yanian
24.01.13, 22:37
Mam problem z sąsiadką. Sprowadziliśmy się do tego mieszkania jakiś czas temu. Najpierw przychodził sąsiad, że za głośno. Kupiliśmy gruby dywan, żeby nie było tak słychać dzieci. Jednak to nie pomogło. Sąsiadka przychodziła z pretensją co raz częściej, mąż przepraszał, krzyczał na dzieci że mają być cicho. Pewnego razu otwieram jej a ona krzyczy, że moje dzieci są jakieś chore, że bawią się w domu a nie na dworzu, pogoniłam babę ostro, trzaskając jej drzwiami przed nosem. Moje dzieci chodzą po mieszkaniu na bosaka i jej to przeszkadza, wali jakimś metalem bardzo głośno w futrynę. Zdarza się, że jak dzieci już śpią o 22 też wali, bo słyszy odgłosy innych sąsiadów. Na złość dzwoniła nam domofonem o 6 rano, ale nie to mnie martwii. Najgorzej denerwuje mnie to, że jak idziemy po schodach to ona krzyczy przez drzwi i to co raz gorsze wyzwiska. Jak dzieci schodzą same to otwiera drzwi i na nich wrzeszczy a jak ja zejdę szybko drzwi zamyka. Powiedziałam jej żeby mi się nie darła na dzieci, ale bez rezultatu. Jak mija nas na schodach to odwraca się plecami i komentuje: "No wychodzą, wreszcie spokój będzie". Moja starsza córka ostatnio nie wytrzymała i na nią nakrzyczała coś, ale tamta raczej nie słyszala bo się darła. Jak idzie sama po schodach to na paluszkach bo się boi. Młodsza ma 3 latka, ostatnio mi marudziła o rączki, to sąsiadka przez drzwi, że w dupe trzeba zlać tego bahora!
Co robić?