Wczoraj wezwałam lekarza do 6 letniego synka (wizyta w ramach ubezpieczenia Enelmed realizowana przez jakąś inną firmę). Stan podgorączkowy od niedzieli a z wtorku na środę okropny, suchy kaszel przez całą noc a rano wysoka temperatura. Pani doktor stwierdziłam, że płuca i oskrzela czyste a gardło to takie, że za 2 dni nie będzie mógł przełykać i dostanie anginy (wróżka

). Oczywiście dostał antybiotyk i wziewy. Postanowiłam to jednak sprawdzić i dzisiaj pojechałam z nim do sprawdzonej lekarki nie podając antybiotyku. Jak po badaniu opowiedziałam jej o tej anginie - to mina jej "bezcenna"

. Ma "wirusowe" gardło i faktycznie czyste oskrzela i płuca. Dostał syrop na kaszel, spray na rozrzedzenie wydzieliny w nosie, inhalacje z soli fizjologicznej i neosine. Mówi się w Polsce co drugi człowiek to lekarz, ale czy nie ma w tym trochę racji, że trzeba być "czujnym" nawet u lekarza? A i dodam, że jak trzeba to antybiotyki podaję

.