Może któraś z Was wpadnie na to, co robię źle przy pieczeniu zwykłego ciasta z jabłkami. No zwykłe czyli jajka, cukier, mąka, proszek do pieczenia, olej. Wychodzi gniot za gniotem. Zwarte i twarde, nigdy mi nie wyszło puszyste. Mąkę przesiewam. Ciastu po miksowaniu daję odpocząć, wkładam do nagrzanego piekarnika. Korzystałam z różnych wersji typu jajka całe, żółtka i białka oddzielnie i NIC

Są pomysły?