Jak w temacie. Kupiłam kilka dni temu lokówkę. Znanej i ponoć dobrej firmy fryzjerskiej o nazwie B...s i w sklepie AGD-RTV o nazwie S...n. Sklep reklamuje się ostatnio, że "technologia tak ma" i obawiam się, że tym hasłem będą się również tłumaczyć, gdy dziś się do nich wybiorę.
Ale do rzeczy. Lokówka teoretycznie rzecz biorąc działa. Czyli włącza się, nagrzewa, można regulować temperaturę, ale ... to wszystko. Funkcja podstawowa, czyli robienie loków niestety już nie istnieje. Próby podejmowane były na trzech różnych typach włosów przez trzy różne osoby, ponieważ w akcie desperacji poszłam do zaprzyjaźnionej od lat fryzjerki i poprosiłam o sprawdzenie i opinię. Fryzjerka sprawdziła, usiłowała coś wykonać i to samo. Loki po prostu nie wychodzą. Lepszy efekt daje nawinięcie kosmyka na palec

Generalnie po godzinie walk żadna z nas nie wyglądała jak potraktowana lokówką. Fryzjerka orzekła, że lokówka mimo tego, że może firma dobra i znana, to po prostu zwykłe GIE i powinnam ją oddać.
No i tutaj pojawia się wątpliwość. Bo jak to oddać? Tak po prostu zanieść i powiedzieć, że nie spełnia naszych oczekiwań? Ktoś w ogóle łyknie taki argument i czy ja w ogóle mam jakieś konsumenckie prawo takiego argumentu użyć? Pewnie każą mi złożyć reklamację, ale na co mam składać? Że nie działa? No działa - włącza się i nagrzewa

Sama już nie wiem. Mąż twierdzi, że mają obowiązek przyjąć, bo towar nie spełnia swoich funkcji i tyle. Logicznie rzecz biorąc tak właśnie jest, ale nie mam pojęcia, czy coś takiego przejdzie.
Co o tym sądzicie? Byłyście kiedyś w podobnej sytuacji?
Dla podkreślenia - lokówek miałam w życiu 3, posługiwać się potrafię. Nigdy żadna mnie nie zawiodła. Więc to nie jest tak, że to nam coś nie wychodzi. Poza tym skoro sama fryzjerka to potwierdza, to chyba jest coś na rzeczy.
Córka znalazła jakiś filmik nt robienia loków. Na filmiku dziewczyna nawija kosmyki na lokówkę, trzyma dosłownie kilka sekund (tak zresztą zalecają i na naszej lokówce), puszcza i ma piękne korkociągi. Tak samo działały moje stare lokówki (takie jeszcze z lat 80/90).
Z nową lokówką, po trzymaniu przez pół minuty (!) na maksymalnej mocy kosmyk jest zaledwie zaokrąglony (jakby był suszony na szerokiej szczotce), o żadnych skrętach, lokach, korkociągach nie ma mowy.