A propos chorób dzieci

07.02.13, 09:22
Tak a propos wątku o metodach leczenia infekcji u dzieci i zaleceniach, żeby potrzymać kilka dni w domu, wygrzać, oklepywać etc. zamiast iść do lekarza. IMO znakomite zalecenia, naprawdę. Znakomite dla bezrobotnych czy mieszkających z dyspozycyjnymi dziadkami.
Jeśli pracujący rodzic chce zostać w domu z dzieckiem, to musi otrzymać zwolnienie od lekarza i przedstawić w pracy. Żeby owo zwolnienie otrzymać, musi udać się do przychodni lub wezwać do domu lekarza, który zwolnienia wystawia (a nie wszyscy z prywatną praktyką to robią). Nie ma wypisywania zwolnień ot tak, dlatego że rodzic zadzwonił, streścił przez telefon i odbierze sobie druczek w rejestracji.
Domowe leczenie w wielu wypadkach jest całkiem wystarczające, ale - przy trzymaniu dziecka w domu - brak kontaktu z lekarzem, to super wyjście tylko dla bezrobotnych.
Aha, w publicznym żłobku, przy nie zapowiadanej wcześniej nieobecności trwającej dłużej niż 3 dni roboczych, należy pielęgniarce przedstawić zaświadczenie od lekarza, że dziecko jest zdrowe.
    • wuika Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 09:34
      Przecież oczywistym jest, że jako dobra matka powinnaś na podorędziu mieć zapasową opiekunkę, która po telefonie o 5-6 rano przyleci truchcikiem do Twojego domu, żebyś mogła spokojnie iść do pracy, a ona z dzieckiem zostanie i poobserwuje wink
    • thegimel Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 09:50
      Zgadza się, że jak matka pracuje, to niestety po zwolnienie iść trzeba. I jest to sytuacja z gatunku, kiedy to wizyta u lekarza jest konieczne. Dobrym rozwiązaniem byłoby tu przestrzeganie godzin przyjęć, u nas jest niby na godziny, a i tak czasami siedzi się w przychodni godzinę wśród chorych dzieci. Ale jeśli ktoś ma możliwość zostawienia dziecka na kilka dni z objawami w miarę łagodnymi, to jest to rozwiązanie dobre. A zauważyłam też, że chętne do latania do lekarza z każdą pierdołą są też matki które dziecko mają z kim zostawić. Znajoma ma matkę, która się do niej wprowadziła aby zająć się dzieckiem, a i tak leci do lekarza, bo dziecko ma chrypkę. A kiedyś dziecko siedziało w maju 5 tygodni w domu, bo miało katar, a potem bo było zimno. Bywa i tak. I jeśli jest możliwość zorganizowania opieki do dziecka, to próba podjęcia leczenia domowego nie jest złym pomysłem.
      • triss_merigold6 Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 09:56
        Właśnie konieczność odstania w kolejce po numerek, a potem podjechania do przychodni, IMO skutecznie hamuje latanie do lekarza z każdym katarem. U nas w miarę te godziny przyjęć są przestrzegane, ale żeby dostać numerek na rano (najmniejsze ryzyko czasowej obsuwy) mój partner idzie stanąć w kolejce tak po 6 rano. I tak dobrze, że jest osobna część pediatryczna, a nie tylko lekarz rodzinny.
        • thegimel Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 10:08
          U nas niby można zadzwonić, ale czasami już 20 minut po otwarciu rejestracji nie ma numerków. Jak mam dziecko naprawdę chore, to nie dam się zbyć. I szlag mnie trafia jak spotykam w poczekalni znajomą mamę w towarzystwie babci, które już dzień wcześniej się zarejestrowały 'bo dziecko ma chrypkę'. No i przylezie jeszcze do kompletu przedstawiciel handlowy i parę pańć "tylko po receptę" no i robi się zator. Choć to ostatnio się urwało po zrobieniu dymu w przychodni.
          Trochę organizacji by się przydało. I osobny pokój dla dziecka z podejrzeniem np. ospy. Trochę niefajnie, gdy w jednej sali kisi się dziecko z ospą i dwumiesięczne niemowlę. sad
          • wuika Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 10:13
            To naprawdę zacznę wychwalać moją przychodnię jeszcze bardziej. Jeśli chodzi o recepty w leczeniu przewlekłym, to wypisuje się papier zlecenia (jaki lekarz, jakie lekarstwo), podpisuje, zostawia, za dzień-dwa-trzy (czasem konkretny nie pracuje codziennie, zwłaszcza specjaliści), lekarz się pojawia, dostaje przygotowane karty i zlecenia, wstępnie sprawdzone (czy było leczenie tym środkiem ze wskazaniem na leczenie przewlekłe), wypisuje recepty, potem się je odbiera za pokwitowaniem.
            I dzieci z podejrzeniem chorób zakaźnych lądują do oczekiwania i badania w pokoju obok zabiegowego (właściwej izolatki brak), gdzie do dziecka przychodzi lekarz na badanie. Przy wychodzeniu zapala lampkę UV i kieruje pokój do wyczyszczenia.
            • triss_merigold6 Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 10:16
              U nas też jest izolatka dla zakaźnie chorych dzieci.
              Z receptami tak było jak piszesz dopóki w zeszłym roku nie wprowadzono nowego systemu - teraz każde wypisanie recepty/zwolnienia/zaświadczenia lekarz musi zarejestrować i wprowadzić do systemu. Nie można podejść ot tak, musi być numerek. Oczywiście pediatrzy przyjmują, ale skutecznie utrudnia to wszystkim życie.
      • katriel Re: A propos chorób dzieci 09.02.13, 00:40
        > A kiedyś dziecko siedziało w maju 5 tygodni w domu,
        Od 1 maja do - chwileczkę, niech policzę... - 35 maja. No tak.
        (MSPANC)
        • thegimel Re: A propos chorób dzieci 09.02.13, 08:32
          Dobrze. Siedziało 30 dni w maju i tydzień w czerwcu. Zadowolona? Co nie zmienia faktu, że siedziało w domu z powodu bzdury.
    • mama-tyma Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 09:55
      no ale w Polsce tylko 2% dzieci chodzi do żłobków, a do przedszkoli niewiele ponad połowa z dzieci miedzy 3 a 5 rokiem życia, wiec większość małych dzieci jest w domu albo z rodzicem, albo babcią, albo opiekunką i te zalecenia dotyczą tych właśnie dzieci
      • triss_merigold6 Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 09:58
        Nie, z wątku można wywnioskować, że zalecenia są kierowane do wszystkich rodziców, a ci którzy idą do lekarza z kaszlem, są przewrażliwieni i zawracają d..ę.
        • wuika Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 10:04
          Ja już z moim lekarzem dogadałam się na tyle, że skoro on widzi, że ja widzę, że dzieci zdrowe, to po same zaświadczenia nie idę z przychówkiem (zabierając jednocześnie 2 numerki i robiąc dziurę na pół godziny), tylko rejestruję jedną i papiery dostaję dla dwóch.
          Jednocześnie wychwalam pod niebiosa abonament medyczny i fakt, że do przychodni mogę się zarejestrować netowo, gdyż inaczej chyba plułabym ogniem i popiołem w sytuacji, kiedy dziecko rozchoruje mi się w sobotę, a ja w poniedziałek rano dowiaduję się, że zostały jakieś 2 numery na poniedziałek (mieliśmy ostatnio taką sytuację, już widzę miny zadowolonych rodziców w przychodni, która otwiera rejestrację o 8 i kończy ją na ten dzień o 8:03). Od razu też rejestruję panny na kontrolę za te X dni, żeby uniknąć sytuacji, że z jedną idę na 10, a z drugą na 13, bo wolnych dwóch terminów pod rząd brak.
          • thegimel Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 10:09
            Też mam fajną lekarkę, która ufa mi na tyle, że wiele rzeczy załatwiam sama, bez ciągania dziecka za każdym razem.
          • triss_merigold6 Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 10:12
            U mnie jest rejestracja tylko w danym dniu (dzieci chore) i z wyprzedzeniem na bilanse i szczepienia (dzieci zdrowe).
            Zwykle proszę lekarkę, żeby od razu wypisała to zaświadczenie do żłobka z inną datą. Ostatecznie jak dziecko nie będzie zdrowe, to z zaświadczenia nie skorzystam.
            • wuika Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 10:14
              Też mi się zdarzało, ale cicho-sza wink ostatnio obie na kontroli, jedna zdrowa, druga jeszcze 2 dni potrzebowała, dostałam oba papiery, z różnymi datami, bo co się wykłóciłam z lekarzem, to moje, ale wie, że nie jestem durna i chorego dziecka nie poślę do placówki.
              • kotobala Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 00:27
                wuika napisała:

                > Też mi się zdarzało, ale cicho-sza wink ostatnio obie na kontroli, jedna zdrowa,
                > druga jeszcze 2 dni potrzebowała, dostałam oba papiery, z różnymi datami,

                pogratulować sprytu... I Wy się dziwicie, że macie problemy z dziecmi? Aż szlag mnie trafia, bo przez Was, ściemniary i kłamczuchy, ja mam problem prawdziwy. Ale... co to, kogo obchodzi... Czytamy później o mamie, która nie dostała przedszkola... O mamie, która nie dostała pracy.... albo straciła pracę, bo dziecko miało ospę/grypę żołądkową/ rotavirus(wybierz co Ci sie podoba).

                A kobieta od kobiety usłyszy później, że nie pracuje, bo JEJ się nie chce.
                • wuika Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 09:01
                  Nie rozumem, o co Ci chodzi. Byłam w poniedziałek na kontroli. Jedno dziecko nadawało się do żłobka, dostało zaświadczenie z datą poniedziałkową. Drugie dziecko miało jeszcze zostać 2-3 dni w domu. Dostało zaświadczenie z datą środową. Z czym masz problem? Nie posyłam chorych dzieci do placówki. Chodzę do lekarza i chodzę na kontrolę. Jakby dziecku nie przeszło przez te 2-3 dni, to by nie poszła do żłobka, tylko znowu do lekarza, ale z dużym prawdopodobieństwem można było założyć, że trzeba ją jeszcze tylko przez taki krótki czas doleczyć.
        • mama-tyma Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 10:12
          jak rodzic pracuje to wiadomo, że po zwolnienie musi się pofatygować, jeśli innej opcji nie ma, ale naprawdę przydało by się, aby rodzice, którzy i tak zwolnienia nie biorą, bo niania, dziadki itd nie lecieli z katarem i stanem podgorączkowym do przychodni i robili tam sztuczny tłok, a potem jeszcze się oburzali, że lekarz recepty nie dał, a dziecko taaakie chore
    • pszczolaasia Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 09:56
      skasowal mi sie najdluzszy post w zyciu jaki tu napisalam. tu to znaczy na ematce.
      wiec tym razem napsize krotko bo nie chce mi sie produkowac od nowa. mnie tamten wątek wkurzyl bo sie okazuje ze chodze do niedouczonych debili wraczy bez mala a nie do lekarzy. powinnam zaufac soku z cebuli a nie temu co mowia ci wracze.
      ja akurat mam dyspozycyjnych dziadkow ale to i tak nic nie zmienia
      • lily-evans01 Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 10:11
        Mnie najbardziej rozbawiło twarde założenie, że możemy dziecko posłać do placówki z gorączką... Tzn. w nocy 38,6, a rano zbita do 37 i młodzież maszeruje wink - bo mamcia ma rentgen w oczach i wie, że to tylko wirusik, a nie np. rozwijające się zapalenie oskrzeli.
        Żeby nie było, poniżej 38 też nie chodzę do lekarza, chyba, że stan utrzymuje się bez zmian ponad 3 dni albo pogarsza. Chociaż jak zrobiłam tak ostatnio - zresztą był weekend - to flegma zeszła dziecku do oskrzeli i do ucha, więc 10 dni Klacidu i zbijania gorączki. Wirus wirusowi też nierówny (do tej pory nie było takich powikłań) i zamiast zbijać w nieskończoność temperaturę wypadałoby czasem jednak do tego lekarza się przejść. Paracetamol nie jest lekiem, tylko środkiem przeciwbólowym i przeciwgorączkowym, więc infekcji nie wyleczy.
        • thegimel Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 10:18
          Dobrą zasadą jest stosowana zasada, że zanim poślemy dziecko do placówki ma minąć 48 godzin od ustąpienia objawów typu gorączka, wymioty etc.
          • dorek3 Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 21:23
            DOKŁADNIE!!!
            A poza tym infekcje wirusowe również się nadkażają im ostrzejsza lub bardziej przewlekła tym większa szansa na to.
          • lily-evans01 Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 21:32
            Ale jak widać, nie wszyscy o tym pamiętają.
            Co do zbijania gorączki, teraz przy zapaleniu ucha u córki i temperaturze wzrastającej wieczorem do 39-39,5, byłam w stanie zbić ją nurofenem do 37,3 na rano - a koło południa zaczynało się od nowa... Leki przeciwgorączkowe mają silne działanie i błędem jest sądzić, że skoro gorączki już nie ma, to i choroby nie ma.
          • kotobala Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 00:35
            thegimel napisała:

            > Dobrą zasadą jest stosowana zasada, że zanim poślemy dziecko do placówki ma min
            > ąć 48 godzin od ustąpienia objawów typu gorączka, wymioty etc.

            i to jest bardzo, bardzo dobra zasada.
        • pszczolaasia Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 10:21
          alez po co klacid. sok z cebuli zapewne by wystarczyl. pewno jakis wracz ci zapisal ten antybiotyk?
          dobra. troche sobie jaja robie ale wkurzylo mnie to. bo ja nie chodze z 36,6 do pediatry nie chodze z 37 nie chodze z 38. chodze jak maja orkiestre deta w oskrzelach i kaszla jak by mialy pluca wypluc. albo maja nagine ropna. bo to nie musze miec doktoratu zeby zobaczyc jak wygladaja ropne migdaly. a ze idzie to u nas lawinowo i chwile trwa to insza inszosc. alergia i astma dziecieca i tyle. i to nie zwykla pokarmowka ktora mamy opanowana tylko wziewna. zaczyna sie jak zaczyna sie orkes grzejny i konczy jak sie okres grzewczy konczy. z rotoczami to ja se moge pwolaczyc albo z pyleniem grzybow jesienia. namiot tlenowy im kupie. najlepsze jest to ze one maja dokladnie tak samo jak ja. mi pomoglo odczulanie. jak skonczylam sie odczulac to od 25 lat nie mialam antybiotyku w ustach. ale teraz na stare lata ze tak powim astma mi wrocila. tyle ze juz nie choruje. one beda mialy tak samo jak ja mam nadzieje w kazdym razie.
          • kk345 Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 22:04
            > pewno jakis wracz ci zapisal

            Ja tylko w kwestii formalnej- "wracz" to po rosyjsku lekarz, zwykly lekarz, więc raczej nie warto używać tego slowa jako synonimu konowała, co robisz już w drugim poscie.
            • pszczolaasia Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 10:36
              alez wiem. to bylo celowe bo tu skad pochodze to slowo ma znaczenie pejoratywne troche.
              • kk345 Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 21:53
                O, to ciekawe, jak neutralne slowo nabiera pejoratywnego znaczenia. A skąd jestes?
    • joanna_poz Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 10:06
      > Jeśli pracujący rodzic chce zostać w domu z dzieckiem, to musi otrzymać zwolnie
      > nie od lekarza i przedstawić w pracy.

      dokladnie tak.
      wlasnie po to muszę isć do lekarza - z sobą samą lub z dzieckiem.

      • annajustyna Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 10:11
        A najlepsze jest to, ze do leakrza mozna wejsc z przeziebieniem, a wyjsc z grypa zalapana u niego w poczekalni sad.
        • lily-evans01 Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 10:16
          A to już kwestia absurdalnych założeń czasowych - w mojej przychodni jest 10 minut na pacjenta i od tego czasu przestałam tam chodzić. Plus dodatkowe osoby, które wchodzą "na chama" poza kolejnością - to znaczy, jestem jak najbardziej za tym, żeby lekarz przyjął dodatkowo pacjenta z nagłym zachorowaniem zamiast go odsyłać. Ale to już powinno być PO normalnych godzinach przyjęć.
          Kiedy chodziłam do 1 lekarza rodzinnego, także z córką, ciągle musiałam walczyć z jakąś podstępną emerytką bez numerka. Starsze panie uznawały, że matka niemowlęcia da się łatwo zrobić w jelenia. Ile ja się światłych stwierdzeń nasłuchałam - że nie liczy się rejestracja, tylko kto w jakiej kolejności przyszedł. A że pani babci się nudziło z rana, to była w przychodni przed 8, zarejestrowana na 11, ale twardo upierała się, że ma wejść pierwsza...
          • triss_merigold6 Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 10:19
            Chwała za rozdzielenie u mnie w przychodni poradni dla dzieci i poradni dla dorosłych!

            Aha, u mnie (w poradni dla dzieci chorych) młodsze niemowlęta mają bezwzględne pierwszeństwo.
            • annajustyna Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 10:21
              Ale wejscie glowne i tak pewnie wspolne?
              • pszczolaasia Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 10:23
                u nas akurat nie.i jest jak u tris. oddzielnie poradnie- dla dzieci zdrowych tez -jest oddzielne wejscie. tylko lekarze sa ci samisuspicious
                • annajustyna Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 10:26
                  U nas wejscie, rejestracja i nawet winda wspolne. lekarki nawet fartucha nie maja, co z tego, ze poczekalnie osobne sad.
                  • madzioreck Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 19:20
                    A ten fartuch to przed czym ma chronić? Czym różni się od bluzki pani doktor, skoro nawet jeśli jest, to lekarz nie zmienia go po każdym pacjencie?
              • triss_merigold6 Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 10:25
                Oddzielne. Są 3 wejścia - dla zdrowych dzieci, dla chorych dzieci i dla dorosłych. Oddzielne rejestracje i oddzielne poczekalnie.
                Bez jaj, nie zapisałabym noworodka do lekarza rodzinnego jako lekarza pierwszego kontaktu.
                • lolinka2 Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 18:43
                  triss_merigold6 napisała:
                  > Bez jaj, nie zapisałabym noworodka do lekarza rodzinnego jako lekarza pierwszeg
                  > o kontaktu.


                  A ja dokładnie tak zrobiłam ze starszą, bo mój pan rodzinny miał pierwszą specjalizację z pediatrii - poza tym znałam go na tyle długo, żeby wiedzieć, że mi dzieciaka nie będzie faszerował czym popadnie, tylko użyje zdolności myślenia i podejmie sensowną decyzję - a tej pewności ad. pediatrów pracujących w poradniach w naszej okolicy nie miałam. I wywołała ta decyzja zdziwienie (z szefem poradni włącznie), bo nasz lekarz przyjmował tam jako rodzinny, a nie jako pediatra. Czas pokazał, że trafiłam świetnie.
                • lily-evans01 Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 19:50
                  U nas było jeszcze inaczej - zapisałam dziecko do lek. POZ, żeby dostać skierowanie do poradni wcześniaczej. Zwolnień nie potrzebowałam, infekcji nie było żadnych (poza leczeniem szpitalnym zakażenia poporodowego, ale to insza bajka), nie musiałam posyłać wcześniaka do żłobka.
                  Niestety, jak córka przekroczyła rok, to ci od wcześniaków zaczęli sobie z lekka zlewać te większe dzieci i przyjmować je tylko na kontrolę, a nie z chorobami - więc po kilku wizytach w przychodni i bojach ze staruszkami o właściwą kolejność wejścia do gabinetu przepisałyśmy się gdzie indziej.
                  Niestety, pediatra też jest przeciążona i tak, jak pisałam powyżej, ma 10 minut na pacjenta. Przy poważniejszych infekcjach wzywamy lekarza prywatnie, przy mniejszych zostaje w domu. Niestety niedługo los zmusi mnie pewnie do etatowej pracy i jakby co, trzeba będzie się przeprosić z panią pediatrą i ganiać nawet po te 3-dniowe zwolnienia... A można wyjść z grypą przy zwykłym przeziębieniu, już cierpię na samą myśl o tym, co nas czeka sad.
                  • triss_merigold6 Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 19:58
                    Zgadza się, to jest ból, żeby dostać skierowanie do poradni specjalistycznej trzeba przejść przez lekarzy pierwszego kontaktu. U mnie pediatria też jest obłożona, a w zasadzie konkretni lekarze, bo nie wszyscy. Niektórych unikam.
                    Lekarzom rodzinnym zwyczajnie nie ufam i nie korzystam, informacji o podawaniu przeciwgorączkowych, piciu płynów etc. to mogę udzielić sobie sama. Do dziecka potrzebuję lekarza, który ma doświadczenie w konkretnej pracy z dziećmi. Moja pediatra jest neonatologiem na szczęście.
                    • noname2002 Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 08:52
                      Zgadza się, to jest ból, żeby dostać skierowanie do poradni specjalistycznej tr
                      > zeba przejść przez lekarzy pierwszego kontaktu.

                      Jak potrzebowalam skierowania do gastrologa, to zarejestrowalam syna w godzinach szczepien-w koncu nie byl chory zakaznie, a nie chcialam zeby sie czyms zarazil w poczekalni. Na szczescie nikt nie robil problemow.
              • joanna_poz Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 10:25
                u nas oddzielnie jest czesc dla dzieci i oddzielnie dla dorosłych.
                są też osobne wejścia - ale częscią wspolną po srodku jest rejestracja.
                z tym, ze u nas mozna się rejestrowac telefonicznie, wiec na dobrą sprawę mozna do tej rejestracji w ogole nie wchodzic.
            • lily-evans01 Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 18:35
              W przychodni, do której się przepisałam, córka chodzi do pediatry - co prawda na tym samym korytarzu, co 2 dorosłe poradnie, ale różne godziny dyżurów, więc zawsze są otwarte 2 na 4 w tym samym czasie.
              Ale co z tego, skoro pediatra ma 10 minut na pacjenta - nierealne. Plus ciągle ktoś wciska się dodatkowo, bo nagłe zachorowanie - a powinien być przyjęty po wcześniej zarejestrowanych,
    • duzeq Z calym szacunkiem 07.02.13, 10:19
      co do zwolnien...

      "Wczoraj okolo 20 miala znów 38.5 dostala lek na zbicie gorączki. Rano miala 36.9 i potem 37.1 poszła do szkoły nie mialam jej z kim zostawić. Podjechalam do pracy zalatwiłam wolne do końca tyg. i zaraz idę do młodą"

      Z tego wynika, ze mozna trzasnac sobie tygodniowe zwolnienie na zasadzie "dziecko ma 37 stopni". Bez oficjalnego zwolnienia od lekarza.

      • triss_merigold6 Re: Z calym szacunkiem 07.02.13, 10:20
        Nie można. Chyba, że ktoś weźmie urlop zwykły albo urlop bezpłatny. Albo zgłasza w pracy, że go nie będzie i później dostarcza zwolnienie, kodeksowo ma na to 7 dni.
        • wuika Re: Z calym szacunkiem 07.02.13, 10:23
          I mile widziane jest poinformowanie o tym, że się nie będzie w pracy - o wiele milsze, niż telefon po 2 dniach, że jeszcze tydzień na opiece wink
          • annajustyna Re: Z calym szacunkiem 07.02.13, 10:27
            PO 2 dniach milczenia, to juz chyba porzucenie pracy jest?
            • wuika Re: Z calym szacunkiem 07.02.13, 10:31
              Chyba należy to zrobić niezwłocznie. Nie wiem, jakie jest orzecznictwo w tej kwestii i praktyki np. PiPu (jeśli chodzi o zwolnienia z tego powodu).
    • saszanasza Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 10:28
      niestety zgadza się. gdyby mnie nie zredukowali, na bank by mnie zwolnili (przy czym słowo bank należy rozumieć dwojakowink).
      w tym roku moja córka do przedszkola uczęszczała łącznie z miesiąc. na opiekunkę nie byłoby mnie stać z pensji.
    • princess_yo_yo Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 10:33
      system gdzie lekarz jest skryba od wypisywania zwolnien jest z zasady nieefektywny, nie wiem skad wiec to zdziwienie ze kolejki, nie ma miejsca, przepelnione przychodnie itd.

      pracownik powinien sam sobie 'usprawiedliwiac' nieobecnosc w pracy z powodu choroby do tygodnia, tak to u mnie dziala i jakos wszyscy zyjemy. cos takiego jak zwolnienie z powodu choroby dziecka nie istnieje, w takich przypadkach bierze sie bezplatne dni opieki.
      • triss_merigold6 Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 10:36
        Sorry, ale mnie interesują polskie przepisy, bo podlegam rodzimemu kodeksowi pracy.

        Cóż, skoro dni opieki są bezpłatne w dzikim kraju w którym jesteś zmuszona mieszkać, to nawet zaczynam rozumieć posyłanie do placówek dzieci z gorączką, rotawirusami czy zapaleniem płuc.
    • lauren6 Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 11:03
      triss_merigold6 napisała:
      > Aha, w publicznym żłobku, przy nie zapowiadanej wcześniej nieobecności trwające
      > j dłużej niż 3 dni roboczych, należy pielęgniarce przedstawić zaświadczenie od
      > lekarza, że dziecko jest zdrowe.

      To sobie wymyśliłaś. Możesz spokojnie powiedzieć, że idziesz na tygodniowy urlop i dziecko będzie w tym czasie z tobą w domu. Nikt ci nie każe by po urlopie ciągać dzieciaka po przychodniach w celu dostania świstka od lekarza, by w poczekalni złapało jakiegoś syfa! Owszem, jak zgłaszasz chorobę dziecka musisz przyjść z zaświadczeniem od lekarza. Dlatego mniejszych infekcji w państwowym żłobku się nie zgłasza, tylko mówi że np. dziecko będzie 3 dni pod opieką babci.
      Nie wiem czy celowo przesadzasz w tym wątku, czy to ciebie w twoim żłobku wprowadzili w błąd, a życie nie nauczyło jeszcze jak należy kombinować.

      > Jeśli pracujący rodzic chce zostać w domu z dzieckiem, to musi otrzymać zwolnie
      > nie od lekarza i przedstawić w pracy.[...] Nie ma wypisywania zwolnień ot tak, dlate
      > go że rodzic zadzwonił, streścił przez telefon i odbierze sobie druczek w rejes
      > tracji.

      Po pierwsze dziecko ma dwójkę rodziców. Po drugie ci rodzice mają urlop na opiekę nad dzieckiem, urlop na żądanie i akurat na ten jeden dzień, gdy ważą się losy infekcji warto to wykorzystać.
      Po trzecie, nie ma żadnego obowiązku posiadania dzieci. Jeśli ktoś chce pracować i posiadać dzieci musi się liczyć z faktem, że dzieci w żłobku i przedszkolu chorują. Jeśli tak jak piszesz, rodzice nie są bezrobotni, nie mają pod ręką dziadków emerytów to ich obowiązkiem jest obmyślenie rozwiązania awaryjnego na właśnie takie sytuacje. Dla każdego będzie to coś innego: niania, zaprzyjaźniona sąsiadka, praca zdalna, praca zmianowa itd. Ewentualnie jeden rodzic rezygnuje z pracy, rodzina obniża standard życia i problem zwolnień na dziecko sam się rozwiązuje. Zawsze można wstrzymać się z rozmnażaniem i to radzę osobom, które z góry zakładają, że tak się nie da.
      • wuika Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 11:08
        Tam jest o zapowiedzianej wcześniej nieobecności smile My też zgłaszamy, jeśli wiemy, że dzieci w żłobku nie będzie, bo święta, rodzinny wyjazd, urlop, urodziny, specjalista.
      • wuika Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 11:11
        I jeszcze jedno - nie, urlop nie jest od tego, żeby ganiać po lekarzach. Tak zwyczajnie to mi się nie chce brać jednego dnia l4 na to, żeby iść z dzieckiem do lekarza, ale mam możliwość zarejestrowania się np. na 15 i urwania się z pracy. Ale jakbym miała wykorzystać z 5-10 dni urlopu (średnio dziecko łapie od 5-8 infekcji rocznie, placówkowe 8-12) po to, żeby się poprzekonywać, czy to coś poważnego, czy też nie, to by mi go prawie wcale nie zostało na urlop właściwy. Tak, wiem, zapewne jestem roszczeniowa i przeze mnie kobiety nie są zatrudniane. Trudno.
      • joanna_poz Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 11:19
        Jeśli tak jak piszesz, rodzice nie są bezrobotni, nie mają pod ręką dz
        > iadków emerytów to ich obowiązkiem jest obmyślenie rozwiązania awaryjnego na wł
        > aśnie takie sytuacje. Dla każdego będzie to coś innego: niania, zaprzyjaźniona
        > sąsiadka, praca zdalna, praca zmianowa itd. Ewentualnie jeden rodzic rezygnuje
        > z pracy, rodzina obniża standard życia i problem zwolnień na dziecko sam się ro
        > związuje

        ale po co?
        w przypadku choroby dziecka mam prawo do zwolnienia lekarskiego na niego i nie ma powodu, żeby wrabiala w to sąsiadkę albo rezygnowała z pracy
        (mowię o chorobie dziecka od czasu do czasu, nie non stop, co miesiąc).

        urlop wypoczynkowy, jak sama nazwa wskazuje, sluzy do wypoczynku.
        branie urlopu w zwiazku z choroba swoją czy dziecka to jakis absurd.
        • lauren6 Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 19:10
          To może żyjemy w mega absurdalnych czasach, bo znam wiele osób, które wolą wykorzystać urlop niż podpaść szefowi i iść na zwolnienie lekarskie. Na siebie lub na dziecko. O tym co oznacza słowo wypoczynek na prawdę nie musisz mnie przekonywać. Tyle, że teoria to jedno, a praktyka drugie.
      • triss_merigold6 Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 11:53
        Heloł, pisałam o nagłych nieobecnościach, o urlopach i wyjazdach mogę uprzedzić i wtedy zaświadczenie niepotrzebne.

        Nie upadłam na głowę, żeby wykorzystywać urlop wypoczynkowy (te 4 dni urlopu na żądanie odlicza się od wypoczynkowego) na siedzenie w domu z chorymi dziećmi. Do tego służą zwolnienia, których zresztą nie nadużywamy, bo kombinujemy - ja 2 dni, potem babcia, potem tatuś bo ma zmiany.
        Oczywiście, że się da - po to przysługuje mi kodeksowo prawo do wzięcia zwolnienia na chore dziecko, żeby w razie potrzeby korzystać z takiej możliwości.
        • moofka Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 18:45
          nie lecze dzieci sama
          po to place skladki zeby chodzic do lekarza kiedy mi potrzeba

          nawet jezeli ostatecznie lecze dziecko rosolem i syropem z malin, to potem jak mi go lekarz obejrzy i powie ze pluca czyste, a i krtan bezpieczna (przechodzilam juz krtaniowe dusznosci wymagajace natychmiastoego obkurczania)

          odnosnie zaswiadczen tylko dopowiem, ze placowka nie ma prawa ich wymagac
          w byly dopoki dyrekcja nie dostala zrypek od lekarzy
          ze to raz dupy zawracanie, dwa naruszenie tajemnicy lekarskiej
          i juz nie wymaga
    • demonsbaby uuuu realia są skrajne 07.02.13, 11:43
      Jeśli idzie o możliwość dostania się z dzieckiem do przychodni w dniu, kiedy mi wstaje z 39st gorączką - zapomnij... Szczególnie w okresie wysiewu grypy - "brak numerków, ale może pani spróbować podjechać po 17.00 może lekarz przyjmie". Nawet sobie doopy nie zawracam - telefon i prywatna wizyta domowa - z zaznaczeniem, że będę musiała mieć l4 na opiekę, 100zł do tyłu.
      W "moim" przedszkolu, obowiązek dostarczania zaświadczenia nie obowiązuje, chyba że ma to związek z przejściem jakiejś choroby zakaźnej w tym przedszkolu; ospa, inne. Owszem przy ciągłym przynoszeniu infekcji z przedszkola - w pracy już jest krzywe spojrzenie i mogę się czuć zagrożona.

      A jeśli masz takie problemy ze swoim dzieckiem - w sensie łapania infekcji oskrzelowych - itp., spróbuj z dzieciaczkiem pochodzić się do groty solnej, jeśli takową masz w okolicy. Mam w domu "laryngologicznego" chłopaczka. Co chwilę ucho na przemian z założonym gardłem i przy zawalonym nosie, za chwilę były oskrzela. Właściwie 2 tygodnie siedzenia - po 3 razy w tygodniu i jak ręką odjął, poszłam z nim jak miał stan podgorączkowy - po pierwszej sesji rozłożyło go bardziej i na drugi dzień gorączka w górę, a potem jak ręką odjął. Dalej chodzę z nim raz albo dwa na tydzień - i nie ma już problemów z oddychaniem czy typowych dla niego dotychczas zapalenia ucha. u nas, zadziałało pozytywnie.
      • triss_merigold6 Re: uuuu realia są skrajne 07.02.13, 11:48
        Nie mam problemów z infekcjami oskrzelowymi, młoda chodzi do żłobka od roku i to była jej pierwsza poważniejsza infekcja (nie licząc jakiegoś zapalenia ucha i przeziębień).
      • demonsbaby Re: uuuu realia są skrajne 07.02.13, 11:50
        demonsbaby napisała:

        > pochodzić się

        polska język, trudna język: przejść się
    • ostatnia_wieczerza Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 15:46
      W przypadku dzieci - nie tylko chorób, choć na ten temat mam prawo się wypowiadać jako pediatra- nie ma algorytmów jak to to to a już w 100% nie tamto.
      Po pierwsze zdrowy rozsądek. Jeśli rodzice ( bo zakładam, że tatusiowie też są w rodzinach) dobrze znają dziecko to natychmiast zauważą, że coś jest nie tak. Najczęściej infekcja wirusowa. Bo jeśli zostawimy na boku urazy to najczęściej na równego rodzaju wirusówki chorują dzieci. Póxniej dochodzi lub- częściej- nie do nadkażenia bakteryjnego.
      A więc wirus. Może być przeziębienie, które przebiega najczęściej lekko i miła po 4-8 dniach albo grypa, angina, powikłanie po przeziębieniu czyli zapalenie płuc, oskrzeli ( celowo odrzucam skrajności, bo nie starczyłoby miejsca). Zwracam uwagę na to co jest najczęstsze.
      Typowa infekcja- katar, kaszel, gorączka w granicach 37-38,5, wieczorem wyższa, gorsze samopoczucie. Między nami mamami - leczenie żadne. Objawowe. Zapewnienie dziecku spokoju, bez dzikich zabaw, szaleństw, wietrzenie mieszkania, nawilżanie, lekkostrawna dieta i po kilku - różnych osobniczo- dniach dziecko jest zdrowe. Pediatra/lekarz rodzinny powinien zobaczyć dziecko gdy gorączka jest przez cały dzień powyżej 38,5, utrzymuje się ponad 3 dni ( bez tendencji do opadania), dziecko jest senne, nie daj Boże ma sztywność karku- wtedy natychmiast-, bardzo brzydko kaszle i odpluwa , wymiotuje częściej niż 2 -3 razy, czy cokolwiek rodziców zaniepokoi bo jest nie tak.
      Kwestia zwolnienia jest równie ważna. W obecnych czasach nikt nie wystawi zaocznie, bo tego nie wolno. Może ktoś ryzykować, ale na własną odpowiedzialność i prosić się o kłopoty. Oczywiście lekarz widząc dziecko przeziębione ( bo ja nie polecam gorączkującym dzieciom szkoły, przedszkola, złobka) zwolnienie wypisze. Pytanie ile takich zwolnień pracodawca przywita z zachwytem i co zrobi z mamą czy tatą, ale to nie lekarska kwestia.
      Cofając się do przeziębień- dziecko dobę po ustaniu gorączki ( bez wspomagania paracetamolem czy czymkolwiek innym) , gdy czuje się dobrze może iść do szkoły. Zaraża nie więcej niż inne dzieci. Musi być nauczone ( i to znów zadanie rodziców) jak się zachowywać w przypadku infekcji - jak wycierać nos, jak kasłać ( zakrywając buzię czy odchodząc), często myć ręce.
      Absolutnym grzechem przeciwko dziecku jest wysyłanie go do paracetamolu do szkoły, żłobka, przedszkola. Gorączki nie ma, ale choroba jest. To samo dotyczy wymiotów. Dobę po wymiotach dziecko powinno zostać w domu.
      Wiem, że dla pracujących rodziców jest to problem. Problem trudny do rozwiązania, ale muszą pogłówkować co zrobic, żeby jednak choremu dziecku zapewnić opiekę.....bo niedoleczone zaraz podłapie inna wirusówkę albo , co jest już sprawą poważniejszą, infekcję wirusową nadkazi bakteriami. I jeszcze jeden odwieczny problem zarażania innych.
      Dziecko w żłobku, przedszkolu, szkole zawsze będzie zarażało ( nawet nim wystapią objawy) i zarażane ( od dziecka, u którego jeszcze nie wystąpiły objawy). Jest to wpisane w ryzyko chodzenia do tego typu placówek..... ale wysłanie ewidentnie chorych jest idiotyzmem. Podobnie jak idiotyzmem jest ospa party. Groźnym do tego.
      Na zakończenie dwie sprawy. Antybiotyki- nie!!! w przypadku wirusówek ( chyba, że dziecko ma np. wadę serca, ale to nie temat na dyskusję na emamie), nie!!!! profilaktycznie, nie!!!! jako panaceum na wszelkie choroby. Natomiast w przypadku bakterii niestety tak! I kurs antybiotyków nie może być samowolnie przerwany. Sama antybiotyków na zapas nie wypisuję, chyba, że dobrze znam dziecko, jego rodziców a rodzinka wybiera się za granicę. Wtedy antybiotyk także wybiera się w podróż.
      I szczepienia. Przeczytałam wątek o krztuścu. Brak szczepień oraz szczepień przypominających u starszych dzieci i dorosłycha także pewne mutacje krztuśca są odpowiedzialne za pojawienie się zachorowań. Ale krztusiec to nie wszystko- chorób, przeciwko którym można szczepić jest dużo. I szczepić trzeba. Przeciwwskazań nie jest wiele, choć nie neguję, że są. Nie wolno nadużywać przeciwwskazań, bo to godzi w dziecko.
      Jestem przeciwniczką obecnego kalendarza szczepień- powinien być zmodyfikowany i rozszerzony.
      Nie oszczędzajmy na dzieciach!
      Nie wierzmy, że hartowanie zastąpi szczepienia. Hartowanie tak, ale nie zamiast a obok.
      Życzę dużo zdrowia.
    • cma_welma Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 19:32
      Jasne, że wizyta bywa konieczna, przy okazji lekarz mi osłucha dziecko.
      PS.Gdzie jeszcze utrzymał się system kolejki na numerek??
      Od lat nie czekałam u lekarza dłużej niż 20 minut. Dzwonie, przychodzę, wchodzę albo punktualnie, albo z małym poślizgiem.
    • carmita80 Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 19:32
      Ni czytalam watku, ale tu gdzie mieszkam nie istenieje cos takiego jak zwolnienie na chore dziecko, nie ma i tyle. Mozna wziac wolne gdy zachodzi potrzeba, urlop lub bezplatne. Ja bralam bezplatne ale i tak zazwyczaj pracodawcy placili choc nie 100%. Jednak takie wolne bierze sie gdy dziecko jest chore tzn. np. ma goraczke ale nie 37.1wink tylko ponad 38, gdy zle sie czuje na tyle ze do przedszkola/szkoly sie nie nadaje czyli z lozka nie wstanie, gdy ma biegunke, wymioty itp. a to sa 1 max 3 dni a nie minimum tydzien. Taka roznica. I jakos dzieci nie choruja na potege, nie laduja w szpitalach z ciezkimi powiklaniami analnych infekcji nazwijamy je przedszkolnymi. Moje dzieci zaczynaly przedszkole wczesnie bo od 10 m-ca zycia i mialy 98-100% frekwencje podobnie jak wiekszosc ich rowiesnikow. Do lekarza nawet gdy sie pojdzie a ten stwierdza wirus to przepisuje nic doslownie smile mowi samo przejdzie, a dziecko jesli goraczki nie ma to do przedszkola lub szkoly. Nawet matki niepracujace dzieci z katarkami w domach nie kisza, niedopomyslenia nawet.
      • q_fla Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 19:40
        I wszystko na ten temat. smile
        Carmita, odpowiedz jeszcze proszę na pytanie: czy dziecko z katarem, lekkim kaszlem i temperaturą 37, 1 zostanie przyjęte do lekarza?
        • wuika Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 19:43
          Lepsze pytanie: czy dziecko z katarem, kaszlem (ale bez dramatyzmów) i 37,5 idzie do szkoły / przedszkola / żłobka?
          • q_fla Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 19:49
            Moja idzie o ile dobrze ogólnie się czuje, jeszcze się nie zdarzyło, żeby nie chciała iść. 37, 5 to jest stan podgorączkowy w granicach fizjologii. Zaraz mnie zjedzą...big_grin
            • moofka Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 19:55
              q_fla napisała:

              > Moja idzie o ile dobrze ogólnie się czuje, jeszcze się nie zdarzyło, żeby nie c
              > hciała iść. 37, 5 to jest stan podgorączkowy w granicach fizjologii. Zaraz mnie
              > zjedzą...big_grin

              przy 37,5 ja czuje sie juz bardzo niefajnie
              moje dzieci tez
              ostatnio taka 'lekka' infekcja przy nie wiecej niz 37,5 przeszla po kilku dniach, a potem wrocila jako zapalenie stawow
              dziecko nie moglo przez kilka dni kroku zrobic
              i w domu zostawal przez 2 tygodnie
              • kropkacom Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 21:40
                Nie pisz tak, bo na bank kłamiesz i to w ogóle niemożliwe wink Tam gdzie mieszka forumka (gdziekolwiek to jest) nie chorują w ogóle. Tylko ja bym chciała zobaczyć statystyki...
                • q_fla Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 23:30
                  Albo nie potrafisz przeczytać ze zrozumieniem prostego polskiego tekstu, albo już jesteś tak zafiksowana, że czytasz to co chciałabyś przeczytać.
                  Więc jeszcze raz spróbuję łopatologicznie: pisałam o swoim dziecku i nigdzie nie napisałam, że czyjeś dziecko, ani ktokolwiek nie ma prawa wtedy czuć się gorzej. Z mojej wypowiedzi wynika również, i do zrozumienia trudne to nie jest, że gdyby moja córka mając 37,5 oswiadczyła, że przy tym źle się czuje - zostałaby w domu.
                  Proste jak budowa cepa. tongue_out
                  • kropkacom Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 08:15
                    Tia... Napisałaś: to jest stan podgorączkowy w granicach fizjologii. No więc nie dla każdego jednak.
                    • q_fla Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 08:47
                      Cóż, niektórym i łopata nie pomaga...
                      • kropkacom Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 08:50
                        Może po prostu popracuj nad tym co naprawdę chcesz przekazać w wypowiedzi.
                        • q_fla Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 08:58
                          To może inaczej: napisz, czego nie rozumiesz?
            • franczii Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 07:12
              37,5 rano to oznacza ze kolo poludnia beda mialy 39. Nie lecimy z tym od razu do lekarza ale musialabym byc niezle stuknieta zeby poslac dzieckko do placowki.
              O tym, ze przewlekly kaszelek i pociaganie nosem bez podwyzszonej temperatury u mojego starszego syna w pewnym okresie to byl objaw zapalenia ucha wymagajacego podania antybiotyku nie bede sie rozpisywac.
              • q_fla Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 08:42
                Piękny przykład jak działa ten mechanizm, piękny przykład matczynego czarnowidztwa.
                Z powodu katarku, kaszelku i stanu podgorączkowego kisimy dwa tygodnie w domu pomimo dobrego samopoczucia dziecka, bo na pewno sie coś z tego wykluje.
                W całym ośmioletnim zyciu mojego dziecka wykluło się raz: poszła rano zdrowa do przedszkola (zaznaczam bez temperatury i jakichkolwiek objawów), za dwie godziny zadzwonili, że ma 39, a ja stuknięta i wyrodna matka tego nie przewidziałam, dziwne nie?
                • franczii Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 08:47
                  A gdzie ja pisalam, ze kisze dziecko ze stanem podgoraczkowym 2 tygodnie w domu?
                  Moje dzieci nigdy nie mialy stanu podgoraczkowego przez 2 tygodnie a gdyby mialy to po kilku dniach na pewno bym poszla to sprawdzic bo utrzymujacy sie przez tyle stan podgoraczkowy to na pewno nie jest objaw zdrowia.
                  • q_fla Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 08:56
                    > A gdzie ja pisalam, ze kisze dziecko ze stanem podgoraczkowym 2 tygodnie w domu
                    > ?

                    Nigdzie. Napisałam ogólnie.

                    bo utrzymujacy sie przez
                    > tyle stan podgoraczkowy to na pewno nie jest objaw zdrowia.

                    Tutaj zależy od samopoczucia dziecka. Jeżeli ma stan podgorączkowy od kilku dni i ogólnie dobrze się czuje - normalnie funkcjonuje. Na pewno nie zawracałabym tym tyłka lekarzowi i miejsca dziecku, ktore faktycznie jest chore.
                    • franczii Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 09:04
                      No to byc moze stan podgoraczkowy to u twojego dziecka jest stan na tyle czesty ze mozna powiedziec ze tak ma i juz.
                      U innych moze byc inaczej. Moje dzieci stanow podgoraczkowych z reguly nie miewaja wiec gdyby sie taki stan utrzymywal przez tydzien to bym sprawdzila dla swietego spokoju. Nie uwazam, ze to zawracanie tylka lekarzowi. Kiedy moj syn mial 4 lata i przez tydzien nieregularnie pojawial sie stan podgoraczkowy to sie okazalo ze bylo to zapalenie uchasuspicious Bez bolu, bez wysokiej goraczki.
                • ostatnia_wieczerza Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 08:54
                  Nie róbmy licytacji co u którego dziecka, co która mama zrobiła, by zrobiła, zrobić powinna. Trzymajmy się zasad i zdrowego rozsądku.
                  Dzieci maja różną odporność i różnie reagują. I zwykle nie ma prostej zależności. Oczywiście trzeba o dziecko dbać, ale to co dla jednego jest dobre dla drugiego niekoniecznie.
                  Dziecko trzeba obserwować. Pierwsze objawy gdy coś się zaczyna dziać zwykle widać- i widzą to rodzice, bo dziecko jest inne.
                  Nie dziwię się mamom, które chuchają i dmuchają. Mają do tego prawo. Gorzej gdy histeryzują a histeria przenosi się na dziecko.
                  Jestem ostrożna z leczeniem na własną rękę- zwłaszcza gdy jest to coś więcej niż katar i kaszel.
                  Ostatnio zauważyłam sporo dzieci przeziębionych, ale z bólami brzucha a czasem wymiotami. I nie był to rota. Dzieci pachniały jakąś mieszaniną czosnkowo-cebulową. Nowy przepis na syrop? Pamiętajcie mamy, że są mikstury, których Wasze dzieci nie znoszą- dla jednych będzie to mleko z miodem i masłem, dla innych ( częściej) czosnek ( którego dobroczynnych własności nie sposób nie docenić) czy cebula.
                  • carmita80 Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 09:01
                    ostatnia_wieczerza napisała:


                    > Jestem ostrożna z leczeniem na własną rękę- zwłaszcza gdy jest to coś więcej ni
                    > ż katar i kaszel.
                    > Ostatnio zauważyłam sporo dzieci przeziębionych, ale z bólami brzucha a czasem
                    > wymiotami. I nie był to rota. Dzieci pachniały jakąś mieszaniną czosnkowo-cebul
                    > ową. Nowy przepis na syrop? Pamiętajcie mamy, że są mikstury, których Wasze dzi
                    > eci nie znoszą- dla jednych będzie to mleko z miodem i masłem, dla innych ( czę
                    > ściej) czosnek ( którego dobroczynnych własności nie sposób nie docenić) czy ce
                    > bula.

                    Ale takie mikstury trudno nazwac leczniczymi, moga co najzwyzej lagodzic objawy, podobnie jak apteczne syropy. Jesli infekcja jest wirusowa to ukoad immunoloiczny "leczy" to sam, jesli jest bakteria to zalezy, ale czesto potrzebny jest antybiotyk. Czosnek jest cenny ale nawet gdyby zjesc kilka kilogramow nie wyleczy np. bakteryjnej infekcji ucha.
                    • ostatnia_wieczerza Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 09:17
                      Ze względu na to, że jest to forum a nie rozmowa skróty są konieczne. Rodzice bardzo lubia leczyć na własną rękę- różnie. A jak różnie tego nie będę opisywała .
                      Swoistym "leczeniem" jest leczenie objawowe czyli podawanie różnego rodzaju specyfików zmniejszających objawy.
                      A jeśli chodzi o infekcje wirusowe i postępowanie w przypadku ich występowania to też forum nie jest miejscem do wymiany poglądów.
                      • carmita80 Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 10:12
                        ostatnia_wieczerza napisała:

                        > Ze względu na to, że jest to forum a nie rozmowa skróty są konieczne. Rodzice b
                        > ardzo lubia leczyć na własną rękę- różnie. A jak różnie tego nie będę opisywała
                        > .

                        No wlasnie, lubia "leczc" zamiast zostawic to ukladowi immunulogicznmu, ale dziecko ma katar to trzeba aby zniknal jak najszybciej, kaszel podobnie bo inni rodzice w przedszkolnej szatni beda krzywo patrzec albo i komentowac a nauczycielka zaswiadczenia rzadac. Tu wlasnie lekarze powinni odegrac wasna role aby przystoowac takim praktykom.

                        > Swoistym "leczeniem" jest leczenie objawowe czyli podawanie różnego rodzaju spe
                        > cyfików zmniejszających objawy.
                        > A jeśli chodzi o infekcje wirusowe i postępowanie w przypadku ich występowania
                        > to też forum nie jest miejscem do wymiany poglądów.

                        Leczenie objawowe tez moze nie byc pomocne a nawet szkodliwe, tak jak wspomniane mikstury z cebuli i czosnku moga wywokywac problemy z ukladem pokarmowym tak i apteczne syropy np. pulneo moga zaszkodzic, inne typu hamujace kaszel, sterydy, syropy antyhistaminowe czy chciazby wapn.
                      • thegimel Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 11:26
                        Często problem polega na tym, że wiele chorób rozpoczyna się gorączką, a właściwa przypadłość ujawnia się po kilku dniach. Tak bywa przy trzydniówce i ospie między innymi. I tu pojawia się problem, bo gorączka bywa wysoka, po zwolnienie często iść trzeba. Fajnie byłoby jakby rodzic miał np. możliwość wzięcia 7 dni w roku na dziecko, które to dni nie byłyby odliczane od urlopu, ale w naszych warunkach byłoby to trudne do zrealizowania. Pewnie znów wpłynęłoby na większą niechęć pracodawców do zatrudniania matek.
              • carmita80 Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 08:46
                franczii napisała:

                > 37,5 rano to oznacza ze kolo poludnia beda mialy 39. Nie lecimy z tym od razu d
                > o lekarza ale musialabym byc niezle stuknieta zeby poslac dzieckko do placowki

                Ja takiej temperatury to nawet nigdy na termometrze nie widzialam, bo to faktycznie na granicy fizjologii, a gdy mialyby jakies objawy infekcji ale nie czulyby sie tragicznie to jak najbardziej poszlyby do szkoly czy przedszkkla. W szkola wrecz takie sa zalecenia, bo jesli stan sie pogorszy, temperatura wzrosnie to wtedy dzwonia aby odebrqc. Rodzic wiec informuje rano w szkole nauczyciela ze symptomy chorobowe wystepuja a ten zwraca wieksza uwage na dziecko i zachodzi potrzeba dzwoni. Widac u nas wszyscy niezle stuknieci wink ale dzieci jak muchy nie padaja i masowych powiklan tez nie ma.
                • franczii Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 08:57
                  Kazdy rodzic swoje dziecko zna i wie mniej wiecej jak dziecko sie czuje i co sie moze wykluc.
                  Moje dzieci przy 37,5 sa juz osowiale i widac , ze nie w formie i z tego poziomu rano temperatura bedzie prawie ze na bank wyzsza okolo poludnia.
                  Mnie sie zdarzylo, ze dziecko mialo 37,5 wieczorem a nastepnego dnia 36,5 to wtedy rzeczywiscie posylalam i mowilam nauczycielce, ze dzien wczesniej byl stan podgoraczkowy i zeby zwrocila uwage.
                  • q_fla Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 09:01
                    Pełna zgoda. smile
          • carmita80 Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 19:55
            wuika napisała:

            > Lepsze pytanie: czy dziecko z katarem, kaszlem (ale bez dramatyzmów) i 37,5 idz
            > ie do szkoły / przedszkola / żłobka?

            Oczywiscie smile w szkolach wrecz jest takie zalecenie, a dzieci tam sa w wieku 4-11 l i mowi im sie ze do kaszel czy katar czy bol gardla itp nie sa przeszkoda, do szkoly sie nie przychodzi gdy sie z lozka zebrac nie ma sily smile ja to lubie a w szkolach frekwencja na poziomie 98% a dzieci zyja i dobrze sie miewaja smile
        • carmita80 Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 19:46
          q_fla napisała:

          > I wszystko na ten temat. smile
          > Carmita, odpowiedz jeszcze proszę na pytanie: czy dziecko z katarem, lekkim kas
          > zlem i temperaturą 37, 1 zostanie przyjęte do lekarza?

          Trudno powiedziec, nigdy z takimi objawami nie probowalam wizyty umowic smile w mojej przychodni mysle ze raczej umowia, ale lekarz z pewnoscia zadnych lekow nie zapisze smile
          • triss_merigold6 Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 19:50
            To musisz podać objawy i na tej podstawie ktoś - bez oglądania pacjenta - kwalifikuje dziecko na wizytę? Qrde, wyrazy współczucia.uncertain
            • carmita80 Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 20:01
              triss_merigold6 napisała:

              > To musisz podać objawy i na tej podstawie ktoś - bez oglądania pacjenta - kwali
              > fikuje dziecko na wizytę? Qrde, wyrazy współczucia.uncertain

              Tak, ale kwalifikacja nie polega na tym, ze ci ktos odmowi widzenia z lekarzem a temu aby do odpowiedniego zarejestrowac, no chyba ze masz preferencje i prosisz o konkretnego, ale nie zawsze jest dostepny. Nie ma czego wspolczuc raczej pozazdrosci, bo system dziala sprawnie a pacjenci ni czekaja dluzej niz 10-15 minut i trafiaja do odpowiednich osob.
            • franczii Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 07:48
              U nas tez umawiaja na podstawie objawow i w zaleznosci od pilnosci sprawy. Np. jesli chce na coroczna ogolna kontrole lub jakies skierowanie np. do ortopedy lub okulisty to wiem ze nie umowia mnie w dniu kiedy dzwonie. Albo jesli dziecko kaszle i ciagnie nosem od tygodnia i przejsc nie chce ale goraczki nie ma to tez najprawdopodobniej mnie nie umowia na ten sam dzien. Ale dzieki temu kiedy jest pilna potrzeba czyli wysoka temperatura, bol gardla, ucha to nie zdarzylo sie zeby lekarz nie mogl przyjac.
              A najbardziej sobie chwalilam kiedy mialam pediatre, ktora sama odbierala telefony i dzieki temu mnostwo niepotrzebnych wizyt sie unikalo.
            • sofi75 Ale czego tu wspolczuc? 08.02.13, 11:13
              Mieszkam w kraju o podobnym systemie i podobnym podejsciu.

              dziecko z temperatura w okolicach 37.5, katarem i kaszlem zostanie ... skonsultowane przez telefon smile
              Tzn. zostanie mi udzielona porada, ze dziecko mam obserwowac, temperature powyzej 38.5 zbijac, a jesli takowa bedzie sie utrzymywac dluzej niz 3 dni - przyjsc na konsutacje do lekarza.
              I jest to system logiczny, bo 80% przypadkow mija po 2-3 dniach, a na konsultacje przychodzi pozostale 20%, a nie 100% pierwotne.

              Dzieci z temperatura do 37.5 normlanie chodza do szkol/przedszkola i wszyscy maja sie swietnie.
              Dodam ze jestem tu lat 8 i moj dziecko antybiotyku nie dostalo jeszcze nigdy - co wiecej - lekarzowi nie wolno przepisac antybiotyku bez wczesniejszego upewnienia sie ze infekcja jest na 100% bakteryjna, czyli zrobienia stosownych badan. Przepisanie antybiotyku 'na wszelki wypadek' interpretowane jest jako dzialanie na szkode pacjenta, bo niszczy jego uklad imunologiczny w momencie, kiedy potrzeba brania antybiotyku nie zostala udowodniona.

              Za to do lekarza mozna sie dostac ad-hoc, jesli RZECZYWISCIE jest taka potrzeba i nie trzeba sie w tym celu zrywac z lozka o 5.00 rano.

              Jak myslisz triss - czemu tak jest?
              • triss_merigold6 Re: Ale czego tu wspolczuc? 08.02.13, 11:21
                Bo są inne przepisy dotyczące pracy i opieki nad dziećmi przez osoby pracujące. Proste.
                • sofi75 Konkretnie jakie? 08.02.13, 11:31

                  ja nie moge wziac zwolnienia na dziecko - nie ma po prostu takiego pojecia.

                  jak dziecko jest chore, to zalatwia sie mu opiekunke, tudziez bierze wolne (urlop, nadgodziny, czasami telepraca - czymkolwiek kto dysponuje).
        • triss_merigold6 Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 19:48
          A dlaczego nie miałoby zostać przyjęte? Biorąc numerek nie mam obowiązku informowania rejestratorki dokładnie co dziecku dolega.
          Inna sprawa, że w takiej sytuacji do lekarza nie idę, bo nie uzyskam żadnych sensownych informacji. I tak bym musiała poczekać aż coś się wykluje.
          • carmita80 Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 19:57
            triss_merigold6 napisała:

            > A dlaczego nie miałoby zostać przyjęte? Biorąc numerek nie mam obowiązku infor
            > mowania rejestratorki dokładnie co dziecku dolega.

            Tu gdzie mieszkam ni ma numerkow, a osobe bukujaca wizyte czyli recepcjoniste owszem informuje sie co dolega smile

            > Inna sprawa, że w takiej sytuacji do lekarza nie idę, bo nie uzyskam żadnych se
            > nsownych informacji. I tak bym musiała poczekać aż coś się wykluje.

            No ale sama radzilas w innym watku z czyms takim do lekarza pojsc.
            • triss_merigold6 Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 20:01
              W wątku sąsiednim autorka pisała o tym, że dziecko od kilku dni miało kaszel, a potem pojawiła się gorączka powyżej 38, która rano spadła do 37. Po kilku dniach kaszlu to jednak pójdę osłuchać dziecko.
              • carmita80 Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 20:05
                triss_merigold6 napisała:

                > W wątku sąsiednim autorka pisała o tym, że dziecko od kilku dni miało ka
                > szel, a potem pojawiła się gorączka powyżej 38, która rano spadła do 37. Po kil
                > ku dniach kaszlu to jednak pójdę osłuchać dziecko.

                Spadla do 37 czyli normalnej temperatury a gdy po kilku godzinach odebrala dziecko ze szkoly mialo jeszcze normalniejsza temperature a kaszel nie byl uciazliwy i czesty, ot zwykla wirusowka ktora przeszla po kilku dniach, a w watku paniki co niemiara, podejrzenia ciezkich chorob, wizja szpitala i zarazenie polowy klasy i odizolowanie jej od edukacji conajmniej na dwa tygodnie.
              • zurekgirl Re: A propos chorób dzieci 07.02.13, 20:37
                Ja sie odniose do "pokaslywania od kilku dni". Lekarz mnie ostatnio poinformowal, ze pokaslywanie u dzieci trwa zazwyczaj cala zime, bo lataja, nalykaja sie zimnego powietrza, potem sa zamykane w mocno nagrzanych pomieszczeniach. Przychodzi wiosna-kaszel przechodzi.Kaszlem studniowym to nazwal. Leku na to jeszcze nie wynalezli.
                • franczii Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 07:52
                  Najczesciej ale nie zawsze.
                  U mojego syna takie pokaslywanie i pociaganie nosem szlo razem z zapaleniem ucha.
                  A potem z nawracajacym wielokrotnie zapaleniem ucha. Wiec byl okres kiedy z kazdym atarkiem lecialam do pediatry sprawdzic ucho.
    • mia_siochi u mnie to dziala tak: 07.02.13, 22:18
      Chory dzieciak :jeśli widzę, że masakra totalna, chyrla, rzęzi i goraczka w okolicy 40- idziemy z nim do lekarza -albo ja, albo chłop. Nie ma taryfy ulgowej dla nikogo. Idzie ten, kto akurat jest na miejscu.
      Jeśli widzę, że np tylko gorączka, smarka nawet nie ma, albo odwrotnie-smark do pasa a gorączki niet: bierzemy po 2-3 dni urlopu na zmianę i wyprowadzamy dzieciaka na prostą (tak, wykorzystujemy urlop wypoczynkowy) albo: robimy losowanie i ten na kogo padnie idzie sobie po po zwolnienie.
      Lekarz może wypisać zwolnienie wstecz, nie widzę powodu, żeby po nie lecieć pierwszego dnia wystąpienia gila.
      • naturella Re: u mnie to dziala tak: 08.02.13, 06:37
        Od roku juz chyba nie byłam w przychodni, bo to nie jest system dla pracujących ludzi - dzwonienie od 7, jak sie uda dodzwonić to np informacja ze sie ma przyjść na 13. Ja nie chodze na zwolnienia, bo szanuje moja prace i nie chce jej stracić, więc wyjście mam jedno - płatne wizyty wieczorem. Na szczęście nie płacimy wiele w porównaniu z Wawą.

        Korzystamy jednak z NFZ w weekendy, bo jest dobrze zorganizowana pomoc świąteczna.

        Do lekarza ide z dziecmi raz na moze 3-4 infekcje. Z przedluzajacym sie kaszlem, albo jak maja gorączkę. Poza tym - nie, chyba ze objawy jakies nietypowe. Katar i kaszel od spływania po gardle lecze sama. Mam rodziców lekarzy i doszłam juz do jakiejś wiedzy - na tyle, ze jak ide juz do pediatry to ona najczęściej zapisuje właśnie to, co sama bym podała.

        Do szkoły i przedszkola z katarem, kaszlem ani gorączka nie puszczam. Sam katar - bywa, zależy jaki. Jeśli wymaga wydmuchania nosa raz na kilka godzin, to idą do placowek, jeśli im sie z nosa leje - nigdy.
        --------------
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/dd/qh/ddmo/KLwAqaMVGEwOdGbaIX.jpg
      • nangaparbat3 Re: u mnie to dziala tak: 08.02.13, 16:48
        Jeśli widzę, że np tylko gorączka, smarka nawet nie ma,

        A mocz jej wtedy badacie?
        Sprawdzacie jakoś, skad gorączka?
        Syn mojej przyjaciolki, 20 plus, czeka na przeszczep nerki - przegapione infekcje w dzieciństwie.
        Nie jest jakims wyjatkiem.
    • ostatnia_wieczerza Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 08:12
      Nawet nie liczę ile dzieci obejrzałam w ciągu ostatnich 12 godzin ( Izba Przyjęć). Zdecydowana większość( 80%?) mogłaby być załatwiona przez lekarza rodzinnego gdyby
      1. rodzice nie czekali do późnych godzin nocnych co będzie
      2. nie lekceważyli pierwszych objawów
      3. nie wysyłali do żłobków, szkół, przedszkoli chorych dzieci.
      Nie skarżę się- to moja praca. Nie oskarżam rodziców, chociaż żal mi tych dzieci, bo żadna przyjemność spędzić w Izbie Przyjęć 4-6 godzin. Stres dla dziecka i nie mniejszy opiekunów.
      Apeluję o rozsądek, ale bez histerii. Obserwujcie dzieci. Pamiętajcie, że paracetamol nie leczy. Nie bagatelizujcie wymiotów- dzieci naprawdę szybko się odwadniają.
      I nie wymagajcie cudów od lekarza, który widzi dziecko po raz pierwszy w życiu w warunkach choroby, w Izbie Przyjęć.
      Moim zdaniem najlepszą( a w każdym razie bardzo ważną) inwestycją w dziecko jest inwestycja w zdrowie a więc odpowiednie jedzenie, odpowiednie wakacje( powietrze), odpowiednie ubranie i poświęcony dziecku czas - w zdrowiu i chorobie, profilaktyka i stały znający dziecko lekarz.
      Zdrowia i cierpliwości - bo to potrzebne jest nam wszystkim.
      • duzeq Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 10:27
        Z gory mowie, ze nie jest moja intencja podwazac twoje kompetencje lekarza.
        Niemniej po ilus tam watkach widze, ze caly system to bledne kolo.

        1. Rodzice czekaja do poznych godzin nocnych, bo nie moga sie dostac do lekarza, bo od rana zajety telefon. Nie kazdy moze urwac sie z pracy bez problemow - co maja wiec robic? Oczywiscie moga nie isc do pracy i podeslac zwolnienie pozniej, ale to wymaga znowu ekwilibrystyki telefonicznej, bo telefon zajety przez wszystkich zobowiazanych do przedstawienia zwolnienia lekarskiego.

        A dlaczego telefon wiecznie zajety? Bo
        2. Nikt nie lekcewazy pierwszych objawow i dzwoni z katarem. Ja tu znowu z calym szacunkiem do twojej pracy, ale zawsze zastanawia mnie to, dlaczego w krajach gdzie po prostu nie dostaniesz sie do lekarza ani z katarem, ani z kaszlem, ani jednodniowa goraczka (pomijajac jakies bardzo uzasadnione przypadki), dzieci nie padaja jak muchy, nie ma tez wiekszej ilosci powiklan. Mozesz na to pytanie odpowiedziec?

        3. Nawet tutaj nie wysyla sie chorych dzieci do placowek oswiatowych. Tyle ze definicja chorego dziecka jest inna. Chore dziecko to takie, ktore lezy, jest apatyczne i widac, ze cos mu dolega. Szalejacego dziecka z katarem nie zalicza sie do chorych dzieci.

        >Pamiętajcie, że paracetamol nie leczy.

        Nikt nie powiedzial, ze leczy, ale zbijanie temperatury przy wirusowkach zazwyczaj wystarcza.
        • carmita80 Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 10:43
          duzeq napisała:

          Zgadzam sie z reszta wypowiedzi.

          > >Pamiętajcie, że paracetamol nie leczy.
          >
          > Nikt nie powiedzial, ze leczy, ale zbijanie temperatury przy wirusowkach zazwyc
          > zaj wystarcza.

          Dodam jeszcze, ze takze mozna sgoswac gdy goraczki nie ma ale boli glowa, dziala, samopoczucie sie poprawia.
          Tak ja napisalam wczesniej leki zwalczajace (albo i nie) objawy wcale nie sa takie super, mozna sie bez nich obyc, a to wlasnie lekarze wypisuja przy wirusowkach (plus antybiotyk wcale do rzadkosci nie nalezy) i rodzic dostaje recepty na syropy, sterydy (pulmicort to niemal zawsze) plus wapn, jakies immunocudo, syrop antyhistaminowy. Pytanie po co? Ja gdybym zapytala farmaceute co moze mi polecic dla dziecka a bol gardla to zapytalby ile dziecko ma lat, jesli ponizej 6 to nic i podobnie przy katarze, kaszlu itp. i to samo polecilby lekarz ale to juz odnosnie do kazdego wieku. Przy silnym kaszlu moze polecilby ventolin na kilka dni, nasiadowki w zaparowanej lazience i czas. Przy infekcji ktora rozpoznalby jako bakteryjna antybiotyk choc nie zawsze.
        • q_fla Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 11:01
          I mozna tak tutaj tłuc do usmiechnietej smierci, i nic nie pomoże - dziecko z katarem i/lub stanem podgorączkowym ogólnie dobrze się czujące jest ciężko chore, wymaga natychmiastowej konsultacji lekarskiej, pliku recept i izolacji. Przyprowadzone do placówki edukacyjnej ma egoistyczną, wyrodna i stuknietą matkę, oraz jest powodem do wszczęcia awanti.
          • duzeq Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslyszec :) 08.02.13, 11:12
            Bo mi obraz sie klaruje powoli, ze rodzice w Polsce wcale nie sa winni calej sytuacji. To system ich wsadza w takie tryby myslenia. Skoro wolno, a w zasadzie NALEZY przyjsc z katarem, + po tygodniu siedzenia w domu z zakatarzonym dzieckiem nalezy ZNOWU isc do lekarza, zeby przyniesc zaswiadczenie do zlobka, ze dziecko chore (??) juz nie jest, to te cale dyskusje nie maja tutaj sensu.
            • triss_merigold6 Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 11:19
              Brawo! Nareszcie!
              Po to, żeby potrzymać przeziębione, z katarem i stanem podgorączkowym (ale nie obłożnie chore) dziecko w domu przez kilka dni, muszę mieć zwolnienie lekarskie w celu przedstawienia w pracy. Ja albo ojciec dziecka, oczywiście.
              Niezależnie od tego czy podaję tylko sok z malin i sól fizjologiczną do nosa, czy antybiotyki - jeśli dziecko ma zostać w domu w dni robocze - trzeba iść do lekarza po to zwolnienie.
              Teraz jasne?
              Dlatego się irytuję, że takie rady potrzymaj w domu, oklepuj, lekarz niepotrzebny przy wirusówce są boskie dla bezrobotnych, bo i tak siedzą w chałupie i tak.
              • triss_merigold6 Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 11:23
                I tak zwykle oszczędzamy sobie ponownego biegania do lekarza ze zdrowym już dzieckiem i bierzemy wspomniane zaświadczenie zaocznie. Pediatra jest na tyle rozsądna, że wypisuje, wiedząc że gorączkującego nie wyślemy do placówki.
                • carmita80 Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 11:38
                  Wszystko fajnie triss, wiemy juz jaki wadliwy jest polski system, ale w innym watku ty sama zbesztalas matke za to ze dziecko z normalna temperatura czyli 37.1 wyslala do szkoly, potem okazalo sie ze dziecko odbierane po kilku godzinach mialo wciaz normalna temperature, i tam nie bylo pytania czy isc po zwolnienie a o to czy isc do lekarza po porade czy leczyc samemu. Oczywiscie odpowidz m.in. twoja byla z oczywiwcie bo przeciez zwykle wirusowki moga byc przyczynami ciezkich chorob. A gdy autorki maz z dzieckiem poszedl jednak, wciaz nie po zwolnienie to sie okazalo ze dziecko zdrowe. Wiem znowu to samo, ale nie jestem zdezorientowana przez ciebie, b z jednj strony uwazasz ze to zmuszania pracujacych do chdzenia po zwolnenia jest nie ok a z drugiej nawet tym ktorzy nie potrzebuja zwolnienia z byle wirusowka doradzasz wizyte. To jak w koncu jest?
                  • triss_merigold6 Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 11:42
                    To zależy od rozwoju wirusówki. Dziecka, które dzień wcześniej (w niedzielę) miało temperaturę powyżej 38, nie wysłałabym do szkoły/przedszkola/żłobka. Nauczona doświadczeniem zresztą, bo parę razy tak zrobiłam i w środku dnia miałam telefon z przedszkola i raz z zerówki, że dziecko boli głowa, słania się, zasypia, źle czuje.
                    • carmita80 Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 11:55
                      triss_merigold6 napisała:

                      > To zależy od rozwoju wirusówki. Dziecka, które dzień wcześniej (w niedzielę) mi
                      > ało temperaturę powyżej 38, nie wysłałabym do szkoły/przedszkola/żłobka. Nauczo
                      > na doświadczeniem zresztą, bo parę razy tak zrobiłam i w środku dnia miałam tel
                      > efon z przedszkola i raz z zerówki, że dziecko boli głowa, słania się, zasypia,
                      > źle czuje.

                      Jak widzisz nie kazda wirusowka tak postepuje. Ja jak najbardziej bym wyslala gdyby nastepnego dnia rano temp. byla normalna (37.1 to normalna) i dziecko czuloby sie dobrze, najwyzej zadzwoniono by adebrac bo sie pogorszylo. Jednak jesli infekcja sie rozwija to po wysokiej goraczce poprzedniego dnia i w nocy, rano zazwyczaj tez jest wysoka, a jesli jest normalna to juz jest lepiej.
                      • triss_merigold6 Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 11:57
                        Dla mnie temperatura 37,1 nie jest normalna, to stan podgorączkowy.
                        • carmita80 Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 12:06
                          triss_merigold6 napisała:

                          > Dla mnie temperatura 37,1 nie jest normalna, to stan podgorączkowy.

                          Temperatura normalna u dzieci powyzej 5-go roku zycia to do 37.5, pozniej to juz podwyzszona, o goraczce mowimy powyzej 38.
                          U dzieci ponizej 5-go roku zycia tempe. normalna to do 37.1-2.
                          • triss_merigold6 Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 12:07
                            Źródło poproszę.
                        • sofi75 tak tak 08.02.13, 12:13
                          > Dla mnie temperatura 37,1 nie jest normalna, to stan podgorączkowy.
                          - zwlaszcza u wzystkich osobnikow doroslych plci meskiej
                          - triss - please - nie kompromituj sie
                      • thegimel Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 12:05
                        Ale nawet w krajach gdzie z katarem do lekarza się nie lata i do przedszkola posyła ogólne zalecenie brzmi, żeby po gorączce odczekać 48 godzin zanim dziecko do placówki pójdzie. Bo aczkolwiek opisany przypadek paniki by we mnie nie wzbudził, to do placówki w poniedziałek bym nie posłała. W tym punkcie w pełni zgadzam się z Triss.
                        • carmita80 Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 12:10
                          thegimel napisała:

                          > Ale nawet w krajach gdzie z katarem do lekarza się nie lata i do przedszkola po
                          > syła ogólne zalecenie brzmi, żeby po gorączce odczekać 48 godzin zanim dziecko
                          > do placówki pójdzie.

                          U mnie nic takiegi nie ma, to odczekanie 24-48h od ustapienia objawow dotyczy wymiotow i biegunek a nie reszty infekcji. W przedszkolu moich dzieci bylo 24h. Natomiast leki przepisane przez lekarza w tym antybiotyki byly podawane w przedzszkolu, obecnie w szkole tez jest taka mozliwosc. Dzieci apatyczne, pokladajace sie, z goraczka, biegunka, wymiotami (dwa ostatnie czesciej niz 3razy w ciagu paru godzin) kwalifikuja sie do zabrania z placowki.
                        • duzeq Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 12:39
                          > Ale nawet w krajach gdzie z katarem do lekarza się nie lata

                          Nie to, ze nie lata. Z katarem sie po prostu nie dostaniesz. Nie ma szans.

                          gólne zalecenie brzmi, żeby po gorączce odczekać 48 godzin zanim dziecko
                          > do placówki pójdzie

                          U mnie nie ma takiego zalecenia.

              • sofi75 Dlatego w krajach o normalnie 08.02.13, 11:28
                dzialajacych systemach opieki zdrowtnej dziecko z katarem, kaszlem i stanem podgoraczkowym idzie normalnie do szkoly/przedszkola/zlobka (jak bardzo chcesz, moge Ci wrzucic regulamin mojego zlobka, w ktorym jest czarno na bialym, ze panie dzownia do rodzicow dopiero przy temperaturze 38).

                Nikt jeszcze od tego nie umarl, za to systemy zdrowotne nie jada na permanentnym deficycie.

                Ewentualnie mozna zastosowac takie rozwiazanie:
                - przy temperaturze utrzymujacej sie 3 dni (temperatura wedlug tutejszj definicji to pow. 38.5) zalecana jest konsultacja lekarska i tam z reguly wypsywane jest zwolnienie.

                Jednoczesnie szkola wymaga zwolnienia dopiero od trzeciego dnia nieobecnosci. Tak wiec 2 dni dziecko moze zostac w domu bez papierka i pod obserwacja. Trzyma sie kupy?


                No a jesli - jak sama twierdzisz - glowna funcja lekarza w Polsce jest wypisywanie zwolnienia - no to ja juz sie nie dziwie, ze sa kolejki, do lekarza dostac sie nie mozna, a system ledwo zipie.
                • ola Re: Dlatego w krajach o normalnie 08.02.13, 19:53
                  chcesz powiedzieć, że w kraju w którym mieszkasz normalne jest posyłanie dzieci do szkoły/przedszkola z temperaturą rzędu 38,3??
                  Gdzie ty mieszkasz? W Korei Północnej??
                  • duzeq Re: Dlatego w krajach o normalnie 08.02.13, 21:06
                    Nie manipuluj z tym 38.3. - twoja przedmowczyni pisala o stanie podgoraczkowym w nawiazaniu do wczesniejszego postu innej forumki, gdzie 37 bylo juz temperatura.

                    Nie wiem gdzie mieszka ta forumka, ja mieszkam w jednym z najbogatszych krajow swiata, w ktorym obowiazuja te same zasady.

                    Procedura goraczkowa w zlobkach/przedszkolach wyglada tak (przynjamniej u mnie), ze kiedy dziecko dostaje goraczki od 38 w gore, to dzwoni sie do rodzicow z zapytaniem czy mozna podac paracetamol. W miedzyczasie masz telefon co do rezultatu zbicia temperatury i zazwyczaj prosbe o zabranie dziecka. Chyba, ze w miedzyczasie dziecko poszlo spac, spi sobie smacznie i po obudzeniu nie ma sladu goraczki - wtedy dopuszcza sie wybor czy chcesz dziecko zabrac czy nie.
                    To standard. Sa oczywiscie wyjatki, ale zazwyczaj dotycza dzieci, ktore maja juz zgloszone jakies powazniejsze problemy.

                    Zaden rodzic nie wysle dziecka z 38.3 do szkoly, natomiast 38.3 NIE UPRAWNIA cie do pojscia do lekarza w pierwszym dniu. Ani w drugim. Ani nawet w trzecim.
                    Jasniej?
              • duzeq Triss, mala uwaga... 08.02.13, 12:52
                Dostalam od Ciebie odpowiedz wczesniej odnosnie zwolnien z pracy i z nia nie dyskutowalam.

                Ale to, ze system jest blednym kolem i ze do tego przyczyniaja sie zarowno lekarze ("nie nalezy lekcewazyc pierwszych symptomow", litosci...) , jak i, czesciowo, rodzice - to inna sprawa. Rodzice sa wtloczeni w system zalatwiania zwolnien, chociaz da sie to prosciej zorganizowac.
                A jak juz siedza po uszy w systemie gdzie wizyta u lekarza jest niezbedna koniecznoscia, to potem im sie wydaje, ze 37 to goraczka, ze dziecko z katarem nadaje sie do tygodniowego trzymania w domu etc.

                Ktos, to ma porownanie roznych systemow zdrowotnych widzi tutaj duzo absurdow (abstrahujac od kwestii braku idealnych systemow) . Czyli zostac z dzieckiem bez udania sie do lekarza nie da sie (chyba, ze ktos poswieci swoj urlop), ale z drugiej strony broni sie tej wiyzty u lekarza, bo w koncu ile to rzeczy moze sie rozwinac z kataru... !
            • thegimel Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 11:32
              Oczywiście, że system. I zła organizacja w przychodniach również. Brak (w większości miejsc) izolatek, kolejki, konieczność siedzenia z lekko chorym dzieckiem w pełnej chorych dzieciaków przychodni. U nas niby na godzinę się umawiamy i co z tego, często jest poślizg, poza tym czasami w jednej poczekalni czekają dzieci do trzech pediatrów. Pół biedy jak pogoda przyzwoita i mąż ma akurat wolne - wtedy idziemy razem, jedno czeka z dzieckiem na zewnątrz, drugie pilnuje kolejki, ale nie zawsze się tak da i nie wszyscy tak mogą.
            • q_fla Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 11:32
              Duzeq, każdy kij ma dwa końce. Mam lekarza w rodzinie, więc wiem jak wyglada druga strona medalu. Lekarze w przychodni też mają zwiazane ręce: po pierwsze ograniczony budżet na badania, po drugie boją sie skarg. 19 na 20 matek przychodzących z lajtowymi objawami chce recept. Lekarz, ktory nic by na to nie przepisał nazwany by został konowałem (mój pediatra wg opinni forumowej ukończył korespondencyjnie medycynę big_grin), po czym nadtępuje wedrówka na konsultację do drugiego lekarza, ten zazwyczaj skapy nie jest, leczyć chce i potrafi.
              • sofi75 Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 11:36
                > po czym nadtępuje wedrówka na konsultację do drugiego lekarza

                a na to tez madrzy ludzie w Europie wymyslili rozwiazanie - nazywa sie ono wspolfinansowanie. 3% honoriarium za wizyte pokrywasz z wlasnej kieszeni i szybko wtedy przechodza pomysly konsulowania tego samego schorzenia i trzech lekarzy.
                • carmita80 Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 11:50
                  Q_fla no wlasnie, 19/20 matek uzna za konowala lekarza ktory stwierdzi wirusowke i nawet syropku nie zapisze smile mama takie znajome co to do tych konowalow nie chodza bo oni tylko paracetamol na wszystko zapisuja wiec leki w polskich sklepach kupuja albo im rodzina antybiotyki z pl przysyla, zaocznie wypisywane przez znajomych lekarzy.
                  Mnie tez dziwi to bieganie do specjalistwo (tez wadliwy system) z byle bolem ucha laryngolog, z katarkiem i kaszlkiem - pediatra, laryngolog, pulmunolog, alergolog itd, no ktory kraj na to stac. Ok. ktos powie prywatnie, ale z tego leczenia (po lekturze forum) i tak nic nie wynika, choroby tylko sie namnazaja. Moje starsze dziecko szczesliwie pediatry na oczy nie wiedzialo, mlodsze mialo pecha i do drugiego roku zycia mialo wizyty kontrolne u pediatry (wczesniak), byly tez prze jakich czas u laryngologa ale sprawa zaltwiona pozytywnie, koniec z przychodni wypisane juz ponad dwa lata temu.
                  • q_fla Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 11:56
                    > no ktory kraj na to stac.

                    Dobre pytanie...
                  • triss_merigold6 Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 11:57
                    Nadal nie rozumiesz. Pediatra czy inny lekarz pierwszego kontaktu nie zleci np. testów na alergię czy innych badań, to musi specjalista - taki system. Pediatra nie wypisze też pewnych leków z refundacją, bo refundacja jest przy chorobach przewlekłych, a te określa specjalista w innej poradni.
                    • q_fla Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 12:03
                      Ciekawe, że słynny i znany na forum Pulmicort (steryd) jest przepisywany często i gęsto na usmierzenie kaszlu bez wzgledu na jego etiologię. W wielu krajach natomiast tylko ze wskazań, np. gdy dziecko ma stwierdzona astmę.
                      • triss_merigold6 Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 12:07
                        Pediatra przepisze Pulmicort pełnopłatny, o ile w ogóle przepisze, bo powinna być astma (stwierdzona przez alergologa lub pulmunologa). Receptę na pulmicort z refundacją dostałam ze szpitala, bo córka ma być inhalowana przez jeszcze 2 miesiące.
                        • q_fla Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 12:11
                          Triss, wiem że forum nie jest do końca miarodajne, ale niemal w co drugim wątku o infekcjach wieku przedszkolnego aż roi się od postów, w ktorych lekarz zleca wziewy z Pulmicortu. Czyżby te wszystkie dzieci miały stwierdzona astmę? Wątpię.
                          • triss_merigold6 Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 12:14
                            No to Ci tłumaczę, że przepisze ale pełnopłatny. Refundowany - jak jest podkładka od specjalisty.
                            • q_fla Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 12:16
                              Co za różnica, czy pełnopłatny, czy nie, skoro wiele dzieci przyjmuje ten lek bez konkretnych wskazań.
                              • triss_merigold6 Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 12:18
                                Jeśli pomaga, to co za różnica czy dostają bez konkretnych wskazań, czy ze wskazaniami?
                                • carmita80 Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 12:22
                                  triss_merigold6 napisała:

                                  > Jeśli pomaga, to co za różnica czy dostają bez konkretnych wskazań, czy ze wska
                                  > zaniami?
                                  Litosci, na duszacy kaszel mozna zapisac ventolin a nie od razu steryd.
                                  • triss_merigold6 Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 12:28
                                    W życiu nie przepisano ani mnie ani dzieciom pulmicortu na duszący kaszel. Ventolin syn dostał raz, a i to ostrożnie.
                                    • thegimel Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 12:32
                                      Triss, u nas przepisują. Na kaszel właśnie. Bez pulmologa czy alergologa.
                                      • thegimel Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 12:33
                                        I dodam jeszcze, że znam gwiazdy, które rezygnują z mojej lekarki, bo nie chce przepisywać Pulmicortu czy antybiotyków, bo mamunia tak chce. sad
                                    • carmita80 Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 12:32
                                      triss_merigold6 napisała:

                                      > W życiu nie przepisano ani mnie ani dzieciom pulmicortu na duszący kaszel. Vent
                                      > olin syn dostał raz, a i to ostrożnie.

                                      Ok. Ale poczytaj watki na malym dziecku, zdrowiu malego dziecka itp. to ten lek zobaczysz niemal w kazdym zestawie przepisanym przez lekarzy.
                                      • triss_merigold6 Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 12:34
                                        Niech zgadnę, bo są modne?
                                        Syn ma 8,5 roku i jak był mały to o pulmicorcie i berodualu nawet nie słyszałam, był zestaw ventolin + flixotide.
                                        • carmita80 Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 12:41
                                          triss_merigold6 napisała:

                                          > Niech zgadnę, bo są modne?
                                          > Syn ma 8,5 roku i jak był mały to o pulmicorcie i berodualu nawet nie słyszałam
                                          > , był zestaw ventolin + flixotide.

                                          Czyli tak samo jak berodual+ pulmicort, bo flixotide to steryd. Tylko co to za lekarze co tworza i kieruja sie moda na leki?
                                          • dzoaann Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 12:51
                                            pewnie tacy, ktorzy za przepisywanie konkretnych lekow leca potem na Dominikane...
                                • q_fla Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 12:23
                                  Nie mam więcej pytań, ręce mi opadły.... uncertain
                                • dzoaann Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 12:57
                                  pytanie czy faktycznie pomaga, czy tak sie matce wydaje. Kilka razy juz czytalam jak pulmicort pomogl przy kaszlu krtaniowym- bo przeszedl po kilku dniach... ano, nie mogl pomoc, a kaszel przeszedl sam. Owszem, czasem potrzebny jest steryd na krtan,gdy opuchlizna jest duza, ale nie pulmicort, ktory dziala tylko w oskrzelach..
                                  • dorek3 Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 09.02.13, 14:14
                                    A jak Twoim zdaniem ten Pulmicort dostaje się do oskrzeli z pominięciem krtani?
                                • hanalui Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 13:22
                                  triss_merigold6 napisała:

                                  > Jeśli pomaga, to co za różnica czy dostają bez konkretnych wskazań, czy ze wska
                                  > zaniami?

                                  OMG.
                              • thegimel Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 12:19
                                Wiesz, na pieniądzach nie śpię, jak mi lekarz zaleca lek za 20zł to nie dyskutuję. Ale jak mam zapłacić stówę, to pytam, czy na pewno ten lek jest konieczny i czy nie ma czegoś tańszego. My ogólnie jesteśmy niestety narodem nadużywającym leków. I dlatego dziękuję niebiosom za moją pediatrę, która jest ostrożna w zapisywaniu leków.
                              • carmita80 Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 12:21
                                q_fla napisała:

                                > Co za różnica, czy pełnopłatny, czy nie, skoro wiele dzieci przyjmuje ten lek b
                                > ez konkretnych wskazań.

                                Wlasnie mialam to napisac.
                                • q_fla Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 12:26
                                  Odpowiedź masz wyżej. Bo pomaga, likwiduje go, a to przecież najważniejsze. Zwłaszcza jak dzieciak jest przeziębiony, albo ma aż wirusowe zapalenie oskrzeli. To nic, że wirus dalej gości sobie w oskrzelach, że sterydy maja szereg poważnych skutków ubocznych. Ważne, że kaszel zduszony w zarodku.
                                  • carmita80 Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 12:30
                                    q_fla napisała:

                                    > Odpowiedź masz wyżej. Bo pomaga, likwiduje go, a to przecież najważniejsze. Zwł
                                    > aszcza jak dzieciak jest przeziębiony, albo ma aż wirusowe zapalenie oskrzeli.
                                    > To nic, że wirus dalej gości sobie w oskrzelach, że sterydy maja szereg poważny
                                    > ch skutków ubocznych. Ważne, że kaszel zduszony w zarodku.

                                    No niestety uncertain a ten lek pojawia sie w zestawie prawie zawsze, najczesciej w parze z berodualem. To lek sterydowy, nie powinien byc uzywany ot tak, na przeziebienie, na kszel, bo pomimo niskich stezen w dawkach dla dzieci skutki uboczne i to powazne. Sa inne leki, mniej szkodliwe, ktore w razie koniecznosci mozna z powodzeniem zastosowac. Czemu wiec sie tego nie robi?
                      • thegimel Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 12:08
                        Z Pulmicortem się powinno trochę ukrócić. Wiem, że lekarze nie mogą go już przepisywać z refundacją jeśli dziecko nie ma papierów od alergologa. Dowiadywałam się ostatnio, bo jestem w trakcie diagnozowania swojej astmy (czekam na termin) i pulmicort mam dla siebie pełnopłatny, do momentu gdy będę miała wszystkie papiery od alergologa.
                      • kropkacom Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 12:09
                        Nie wiem jak w PL, ale tutaj trzeba mieć papiery o stwierdzonej chorobie aby lekarz pediatra przepisał pewne leki.
                      • dzoaann Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 12:46
                        a juz mi ciarki po plecach lataja, jak czytam, ze zostal przepisany na kaszel krtaniowy....i jeszcze dopisek, ze pomogl, bo po tygodniu podawania kaszelek krtaniowy przeszedl... zgroza...
                  • kropkacom Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 12:07
                    Przepisywanie na wszystko paracetamolu też jest błędem. Każdy system zdrowotny ma swoje blaski i cienie. Jeśli przedstawisz mi statystyki, ze ludzie faktycznie tam gdzie mieszkasz (gdzie to jest?) nie chorują, nie maja powikłań i na nie nie umierają. To przyznam ci rację.
                    • thegimel Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 12:14
                      Nie chodzi o to, że nie ma powikłań. Zawsze będą. Chodzi o to, że przy mniejszym faszerowaniu dzieci lekami nie ma tych powikłań więcej. I fakt, że u nas rodzic bez otrzymanej listy zaleconych leków bywa często nieszczęśliwa. I chyba tu leży jedna z przyczyn zalecania homeopatii przez pediatrów. Niektórzy w to wierzą, a inni zapisują jako lek na spokój sumienia rodzica, który przy okazji dziecku krzywdy nie wyrządzi. A i pomóc może, bo jak rodzic spokojniejszy to i dziecko lepiej się czuje.
                      • kropkacom Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 12:18
                        No, ja jestem widać inna, bo mnie lista leków nigdy nie cieszyła.
                        • thegimel Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 12:26
                          Mnie też nie, ale znam osobiście kilka matek, które bez dłuuugiej listy leków i minimum stówy zostawionej w aptece są wysoce nieusatysfakcjonowane.
                          • kropkacom Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 13:32
                            No ja niestety trochę wydaje na leki zapisane przez specjalistów, ale mnie to nie cieszy.
                            • thegimel Re: Hej q_fla! Ale jak chce to od lekarza uslysze 08.02.13, 13:49
                              Ja też wydaję, głównie na swoje. I jeśli przepisuje specjalista, to nie dyskutuję, ewentualnie pytam, czy nie ma czegoś tańszego. Zresztą sporo leków od specjalisty mam z refundacją. Ale jak mi lekarz pierwszego kontaktu zapisuje baterię drogich lekarstw w tym sterydy lub homeopatię, to zaczynam się zastanawiać, czy jest to konieczne i tyle.
        • moofka Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 16:38
          A dlaczego telefon wiecznie zajety? Bo
          2. Nikt nie lekcewazy pierwszych objawow i dzwoni z katarem. Ja tu znowu z calym szacunkiem do twojej pracy, ale zawsze zastanawia mnie to, dlaczego w krajach gdzie po prostu nie dostaniesz sie do lekarza ani z katarem, ani z kaszlem, ani jednodniowa goraczka (pomijajac jakies bardzo uzasadnione przypadki), dzieci nie padaja jak muchy, nie ma tez wiekszej ilosci powiklan. Mozesz na to pytanie odpowiedziec?

          u nas tez nie padaja, ale stan zdrowia pozostawia wiele do zyczenia
          dziecko jest twarde i zniesie duzo
          ale predzej czy pozniej wyjdzie mu to trwalymi uszkodzeniami niestety
          sama pracuje z dziecmi
          w tym roku obejrzalam przeszlo setke, regularnie kilkadziesiat
          dzieci maja wiecznie katary, migdaly wywalone jak sliwy, niedosluchy spowodowane wysiekowym zapaleniem ucha, dysfunkcje oddechowe od zaniedbywanych przez lata infekcji
          i te wszystkie mamusie tez twierdza, ze dzieci tak maja
          i ze sa zdrowe
          • duzeq Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 16:57
            > ale predzej czy pozniej wyjdzie mu to trwalymi uszkodzeniami niestety

            Chcesz przez to powiedziec, ze nacje zimnego chowu to w wiekszosci ludzie z jakimis trwalymi uszkodzeniami? Ciekawe.
            • moofka Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 17:01
              > Chcesz przez to powiedziec, ze nacje zimnego chowu to w wiekszosci ludzie z jak
              > imis trwalymi uszkodzeniami? Ciekawe.

              nie, ani slowa nie napisalam o zimnym chowie
              pisalam o zaniedbanych infekcjach
              • hanalui Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 18:32
                moofka napisała:

                > > Chcesz przez to powiedziec, ze nacje zimnego chowu to w wiekszosci ludzie
                > z jak
                > > imis trwalymi uszkodzeniami? Ciekawe.
                >
                > nie, ani slowa nie napisalam o zimnym chowie
                > pisalam o zaniedbanych infekcjach

                Ale sugerujesz ze niebieganie z kaszelkiem i katarkiem do lekarza (zimny chow) powoduje zaniedbanie infekcji co = trwałe uszkodzenia.
                • carmita80 Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 18:44
                  hanalui napisała:


                  > Ale sugerujesz ze niebieganie z kaszelkiem i katarkiem do lekarza (zimny chow)
                  > powoduje zaniedbanie infekcji co = trwałe uszkodzenia.

                  E tam, mozna sie tu dowiedziec, ze "przegapione infekcje" cokolwiek to znaczy, ale domyslam sie ze nadal mowa o katarkach, kaszelkach, czerwonych gardelkach powoduja uszoodzenia nerek, na tyle powazne ze trzeba przeszczepu i ze to wcale nierzadkie.
                  • moofka Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 19:14
                    niedoleczona grypa owszem moze rzucic sie na nerki
                    i na serce i na pluca i na opony mozgowe
                    ale to grypa
                    natomiast te 'katarki' moga skutkowac tym, o czym pisalam
                    niedrozny nos, wysiekowe zapalenie ucha - niedosluch
                    niedrozny nos - ustny tor oddechowy, ogromne migdaly, brak pionizacji jezyka problemy logopedyczne, wiszaca zuchwa, 'niemadry' wyraz twarzy, obrzeknieta przerosnieta wysuszona czerwien wargowa, niedotlenienie, klopoty z koncentracja w efekcie slabsze wyniki w nauce
                    i tych dzieci wcale nie jest malo
                    warto wiec leczyc dzieci i nie bagatelizowac katarkow
                    katar to tez infekcja
                    • ostatnia_wieczerza Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 19:31
                      Kiedy byłam na stażu specjalizacyjnym na oddziale kardiologii dziecięcej to prawie 100% nabytych wad serca u dzieci to skutki niedoleczonych infekcji.
                      Na początku nie wygląda to groźnie, dziecko po prostu szybciej się męczy, poci- nikt nie wiąże tego z przechodzonym przeziębieniem i nie podejrzewa wady serca. Potem jednak ktoś wysłucha , skieruje na echo i mama się dziwi, bo dziecko było zdrowe. To oczywiście w uproszczeniu, ale tak jest. Albo nawracające zapalenia pęcherza, nieleczone posuwają się do góry i nie tak rzadko dochodzi do przewlekłego odmiedniczkowego zapalenia nerek.
                      Lista jest długa. Zwykle się nie umiera, ale po co chorować?
                      • thegimel Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 19:52
                        Ale sama wyżej napisałaś, że nie każda infekcja wymaga lekarza i że są pewne objawy na które po prostu być wyczulonym. I między matkami olewającymi objawy grypy, przedłużającego się potężnego zielonego kataru czy innych, poważniejszych infekcji i matkami latającymi do lekarza, bo dziecko ma chrypkę albo bąka puściło w nocy jest sporo rozsądnych matek, które znają ewidentnie niepokojące objawy, znają swoje dzieci i ze sporą dozą prawdopodobieństwa potrafią ocenić, czy wystarczy dziecko potrzymać w domu, czy trzeba iść do lekarza. Jak młody dostał anginy, poleciałam do lekarza od razu - objawy były na tyle niepokojące, że nie czekałam na rozwój sytuacji. Nawiasem mówiąc dwa tygodnie później dostałam ospy wink Jak młody ma paskudny kaszel, gorączka nie ustępuje po Ibumie, to też nie czekam. Jak ma jelitówkę, to też idę, bo małe dziecko łatwo się odwadnia. Jakbym wiedziała, że ma niską odporność, albo astmę, to też chodziłabym z lżejszymi infekcjami. Ale gdy ma stan podgorączkowy, katar a poza tym czuje się dobrze i mi dom roznosi, to czekam. Bo w tej sytuacji większe jest ryzyko złapania czegoś nowego w przychodni niż powikłań. I nie chodzi mi o to, żeby wszystko leczyć w domu, ale żeby nie latać do lekarza właśnie z chrypką i przezroczystym katarem od dzisiaj rana.
                        Swoją drogą ciekawe jest latanie do lekarza z każdą pierdołą przy jednoczesnym przyzwoleniu na chodzenie z grypą do pracy przez osoby dorosłe. Jak widzę reklamę Gripeksu, w której kobita łyka Gripeks i zasuwa na impreze rodzinną, na której radośnie całuje się z solenizantką, to mnie diabli biorą. Taka mała schizofrenia.
                      • duzeq Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 21:29
                        Znowu z calym szacunkiem, ale odwalasz krecia robote takimi opowiadaniami.

                        > Kiedy byłam na stażu specjalizacyjnym na oddziale kardiologii dziecięcej to pra
                        > wie 100% nabytych wad serca u dzieci to skutki niedoleczonych infekcji.

                        To jest sztandarowe zdanie, ktore zostanie uzyte przez kazda rozhisteryzowana matke dziecka w obliczu kataru. "Bo katar to infekcja, a prawie 100% nabytych wad serca u dzieci to skutki niedoleczonych infekcji ". I voila! - skonczy sie jakikolwiek rozsadek i dzieci z zapaleniem pluc beda czekac po 15 godzin na izbie przyjec, ktora bedzie zawalona katarami.

                        Zanim rzucisz cos podobnego, to moze zastanow sie nad dookresleniem jakie typu infekcje to byly. Bo jak zadrzesz sobie naskorek kolo paznokcia, to tez infekcja moze Ci sie zrobic. Od tego tez mozna dostac nabytej wady serca?

                        Albo nawracające zapalen
                        > ia pęcherza, nieleczone posuwają się do góry i nie tak rzadko dochodzi do przew
                        > lekłego odmiedniczkowego zapalenia nerek.

                        Wybacz, ale na glupote ludzka nie ma lekarstwa. Nie wyobrazam sobie nieleczonego zapalenia pecherza i jakos nie moge tego zestawic z jednodniowym katarem.
                        Moze caly clue polega na tym, ze Ty przytaczasz przyklady wybitnej glupoty i niefrasobliwosci, niepotrzebnie rozciagajac to na wszystkie infekcje, z katarem wlacznie.
                        • ostatnia_wieczerza Re: A propos chorób dzieci 09.02.13, 12:27
                          Znów wyrwane z kontekstu zdanie, które przeinacza sens wypowiedzi. Dobrze, że w realu jednak mamy bardziej kumają.
                          Nigdzie nie napisałam, że KAŻDA infekcja=nabyta wada serca. Napisałam, że wszystkie nabyte wady serca, z którymi spotkałam się w dużym szpitalu dziecięcym na oddziale kardiologii są skutkiem niedoleczonych infekcji. A to coś innego.
                          Zapewniam, że ilość nieleczonych zapaleń pęcherza zwłaszcza u dziewczynek, ale i u chłopców też bywa, jest bardzo duża.
                          I na co dzień spotykam się z niefrasobliwością rodziców. Nie wszystkich, zeby potem nie było, ale bardzo, bardzo wielu.
                          Podaję przykłady ze szpitalnego oddziału czy izby przyjęć- to przykłady ekstremalne, większość infekcji mija, ale stykam się z powikłaniami, które jednak występują. I nie są sporadyczne. Nie umiem określić procentowo na ile niedoleczonych infekcji - i jakich infekcji- występuje wada serca , ile katarów czym skutkuje- nikt nie prowadzi takich statystyk.
                          Mogę natomiast powiedzieć co robię jako pediatra ze swoimi dziećmi, które narazone są , być może w większym stopniu, na różnego rodzaju, ujmując rzecz kolokwialnie, "france".
                          1. Obserwuję!
                          2. Mierzę gorączkę, oglądam gardło- to może zrobić każda mama, każdy tata.
                          3. Osłuchuję ( tu odradzam bawienie się w lekarza przez laika).
                          ------------
                          Jeśli wszystko jest ok dziecko maszeruje do szkoły/przedszkola. Jeśli cokolwiek budzi moje wątpliwości zostaje w domu. Także nie mam tabunu chętnych do pomocy. Róznica wieku między rodzeństwem spora- tak, że zdarzało mi się zostawić zdrowego nastolatka z chorym przedszkolakiem. Ściągałam rodziców, teściów( musieli brać urlopy, bo pracują), zamieniałam się na dyżury z kolegami, to samo robił mój mąż, brałam zwolnienia, mąż brał zwolnienia, ostatecznie urlop na żądanie ( chyba 2 razy).
                          Nie przypominam sobie wejścia z antybiotykiem- nie było takiej potrzeby, ale gdybym stwierdziła ropę w gardle to podałabym natychmiast.
                          Nie traktuję leczenia objawowego jako samego zła, bo zmniejsza nieprzyjemne objawy, ale nie leczy w dosłownym tego słowa znaczeniu.
                          Zawsze wietrzę, nawilżam, dobrze odżywiam, dbam o właściwe wydmuchiwanie nosa i mycie rak. Szczepię, ale na ten temat nie będę się rozpisywała, bo zajadłych antyszczepieniowców za nic się nie przekona- nigdzie, a na forum szczególnie.
                          A, gdy moje starsze dziecko kasłało zrobiłam rtg klatki piersiowej.
                          • duzeq Re: A propos chorób dzieci 09.02.13, 15:28
                            Nie, zdanie z kontekstu nie bylo wyrwane, zwracam uwage na co innego.

                            Ja kumam o co Ci chodzi, wiele matek tez, ale taka uwaga moze funkcjonowac pozniej jak "szczepionki = rtec = autyzm". Ty nie napisalas, ze KAZDA infekcja moze powodowac wade serca, ale skoro katar = infekcja = byc moze wada serca. To "byc moze" zostanie w histerii pominiete - przeciez widzisz co sie dzieje z antyszczepionkowcami? Kiedys to bylo tylko podejrzenie, ze szczepionki byc moze sa powiazane z wystepowaniem autyzmu, teraz to juz niemal pewnik dla niektorych grup, dla ktorych Majewska jest miedzynarodowym bohaterem.
                            Internet jest poteznym zrodlem informacji, a ta moze zostac zinterpretowana na wiele sposobow.
                            Skoro nikt nie prowadzi statystyk ile katarow czym skutkuje, to moze jednak nalezy przyjac, ze znakomita wiekszosc katarow prowadzi do niczego i tutaj stosowac metode "cool down"?
                            To jest wlasnie to, co stosowane jest w krajach zimnego chowu - nikt nie mowi, zeby olac katar z gory na dol, kazdy mowi, zeby ulzyc na tyle, na ile sie da, czyscic nos, obserwowac dziecko przez pare dni (po szkole wink ) i dopiero po nasileniu sie dolegliwosci badz utrzymywaniu sie temperatury (oczywiscie dzieci z temperatura sa trzymane w domu, tyle ze 37 nie jest uznawane za temperature) zadzwonic do lekarza. To raczej o to w tych wszystkich dyskusjach chodzi. Zeby nie panikowac, nie zakladac najgorszego i obserwowac dziecko zanim pojdziesz do lekarza.

                            I tutaj tez nie ma tak, ze dziecko marudne, slaniajace sie, lezace czy z ewidentna temperatura wysyla sie do szkoly czy przedszkola (z katarem owszem, z kaszlem rowniez, o ile dziecko samo chce do szkoly maszerowac). Ktos z dzieckiem zostaje, a kto, to juz sprawa rodzicow. I kwestia uzgodnienia tego z pracodawca, bo ja nawet po wizycie u lekarza nie dostaje zadnego L4. Antybiotyki nie sa dla mnie straszliwym wynalazkiem, ale tutaj lekarz musi ewidentnie sprawdzic czy to juz jest infekcja bakteryjna, tym bardziej ze w szpitalach w duzych miastach, gdzie procent imigrantow jest wysoki, pojawil sie juz problem bakterii zupelnie odpornych na jakiekolwiek antybiotyki i zgonow z tym zwiazanych.

                            Ty postepujesz ze swoimi dziecmi dokladnie tak samo jak ludzie z kraju, w ktorym mieszkam, majac o tyle komfortowa sytuacje, ze potrafisz dzieci jeszcze osluchac.
                            Powiedz, wyobrazasz sobie w takim razie zmiane calego systemu na ten z zimnego chowu? Wyedukowanie rodzicow, ze zimne powietrze nie zabija, ze katar nie oznacza z marszu zapalenia pluc, ze nos trzeba porzadnie czyscic, i ze jedniodniowa temperatura to nie jest cos, co musi od razu byc powodem do dobijania sie do przychodni?

                            Zakladajac, ze dwa dni pierwsze dni wolnego bylyby w jakis sposob zwolnione od przymusu przedstawienia L4 i ze nie byloby nadmiernego wykorzystania tej mozliwosci przez rodzicow (to tez moze byc problem ...!) , bylabys za tym, zeby do lekarza przychodzic np. dopiero od czwartego dnia utrzymywania sie temperatury?

                            PS.
                            Nie wiem tez, bo nie jestem lekarzem, jak mozna nie zauwazyc zapalenia pecherza u dziecka, bo to jednak cholernie boli...? Dorosli maja tendencje czasami olewania dolegliwosci, bo praca, bo obowiazki, bo zabieganie, ale dzieci...?

            • ostatnia_wieczerza Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 19:24
              Widziałam sporo poważnych powikłań po wirusówkach z powodu niefrasobliwości i "zimnego" chowu. Może warto zastosować złoty środek?
              • franczii Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 19:30
                Zgadza sie ale tym zlotym srodkiem nie jest z pewnoscia udanie sie na izbe przyjec jak tylko pojawi sie 38 na termometrze a to proponujesz ty.
                • ostatnia_wieczerza Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 19:36
                  Przeczytaj dokładnie to co napisałam. Oczywiście trudno, żebym przytaczała dokładnie cały przypadek tego dziecka, ale rodzice opóźnili pomoc o dobrych kilka godzin.
                  -----------
                  Do mam, które lubią leczyć same: nawet gdybym ja i 1000 innych pediatrów wygadali gardła i tak wiecie lepiej. Każdy jest dorosły, mniemam, że mądry, odpowiedzialny za swoje dzieci, za swoje postepowanie i świadom konsekwencji. My mówimy to co uważamy za słuszne a co kto z tym zrobi to już jego sprawa.
                  Nie możemy odpowiadać za wszystkie plagi służby zdrowia - zajęte telefony, kolejki na izbach przyjęć, brak śluz, oddzielnych korytarzy i wind.
                  • franczii Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 20:06
                    Przeczytalam dokladnie. Moze podaj wiecej szczegolow tego co opisalas bo ja gdyby moje dziecko mialo 38,5 tez bym tylko dala paracetamol i chlodzila. Tak wlasnie mnie nauczyli moi pediatrzy. Zaufani pediatrzy. W kazdym razie nigdy sie nie przejechalam. Kiedy twoim zdaniem mieli pojechac na te izbe przyjec? Moze podaj wiecej szczegolow? Ja bym pojechala pewnie wtedy co ci rodzice. Z tymze u mnie na pewno by nie trzymali dziecka z drgawkami 3 godziny w poczekalni. Naprawde, na tyle bezproblemowych infekcji dzieciecych trudno przewidziec ze akurat ta okaze sie groznym zapaleniem pluc.
                    • franczii Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 20:08
                      Co do leczenia samemu to sie zgadzam i tez uwazam za niefrasobliwosc niesprawdzanie stanow podgoraczkowych trwajacych po 2 tygodnie i katarow ciagnacych sie miesiacami.
              • duzeq Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 19:33
                > Widziałam sporo poważnych powikłań po wirusówkach z powodu niefrasobliwości i "
                > zimnego" chowu. Może warto zastosować złoty środek?

                Ja bym napisala, ze moze jednak rozsadek wystarczy, a nie zloty srodek, bo nie umiem sobie wyobrazic jak mialabym w przypadku kataru reagowac tak, zeby to nie byl juz zimny chow.
                Najprawdopodobniej musialabym zapylac do sasiedniego kraju do prywatnego lekarza ( bo tutaj takowych brak).

                Zadne ekstrema nie sa dobre i sa pewne rzeczy w tutejszym systemie zdrowotnym, ktore mnie nie zadawalaja. Niemniej, z calym szacunkiem, lekarze powinni zachowac moze ciut wiecej -nomen omen - zimnej krwi i nie zachecac do natychmiastowego odwiedzania przychodni w przypadku wystapienia pierwszego smarka.

                • ostatnia_wieczerza Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 19:40
                  Nie zniekształcaj mojej wypowiedzi. Przytoczyłam przypadek nie "pierwszego smarka" ( nawiasem mówiąc niezbyt eleganckie określenie), ale konkretnego pacjenta, który powinien kilka godzin wcześniej znaleźć się u lekarza.
                  Tym nie mniej jest póki co wolność. Nikt nikogo, pod warunkiem, że nikomu nie szkodzi, do niczego nie zmusza.
                  • hanalui Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 19:53
                    ostatnia_wieczerza napisała:

                    > Nie zniekształcaj mojej wypowiedzi. Przytoczyłam przypadek nie "pierwszego smar
                    > ka" ( nawiasem mówiąc niezbyt eleganckie określenie), ale konkretnego pacjenta,
                    > który powinien kilka godzin wcześniej znaleźć się u lekarza.


                    To moze sprecyzuj kiedy to dziecko było trzeba przywieźć: kiedy wrocilo niewyrazne z przedszkola? kiedy było marudne i nie jadlo kolacji? kiedy dostało gorączki i kaszelku? kiedy dostało drgawek? kiedy zaczęło wymiotowac?
                    Bo jak na razie to normalne objawy przeziebienia lub grypy zoladkowej.
                    • carmita80 Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 19:58

                      > To moze sprecyzuj kiedy to dziecko było trzeba przywieźć: kiedy wrocilo niewyra
                      > zne z przedszkola? kiedy było marudne i nie jadlo kolacji? kiedy dostało gorącz
                      > ki i kaszelku? kiedy dostało drgawek? kiedy zaczęło wymiotowac?
                      > Bo jak na razie to normalne objawy przeziebienia lub grypy zoladkowej.


                      Kilka godzin wczesniej, czyli jak napisala franczii kiedy dziecko mialo 38ºC
                      • hanalui Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 20:12
                        carmita80 napisała:

                        > Kilka godzin wczesniej, czyli jak napisala franczii kiedy dziecko mialo 38º
                        > ;C

                        Tylko ze pewnie wtedy by odesłali ze nic nie jest, tak jak rodziców tego chłopca co niedawno zmarł bo sie lekarze nie wyznali i uważali ze matka histeryzuje
                        • franczii Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 20:16
                          Nie no posiedzieliby 5 godzin z dzieciakiem na poczekalni i jakby przyszla ich kolej to akurat by mialo te drgawki tongue_out
                          Tylko ciekawe co by sie dzialo na tej izbie przyjec gdyby z calej okolicy zwieziono wszystkie dzieciaki z temperatura 38 bo a nuz bedzie z tego cos powaznego.
                          • hanalui Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 20:35
                            franczii napisała:

                            > Nie no posiedzieliby 5 godzin z dzieciakiem na poczekalni i jakby przyszla ich
                            > kolej to akurat by mialo te drgawki tongue_out

                            No faktycznie, nie policzylam czasu... mógłby dzieciak malowniczo puścić pawia na lekarza 😜

                            > Tylko ciekawe co by sie dzialo na tej izbie przyjec gdyby z calej okolicy zwiez
                            > iono wszystkie dzieciaki z temperatura 38 bo a nuz bedzie z tego cos powazneg
                            > o.

                            No jak to co. Te ze zwykłymi wirusowkami lapalyby syfy od tych chorych i pawiowanie byłoby większe po czasie .. do tego dantejskie sceny większe i czas oczekiwania nie 3h a 9h 😃
                    • ostatnia_wieczerza Re: A propos chorób dzieci 09.02.13, 14:45
                      Wtedy gdy dziecko zaczynało się POGARSZAĆ.
                      Jak widzę usiłujesz , podobnie jak koleżanki, skupić się na szczegółach - niedługo zapytasz o której godznie. Opisuje ten przypadek, naiwnie - jak widać- sądząc, że to skłoni mamy do baczniejszej obserwacji refleksji. Na forum jesteście bohaterkami, a gdy z dzieckiem dzieje się coś złego bohaterstwo gdzieś pryska. Nie ganię, nie oceniam, stwierdzam fakt.
                      Wielokrotnie mając na oddziale ( pracowałam też na OITP) dzieci w stanie ciężkim, które powinny znaleźć się w szpitalu wcześniej. I znów nie pytaj o ile wcześniej - czy o 4 godziny czy pół doby- wczesniej!!!. A nie znalazły, bo mamy twierdziły, że to minie, to normalne objawy, tak już bywało, przejdzie.
                      I znów, bo zapewne moja wypowiedź zostanie wyrawana z kontekstu - NIE proponuję, żeby po kichnięciu jechać na izbe przyjęć, ale obserwować dziecko i reagować gdy coś się dzieje, gdy się pogarsza, gdy dochodzą nowe objawy, gdy choroba przebiega inaczej niż zwykle, gdy dziecko ma poniżej roku. Marudne dziecko marudzi inaczej gdy jest naprawdę chore- to widać. Ale.....po co ja to tłumaczę- przecież i tak wiecie lepiej i zażądacie definicji marudzenia, pogorszenia oraz sprecyzowania określenia "gdy coś się dzieje".
                      Miłego popłudnia i zdrowych dzieci.
                      • kropkacom Re: A propos chorób dzieci 09.02.13, 15:57
                        To polega na tym, ze jak jakaś matka już uzna, że jest źle (mimo iż nie musi tak być) to swoje działanie usprawiedliwia. Tak samo z podaniem antybiotyku przepisanego przez lekarza: ja dałam, bo miałam powód, ona podała - nie miała powodu. I to jest złe.
                  • duzeq Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 19:58
                    Odnosilam sie do tego:
                    2. nie lekceważyli pierwszych objawów

                    Pierwszym objawem czegokolwiek moze byc katar i kichniecie. Przytoczylas przyklad z ktorego wynika, ze rodzice powinni, owszem, skontaktowac sie szybciej z lekarzem, ale nie kilka godzin wczesniej, tylko po drgawkach. Wiec nie po pierwszych objawach, tylko cos, co jednak jest bardziej niepokojace niz 38 stopni i kaszel. Oczywiscie, w tym wypadku i post factum wydaje sie, ze rodzice powinni pedzic do szpitala natychmiast po szkole, ale to na pewno nie jest norma. Chodzi o skale przypadkow.
                    Ja nie jestem w stanie odpowiadac za rozsadek wszystkich ludzi na swiecie. Ale wolnosc chodzenia do lekarza konczy sie kazdego ranka o 7 brakiem wolnych miejsc w przychodni.
                    • ostatnia_wieczerza Re: A propos chorób dzieci 09.02.13, 14:28
                      Nikt tu za nikogo nie może odpowiadać. Forum jest wymianą poglądów siła rzeczy uproszczoną. Nie zastępuje bezpośredniej rozmowy. Jeśli zacznie się wszystko bardzo dokładnie opisywać czytający padnie po 10 zdaniach. Siła rzeczy stosuje się pewne uogólnienia i skróty myślowe. Jeśli z tych skrótów wyjmuje się pewne zdania z kontekstu i dołoży swoją opinię dochodzi do wypaczeń.
                      Tylko czy o to chodzi? Czy koniecznie mój pogląd musi być na wierzchu?
                      • franczii Re: A propos chorób dzieci 09.02.13, 20:04
                        Nie trzeba sie bardzo rozpisywac. Wystarczy sie skupic na istotnych szczegolach.
                        W twojej historii albo pominelas jakies wazne szczegoly albo opadasz w histerie.
                        Sama piszesz, ze dziecko trzeba zabrac na izbe jesli mu sie pogarsza, jesli choroba przebiega inaczej niz zwykle itp.
                        I ci ludzie z twojej historii tak wlasnie zrobili a ty sugerujesz, ze powinni przyjechac jeszcze wczesniej. Czyli kiedy dokladnie? Wtedy kiedy temperatura z 38 sie podniosa do 39? No sory, ale trudno mnie rodzicowi przewidziec, ze za kazdym razem kiedy ktoremus mojemu dziecku skoczy temperatura o stopien konieczna bedzie wycieczka do szpitala.
                • carmita80 Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 19:49
                  duzeq napisała:

                  > Zadne ekstrema nie sa dobre i sa pewne rzeczy w tutejszym systemie zdrowotnym,
                  > ktore mnie nie zadawalaja. Niemniej, z calym szacunkiem, lekarze powinni zachow
                  > ac moze ciut wiecej -nomen omen - zimnej krwi i nie zachecac do natychmiastoweg
                  > o odwiedzania przychodni w przypadku wystapienia pierwszego smarka.

                  Do przychodni dodzwonc sie nie moga, a jak juz im sie uda to rejestracja na za dwa dni a tu katar sie leje wiec sie prywatnie lekarza wzywa, ten przepisuje wiecej, sporo wiecej niz paracetamol bo to w koncu wirusowa infkcja ale z tych co to paracetamol nie leczy, lecza za to inne specyfiki, no tew wirusy lecza, nie system immunologiczny nie poradzi sobie, musi miec "pomoc". Taki lekarz za 15 min skasuje od (wg forumowego cennika) 60-150 zl, ale rodzic wie ze postapil slusznie bo zadzialal wraz z pierwszymi objawami, albo i drugimi i dziecie od powaznych kompkikacji zdrowowtnych uchronil allbo i (nie)?
        • ostatnia_wieczerza Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 19:21
          Nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi. Przykro mi, że telefony w przychodniach są zajęte, ale tak bywa. Sama przez pół dnia usiłowałam dodzwonić się do urzędu skarbowego czy na infolinię mojego operatora telewizji cyfrowej. Może tak nie powinno być, ale jest.
          Jeśli chodzi o pkt 2- nie wiem jak jest w tych magicznych "innych" krajach, nie wiem gdzie dzieci padają a gdzie nie padają jak muchy. Nie wypowiadam się w kwestiach zdrowia dzieci nie badając ich. Natomiast organizmy zwykle chorują podobnie ( wyjąwszy organizmy słabe, niedożywione itd). Nie sądzę, żeby dzieci "tam gdzie mieszkacie" były zdrowsze albo bardziej chorowite. Jeśli macie, a z pewnością macie, bo wszystkie funkcjonujecie modelowo, prywatne ubezpieczenia zwykle nie ma problemu z konsultacją lekarską. Zasady sztuki są wszędzie takie same. Standardy leczenia też.
          pkt 3 Byłabym ostrożna w takim definiowaniu choroby. U mnie na oddziale dzieci szaleją a jednak zdrowe nie są. Oczywiście nie mają wyłącznie kataru, ale katar potrafi być bardzo uciążliwy. Chore dziecko nie musi leżeć, zdrowe a zmęczone owszem. Organizm dziecka z infekcja jest osłabiony. Dużo trzeba by na ten temat pisać.
          Paracetamol NIE leczy, obniża gorączkę, zmniejsza ból głowy, mięśni, ale nie leczy infekcji wirusowych. Natomiast byłabym ostrożna w tak arbitralnych sądach, że paracetamol wystarcza przy infekcjach wirusowych. Czasem tak czasem nie.
          Oj coś mi się wydaje, że bardzo dużo mam to niespełnione lekarki.sad
          • duzeq Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 19:47
            Przykro mi, że telefony w przychodniach są
            > zajęte, ale tak bywa. Sama przez pół dnia usiłowałam dodzwonić się do urzędu sk
            > arbowego czy na infolinię mojego operatora telewizji cyfrowej. Może tak nie pow
            > inno być, ale jest.

            Wytlumaczylam na czym polega kwadratura kola z dzwonieniem, nie bede sie powtarzac. Nie zwalam winy na lekarzy, tylko na ogolny system.

            Jeśli macie, a z pewn
            > ością macie, bo wszystkie funkcjonujecie modelowo, prywatne ubezpieczenia zwykl
            > e nie ma problemu z konsultacją lekarską. Zasady sztuki są wszędzie takie same.
            > Standardy leczenia też.

            Mam obowiazkowe ubezpieczenie prywatne. Jak kazdy zameldowany w tym kraju. Model konsultacji wyglada tak, ze zeby umowic sie do lekarza, musze sie dodzwonic na recepcje i tam wyspowiadac sie o co mi chodzi (nadmieniam, ze recepcja odbiera telefony w miare szybko). Jezeli powiem, ze dziecko wlasnie dostalu kataru, kaszlu badz goraczkuje pierwszy/drugi dzien, to uslysze, zeby poczekac 3-4 dni, obserwowac i poic. I nie ma wyjatkow, chyba ze dzieje sie cos baaardzo nietypowego.
            Co do standardow leczenia nie wypowiadam sie, nie wiem jak bardzo reprezentatywne jest to forum w odniesieniu do ilosci lekarstw przepisywanych na cokolwiek.

            > Paracetamol NIE leczy, obniża gorączkę, zmniejsza ból głowy, mięśni, ale nie le
            > czy infekcji wirusowych.

            Gdzie JA napisalam, ze paracetamol cokolwiek LECZY?

            Natomiast byłabym ostrożna w tak arbitralnych sądach,
            > że paracetamol wystarcza przy infekcjach wirusowych.

            Slowo kluczowe, ktore pominelas w moim zdaniu brzmi ZAZWYCZAJ.
            • ostatnia_wieczerza Re: A propos chorób dzieci 09.02.13, 14:34
              Widzę, że zaczyna się łapanie za słówka, ja, mnie, tu, zazwyczaj itd. Nie mam ochoty na pyskówki. Na szczęście w realu mamy i tatusiowie zachowują się normalniej, a my koncentrujemy na konkretnym dziecku a nie ogólnikach. Na szczęście w realu jest dialog a nie powyrywane z kontekstu zdania.
              Zastanawiam się o co tu chodzi- czy o pokazanie , że "moje na wierzchu"- jesli tak to proszę uprzejmie TY nie powiedziałaś, zabrakło słowa "zazwyczaj", co więcej zabrakło pewnie kilku przecinków, myslników, może i jakieś literówki się zdarzyły.
              Miłego dnia i dobrego samopoczucia.
              • duzeq Re: A propos chorób dzieci 09.02.13, 15:43
                > Zastanawiam się o co tu chodzi- czy o pokazanie , że "moje na wierzchu"- jesli
                > tak to proszę uprzejmie TY nie powiedziałaś, zabrakło słowa "zazwyczaj", co wię
                > cej zabrakło pewnie kilku przecinków, myslników, może i jakieś literówki się zd
                > arzyły.

                No to jedziemy:

                >Pamiętajcie, że paracetamol nie leczy - Twoje zdanie

                > Nikt nie powiedzial, ze leczy, ale zbijanie temperatury przy wirusowkach zazwyczaj wystarcza - moja odpowiedz.

                Nie, nie chce zeby moje bylo na wierzchu. Chce sie dowiedziec od lekarza co ma na mysli, opisujac przypadki ekstremalne, w ktorych temperatura i kaszel okazly sie byc symptomami czegos duzo gorszego, a ktoremu jednak bardziej powinno zalezec, zeby ludzie sie wyluzowali i nie rejestrowali sie bezmyslnie z pierwszym katarem. Wlasnie po to, zeby ekstremalne przypadki mialy komfort dostania sie do lekarza nie po 5 godzinach,a po np. 20 minutach.
      • lauren6 Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 12:05
        ostatnia_wieczerza napisała:

        > 1. rodzice nie czekali do późnych godzin nocnych co będzie

        > Nie skarżę się- to moja praca. Nie oskarżam rodziców, chociaż żal mi tych dziec
        > i, bo żadna przyjemność spędzić w Izbie Przyjęć 4-6 godzin. Stres dla dziecka i
        > nie mniejszy opiekunów.

        Padłam. Myślisz, że ci rodzice to tak z własnej woli jadą na IP i z chorym dzieckiem czekają 6h na przyjęcie do lekarza? big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin
        O słodka naiwności big_grin

        Ja mam prywatny pakiet medyczny, a wizytę u pediatry rezerwuję na wszelki wypadek z tygodniowym wyprzedzeniem, bo inaczej w razie nagłej choroby nie da się zapisać do lekarza z dzieckiem wcześniej niż za 1,2 dni. Inaczej pozostaje dyżur i stanie kilka h w kolejce do pediatry. Tak jest w całkiem nie taniej prywatnej służbie zdrowia, a co się dzieje w państwowej o tej porze roku nawet nie chcę się domyślać. Ale pani doktor lepiej wierzyć, że to rodzice nie zauważają choroby swojego dziecka i dopiero z przelewającym się przez ręce potomstwem lecą na IP. Może dla odmiany niech pani zejdzie z piedestału, przejdzie się teraz do najbliższej przychodni państwowej i sprawdzi jak długo trzeba czekać na wizytę u pediatry z chorym dzieckiem?
        • ostatnia_wieczerza Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 15:22
          Jestem jak najdalsza od tego, żeby generalizować, ale zdarzają się- i to dość często- sytuacje, w których rodzice tak właśnie postępują.
          Przykład pierwszy z brzegu- z wczorajszo-dzisiejszego dyżuru w Izbie Przyjęć.
          Dziecko 4 lata, wróciło z przedszkola z gorączką ok 38 z kawałkiem. Marudne, kolacji nie jadło, wieczorem gorączka podniosła się o pół stopnia, pojawił się kaszel, katar. Dziecko czuło się źle.
          Po lekturze forum większość mam zastosowałaby metodę paracetamol+ czekanie.
          Ta mama też tak postąpiła, gorączka rosła. Pojawiły się drgawki ( ok 21.00), mama twarda sztuka uznała, że to" drgawki temperaturowe" i wykąpała dziecko w chłodnej wodzie. Po kolejnej półgodzinie wymioty. Mama dalej czeka, ale tata wsadził dziecko do samochodu i na Izbę. Tu , niestety, dużo dzieci i się czeka. Po 3 h widzę dziecko i z miejsca kieruję na oddział.
          W płucach cała orkiestra, ale i wyraźne świsty, duszność.
          Czy nie można było jednak podjechać na Izbę Przyjęć o kilka godzin wcześniej, skorzystać z NOL-u, a w skrajnym przypadku wezwać prywatnie pediatrę? Takie czekanie tylko obraca się przeciwko dziecku.
          Daruj sobie złośliwości, bo co Ci to da prócz upustu złych emocji? Nikt z nas nie jest wrogiem rodziców i dzieci. Nie jest winą pediatrów czy jakichkolwiek lekarzy, że tak a nie inaczej funkcjonują przychodnie, ale rodziców nie zwalnia to z troski.
          • franczii Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 15:33
            Ale to co ty opisujesz to sa marginalne sytuacje. Wiekszosc dzieci jesli ma 38 stopni wieczorem wcale nie laduje na izbie przyjec. A od tego jest ta izba przyjec zeby wlasnie w takich przypadkach jak ten opisany przez ciebie moc sie tam udac. Wiec nie dramatyzuj.
            Pomysl jakie bys miala pandemonium na tej izbie przyjec gdyby z kazdym dzieckiem, ktoremu nagle wyskoczyla temperatura leciano od razu do szpitala.
            • kropkacom Re: A propos chorób dzieci 09.02.13, 16:02
              Dzieci, jeśli chodzi o chorowanie, nie kierują się statystykami. Zbytnia wiara w statystyki rodziców tez nie jest dobra. Bo w końcu chodzi o to aby dziecko nie straciło życia i zdrowia trwale, prawda? Nie o udowadnianie: ja nigdy nie byłam na izbie przyjęć, nigdy antybiotyku nie podałam.
              • franczii Re: A propos chorób dzieci 09.02.13, 19:54
                Alez to wcale nie o statystyki chodzi ani udowadnianie. Ani o zarzucanie komus ze za pozno przyjechal albo ze za wczesnie przyjechal. Ostatnia Wieczerza niestety tutaj reprezentuje typowo polskie podejscie do pacjenta, w tym wypadku opiekuna pacjenta. Trzeba w nim wywolac poczucie winy, trzeba pokazac swoja wyzszosc i udowodnic ze zle robi, wlasciwie to co by ten opiekun nie zrobil to i tak zawsze zbierze od personelu pokroju wieczerzy.
                • kropkacom Re: A propos chorób dzieci 09.02.13, 20:06
                  No i czym się różni od forumek, które piszą tak a nie inaczej o matkach, które leczą swoje dzieci (idą z nimi do lekarza pediatry) i nie zawsze czekają? Nie wywołują poczucia winy?
                • hanalui Re: A propos chorób dzieci 10.02.13, 12:02
                  franczii napisała:

                  > Ostatnia Wieczerza nies
                  > tety tutaj reprezentuje typowo polskie podejscie do pacjenta, w tym wypadku opi
                  > ekuna pacjenta. Trzeba w nim wywolac poczucie winy, trzeba pokazac swoja wyzszo
                  > sc i udowodnic ze zle robi, wlasciwie to co by ten opiekun nie zrobil to i tak
                  > zawsze zbierze od personelu pokroju wieczerzy.

                  Dokładnie tak wlasnie. Coby nie zrobił i tak będzie złe. Rodzic który najbardziej zna swoje dziecko i wie czy ta temp, to zachowanie, ten paw to już pogorszenie czy nadal w normie dla tego konkretnego dziecka i tak nie będzie miał racji.
                  U mnie dzwoniąc na infolinie o pomoc, poradę jedno z wielu pytań to wlasnie co ja uważam, czy dla tego dziecka to normalne czy już to jest pogorszenie, stan w ktorym moje dziecko nigdy nie było i koniecznie musi zobaczyc go lekarz. I tak...nie ma darmowej służby zdrowia, za każde rzucenie na dziecko okiem płace słono, ale tez wiem ze jak tego lekarza będę potrzebować to nie spędze 3h tylko max 15min, a dziecie wyjdzie z badaniem RTG, tomografem, usg oraz lekami w lapce jeśli to noc i jeśli to będzie konieczne
          • franczii Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 15:36
            > Po lekturze forum większość mam zastosowałaby metodę paracetamol+ czekanie.

            Ja bym tak wlasnie postapila ale nie po lekturze forum tylko za rada pediatry.
            I gdyby sie dziecku nagle pogorszylo to bym wlasnie sie udala do szpitala.
            Nie widze niczego nienormalnego w tym co zrobili rodzice tego 4latka.
          • duzeq wieczerza 08.02.13, 16:47
            Franczii juz powiedziala, co sama bym napisala. A mozesz sie odniesc do mojej odpowiedzi na Twojego wczesniejszego posta?
          • thegimel Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 17:54
            Jakby syn dostał drgawek, to zasuwałabym do lekarza w trybie natychmiastowym. Jeśli gorączka nie daje się zbić, to też nie czekam.
    • bella.maruda Te wszystkie choroby to przez 08.02.13, 12:56
      nadmierne chuchanie na dzieci. Moje od urodzenia spały w wózku na tarasie, czy to mróz i śnieżyca, czy porywisty wiatr.
      • mary_lu Re: Te wszystkie choroby to przez 08.02.13, 13:36
        W ten porywisty wiatr wkładałaś płyty chodnikowe do kosza na zakupy pod wózkiem, czy odbierałaś dziecko od sąsiadów? A w śnieżycę wychodziłaś co jakiś czas odśnieżyć wózek, żeby się małe nie zadusiło?
    • mary_lu Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 13:39
      A propos całego forum - bliskie relacje z rodziną, mieszkanie z rodzicami, babcie zajmujące się wnukami to patologia, lepiej do czegoś takiego w ogóle nie dopuszczać. Żłobki i przedszkola są najlepsze dla dzieci, a dla spokoju ematki zwłaszcza.
      • mary_lu Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 13:40
        A, i niepracowanie matki kilkulatków - patologia i proszenie się o kłopoty.
    • aniaoam Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 15:06
      Nie czytałam całego wątku, może już ktoś o tym pisał?
      Ostatnio gadałam o tym z dentystką - to w końcu też lekarz. Mówiłyśmy o tym ze mój mąż ma jakąś wirusówkę i pewnie wystarczyło gdyby poleżał w domu, pospał, wygrzał się, pojadł czosnek itp. i po paru dniach na pewno by mu przeszło, ale - musi iść do lekarza bo żeby ten plan uskutecznić potrzebne jest zwolnienie.
      Problem o którym piszesz dotyczy nie tylko dzieci ale i dorosłych.
    • lineczkaa Re: A propos chorób dzieci 08.02.13, 23:50
      Nie sposób nie przyznać Ci racji, ale z drugiej strony jest jeszcze dziecko. Praca jest cholernie ważna, wiadomo, ale dziecko nie może być mniej ważne niż praca. To nie jest tylko kwestia tego, ze dziecko sobie poleniuchuje w domu, poprzytula do rodzica czy dziadka. To też możliwość nabycia przez dziecko odporności. Złe przechorowanie, zbyt szybkie zbijanie i niwelowanie objawów pozbawia organizm nauczenia się wirusa i może się okazać, że dziecko pod rząd 3 razy się będzie danego wirusa uczyć. Efekt może być taki, że zamiast raz posiedzieć 5 dni w domu, będzie przez 2 miesiące cyklicznie się rozkładać, na to samo, w podliczeniu na więcej dni. Ja na chwilę obecną mieszkam z dwójką sama, jedno szkolne i jedno żłobkowe. Szkolne marudzi, że nie choruje, żłobkowe wiadomo wink. Też rzeźbię. Dzielę godziny i dni, na siebie, byłego męża, czasem koleżanki, czasem opiekunki (różne, bo rotacja duża ze względu na nieregularnośc opieki). Wolę, żeby siedział w domu i dał organizmowi szansę na warsztaty odporności. Więc moim zdaniem to bzdura, że na trzymanie dziecka kilka dni w domu mają monopol bezrobotni. Nawet łapię się na tym, że szkoda mi tych dzieci ładowanych lekami, żeby szybciej nie było widać, że chore.
      Zwłaszcza, że dzieci najczęście łapią zwykłe, niegrożne wirusówki, a nie ciężkie w przebiegu choroby zakaźne.
      • roodolff Re: A propos chorób dzieci 10.02.13, 18:28
        Zwolnień potrzebują tylko pracujący na etacie. Są jeszcze rodzice samozatrudnieni, prowadzący firmy, mający pracę zdalną, wreszcie niepracujące żony dobrze zarabiających mężów... Jest wiele sposobów na życie. Jak samemu się potrzebuje zwolnień, to nie znaczy, że wszyscy inni też potrzebują, a jak nie to zaraz bezrobotny, albo wykorzystujący dziadków... Ech wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja