogą również kobiety, które nigdy nie czuły
          > się dobrze w roli matki, dzieci nie lubią, a wnuki to dla nich kolejne zbędne b
          > achory w pobliżu.

          Moja wnuki lubi, ale z daleka, na pokaz. Owszem, pochwalić się przed znajomymi, rodziną, pokazać zdjęcia, poopowiadać, jakie to mają oceny, a jakie sukcesy odnoszą, to tak. Ale poza tym zero zainteresowania takiego osobistego. Zero ciepła, życzliwości, szczerej sympatii. A już kwestia kupowania i dawania prezentów dla dzieci z okazji ich urodzin czy świąt, to jedna wielka farsa i chyba kiedyś spiszę te wszystkie historie i zepnę w całość. Nie, nie jest ani stara, ani chora, ani zniedołężniała - wręcz przeciwnie. Energiczna, ale tylko tam, gdzie pojawia się kwestia kawusi, ploteczek, kosmetyczki, fryzjera, biegania po sklepach. Poza tym wygodnicka, leniwa, roszczeniowa i stworzona do życia w czasach, gdy miało się po pięć służących i pokojówek.
          Ufff, ale sobie ulżyłam wink
        • deelandra Re: Czy to tylko moja teściowa... 11.01.13, 09:35
          dodaj d) lenistwo i wygodnictwo - po prostu im się nie chce
          • aandzia43 Re: Czy to tylko moja teściowa... 11.01.13, 16:27
            OK, lenistwo też może być. Ale lenistwo samo w sobie nie tłumaczy braku potrzeby kontaktu emocjonalnego z wnukiem. Tłumaczy miganie się od grubszych zajęć przy dzieciakach (np. wstawanie bladym świtem i zapitalanie na drugi koniec miasta, żeby zmienić rodziców idących do pracy, regularne opiekowanie się niemowlętami czy dziećmi w trakcie nauki chodzenia). Ale nie tłumaczy niechęci do nienachalnego wysiłkowo, a bardzo satysfakcjonującego uczuciowo, dla normalnej babci oczywiście, kontaktu.
        • guderianka aandzia 13.01.13, 12:16
          dostałam prawda po oczach uncertain
          niestety zgadzam sie z Toba
        • didlina85 Re: Czy to tylko moja teściowa... 22.01.13, 19:46
          Masz rację moja teściowa pamięta wszystkie daty urodzenia wszystkich dzieci w rodzinie i swojej klatce, ma 3 synów a wnuki lubi tylko do zdjęcia. Jak się dowiedziałam w rodzinie swoimi dziećmi się nie zajmowała i z moich obserwacji stwierdzam, ze dzieci po prostu nie lubi, ale nie chce aby było to wiadome, udaje matkę i babkę polkę.
    • lenka1311 Re: Czy to tylko moja teściowa... 10.01.13, 22:24
      Nie tylko Twoja jest taka...moja dziecko widzi jak czasem do niej przyjedziemy( mieszka w innym mieście). Też było obiecywanie że urlop weźmie i się zajmię że w wakację przyjedzie posiedzieć z mlodym trochę. I co i nic. Już się przyzwyczaiłam. Tylko wkurzam się na teksty: " a kiedy mi wnusia na wakacje przywieziesz", " a dlaczego mi go nie chcesz zostawić". Nie zna dziecka, nie wie co lubi, czym się bawi czego nie lubi. Jest bo jest i tyle. Nawet jak jesteśmy u niej to nie wie jak się bawić z dzieckiem.
    • nangaparbat3 Re: Czy to tylko moja teściowa... 10.01.13, 22:28
      Wolalabym nie zostawiać dzieci komuś, kto sie ich boi.
      • zuzi.1 Re: Czy to tylko moja teściowa... 10.01.13, 22:35
        wrzucam z forum RiCD, to co prawda nie o braku pomocy, ale też o tesciowej, dla rozluźnienia wink

        "U Nas sytuacja była inna...
        Tu na forum większość ludzi ma problemy finansowe u nas nie było problemu pieniędzy nigdy oboje z dobrze sytuowanych rodzin z pokaźnymi kontami osobistymi nie wspólnymi nie robiliśmy podziału majątku bo nie było takiej potrzeby. Drogi nam się rozeszły i dużo dokładała teściowa w którą ex zapatrzony jak w obrazek "mamusia ponad wszystko" każde z nas miało inne hobby jego nieważne a moje to basen i sztuki walki - uczęszczałam na karate tradycyjne (9lat)co było notorycznie wyśmiewane z powodu mojej "nikczemnej" wagi (58kg 172wzrostu) - no ale do sedna kiedyś teściowa wpadła i awantura już nie pamiętam o co firanki nie takie czy obiad nie taki, poprosiłam grzecznie by wyszła bo swoim zachowaniem doprowadzi w końcu do tego iż zostawię jej synusia ponieważ jej zachowanie jest poprostu nie do zniesienia - i w tym momencie coś w nią wstąpiło... podniosła na mnie rękę i wysyczała mi coś tam wyzywając mnie, w momencie gdy dostałam w twarz to był odruch cofnęłam się dostała kopa z pół obrotu i przeleciała przez szklane drzwi... do pokoju z suszarką i praniem....

        Wiem wiem... ale niestety nic jej się nie stało prócz przeciętych czy pociętych rąk...

        Po czym wrócił synuś do domu zabrał mamusię do szpitala (po to by zrobić obdukcję) i po powrocie wyskoczył do mnie, że skoro jestem taka mądra to może z nim spróbuję...

        Chciałam wytłumaczyć jak do tego doszło ale już nie było z kim rozmawiać... wrzask awantura i rzucił się na mnie.... Wybity ząb (zapłaciłam za wstawienie mu zęba) i ogólnie siniaki...

        Wyprowadziłam się z tego domu wraz z córką tego samego dnia...

        Po pół roku przyszedł pozew rozwodowy z mojej winy a w nim załączone dwie obdukcje...

        Może większości z Was to nie śmieszy, ale ja wtedy zaśmiewałam się do rozpuku w pozwie było ustalone wszystko - alimenty, dziecko przy mnie (o ironio zostawić dziecko z tak agresywną babą???!!!)...

        Więc na pierwszej rozprawie on z panią adwokat a ja oczywiście sama. Sędzina mnie pyta czy czytałam pozew mówię, że tak jakieś 120razy i uśmiecham się do niej ona pyta czy zgadzam się z jego założeniami - mówię, że tak bo przecież nie ma co się sprzeciwiać skoro wszystko czarno na białym... Pyta czy jestem pewna co do orzekania winy a ja na to: papier nie zrobi mi różnicy a jeśli panu kiedyś pogorszy się sytuacja to z chęcią będę płaciła alimenty na niego aby pomóc i to w kwocie wyższej niż pan tu proponuje na dziecko - bo nic innego przecież w grę nie wchodzi...

        Rozwód w 75 minut łącznie z oczekiwaniem na wyrok

        p.s. żeby było jasne - nie leję ludzi na co dzień moje hobby służy jedynie do samoobrony

        p.s. 2 : alimenty i podwyższanie ich służy tylko i wyłącznie wkurzaniu exa nikt na tym nie traci a gdyby nie płacił to i tak nie poszłabym do komornika bo za dużo z tym zachodu i nie potrzebnie - mam co robić smile"
        • nangaparbat3 Re: Czy to tylko moja teściowa... 10.01.13, 23:46
          Przepiekne, dziewczyna juz jest moją idolka smile
          • zuzi.1 Re: Czy to tylko moja teściowa... 11.01.13, 00:24
            moją też wink))
          • nabakier Re: Czy to tylko moja teściowa... 12.01.13, 09:17
            Moją też smile))
        • pulcino3 Re: Czy to tylko moja teściowa... 22.01.13, 18:39
          łaaał smile ( rozmarzyłam się)
    • to_ja_tola Re: Czy to tylko moja teściowa... 10.01.13, 22:36
      nie ,nie mam podobnie.Zastanawiam się jednak,co cie tak boli,że aż pamietasz po ile godzin(?!) teściowa opiekowała się twoim dzieckiem
    • asikol Re: Czy to tylko moja teściowa... 10.01.13, 22:43
      Mieszkam z teściową w 1 domu i dziecko (5 lat) zostawiam jak już naprawdę muszę tak to staram sie go zabierać wszędzie z nami. Ostatnio mnie naprawdę wku... Mówiłam jej dzień wcześniej że jestem do gina wieczorem na wizytę umowiona i czy by mi sie dzieckiem z godzinkę zajeła. Mówi mi ok. Ide na 2 dzień do niej przypomniec jej o tym lekarzu a ona co... Obala flaszeczkę z moja szwagierką. Myślałam że mnie szlag trafi, dobrze że mąż przyjechał wczesniej z pracy i sie dzieckiem zajął. U niej to norma piwa to wiecznie pije po 3-4 na dzień, normalnie stracha mam dziecko z nią zostawić
      • 1maja1 Re: Czy to tylko moja teściowa... 10.01.13, 23:18
        asikol napisała:

        > Mieszkam z teściową w 1 domu... Obala flaszeczkę z moja szwagierką... U niej to norma piwa to wiecznie pije po 3-4 na dzień, normalnie st
        > racha mam dziecko z nią zostawić

        ja bym ogolnie miala stracha mieszkac pod jednym dachem z alkoholiczka, a co dopiero dzieciaka z taka zostawicuncertain
    • maderta Re: Czy to tylko moja teściowa... 10.01.13, 22:48
      moja zaproponowała sama pomoc jak szłam do szpitala rodzic młodsza córkę, przyjechała owszem, wszystko cały, poza tym, że jednego ranka zostawiła moje starsze, wówczas pięcioletnie dziecko samo w domu i poszła do kościoła. jak się o tym dowiedziałam to mało nie wypisałam się do domu. więcej nie wyszła z inicjatywa pomocy, a i ja nie nalegam.
      • szpulakasia Re: Czy to tylko moja teściowa... 10.01.13, 23:42
        moja widziała 10 letnią córkę 3 razy w życiu-chrzest roczek i komunia.....nie usłyszałam nigdy zaproszenia do niej(mieszka 500 km od nas),o pomocy nawet nie wspominam...córka nie dostaje żadnych prezentów(poza 3 sytuacjami wyżej opisanymi),i w sumie się cieszę bo przynajmiej nic nie jestem jej winna....za to moja Mama na każde zawołanie do tej pory......obecnie jest schorowana a i tak zawsze pomoże.....
        myślę że pewne cechy charakteru są do tego potrzebne i wychowanie....
    • tonik777 Re: Czy to tylko moja teściowa... 11.01.13, 07:38
      Może ona nie boi się dzieci tylko tego, że sobie z nimi nie poradzi. Teściowa już pewnie starsza kobieta, a dzieci żywiołowe.
    • deelandra Re: Czy to tylko moja teściowa... 11.01.13, 09:32
      nie tylko twoja, moja też
      proszę ją o pomoc tylko w sytuacjach podbramkowych - w 99% przypadków owa podbramkowość dotyczy dzieci, w 1% mnie
      tak, żeby z własnej woli dzieciaki wziąć na weekend - to od urodzenia dzieci zdarzyło się 3 razy ( starszy ma 6 lat, młodszy 3,5)
      jeśli chcemy iść do kina to idziemy pod warunkiem, że zawieziemy dzieci do teściów, uśpimy i wymkniemy się na ostatni seans, o czym grzecznie wrócimy do teściów i tam nocujemy
      jak czytam na forach, że teściowa wpadnie i np zabierze dzieci na spacer, czy coś, to czytam to jak science fiction, a daleko nie mieszkają, bo raptem 30 km, w dodatku na wiosnę przeprowadzają się jakieś 5 km od nas i i tak będzie tak samo, oni mają w nosie swoje wnuki, żeby im coś kupić to spoko, żeby z nimi pobyć - co to, to nie
      ja się już przyzwyczaiłam, że wszędzie ciągam za sobą ogon/y - nawet o ginekologa, stomatologa, psychiatry - wszędzie, bo inaczej jestem obdarzana stertą mądrości życiowych teściów, na które mam odruch wymiotny
      a najlepsze jest to, że moja teściowa jest tylko 15 lat ode mnie starsza, a zachowuje się, jakby wszystkie rozumy pozjadała
      tak że nie jesteś sama
      trza przywyknąć, dzieci dorosną i się usamodzielnią, a kontakt z dziadkami będa miały taki, na jaki dziedkowe zapracują - czyli gó...any
    • thorgalla Re: Czy to tylko moja teściowa... 11.01.13, 09:55
      Serio takie notatki skrupulatne robisz?

      Moja ani razu nie zajmowała się wnuczką.I nie płaczę.Niech jej pies .... itd...
      Za to teścia mam złotego (teściowie po rozwodzie,on z nową "babcią").Własnie jestem w trakcie poważnego leczenia (szpitalnego też) więc bardzo potrzebna jest nam pomoc.
      • pszczolaasia Thorgi maj dir 11.01.13, 14:47
        co sie dzieje Bella?
        bedzie git?
        • thorgalla Re: Thorgi maj dir 11.01.13, 14:50
          > bedzie git?
          Musi.
          Innej opcji nie ma smile
          Tyle seriali do obejrzenia wink
    • tully.makker Re: Czy to tylko moja teściowa... 11.01.13, 10:10
      Watpie czy przebijesz mojha tesciowa, ktora wprawdzie mieszka daleko, ale miala propozycje ze zostanie przywieziona i odwieziona - i wnuka ktory ma 17 miesiecy widziala do tej pory raz, jak mial 10 miesiecy!!!!
      Tesc z kolei lecial do Stanow (mieszkamy 10 minut os lotniska) i nawet nie zajechal zobaczyc wnuka, wolal 3 godziny siedziec na lotnisku.

      Ciekawe co bedzie jak zniedoleznieja i beda potrzebowac wsparcia... Niech licza na syna (hehe) bo na synowa to raczej liczyc nie beda mogli wink
      • aandzia43 Re: Czy to tylko moja teściowa... 11.01.13, 23:46
        A może mają kilkanaścioro wnuków i kolejny już nie robi na nich wrażenia? wink
        • tully.makker Re: Czy to tylko moja teściowa... 12.01.13, 19:34
          Nope. Tesciowie maja 4 wnukow wlacznie z nasza nowka szttuka, co zabawniejsze, w dniu w ktorym tesc siedzial 3 godziny na lotnisku cala 4 byla wlasnie u nas.
          Oczywiscie japy pelne opowiesci o tym, jak to oni wnuki kochaja.
    • oliviaty Re: Czy to tylko moja teściowa... 11.01.13, 13:52
      Thorgalla - notatek nie robię, ale łatwo było z głowy te wszystkie 8 zdarzeń było wyciągnąć. Teraz próbuję znaleźć opiekunkę (mam kilka koleżanek z nianiami) i po prostu zlać jej fochy, ale jak się nie uda - to do 23 teściowa, a po 23 - siostra (pracuje do 22.30). Ze też cholera, jak moja niania odmówiła, nie wpadłam na pomysł z innymi nianiami od razu???

      Poza tym podejściem do dzieci, to moja teściowa jest bardzo OK, zgrzeszyłabym mówiąc coś innego. I jakoś udało jej się wychować moje m. na cudownego faceta wink
    • attiya Re: Czy to tylko moja teściowa... 11.01.13, 14:30
      moje dziecko ma prawie 4,5 roku, teściowa mieszka w domu obok, przez te prawie 4,5 roku pomogła mi.....0 razy. Dla większego zrozumienia - zero razy. Nigdy też jej nie prosiłam przez te lata o jakąkolwiek pomoc, nigdy.
      I nie narzekam, radze sobie i mam satysfakcję, że radzę tongue_out
      A teściowa cóż, nie musi Ci pomagać. To jej dobra wola
      i na marginesie - a teścia czemu nie prosisz? Przecież on też ma dwie łapki.
      No, jest jeszcze ojciec dzieci
      I twoi rodzice
      Chyba, że zwyczajnie lubisz ponarzekać na tesciową.
      • suazi1 Re: Czy to tylko moja teściowa... 11.01.13, 23:43
        Chyba to ostatnie, tak dla zasady, żeby nie zniknęła tradycja, że każda teściowa to zła kobieta jest. wink
    • pszczolaasia Re: Czy to tylko moja teściowa... 11.01.13, 14:48
      nie. moja tesciowa to skarb. musze to przyznac...no musze nie chce byc inaczej. kompletnie sie w niektorych kwestiach z nia nie dogaduje..ale jest parwdziwa podpora jesli chodzi o pomoc przy dzieciach.
      • mdmaj2371 Re: Czy to tylko moja teściowa... 22.01.13, 19:02
        i tescie i moi rodzice to skarby i pomagaja nam BARDZO. Nigdy by nie przyszlo prosic ich o opiekowanie sie dzieci zawsze myslalam ze dzieci beda mialy opiekunke no ale na wiesc o tym i jedna i druga strona zareagowala dosc nerwowo. Moze dlatego ze u tesciow to ostatnie juz wnuki a u moich rodzicow pierwsze? Mieszkamy 10tys km od siebie czyli po roznych stronach swiata, wiec laczylo sie to z mieszkaniem u nas. Miejsca jest duzo wiec nie byl to problem. Z corka najpierw moja mama pomagla przez kilka miesicey pozniej wymienila ja tesciowa. Przy drugim najpierwsz przyjechali na pol roku tescie (tesc juz na emeryturze wiec tez chcial). Pozniej moja mama na nastepne pol teraz jest tata na nastepne pol, bo w koncu i on doczekal sie emerytury. Radzi sobie mimo moich obaw swietnie a dzieci go wielbia bo dziadek ma przeogromna energie i zawsze i pobiega i popodrzuca i w pilke pogra i jak trzeba to i palcem pogrozi.
        Litowali sie nademna wszyscy i stukali sie palcem w glowe ze sie na cos takiego godze a ani ja ani moj maz nie narzekamy. Ze wszystkimi dogadujemy sie bdb, do tego obie strony szanuja nasze zdanie i metody wychowania i sie do nich stosuja, wiec zatargow nie ma. Duzy plus to kazdy ma swoje miejsce wiec nie siedzimy "na kupie".
    • annubis74 Re: Czy to tylko moja teściowa... 11.01.13, 15:47
      mojej i tak nie przebije. Moja teściowa widuje się ze swoją jedyną wnuczką 9a moja córką) raz na kilka tygodni (5-6) albo rzadziej jesli mała choruje a mieszkamy jakieś 10 minut jazdy samochodem. Kiedyś zajmowała się Mała raz w tygodniu, ale nam to później bardzo brzydko wypomniała jak to ona się POŚWIĘCAŁA opiekując się NASZYM dzieckiem. Zatrudniliśmy nianię i to była najlepsza inwestycja finansowa. Teraz teściowa rzuca od czasu do czasu tekst "no ja mogłabym się zająć N. ale ona nie będzie chciała ze mną zostać" na co oczywiście moje dziecko ochoczo przytakuje. Jeśli zawozimy Mała do dziadków to córeczka twierdzi ze zajmuje się nią głównie dziadek a babcia jest w kuchni (ile czasu na boga mozna podgrzewać zupę). Myślę ze jak babcia nie chce to jej nie przekonasz> Moja nie ma żadnego zycia zawodowego czy towarzyskiego a i tak nie chce sie zajmować
    • chyba.ze Re: Czy to tylko moja teściowa... 11.01.13, 17:27
      oliviaty napisała:

      Moja mama w Niemczech, jak była w Polsce
      > to zrzucaliśmy jej Julkę (Piotrusia jeszcze wtedy nie było) raz na jakiś czas
      > i było ok.

      Wg Ciebie było ok.
      Dziadkowie swoje dzieci już wychowali, wnuki służą do rozpieszczania i to od nich samych zależy ile poświęcą im czasu. Jednym starczy kilka razy na dzień, innym raz na 3 lata to za dużo.
      Wszak kiedyś trzeba pożyć swoim życiem.
      • aandzia43 Re: Czy to tylko moja teściowa... 11.01.13, 23:54
        wnuki służą do rozpieszczania i to od ni
        > ch samych zależy ile poświęcą im czasu. Jednym starczy kilka razy na dzień, i
        > nnym raz na 3 lata to za dużo.

        Że wnuki służą do rozpieszczania to się zgodzę. Ale nie zgadzam się na nazywanie rozpieszczaniem (czy w ogóle jakimkolwiek kontaktem emocjonalnym) kontaktu z dzieckiem raz na trzy lata. Zakładając, że ta częstotliwość spowodowane jest tylko i wyłącznie wolą babci/dziadka. To tak jak z seksem: jak ktoś lubi raz na trzy lata to oczywiście jego prawo, może lubić, czemu nie, ale niech nie liczy na zrozumienia partnera wink No i błagam, niech nie nazywa "tego" seksem! wink
      • wiecznie-zapominam-login z moich obserwacji 12.01.13, 00:39
        Zdecydowana większość dzisiejszych dziadków którzy mają gdzieś kontakty z wnukami wcześniej było rodzicami którzy nie wychowywali sami własnych dzieci.

        Sami wychodzili z założenia że ich rodzice mają obowiązek ich dzieci wychowywać.
        Kiedyś samolubnie dzieci podrzucali, teraz samolubnie wnuki odrzucają, niech się nie zdziwią za jakiś czas dlaczego wnuki nie mają z nimi więzi a dzieci minimalne poczucia obowiązku pomocy im.

        • wiecznie-zapominam-login Re: z moich obserwacji 12.01.13, 00:52
          Gdyby ktoś napisał że nie miał ochoty zawieść babci do lekarza to byłby oceniony jako ostatni padalec a jeżeli babcia nie ma ochoty popilnować wnuka 2 godziny aby matka poszła do ginekologa czy zawiozła drugie dziecko do lekarza tzn że nie wolno od niej tego wymagać, nie wolno prosić bo swoje dzieci odchowała ( najczęściej rękami własnych rodziców).

          Skoro aby raz na kilka tygodni można było wyjść do lekarza trzeba szukać opiekunki .......... to aby zawieść TAKĄ babcię do lekarza wystarczy telefon to firmy TAXI smile oczywiście bez sponsoringu tongue_out
    • suazi1 Re: Czy to tylko moja teściowa... 11.01.13, 23:41
      Robisz z igły widły i tyle. Ja nie mam do pomocy ani teściowej (nie żyje), ani teścia (pracuje 600 km od nas, w domu bywa raz na miesiąc na kilka dni), ani moich rodziców (mieszkają w innym mieście). Mąż w innym mieście, brat to samo, opiekunki też nie mam. I jakoś sobie radzę, bo muszę. Nawet do lekarza nie mam jak iść, chyba że w piatek po 16. Tak więc nie narzekaj, bo nie masz tak najgorzej. Poza tym gdzie jest napisane, że rodzice czy teściowie MUSZĄ się zajmować wnukami? Nic nie muszą, co najwyżej mogą, oni swoje dzieci już odchowali.
      • mamand Off Topic 12.01.13, 08:49
        suazi1 fajną masz sygnaturkę smile

        byłam wczoraj na tym w teatrze
    • morekac Re: Czy to tylko moja teściowa... 12.01.13, 09:01
      Teściowa (ma 2 synów) twierdzi że nie zna się na dzieciach i że się
      > ich boi. Czy ktoś ma podobnie?
      To może być prawda. Ja tam takich małych dzieci trochę się boję - kiedy moje wyrosły z lat przedprzedszkolnych i po kilku latach urodziła się moja młodsza siostrzenica - też miałam problemy, żeby takie małe (np. roczne wink) brać na ręce czy coś tam się nią zająć - miałam problem z mentalnym dostosowaniem się do poziomu zabawiania takich maluchów.
    • nabakier Re: Czy to tylko moja teściowa... 12.01.13, 09:12
      Moja teściowa tak miała. Nic nie zrobisz z takim typem. Odciąć się emocjonalnie, bo i tak sytuacja nie do zmiany.
      • mamamira Re: Czy to tylko moja teściowa... 12.01.13, 10:58
        Ja z tych babć co pomagały,przez ponad 2 lata codziennie dojeżdżałam żeby zająć się dzieckiem.Nie było łatwo bo w samej komunikacji miejskiej spędzałam 3 godz dziennie.Nie żałuje nie wymawiam to był piękny okres w moim nudnym życiu.

        Ludzie są jak kwiaty: stworzeni do tego, aby się rozwijać.
        • nabakier Re: Czy to tylko moja teściowa... 12.01.13, 11:43
          Bo jesteś normalna smile
          • myelegans Re: Czy to tylko moja teściowa... 12.01.13, 14:09
            Dziadkowie beda mieli kontakt z wnukami taki na jaki sobie zapracuja. Ile wlozysz, tyle wyjmiesz i ten kontakt lapie i nawiazuje sie w dziecinstwie.pozniej juz za pozno, jak wchodzi grupa rowiesnicza.
            Moja cudna tesciowa, mieszkajaca 300km dalej, od poczatku mi wylozyla, ze ona BEDZIE przyjezdzala raz w miesiacu na kilka dni, bo wiezi tak sie buduje, bo ma na to kilka lat, jak mlode wejda w okres nastolatkowy zaczynaja zyc bardziej swoim zyciem.
            Wiec przyjezdza od poczatku, z mlodym sie bawi (samochodzikami, klockami tez, do czego ja sie rzadko zmuszalam), czyta, piecze ciastka, chodzi na basen (nauczyla go plywac), sanki, gra w koszykowke i kopie pilke, jezdzi na rowerze zabiera do muzeow, przyjezdza kibicowac na zawodach plywackich.
            Pisze wiersze o nim (ma maly tomik, ktory wydrukowala), rozmawia przez Skypa' raz w tygodniu i kontakt ma, pomimo odleglosci.
            Idealna nie jest, bo nikt nie jest, ale z podziwem patrze jak konsekwentnie te kontakty pielegnuje, wiec wnuki taka ja zapamietaja i pewnie dostanie to co wlozyla.
            Jest dla mnie modelem jak sie starzec, i ma 75 lat.
          • laquinta Re: Czy to tylko moja teściowa... 12.01.13, 14:18
            nabakier napisała:

            > Bo jesteś normalna smile

            Nie normalna, tylko ma nudne zycie. Przeciez sama napisala.
    • ma_dre Re: Czy to tylko moja teściowa... 12.01.13, 14:26
      E tam, moja jest lepsza... znaczy sie gorsza big_grin
      -----------------------------------------------------------
      Emamy : wszystkiego najlepszego w Nowym Roku !!!
    • lonely.stoner Re: Czy to tylko moja teściowa... 12.01.13, 20:07
      co za koszmar, robisz sobie dziecko- to nie po to zeby pozniej kalkulowac ze bedziesz podrzucac babciom i dziadkom. JA pewnie sama bede taka 'wredna' tesciowa ktora sie nie bedzie chciala zajmowac podrzuconym kukulczym jajem.
    • zoi Re: Czy to tylko moja teściowa... 12.01.13, 20:44
      Nie tylko twoja. Moja angażuje się podobnie. Swoją wspierającą postawę teściowa zamanifestowała, kiedy kilka lat temu poprosilismy w absolutnie podbramkowej sytuacji o opiekę nad córką przez jeden dzień (teściwa nie pracuje), ale nie mogla, pod uwłaczającym inteligencji pretekstem. No i do tej chwili jest spójna w swoim olewajacym podejściu. Do głowy jej nie przyjdzie, żeby zaproponować jakąkolwiek pomoc, nie żebyśmy sobie nie radzili, ale chiałabym czasem wyjśc na zakupy z m. i nie płacić za tę przyjemność niani za opiekę. Ale wiem, że taka opcja nie istnieje. Dziecko najstarsze 8-letnie - absolutnie ukochana wnuczka, raz zostało zaproszone na weekend, który zaczął się w piątek wieczór a skończył w sobotę rano, bo dziadkowie musieli koniecznie iść na zakupy, czy jakaś inna bzdura. Zawracanie głowy, więcej zachodu z pakowaniem i zawożeniem niż atrakcji dla dziecka. Toteż to był pierwszy i ostatni weekend u TEJ babci.
      WIem, wiem, to moje dzieci etc. ale żeby nie móc liczyć na pomoc od najbliższej rodziny to słabe jest i nikt mi nie wmówi że nie jest.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka